Latest / A lektura? Ale która? / Zofia Kowalczykowa - Mój zamordowany syn, odc. 2
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Następnego dnia spotkana dozorczyni mojej posesji pani Poprocka opowiedziała mi, w jaki sposób dowiedziała się o śmierci mojego syna oto jej relacja.
- 0:11SPEAKER_00: W dniu 23 lutego około godziny dziewiątej rano zamiatała uliczkę obok mojego domu, i zauważyła, że trzech lub czterech milicjantów wśród nich również Biecki przechodziło na przełaj przez trawnik, więc im zwróciła uwagę, że depczą trawniki i dają tym samym zły przykład innym.
- 0:31SPEAKER_00: W odpowiedzi zapytali ją, czy może jej wiadomo, kto tak pobił młodego kowalczyka.
- 0:36SPEAKER_00: Odpowiedziała, że nic jej nie wiadomo o pobiciu kowalczyka w ogóle i zapytała, co się wydarzyło z tym kowalczykiem.
- 0:43SPEAKER_00: Odpowiedzieli, że nic się nie stało i jeden wszedł do klatki schodowej po chwili wyszedł i chcieli odejść, ale ona zaciekawiona nalegała, żeby powiedzieli, co się stało.
- 0:55SPEAKER_00: Wówczas jeden z odchodzących milicantów odwrócił się i odpowiedział, że kopną w kalendarz.
- 1:01SPEAKER_00: Kiedy zapytała, co to znaczy, odpowiedział jej któryś, że zamarzł na ulicy.
- 1:07SPEAKER_00: Wówczas ona powiedziała, że trzeba powiadomić o rodziców, ale milicjanci odchodząc odpowiedzieli, że nie potrzeba.
- 1:14SPEAKER_00: Jak przyjdą z pracy, to sami się dowiedzą i poszli.
- 1:18SPEAKER_00: Obywatelka Popostka poszła więc z własnej woli do znajdującej się w pobliżu administracji budynków mieszkalnych i tam dowiedziała się o mój zakład pracy oraz zakład pracy mojego męża i uzyskawszy poprzez biuro informacji numer telefonu naszych zakładów, powiadomiła mnie, jak również mojego męża o śmierci naszego syna, informując nas tak, jak słyszała od tych milicjantów, że przyczyną zgonu syna było zamarznięcie, co okazało się zaraz potem nieprawdą.
- 1:48SPEAKER_00: W ten sposób zostałam powiadomion o śmierci mojego syna zupełnie prywatnie, ani nie przez MO, ani nie przez prokuraturę.
- 2:00SPEAKER_00: W dniu 24 lutego zgodnie z poleceniem prokuratora zgłosiłam się do medycyny sądowej w celu zidentyfikowania zwłok mojego syna.
- 2:09SPEAKER_00: Pracownicy medycyny sądowej pokazali mi pisemko z ustaleniami pierwszych oględzin lekarskich dokonanych zaraz po przywiezieniu ciała do zakładu medycyny sądowej.
- 2:19SPEAKER_00: Treść pisemka mówiła, że zgon był natychmiastowy i że jest niewykluczone, że nastąpił przy udziale osób trzecich.
- 2:27SPEAKER_00: Od obecnych tam trojga pracowników, dwóch mężczyzn i kobiety dowiedziałam się, że podczas oględzin stwierdzono, że mój syn jest w wielu miejscach kompletnie połamany, następnie umożliwiono mi wejście do kostnicy i dokonanie identyfikacji.
- 2:42SPEAKER_00: Syn mój leżał całkiem rozebrany z odzieży, nogami ułożonymi w stronę wejścia.
- 2:48SPEAKER_00: Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to straszne okaleczenia obydwu stóp od spodu.
- 2:54SPEAKER_00: Stopy były od spodu, jak gdyby czymś w kilku miejscach poprzecinane, aż ciało porozchylało się w miejscach tych przecięć, ale zakrzepłej krwi w tych miejscach nie było.
