Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Tęczowa Formacja 🌈 bajka dla dzieci (Nosorożce II) | Felek Wafelek (PFW_048)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski wracamy do camen, ale tym razem poranek
- 0:04wcale nie pachnie świeżym śniegiem wygląda tak, jakby ktoś
- 0:08zapomniał pokolorować cały świat.
- 0:11Felek wafelek i skrzydlate nosorożce, tęczowa formacja.
- 0:17Gdy szarość rozlewa się po ulicach, a sadzuch rośnie z
- 0:20każdą zgaszoną barwą. Felek dziewczynki, króliki i
- 0:24skrzydlate nosorożce muszą podjąć decyzję, od której zależy
- 0:28nie tylko los paszteta, ale też to, czy w ogóle jeszcze kiedyś
- 0:33zobaczymy prawdziwą tęczę czy jeden czekoladowy wafelek może
- 0:37zostać jeźdźcem legendy? Czy z podziemnych korytarzy da
- 0:42się wyprowadzić światło, które pokona największą szarość?
- 0:46I co stanie się z panem szarości, kiedy ktoś odważy się
- 0:49zajrzeć pod jego mroczną skorupę?
- 0:52Usiądźcie wygodnie, poprawcie swoje czapeczki, przygotujcie
- 0:55kolorowe kredki, takie, które potrafią pokolorować nawet
- 0:59najbardziej szary dzień i przygotujcie się na finał tej
- 1:03noworocznej przygody. Jeżeli felek stał się już
- 1:09znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:13zostawcie ocenę. To dla nas najmilszy sygnał, by
- 1:17opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie
- 1:21postawić mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:24Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:28historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:32dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:37Poranek w kamen nie przypominał żadnego poranka, jak i felek,
- 1:41Oliwia czy pola kiedykolwiek widzieli?
- 1:44Nie pachniał świeżym śniegiem, nie błyszczał jak zwykle, nie
- 1:48mrugał iskierkami latarni, wyglądał jak, jakby ktoś
- 1:52zapomniał go pokolorować. Świat stał się szary, szary jak
- 1:57stary telewizor, który zgubił wszystkie kolory.
- 2:00Śnieg był teraz matowy. Jak popiół drzewa wyglądały
- 2:05jakby ktoś odrysował je zwykłym ołówkiem?
- 2:08Felek wyszedł z klatki schodowej naciągając wafelkową czapkę na
- 2:12czekoladowe brwi. Zrobił 2 kroki i aż zachwiał się
- 2:17z niedowierzania. A niech mnie kakao strzeli
- 2:21wyszeptał. Kolory.
- 2:24Naprawdę znikają. Oliwia i pola stanęły po obu
- 2:29stronach. Patrząc wokół z takimi minami,
- 2:32jakby ktoś właśnie zabrał im ulubione kredki z piórnika, ten
- 2:36świat wygląda smutno powiedziała cicho Oliwia.
- 2:41A jeszcze wczoraj był taki piękny dodała pola.
- 2:46Po chwili dołączyły do nich króliki, poszarzałe przygaszone
- 2:50nawet ich hełmy nie błyszczały już jak dawniej.
- 2:53Wszyscy trzymali uszy nisko, jakby bały się, że sadzą
- 2:57zdmuchnie jej jednym ruchem generał królicza łapka podszedł
- 3:01jego antenka bez życia, zwisała w dół.
- 3:06Wróćmy do bazy powiedział. Musimy zrobić naradę.
- 3:10I to szybko, zanim sadurch pochłonie wszystko.
- 3:13Króliki ruszyły pierwsze, ciągnąc za sobą poszarzałe mapy
- 3:17i przygaszone lampki sygnalizacyjne.
- 3:20Felek, Oliwia i pola poszli zaraz za nimi, trzymając się
- 3:24blisko, bo nawet echo w tym świecie zdawało się bać własnego
- 3:28głosu. W centrum sali dowodzenia stał
- 3:30generał królicza łapka wyglądał jakby ważył tonę zbiórka.
- 3:36Zawołał, chodzi głos miał bardziej z waty niż ze stalowego
- 3:39autorytetu. Króliki ustawiły się w półokrąg.
- 3:44Jak Oliwia i pola stanęli z nimi malutcy pośród króliczych
- 3:48pilotów, ale z sercami dużymi jak cała jaskinia.
- 3:52Generał od chrząknął nacisnął panel i na ścianie pojawiła się
- 3:56lista punktów. Niestety wszystkie wyglądały
- 4:01źle. Sytuacja jest poważna zaczął, a
- 4:06w jaskini zapanowała Cisza. 1:00 ten czorożec nie reaguje jego
- 4:12skrzydła iróg są w stanie uśpienia nawet nie drgną.
- 4:17Króliki jęknęły cicho. 2:00 pierwszego jeźdźca wciąż brak,
- 4:23gdyby był tu wszystko wyglądałoby inaczej.
- 4:26Oliwia ścisnęła pole za rękę pola przełknęła ślinę w oczach
- 4:31błyszczała uparta determinacja. 3:00.
- 4:36Sadzuch wymknął się spod kontroli.
- 4:39Generał wskazał na mapę cała okolica rurged była pokryta
- 4:43poszarzałą mgłą. Jego moc rośnie im więcej
- 4:47szarości, tym silniejszy się staje.
- 4:50Króliki zadrżały. I 4:00 głos generała zadrżał.
