Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Kura i Żuraw 🐔 bajka dla dzieci (Turniej III) | Felek Wafelek (PFW_020)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski dziś finał Wielkiej rycerskiej przygody,
- 0:05czyli felek wafelek i turniej trój smakowy kura i żuraw.
- 0:09Kiedy na arenie pojawiają się opancerzone bojowe kury, a
- 0:12Czarny Kaczor rusza do ataku, wiadomo, że to nie będzie zwykła
- 0:17próba odwagi. Ale felek jak zawsze zamiast
- 0:22miecza, wybiera coś znacznie potężniejszego, spryt, serce i
- 0:28resztkę wafelka. Czeka was pojedynek z oszustwem.
- 0:31Starcie z dumą i najważniejsza walka ta o przyjaźń.
- 0:38Czy uda się rozbroić rep? Tyka uratować honor i zmienić
- 0:42zasady turnieju? Usiądźcie wygodnie zaparzcie
- 0:45kakao przed wami opowieść o tym, że zwycięstwo nie zawsze musi
- 0:50mieć ostre krawędzie. Czasem wystarczy kruchy
- 0:54okruszek. Odwagi zaczynamy, jeżeli felek
- 0:57stał się już znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz
- 1:00kanał i zostawcie ocenę. To dla nas najmilszy sygnał, by
- 1:05opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie
- 1:09postawić mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:12Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:16historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:20dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:23Słońce ledwo wychyliło się zza horyzontu, jakby jeszcze samo
- 1:27ziewało oświetlając skąpaną w porannej mgle warownie 3 smaków.
- 1:32Złote światło rozlewało się powoli po drewnianych pali
- 1:35sadach i rozespanych minach dzielnych śmiałków niczym mleko
- 1:39dolane do czarnej kawy po bezsennej nocy z opóźnieniem,
- 1:44ale z obietnicą czegoś lepszego. Dziedziniec jeszcze wczoraj
- 1:49dudniący od bębnów pieśni i zapachów kompotu z rabarbaru.
- 1:54Dziś przypominał połączenie placu zabaw, pola bitwy i udanej
- 1:58uczty wieczornej. Herold wszedł na podest na
- 2:02środku dziedzińca z miną, jakby miał ogłosić coś, co nawet jemu
- 2:06się nie mieściło w głowie. Zagrzmiały fanfary, a ciężkie
- 2:10drewniane Wrota rozwarły się z jękiem jakby same nie były
- 2:14pewne, czy chcą to pokazać światu, a za nimi rozciągało się
- 2:19kurnikowe pole taktyczno bojowe, pełne kopców siana, beczek
- 2:24ruchomych manekinów i zaskakującej ilości piór w
- 2:28powietrzu. Sceneria wyglądała jak efekt
- 2:31współpracy generała od drobiu i szalonego budowniczego torów
- 2:35przeszkód. Śmiałkowiec.
- 2:37Naprzód, poznajcie smak nadziei. Jeśli uda wam się nie stracić
- 2:43głowy. Ani hełmu.
- 2:46Zawodnicy spojrzeli po sobie niepewnie, a potem krok za
- 2:49krokiem ruszyli przez bramę. Najpierw ostrożnie, potem z
- 2:54coraz większą determinacją i wtedy się zaczęło. 10
- 2:58opancerzonych kur wypadło na arenę jak oddział drobiowej
- 3:02husarii. Ich zbroje zrobione z
- 3:04prawdziwego metalu, błyszczały jak świeżo wypolerowane drądles
- 3:09królewskiej kuchni. Na skrzydlaki trzepotały
- 3:12metalicznie przy każdym skręcie i podskoku a malutkie hełmy z
- 3:16daszkiem lśniły dumnie na ich głowach.
- 3:20Każda kura gda kała z bojową zawziętością, jakby jeszcze
- 3:23wczoraj ćwiczyła kopnięcia na beczkach, a dziś wreszcie
- 3:27nadszedł jej moment chwały. Biegały uskakiwały, ćwiczyły
- 3:31dziobowe ataki i choć były małe, w ich ruchach było coś
- 3:36niepokojąco niebezpiecznego. Co to u licha ma być?
- 3:40Sapnął olo stojąc obok felka. To są jakieś zbrojne kury do
- 3:45walki, przysięgam, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
- 3:49Felek milczał. Jego waflowa brew uniosła się
- 3:52powoli herold, stojąc na podwyższeniu zrobionym z 2
- 3:56beczek i skrzynki po dżemie porzeczkowym uniósł róg i
- 4:00donośniem głosem kontynuował zapowiedź drugiego etapu
- 4:03turnieju trój smakowego. Oto wasze wyzwanie.
