Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Echo Legendy ⛰️ bajka dla dzieci (Skrytka II) | Felek Wafelek (PFW_042)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski dzisiaj wracamy prosto pod Tatry w samo
- 0:04serce przygody, która zaczęła się zupełnie niewinnie od
- 0:08zwykłego biwaku. Mapki narysowanej przez aleksa i
- 0:12jednego tajemniczego zejścia ze szlaku.
- 0:15Jeśli słuchaliście części pierwszej, wiecie już, że trop
- 0:19felka Alexa i dzielnej ledy zaprowadził ich prosto do
- 0:22jaskini tej nieodkrytej pełnej malunków.
- 0:27I starego zbójnickiego skarbu. I wiecie też, że kiedy tylko go
- 0:32odnaleźli, świat nagle zgasł, a jaskinia zatrzasnęła się za nimi
- 0:37jak powieść zamknięta w połowie rozdziału przed wami?
- 0:41Dalsza część historii felek wafelek i skrytka jaśka echo
- 0:45legendy. Czas dokończyć tę opowieść i
- 0:48Odkryć prawdę ukrytą w cieniu teatr.
- 0:52Usiądźcie wygodnie, poprawcie skarpetki i zapalcie pochodnie
- 0:56wyobraźni, bo za chwilę wchodzimy do środka tej
- 0:59historii. Zaczynamy.
- 1:02Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:05zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę, to dla nas
- 1:09najmilszy sygnał, by opowiadać dalej.
- 1:12A jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:15mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:18Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:21historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie.
- 1:26Dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:29Tatry milczały nawet wiatr, który zwykle szumi między
- 1:33świerkami jakby zapomniał jak się oddycha.
- 1:36A w głębi jaskini tej, której nie było na żadnej mapie, trójka
- 1:41małych odkrywców czekała na pierwszy znak, że los nie
- 1:45zostawił ich samych. Aleks felek, wafelek i leda
- 1:48znaleźli się tam przez przypadek, albo może przez
- 1:51historię, która od dawna czekała, żeby ktoś ją znów
- 1:54odkrył za nimi niczym zasłonięta.
- 1:57Kurtyna runęła. Kamienna płyta przejście
- 2:00zniknęło, światło zgasło. Jaskinia stała się cicha jak
- 2:05sekret, którego nikt nie chciał zdradzić.
- 2:08Przez chwilę nie było nic ani światła, ani kształtów.
- 2:13Tylko oddechy aleksa felka i ledy odbijające się od
- 2:17kamiennych ścian, jak zagubione ptaki.
- 2:21Jaskinia była teraz jak zamknięta skrzynia.
- 2:24Świat na zewnątrz istniał tylko w pamięci.
- 2:27Aleks pierwszy wyrwał się z tego bezruchu.
- 2:29Serce waliło mu jak młot, ale w głowie włączył się tryb
- 2:33przetrwania. Tryb, który nie był mu obcy.
- 2:37Dobra szepnął bardziej do siebie niż do innych.
- 2:41Najpierw oddychanie, potem myślenie, potem działanie.
- 2:46A ja dodaję od siebie Zero paniki, bo panika to jak zbyt
- 2:50gorzka czekolada mówił felek. Niektórym pasuje, ale większości
- 2:55robi ble. Spróbował sięgnąć po plecak,
- 2:59który zawsze miał na ramieniu, poszukał pasków.
- 3:02Lewą ręką prawą. Nic.
- 3:06Zrobił pół obrót, dotknął kamienia ziemi własnej bluzy.
- 3:13Nie ma. Wydusił cicho.
- 3:16Plecak spadł. Kiedy płyta się osunęła, musiał
- 3:19zostać po drugiej stronie. Przez chwilę w jego głosie
- 3:23zabrzmiała nuta paniki, cały jego niezniszczalny ekwipunek,
- 3:28latarka zapasowa, mała apteczka, sznurki, notes, baterie zniknął
- 3:33tak po prostu za kamienną ścianą.
- 3:37Felek przełknął głośno i spróbował wlać w tę ciemność,
- 3:41choć odrobinę humoru. No cóż, mruknął wygląda na to,
- 3:46że zostaliśmy tylko z tym, co mamy w głowach, a głowy mamy
- 3:51całkiem nieźle wyposażone czekoladowa siła na problemy
- 3:55działa. Aleks wciągnął powietrze
- 3:59głębiej, to brzmiało trochę jak przypomnienie, nie jesteśmy
- 4:03całkiem bezbronni, przesunął dłonią po pasku spodni i nagle
- 4:09poczuł znajomy kształt. Krzesiwo wyszeptał, mam krzesiwo
- 4:16chociaż tyle. W sprzączce jego paska ukryty
- 4:19był mały metalowy gadżet, który dostał od rodziców na święta.