- 4:57Okolica robi się coraz bardziej szara.
- 5:00Ulice, domy, drzewa wszystko, jeśli dalej tak pójdzie.
- 5:06Kolory znikną całkowicie. Felek przymknął oczy.
- 5:11Jego czekoladowe brwiściągnęły się jak 2 walczące karmelki.
- 5:16Po chwili stanął na środku, poprawił czapeczkę i powiedział
- 5:20wyraźnie stanowczo felkowo. To znaczy, że nie mamy czasu?
- 5:26Króliki spojrzały na niego. Dziewczynki również nawet
- 5:30tęczowy gran orożec stojący nieruchomo w swojej Stalowej
- 5:34Zatoce jakby drgnął w uśpieniu musimy znaleźć paszteta.
- 5:39Kontynuował felek. To on jest kluczem bez niego nie
- 5:42obudzimy gran o rożca, a bez gran orożca nie przetniemy tej
- 5:47całej szarzyzny. Srebrno uszek najstarszy z
- 5:52królików pokiwał głową. Ma rację wyszeptał.
- 5:57Tylko pasztet potrafi dostroić serce tęczorożca bez niego nic
- 6:02nie zadziała. Ale jak go mamy uratować?
- 6:06Zapiszczał młody królik trzymając w łapkach prawie
- 6:10zgaszoną latarkę saduch jest wszędzie.
- 6:14Felek wskoczył na skrzynkę po marchewkach jakby to była
- 6:17mównica bohatera sadzuch nie jest wszędzie powiedział.
- 6:22On jest w swoim roku. A mrok zawsze ma źródło.
- 6:27Wszyscy spojrzeli na niego i jakby na moment rozjaśniał im
- 6:30się wzrok. Sadzuch sam powiedział, gdzie go
- 6:33trzyma. Dodał felek.
- 6:36W komnacie bez koloru to jego mroczna nora, jego schowek, jego
- 6:40ulubione miejsce na bycie, no samym sobą.
- 6:46Pola mruknęła. Czyli to tam musimy wejść?
- 6:51Oliwia skinęła głową. I go wyciągnąć.
- 6:55Raz na zawsze. Generał uniósł głowę jego
- 7:00antenka drgnęła pierwszy raz od długich godzin.
- 7:05Jeśli tak powiedział powoli. To czas ogłosić misję.
- 7:11Wszyscy wstrzymali oddech. Generał podniósł łapkę i uderzył
- 7:16nią w panel. Rozpoczynamy operację tęczowy
- 7:20zwrot, odzyskamy paszteta obudzimy gran o rożca, a kolory
- 7:25wrócą do świata. Choćbyśmy mieli kopać, skakać i
- 7:29świecić do ostatniej iskierki. Felek uniósł rękę do góry.
- 7:35Słodkie myślenie to rozwiązanie. Krzyknął.
- 7:39I wtedy stało się coś niezwykłego?
- 7:41Kilka królików. Uśmiechnęło się.
- 7:45Słabo niepewnie, ale jednak się uśmiechnęły.
- 7:49Jakby w tej szarej jaskini ktoś nagle zapalił maleńkie światło
- 7:53podziemna baza wciąż drżała lekko po ostatnim uderzeniu
- 7:57szarości, gdy felek nagle zmrużył oczy i powiedział,
- 8:00czekajcie, zauważyliście im większy robi się sacuch, tym
- 8:05mniej patrzy pod nogi, jakby zapominał o świecie.
- 8:10Generał królicza łapka uniósł uszy.
- 8:13Co prawda mruknął im bardziej rośnie, tym mniej jest uważny,
- 8:19nie może być wszędzie jednocześnie, a poza tym ma
- 8:22uczulenie na kolory, to one rażą go najbardziej i to na nich
- 8:26skupia swoją szarość. Felek kiwnął głową ze
- 8:29zrozumieniem, czyli w szarości. Jesteśmy dla niego jak
- 8:33niewidzialne króliki ninja podsumował.
- 8:37Korzystamy z tego ruszyli więc dalej w kierunku komnaty, bez
- 8:40koloru. Korytarze stawały się coraz
- 8:43węższe, ściany zimniały jakby szarość miała własny, lodowaty
- 8:48oddech. Królicze latarki, migotały i
- 8:51gasły na moment, jakby ktoś wypijał z nich światło.
- 8:55Jednym łykiem. W końcu weszli w strefę, którą
- 8:58srebrną szek nazwał szeptem. Szara strefa.
- 9:03Tu światło nie obowiązuje. A sadzuch rozpoznaje tylko kolor
- 9:08i silny blask. Wy jesteście teraz przy
- 9:12gaszenie, oni macie szansę, no to idziemy mruknął felek, cicho
- 9:17jak wafelek pod stołem na imieninach.
- 9:21Dziewczynki za chichotał, ale szybko spoważniały.
- 9:24Weszli w głąb korytarza. Kroki mieli lekkie jak piórka,
- 9:28nawet echo bało się odezwać i wtedy.
- 9:32W oddali usłyszeli niskie, ciężkie buczenie srebrno uszek,
- 9:37aż zatrząsł się wąsami. To on wyszeptał.
- 9:42Nie zdążyli nawet wymienić spojrzeń przed ich oczami przez
- 9:45korytarz przeciągnął potężny cień.