- 3:07SPEAKER_00: Wyglądały terany, jak gdyby były wymyte z krwi pod silnym strumieniem wody.
- 3:13SPEAKER_00: Następnie co mi się rzuciło w oczy, to ciemne, niewielkie, okrągłe siniaki na ciele gdzieś w okolicy żołądka.
- 3:21SPEAKER_00: Było ich kilka.
- 3:23SPEAKER_00: Od razu skojarzyłam sobie te sniaki z guzikami, o których słyszałam od dozorcy, że właśnie w tym miejscu miał je wciśnięte dość głęboko w ciało.
- 3:34SPEAKER_00: Zauważyłam również, że klatkę piersiową syn miał dziwnie zapadniętą oraz jakoś dziwnie zapadniętą górną wargę i twarz o bardzo zbolałym wyrazie.
- 3:46SPEAKER_00: Również głowa wraz z szyją była dziwnie skurczona w ramiona.
- 3:52SPEAKER_00: Rozpoznałam syna i bardzo rozpaczałam, więc wyprowadzono mnie.
- 3:56SPEAKER_00: Zapytałam owych pracowników medycyny sądowej o ubranie i o te guziki, gdzie one są.
- 4:02SPEAKER_00: Odpowiedzieli mi, że rozbierając syna nie widzieli żadnych guzików.
- 4:07SPEAKER_00: Pytałam ich zresztą o te guziki jeszcze kilkakrotnie w dni następne, podczas kiedy załatwiałam dalsze sprawy związane z tragiczną śmiercią syna.
- 4:17SPEAKER_00: Za każdym razem odpowiadano mi, że guzików już musiało nie być w momencie przewiezienia ciała do medycyny sądowej, gdyż oni żadnych guzików już nie widzieli.
- 4:30SPEAKER_00: Po wyjściu z Zakładu Medycyny Sądowej udałam się natychmiast do prokuratury rejonowej i zażądałam rozmowy z prokuratorem Klimczakiem.
- 4:40SPEAKER_00: Na wstępie oświadczyłam mu, że stwierdzam, iż mój syn został zamordowany.
- 4:45SPEAKER_00: Zapytałam go, dlaczego na miejscu znalezienia ciała mojego syna nie były dokonane żadne czynności zabezpieczające ślady, dlaczego nie przybyli specjaliści od kryminalistyki, dlaczego nie zabezpieczono owych guzików, i na czyje polecenie ciało zostało zabrane do zakładu medycyny sądowej.
- 5:05SPEAKER_00: Odpowiedział, że będzie sekcja, żebym nie uprzedzała wyników sekcji i żebym organów ścigania nie uczyła, co należało zrobić i co należało do ich obowiązków.
- 5:15SPEAKER_00: Ponadto powiedział, że on ma inną wersję i krzyczał cytuję.
- 5:20SPEAKER_00: Uchlał się, szedł, przewrócił się, uderzył w głowę i zabił.
- 5:26SPEAKER_00: Zwróciłam uwagę, że ja widziałam właśnie przed 15 minutami mojego syna, i że widziała niektóre widoczne obrażenia, że nie mógł postąpić ani kroku na tak zmasakrowanych nogach, ani tylko iść i upaść i zabić się.
- 5:42SPEAKER_00: Powiedziałam również, że guziki, które miał wgnieczone głęboko w ciało, również świadczą o tym, że ktoś go zamordował i że jest mi wiadomo, że ma połamane ręce, nogi i wgniecioną klatkę piersiową, i że nie mógł sobie tych obrażeń spowodować żadnym upadkiem, tym bardziej, że pisemko sporządzone po pierwszych oględzinach lekarskich w medycynie sądowej mówi wyraźnie, że nie wyklucza się, że obrażenia te mogły powstać przy udziale osób trzecich.
- 6:10SPEAKER_00: I że ja sama to wszystko widziałam i czytałam to pisemko, podczas gdy to, co powiedział obywatel Kimczak, było zupełnie bezpodstawne.