- 4:07Śmiałkowie zagrzmiał herolt kręcąc rulonem pergaminu, jakby
- 4:12trzymał miecz, a nie rozkład konkurencji.
- 4:16Na tej arenie znajduje się 10 wyjątkowo niebezpiecznych kur
- 4:19bojowych. Tak dobrze słyszycie?
- 4:22Nie są to zwykłe nioski z podwórka ani gda, czące leniwce
- 4:26z kurnika. To są wojowniczki wytrenowane w
- 4:30starożytnej sztuce walki karate coco dacu, gdzie sztuka
- 4:34precyzyjnego dziobnięcia łączy się z tnącym ciosem
- 4:38opancerzonego skrzydlatego ostrza.
- 4:41Kto je lekceważy, ten skończy z pierzem w zębach i honorem w
- 4:45błocie. Wśród zebranych rozległy się pół
- 4:48przerażone pół rozbawione szepty. 3 z nich i tylko 3 niosą
- 4:54przy nodze złoty klucz. Klucz, który otwiera Wrota do
- 4:58ostatniego etapu turnieju. Kto złapie odpowiednią kurę,
- 5:02przechodzi dalej, kto złapie nie te.
- 5:06No cóż. Nastała chwila ciszy.
- 5:10W tym na arenę wyskoczyło coś jeszcze.
- 5:14Czarny Kaczor. Szerszy niż 3 kury razem wzięte
- 5:19z rozłożystymi skrzydłami i wzrokiem jak rycerz, który
- 5:23widział za dużo porażek i jeszcze więcej nieposłusznych
- 5:26kacząc opancerzony jak czołg w piórach, a na jednej nodze
- 5:30błyszczała metalowa ostroga. Długa i cienka jak nóż do masła,
- 5:35ale o ostrzu, które mogłoby posiekać ambicje niejednego
- 5:39śmiałka. Herold wskazał na niego z
- 5:41teatralną powagą. To nie kura w przebraniu, to
- 5:45generał kwak, kwak, Kaczor bez armii, ale z misją powstrzymać
- 5:50każdego, kto spróbuje zdobyć klucz.
- 5:53Generał poprawił opancerzony dziób i kwachą, jakby właśnie
- 5:59przyjął wyzwanie. W tym rozległ się gwizdek.
- 6:04Kurze gdakanie zmieniło się w bojowe wrzaski.
- 6:08Arena zadrżała. Labirynt z beli siana,
- 6:11obrotowych beczek i manekinów treningowych ruszył w ruch.
- 6:16Ktoś wpadł w kałużę błota, ktoś inny odbił się od manekina i
- 6:20upadł jak naleśnik na podłogę. Olo krzyknął do mnie złote kurki
- 6:27i zniknął za ścianą z siana z hełmem przekrzywionym na bok.
- 6:31Felek nie ruszył się ani o centymetr.
- 6:34Spojrzał na całe to zamieszanie i westchnął cicho.
- 6:38Smak nadziei. Mruknął felek, rozglądając się
- 6:42po zamieszaniu. Wygląda jak zamówienie specjalne
- 6:45z kuchni bałaganu. Zamiast rzucać się w
- 6:49wirbiegających kur wrzasków i potykających się śmiałków ruszył
- 6:55w przeciwną stronę. Tam gdzie było najciszej za
- 6:58zakrętem jednej z beczek obok przewróconego manekina i stosu
- 7:03worków z grysem kukurydzianym dostrzegł ją.
- 7:07Starą pochyloną kurę. Jej pióra były poszarzałe,
- 7:11gdakanie ledwo słyszalne, a ruchy powolne, lecz pewne, jakby
- 7:16każdy krok stawiała z namysłem. Nie biegała, nie szalała, nie
- 7:21pozowała jak inne, po prostu była.
- 7:25Cicho w cieniu, ukryta pod drewnianą paletą, jakby
- 7:30doskonale znała zasady tej gry i wiedziała, że pośpiech nie
- 7:33zawsze prowadzi do zwycięstwa. I miała klucz.
- 7:38Felek przykucnął i wyjął zza zbroi kawałek suchego wafelka,
- 7:43pozostałość po wczorajszej wieczerzy.
- 7:45Pokruszył go delikatnie i rozsypał dookoła Nadzieja nie
- 7:50zawsze biega, czasem czeka, aż ją zauważysz.