- 4:24Na wszelki wypadek, ale używaj tylko z głową powtarzała mama,
- 4:29więc teraz zdecydowanie była pora z głową felku.
- 4:33Musimy zebrać materiały na pochodnie taką prawdziwą,
- 4:36idealną na warunki w jaskini powiedział aleks.
- 4:40Ostrożnie badając dłonią podłoże felek zamrugał W ciemności, a
- 4:45jego czekoladowe policzki aż błysnęły od determinacji.
- 4:49Słowo pochodnia brzmi jak Plan, a Plan to już pół wyjścia
- 4:54oznajmił. Z energią kruszę się, lecz nie
- 4:57poddaje leda, jakby słysząc komendę, od razu przeszła w tryb
- 5:01akcja uniosła nos, zaczęła węszyć, szukać, stukać łapą we
- 5:06wszystko, co mogło pomóc. Aleks przesunął dłonią po ziemi
- 5:11i trafił na coś lekkiego, ale mocnego.
- 5:13To były deseczki ze starej skrzynki.
- 5:16Wysuszone tak idealnie, jakby czekały na tę chwilę.
- 5:20Mamy trzonek wyszeptał z ulgą. Felek w tym czasie szukał
- 5:25jakiegokolwiek kawałka szmatki, ale materiał znaleziony przy
- 5:29drewnianych beczkach rozsypywał się w palcach jak wafelek w
- 5:32upale. To nie wytrzyma nawet jednego
- 5:36puf ocenił felek. Aleks zawahał się tylko chwile,
- 5:41sięgnął do szyi, rozwiązał swoją chustę ulubioną niebieską symbol
- 5:46każdej jego wyprawy. Trudno rzeczy są po to, żeby
- 5:51pomagały powiedział cicho, ale stanowczo owinął deseczkę
- 5:55chustą, mocując ją tam, gdzie kiedyś tkwiła stara szmata.
- 6:00Felek znalazł w beczkach stare bryłki żywicy.
- 6:03O to się zdecydowanie nada ogłosił z dumą idealne do
- 6:08podkręcenia płomienia. Przycisnęli żywicę do materiału,
- 6:12a aleks przygotował podpałkę z cienkich drzazg.
- 6:16No dobra szepnął skrobiąc krzesiwem o metalową klamrę.
- 6:20Raz 2. Iskra poszła w świat musnęła
- 6:26chustę. Materiał zajęła najpierw cienka
- 6:29nitka światła, a potem ciepły, równy płomień rozlał się po
- 6:33pochodni. Jaskinia rozbłysła, jakby ktoś
- 6:36zapalił w niej małe słońce. Felek uniósł brodę z dumą.
- 6:40O tak to jest dopiero prawdziwa pochodnia ekspedycyjna.
- 6:44Model alex 5000 ogłosił. Dobra robota powiedział alex, a
- 6:50jego głos był już dużo spokojniejszy.
- 6:54Mamy światło, teraz znajdźmy drogę, mały płomień odbijał się
- 6:58w kryształkach w ścianach, tworząc setki miniaturowych
- 7:01gwiazd. Jaskinia przestała być czarną
- 7:04dziurą, a stała się znowu miejscem, chociaż było ono wciąż
- 7:08trochę tajemnicze. W tej samej chwili, kiedy ogień
- 7:11zapalił się na dobre krótkofalówka, którą aleks miał
- 7:14przypiętą do pasa, dobiegł głośny trzask.
- 7:18Pip. Halo.
- 7:21Słaby głos przebił się przez zakłócenia.
- 7:24Tu obóz aleks felku odbiór. Aleks prawie podskoczył to
- 7:31dzieci powiedział z ulgą i chyba.
- 7:36Opiekunowie. Nacisnął przycisk krótkofalówki.
- 7:41Tu aleks jesteśmy swe. Sygnał nagle przerwał.
- 7:46U nas wszystko w znów trzask, szum, urwany głos.
- 7:52Odbiór. Zapadła chwila pełna trzasków.
- 7:56Dopiero po kilku sekundach przebił się głos opiekuna
- 8:00urywany, ale pełen ulgi i napięcia.
- 8:03Aleks słyszymy cię. Znowu szum.
- 8:08Macie zostać w miejscu? Sygnał drżał, jakby jaskinia
- 8:15wciągała go w siebie, a fale radiowe odbijały się od kamieni
- 8:19i traciły siłę. U nas wszystko zaraz stracimy
- 8:26zasięg. Potem zapadła Cisza tylko
- 8:30trzaski tylko echo. Aleks opuścił krótkofalówkę.