- 9:51Niecały tylko jego prawa noga, ale ta noga była większa niż
- 9:55cały autobus. Felek wciągnął wszystkich za
- 9:59wielki pęknięty filar skalny dziewczynki przytuliły się do
- 10:04siebie, a felek przykleił się do ściany tak intensywnie, że
- 10:08wyglądał jak czekoladowa naklejka.
- 10:10Sadzuch przesunął się obok nich, powoli majestatycznie złowrogo.
- 10:16Czarna Mgła kapała z jego pióro pusza jak smoła, minął ich o
- 10:20długość dokładnie 3 puchatych króliczych ogonków.
- 10:25I ani drgną. Nie spojrzał.
- 10:28Nie wyczuł. Jakby dla niego nie istnieli.
- 10:33Srebrną szek odetchnął tak cicho, że nawet pył tego nie
- 10:37usłyszał, widzicie? Szepnął.
- 10:40On nie widzi niczego, co nie ma barwy.
- 10:44Szarość jest dla niego jak Mgła, niewidzialna, obojętna, nijaka.
- 10:50Felek uśmiechnął się pod nosem. Super, czyli dopóki wyglądamy
- 10:55jak nie umyte okulary, jesteśmy bezpieczni, gdy olbrzymi cień
- 10:59sacucha odpłynął dalej. W tunel ruszyli szybciej,
- 11:03ostrożnie, lecz z nową pewnością przed nimi na końcu korytarza
- 11:08połyskiwała komnata bez koloru, ciemna, głucha, bez jednej
- 11:14iskierki światła i gdzieś tam. Czekał pasztet.
- 11:18Kiedy dotarli do końca tunelu, zobaczyli coś coś.
- 11:22Cisnęło im serca w ogromnej, pustej komnacie.
- 11:26Gdzie ściany były gładkie i zupełnie bezbarwne leżał pasztet
- 11:31szary, blady, bez swojej puszystości jakby ktoś odczesał
- 11:37z niego wszystkie kolory świata pola zakryła usta.
- 11:41Oliwia aż zrobiła krok do przodu.
- 11:43Pasztet wyszeptała podbiegły do niego felek.
- 11:48Tuż za nimi Oliwia położyła dłoń na jego futerku.
- 11:52Nie pozwolimy, żebyś zniknął pasztet wyszeptała pola?
- 11:57Podnieśmy go powiedział cicho felek i wynośmy się stąd za nim
- 12:03on wróci. Trzymając paszteta ostrożnie jak
- 12:10skarb ruszyli z powrotem W ciemności, byli jak kropki
- 12:14rysowane ołówkiem, niewidoczne dla sacucha.
- 12:18Kiedy wrócili króliki otoczyły ich natychmiast.
- 12:21On żyje zapiszczało jedno. Ale komnata wyssała z niego
- 12:27wszystkie siły dodało inne. Nawet gdybyśmy go wsadzili na
- 12:32grzbiet gran o rożca nie utrzyma się.
- 12:36To koniec. Nie, nie poddamy się tak łatwo
- 12:41powiedział felek. Stanowczo odsunęli paszteta
- 12:43bliżej źródła światła, a wtedy coś się poruszyło.
- 12:49Maleńki, słaby ruch, łapki Blade drgnięcie wąsików pasztet
- 12:54otworzył oczy cieniutkim głosem jak szept liścia powiedział
- 12:58felku. Felek pochylił się.
- 13:01Pasztet drżał, ale mówił dalej. Granorożec.
- 13:06On ciebie wyczuwa. On do mnie przemawia w myślach.
- 13:12Felku, musisz go poprowadzić. Ja już nie dam rady.
- 13:17Ale więź mogę ci przekazać, uniósł drżącą łapkę, dotknął
- 13:22kopyta tęczorożca potem dotknął dłoni felka.
- 13:27W tym momencie gran orożec ryknął nisko potężnie, jakby
- 13:31budziła się góra światło na jego rogu za pulsowało jeden raz
- 13:36drugi. Aż wreszcie rozświetliło całą
- 13:40jaskinię białym czystym blaskiem.
- 13:43Króliki padły na kolana. Generał szeptał z
- 13:46niedowierzaniem, co to niemożliwe?
- 13:50On on przekazał ci więź pierwszego jeźdźca felku gran
- 13:55orożec cię uznał, jesteś teraz drugim pierwszym jeźdźcem.
- 14:05Felek spojrzał na paszteta, czekoladowa twarz była poważna,
- 14:09jakby nagle stał się starszy o lata, obiecuję powiedział cicho,
- 14:14ale pewnie. Wrócisz na jego grzbiet, kiedy
- 14:17odzyskamy kolory, słodko, przysięgam, jeszcze będziesz
- 14:21kiczał na zielonej trawie i wcinał pomarańczowe marchewki.
- 14:24Pasztet zamknął oczy, ale tym razem z lekkim uśmiechem w bazie
- 14:30znów panował ruch, ale to był ruch zmęczony.
- 14:33Ciężki światłoroczce stały w swoich boksach, smutne
- 14:38poszarzałe. Gran orożec wciąż milczał, choć
- 14:42jegoróg powięzi z felkiem świecił już delikatnym, białym
- 14:46blaskiem. Generał królicza łapka wszedł na
- 14:50podest dowodzenia, jakby wspinał się na bardzo strome schody.
- 14:54Sytuacja jest krytyczna powiedział.
