Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Kurze Grand Prix 🐔 Bajka o marzeniach | Felek Wafelek (PFW_015)
Transcript
- 0:00Cześć tu ratkowski zapraszam was na pełen emocji pure i błota,
- 0:04odcinek felek, wafelek i kurze Grand Prix, wyścig o złote
- 0:09ziarnko. Tym razem felek trafia na
- 0:12najbardziej zakręcony wyścig w okolicy, gdzie nie liczy się
- 0:17tylko szybkość, ale też styl, spryt i serce.
- 0:22Poznacie niepozorną kurkę niosę z wielkim marzeniem, która razem
- 0:26z felkiem rusza na trasę pełną przeszkód błotnistych pułapek i
- 0:31innych kur o bardzo mocnych charakterkach.
- 0:36Rozsiądźcie się wygodnie, poprawcie grzebienie i na
- 0:40miejsce gotowi. Gdak jeżeli felek stał się już
- 0:45znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 0:48zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 0:53dalej. A jeśli chcecie wesprzeć
- 0:55przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 0:58patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:01moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:05link znajdziecie. Dziękuję, że jesteście częścią
- 1:09tego świata. Na farmie grzęda i spółka od
- 1:12samego rana panowało niezwykłe poruszenie.
- 1:15Transparenty z hasłami skrzydła w ruch dziobem po zwycięstwo i
- 1:20grzęda górą powiewały na wietrze, a między grzędami
- 1:24przemykały podekscytowane kury gęsi i jeden nieco
- 1:28zdezorientowany królik w szaliku kibica.
- 1:31Na środku całego zamieszania między stosami siana i grzędami
- 1:35przystrojonymi wstążki. Pojawił się ktoś zupełnie nowy,
- 1:40kwadratowy, błyszczący, czekoladowy z wafelkową
- 1:44czapeczką, lekko zsuniętą na bok.
- 1:47Felek wafelek turlał się powoli na wózku, który wyglądał jakby
- 1:51jeszcze niedawno sprzedawano z niego watę cukrową.
- 1:54Gdy zatrzymał się pod jedną z grzęd, zeskoczył i rozejrzał się
- 1:57do koła z niekrytą ciekawością. Mm dzień dobry powiedział
- 2:03uprzejmie, podchodząc bliżej do grupki zwierząt Przepraszam, nie
- 2:07chcę przeszkadzać, ale co tu się właściwie dzieje?
- 2:11Podróżowałem przez okoliczne pola i nagle trafiłem na to
- 2:14miejsce pełne transparentów, kur i confetti w sianie.
- 2:19Czy to jakiś festyn, czy może rewia skrzydeł?
- 2:22Kury spojrzały na niego zaskoczone.
- 2:25Jedna z nich pulchna z nieco przekrzywionym piórkiem przy
- 2:28grzebieniu podeszła ostrożność. Miała spojrzenie nieco
- 2:32nieśmiałe, ale jednocześnie ciepłe i ciekawe.
- 2:36To kurzy Grand Prix wyjaśniła kura, poprawiając nerwowo piórko
- 2:41przy grzebieniu największe wyścigi w tej części okolicy co
- 2:45roku ścigają się najszybsze najswinniejsze i najbardziej
- 2:49wypolerowane kurki. Cała farma robi zakłady viva
- 2:54tuje ekscytuje się tylko elita, rozumiesz?
- 2:58Żadnych amatorów z bocznych grzęt.
- 3:02No no felek kiwnął głową z uznaniem marszcząc brwi jak
- 3:06prawdziwy ekspert. Czyli trafiłem prosto w sam
- 3:10środek pierzastego szaleństwa. Wygląda to imponująco i trochę
- 3:16niebezpiecznie. Kura spojrzała na niego z
- 3:19zaciekawieniem przechylając głowę.
- 3:22Czy ty? Czy ty jesteś zrobiony z
- 3:25czekolady? Cały od bucików aż po czapkę
- 3:30powiedział felek. Ale ostrzegam, dziobanie mnie
- 3:34kończy się słodkim zaskoczeniem i moralnym lukrem na sumieniu
- 3:38kura za chichotała, zakrywając skrzydłem dziób.