- 8:36Mimo słabości sygnału ulga wypłynęła mu na twarz.
- 8:40Są w obozie, rodzice też wiedzą, że żyjemy.
- 8:44Felek kiwnął głową spokojnie. Oczywiście, że wiedzą, mieliśmy
- 8:49kontakt, to najważniejsze. Topr też został zawiadomiony.
- 8:54A poza tym uniósł palec. Po pierwsze mamy mnie po drugie,
- 9:00mamy led, po trzecie mamy Tatry a Tatry jak już kogoś wpuszczą
- 9:06do swojej jaskini to raczej nie po to, żeby go tam zostawić na
- 9:09zawsze. Leda, jakby potwierdzając te
- 9:13słowa, ruszyła powoli przed siebie węszyła przy ścianach
- 9:17nasłuchiwała powiewów. Aleks wyprostował się, poprawił
- 9:22pochodnie w dłoni i powiedział spokojnie, dobra, mamy ogień,
- 9:27mamy psa ratownika, teraz musimy znaleźć jakieś wyjście, albo
- 9:32chociaż wskazówkę. Światło pochodni kołysało się
- 9:36miękko odsłaniając zakamarki jaskini jak strony starej
- 9:41księgi. Powietrze pachniało żywicą pyłem
- 9:45i czymś pradawnym. Aleks ruszył, pierwszy trzymał
- 9:49pochodnie pewnie, choć dłonie miał lekko drżące od zmęczenia
- 9:54albo od emocji. Felek dreptał tuż obok aleda
- 9:57prowadziła ich nosem, co chwila, zatrzymując się i zerkając w
- 10:01stronę kamiennych ścian. I właśnie wtedy jakby jaskinia
- 10:05czekała na ten moment zaczęły dziać się pechowe rzeczy.
- 10:10Najpierw współpracy odmówiła latarka przy pasku aleksa.
- 10:14Crick zgasła, dziwne przecież była naładowana mruknął.
- 10:21Potem zerwał się pasek od jego kurtki, jakby był przetarty,
- 10:25pstryk krótkofalówka zamrugała na czerwono zapiszczała 2 razy i
- 10:30umilkła. Halo, halo?
- 10:34Próbował aleks, ale urządzenie nie reagowało poziom baterii 0%.
- 10:41Och, nie lubię takich dźwięków. Jęknął felek to brzmi jak
- 10:45początek kakao apokalipsy. Pochodnia na moment przygasła,
- 10:50jakby dostała zadyszki w tym samym czasie aleks potknął się o
- 10:54kamień i prawie poleciał na twarz.
- 10:57Ała. Ała razy 2 zawołał felek, bo
- 11:01przy okazji dostał w czoło odpryskiem gruzu.
- 11:04Leda zatrzymała się i zamer dała ogonem niepewnie.
- 11:08Po chwili straciła trop. Pierwszy raz od początku
- 11:12jaskini. Aleks przycisnął dłoń do
- 11:15kieszeni, w której spoczywał srebrny fragment.
- 11:19Co jest? Wszystko się psuje naraz.
- 11:23Felek spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami.
- 11:27Aleks. Ja nie chcę nic mówić, ale.
- 11:31To chyba pech. Czekoladowo gigantyczny pech.
- 11:36Kopiec zamilkł. Patrzę na migającą pochodnie na
- 11:40swoją zerwaną kurtkę na krótkofalówkę bez energii.
- 11:44Jaskinia milczała. Jakby czekała, aż sami połączą
- 11:48kropki. Słuchaj, to wszystko zaczęło się
- 11:53w momencie, kiedy weszliśmy do komnaty ze skarbami.
- 11:57Nie dość, że musieliśmy aktywować pułapkę, to chyba
- 12:00jeszcze wywołaliśmy pecha z jaskini.
- 12:03Felek kiwnął powoli głową. Wiesz, w starych historiach
- 12:07zawsze był jakiś znak. Klątwa, przestroga coś co
- 12:11mówiło, hej człowieku, nie ruszaj tego, bo to nie twoje, a
- 12:15tu wszystko krzyczy jak jak czajnik, który za długo stoi na
- 12:19ogniu. Aleks przełknął ślinę, w głębi
- 12:22jaskini coś zaszeleściło, a w jego kieszeni srebrny widelec
- 12:27był nagle jak ciężki kamień. Kamień, który chcesz zabrać do
- 12:31domu, ale nie wiesz, czy naprawdę jest ci potrzebny leda
- 12:34zawarciała delikatnie. Nie groźnie, tylko ostrzegawczo.
- 12:39Potem wykonała coś co aleks już dobrze znał ruch głową w jedną
- 12:44stronę, krótkie spojrzenie, westchnienie.