- 6:20SPEAKER_00: Wówczas zaczął krzyczeć jeszcze bardziej, znów cytuję a uchlał się, szedł i upadł pod samochód, jak sekcja zwłok wykaże alkohol, nie będę prowadził żadnego dochodzenia na tej podstawie umorze sprawy, a pani skąd taka mądra, za dużo pani ogląda kryminałów w telewizji i chce pani nas tu uczyć.
- 6:42SPEAKER_00: Zirytowałam się takim zachowaniem prokuratora, który pozwalał sobie mówić do mnie matki, w tak tragicznej dla mnie chwili w ten sposób o moim synu, więc zwróciłam mu uwagę, że nic go do tego nie upoważnia, jak również, że jego twierdzenie jest jak najbardziej bezpodstawne i że sam uprzedza wyniki sekcji, bo nic nie wiadomo na razie, czy syn pił przed zgonem alkohol, a gdyby nawet pił, to nikt nie miałby również prawa pozbawiać go życia.
- 7:09SPEAKER_00: Jeżeli upadłby pod samochód, to należałoby również znaleźć ten samochód i tego kierowcę, bo wiadomo, że tam, gdzie został syn znaleziony, nie było ani miejsca wypadku, ani zgonu.
- 7:21SPEAKER_00: Zgon musiał być gdzieś wcześniej.
- 7:25SPEAKER_00: Poza tym zwróciłam prokuratorowi uwagę, że syn mój wyszedł z domu 20 lutego w poniedziałek do pracy i nie wrócił więcej, a znaleziony został dopiero w czwartek 23 lutego, wobec czego należałoby sprawdzić, gdzie przebywał między wyjściem z pracy w poniedziałek do dnia znalezienia go martwego w czwartek.
- 7:45SPEAKER_00: Co działo się z nim od popołudnia w poniedziałek do świtu czwartek, kiedy to został znaleziony w dość dziwnych okolicznościa, odpowiedział mi, że będzie czekał na sekcję i jej wyniki.
- 7:58SPEAKER_00: Tymczasem nie może prowadzić żadnych dochodzeń bez wyników sekcji.
- 8:03SPEAKER_00: W dniu 25 lutego w sobotę w dniu sekcji oboje z mężem udaliśmy się do Zakładu Medycyny Sądowej w celu uzyskania karty zgonu.
- 8:14SPEAKER_00: Tam dowiedzieliśmy się, że sekcja dopiero się zacznie, że była w związku z naszym synem ekipa funkcjonariuszy z komend ruchu drogowego i że pojechali po jakąś precyzyjną aparaturę, za pomocą której będą przeprowadzali czynności i ekspertyzy wykrywające oraz zabezpieczające ewentualne ślady na ciele i odzieży naszego syna.
- 8:38SPEAKER_00: Tych informacji udzielało nam dwóch pracowników mających w tym dniu dyżur w prosektorium w zakładzie medycyny sądowej przy ulicy Sędziowskiej, powiedzieli nam również, że byśmy zgłosili się później o godzinie 15, to będzie już po sekcji i po czynnościach, jakie ma przeprowadzić ekipa z Komendy ruchu, wtedy będzie już coś wiadomo.
- 9:00SPEAKER_00: Polecili nam również przynieść zezwolenie od prokuratora na zabranie zwłok i na pochowanie.
- 9:08SPEAKER_00: Kiedy zgodnie z poleceniem zgłosiliśmy się ponownie do medycyny sądowej o godzinie 15, wydano nam kartę zgonu i powiedziano nam, że była ekipa z komendy ruchu z ową aparaturą, że przeprowadzono czynności wykrywające jakiś lakier na kurtce syna, co sugerowałoby wypadek samochodowy, że niby wykryto jakieś szczątki srebra od lakieru ewentualnej stłuczonej lampy samochodowej.
- 9:35SPEAKER_00: Odzież syna zabrono do dalszej ekspertyzy.
