Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Kapitan Maks 🤖 Bajka dla dzieci (Dudusie I) | Felek Wafelek (PFW_053)
Transcript
- 0:00Wyobraź sobie, że dziś świat na chwilę przestaje działać jak
- 0:04zawsze. Drzwi zamykają się za mocno albo
- 0:08wcale rzeczy ślizgają się odbijają.
- 0:11Jakby ktoś wyjął z nich małe hamulce albo wyłączył
- 0:15grawitację, a ty masz wrażenie, że to nie jest zwykły bałagan,
- 0:20tylko znak. Przed wami felek wafelek i
- 0:24kraina dudusiów kapitan max. Skąd biorą się te dziwne
- 0:29anomalie? Czy to przypadek, czy ktoś nimi
- 0:32steruje? I co, jeśli za normalnym
- 0:35działaniem domu stoją mali pomocnicy, których prawie nikt
- 0:40nie zauważa, dopóki nie znikną ten odcinek powstał dzięki
- 0:44patronom maksowi i tacie mateuszowi z józefinowa.
- 0:49Dziękuję wam za wsparcie za zaufanie i za to, że
- 0:52postawiliście felkowi kakao podróżnika na patronite.
- 0:56Po którym tropy robią się wyraźniejsze, nastawcie uszy
- 1:01poprawcie swoje wafelkowe czapeczki złapcie się dziś
- 1:04czegoś bardzo mocno, bo dziś świat może zrobić wam psikusa na
- 1:09czekoladowym tropie. Zaczynamy, jeżeli felek stał się
- 1:13już znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:16zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 1:21dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:25mu symboliczne kakao na patro. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:30moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:34link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:37tego świata. Las w józefinowie pachniał
- 1:41wilgotnym mchem i suchymi liśćmi.
- 1:43Jakby ktoś przykrył ziemię wielkim zielonym kocem.
- 1:47Na dudu szlaku było cicho, tylko tu i ówdzie szeleści, ło coś pod
- 1:51butem chrup chrup, a potem znów miękko jak podrywanie z igiełek
- 1:57sosny. Maks szedł obok taty i co chwilę
- 2:01zerkał na skraj ścieżki. Zwykle tu byli, no wszędzie na
- 2:07korzeniach przy kamieniach, w kępach trawy, Czasem coś
- 2:11mignęło, Czasem coś cichutko pyknęło jakby niewidzialny
- 2:14paluszek dotknął świata. A dziś?
- 2:18Nic. Ani jednego dudusia.
- 2:23Maks zwolnił i zmarszczył brwi, jakby mu ktoś przestawił myśli o
- 2:27centymetr w bok. Tato zaczął ostrożnie.
- 2:32Lata poprawił pasek plecaka i rozejrzał się po drzewach, jakby
- 2:35szukał wiewiórki. No co się tak rozglądasz?
- 2:39Zapytał spokojnie. Bo maks zawahał się.
- 2:45Bo ich nie ma. Kogo nie ma?
- 2:50Maks nabrał powietrza, ale zanim zdążył odpowiedzieć zza
- 2:53zakrętuścieżki wyskoczyło coś brązowo czekoladowego,
- 2:58kwadratowego i uśmiechniętego, tak jakby samo słońce wzięło
- 3:02udział w konkursie na najweselszą buzię.
- 3:05Felek wafelek miał na głowie swoją wafelkową czapeczkę, a
- 3:09jego oczy błyszczały ciekawością nogi z czekolady stukały lekko o
- 3:14ubity piach. Tup tup tup, tup tup.
- 3:17O dzień dobry zawołał, rozkładając ręce.
- 3:21Ja tu tylko przechodzę i Jestem na czekoladowym tropie.
- 3:26Maks aż się uśmiechnął, bo felek mówił to tak, jakby trop
- 3:29przygody był zrobiony z kakao i posypany piankami, czyli będzie
- 3:33się działo. Tata uniósł brwi czekoladowym, a
- 3:38co ty tropisz felku? Felek przesunął się bliżej i
- 3:42zrobił minę detektywa taką poważną, ale wciąż sympatyczną.