- 3:42Nie miałam zamiaru dodała. Felek przedstawił się kłaniając
- 3:47lekko felek wafelek, podróżnik, obserwator i czekoladowy,
- 3:53entuzjasta dziwnych miejsc. A ty?
- 3:57Różyczka odpowiedziała w końcu kura, rozglądając się, czy nikt
- 4:01nie słucha. Mam na imię Różyczka zwykła kura
- 4:05nioska nic specjalnego, wiesz, zawsze chciałam wystartować w
- 4:10tym całym Grand Prix, ale chyba się nie nadaje.
- 4:14Nigdy nie byłam dość szybka, ani dość zwinna, ani dość
- 4:19czegokolwiek felex. Spojrzał na nią uważnie, a jego
- 4:23czekoladowe brwi uniosły się nieco.
- 4:26Dlaczego tak uważasz? Felek przysiadł obok niej na
- 4:30stogu siana, bo Jestem zwykłą kurką niosą nie umiem robić
- 4:36piruetów jak perliczki nie mam mięśni jak kurka kluska nie
- 4:40śmigam jak lotka zielono nóżka, ja tylko znoszę jajka.
- 4:46I marzę. No ale marzenia to już połowa
- 4:49drogi, a druga połowa to. Felek nie dokończył zdania, w
- 4:54tym z głośników rozległ się głos indyka gustawa, przerywając im
- 4:59rozmowę. Ból gól uwaga uwaga ból, ból,
- 5:03ogłaszamy listę dzielnych zawodniczek tegorocznego Grand
- 5:07Prix z numerem pierwszym lotka błyskawica z zieloną nóżki numer
- 5:132 kluska siłaczka z brahmy, trójka kokoszanel dama stylu
- 5:20sperliczek i z numerem 4. A to mała niespodzianka.
- 5:26Różyczka wellroza. Że co pisnęła kura zrywając się
- 5:31na równe nogi? Spojrzała na scenę, potem na
- 5:34grupkę Kurek pod gruszą i wtedy zrozumiała.
- 5:39Śmiały się. Pokazywały ją sobie piórkami.
- 5:43Jedna nawet udawała, że dusi się od śmiechu, a niech mnie kogut
- 5:47trzepnie to one szepnęła potem dodała głośniej z drżącym
- 5:52głosem, a niech to, ażeby was gospodarz narożno zaprosił z
- 5:57ziemniaczkami i koperkiem w parze.
- 6:01Felek spojrzał na nią poważnie? Hejróżyczko, weź głęboki oddech,
- 6:08potem jeszcze jeden nie jesteś sama w tym kurniku pełnym grzędy
- 6:13i złośliwości, ale ja się boję powiedziałaróżyczka ja naprawdę
- 6:18nie potrafię się ścigać, nawet nie wiem gdzie się stawia łapę,
- 6:21żeby nie wpaść w błoto. Poza tym nigdy w życiu nie
- 6:25widziałam własnej stopy dodała. Spoglądając w dół i widząc
- 6:29jedynie zarys swoich piórek. Felek uśmiechnął się szeroko i
- 6:34położył jej rękę, a właściwie czekoladową łapkę na skrzydle.
- 6:39To może nie musisz się ścigać sama, jakbyś miała kogoś na
- 6:43grzbiecie, kto umie kombinowaćróżyczka spojrzała na
- 6:48niego z niedowierzaniem. Czy ty chcesz jechać na mnie?
- 6:55A dlaczego by nie sprawdźmy, czy regulamin na to pozwala?
- 6:59Po chwili czytaniaróżyczka wygdakała nie zakazuje się
- 7:03obecności towarzysza na trasie, o ile nie przeszkadza on innym
- 7:07uczestniczkom. Mm to by oznaczało, że nie jest
- 7:11to niezgodne z regulaminem. Z głównej sceny dobiegł kolejny
- 7:16komentarz gustawa. Proszę, proszę, plotka niesie
- 7:20żeróżyczka zabierze pasażera kura z dżokejem co jeszcze
- 7:25zwierzęta na farmie? Znowu wybuchu śmiechemróżyczka
- 7:28zbladła, ale felek tylko mrugnął do niej.
