Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Gorzki Trop 🤎 Bajka dla dzieci o smakach (Pierniczki 2) | Felek Wafelek (PFW_061)
Transcript
- 0:00Pamiętacie gdzie skończyliśmy na torach piernikowej kolei W
- 0:04ciemności z gorzkim wiatrem we włosach i felkiem, który powoli
- 0:09twardniał pod warstwą gorzkiej polewy.
- 0:12Gorzka gertruda stała na szynach z armią chochlików, a lokomotywa
- 0:17Express ani drgnie, bo tory skleiły się gorzkim syropem.
- 0:22Dziś wracamy do pierniklandii i sprawy przyspieszą, bo gabrysia
- 0:27i Miłosz muszą dotrzeć do piernikowego Poznania rozwiązać
- 0:31zagadkę koziołków, stanąć twarzą w twarz z gertrudą i zdążyć do
- 0:36Wrocławia, zanim pierś zgaśnie na dobre.
- 0:40Słuchacie felek, wafelek i piernikowa gra, część druga
- 0:44gorzki trop. Czy Miłosz wymyśli jak ruszyć z
- 0:48miejsca? Czy gabrysia zobaczy coś, czego
- 0:51nikt inny nie widzi? I co tak naprawdę kryje się za
- 0:55gorzką maską? Gertrudy poprawcie wafelkowe
- 0:59czapeczki, złapcie kubek gorącego kakao.
- 1:02Przygotujcie bilety do kontroli, bo ta lokomotywa zaraz odjeżdża
- 1:08na czekoladowym tropie. Zaczynamy.
- 1:12Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:15zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę.
- 1:18To dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie
- 1:22wesprzeć przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:26patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:30moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:34link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:37tego świata. Polewa na felku utwardniała
- 1:42gorzka ciemna warstwa pokrywała już jego czekoladowe ramiona
- 1:46pierś połowę wafelkowej czapeczki i prawie całą twarz.
- 1:50Tylko oczy jeszcze błyszczały spod ciemnej skorupy jak 2
- 1:54czekoladowe reflektory w tunelu wyglądał jak posąg, który ktoś
- 1:59zaczął zalewać ciemną czekoladą, ale taką, w której nie było ani
- 2:03grama słodyczy, tylko gorycz gruba i ciężka jak cement.
- 2:09Kruszę się, lecz nie poddaje wycedził felek przez zaciśnięte
- 2:14zęby, próbując poruszyć palcami palce nie odpowiadały.
- 2:19Gabrysia działała pierwsza, podbiegła do felka i
- 2:23zaczęłaścierać po lewe dłonią tak jakściera się błoto z buta
- 2:26albo śnieg z szyby, ale dłoń ześlizgnęła się po gorzkiej
- 2:30powierzchni, jak po mokrym szkle polewa była gładka, twarda i
- 2:35zimna, nie dawała się ruszyć, nie idzie krzyknęła, jest jak
- 2:40kamień. Laki rzucił się na pomoc, wielki
- 2:45pies dopadł felka i zaczął gorliwie lizać polewe z jego
- 2:49ramienia jednoliźnie przecie drugie trzecie i cofnął się
- 2:54gwałtownie kręcąc łbem i parska jąc z obrzydzeniem.
- 2:59Wysunął język na bok prychał kręcił się w kółko, jakby
- 3:03właśnie polizał cytrynę zanurzoną w kawie bez cukru wor
- 3:09co w psim języku oznaczało mniej więcej, nigdy więcej po raz
- 3:13drugi to smakuje jak Koniec świata.
- 3:17Laki zostaw, zawołał Miłosz to za gorzkie nawet dla ciebie.
- 3:23Pierniczek z ramienia miłosza próbował podważyć polewe swoimi
- 3:26maleniutki mi łapkami, ale to było jak skrobanie w skałę
- 3:30wykałaczką. Gabrysia patrzyła na gertrudę,
- 3:33która wciąż stała na torach nieruchoma jak cień z
- 3:37chochlikami wiercącymi się u jej stóp nic nie robiła, nic nie
- 3:42mówiła, po prostu stała i czekała.
- 3:47Miłosz nie patrzył na gertrudę, Miłosz patrzą na tryb serca.
- 3:53Złoty trybik serduszko leżał na ławce tam gdzie gabrysia go
- 3:57odłożyła, ciepły, lekko pulsujący.
- 4:02I Miłosz przypomniał sobie coś, co zauważył w labiryncie.
- 4:06Kiedy gabrysia dotknęła trybem ścian, ciepło roztopiło gorzki
- 4:11syrop, ciepło, ciepło, topi gorycz.
- 4:16Tnt krzyknął Miłosz. Wszyscy na niego spojrzeli
- 4:21gabrysia pierni, ś pierniczek nawet laki, które akurat
- 4:24próbował wypluć resztki gorzkiego smaku z pyska.
- 4:29Co pisnęła piernik chowając się za szyję gabrysi chcesz nas
- 4:34wysadzić? CNT.
- 4:38Gabrysia cofnęła się o krok. O Jezus Mariusz Miłosz, to są
- 4:42dzieci. Laki rzucił się pod ławkę z
- 4:45zaskomlenie MI zakrył nos łapami.
- 4:49Nie takie tnt Miłosz zamachał rękami tnt to znaczy tryb na
- 4:56tory, tryb na tory gabi przyłóż tryb serca do szyn, ciepło stopi
- 5:03gorzki syrop. Przez chwilę wszyscy patrzyli na
- 5:07niego, potem pierniczek podniósł maleniutką łapkę i powiedział z
- 5:11uznaniem dobrze pomyślane, trochę przerażające, ale niezłe.
- 5:18Gabrysia nie czekała dłużej, chwyciła tryb ciepły, pulsujący
- 5:23i wyskoczyła z wagonu prosto na piernikowy nasyp laki za nią
- 5:28szczekając jak alarm. Miłosz wyskoczył z drugiej
- 5:31strony i pobiegł do felka, który stał jak czekoladowy posąg przy
- 5:36oknie. Felku trzymaj się krzyknął,
- 5:39łapiąc za krawędź polewy na jego ramieniu i ciągnąc z całej siły.