- 3:48Różne rzeczy, zaginione okruszki, tajemnicze plamki,
- 3:52czasem odpowiedzi nachylił się do maksa, a ty wyglądasz, jakbyś
- 3:57też coś tropił. Maks spojrzał na ścieżkę.
- 4:01Zwykle czuł tu taki mały porządek, jakby ktoś pilnował,
- 4:07żeby kamyk nie uciekł z pod nogi.
- 4:08W najgorszym momencie dziś ścieżka była normalna, ale
- 4:13brakowało czegoś, czego nie da się zobaczyć, tylko wyczuć.
- 4:19Wracamy do domu powiedział tata. Mama pewnie już szykuje obiad.
- 4:24Chcesz iść z nami? Felek, aż podskoczył.
- 4:28No jasne i machnął ręką, jakby odganiał nudę.
- 4:32Słodko, ale z odwagą, poza tym w domu zawsze dzieje się
- 4:37najwięcej. Ruszyli razem.
- 4:39Las powoli przechodził w znajomeścieżki.
- 4:42Między domami wiatr przestał szeleścić w koronach, a zamiast
- 4:46niego słychać było odległe dźwięki gdzieś szczeknął pies
- 4:50gdzieś trzasnęła furtka drzwi domu nie domknęły się normalnie,
- 4:55najpierw zrobiły klap jak zawsze.
- 4:59A potem jakby ktoś niewidzialny, nagle pchnął je za mocno.
- 5:03Trzask. Max aż podskoczył felek
- 5:06zamrugał. Tata cofnął rękę i spojrzał na
- 5:10drzwi, tak jak patrzy się na śrubkę, która udaje, że jej nie
- 5:14ma. No nie mruknął nowy dom, a już
- 5:20coś nie działa. Jeszcze raz spróbował tym razem
- 5:23delikatniej. Maks spojrzał na felka, a felek
- 5:28spojrzał na maksa. Taki krótki moment jak 2 kawałki
- 5:31czekolady, które rozpoznają, że w kakao brakuje mieszania.
- 5:37Felek przyłożył dłoń do framugi i wyszeptał prawie do siebie na
- 5:42czekoladowym tropie. Zagadka dopiero się rozkręca.
- 5:47W środku było ciepło, pachniało obiadem, który jeszcze nie
- 5:51zdążył stać się obiadem i czymś domowym herbatą, mydłem,
- 5:56świeżością z kuchni wyszła mama, ocierając ręce wściereczkę
- 6:01uśmiechnęła się od razu, gdy zobaczyła felka o proszę, kogo
- 6:05my tu mamy? Jej głos brzmiał jak miękki koc,
- 6:09felek wafelek. Felek ukłonił się przesadnie
- 6:13elegancko. Do usług wpadłem przypadkiem
- 6:18troszeczkę na milimetr. Mama roześmiała się krótko.
- 6:23To chodźcie, rozbierzcie się, co wam podać, spojrzała na tatę
- 6:28tobie herbatę. Poproszę odpowiedział tata wciąż
- 6:32z miną. Ja jeszcze wrócę do tych drzwi.
- 6:35Mama spojrzała na maksa, a ty woda czy sok?
- 6:40Sok maks wypalił szybko. I wtedy mama popatrzyła na
- 6:45felka, tak jakby to było oczywiste od urodzenia świata, a
- 6:50dla ciebie pewnie gorące kakao. Felek rozjaśnił się cały, jakby
- 6:54ktoś włączył mu światełko w środku.
- 6:57No jasne i to z piankami jak mogę prosić?
- 7:01Mama mrugnęła. Z piankami będzie.
- 7:06Felek stanął przy blacie i wciągnął powietrze nosem jak
- 7:10prawdziwy znawca. Czuję wyszeptał dramatycznie.
- 7:16Że to będzie bardzo ważne kakao. Maks już chciał coś powiedzieć o
- 7:22dudusiach o tym dziwnym braku o tym czymś co nie gra, ale tata
- 7:27wszedł mu w słowo pół żartem, pół serio.
- 7:30Jak tylko napijemy się herbaty, to ja sprawdzę te drzwi, bo to
- 7:34nie może tak trzaskać to nowy dom.