- 7:53Kura spojrzała na felka, przekrzywiła głowę jej zbroja
- 7:57zatrzeszczała było widać na niej ślady wielu bitew, zarysowania,
- 8:01wgniecenia, kawałek zaczepionego materiału, którego właściciel z
- 8:05pewnością nie wspomina tego dnia miło i powoli zaczęła
- 8:09podchodzić. Kroki miała ostrożne, jakby
- 8:13zbroja była odrobinę za ciężka na jej wiek, ale każdy ruch był
- 8:17dokładny, jakby trenowała w milczeniu całe życie.
- 8:21Felek wyciągnął rękę ostrożnie z szacunkiem.
- 8:26Już miał sięgnąć po złoty klucz, gdy coś zasłoniło słońce.
- 8:33Cień. Ciężki, rozpostarty.
- 8:37Z sykiem powietrza i stukiem stali.
- 8:41Kaczor Czarny, szybki i wściekły opancerzony aż po końcówki
- 8:46lotek. Felek uniósł tarczę gotów do
- 8:49obrony, ale wtedy zrozumiał Kaczor nie patrzy na niego,
- 8:53patrzy na kurę. Kwa kwa zaweł Kaczor i rzucił
- 8:58się na staruszkę z dzikim skrzekiem jak ninja w pierzastej
- 9:02wersji. Felek zdążył w ostatniej chwili.
- 9:06Wyskoczył przed kurę i zasłonił ją tarczą.
- 9:09Dziób kaczora uderzył w kokosową obręcz, rozległ się metaliczny
- 9:13trzask, jakby ktoś walną łyżką w garnek.
- 9:16Felek się zachwiał, ale nie upadł.
- 9:19Kaczor odskoczył o krok jakby zdziwiony, że coś stanęło mu na
- 9:23drodze, a felek nie spuszczając z niego wzroku rzucił przez
- 9:27zaciśnięte zęby. Nie wszystko co słodkie da się
- 9:31połknąć bez walki, po czym skoczył do przodu i stanął
- 9:35naprzeciw kaczora. Pojedynek był krótki, ale
- 9:38wystarczająco intensywny, żeby wszyscy w pobliżu wstrzymali
- 9:42oddech. Kaczor ruszył pierwszy.
- 9:46Zaskakująco szybko jak na tak opancerzonego ptaka.
- 9:49Wyprowadził skrzydłem potężny zamach, który przeciął powietrze
- 9:52z takim świstem, jakby chciał odgonić nie tylko przeciwnika,
- 9:57ale i pogodę. Felek uskoczył w bok, a metalowe
- 10:00pióra przeciwnika musnęły jego pelerynę, aho ciężki kaliber
- 10:06mruknął przetaczając się pod beczką pełną piór, które
- 10:09oderwały się z wcześniejszej rundy.
- 10:11Kaczor syknął zakręcił się na jednej nodze i ruszył z ostrogą
- 10:16do szarży. Ziemia zadrżała pod jego kaczym
- 10:19biegiem, a felek zrozumiał, że to nie będzie elegancki taniec,
- 10:23tylko bitwa na skrzydła i refleks, unik w lewo, skok w
- 10:27prawo, jeden przewrót w tył i niskie cięcie mieczem z twardego
- 10:31cukru prosto pod kuper kaczora. Felek cofał się powoli krok po
- 10:37kroku, czując coraz silniejsze drżenie ziemi.
- 10:40Pod stopami Kaczor ruszył do szarży cały opancerzony
- 10:44rozjuszony z rozpostartymi skrzydłami i ostrą ostrogą
- 10:49błyskającą niczym zaklęty widelec.
- 10:52Tylko spokojnie mruknął felek, rozglądając się nerwowo.
- 10:57I wtedy jego stopa zassała się w czymś miękkim o nie błoto.
- 11:04Ale zaraz potem jego oczy rozbłysły jak lampki na torcie.
- 11:08Albo raczej o tak błoto. Dużo błota.
- 11:15Zsunął się z kałuży jednym zgrabnym ruchem, okrążając ją
- 11:19dookoła i stanął tuż za nią przy jednej z beczek.
- 11:23Pozycja idealna. Patrzył jak Kaczor pędzi niczym
- 11:28bojowy taran, no chodź chodź, bohaterze bitwy pod stawem pęka
- 11:32tego ziarna Kaczor nie zwolnił, wręcz przeciwnie przyspieszył
- 11:37widząc felka bezbronnego. Warknął skrzydła rozpostarte,
- 11:42dziób gotowy do dziobnięcia prosto w karmelową pierś i wtedy
- 11:46chlup. Kaczor wpadł w błotnistą pułapkę
- 11:50z impetem aż błoto trysnęła jak z czekoladowej fontanny.