- 7:32Słodkie myślenie to rozwiązanie, zaufaj mi.
- 7:36Pokażemy im, że kura z marzeniem to coś więcej niż tani dowcip z
- 7:40grzędy i choć jej łapki drżałyróżyczka pierwszy raz
- 7:44rozpromieniła nadzieją. Wyścig miał się rozpocząć
- 7:49dokładnie 5 gdak nięć po porannym pianiu koguta
- 7:53ferdynanda, czyli wtedy, gdy kurz jeszcze nie opadł.
- 7:56Po rozgrzewce tor kurzego Grand Prix wił się przez całą farmę
- 8:01jak szalony wąż. Po porannej kawie start
- 8:04znajdował się przy kurniku centralnym, a dalej trasa
- 8:08prowadziła przez pola stogi siana, błotniste zakamarki,
- 8:12stare wozy, skrzynki po jajkach i fragment stodoły.
- 8:16Całość była oznaczona kolorowymi tasiemkami wstążkami.
- 8:20I kilkoma marchewkami wetkniętymi w ziemię jako słupki
- 8:24graniczne lub nadziane na patyki jak drogowskazy.
- 8:28Na linii startu tłoczyły się zawodniczki każda w swoim stylu.
- 8:33Lotka robiła wymachy skrzydłami, jakby miała zaraz odlecieć.
- 8:37Kluska rozciągała łapy rozpychając sąsiadki jak walec z
- 8:40piór kokoszanel polerowała piórka i straszyła ogon z taką
- 8:45dokładnością, jakby od tego zależało, czy fotograf skórze i
- 8:48mody ją dziś zauważy na końcu stawki stałaróżyczka stała się
- 8:53trzęsła nie z zimna, ale z nerwów na jej grzbiecie siedział
- 8:58felek dumnie osadzony w prowizorycznym siodle zrobionym
- 9:02z kawałka starego buta. Kilku sznurków wszystko dobrze
- 9:06szepnął jej do ucha. Mam wrażenie, że moje skrzydła
- 9:10właśnie się wypisały z udziału. Pisnęła.
- 9:13Spokojnie, oddychaj, jeden start, jeden tor, jeden Plan
- 9:19bądź sobą i nie daj się błotu na zakrętach i to jest ten twój
- 9:23Plan? Zapytała nerwowo Różyczka.
- 9:27W tym momencie na szczyt beczki w gramoli usie indyk gustaw,
- 9:31elegancki, jak zawsze w czerwonej muszce i z piórem
- 9:34reporterskim za uchem. Proszę państwa, ból, ból,
- 9:38proszek żęd zawołał z uniesionym mikrofonem zrobionym z puszki po
- 9:42fasolce i kawałka sznurka. Czas na wielki start kurzego
- 9:47Grand Prix. Przypominam, liczy się nie tylko
- 9:49prędkość, ale też styl, spryt i elegancja w błocie.
- 9:55Poprawił muchę, spojrzał na tłum i zaczął odliczanie z całą
- 9:59pompą. Jakby komentował finał
- 10:01mistrzostw świata w dziobaniu ziarna.
- 10:04Zawodniczki gotowe. Spojrzał na zawodniczki.
- 10:08Chwila ciszy. Pióra drgnęły, lotka przetarła
- 10:13dziób kluska napięła muskułyróżyczka stała jak
- 10:17zamurowana gustaw podniósł skrzydło 3 2.
- 10:23Jedno. Gdak.
- 10:26W tym samym momencie rozległo się potężne gdakanie.
- 10:30Gustaw wydał z siebie dźwięk tak donośny, że aż kogut ferdynand
- 10:34zamilkł na płocie z wrażenia. Wyścig się rozpoczął.