- 7:38Felek spojrzał na klamkę, potem na tatę, potem znów na klamkę i
- 7:43nic nie powiedział, tylko jego uśmiech zrobił się odrobinę
- 7:47bardziej detektywistyczny, jakby właśnie znalazł pierwszy maleńki
- 7:52okruszek sprawy. Kuchnia brzęczała cichutko jak
- 7:55ul. Nie od hałasu tylko od ruchu.
- 7:59Mama przesuwała łyżki, wyciągała talerze, otwierała szafki i
- 8:03zamykała je. A one robiły to na 100 różnych
- 8:06sposobów, jakby bawiły się w zgadnij, co dziś wymyślę.
- 8:10Felek siedział na krześle z nogami dyndającymi w powietrzu,
- 8:13bo był przecież wafelkowo kompaktowy trzymał w dłoniach
- 8:17kubek kakao, tak jak detektyw trzyma lupę z uwagą i
- 8:22szacunkiem. Maks pił sok i co chwilę zerkał
- 8:26na lodówkę, gdzie magnesami była przyczepiona kartka z jego
- 8:29rysunkiem robota Chełm, zbroja, wielkie ramiona i dużo fajnych
- 8:34gadżetów. Felek też to zauważył,
- 8:37uśmiechnął się tylko odrobinę jak wynotował w głowie.
- 8:42Kapitan max ma tu swoje sekrety? Mama westchnęła i od razu było
- 8:48słychać, że to nie jest westchnienie z nudów, tylko z
- 8:51miliona drobnych rzeczy naraz. Od rana coś jest nie tak
- 8:57powiedziała. Tak jakby dom stracił swoje
- 9:00mikro ustawienia. Zawahała się i dodała prościej,
- 9:05jak dla kogoś, kto nie ma jeszcze prawa jazdy na
- 9:07dorosłość. Wiecie, te wszystkie małe
- 9:11rzeczy, które zwykle działają miękko drzwi robią klik,
- 9:14szuflada sama nie strzela, a dywan nie udaje lodowiska.
- 9:19Tata parsknął lekko, ale mama już była w trybie dowodów.
- 9:24Podeszła do półki w salonie, gdzie stała zabawka maksa mały
- 9:27samochodzik, patrz na to. Położyła samochodzik stabilnie,
- 9:33normalnie prosto, a potem auto powolutku bez żadnego powodu
- 9:38zaczęło zjeżdżać jak po lodzie. Ej max, aż podniósł się z
- 9:44miejsca, przecież tu jest równo. Samochodzik zrobił elegancki
- 9:49ślizg i zatrzymał się dopiero przy brzegu półki.
- 9:53Jeszcze centymetr i byłoby pyk na podłodze.
- 9:59Felek uniósł brew, a jego czekoladowe palce mocniej objęły
- 10:02kubek. Świat bez hamulców.
- 10:06Mruknął pod nosem bardziej do kakao niż do ludzi.
- 10:10Tata machnął ręką, mama popatrzyła na niego tym
- 10:13spojrzeniem, które mówiło, a nie mówiłam.
- 10:17Maks nagle wypalił, a kiedy będzie obiad?
- 10:21Mama rozłożyła ręce. Nie będzie dziś obiadu, bo
- 10:25kuchenka przestała grzać to dziś chyba kabanosy dla wszystkich.
- 10:30Tak maks wystrzelił z uśmiechem. Tata otworzył usta, żeby
- 10:35powiedzieć coś w stylu, no bez przesady, ale mama dorzuciła
- 10:39jeszcze jedno, a czajnik bulgocze i para leci a woda w
- 10:43środku ledwo ciepła. Tata przetarł skroń.
- 10:49To może jest coś nie tak z prądem?
- 10:53Może a może coś większego? Mama spojrzała po nich
- 10:57wszystkich. Jadę na zakupy i przy okazji
- 11:00sprawdzę czy inni też mają takie dziwactwa.
- 11:04Założyła kurtkę, wsunęła buty i Jeszcze raz popatrzyła na
- 11:07kuchnię jak na pokój, który udaje grzeczny.