- 5:44Polewa chrupnęła pękła i odsłoniła czekoladową rękę pod
- 5:49spodem. Ała mruknął felek, ale działa
- 5:56łam dalej. Gabrysia przyklęknęła przy
- 5:59szynach gorzki syrop pokrywał cynamonowe szyny jak ciemna
- 6:04kleista glazura, gęsty, twardy, zimny.
- 6:10Przyłożyła tryb łup bzium fala ciepła rozlała się po szynach
- 6:16jak oddech na zimną szybę. Gorzki syrop zaczął mięk.
- 6:25By ktoś narysował ciepłemścieżkę na zamarzniętym jeziorze, ale
- 6:29tylko na kilkadziesiąt metrów. Potem syrop znów był twardy.
- 6:35Nie starczy na całą trasę krzyknęła gabrysia.
- 6:39Pan pieczony wychylił się z kabiny, zmierzył wzrokiem
- 6:42stopiony odcinek i kiwnął głową. Kawałek wolny, reszta w kisielu
- 6:48wsiadajcie migiem pędzimy do celu.
- 6:51Kto się spóźni ten tu nocuje, a tu licho po nocy harcuje.
- 6:57Wszyscy do wagonu ryknął Miłosz szybko.
- 7:02Gabrysia wpakowała się do środka z trybem laki, wskoczył za nią
- 7:06piernik i pierniczek przyczepili się do oparcia ławki.
- 7:09Felek z połową polewy obłamanej drugą połową wciąż trzeszcząc są
- 7:14na jego ciele, zatoczył się do wagonu, łamiąc gorzkie kawałki z
- 7:19siebie. Jak suche liście.
- 7:21Pan pieczony nie czekał gwizdek. Lokomotywa ruszyła z rykiem i od
- 7:27razu zaczęła driftować koła trafiły na resztkę gorzkiego
- 7:31syropu i zamiast toczyć się prosto, zaczęły ślizgać się na
- 7:35boki. Cały wagon przechylił się w
- 7:38lewo, potem w prawo iskry pryskały spod kół jak
- 7:42pomarańczowe gwiazdy, a cynamonowe szyny skrzypiały
- 7:45protestem. Trzymajcie się, ryknął pan
- 7:49pieczony, kręcąc kołem sterowym jak kierownicą rajdówki.
- 7:53Skrypt lokomotywa zakręciła na syropie tak ostro, że laki
- 7:58przeleciał przez cały wagon i wylądował na poduszce.
- 8:02Z miną psa, który właśnie postanowił, że nigdy więcej nie
- 8:06wsiądzie do pociągu. Gabrysia złapała się ławki,
- 8:10Miłosz złapał się gabrysi pierniczek złapał się miłosza
- 8:14piernik złapała się pierniczka felek złapał się w wafelkowej
- 8:18czapeczki, bo to jedyne, co mu zostało potem koła trafiły na
- 8:23stopiony odcinek mokre, ciepłe szyny i lokomotywa wystrzeliła
- 8:28do przodu jak z procy i wtedy chochliki zaatakowały.
- 8:32Nie czekały, nie prosiły o pozwolenie, nie pukały do drzwi
- 8:37wskakiwały na wagony jak koty na płot, jak wiewiórki na drzewo,
- 8:40jak deszcz na parasol. Z dachów stuk, stuk, stuk z
- 8:46boków, łup z nasypu hop, hop hop.
- 8:50Łapały się piernikowych okiennic wspinały po ścianach wdzierały
- 8:55przez każdą szczelinę, którą znalazły.
- 8:58Ich krzywe uśmiechy błyszczały W ciemności jak ogryski cytryn.
- 9:04Mamy gości. Wrzasnął felek i to nie
- 9:07zaproszonych laki krzyknął Miłosz laki nie potrzebował
- 9:12zaproszenia. Wielki pies poderwał się z
- 9:15poduszki, zapominając o całej traumie z driftu i rzucił się do
- 9:19ostatniego wagonu z warknięciem, które sprawiło, że 3 chochliki z
- 9:23przerażenia spadły z dachu jak porzeczki z krzaka.
- 9:27Wow. Gabrysia chwyciła poduszkę z
- 9:31piernikowego siedzenia wielką, miękką, pachnącą, cynamonem i
- 9:37zamachnęła się jak tenisistka. Chochlik poleciał przez okno,
- 9:42kręcąc się w powietrzu, jak mały gorzki bączek.
- 9:46Miłosz złapał drugą poduszkę, bach, trzeci chochlik wylądował
- 9:51na nasypie z cichym. Oj czwarty próbował wpleść przez
- 9:55szyberdach pierniś kopnęła go, maleniutką piernikową nóżką i
- 10:00chochlik spadł z zaskoczonym ała.
- 10:04Pierniczek zamykał okna klik klik klik swoimi maleniutki mi
- 10:09łapkami obracając zasuwki z lukru z precyzją zegarmistrza.
- 10:14Felek stał w środku wagonu i obłamywał z siebie gorzką
- 10:18polewę, kawałek po kawałku chrupk łup, jakby ściągał
- 10:24pancerz, który ktoś na niego nałożył bez pytania.
- 10:27Ha sapnął strącając ostatni kawałek z wafelkowej czapeczki
- 10:33wiedziałem, że czekolada jest twardsza od goryczki lokomotywa
- 10:37mkła syrop pod kołami chlupiał, potem chrupał potem kiedy
- 10:42skończył się stopiony odcinek znów zaczął kleić, ale pociąg
- 10:47miał już rozpęd. Pan pieczony wrzucił najwyższy
- 10:50bieg, a raczej najgorętszy piec i lokomotywa przerwała się przez
- 10:55ostatnią warstwę gorzkiego syropu z trzaskiem.
- 10:59Jak lodołamacz przez cienki lód za nimi chochliki zostały na
- 11:04nasypie. Małe ciemne, z krzywymi
- 11:06uśmiechami, które powoli opadały.
- 11:10Gabrysia odetchnęła, Miłosz odetchnął, felek odetchnął i
- 11:15odłamał jeszcze jeden kawałeczek po lewy spod kapelusza.