- 10:39Kury ruszyły jak z procy, lotka oderwała się od reszty z
- 10:42prędkością plotki w kurniku nie dało się jej zatrzymać, a zanim
- 10:47ktoś się zorientował i już była 5 dziobów przed wszystkimi jej
- 10:52łapy stukały w ziemię tak szybko, że wyglądały jak
- 10:54zamazane kreski w powietrzu. Kluska lurzyła z opóźnieniem,
- 10:58ale za to z siłą, która sprawiała, że ziemia pod nią
- 11:01lekko drżała, szła naprzód jak parowóz na kukurydziany węgiel.
- 11:06Ciężko pewnie nie do zatrzymania.
- 11:10Koko szanel wystartowała z elegancją, jakby jej ruchy były
- 11:14reżyserowane przez choreografa z papieskiego teatru.
- 11:17Jej skrzydła rozchyliły się jak wachlarze, a każdy skok przez
- 11:20kałużę wyglądał jak spryskanie powietrza perfumami na wietrze,
- 11:25a na samym końcu z lekkim opóźnieniem i drżącymi łapkami
- 11:29stałaróżyczka jej start przypominał raczej nerwowy
- 11:33taniec grzebienia niż bieg po zwycięstwo, ale felek trzymał ją
- 11:37mocno i szeptał. Spokojnie jeszcze się rozkręcimy
- 11:42na razie nie musimy być pierwsi. Wystarczy, że nie zgubimy się na
- 11:46zakręcie. Moje łapy są z waty
- 11:49jęknęłaróżyczka to nawet lepiej od paru felek watowe łapy są
- 11:55lekkie, a lekkie rzeczy szybko latają dziób do góry i naprzód.
- 12:01Zrobiła pierwszy krok, potem drugi zaczęła biec powoli
- 12:06nieskładnie, ale do przodu. Jesteśmy ostatni pisnęła na
- 12:13razie odparł felek. Wyścig dopiero się rozpoczyna.
- 12:16Pierwsza przeszkoda wyglądała niepozornie.
- 12:19Po prostu wielka sterta siana na zakręcie, ale gdy ktoś z rozpędu
- 12:24próbował przez nią przeskoczyć, robiło się nieciekawie.
- 12:28Lotka zjawiła się u stogu z impetem godnym kogucie go
- 12:31patrolu, nie zwalniając tempa ani na chwilę odbiła się od
- 12:35ziemi i. Fru usłyszała cała farma, a
- 12:41potem plask. Wylądowała daleko za stogiem
- 12:45koziołkując po grzędach, po czym zniknęła jak zakładka w
- 12:49słomianym zeszycie. Oj powiedział ktoś z widowni.
- 12:55Lotka nie dała za wygraną, cofnęła się i podjęła drugą
- 12:59próbę. Tym razem rozpędziła się jeszcze
- 13:01szybciej, chcąc nadgonić utracone sekundy, ale znów
- 13:05wywinęła koziołka kończąc na marchewkowym drogowskazie w tym
- 13:10samym czasie kluska podbiegła ociężale zgięła łapy zrobiła
- 13:15rozbieg godny baletnicy w kaloszach i twardo, ale
- 13:19skutecznie przetoczyła się przez przeszkodę, jak kula do kręgli
- 13:23po torze. Coco Chanel tylko poprawiła
- 13:26grzebień rozpostarła skrzydła i przeskoczyła z wdziękiem jakby
- 13:30całe życie ćwiczyła na wybiegach z siana.
- 13:34Dzięki temu wysunęła się na prowadzenie.
- 13:37Różyczka zbliżyła się do przeszkody ostatnia z felkiem na
- 13:41grzbiecie. Co robimy?
- 13:43Spytała cicho. Krok po kroku.
- 13:47Odparł felek. Nie na siłę nie na pokaz.
- 13:51Pomyśl, gdzie stanąć, jak odbić mądrze nie szybko.
- 13:56Różyczka zrobiła pierwszy krok, potem drugi.
- 14:00Zamiast skakać z rozmachem, delikatnie wspięła się na bok
- 14:03stogu, potem odbiła się w odpowiednim momencie i
- 14:07przeskoczyła czysto nieefektownie, ale skutecznie.
- 14:12Lotka spojrzała na nich z niedowierzaniem.
- 14:15Nadal walczyła ze swoją prędkością.