- 11:54Ugrzęzły mu łapy potem skrzydła, aż w końcu cały tkwił wkleistej
- 11:59masie, machając bezradnie jak tost utopiony w karmelu.
- 12:03Felek podszedł spokojnie otrzepał ręce i rzucił z
- 12:07uśmiechem. No i masz wielki wojownik kontra
- 12:11kałuża wynik jeden do zera dla natury kura spojrzała na felka z
- 12:16tym samym spokojem, z jakim wcześniej stawiała każdy krok, a
- 12:20potem podniosła nogę i własnym dziobem.
- 12:23Odczepiła klucz, jakby wiedziała, że tylko on był tego
- 12:27wart. Gdak gdak wykrztusiła jesteś
- 12:31moim dłużnikiem, zawołaj, jeśli będziesz mnie potrzebował.
- 12:37I zniknęła między tunelami z lekkością tancerki.
- 12:40Tymczasem inni rycerze biegali po arenie, jak dzieci po bufecie
- 12:43pełnym deserów, z determinacją, ale bez planu, a kury
- 12:48wojowniczki nie miały zamiaru ułatwiać im zadania.
- 12:52Zbrojne ptaki wyszkolone w sztuce karate kokodak ku dzio
- 12:56bały zderzały się, robiły uniki i o zgrozo wyprowadzały
- 13:02kopnięcia w stylu legendarnego pierzo ciosu z obrotu
- 13:06serbeniamin z łupinowa robił co mógł, biegał, podskakiwał,
- 13:10wdrapywał się na beczki zsuwał z platform, a raz nawet próbował
- 13:14przegadać kurę kochana kureczko. Oddaj klucz, a dostaniesz całe
- 13:20wiadro ziarna. Bez kolejki.
- 13:24Ale kura tylko parsknęła z pogardą i przeskoczyła mu po
- 13:28zbroi zostawiając ślady ostrych pazur ku przestrodze.
- 13:32Jeszcze kilka razy próbował raz, poślizgnął się i wpadł wprost do
- 13:36kałuży. Innym razem uderzył czołem w
- 13:39huśtający się worek treningowy. Na koniec leżąc w błocie
- 13:43stwierdził melancholijnie. Jeśli Nadzieja ma pióra, to dziś
- 13:48najwyraźniej mnie nie lubi. Tymczasem olo nie walczył.
- 13:52Olo improwizował najpierw biegł za kurą, potem kura za nim, a
- 13:57chwilę później oboje gonili inną kurę.
- 14:01W ferworze walki potknął się o własną nogę, wpadł do beczki,
- 14:05odbił się od snopassiana i z impetem.
- 14:09Wylądował jak gwiazda cyrkowa prosto na grzbiet zdziwionej
- 14:13kury z kluczem kura za sprzeczała.
- 14:16Olo osunął się na ziemię. Klucz błyszczał tuż przy jego
- 14:20łokciu. Totalnie zaplanowane mruknął,
- 14:25poprawiając hełm, który wylądował mu na brodzie.
- 14:29Kura spojrzała na niego z niedowierzaniem, ale sędziowie
- 14:32już notowali wynik. A wtedy pojawił się ser rabsztyk
- 14:38z krakersburga rycerz, którego delikatność przypominała taran w
- 14:42kwiaciarni, szalał po arenie, gonił za kurami, popychał innych
- 14:46uczestników do błota, wrzeszczał, wymachiwał mieczem w
- 14:50sposób wyraźnie niezgodny z zasadami dobrego turnieju i
- 14:54rycerskiego kodeksu z drogi. Ja tu ratuję honor rycerstwa
- 14:59ryczał, zderzając się z przypadkowym giermkiem i
- 15:02zadeptując pióra jednemu z manekinów.
- 15:05Kury piszczały i uciekały, ale nie ze strachu tylko z oburzenia
- 15:11i wtedy niczym cień pojawił się jego giermek zakręcił się chwilę
- 15:16między belkami, rozejrzał się i niby przypadkiem coś upuścił coś
- 15:21błyszczącego, coś bardzo przypominającego złoty klucz tuż
- 15:26przy jednej skóry rabsztyk natychmiast doskoczył, zrobił
- 15:30teatralny zwrot i krzyknął. Mam klucz, ja patrzcie wszyscy.
- 15:37Sędziowie spojrzeli pokiwali głowami i jeden z nich odgwizdał
- 15:42koniec rundy. Złoty klucz zdobyty gratulacje
- 15:47dla selera przytyka z krakersburga tłum vivatował.