- 11:19Udało się szepnęła piernik z ramienia gabrysi, ale jej głos
- 11:24brzmiał cienko cieniej niż wcześniej i lukrowe serduszko na
- 11:29jej brzuchu. Pulsowało wolniej piernikowy
- 11:32Poznań wyłonił się z tunelu jak tort urodzinowy, na który ktoś
- 11:36zapomniał włożyć świeczki. Piękny, ale przygasły.
- 11:41Ulice z lukru kiedyś pewnie błyszczące jak lustra teraz
- 11:45miały matowy odcień starego cukru, pudru, kamieniczki z
- 11:49ciasta imbirowego stały pochylone jakby były zmęczone.
- 11:52Na latarniach z goździków nie paliły się ognie, tylko
- 11:55delikatnie tlił się dym, pachnący korzenie i smutno.
- 11:59Ale rynek rynek piernikowego Poznania był czymś wielki, plac
- 12:05piernikowego bruku otoczony kamieniczkami z lukru i
- 12:09wieżyczkami z wafelków na środku fontanna z karmelu, która dawno
- 12:14przestała tryskać, a przy fontannie 2 wielkie piernikowe
- 12:19koziołki, żywe piernikowe koziołki.
- 12:22Każdy wysoki na 2 m. Z rogami z cynamonowej kory
- 12:27oczami z orzechów laskowych i kopytkami z lukru, które stukały
- 12:30o bruk z dźwiękiem jak porcelanowe filiżanki.
- 12:35Co godzinę trykały się rogami dokładnie jak prawdziwe
- 12:38poznańskie koziołki na ratuszu, tylko że te były z ciasta i
- 12:43miały charaktery. Stójcie powiedział niski,
- 12:47stanowczy głos przed nimi stał pierniko lód w czapce z lukru i
- 12:52z mapą z ciasta zwiniętą pod pachą.
- 12:55Był trochę wyższy od pozostałych, miał odważne
- 12:58spojrzenie i sposób stania, który mówił, znam każdy
- 13:01zakamarek tego miasta i nie boję się żadnego.
- 13:05Miłosz zamarł. Artur krzyknął, Artur to ja
- 13:10Miłosz. Pierniko lud w lukrowej czapce,
- 13:15zmierzył go wzrokiem od stóp do głowy ani cienia rozpoznania.
- 13:20Nie znam żadnego miłosza. Powiedział, spokojnie, Jestem
- 13:24zwiadowca piernikowy pierwszej klasy, ale widzę dzielnego
- 13:28podróżnika, a to wystarczy. Miłosz otworzył usta.
- 13:33Zamknął, otworzył znowu. O jezusiu szepnął.
- 13:39On mnie nie poznaje. Felek położył miłoszowi
- 13:44czekoladową dłoń na ramieniu. W tym świecie mają swoje role.
- 13:49Powiedział cicho. Nie pamiętają waszego świata,
- 13:53ale to wciąż on, Miłosz. Popatrz jak stoi, jak się
- 13:58rozgląda, widzisz? Miłosz spojrzał i zobaczył ten
- 14:03sam sposób marszczenia brwi. Ta sama pewność w oczach.
- 14:08Artur, ale w piernikowej wersji i bez wspólnych wspomnień.
- 14:13Dobra powiedział Miłosz przełykając.
- 14:16Dziwne uczucie w gardle, to gdzie jest tryb rozumu?
- 14:20Artur zwiadowca wskazał na wieżę za koziołkami wysoką, wąską
- 14:25budowlę z piernikowego ciasta z drzwiami z ciemnej czekolady.
- 14:30Tam w wieży trybów, ale nikt nie wchodzi bez rozwiązania zagadki
- 14:34rogów to prawo koziołków. A kto pilnuje bramy?
- 14:40Zapytał felek. Artur wskazał za siebie przy
- 14:44bramie wieży stali 2 identyczni, piernikowi strażnicy.
- 14:48Jeden po lewej, jeden po prawej, ta sama twarz te same lukrowe
- 14:53oczy te same czapki z kruszonki nie do odróżnienia.
- 14:59Miłosz zamrugał. Maciej Michał.
- 15:03Strażnicy spojrzeli na niego jednocześnie ten sam wyraz
- 15:07twarzy. Ten sam ruch głowy identycznie
- 15:11jak 2 pierniczki z tej samej formy nie do odróżnienia.
- 15:16Nie znamy żadnego Macieja ani Michała.
- 15:19Powiedzieli chórem, potem jeden dodał.
- 15:23Ja zawsze mówię prawdę a drugi, a ja mówię, że on kłamie albo
- 15:28żartuje sam nie wiem. Miłosz pokręcił głową z
- 15:34niedowierzaniem. O jezu to zagadka logiczna jak z
- 15:38szachów 2 piony jeden chroni, drugi blokuje.
- 15:43Felek uśmiechnął się pod wafelkowym nosem tym uśmiechem,
- 15:47który wyglądał jak lukrowa kreska narysowana na
- 15:49czekoladowej twarzy. Twój ruch odparł i poprawił
- 15:53swoją wafelkową czapeczkę. Miłosz podszedł do strażników,
- 15:58stanął przed nimi mały chłopak, naprzeciwko 2 identycznych
- 16:03piernikowych olbrzymów i zmierzył ich wzrokiem.
- 16:06Jakby ustawiał figury na szachownicy.
- 16:09Dobra powiedział jedno pytanie. Odwrócił się do strażnika po
- 16:15lewej i zapytał. Gdybym zapytał jego wskazał na
- 16:19drugiego, czy brama za tobą jest bezpieczna, co by odpowiedział
- 16:24strażnik po lewej zamrugał? Popatrzył na brata, potem
- 16:28spowrotem na miłosza. On by powiedział, że nie jest
- 16:33bezpieczna. Miłosz uśmiechnął się ten
- 16:37uśmiech, który u sześciolatka wygląda jak u kogoś, kto właśnie
- 16:40wygrał partię w 5 ruchach. To znaczy, że jest bezpieczna,
- 16:45bo jeśli ty mówisz prawdę, to on by skłamał i powiedział nie, a
- 16:49jeśli ty kłamiesz, to on mówi prawdę, ale ty przekręcasz jego
- 16:54odpowiedź i też wychodzi, nie. Tak czy siak odpowiedź jest
- 16:58odwrócona, czyli brama za tobą jest bezpieczna.