- 14:18Próbujesz za mocno rzucił do niej felek z dołu.
- 14:22Nie musisz być najszybsza. Musisz być skuteczna, wskacza
- 14:26się nie nogami, a głową. Różyczka dodała, zwolnij, złap
- 14:32rytm. Zobacz, co robisz, a nie tylko,
- 14:35gdzie chcesz być? Lotka zacisnęła dziób, cofnęła
- 14:39się, wzięła oddech i tym razem przeskoczyła idealnie z
- 14:43zachwytem na twarzy. Na trybunach zapadła Cisza, a
- 14:48potem ktoś zaczął klaskać cicho i niepewnie.
- 14:52Aróżyczka i felek biegli dalej w swoim tempie w swoim stylu za
- 14:57stogiem siana czekała kolejna przeszkoda.
- 14:59Slalom między dniami ustawionymi w zygzak jak szlaczek na
- 15:04pisance, a jak mówi felkowa zasada, kto na zakrętach pędzi
- 15:08bez głowy, ten z nich wypada 2 razy szybciej.
- 15:12Kokoszanel sunęła jako pierwsza z gracją i pewnością każda dynia
- 15:17wyglądała przy niej jak dekoracja z wybiegu.
- 15:20Kluska, nabór muszona przeciskała się bokiem
- 15:23potrącając dynie jak taborety w kuchni.
- 15:26Lotka już spokojniejsza po wcześniejszym upadku manewrowała
- 15:30ostrożniej niż zwykle, choć wciąż ślizgała się na zakrętach.
- 15:35Różyczka i felek pokonali slalom cicho i równo, jakby każdy skręt
- 15:40mieli wcześniej przećwiczony bez błysków.
- 15:43Ale z klasą. Wyrównali odległość i byli już 2
- 15:47dzioby od ostatniej zawodniczki. Trzecia przeszkoda była już
- 15:52mniej przytulna. Błotnista niecka ciągnęła się w
- 15:56poprzek toru, jak rozlane kakao. Po kuchennym stole tabliczka
- 16:00wbita na początku ostrzegała uwaga, grząski teren lotka nie
- 16:05myślała długo przyśpieszyła. Uniosła skrzydła i przebiegła po
- 16:09błocie z szybkością porannej paniki w kurniku, ale jej łapy
- 16:13nie nadążyły za planem. Po kilku susach wpadła w poślizg
- 16:17i ziu. Przejechała przez kałużę, jak
- 16:20motorówka, zostawiając za sobą fontannę błota i kilka
- 16:24wystraszonych kaczek. Ale przejechała i była druga.
- 16:30Na pierwszym miejscu była kluska, która tylko prychnęła.
- 16:34Weszła w błoto jak we własny teren wolno, ale z taką siłą, że
- 16:39fala rozstępowała się przed nią jak kurz przed traktorem, gdy
- 16:43wyszła po drugiej stronie, była oblepiona błotem aż pogrzebień,
- 16:47ale na prowadzeniu kokoszanel, choć chwilę temu prowadziła,
- 16:51zatrzymała się gwałtownie tuż przed brzegiem.
- 16:55Błoto zapiszczała, czy ktoś mógłby tu posprzątać albo
- 17:00chociaż przykryć serwetką? Stała jak wmurowana z nosem w
- 17:05Górze i ogonem spiętym jak kokarda na prezencie.
- 17:09To jest zamach na mój styl parskała obrażona.
- 17:14Różyczka, choć już dogoniła rywalki, zatrzymała się na
- 17:17moment wchodzimy. Zapytała, zerkając na felka
- 17:22błoto, to nic odparł, odwracając się w kierunku roztrzęsionej
- 17:26zawodniczki. Gorzej jak ktoś zostaje sam po
- 17:29tej stronie kałuży podjechali do koko, która wciąż stała
- 17:33nieruchomo jak ozdobna rzeźba z piór.
- 17:36Felek uśmiechnął się pod nosem. Czasem trochę błota robi skóry,
- 17:40bohaterkę, a poza tym brąz pasuje do wszystkiego, zrobił
- 17:45pauzę i dodał. A jeśli naprawdę chcesz coś
- 17:48osiągnąć, no cóż, trzeba się czasem ubrudzić.