- 14:58Sadza pokrywa całe rur gebiet jak pancerz jak skorupa na
- 15:03starym cieście mruknął jeden z królików.
- 15:07Nawet fala tęczy gran orożca może mieć problem, żeby się
- 15:11przez to przebić. Ciągnął generał jest jej po
- 15:14prostu za dużo. Potrzebujemy czegoś więcej, co
- 15:18jest esencją barw? Zapadła Cisza.
- 15:23Króliki patrzyły w podłogę światło roszcze też.
- 15:27Tylko felek patrzył. Wróg gran orożca.
- 15:31Światło w jego czubku migotało jak maleńka gwiazdka.
- 15:35I wtedy felek zauważył coś jeszcze.
- 15:38Tuż na końcu rogu tam, gdzie światło zbierało się w
- 15:41najjaśniejszy punkt, coś lśniło inaczej twardo i skrzyście.
- 15:48Hej, szepnął felek. Czy ja dobrze widzę, czy Grand
- 15:53orożec ma coś wbite w róg? Podszedł bliżej ostrożnie z
- 16:00szacunkiem. Na samym czubku rogu tkwił mały,
- 16:04nieregularny kryształ. Mienił się słabo wszystkimi
- 16:07kolorami naraz jak tęcza, która zapomniała jak się świeci na
- 16:11pełną moc. To wygląda jak pola zmrużyła
- 16:16oczy diament. Albo coś bardzo diamentu
- 16:20podobnego dodała Oliwia. Starszy królik srebrnouszek aż
- 16:26podskoczył. No tak, zawołał przecież gran
- 16:29orożec przed laty pracował w najstarszej części kopalni rył
- 16:33tunele, jak nikt inny musiał trafić na żyłę kryształów, a
- 16:38jeden z nich wbił mu się wróg. Felek wskoczył na skrzynkę po
- 16:42marchewkach swoją ulubioną mównicę.
- 16:45Słodkie myślenie to rozwiązanie powiedział głośno, jeśli jeden
- 16:50taki kryształ pomaga mu zmieniać światło w tęczę, to wyobraźcie
- 16:55sobie, co zrobi cały zastęp tęczorożców.
- 16:59Jak to cały zastęp skąd myje? Niby weźmiemy zająknął jeden
- 17:04królik, przecież mamy tylko jednego tęczorożca dodał drugi.
- 17:09A reszta to przecież zwykłe światło rożce zapiszczał trzeci
- 17:13wyraźnie niepewny. Widząc pytające miny królików i
- 17:17dziewczynek, felek uniósł rękę i zaczął tłumaczyć.
- 17:22Patrzcie białe światło to trochę jak kubek kakao, w którym są
- 17:26wszystkie smaki naraz wygląda zwyczajnie brązowo, ale w środku
- 17:31ma całą drużynę smaków, a taki kryształ działa jak tęczowy
- 17:36filtr. Tęczowy filtr?
- 17:37Zapytała Oliwia marszcząc brwi. Dokładnie tak potwierdził felek,
- 17:43kiedy światło przez niego przechodzi, kryształ je dzieli
- 17:46na paseczki czerwony, żółty, zielony, niebieski i nagle z
- 17:53jednego nudnego błysku robi się cała tęcza.
- 17:57To jakby kryształ wołał, kolorki ustawić się ładnie w szeregu.
- 18:03Pola uchyliła usta. Czyli jeśli zamontujemy każdemu
- 18:08światłorożcowi taki diament na czubku rogu, zamiast zwykłych
- 18:12ataków światłem będziemy mieć zaczęła pola coraz bardziej
- 18:16podekscytowana tęczowe ataki Najwyższego poziomu dokończył
- 18:22radośnie generał, aż jego antenka drgnęła.
- 18:26Króliki spojrzały na siebie jakby ktoś nalał im do uszu kaos
- 18:30kofeiną w jaskini dało się wyczuć pierwszą nutkę koloru.
- 18:36Srebrną szek najstarszy z królików, wzruszył wąsami, aż
- 18:40zakręciły się jak sprężynki. Spojrzał na felka z rosnącym
- 18:44zdumieniem, jakby właśnie odkrył bardzo starą prawdę, która od
- 18:48dawna czekała na odkurzenie felku.
- 18:52Chyba masz rację powiedział powoli.
- 18:55Przed laty mieliśmy więcej tęczorożców zawsze myśleliśmy,
- 18:59że tylko najdzielniejsze światło rożce te, które najciężej
- 19:03pracowały w kopalniach i ryły najgłębsze tunele przechodziły
- 19:06jakiś wewnętrzny proces przemiany.
- 19:10Tęczowe dojrzewanie dorzucił młody królik.
- 19:13Tak nam mówiono w szkole. Srebrną szek pokręcił głową.
- 19:20A prawda chyba była inna. I dużo prostsza.
- 19:24Ten czarowce rodziły się wtedy, gdy któryś światłorożec
- 19:27przypadkiem trafił na żyłę kryształów.
- 19:31I jeden z nich wbił mu się wróg, podsunął felek.
- 19:35Dokładnie tak potwierdził srebrną uszek króliki spojrzały
- 19:39po sobie jakby właśnie ktoś przewrócił do góry nogami ich
- 19:42szkolne podręczniki srebrną szek zrobił krok naprzód odchrząknął
- 19:48i powiedział już zupełnie pewnie.