- 9:39SPEAKER_00: Ci sami dwaj pracownicy z Zakładu Medycyny Sądowej, nazwisk Nieznam, wypowiedzieli się, że według ich opinii nie mógł to być przypadkowy wypadek samochodowy, gdyż pracując ponad 10 lat w zakładzie medycyny sądowej mają duże doświadczenie.
- 9:55SPEAKER_00: Stwierdzili, iż mnóstwo ludzi przywiezionych do badań po wypadkach drogowych nie znajdowało się w takim stanie z tak dużą ilością obrażeń.
- 10:05SPEAKER_00: Syn miał aż 22 ciężkie obrażenia, nie licząc drobniejszych oraz wylewów siniaków i innych powiedzieli wręcz, nie wierzcie państwo, w żaden przypadkowy wypadek.
- 10:18SPEAKER_00: Musiano by położyć go i umyślnie po nim kilkakrotnie jeździć, żeby go tak w każdym miejscu połamać.
- 10:26SPEAKER_00: Bo przecież samochód im większy, tym większą ma odległość w rozstawieniu kół i nie mogłyby go te koła dosięgnąć jednocześnie przejeżdżając przez klatkę piersiową, łamiąc mostek, żebra, rozrywając serce i jednocześnie masakrując jednakowo obydwie stopy i kości obydwu nóg w miejscu przegubów stóp.
- 10:52SPEAKER_00: Do tej pory nie udostępniono mi wglądów akta i protokoły z sekcji ZWOK.
- 10:58SPEAKER_00: Wiem, jakie syn odniósł obrażenia jedynie na podstawie karty zgonu i z formularza wypełnionego przez panią Addiunkt Garbowską górską, która przeprowadzała sekcję.
- 11:11SPEAKER_00: Formularz ten został wysłany przeze mnie do Zakładu Ubezpieczeń w Katowicach w celu otrzymania wypłaty odszkodowania.
- 11:18SPEAKER_00: Do chwili obecnej jeszcze wyżej wymienionego odszkodowania nie otrzymałam, mimo zaistniałych warunków wymaganych do wypłaty odszkodowania, to znaczy, że syn nie popełnił samobójstwa i że był trzeźwy w chwili zgonu.
- 11:35SPEAKER_00: W formularzu tym pani Adjunct Garbowska Górska wymienia główne obrażenia, jakie syn odniósł, i zaświadcza, że w chwili zgonu był trzeźwy.
- 11:46SPEAKER_00: Karta zgonu stwierdzła, że główną przyczyną zgonu było urazowe rozerwanie serca i złamanie kręgosłupa.
- 11:55SPEAKER_00: W formularzu dla zakładu ubezpieczeń wymienionych zostało więcej obrażeń, takich jak wygniecenie klatki piersiowej ze złamaniem mostka, obojczyka, pęknięcie potylicy, złamanie kręgosłupa na wysokości lędźwi, zmierzczenie stóp, pęknięcie wątroby na dużym odcinku, połamanie rąk, podbiegnięcie krwawe i inne, których już nie potrafię wymienić.
- 12:23SPEAKER_00: Pracownicy Zakładu Medycyny Sądowej, ludzie o dużym doświadczeniu słusznie zauważyli, że takich i tylu obrażeń nie mógł człowiek odnieść w przypadkowym wypadku samochodowym.
- 12:36SPEAKER_00: Po pogrzebie rozmawiałam z panią dr Garbowską Górską, i wówczas w bezpośredniej rozmowie poinformowała mnie, że sekcja wykazała, że syn mój w chwili zgonu był jak najbardziej trzeźwy.
- 12:49SPEAKER_00: Wypowiedziała się, że również nie twierdzi, że to był samochód.
- 12:53SPEAKER_00: Powiedziała, że syn mój odniósł tak liczne i tak ciężkie obrażenia, że mogły one powstać przy użyciu jakiegoś silnego mechanizmu, ale nie twierdzi, że był to samochód, że od ustalenia, kto i czym zadał tak ciężkie obrażenia, są organa ścigania, to znaczy prokuratura i MO.