- 17:53Koko zacisnęła dziób, zamknęła oczy i wreszcie ruszyła.
- 17:58Różyczka delikatnie popchnęła ją skrzydłem, pomagając przejść
- 18:02przez błoto bez paniki. Gdy wyszły na drugi brzeg,
- 18:06publiczność zamilkła, po czym rozległo się brawa.
- 18:10Nie za czas. Za gest.
- 18:12A Różyczka i felek znów zostali z tyłu, ale tym razem z błotem
- 18:17na piórach i szacunkiem na widowni, zanim zawodniczki
- 18:20zdążyły otrzepać się z błota, tor zniknął w zieleni.
- 18:25Przed nimi rozciągał się kukurydziany labirynt, wijący
- 18:29się jak zagubiona myśl kurczaka podczas testu z geografii grzędy
- 18:33kluska wciąż na prowadzeniu pędziła prosto jak czołg, łamała
- 18:37liście taranowała łodygi, zostawiając za sobą tunel
- 18:41szerszy niż stodoła. Szła w dobrym kierunku tak mniej
- 18:45więcej lotka ruszyła żwawo, ale już po chwili wyglądała jakby
- 18:50zgubiła zasięg kręciła się między łodygami jak kura z
- 18:54rozładowanym dżipiesem, ciągle trafiając do tego samego miejsca
- 18:59na grzędę. Gdyby chociaż kukurydza miała
- 19:01drogowskazy dodała poddenerwowana.
- 19:05Koko szanel wbiegła do labiryntu jak księżniczka do chlewika z
- 19:09godnością przerażeniem i przekonaniem, że kukurydza
- 19:13powinna się jej kłaniać, szła powoli z nosem w Górze, zerkając
- 19:18ponad kolby. Jakby elegancja mogła znaleźć
- 19:21wyjście szybciej niż mapa. Różyczka i felek cały czas na
- 19:24końcu krok po kroku śledzili ślady w ziemi i słuchali
- 19:29szelestuliści. Nie biegli nie błądzili po
- 19:32prostu szli z głową i rozumem. Gdy wyszli z labiryntu, byli tuż
- 19:38za koko. Za labiryntem czekało ostatnie
- 19:45wyzwanie stara stodoła z otwartymi wrotami.
- 19:49W środku panowała prawdziwa ciemność, a w powietrzu unosił
- 19:52się zapach siana i kurzej przygody.
- 19:55Kluska dotarła jako pierwsza i zatrzymała się tuż przed
- 19:58wejściem. Jej masywna sylwetka dotąd nie
- 20:02do zatrzymania nagle zesztywniała łapy, które jeszcze
- 20:05chwilę temu przetaczały się przez błoto i kukurydzę jak
- 20:08walec na sianie. Teraz stały w miejscu, jakby
- 20:11wrosły w ziemię, spojrzała w ciemność, zmarszczyła brew, co
- 20:16przy jej rozmiarach wyglądało jak gradowa chmura.
- 20:20I szepnęła. Tam jest ciemno.
- 20:25Cofnęła się o krok, a potem jeszcze o pół jej mięśnie miały
- 20:29siłę, ale nie odwagę, by zmierzyć się z najgorszym
- 20:33strachem. Publiczność na chwilę zamilkła,
- 20:36bo oto siłaczka z brahmy kura nie do zatrzymania zatrzymała
- 20:40się sama lotka, tuż za nią zawahała się tylko przez moment
- 20:45i wskoczyła do środka. Przebiegła jak błyskawica
- 20:49trącając przewrócony worek z kukurydzą i zrzucając grabie
- 20:52spółki. Przepraszam, zawołała, choć nie
- 20:56było wiadomo czy do kogoś czy do grabi.
- 21:00Koko szanel wbiegła tuż za nią trochę niepewnie, jakby bojąc
- 21:04się, że W ciemności jej pióra stracą połysk, poruszała się z
- 21:08gracją, ale też z miną kury, która słyszy coś w sianie i nie
- 21:12wie, czy to lis czy dramat. Różyczka zauważyła, że kluska
- 21:16wciąż stoi przed wejściem spięta jak drut ogrodzeniowy.