- 17:03Strażnicy spojrzeli po sobie ten po prawej, ten, który żartował
- 17:08parsknął cichym i cofnął się o krok.
- 17:12Niezły mruknął z szacunkiem, bardzo niezły potwierdził ten po
- 17:17lewej brama się otworzyła felek klasnął czekoladowymi dłoni, ha
- 17:23szach i mat na piernikowej szachownicy robi wrażenie, a
- 17:28teraz koziołki czekają. Koziołki podeszły bliżej ich
- 17:34cynamonowe rogi błyszczały w przy gasły m świetle
- 17:37piernikowego Poznania jak cynamon posypany na pianę
- 17:40cappuccino. A kopytka z lukru stukały o bruk
- 17:44z rytmem, który przypominał bicie serca tylko wolniejsze,
- 17:48smutniejsze jakby piernik landia miała puls i ten puls słabu
- 17:55koziołek po lewej nieco większy z drobnymi lukrowymi gwiazdkami
- 17:59na rogach, pochylił głowę i zapytał głosem głębokim, jak
- 18:03miód w beczce. Czego potrzebuje piernik, żeby
- 18:06być prawdziwy? Przed nimi otworzyły się 3
- 18:11bramy. Pierwsza z białego lukru,
- 18:14lśniąca, słodka, jakby ktoś wycisnął na nią całą tubkę
- 18:18cukrowej, masy nad nią napis słodycz, druga z ciemnego
- 18:24imbiru, korzenna, ciepła pachnąca.
- 18:27Tak mocno, że laki kichną nad nią korzenie trzecia.
- 18:33Z ciemnobrązowego prawie czarnego ciasta, szorstka,
- 18:37gorzka jak kawa, do której nie dolano ani kropli mleka nad nią
- 18:42gorycz. Miłosz stał między nimi i myślał
- 18:47większość ludzi, wybrałaby słodycz, bo pierniki są słodkie,
- 18:51prawda? To oczywiste.
- 18:53To proste, ale Miłosz grał w szachy, a w szachach oczywisty
- 18:59ruch to często pułapka. Mruknął, krzyżując ręce na
- 19:04piersi. Gdybym wybrał słodycz, to byłoby
- 19:07za łatwe korzenie. Też niecałe rozwiązanie, gorycz,
- 19:12nikt by tego nie wybrał. A co jeśli?
- 19:16Gabrysia stanęła obok niego zerknęła na 3 bramy, a potem jak
- 19:21zawsze robiła, gdy miała pomysł, który wydawał jej się zbyt
- 19:24szalony, żeby powiedzieć go głośno, przysunęła się do
- 19:28miłosza i szepnęła mu na ucho jedno krótkie słowo.
- 19:34Miłosz słuchał i coś kliknęło jak ostatni element puzzla,
- 19:38który sam był już w drodze, ale potrzebował lekkiego pchnięcia.
- 19:43Jego oczy się rozszerzyły. Zwariowałaś?
- 19:47Powiedział. Potem poprawił się to znaczy
- 19:51geniusz. Nie podszedł do żadnej bramy,
- 19:54stanął między nimi dokładnie pośrodku, w miejscu, gdzie
- 19:58trzyścieżki się spotykały tam, gdzie nie było bramy, gdzie był
- 20:03tylko pusty kawałek piernikowej ściany w szachach powiedział
- 20:08Miłosz. Patrząc na koziołki z taką
- 20:10pewnością jakby stał przy szachownicy i widział 3 ruchy do
- 20:14przodu i jest coś, co nazywa się ruch, którego nie ma na planszy.
- 20:19Nie bierzesz żadnej figury, nie atakujesz, stawiasz swojego
- 20:23króla, tam, gdzie nikt się go nie spodziewał i wygrywasz.
- 20:28Wyprostował się. Prawdziwy piernik potrzebuje
- 20:31wszystkich smaków razem słodkiego, korzennego i
- 20:35gorzkiego bez jednego nie jest prawdziwy, jest tylko ciastem,
- 20:41Cisza. Koziołki spojrzały na siebie,
- 20:44potem pochyliły głowy i trytkowały się rogami truk
- 20:50ściana między bramami, ta pusta, pozornie zwykła ściana pękła.
- 20:55Szczelina rozeszła się od góry do dołu, jak zamek błyskawiczny
- 20:59w kurtce i otworzyła przejście, którego wcześniej nie było.
- 21:04Zanim Wieża trybów. Felek gwizdnął z podziwem, są
- 21:10kogoś zrobionego z czekolady brzmiało jak cichy chrup.
- 21:14Oho, nie wybrali żadnych drzwi. I właśnie dlatego drzwi się
- 21:19otworzyły. Pokiwał wafelkową głową z
- 21:22uznaniem wniosek, czasem najlepsza odpowiedź to ta,
- 21:27której nie ma na liście słodkie myślenie to rozwiązanie, ale
- 21:31dopiero kiedy połączycie je z goryczką i korzonkami robi się
- 21:35naprawdę smacznie. A wy wierzy na kamiennym
- 21:39postumencie zanyżu tryb rozumu. Srebrny trybik w kształcie
- 21:45gwiazdy mniejszy niż złoty, ale błyszczący jak fachowa odpowiedź
- 21:49na dobre pytanie. Miłosz podszedł i podniósł go
- 21:54srebrny metal był chłodny, ale nie zimny.
- 21:58Raczej jak chłodna strona poduszki w gorącą noc,
- 22:01przyjemny, klarowny. 2 strzech powiedział Miłosz.
- 22:08Gabrysia uśmiechnęła się do niego ciepło szepnęła.
- 22:12Widzisz razem działa lepiej, a Miłosz, choć stratedzy tego nie
- 22:17robią, pokiwał głową i uśmiechnął się z powrotem.