- 11:11Uważajcie powiedziała wyraźnie. Dziś dom jest jakby bez hamulców
- 11:18i zanim wrócę, ogarnijcie trochę ten bałagan.
- 11:22Maks mruknął pod nosem. Co ta mama?
- 11:27Tata uśmiechnął się krzywo. Nie przesadzaj, jakoś to będzie.
- 11:32Felek nic nie mruknął, tylko spojrzał na swój kubek kakao i
- 11:35całą kuchnię i zrobił tę swoją detektywistyczną minę, jakby w
- 11:40głowie przesuwał małe klocki. W domu zrobiło się trochę
- 11:44ciszej, jakby kuchnia też nasłuchiwała.
- 11:47Mama wyszła drzwi, tym razem zamknęły się podejrzanie
- 11:51normalnie, a po chwili tata chrząknął i sięgnął po pilot.
- 11:57Dobra, zobaczymy co mówią w Radiu, pewnie gdzieś prąd siadł
- 12:00i tyle klik. Radio odezwało się od razu z
- 12:06takim tonem, jakby ktoś prowadził wiadomości z zadyszką.
- 12:09Uwaga uwaga, zbieramy zgłoszenia od słuchaczy.
- 12:12To nie żart. Na świecie obserwuje się dziwne
- 12:15chwilowe anomalie, świat jakby stracił swoje prawa fizyki.
- 12:20Posłuchajcie, co mówią słuchacze.
- 12:23Tata prychną, ale już słuchał maks przysunął się bliżej Radia
- 12:28felek uniósł kubek kakao i zrobił minę.
- 12:31Oho, to brzmi znajomo. Pierwszy telefon prosimy, skąd
- 12:35pani dzwoni i co się dzieje. Tu Halina z Poznania.
- 12:39U mnie dywan raz jest jak klej, a raz jak lodowisko mąż prawie
- 12:44zrobił piruet przy kanapie. Maks parsknął śmiechem piruet
- 12:49powtórzył i od razu wyobraził sobie tatę w skarpetkach jak
- 12:53łyżwiarza mamy kolejne zgłoszenie?
- 12:57Tu Andrzej z Wisły szuflada sama odbija jak sprężyna otwieram
- 13:01delikatnie a ona paw i już wszystko na podłodze.
- 13:06Tata spojrzał na szafkę w kuchni, jakby ją podejrzewał o
- 13:09podobne numery znów dzwoni kolejny słuchacz.
- 13:13Tu Basia z Wrocławia. Kubek stoi krzywo i nie spada, a
- 13:17potem nagle robi fikołka jak akrobata.
- 13:19Kawa uciekła mi z blatu felek, aż przytrzymał swój kubek obiema
- 13:24rękami. Kakao też by uciekło, gdyby
- 13:26mogło mruknął. Tu olek z Rzeszowa łyżeczka
- 13:32wyskoczyła mi z ręki jakby była mydłem, przysięgam, nigdy nie
- 13:36była taka śliska. Maks zachichotał, ale tak
- 13:39krótko, bo sytuacja była śmieszna i trochę niepokojąca.
- 13:45Dziękujemy za zgłoszenia. To wygląda na serię losowych
- 13:48anomalii. Jeśli macie kolejne, dzwońcie, a
- 13:51my wracamy po krótkiej przerwie. Radio ucichło na moment w tle
- 13:56weszła spokojna muzyczka. Tata od chrząknął i spróbował
- 14:00wrócić do swojego racjonalnego tonu.
- 14:04No dobra, pewnie jakaś awaria w sieci, chwilowe wahania nic
- 14:09wielkiego ludzie mają w swojej naturze wyolbrzymianie prostych
- 14:12spraw. Felek spojrzał na niego z tą
- 14:15samą miną, co zawsze, gdy coś się nie zgadzało.
- 14:18Detektywistyczną, cichą, czekoladowo poważną.
- 14:24Muzyczka z Radia wciąż plątała w tle, ale maks już jej nie
- 14:28słuchał w jego głowie to nie była żadna awaria w sieci.
- 14:32To było coś, co on czuł od rana, jak drzazgę w skarpetce.
- 14:36Małe rzeczy przestały się trzymać miejsca.