- 21:21Silna ogromna kluska wyglądała teraz jak zagubiony piskle
- 21:25mięśnie, napięte dziób, spuszczony wzrok wbity w ziemię.
- 21:31Różyczka zwolniła, spojrzała na metę w oddali, potem na kluskę.
- 21:36Jeszcze mogła ją wyprzedzić i być trzecia, a może i druga
- 21:40jeszcze mogła pokazać wszystkim na co stać zwykłą kurę nioskę.
- 21:46Ale zamiast przyspieszyć, westchnęła cicho i powiedziała
- 21:50do siebie. A niech mnie kogut pieje ten
- 21:53wyścig może poczekać ona nie? Podeszła do kluski bez pytania
- 21:59bez wahania. Jeżeli chcesz, możemy wejść
- 22:03razem? Powiedziała spokojnie, jakby to
- 22:06była najprostsza rzecz na świecie.
- 22:09Ale ja ja nie lubię ciemności. Wymamrotała kluska ledwo
- 22:15słyszalnie. W takim razie zamknij oczy, złap
- 22:19mnie za skrzydełko i chodźmy razem.
- 22:22Felek tylko skinął głową i uśmiechnął się bez słowa.
- 22:26To nie był jego moment. To był jej gest.
- 22:31I tak trzymając się za piórka, weszli do środka.
- 22:35Powoli. Razem.
- 22:38Szli ostrożnie, ale bez lęku, bo lęk, kiedy ktoś go z tobą
- 22:42niesie, staje się o połowę lżejszy.
- 22:45Gdy wyszli po drugiej stronie, kluska spojrzała w niebo, wzięła
- 22:49głęboki oddech i pierwszy raz się uśmiechnęła.
- 22:54Koniec trasy był już blisko. Meta znajdowała się tuż za
- 22:58stodołą, pod ozdobnym łukiem z marchewek i wstążek tłum
- 23:02wiwatował indyk gustaw już wdrapywał się na swoją beczkę
- 23:06komentatorską, a koziołek zbysio dmuchał w trąbkę tak mocno, że
- 23:11aż perliczki z pierwszego rzędu podskoczyły lotka przecięła
- 23:15linię jako pierwsza, zmęczona, ale dumna kokoszanel przybyła
- 23:20zaraz za nią z gracją, choć lekko ubłocona i z potarganym
- 23:24piórkiem. Kluska, która odzyskała rytm i
- 23:27odwagę, dobiegła trzecia, ciężko dysząc, ale z uśmiechem na
- 23:32dziobie. Różyczka i felek dotarli jako
- 23:35ostatni, zmęczeni ubłoceni, ale z szerokimi uśmiechami.
- 23:41I choć wynik wyścigu wydawał się przesądzony, coś się wydarzyło,
- 23:46zanim gustaw zdążył ogłosić zwyciężczynię lotka coco i
- 23:50kluska spojrzały na siebie bez słowa bez szeptu tylko jedno
- 23:56spojrzenie pełne zrozumienia. Wyszły razem na scenę.
- 24:01Lotka jako pierwsza podniosła skrzydło, jej oczy wciąż
- 24:04błyszczały od wysiłku, ale głos był spokojny.
- 24:09Ja chciałabym coś powiedzieć, spojrzała naróżyczkę, gdyby nie
- 24:15ty, pewnie dalej ścigałabym się sama ze sobą.
- 24:18Nauczyłaś mnie, że czasem warto zwolnić, żeby zobaczyć, gdzie
- 24:22się biegnie coco Chanel poprawiła grzebień, spojrzała w
- 24:26dal i dodała z miękkim uśmiechem.
- 24:29Styl to nie tylko błyszczące pióra, styl to też serce, a ty
- 24:34różyczko miałaś najpiękniejszy styl z nas wszystkich.