- 22:22Wyszli z wieży trybów z 2 trybami w dłoniach, złotym i
- 22:27srebrnym i poczuciem, że są bliżej celu niż kiedykolwiek.
- 22:32I wtedy zobaczyli ją gertruda stała na środku rynku
- 22:36piernikowego Poznania niejako cień na ścianie, niejako głos z
- 22:41ciemności. Stała realna, wysoka ciemno
- 22:45piernikowa i wyglądała jak ktoś, kto nie spał od bardzo dawna.
- 22:51Piernikowa Korona na jej głowie wciąż była pęknięta.
- 22:55Fartuch z gorzkiej czekolady miał przetarcia na łokciach
- 22:58jakby wycierała nim łzy, a oczy duże, ciemne z orzechów
- 23:04laskowych nie błyszczały złośliwością.
- 23:07Błyszczały zmęczeniem. Wokół niej na bruku siedziały
- 23:12chochliki, ale nie tańczyły, nie podskakiwały, nie wierciły się,
- 23:18siedziały cicho skulone z głowami opartymi na kolanach.
- 23:23Jakby im też było smutno. Felek stanął przed gertrudą
- 23:29wyprostował się, choć nadal miał tu i ówdzie resztkę gorzkiej
- 23:33polewy za uchem i zapytał głosem spokojnym, ale nieustępliwym.
- 23:39Dlaczego wyrywasz tryby z własnego młyna, skoro wiesz, że
- 23:43bez nich piernik landia umiera? Gertruda patrzyła na niego
- 23:47długo, jej dłonie ciemne z gorzkim pyłem na palcach,
- 23:52zacisnęły się na fartuchu, a potem powiedziała gorzką prawdę,
- 23:57bo tylko taką znała. Bo piernik landia zawsze żyła
- 24:02beze mnie. Głos miała twardy, ale nie
- 24:06wściekły, raczej taki, jaki ma ktoś, kto powtarzał sobie te
- 24:10słowa tak wiele razy, że przestał przy nich płakać.
- 24:14Głos jak gorzka czekolada, taka którą dorośli nazywają
- 24:19wyrafinowaną, a dzieci nazywają ble.
- 24:23Słodycz miała imię ciągnęła fan fary pieśni święta na jej cześć
- 24:30agorycz gorycz miała ciszę, ciemny kąt przy komorze, który
- 24:36nikt nie odwiedzał, nikt nie upiegł piernika i nie powiedział
- 24:40jaki wspaniały, gorzki smak. Nikt nigdy.
- 24:45Ani razu. Felek milczał, Miłosz milczał,
- 24:52laki leżał przy nodze gabrysi i nie ruszał się.
- 24:56I wtedy gabrysia, pięcioletnia gabrysia, najmłodsza w drużynie
- 25:00ta, która czuła się za mała, spojrzała na gertrudę i
- 25:04powiedziała cicho. To smutne, nieprawdaż?
- 25:08Gertruda drgnęła, jakby ktoś stuknął w ścianę, za którą coś
- 25:12się ukrywało i ta ściana na jedną sekundę stała się
- 25:16przezroczysta. Jej oczy z wilgotnia oły usta
- 25:20zadrżały i wypowiedziała słowa, które nie były gorzkie, były
- 25:25kruche. Ja ja nie chciałam, żeby to tak.
- 25:31Przerwała na chwilę. Miało być inaczej, chciałam
- 25:35tylko, żeby ktoś zauważył, żeby choć raz choć jeden raz.
- 25:41I przez tę jedną chwilę jedną cichą pękniętą chwilę gabrysia
- 25:46zobaczyła to, czego nie widział nikt inny gertruda nie była
- 25:51wściekła. Nie była potężna, była
- 25:54przerażona sprawy, zaszły za daleko dalej niż planowała i
- 25:59teraz stała pośrodku rynku gasnącego świata i nie wiedziała
- 26:03jak to cofnąć. Ale chwila minęła.
- 26:08Gertruda wyprostowała się, maska wróciła na miejsce, trochę
- 26:12krzywo, trochę na siłę, jak pęknięta Korona na głowie.
- 26:17Smutne powtórzyła głosem, który znów był twardy.
- 26:22To jest gorzkie i właśnie o to chodzi.
- 26:25Odwróciła się gorzki pył, wzniósł się wokół niej jak
- 26:29płaszcz ciemny, korzenny, gęsty i zniknęła.
- 26:35Chochliki po dreptały za nią cicho skulone ze spuszczonymi
- 26:40głowami. Cisza na rynku.
- 26:43Felek patrzył w miejsce, gdzie stała gertruda, potem powiedział
- 26:47coś, co gabrysia zapamiętała na zawsze.
- 26:51Wniosek, kto mówi gorzką prawdę, zwykle sam ma najwięcej do
- 26:55przełknięcia. Musimy jechać teraz.
- 27:00Felek powiedział to tonem, którego nikt wcześniej u niego
- 27:03nie słyszał, nie było w nim zabawy, nie było lekkości, było
- 27:08coś, co w czekoladowym mentorze brzmiało jak skrzypnięcie
- 27:12drzewa, które zaczyna się chylić.
- 27:15Bo pierniś. Pierś bledła.
- 27:19Gabrysia trzymała ją w dłoniach i czuła to maskotka, która
- 27:24jeszcze rano była ciepła i ruchliwa.
- 27:26Teraz leżała na jej ręce lekka jak suchy liść lukrowe oczka,
- 27:31kiedyś błyszczące jak krople miodu, teraz były matowe
- 27:35serduszko na jej brzuchu ledwo pulsowało jak zegarek, któremu
- 27:39kończy się bateria. Pierniś szepnęła gabrysia,
- 27:45słyszysz mnie? Słyszę odpowiedziała pierniś,
- 27:49ale głos miała cienki jak nitka z lukru.
- 27:53Jeszcze słyszę. Pierniczek na ramieniu miłosza
- 27:58wyglądał niewiele lepiej nie mówił, tylko trzymał się
- 28:02kurczowo kołnierza i mrugał powoli jakby każde mrugnięcie
- 28:07kosztowało go wysiłek. Trzeci tryb jest we Wrocławiu
- 28:11powiedział felek. W podziemiach pod piernik owca.