- 12:48Chodźcie za mną aleks skinął głową.
- 12:51Masz rację leda, chyba musimy wrócić tam, gdzie wszystko się
- 12:55zaczęło. Do malunków zawołał felek i aż
- 13:00podskoczył, jakby właśnie ogłosił początek misji
- 13:02specjalnej. Tam musi być wskazówka.
- 13:05Jaskinie nigdy nie rysują niczego przypadkiem.
- 13:09Leda prowadziła ich między kamieniami zwinnym krokiem,
- 13:13wyznaczając trasę, a felek, trzymając się blisko aleksa
- 13:17mamrotał pod nosem. Klątwa, nie klątwa, jeśli ta
- 13:21jaskinia chce nam zaś powiedzieć, to my zaraz to
- 13:24rozszyfrujemy. Po kilku minutach dotarli z
- 13:28powrotem do ściany z malowidłem. W świetle pochodni wyglądała
- 13:31inaczej, jakby czekała aż ktoś wreszcie popatrzy na nią
- 13:35uważniej. Aleks uniósł pochodnie wyżej
- 13:39dobra wracamy do początku, coś tu przeoczyliśmy, a malunek 3
- 13:44sceny 3 symbole 3 historie splecione w jedną, jakby
- 13:49poruszył się delikatnie w tańcu cieni.
- 13:51Felek stanął obok aleksa. Ręce miał oparte na
- 13:54czekoladowych waflobioderkach. No dobrze, mruknął czas na
- 14:00operację, słodki detektyw, zaczynamy od początku leda
- 14:04usiadła tuż przy nich ogon owinięty wokół łap, patrzyła na
- 14:09obrazy tak uważnie, jakby rozumiała każde pociągnięcie
- 14:12starożytnego węgla. Alex skierował światło na
- 14:16pierwszy rysunek 3 zbójników. 3 kotliki pełne błyszczących
- 14:21kropek, uniesiona ręka, kobieta w chuście wyraźna, mocniej
- 14:26zaznaczona niż reszta, a nad kotlikami zygzak.
- 14:30Wcześniej czuli w tym ciepło, teraz coś mroziło.
- 14:34Aleks przełknął ślinę. Felku ten zygzak to nie jest
- 14:40para z gorącej zupy. Felek pokiwał głową powoli jak
- 14:44profesor historii czekoladologii.
- 14:47A kobieta ta z grubszą kreską nie wygląda jak gospodyni, która
- 14:52częstuje gości makaronem. Obaj spojrzeli na siebie
- 14:55jednocześnie. To chyba czarownica wyrzucił
- 14:59aleks. Tak zdecydowanie czarownica
- 15:03powtórzył felek. Taka góralska, co robi ziołowe
- 15:06mieszanki zaklęcia i różne bajery napary.
- 15:10Zrobił wymowny gest palcami, jakby mieszał niewidzialny
- 15:14garnek. Aleks wskazał na uniesioną rękę
- 15:16zbójnika. A to to nie było, zapraszam na
- 15:21obiad, to jest ślubowanie przysięga.
- 15:25Felek odsunął się o krok, aż stuknął obcasem swojego bucika w
- 15:29kamień. Czyli oni tu przysięgali, że
- 15:33skarb ma stąd nie wyjść nigdy, że nikt nie może go zabrać dla
- 15:38siebie. Zygzak nad kociołkami migotał w
- 15:41świetle jakby potwierdzał tę myśl.
- 15:44Leda wydała z siebie ciche ów jak pies, który właśnie pojął
- 15:49coś bardzo poważnego. Aleks przesunął pochodnie w bok.
- 15:53Ten sam Góral, co wcześniej pochylony nad kotlikiem, wyciąga
- 15:58go zanim 3 symbole, przekreślona owca przekreślony snop zboża i
- 16:04Czarny obłoczek. Felek aż wciągnął powietrze.
- 16:09No dobra. Teraz wygląda to jak prawdziwa
- 16:13Katastrofa. To nie jest, poradzimy sobie bez
- 16:16owiec. To jest owce, uciekły, zboże
- 16:20padło, a potem spadł jeszcze mały Czarny deszcz.
- 16:24Aleks dodał miękko. Czyli nieszczęścia zaczęły się
- 16:29dokładnie wtedy, kiedy ktoś zabrał skarb.
- 16:32Zastanowił się chwilę, a potem dotknął dłonią własnej kieszeni
- 16:36tej z ozdobą. Tak jak u nas.
- 16:40Felek spojrzał na niego poważnie?