- 15:51Tylko jedna osoba nie klaskała. Felek.
- 15:56Stał z boku, patrząc jak rap sztyk świętuje z uniesionymi
- 16:00rękami i uśmiechem fałszywym jak sztuczna, bita śmietana,
- 16:03czekolada na jego twarzy napięła się jak naciągnięta polewa,
- 16:07zagryzł usta karmel aż zawrzał we wnętrzu.
- 16:12A więc tak się zdobywa zwycięstwo na skróty.
- 16:16Pomyślał i nie mówił nic więcej. Stał w milczeniu, patrząc jak
- 16:22sędziowie ogłaszają koniec etapu.
- 16:24W tłumie ktoś się śmiał ktoś wiwatował ktoś wzruszał
- 16:28ramionami, niektórzy awansują, inni odpadają, ale nie smak
- 16:34zostaje. Czasem wystarczy, że choć jeden
- 16:36uczestnik widzi nieuczciwość i już nic nie smakuje, tak samo
- 16:40słońce zbliżało się do zenitu, a cienie uczestników wydłużały się
- 16:44na placu jak linie prowadzące ku końcowi opowieści.
- 16:49Przed nimi pozostał już tylko jeden etap.
- 16:52Ostatni. Smak zwycięstwa.
- 16:57Nie było już miejsca na pomyłki, przypadki ani szczęścia w
- 17:00złapaniu kury. Zwycięzca może być tylko jeden.
- 17:06Ogłosił donośnie Mistrz ceremonii, a jego głos niósł się
- 17:10echem po całej warowni. Rycerze zebrali się wokół w
- 17:14milczeniu, czekając na losowanie par.
- 17:18Chwilę później na środku placu pojawił się ciężki drewniany
- 17:22stół z rzeźbionymi nogami i ogromnym dzbanem ozdobionym
- 17:26złotym lukrem i rycerskimi wzorami.
- 17:29Dzban wyglądał tak, jakby sam brał udział w turnieju.
- 17:33Dumny, lśniący, gotowy do decyzji nad stołem unosiła się
- 17:38flaga z herbem turnieju 3 skrzyżowane widelce w symbole
- 17:42smaku, przegranej nadziei i zwycięstw z wiatrem łopotały
- 17:47dumnie jakby przypominały wszystkim, że prawdziwe starcie
- 17:51dopiero się zaczyna. Mistrz ceremonii uniósł rękę,
- 17:54spojrzał na zgromadzonych i. Zanurzył ją głęboko w dzbanie.
- 17:59Wszyscy wstrzymali oddech. Pierwszy uczestnik pierwszego
- 18:04pojedynku felek wafelek. Tłum wybuchł wiwatami.
- 18:10Felek zrobił krok do przodu. Jego zbroja z wafli i hartowanej
- 18:14czekolady połyskiwała w słońcu, a brwi z kakaowego lukru lekko
- 18:18uniosły się z napięcia, a jego przeciwnikiem będzie kontynuował
- 18:23Mistrz ceremonii. Nurkujący w dzbanie z losami ser
- 18:27rabsztyk z krakersburga, tłum. Zawył ponuro, jedni wiwatowali,
- 18:33inni syknęli z niechęcią. Oznaczało to jedno walka odwagi
- 18:37ze złością sprytus siłą przyjaźni z pychą, a więc do
- 18:42finałowej rundy czeka mocarny olo z Krakowa.
- 18:47Ogłosił Mistrz, on zmierzy się ze zwycięzcą pierwszego starcia.
- 18:53Wielki gong zagrał 3 razy, rozpoczynał się pierwszy
- 18:57pojedynek. Na dźwięk gongu serra przytyk
- 19:01ruszył z impetem, jakby nie zamierzał walczyć tylko
- 19:04sprasować przeciwnika, jak ciasteczko pod ciężkim kubkiem.
- 19:09Jego miecz wirował jak skrzydło młyna, a każdy krok brzmiał jak
- 19:13blacha ocierająca się o blachę, dźwięk bardziej groźny niż
- 19:17elegancki felek nie odpowiadał. Siłą unikał, balansował, toczył
- 19:23się jak wafelek na lodzie aż. Krach.
- 19:28Siostra przytyka, spadł nagle z impetem jak grom z krakers owego
- 19:33nieba. Felek zatoczył się w bok
- 19:35trafiony prosto w pierś. Tłum westchnął głośno.
- 19:39Jedno wielkie o. A potem zapadła Cisza.