- 19:51Jeśli ten jeden kryształ daje gran o roż sowi taką moc, to
- 19:56większy ich zapas może nam uratować cały nowy rok.
- 20:00A ja wiem gdzie ich szukać tak gdzie podskoczył młody królik w
- 20:05najstarszej zapomnianej części kopalni powiedział.
- 20:09Srebrno uszek jest tam stara komnata, ściany dosłownie świecą
- 20:14od pokoleń, mówimy na nią komora błyskotek, Grand orożec rył tam
- 20:19kiedyś tonele i to musi być miejsce, z którego pochodzi jego
- 20:23kryształ. W jaskini zapadła Cisza pełna
- 20:25zachwytu. A potem felek rozpromienił się
- 20:28jak czekolada na słońcu, to co kaski na głowy i lecimy po
- 20:33tęczę. Króliki spojrzały na generała
- 20:37generał na felka antena generała uniosła się o centymetr wyżej.
- 20:43Korytarze wiodące do najstarszej części kopalni były inne niż
- 20:46wszystkie. Cichsze, starsze jakby same
- 20:51pamiętały czasy, gdy węgiel był królem, a kopalnie jego zamkami
- 20:56światło rożce szły przodem, ostrożnie stawiając kopyta
- 21:00króliki. Biegły obok z latarkami felek,
- 21:03Oliwia i pola trzymali się blisko gran.
- 21:05O rożca, który tym razem szedł wolno, jakby witał się ze starym
- 21:10domem. W końcu dotarli do ogromnej
- 21:13groty. Ściany komory błyskotek
- 21:15wyglądały tak, jakby ktoś rozsypał na nich cały zapas
- 21:19brokatu. Z tysiąca sklepów plastycznych
- 21:22mikrokryształki lśniły w skale, odbijając każdy cień światła.
- 21:27O ja wyszeptała Oliwia to jak wnętrze gigantycznej kuli
- 21:32dyskotekowej. To jak wielka migocząca szuflada
- 21:36z biżuterią dodała pola, co jak felek zamyślił się jak
- 21:42czekoladowe browni posypane cukrem, tylko nie można zjeść.
- 21:48Grandmorzec westchnął głęboko. Jegoróg zabłysną mocniej jakby
- 21:53ucieszył się, że wrócił do siebie.
- 21:56Do dzieła za komendę ował generał nosorożce przygotować
- 22:00rogi króliki zabezpieczyć od łupki.
- 22:04Światło rożce podeszły do ścian i zaczęły delikatnie ryć rogami,
- 22:09nie jak ból do żery bardziej jak precyzyjne dłuta tu stuknięcie
- 22:14tam puknięcie lekkie chrupnięcie skały.
- 22:18Kawałki skały z kryształkami zaczęły odrywać się i spadać na
- 22:22ziemię migocząc jak gwiazdy, które postanowiły zostać
- 22:26kamykami. Króliki biegały z małymi
- 22:28sakiewkami do woreczków. Tylko najmniejsze wołał
- 22:31srebrnouszek tylko te, które najładniej załamują światło.
- 22:37Oliwia wzięła do ręki jeden z drobnych kryształków, gdy
- 22:40przekręciła go w palcach przez groty przeskoczą maleńki błysk
- 22:44pobladłej tęczy. To są tęczowe nasionka
- 22:50stwierdziła nasionka światła. Brzmi jak nazwa idealna?
- 22:55Przytaknął felek siejemy je na rogach i patrzymy, jak rośnie
- 22:59tęcza. Po powrocie w bazie zrobiło się
- 23:04nagle, jak w króliczej jubilerni na długich stołach leżały setki
- 23:09drobnych kryształów. Króliki biegały z mini opaskami,
- 23:13klamrami i uchwytami, które zakładały na rogi światło rożców
- 23:17jeden kryształ tu drugi, tam trzeci, lekko przekręcony
- 23:23bonosorożec kichnął w połowie montażu.
- 23:27Spokojnie malutki śmiał się królik techniczny, nie wiercić
- 23:31się tyle, bo diament będzie krzywo.
- 23:34Światłorożce stały cierpliwie tylko od czasu do czasu
- 23:38poruszając uszami. Kiedy ostatni kryształek został
- 23:42zamocowany w jaskini, zgasły wszystkie blado szare światła.
- 23:46Na moment zapadła całkowita ciemność i wtedy generał
- 23:50królicza łapka, zawołał światło rożce test ataku tęczowego.
- 23:56W jednej chwili 100 rogów rozbłysło najpierw białym
- 24:00światłem, potem jakby coś się przełączyło światło zaczęło
- 24:05pękać na Blade kolory, czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony,
- 24:11niebieski. Cała jaskinia zamieniła się w
- 24:14żywe planetarium bladej od szarości tęczy.
- 24:18Na czekoladowe wąsy westchnął felek.
- 24:22To jest przepiękne. Jednostki lotne.
- 24:29Ryknął generał, odzyskując dawne brzmienie głosu.
- 24:32Tęczowa formacja numer 7. Nosorożce ustawiły się w
- 24:37szeregu. Najpierw największe osobniki za
- 24:40nimi i z boku te mniejsze, a kolejne wy wachlarzu.
- 24:44Dlaczego formacja numer 7 znów spytał młody królik?