- 16:42Tak poważnie, że nawet jego czekolada przestała błyszczeć od
- 16:46humoru. Gaśnięcie latarek zerwany pasek
- 16:50radio które zamilkło aleks to było jak łańcuch pecha wcale nie
- 16:56przypadek. Leda pisnęła krótko jak pies,
- 17:00który widzi, że ktoś właśnie odkrył coś ważnego, ale jeszcze
- 17:03nie chce się przyznać, światło pochodni przesunęło się na
- 17:07trzeci rysunek. Ten sam Góral odnosił kociołki
- 17:10na swoje miejsce słońce kłos, który znówrósł owca
- 17:16nieprzekreślona. Aleks wypowiedział cicho.
- 17:21To nie jest po prostu dobrze mu się zrobiło.
- 17:26To jest odwrócenie pecha. Felek klasnął w dłonie.
- 17:36O tak jak w bajkach oddajesz to co nie było twoje i nagle bum
- 17:42wszystko wraca do normy, owce wracają, zboże rośnie, a czarne
- 17:46chmurki odlatują na urlop. Ostrożnie wskazał pochodnią na
- 17:52drobne znaczki pod malunkiem. A to to wcale nie są dekoracje
- 17:57to wygląda jak instrukcja, jakby starzy górale chcieli
- 18:02powiedzieć, zdejmij pech, odzyskaj spokój.
- 18:07Aleks wziął głębszy oddech felku wszystko zaczęło się psuć
- 18:11dopiero wtedy, gdy to zabrałem. Wyjął powoli z kieszeni srebrną
- 18:16ozdobę. Jej metal błysnął w świetle
- 18:18pochodni jak mała zimna gwiazdka.
- 18:22Chciałem pokazać ją innym, udowodnić wszystkim, że to my
- 18:25znaleźliśmy prawdziwy skarb. A teraz przez to jesteśmy w
- 18:30pułapce, felek położył mu rękę na ramieniu czekoladową, ale
- 18:35bardzo poważną. Aleks najwięksi odkrywcy to ci,
- 18:40którzy wiedzą, że nie każdy skarb musi trafić na wystawę.
- 18:44Czasem bohaterem jest ktoś, kto zataja znalezisko po to, żeby
- 18:48historia została bezpieczna. Aleks uniósł wzrok, zrozumiał.
- 18:55Musimy to oddać powiedział. Felek uśmiechnął się ciepło.
- 19:00Słodkie myślenie, mój drogi właśnie tego nam trzeba było.
- 19:05Leda wstała zamachała ogonem i ruszyła w stronę komnaty ze
- 19:09skarbami, jakby jaskinia sama powiedziała, no dobrze,
- 19:13dzieciaki zobaczyliście prawdę teraz zróbcie to co trzeba.
- 19:17Komnata ze skarbami była cicha, płomyk pochodni drżał, jakby sam
- 19:22nie wiedział czy ma świecić jaśniej czy zgasnąć.
- 19:26Aleks zatrzymał się tuż przed półką z kociołkami.
- 19:30W dłoni wciąż trzymał srebrny widelec misterny, staranny,
- 19:35piękny, taki, który mógłby trafić do muzeum na wystawę do
- 19:40książki. Do jego zeszytu odkryć felek
- 19:43stanął obok niego cicho, bez swoich zwykłych wafelkowych
- 19:48żartów. Lida siedziała za nimi idealnie,
- 19:51nieruchoma jak prawdziwy pies. Przewodnik pilnujący poważnej
- 19:55ceremonii. Aleks podniósł ozdobę, wstrzymał
- 19:59oddech, a jaskinia jakby czekała.
- 20:02No dobra, powiedział powoli prawie szeptem.
- 20:07To nie moje. I nie nasze.
- 20:10To ich. Zrobił krok do przodu.
- 20:14Felek dodał tylko serce silniejsze niż błyskotki.
- 20:18Aleks zawsze. Aleks położył ozdobę tam, gdzie
- 20:23wcześniej spoczywała dokładnie precyzyjnie, tak jak na malunku.
- 20:28Jak zrobił to Góral w trzeciej scenie?
- 20:32Przez sekundę nie wydarzyło się nic.
- 20:35A potem. Najpierw płomień pochodni uniósł
- 20:39się wyżej o pół dłoni, jakby ktoś dmuchnął na niego lekko z
- 20:43wdzięcznością, potem powietrze, dotąd gęste i nieruchome zaczęło
- 20:48płynąć delikatnie równo w jednym kierunku jak oddech.
- 20:55Ale nie byle jaki oddech, oddech, góry.
- 20:59Aleks aż poczuł jak włosy na karku mu drgnęły.
- 21:03Felku wy szeptał ona nas prowadzi?
- 21:08Felek uniósł pochodnie wyżej jej płomień przechylał się w jednym
- 21:12kierunku, jakby zapraszał do tańca.