- 28:15Miłosz zmarszczył brwi. Pod co?
- 28:20Pod piernik owiec powtórzył felek podziemne miasto
- 28:24piernikowych krasnali. Każde wielkie miasto ma swój
- 28:28sekret pod ziemią. Mrugnął Wrocław na przykład ma
- 28:32podwrocławek dobrze znam to miejsce, krasnale, tunele,
- 28:36maszyny, wielka podziemna operacja, o której większość
- 28:40ludzi nie ma pojęcia, a podpiernikowiec to jego
- 28:43piernikowy odpowiednik. Jeśli gdzieś schowano tryb
- 28:46odwagi, to właśnie tam w najgłębszym najciemniejszym
- 28:51miejscu pod ziemią. Skąd wiesz takie rzeczy?
- 28:54Zapytała gabrysia. Felek poprawił czapeczkę z
- 28:58lekkim uśmiechem, niejedno kakao się wypiło.
- 29:02Niejedną przygodę się przeżyło. Nie ma czasu na pogaduszki.
- 29:06Musimy zdążyć. Artur zwiadowca stał przy
- 29:09bramie, wierzy i patrzył na nich ze spokojem.
- 29:12Kogoś, kto widział wiele piernikowych burz.
- 29:16Lokomotywa czeka na piernikowych ratajach powiedział powodzenia
- 29:20podróżnicy, niech szyny pod wami będą czyste.
- 29:25Miłosz spojrzał na niego i przez chwilę miał wrażenie, że Artur
- 29:29prawie go rozpoznaje. Prawie jak echo wspomnienia,
- 29:33które nie zdążyło się uformować, ale moment minął biegli.
- 29:38Przez lukrowe uliczki piernikowego Poznania obok
- 29:41fontanny z wyschniętego karmelu, pod łukiem z cynamonowej kory
- 29:46prosto na dworzec lokomotywa Express stała na peronie z
- 29:50cynamonowym kominem, z którego ciągną się dym pachnący
- 29:53goździkami i niepokojem. Pan pieczony czekał w kabinie.
- 29:58Wrocław wzywa, nie ma co zwlekać, sprzedajcie prędko, bo
- 30:02piernik nie lubi czekać. Kto się spóźni los, kto zdąży.
- 30:07Boss. Wsiedli, ale zanim pan pieczony
- 30:11ruszył, Miłosz podszedł do kabiny maszynisty.
- 30:15Pokaż mi mapę trasy powiedział. Pan pieczony zamrugał rodzynkowy
- 30:20mi oczami. Chłopcze, to nie pora na
- 30:24zwiedzanie trasy. Nie zwiedzam planuje powiedział
- 30:29Miłosz tonem, który nawet u sześciolatka brzmiał, jak ktoś,
- 30:32kto wie, co robi. Jaka jest najszybsza droga do
- 30:36pod piernik owca? Pan pieczony rozłożył mapę z
- 30:39ciasta popękaną wyblakłą, ale czytelną 2 trasy, jedna dłuższa,
- 30:46jaśniejsza przez naziemne wiadukty.
- 30:49Druga krótsza, ale ciemniejsza przez głębokie tunele.
- 30:55Miłosz przesunął palcem po ciemniejszej trasie.
- 30:58Tędy szybciej o połowę. Ale tunele gorzkiego szlaku są
- 31:02niebezpieczne. Pan pieczony pokręcił głową
- 31:06ciemne jak wnętrze pudełka czekoladek, z którego ktoś zjadł
- 31:09wszystkie jasne syropka pies z sufitu, szyny węższe, a
- 31:13widoczność piernik nie ma czasu na dłuższą trasę powiedział.
- 31:18Miłość cicho spojrzał na gabrysie, która trzymała
- 31:21gasającą maskotkę. Jedziemy krótszą.
- 31:26Pan pieczony patrzył na niego przez chwilę, potem kiwnął głową
- 31:30z szacunkiem. Ruszamy krótką trasą w głębokim
- 31:35rok. Trzymajcie się mocno jedzie
- 31:37piernikowy smog. Drzwi zamknęły się z cichym
- 31:41kliknięciem gwizdek i lokomotywa ruszyła, ale tym razem jazda nie
- 31:46była wesoła. Nie była szalona, ani zabawna.
- 31:50Była desperacka. Tunele były ciemniejsze niż te
- 31:54między mycielin a Poznaniem ciemne jak wnętrze pudełka
- 31:57czekoladek, z którego ktoś zjadł wszystkie jasne i zostawił tylko
- 32:02te gorzkie na samym dnie. Szyny węższe z sufitu kapał
- 32:06gorzki syrop, ciemne krople, które spadały na dach wagonu z
- 32:10cichym pack pak. Jakby ktoś pisał, może smutnych
- 32:14listów na maszynie do pisania. Lokomotywa mkła przez zasłony
- 32:18gorzkiego pyłu, które wisiały w tunelach jak szare zasłony.
- 32:22Pan pieczony kręcił kołem sterowym z zaciśniętymi zębami i
- 32:26mruczałrymy, których nikt nie rozumiał, bo były za ciche i za
- 32:30szybkie. Gabrysia siedziała spierniś w
- 32:33dłoniach i nie mówiła nic tylko trzymała i czekała i liczyła ile
- 32:40światła jeszcze zostało w lukrowych oczkach jej
- 32:42przyjaciółki. Piernikowy Wrocław wyłonił się z
- 32:46tunelu jak stare zdjęcie, na którym ktoś przekręcił kontrast.
- 32:50Piękny, ale zamierający. Lukrowe mosty nad rzekami z
- 32:55syropu straciły blask i wyglądały jak pożółkłe kartki z
- 32:59książki wieżyczki z wafelków pochyliły się pod ciężarem
- 33:03gorzkiego pyłu, który osiadał na dachach jak ciemny śnieg, a
- 33:07krasnale. Piernikowe krasnale Wrocławia.