- 19:49Ale waflowa zbroja od brata cynamonusza po raz kolejny dała
- 19:54radę pękła polewa jeden z nugatowych paneli lekko się
- 19:57odgiął, ale rdzeń wytrzymał jakby sama historia z której
- 20:02powstała nie pozwalała się złamać.
- 20:04I wtedy felek dostrzegł coś na skraju areny w cieniu jednej z
- 20:09wież stała stara zapomniana konstrukcja budowlany.
- 20:13Żuraw z długim ramieniem i przeciwwagą z kamieni.
- 20:17Zawieszoną w powietrzu niczym ciężar, dawno zaniesionych
- 20:20legend. Ramię zakończone liną i hakiem
- 20:23spoczywało nisko, jakby tylko czekało aż ktoś znów zapragnie
- 20:28wykorzystać jego spryt. Felek zaczął uchylać się pod
- 20:31kolejnymi ciosami, które rap sztyk zadawał z furią godną
- 20:35piekarnika bez termostatu. Ciosy przeciwnika trafiały tylko
- 20:39w echo własnej złości, a jego zbroja pobrzękiwała jak spiżowy
- 20:43dzwon o poranku krok po kroku. Felek kierował rap sztyka w
- 20:47stronę żurawia. W odpowiednim momencie chwycił
- 20:50linę, zamachnął się i z precyzją cukiernika.
- 20:54Na finale tortu zahaczył hak o spód pancernego brzucha
- 20:58rabsztyka. Co ty wyprawiasz?
- 21:01Waflowa po craco ryknął ser rap sztyk, szarpiąc się jak wściekły
- 21:06piernik na smyczy. Felek nie odpowiedział.
- 21:10Z gracją żelkowej sprężynki wskoczą na drugi koniec ramienia
- 21:14żurawia. Tam, gdzie czekała przeciwwaga.
- 21:17Czekoladowy ciężar powoli przechylił ramię.
- 21:21Z tej samej chwili kamienie z hukiem poszły w dół.
- 21:26I selera przytyk wystrzelił w górę jak krakers z katapulty
- 21:31zakręcił się w powietrzu jak wiatrak na wietrze.
- 21:34Jego zbroja dźwięczała jak łyżka dudniąca w puste wiadro, a on
- 21:38sam obracał się z miną, która mówiła, to się nie dzieje
- 21:42naprawdę. Felek stanął spokojnie pod nim,
- 21:45spojrzał w górę i rzucił z uśmiechem.
- 21:49Słodko, ale z zasadami po chwili dodał.
- 21:53Czasem wystarczy mały okruszek, żeby przechylić szalę
- 21:57zwycięstwa. Sędziowie wymienili spojrzenia,
- 22:00jeden skinął głową, drugi tylko wzruszył ramionami.
- 22:04Trzeci podrapał się po brodzie, ale wszystko było jasne.
- 22:08Chorągiew zwycięzcy została podniesiona.
- 22:11Rap sztyk jeszcze chwilę obracał się w powietrzu, aż w końcu lina
- 22:15puściła z miękkim plop, a on wpadł prosto w beczkę z sianem.
- 22:21Felek ukłonił się delikatnie bardziej z szacunku dla
- 22:24publiczności niż dla samego zwycięstwa.
- 22:28Plac bojowy przy cichu. Wszyscy oczekiwali kolejnego
- 22:32starcia, lecz nikt nie spodziewał się tego, co
- 22:35nastąpiło. Felek i olo wyszli naprzeciw
- 22:38siebie powoli z pełną powagą, ale też z lekkim uśmiechem w
- 22:43oczach krążyli wokół siebie niespiesznie, jakby nie mierzyli
- 22:47siły, lecz przyjaźń ulepioną ze wspólnych wspomnień i tej samej
- 22:53odwagi. Gdy zatrzymali się naprzeciwko
- 22:56siebie, wyciągnęli miecze majestatycznym ruchem.
- 22:59Ich wzrok był spleciony nierozerwalny jak nić
- 23:03lojalności. Tłum wstrzymał oddech.
- 23:08Miecze wzbiły się w powietrze i zamiast się skrzyżować w śpiewie
- 23:13stali z łagodnym dźwiękiem wbiły się w ziemię.
- 23:17Bez słów. Z porozumieniem, które nie
- 23:20potrzebowało wyjaśnień, felek spojrzał w oczy przyjaciela i
- 23:24powiedział, spokojnie, nie trzeba zwyciężać, żeby być
- 23:28wielkim z przyjacielem się nie walczy odpowiedział olo.