- 21:16No proszę zawołał w pół szeptem, felek wróciła.
- 21:20Równowaga taka góralsko magiczna, na czekoladowej fali.
- 21:25Wszystko się ocali. Mówiłem.
- 21:28Ruszyli trójką aleks pochodnią. Felek z odwagą większą niż jego
- 21:33rozmiar, ale da z nosem wycelowanym na kierunek wiatru.
- 21:38Tunel był wąski jak szczelina między 2 kartkami starej księgi.
- 21:42Alex musiał iść bokiem, felek bokiem i na palcach by nie
- 21:47ukruszyć wafelka o wystające skały, ale da przyciskała się
- 21:51tak cicho jakby urodziła się w jaskiniach q bejostie aleksa
- 21:55rzucała ciepłe światło, które tańczyło po ścianach i
- 21:59odsłaniało to, czego nie było widać wcześniej mikrorysy w
- 22:03skale błyszczące minerały, ślady dawnych narzędzi, a nawet coś,
- 22:08co wyglądało jak odcisk palców z bardzo dawnych czasów.
- 22:12Ale tu pięknie wyszeptał felek jak w galaktyce.
- 22:17Galaktyce pod reglami aleks przyklęknął przyłożył dłoń do
- 22:20kamieni. Poczuł coraz silniejszy powiewy
- 22:23wiatru. Przepływ powietrza się wzmaga,
- 22:27to znaczy, że gdzieś przed nami powietrze wchodzi, a gdzieś
- 22:31wychodzi wniosek. Jeden tunel musi mieć drugi
- 22:35koniec. Czyli mają wyjście awaryjne?
- 22:39Zawołał felek. Prawdziwi zbójnicy nigdy nie
- 22:42robili jaskiń z jednym wejściem, no bo jak to uciekać, gdy nagle
- 22:46ktoś krzyknie halo kontrola skarbów?
- 22:50Aleks roześmiał się pierwszy raz od dawna.
- 22:53Tak naprawdę tak dobre kryjówki mają zawsze Plan BICI, czasem d.
- 22:59Felek wskoczył na kamień jak przewodnik.
- 23:02A my mamy Plan FF jak felek wafelek.
- 23:08Chwilę potem tunel z jaskini nagle się otworzył, jakby ktoś
- 23:12rozsunął zasłonę stali na skalnej półce wysoko.
- 23:18Przed nimi rozpościerała się Dolina.
- 23:20Cała w granatowym świetle zachodzącego słońca wiatr był tu
- 23:25silniejszy i pachniał świerkiem oraz wieczornym chłodem.
- 23:29Gdzieś daleko daleko błysnęła metalowa latarnia, nagle
- 23:34krótkofalówka w ręku Alexa, zasyczała dźwiękiem, który aż
- 23:37zatrzymał im serca. Tu topr bijorn gotowy.
- 23:42Szukamy was odbiór. A potem Cisza.
- 23:49Padła bateria westchnął aleks. Teraz już naprawdę.
- 23:54Ale nim zdążył się zmartwić. Leda postawiła uszy i
- 23:58zaszczekała krótko ostro jak psie alarm.
- 24:02Felek poderwał głowę. Oho, leda coś wyczuła pieski tak
- 24:08mają, widzą i słyszą więcej niż ludzie i czekoladowe wafle.
- 24:14Aleks przyklęknął obok niej. Jeśli bjorn nas szuka,
- 24:19potrzebuje kierunku. Musimy im dać jakoś znać, że tu
- 24:22jesteśmy, a krótkofalówka właśnie wydała z siebie ostatnie
- 24:26tchnienie i wtedy felek, aż klapnął dłonią w czekoladowe
- 24:30czoło, ale po co my się martwimy z sygnałem, skoro mamy psią
- 24:34super technologię z epoki zbójników?
- 24:38Aleks popatrzał na felka z lekkim zdziwieniem.
- 24:41Super technologie zapytał, no pewnie chyba dalej masz w
- 24:46kieszeni w spodniach gwizdek ekstra ultra psiej
- 24:49częstotliwości. No jasne, odparł aleks wyjął
- 24:53gwizdek. Czuł jak chłód kości przesuwa mu
- 24:57się po palcach, przystawił do ust.
- 25:00Lida gotowa zapytał. Leda stanęła obok niego jak
- 25:05profesjonalistka z ogonem wycelowanym w niebo i nosem
- 25:08wciągającym każdy powiew. To teraz aleks nabrał powietrza.
- 25:14Próbujemy. Gwizdnął, ale nic nie usłyszeli.