- 33:12Te małe, sprytne stworzenia, które w zdrowej pierniklandii
- 33:16pewnie biegały po ulicach jak miniaturowe wiry energii.
- 33:19Teraz siedziały nieruchomo na mostkach na ławkach przy
- 33:23fontannach, jak cukierki w puszce, które czekają, aż ktoś
- 33:27zdejmie wieczko, ale nikt nie zdejmuje bez słodyczy, nie miały
- 33:32siły się ruszać. Wyglądają jak zaczął Miłosz, jak
- 33:37maskotki, które nie słyszą dokończyła gabrysia cicho.
- 33:42I wtedy usłyszeli głos. Hej, Witam przy wejściu do
- 33:47tunelu prowadzącego w dół do podziemi podpiernikowca stała
- 33:52piernikowa postać niewysoka w czapce z lukru z oczami z
- 33:57orzechów laskowych i uśmiechem, który ledwo trzymał się na
- 34:00twarzy, jakby uśmiechanie się kosztowało ją ostatnie rezerwy
- 34:04energii. Piernikowa przewodniczka jedyny
- 34:09krasnal w piernikowym Wrocławiu, który jeszcze się ruszał.
- 34:14Gabrysia zamrugała otworzyła usta i o mały włos nie krzyknęła
- 34:19kala, bo ta piernikowa postać wyglądała dokładnie jak jej
- 34:23najlepsza koleżanka ze Wrocławia.
- 34:25Ten sam sposób stania te same oczy, ten sam lekki przechył
- 34:30głowy, ale gabrysia pamiętała, co stało się z Arturem i ugryzła
- 34:35się w język. Jestem piernikowa przewodniczka
- 34:40powiedziała postać podchodząc bliżej ostatnia, która jeszcze
- 34:44się rusza w tym mieście. Spojrzała na gabrysie i nagle
- 34:48zmrużyła oczy, jakby przez mgłę zobaczyła coś znajomego.
- 34:54Mam dziwne uczucie, że cię skądś znam, ale nie wiem skąd.
- 34:59I ja gabrysia zawahała się, bo stała przed kimś, kto wyglądał
- 35:04jak kala mówił prawie jak kala, ale nie pamiętał gabrysi.
- 35:09Nie znamy się, powiedziała cicho, ale możesz mi mówić gabi.
- 35:15Przewodniczka kiwnęła głową. A mnie mów cala, tak mnie tu
- 35:20nazywają. Przez chwilę wyglądała jakby coś
- 35:24jej świtało jak echo melodii, którą kiedyś słyszała, ale nie
- 35:28pamięta skąd. Potem wzruszyła ramionami.
- 35:32Chodźcie pod piernik owiec czeka, ale muszę was ostrzec.
- 35:37Wejście jest zablokowane. Prowadziła ich przez ciemne
- 35:41puste uliczki piernikowego Wrocławia.
- 35:44Laki szedł cicho, nawet on wieczny optymista z mokrym nosem
- 35:49nie próbował niczego lizać. Coś w powietrzu, ta gęsta gorzka
- 35:54Cisza działa nawet na psy. Dotarli do wejścia i zobaczyli
- 36:01mur. Niezwykły mur, mur z gorzkiego
- 36:05syropu, najgrubszy najciemniejszy, najtwardszy,
- 36:08jaki widzieli, wyglądał jak ściana z onyksu, ani pęknięcia,
- 36:13ani szczeliny twardy jak kamień ciemny jak noc bez gwiazd,
- 36:18pachnący goryczą tak intensywnie, że oczy szczypały.
- 36:21Miłosz stanął przed nim. Pomyślał, policzył,
- 36:26przeanalizował tak jak analizował każdy problem.
- 36:29Od początku tej przygody. Zapukał w murkę ciami puk, puk,
- 36:34puk, słuchając czy gdzieś brzmi pusto, przesunął dłonią po
- 36:39powierzchni, szukając pęknięcia, nierówności czegokolwiek,
- 36:44obszedł mur dookoła metr po metrze, licząc kroki, mierząc
- 36:49grubość sprawdzając czy na dole albo na Górze syrop jest
- 36:53cieńszy. Nic nic i Jeszcze raz nic.
- 36:59Gdybyśmy mieli dźwignie albo kwas albo choćby twardy orzech
- 37:04do rozbijania mruknął. Felek szedł wzdłuż muru z
- 37:09drugiej strony. Solidny potwierdził.
- 37:13Ani ryski, ani szczeliny. To nie jest mur do obejścia.
- 37:18Miłosz próbował Jeszcze raz przyłożył tryb serca do muru jak
- 37:22do szyn wcześniej. Ciepło rozeszło się po
- 37:25powierzchni i nic mur nawet nie drgnął.
- 37:30Syrop był za gęsty, za twardy, za głęboki, jakby ktoś zamknął w
- 37:35nim nie tylko wejście, ale cały smutek pierniklandii.
- 37:41Miłosz opuścił tryb stał jak szachista, który przeanalizował
- 37:45wszystkie warianty i żaden nie prowadzi do wygranej i
- 37:49powiedział coś, co kosztowało go więcej niż wszystkie zagadki
- 37:53tego dnia. Bo to nie było przyznanie się do
- 37:55porażki, to było coś trudniejszego, zrozumienie, że
- 37:59ktoś inny potrafi coś, czego on nie potrafi.
- 38:04Tu logika nie pomoże powiedział Miłosz.
- 38:06Cicho patrzył na mur, potem na gabrysie i dodał jeszcze ciszej.
- 38:13Tu trzeba czegoś, co nie jest w mojej głowie.
- 38:18Gabrysia stała przy murze i trzymała pierniś, ale pierniś
- 38:22nie była już pierś lukrowe oczka, które jeszcze rano
- 38:26mrugały i błyszczały. Teraz były matowe jak kamyczki.
- 38:30Serduszko na brzuchu nie pulsowało nie świeciło.
- 38:34Było ciemne i zimne, jakby ktoś zdmuchnął z niego ostatnią
- 38:38iskierkę. Gabi.