- 23:33Tłum zareagował ciszą. A potem pojedyncze brawa, które
- 23:39rozrosły się w fale, aż cała warownia 3 smaków zatrzęsła się
- 23:43od wiwatów. Ale nie wszyscy klaskali.
- 23:48Z kąta areny rozległo się znajome, metaliczne, rytmiczne
- 23:52stukanie. Ser rap sztyk wyszedł z cienia
- 23:56blady jak bita śmietana bez cukru, ale z iskrą gniewu w
- 24:00oczach. Co to za żałosna pokazówka?
- 24:04Warknął dobywając miecza? Zwycięzca może być tylko jeden,
- 24:09a jeśli ci 2 odmawiają walki, to znaczy, że się poddają.
- 24:13Nie są godni by zwać się rycerzami i zdobyć tytuł.
- 24:16Zwycięzcy turnieju 3 smaków. Sędziowie spojrzeli po sobie.
- 24:22Jeden sięgał już po chorągiew, drugi wciąż drapał się po
- 24:25brodzie. Decyzja wisiała w powietrzu.
- 24:28Wtedy felek wstał i podniósł głos stop.
- 24:31Widziałem, wcale nie złapałeś kury.
- 24:33W drugiej próbie ten klucz podrzucił ci go twój giermek.
- 24:39Przez tłum przeszedł szmer niedowierzania.
- 24:42Sędziowie zawahali się. Raptyk prychnął.
- 24:46Bzdury temu waflowi karmel uderzył do głowy nagle na arenę
- 24:51wkroczyła nieproszona kura nie byle jaka siwa i stara ta sama,
- 24:56której felek niedawno pomógł. Szła dumnie, jakby wracała po
- 25:01coś, co jej należało. Tuż za nią podążała druga ta,
- 25:06której nikt nie złapał. Wciąż z kluczem przywiązanym do
- 25:10nogi? Tłum za nie mówił.
- 25:13Sędziowie otworzyli szeroko oczy.
- 25:16Wszystko stało się jasne. Rabsztyn zrobił krok w tył,
- 25:20potem drugi, a potem wybuchły głosy z tłumu.
- 25:24Kłamca oszust. Raptyk zaryczał i rzucił się w
- 25:30stronę felka i ola. Skoro nie chcecie uznać mojego
- 25:35zwycięstwa, to ja sam je sobie wezmę.
- 25:38Zza jego pleców pojawili się gieremkowie gotowi do walki.
- 25:43Siły były nierówne. Felek i olo kontra rap szyk i
- 25:48jego banda. W momencie, gdy miało dojść do
- 25:51starcia, na plac wkroczył ser. Beniamin stanął ramię w ramię z
- 25:55felkiem. Twarz miał spokojną, ale postawę
- 25:59jak z pomnika. Kto z moim przyjacielem
- 26:02zadziera, zadziera i ze mną. Tuż po nim dołączyła lady
- 26:07karmelita ze spojrzeniem ostrzejszym niż złota łyżka.
- 26:12Zaraz potem rumbak dzierżąc wysoko księgę przepisów bojowych
- 26:16ramię w ramię z piernik sem, którego chochla wciąż parowała
- 26:20świeżym sosem malinowym. A za nimi kolejni uczestnicy.
- 26:26Ci, którzy odpadli wcześniej, ale wciąż pamiętali, komu
- 26:29zawdzięczają odwagę, wsparcie i smak czegoś więcej niż tylko
- 26:34porażki. Rap sztyk zbladł, rozejrzał się
- 26:37wokoło. I zwyczajnie uciekł wołając
- 26:41jakieś dyrdymały pod wąsem. Z wściekłością w oczach z
- 26:45plączącą się peleryną i miną kogoś, kto przegrał nie z
- 26:48przeciwnikiem, ale z prawdą. Tłum ryknął z radości nie tylko
- 26:54dlatego, że ktoś wygrał, ale dlatego, że wygrało to co
- 26:58słuszne. Złote dzwony rozbrzmiały nad
- 27:03warownią 3 smaków. Tłum ucichu z wielkiego balkonu
- 27:08między kolumnami stanął król smakulon.
- 27:11Pierwszy uniósł berło, na którego końcu połyskiwała perła
- 27:16w kolorze karmelizowanej wanilii.