- 24:38Kluska chrząknęła jakby chciała coś zbyć, ale po chwili
- 24:42przemówiła poważnie. A odwaga to nie tylko pędzić na
- 24:46oślep, czasem to po prostu wejść w ciemność, trzymając czyjeś
- 24:50skrzydło. Zawiesiła głos, spojrzała w bok
- 24:56i dodała ciszej. I dobrze, że wtedy byłaś tam
- 24:59obok. Widownia zamarła.
- 25:02Po czym bóg eksplodowała w brawach i oklaskach na scenę
- 25:07wkroczył kogut ferdynand, organizator z monoklem i
- 25:11dokumentami pod skrzydłem odchrząknął spojrzał w notatki,
- 25:15poprawił muszkę i rzekł, zgodnie z paragrafem trzynastym 3:00
- 25:20naszego Regulaminu liczy się nie tylko prędkość, ale też styl,
- 25:24spryt i szacunek dla trasy oraz towarzyszek.
- 25:28Wziął głęboki oddech i ogłosił tegoroczne złote ziarnko trafia
- 25:33do różyczki. Tłum oszalał, kury, gda, kały,
- 25:39gęsi cmokały, a koziołek zbysio wykonał nieplanowanego
- 25:43koziołkaróżyczka zaniemówiła felek tylko szepnął, no i co?
- 25:48Mówiłem, słodkie myślenie to rozwiązanie.
- 25:51Różyczka podeszła na scenę, wzięła nagrodę symboliczne
- 25:55połyskujące ziarnko, zawieszone na wstążce i spojrzała w tłum.
- 26:00To wszystko dzięki mojemu czekoladowemu jokejowi
- 26:04powiedziała drżącym głosem i dzięki temu, że ktoś kiedyś we
- 26:08mnie uwierzył, gdy emocje opadły, kurz osiadł, a koziołek
- 26:12zbysio przestał wreszcie trąbić. Różyczka i felek usiedli na
- 26:16skraju grzędy, tuż obok beczki z napisem zapasowe ziarno.
- 26:20Na wszelki wypadek patrzyli na złote ziarnko, które błyszczało
- 26:25w słońcu. Jak medal za coś więcej niż
- 26:27bieg. Wiesz, mruknęłaróżyczka tuląc
- 26:31wstążkę z nagrodą nadal nie wierzę, że wygrałam, a ja nadal
- 26:36nie wierzę, że nie dziobnęłaś mnie na początku zażartował
- 26:40felek. Miałam chwilę słabości,
- 26:43parsknęła, pachniesz jakoś tak apetycznie.
- 26:48Oboje się zaśmiali. Wtedy głos felka wybrzmiał
- 26:52spokojnie i ciepło. Bo wieszróżyczko w życiu nie
- 26:57trzeba mieć skrzydeł ze złotych piór nóg jak burza, ani
- 27:00grzebienia, jak z katalogu trzeba doceniać to, kim się jest
- 27:05i co się potrafi. Bo prawdziwe zwycięstwo nie
- 27:09należy do tego, kto przegoni innych, ale do tego, kto
- 27:12zostanie w pamięci za to, że był obok.
- 27:15Kiedy była taka potrzeba. Byliście z nami na tej pióraście
- 27:18emocjonującej trasie błoto chlupało grzebienie się
- 27:22straszyły, a serca biły szybciej niż skrzydła na zakręcie.
- 27:27I choć nie każdy dotarł pierwszy, to każdy czegoś się
- 27:31nauczył. Różyczka pokazała, że nawet
- 27:34kurka nioska może mieć mistrzowską klasę, jeśli biegnie
- 27:38z głową sercem i przyjacielem u boku.
- 27:44Jeśli ta historia was rozczuliła, rozbawiła lub
- 27:46rozgrzała jak świeże jajko na słomie, zostawcie gdaczące
- 27:50serduszko, komentarz lub subskrybujcie kanał, żeby nie
- 27:54przegapić kolejnych czekoladowych przygód felka.
- 27:57A teraz wyprostujcie piórka uśmiechnijcie się jak kluska po
- 28:02mecie i pamiętajcie. Prawdziwe zwycięstwo czasem
- 28:06przychodzi z ostatniego miejsca. Do następnego gdakania i
- 28:12czekoladowej przygody.