- 38:42Szepnęła piernicz głosem tak cichym, że gabrysia musiała
- 38:45przyłożyć maskotkę do ucha, żeby usłyszeć, Jestem szepnęła z
- 38:50powrotem i Jestem tu. Nie dam rady powiedziała pierś
- 38:56słodycz jest za daleko. I zgasła.
- 39:01Tak po prostu bez wybuchu, bez dramatu lukrowe oczka zamknęły
- 39:07się powoli jak u kogoś kto zasypia i nie wie czy się
- 39:10obudzi. Serduszko przestało świecić
- 39:14ciało pierniczka ciepłe jeszcze przed chwilą stało się chłodne,
- 39:18lekkie puste pierniś stała się głuchą maskotką gabrysia
- 39:25przyciągnęła ją do piersi. Pierniś powiedziała nic.
- 39:30Pierniś, słyszysz mnie? Nic.
- 39:35Cisza. Taka Cisza, jaką słyszy dziecko,
- 39:38kiedy mówi do ukochanej maskotki i ta maskotka nie odpowiada.
- 39:43Miłosz stał obok trzymał pierniczka, który drżał na jego
- 39:47dłoni, jak listeczek na wietrze blady gasający z oczkami, które
- 39:53walczyły, żeby zostać otwarte. Pierniczku w.
- 39:57Szepnął Miłosz. Trzymaj się.
- 40:01Próbuje odpowiedział pierniczek, ale głos miał jak szelest.
- 40:06Felek stał między nimi. Nie mówił, nie szukał sprytnego
- 40:10rozwiązania, nierymował stał i patrzył na gabrysie z głuchą
- 40:16maskotką przy sercu na miłosza zgasającym, pierniczkiem na
- 40:20dłoni i jego pralinkowe serce biło boleśnie cicho, a potem z
- 40:26głębi podziemi z zagorzkiego muru doszedł głos nie złośliwy,
- 40:32nie triumfalny. Smutny.
- 40:35Widzicie? Powiedziała gertruda.
- 40:38Tak wygląda świat, w którym jednego smaku brakuje.
- 40:42Teraz rozumiecie? Nikt nie odpowiedział, a
- 40:46gertruda dodała ciszej jakby do siebie, jakby nie wiedziała, że
- 40:51ktoś słucha. Ja też nie chciałam, żeby tak.
- 40:57Słowa zawisły w gorzkim powietrzu jak dym po zgaszonej
- 41:01świecy. Cisza.
- 41:04Laki położył się przy nodze gabrysi i zaskomlał cicho
- 41:08bezradnie jak pies, który wie, że coś jest bardzo nie tak, ale
- 41:12nie wie jak pomóc. Kala stała z boku z opuszczonymi
- 41:16rękami. Miłosz patrzył na mur na
- 41:21pierniczka na gabrysie. I czuł coś, czego logika nie
- 41:26potrafiła rozwiązać bezsilność. A potem gabrysia podniosła głowę
- 41:32powoli spierniś głuchą i cichą jej oczy błyszczały, błyszczały
- 41:39determinacją, przycisnęła piernik do serca mocno tak
- 41:44mocno, jakby ciepłem własnych rąk mogła zastąpić całą słodycz
- 41:49pierniklandii. Nie wierzę powiedziała głośno, a
- 41:54potem szepnęła coś na łóżko do maskotki cicho, ale pewnie.
- 41:59Nie wierzę, że zgasłaś śpisz, po prostu śpisz i ja cię obudzę.
- 42:07Pierniś nie odpowiedziała, ale gabrysia i to było dziwne i
- 42:11piękne i trudne do wytłumaczenia, poczuła pod
- 42:15palcami coś. Nie, puls, nie ciepło, raczej
- 42:20wspomnienie ciepła, jakby pierniś gdzieś głęboko w środku,
- 42:25pod warstwą ciszy i goryczki jeszcze czekała.
- 42:29Gabrysia patrzyła na mur z gorzkiego syropu i już
- 42:32wiedziała, co musi zrobić. I tu zatrzymujemy się.
- 42:37Wiem, że to był trudny moment. Pierniś piernikowa przyjaciółka
- 42:42gabrysi, ta, która czuła emocje i mówiła tu, ktoś jest smutny,
- 42:46zgasła, stała się głuchą maskotką, która nie słyszy i nie
- 42:51odpowiada. Ale chcę wam powiedzieć coś
- 42:54ważnego, zwłaszcza jeśli ktoś z was teraz trzyma swoją własną
- 42:57maskotkę trochę mocniej niż zwykle w piernikowej przygodzie
- 43:01nie ma smutnych zakończeń, są tylko odważne przejścia do
- 43:06następnego rozdziału. A pierniś.
- 43:10Nie zniknęła. Piernik czeka, czeka na coś, co
- 43:15tylko gabrysia może zrobić i obiecuję wam gabrysia zrobi coś
- 43:21niesamowitego, coś, czego nikt się nie spodziewa, bo odwaga nie
- 43:27zawsze musi hałasować. Czasem jest cicha jak krok
- 43:32zrobiony mimo drżenia kolan. A czasem wygląda po prostu jak
- 43:37wyciągnięta do kogoś ręka. A gertruda.
- 43:41Gertruda nie świętuje, choć jest smutna, bo chciała tylko, żeby
- 43:45ktoś ją zauważył, a teraz świat gaśnie i nie wie jak to
- 43:49naprawić. I wiecie co, myślę, że to czyni
- 43:53ją bardziej ludzką niż większość złoczyńców w bajkach, bo kto z
- 43:59nas nigdy nie zrobił czegoś głupiego, żeby ktoś na niego
- 44:02spojrzał? Co zrobi gabrysia przed murem z
- 44:05gorzkiego syropu? Czy felek znajdzie w sobie siłę
- 44:09na ostatni odcinek i co stanie się, gdy dzieci odkryją, że
- 44:14pokonanie gertrudy nie jest odpowiedzią, bo gertruda nie
- 44:19jest wrogiem? Odpowiedzi w ostatniej części
- 44:23tej przygody felek wafelek i piernikowa gra czwarty składnik.
- 44:29I obiecuję będzie ciepło na czekoladowym tropie do
- 44:33usłyszenia.