- 24:50Bo tęcza ma 7 kolorów, odpowiedzieli chórem felek, pola
- 24:54i Oliwia. Granorożec stanął na czele
- 24:58szyku. Felek wspiął się na jego
- 25:00grzbiet. Róg ten czorożca zadrżał, a
- 25:04kryształ zaświecił także przez chwilę wszyscy zmrużyli oczy
- 25:07gotowy granorożcu. Szepnął felek, przypinając się
- 25:11do specjalnego siodła na grzbiecie tego kolosa.
- 25:15Nosorożec odpowiedział niskim pewnym pomrukiem.
- 25:19To ruszamy na czekoladowej fali, wszystko się ocali dodał felek.
- 25:25I cała formacja ruszyła ku powierzchni w stronę sadzicha.
- 25:29Wylot przez stare kopalniane szyby był jak start Wielkiej
- 25:33podziemnej rakiety. Nosorożce wystrzeliły w górę,
- 25:37jeden po drugim przeciskając się przez tunele i kominy.
- 25:40Na powierzchni przywitała je. Szarość gruba, ciężka, klejąca
- 25:47chmura sadzy wisiała nad całym rur gebit jak koc, którego nikt
- 25:51nie chce, ale ktoś go uparcie trzyma.
- 25:55Pośrodku tej chmury unosił się sadzuch rozpylających szare
- 25:59obłoki pochłaniające coraz większy obszar miasta.
- 26:04Widzę, że nie odpuszczacie warknął sadurch, gdy dostrzegł
- 26:08formację nosorożców. Czarna chmura za jego plecami
- 26:12zakotłowała się jak dym z tysiąca kominów.
- 26:16Ale i tak przegracie wasze światło już próbowało i
- 26:20przegrało. Nagle jego wzrok zatrzymał się
- 26:23na czymś, czego się nie spodziewał.
- 26:26Na czymś dużym, ogromnym i bardzo blado kolorowym.
- 26:33Zamilkł na sekundę gran orożec. Wymruczał z niedowierzaniem
- 26:39niemożliwe. Ten staruszek był uśpiony.
- 26:43Jego oczy zwęziły się jak 2 stalowe igły, a więc kto nim
- 26:47teraz jeździ? Syknął.
- 26:50Gdzie jest pasztet? Tylko on miał więź z tym
- 26:53tęczowym cudem gran orożec rozpostarł skrzydła na jego
- 26:57grzbiecie stał felek wafelek, mały czekoladowy, ale pewny jak
- 27:02nigdy dotąd dziś nie mamy samego światła.
- 27:05Krzyknął felek, a jego głos odbił się echem po całej
- 27:09kopalni. Dziś mamy tęcze.
- 27:12Sadurch prychnął pogardliwie, jakby ktoś właśnie zaproponował
- 27:16mu kolorowy sweterek. Tęcza tęcza.
- 27:21Powtórzył z drwiącym uśmiechem. Myślisz, że kilka kolorowych
- 27:25błysków mnie zatrzyma? Rozpostarł ramiona, a jego
- 27:30sylwetka urosła. Dosłownie.
- 27:32Wsadza wokół niego zgęstniała zrobiła się ciężka, niemal
- 27:36oleista Jestem teraz potężniejszy niż kiedykolwiek
- 27:40ice każdym metrem, szarości, rosne z każdym zgaszonym kolorem
- 27:44staje się większy. Przesunął się naprzód niczym
- 27:49Czarny klif. Żaden tęczorzec mnie nie pokona,
- 27:54nawet ten was największy. A ty?
- 27:58Spojrzał na felka z góry jak na plamkę czekolady na obrusie nie
- 28:03jesteś żadnym jeźdźcem. Skrzywił się.
- 28:07Jesteś tylko słodkim okruszkiem. Felek zacisnął dłonie na uprzęży
- 28:14gran orożca. Czasem okruch potrafi zatrzymać
- 28:17całą lawinę od krzyknął. Zaduch roześmiał się głośno
- 28:24donośnie, głucho jak trzęsący się komin starej huty,
- 28:28zobaczymy, mały, zobaczymy. Rozpostarł ramiona.
- 28:35Tornado sadzy znów zaczęło wirować jeszcze większe niż
- 28:38poprzednio pochłaniało każdy promień światła, który się do
- 28:42niego zbliżył. Na komendę felka tęczowa
- 28:45formacja numer 7 krzyknął generał.
- 28:47Przez radiostację felek poczuł jak serce gran.
- 28:51O rożca bije w tym samym rytmie, co jego, jak myśli nosorożca i
- 28:55jego własne. Zaczynają tańczyć ten sam dziwny
- 28:58wspólny taniec. Raz szepnął.
- 29:03Światłorożce rozłożyły skrzydła kryształy na ich rogach zaczęły
- 29:07świecić mocniej 2. Chmura sady zakręciła
- 29:12gwałtowniej jakby chciała ich połknąć jednym ruchem 3.
- 29:18Tęcza ryknął felek. W tej samej chwili wszystkie
- 29:22rogi wypuściły światło, ale tym razem nie było to zwykłe
- 29:26światło. To były tęcze, tęcze, wąskie jak
- 29:29lasery, tęcze, szerokie, jak wachlarze, tęcze spiralne,
- 29:34tańczące krzyżujące się w powietrzu przecięły tornado
- 29:37sadzy jak noże zrobione z kolorowego szkła.