- 25:20Nic oprócz ciszy. Ale leda aż podskoczyła jak
- 25:24sprężynka. Oparła się łapami o kamień i
- 25:27zaszczekała w jedno konkretne miejsce w wąski przesmyk między
- 25:32skałami prowadzący w dół półki działa felek.
- 25:36Wyskoczył w górę jak wafelek stostera, ona słyszy, to znaczy,
- 25:40że bjorn też usłyszy. Aleks gwizdnął drugi raz, lida
- 25:45znów zaszczekała w dół. Za trzecim razem odpowiedź
- 25:49przyszła na początku echo, potem kilka stuków jak kamienie
- 25:54poruszane łapami, a w końcu głębokie pewne szczeknięcie
- 25:59takie, które każdy pies ratownik rozpoznaje natychmiast.
- 26:03Leda zapiszczała z radości, aż musiała okręcić się wokół
- 26:07własnego ogona. To on szepnął aleks to bjorn.
- 26:14Po chwili zmroku wąskiej szczeliny wypadła potężna
- 26:17sylwetka owczarka holenderskiego, Czarny, skupiony
- 26:22z lampką przy obroży i uprzężą topr.
- 26:26Biorn pędził ku nim, jakby sam wiatr go prowadził.
- 26:30Najpierw podbiegł do lidy, szturchnął ją nosem,
- 26:34odpowiedziała mu krótkim szczekiem, a potem oboje
- 26:37spojrzeli na aleksa i felka. Dokładnie tak samo poważnie, jak
- 26:41ratownicy na akcji, bo psy wiedziały.
- 26:46A zaraz za biornym pojawili się ludzie.
- 26:49Czerwony kurtki czołówki głosy odbijające się po skałach.
- 26:54Alex felku zawołał przewodnik psa tutaj jesteście ratownik
- 27:00Tomasz przeskoczył głaz, podbiegł bliżej i zatrzymał się
- 27:04rozglądając. No pięknie westchnął, ale w jego
- 27:09głosie była ulga. Chyba odkryliście skrytkę jaśka
- 27:13z kościelisko, aleks zmarszczył brwi.
- 27:16Skrytka jaśka. Ratownik rozejrzał się po
- 27:19wejściu jaskini po skałach, po nich 3.
- 27:23To miejsce owiane legendą. Moja rodzina zna tę historię od
- 27:27dawna. Kucnął przy nich i mówił dalej
- 27:30cicho, tak jak opowiada się bajkę, którą lepiej zrozumie się
- 27:35dopiero następnego dnia. Dawno temu zaczął Tomasz po
- 27:40Tatrach chodzili zbójnicy. Ale nie tacy co krzywdzili
- 27:43ludzi, bardziej strażnicy swoich gór.
- 27:48Chowali skarby tylko dla swojej Kompanii.
- 27:51Nikt nie miał brać ich dla siebie.
- 27:53To była ich przysięga. Żeby nikt nie kombinował mówił
- 27:58dalej. Poprosili czarownicę z
- 28:00gubałówki, żeby zabezpieczyła skarb okaziła garczki ziołami i
- 28:05powiedziała, że kto je sam wykopie, tego spotka
- 28:08nieszczęście. Felek przełknął głośno.
- 28:12U brzmi jak mega pechowa przyprawa.
- 28:15No i był taki jasiek z kościelisko kontynuował
- 28:19ratownik. Lata szukał tej kryjówki, aż w
- 28:22końcu znalazł, ale zamiast zostawić skarb spokoju zabrał.
- 28:28Aleks znał już dalszą część, widział ją na malunkach.
- 28:32I szeptem dokończył. I wtedy wszystko zaczęło mu się
- 28:36psuć zwierzęta, plony, jedzenie. Tomasz skinął głową.
- 28:42Tak, dopóki nie odniósł skarbu z powrotem i wtedy wszystko się
- 28:47naprawiło. Wiesz, aleks są skarby, których
- 28:50się nie zabiera, bo nie są dla nas.
- 28:53Są dla historii, dla pamięci. Bjorn szturchnął, aleksa
- 28:58łagodnie w kolano lida przytuliła się do felka.
- 29:02No dobrze młodzi odkrywcy czas wracać, jesteście już bezpieczni
- 29:06i to przede wszystkim dzięki sobie.
- 29:09Tomasz ponownie kucnął tak, by być z nimi na jednej wysokości i
- 29:13mówił dalej spokojnie, ale naprawdę poważnie.
- 29:17I aleks, wiesz, że zachowałeś się dokładnie tak, jak uczy się
- 29:20dorosłych w górach. Chłopiec uniósł oczy zaskoczony.
- 29:25Po pierwsze od razu dałeś znać przez krótkofalówkę, że coś się
- 29:29dzieje. To była świetna decyzja.