- 27:19Smak zwycięstwa, który dziś poznaliśmy, nie był słodki, był
- 27:23mądry, uczciwy i chrupiący. To nie stal, ani siła
- 27:29przesądziły o losach tej próby, lecz serce gorące jak świeżo
- 27:34polany gofr. Król uniósł wzrok, a jego głos
- 27:39nabrał głębi. To nie był zwykły smak
- 27:43zwycięstwa. To był smak wspólnego
- 27:47dobrarzadki trudny do uzyskania, ale najcenniejszy ze wszystkich.
- 27:52I jeśli dobrze się wsłuchacie, ten smak nie zostaje na języku,
- 27:56on zostaje w sercu. Smakulon.
- 28:01Podszedł do felka, niósł poduszkę, na której spoczywał
- 28:05order rycerza 3 smaków, 3 skrzyżowane widelce z brązu,
- 28:10srebra i złota, każdy połyskujący, innym odcieniem
- 28:14felku wafelku za odwagę, prawość i nietuzinkową taktykę z
- 28:20żurawiem ofiarowuje ci tytuł zwycięzcy turnieju i miejsce
- 28:24wśród rycerskiej rady. Felek spuścił wzrok i potrząsnął
- 28:29głową. Wasza wysokość nie tytuły zdobią
- 28:33rycerza, lecz to, co robi, kiedy nikt nie patrzy, a ja po prostu
- 28:37robiłem to, co uznałem za słuszne.
- 28:40Nie Jestem stworzony do tronów orderów i zaszczytów, tylko do
- 28:44tropów zagadek i pomocy innym. Król zamrugał zaskoczony, a
- 28:50potem uśmiechnął się szeroko. Felek spojrzał Jeszcze raz na
- 28:54order i dodał z uśmiechem. Jeśli wolno mi coś zasugerować,
- 28:59wasza wysokość może ten order nie powinien być tylko nagrodą
- 29:03za zwycięstwo, może powinien stać się czymś więcej znakiem,
- 29:07że od dziś w tym turnieju liczy się coś nowego, zamilkł na
- 29:11chwilę, po czym dodał z pomysłem w oku.
- 29:14Królu smaku lonie proponuję, aby dorobić do Orderu czwarty
- 29:18widelec z czekolady. Tłum poruszył się z
- 29:22zaciekawieniem. Felek kontynuował z powagą i
- 29:25ciepłem. Niech będzie symbolem tego, że w
- 29:28tym turnieju liczy się nie tylko siła i spryt, ale i to, co
- 29:32płynie prosto z serca, bo niektóre smaki te najgłębsze
- 29:37rodzą się nie w kuchni, tylko w duszy.
- 29:42Zamilkł. A na placu zaległa Cisza.
- 29:46Ciepła jakby ktoś właśnie wyjął z pieca pachnące ciasto i nikt
- 29:51nie chciał jej przerwać. Król smakulon uniósł rękę i
- 29:55obrócił się do zgromadzonych. Od dziś turniej 3 smaków będzie
- 30:00miał nową formułę. Konkurencje nie będą już
- 30:04sprawdzać tylko siły i sprytu. Będą sprawdzać też to, czy
- 30:08potraficie działać razem, bo prawdziwy smak zwycięstwa to
- 30:12ten, który dzielimy z innymi, a gdy słońce zaczęło chować się za
- 30:16miodowe wzgórza, felek usiadł na kamieniu u stóp warowni i
- 30:21spojrzał na światło odbijające się w srebrnej łyżce Orderu.
- 30:24Chyba czas ruszać dalej. Mruknął z uśmiechem i tak nie
- 30:28czekając na owacje, ruszył ścieżką między polami karmelu i
- 30:32wanilii. Zostawiając za sobą nową legendę
- 30:35o rycerzu, którego największą bronią była przyjaźń.
- 30:40Dzięki, że byliście z nami do samego końca turnieju. 3 smaków.
- 30:44Felek pokazał, że największą bronią może być przyjaźń, a
- 30:48zwycięstwo smakuje najlepiej wtedy, gdy dzieli się je z
- 30:51innymi. Kury odzyskały szacunek.
- 30:54Król zmienił zasady, a rabszczyk cóż.
- 30:58Dostał lekcje, której nie zapomni nawet pod 3 warstwami
- 31:02krakersów, a felek wrócił do swojej czekoladowej ścieżki.
- 31:07Z nowymi wspomnieniami i przyjaciółmi, na których może
- 31:10liczyć, a także starym sercem pełnym dobra, jeśli podobała ci
- 31:14się ta opowieść, zasubskrybuj nasz kanał i wróć po więcej
- 31:18przygód felka wafelka nigdy nie zabraknie, bo gdzieś tam za
- 31:23horyzontem wanilii i już czeka kolejna historia do usłyszenia.