- 29:41Trzask. Sadza nie tylko się rozsunęła
- 29:46ona pękła jak skorupa lodu jak szkło, jak coś co długo udawało,
- 29:53że jest twardsze niż naprawdę jest kawałki czarnej chmury
- 29:57zaczęły odpadać, a każdy z nich przy kontakcie z tęczą rozpadał
- 30:01się na maleńkie, kolorowe iskierki.
- 30:04Sadur zadrżał jego czarne warstwy zaczęły się kruszyć,
- 30:08odpadać, zwijać się jak stare tapety, co co się dzieje zaweł?
- 30:14Dlaczego tracę moc? Gran orożec zebrał całą siłę,
- 30:20jaką miał w sercu i rogu. Felek poczuł, jak więź między
- 30:24nimi pulsuje jak bębenek. Jeszcze raz zawołał.
- 30:30Fala tęczy pełna moc. Róg gran.
- 30:34O rożca wystrzelił jedną gigantyczną wiązkę tęczy tak
- 30:39jasną, że na chwilę nawet śnieg pod nimi stał się kolorowy.
- 30:43Wiązka uderzyła prosto w środek sacucha.
- 30:46Ciemność zaskwierczała zadrżała, a potem zaczęła się kurczyć.
- 30:54Sadzuch malał i malał. Z rozmiaru wieżowca do domu, do
- 30:59autobusu, do psa, do chomika, aż w końcu był wielkości pluszowej
- 31:04zabawki wisiał w powietrzu, trzęsąc się oszołomiony kolorowe
- 31:08światło tańczyło mu w oczach. To niemożliwe pisnął cienkim
- 31:13głosikiem, przecież byłem taki potężny felek odetchnął głęboko.
- 31:20Kiedy sadurch był już tak mały, że mieściłby się w dużym
- 31:23plecaku, nosorożce opadły niżej. Felek zeskoczył z grzbietu gran.
- 31:28O rożca sadzuch wisiał w powietrzu, zawieszony w
- 31:31ostatniej smudze szarości. Nie, nie zbliżajcie się
- 31:36powiedział cienko. Ja.
- 31:39Ja tylko chciałem, by wszystko było takie jak ja ciche, równe,
- 31:45niewidoczne jakby nie przeszkadzało.
- 31:50Oliwia spojrzała na niego uważnie.
- 31:53Nie jak na wroga, bardziej jak na bardzo bardzo smutną chmurkę
- 31:59ty nie lubisz kolorów, bo boisz się, że są głośniejsze od ciebie
- 32:04powiedziała cicho, że nikt wtedy na ciebie nie spojrzy.
- 32:09Pola dodała, ale wiesz w ten czy każdy kolor ma swoje miejsce,
- 32:14nie wyrzuca innych, tylko stoi obok sadzą zadrżał wyglądał
- 32:19nagle nie groźnie, tylko smutnie.
- 32:24Nieróbcie mi krzywdy szepnął. Ja ja nie umiem być kolorowy.
- 32:34Pola wyciągnęła z kieszeni mały zestaw farbek, taki, który
- 32:37zawsze nosiła przy szkicowniku. Oliwia kolorowe kredki i
- 32:42cienkopisy spokojnie powiedziała Oliwia, my nikogo nie
- 32:47skrzywdzimy. My kolorujemy uśmiechnęła się
- 32:51pola. Usiadły obok saducha, który
- 32:54teraz spoczął na miękkiej rozświetlonej tęczą chmurce.
- 32:58Króliki ustawiły się dookoła ciekawskie, a gran orożec
- 33:02dmuchał ciepłym tęczowym światłem.
- 33:05Jak suszarka do włosów tylko bardziej magiczna Oliwia zaczęła
- 33:09od policzków maźnięcie różu odrobina błękitu trochę złotych
- 33:14pasemek. To dla odwagi wyjaśniła, żebyś
- 33:19wiedział, że możesz być widoczny.
- 33:23Pula pomalowała mu brzuch na żółto.
- 33:27To na ciepło w środku jak kubek kakao.
- 33:30Nawet jak miewasz szare myśli, to tu wskazała.
- 33:33Możesz mieć słoneczko, króliki, dorzuciły, wstążki, kolorowe,
- 33:38miękkie, śmieszne, jedną przyczepiły do ucha, drugą do
- 33:42ogonka select stanął na wprost sacucha i dorysował mu kakaowe
- 33:47piegi. A to powiedział, żebyś pamiętał,
- 33:51że nawet jak coś cię kruszy w środku, to wcale nie znaczy, że
- 33:54jesteś zły. Kruszę się, lecz nie poddaję, to
- 33:58moja zasada, możesz ją pożyczyć. Gran orożec zakończył dzieło
- 34:03dmuchnięcie m tęczowego światła. Kolor wsiąkł w saducha od stóp
- 34:08do głów. Przez chwilę wszyscy wstrzymali
- 34:11oddech. A potem bum.
- 34:15Ale to był dobry bum kolorowy. Sadurch rozbłysnął od środka,
- 34:21jakby ktoś dolał mu tęczy do serca.
- 34:23Jego czarna skorupa odpadła płatami i zniknęła w powietrzu.
- 34:28Jak dym została postać nadal trochę mroczna, nadal trochę
- 34:33chmurzasta, ale teraz pełna barwnych smug i refleksów.
- 34:37Ja szepnę i ja czuję. To jest kolor.
- 34:45Felek kiwnął głową. Tak właśnie wygląda.