- 29:32Po drugie, kiedy sygnał zaczął zanikać, nie ruszyliście na
- 29:36oślep, zostaliście w jednym miejscu.
- 29:39Po trzecie, miałeś gwizdek i użyłeś go tak, jak trzeba.
- 29:43Dzięki temu lida zareagowała, a bjorn mógł was namierzyć, a po
- 29:48czwarte to uśmiechnął się szerzej.
- 29:51Potrafiłeś słuchać swojego psa. To najważniejsza rzecz w
- 29:55ratownictwie. Tomasz spojrzał na led, która
- 29:58siedziała dumna jak medal. Leda wykonała kawał świetnej
- 30:03roboty, ale pies może działać tylko wtedy, kiedy człowiek
- 30:07zachowuje spokój i myśli jasno, ty to zrobiłeś.
- 30:11Po chwili spojrzał na felka, najpierw z niedowierzaniem,
- 30:15potem z szacunkiem i może trochę dzięki temu małemu niezwykłemu
- 30:20druhowi, bo nie każdy potrafi tak dobrze trzymać nerwy na
- 30:23wodzy, kiedy robi się ciemno. Felek zrobił minę pełną dumy,
- 30:32wypinając czekoladową pierś i poprawił dumnie swoją wafelkową
- 30:36czapeczkę. Służę czekoladową pomocą w
- 30:39każdej górskiej sprawie ratownicy ustawili się do
- 30:43wyjścia. Psy poprowadziły drogę, a aleks
- 30:46trzymając pochodnie zerknął ostatni raz na wnętrze jaskini i
- 30:51zrozumiał wszystko. Noc w Tatrach była już spokojna,
- 30:55kiedy wrócili do obozu. Ratownicy rozstawiali sprzęt,
- 30:59opiekunowie szeptali coś z ulgą, a ognisko trzaskało tak jakby
- 31:03samo chciało powiedzieć dobrze, że jesteście.
- 31:08Aleks siedział chwilę w milczeniu, głaszcząc lede po
- 31:10karku. Felek usiadł obok i patrzył na
- 31:14płomienie, które odbijały się w jego czekoladowych oczach jak
- 31:17małe gwiazdki. Wiesz, aleks zaczął cicho.
- 31:22Nie każdy skarb trzeba zabierać. Czasem największy skarb to to,
- 31:26że wracasz z przygody z tymi, z którymi ją zacząłeś.
- 31:30Aleks kiwnął powoli głową. I że potrafisz zrobić to, co
- 31:34trzeba, nawet jeśli nikt o tym nie przeczyta w żadnej gazecie
- 31:39felek uśmiechnął się szeroko dokładnie, a po drugie prawdziwi
- 31:43bohaterowie świecą w środku, nawet bez srebra, złota i
- 31:47błyszczących kropek. Nad tatrami powiał lekki, ciepły
- 31:51wiatr, jakby góry chciały wyszeptać dobrze zrobiliście, a
- 31:56ogień trzaskał dalej zupełnie jakby przytakiwał.
- 32:02I to już koniec naszej Tatrzańskiej wyprawy.
- 32:05Felek, aleks, ile da wrócili do obozu bez błyskotek, bez skarbów
- 32:11i bez dowodów na legendę, ale z czymś o wiele ważniejszym z
- 32:16mądrością, że nie wszystko co znajdziemy jest po to, by to
- 32:21zabrać. Czasem największa odwaga to ta
- 32:24cicha zrobić to co właściwe, nawet jeśli nikt tego nie
- 32:29zobaczy. Ta opowieść przypomina też o
- 32:31czymś jeszcze, że w górach najważniejsze jest
- 32:34bezpieczeństwo, kontakt, radiowy, gwizdek, pies,
- 32:38ratownik, zdrowy rozsądek i słuchanie przewodników.
- 32:43To nie dodatki do przygody, ale jej fundament.
- 32:47Bo Tatry potrafią być piękne, ale wymagają szacunku i mądrych
- 32:52decyzji. Jeśli ta przygoda poruszyła was
- 32:57choć odrobinę, pamiętajcie, że powstała dzięki patronom
- 33:01aleksowi i jego mamie oli z Warszawy.
- 33:04Dziękuję wam raz jeszcze za gorące kakao, inspiracje i za
- 33:08to, że ta historia mogła powstać właśnie w takim kształcie.
- 33:12A wam słuchacze wspólnie z felkiem życzymy jednego, abyście
- 33:17zawsze wracali z każdej wyprawy tej prawdziwej i tej
- 33:20wyobrażonej. Razem z tymi, którzy są dla was
- 33:23najważniejsi. Do usłyszenia w kolejnej
- 33:27przygodzie felka wafelka.