- 34:48Tak pachnie, tak żyje nie jest po to, żeby cię przykryć, jest
- 34:53po to, żeby cię w końcu zobaczyć.
- 34:56Zaduch spojrzał na swoje ręce, na swoje nogi, na brzuch.
- 35:01Wszystko mieniło się subtelnymi barwami jak niebo tuż po burzy i
- 35:06po raz pierwszy w historii sadzą się uśmiechnął.
- 35:10Nie krzywo, nie złośliwie tak szczerzej naprawdę.
- 35:18Świat na turgebiet zmieniał się z każdą minutą wsadza, opadała
- 35:24kolorowe iskry, którymi rozpadły się czarne chmury.
- 35:27Wracały na domy, drzewa, ulice, czerwone światła sygnalizacji
- 35:31znów były naprawdę czerwone. Śnieg przestał być popiołem,
- 35:35znowu był biały, a na jego powierzchni zaczęły pojawiać się
- 35:39kolorowe odbicia tę nosorożcowych rogów.
- 35:43Kamen Dortmund i cała okolica wyglądały jakby ktoś nie tylko
- 35:46włączył kolory, ale też podkręcił je o pół obrotu na
- 35:50placu nad starym szybem kopalnianym zebrały się dzieci,
- 35:53króliki i nosorożce. Sadzo stał obok felka oliwii i
- 35:58powoli wstążki, trochę mu się plątały, ale nikt nie śmiał się
- 36:02złośliwie, jeśli już to serdecznie.
- 36:06Generał królicza łapka, wciągnął powietrze i przemówił.
- 36:10Do dziś zaczął. Sadzuch nie będzie już panem
- 36:14szarości. Będzie strażnikiem barw
- 36:18dokończył srebrną uszek. Tym, który pilnuje, żeby żadna
- 36:22szarość nie zjadła już kolorów nawet tej w środku.
- 36:27Króliki zapiszczały radośnie sadu poczerwienią na policzkach,
- 36:32co teraz wyglądało całkiem ładnie.
- 36:35Na specjalnej platformie królik sanitariusz przywiózł paszteta,
- 36:39był wciąż słaby, ale wąsiki drżały mu w rytmie szczęścia
- 36:44felku. Powiedział cicho.
- 36:47Widzę, że Grand orożec cię słucha trochę tak jak kiedyś
- 36:51mnie. Uśmiechnął się blado.
- 36:54Będę trenował, będę odpoczywał, a kiedyś znów polecimy razem.
- 37:00Ty z przodu, ja z tyłu albo odwrotnie.
- 37:04Felek pochylił się nad nim. Polecimy razem.
- 37:08Powiedział z czekoladowym uśmiechem.
- 37:10I od tego dnia w każdy pierwszy poranek nowego roku nad kamen i
- 37:15całą okolicą unosi się cichy szum skrzydeł.
- 37:19Nie po to, żeby chwalić się zwycięstwem, ani żeby
- 37:22przypominać o strachu. Tylko po to, by każdy kto
- 37:28uniesie głowę, zobaczył coś ważnego.
- 37:31Że kolory mogą wrócić nawet wtedy, kiedy świat wydaje się
- 37:35całkiem szary, bo kolory nie żyją w farbach, latarkach ani
- 37:39skrzydłach. Kolory żyją w ludziach, w ich
- 37:42odwadze, życzliwości, ciekawości i małych, codziennych iskierkach
- 37:47dobre, a jeśli czasem gasną, to nic wystarczy jeden ktoś, nawet
- 37:53czekoladowy wafelek, który powie, krusze się, lecz nie
- 37:56poddaję. I wtedy ten czas zawsze znajdzie
- 37:59drogę powrotną zawsze. Zawsze.
- 38:04I. Tak kończy się ta historia o
- 38:06nowym roku, które na chwilę stracił kolory po to, by wrócić
- 38:11jeszcze piękniejszy felek, Oliwia, pola, króliki i
- 38:15skrzydlate nosorożce pokazali, że nawet największa szarość
- 38:18pęka, gdy spotyka odwagę, przyjaźń i odrobinę słodkiego
- 38:24uporu. Pan szarości już nie jest sam w
- 38:26swoim roku pasztet może spokojnie marzyć o kolejnych
- 38:29lotach. A nad camen i całym rur gabinet
- 38:32rodzi się nowa tradycja. Tęczowy szum skrzydeł w pierwszy
- 38:37poranek nowego roku. Ogromne podziękowania dla
- 38:40patronów z kamen oliwii poli, ich królika paszteta oraz ich
- 38:45mamę Moniki. To dzięki wam powstała opowieść,
- 38:49w której szarość nie wygrywa, a kolory wracają zawsze wtedy, gdy
- 38:53ktoś odważy się powiedzieć, kruszę się, lecz nie poddaje.
- 39:00Dziękuję też wszystkim, którzy wspierają felka i pomagają
- 39:03tworzyć kolejne czekoladowe przygody, słuchając polecając
- 39:07innym, wysyłając rysunki i pomysły.
- 39:11A jeśli chcielibyście, żeby wasze dziecko również zostało
- 39:14bohaterem bajki? Zajrzyjcie na patronite i
- 39:17sprawdźcie, jakie kakao czeka tam na was.
- 39:20Na czekoladowym tropie. Do usłyszenia w kolejnych
- 39:23przygodach felka wafelka.