- 14:40Maks odsunął sok, zeskoczył z krzesła i spojrzał na felka tak
- 14:44poważnie, jakby miał mu przekazać tajemnice większą niż
- 14:48wszystkie tajemnice w szufladzie na sztućce.
- 14:51To przez dudusie. Powiedział cicho.
- 14:55Ich nie ma. Tata od razu zareagował jak
- 14:58tata. Maks jak przez dudusie.
- 15:02Ale maks już się nakręcił, one zawsze są dodał zawsze wszędzie,
- 15:07a teraz nie ma ani jednego. Felek postawił kubek kakao,
- 15:13ostrożnie, jakby to była próbka z miejsca zbrodni.
- 15:17Dobrze powiedział spokojnie, to sprawdźmy na czekoladowym
- 15:22tropie. Maks pociągnął felka za rękę do
- 15:26przedpokoju, najpierw tu pod progiem.
- 15:29Kucnęli przy wejściu maks wsunął palce pod listwa, jakby szukał
- 15:33ukrytej kieszeni świata. Zwykle dudu się lubiły takie
- 15:37miejsca ciepłe, blisko ludzi blisko drzwi.
- 15:41Mic. Przy klamkach maks poderwał się
- 15:46jak sprężyna, poleciał do drzwi i przyłożył ucho do okolic
- 15:50zamka, jakby tam miało być cichutkie dudu.
- 15:54Felek nachylił się obok mrużąc oczy nawet dotknął klamki
- 15:58powiedział pół żartem. Halo, czy wy gracie dziś w
- 16:02chowanego? Maks pobiegł do salonu i
- 16:05przyklęknął przy dywanie. A tu tu zawsze siedziały, żeby
- 16:10nikt się nie pośliznął. Tata westchnął.
- 16:14Maks, ale maks nie dał mu dokończyć.
- 16:18Wybiegł na podwórko felek, zanim tata ruszył powoli, ale poszedł,
- 16:23bo coś w tym wszystkim przestało być tylko dziecięcą opowieścią
- 16:28na dworze było chłodno i jasno gałęzie drzew poruszały się
- 16:32lekko, jakby też czegoś szukały. Maks stanął na trawie i zawołał
- 16:38półgłosem tak jak się woła kogoś, kto jest blisko, ale nie
- 16:42chcesz go spłoszyć. Dudu.
- 16:45Zamilkł nasłuchiwał. Nic.
- 16:49Powtórzył Jeszcze raz ciszej. Dudu.
- 16:54Felek przychylił głowę. Dudu a co do dokładnie znaczy?
- 17:01Maks odwrócił się i szepnął z dumą, że zna taki sekret.
- 17:05To ich cześć. Tak się woła, kiedy chcesz, żeby
- 17:08przyszły. Tata podrapał się po karku.
- 17:12A one przychodziły. Maks aż sapnął.
- 17:17Zawsze powiedział one, one robią wszystko i zaczął wyliczać
- 17:23szybko obrazowo, jakby recytował listę najważniejszych rzeczy na
- 17:26świecie, przytrzymują drzwi, żeby nie trzaskały domykają
- 17:31szafki, żeby nikt nie walnął głową, dmuchają w kakao, żeby
- 17:34nie parzyło podtrzymują półki z książkami, pilnują, żeby nic nie
- 17:40spadło na stopę. Felek spojrzał na swój kubek
- 17:43kakao, jakby nagle usłyszał echo, dmuchają w kakao.
- 17:49Aha powiedział cicho to one były tymi niewidzialnymi łapkami.
- 17:55Felek zrobił krok bliżej do maksa i powiedział powoli tak,
- 17:59żeby to weszło do głowy jak ciepłe kakao.
- 18:02Świat bez dudu siów robi się jak kakao bez mieszania na wierzchu
- 18:07super a na dole gródki katastrofy.
- 18:11Maks spojrzał na niego z ulgą, że ktoś wreszcie powiedział, to
- 18:15tak, jak on to czuł. No powiedział dokładnie.
- 18:21To gdzie one są? Jakby na potwierdzenie w pokoju
- 18:27maksa coś za szurało najpierw. Potem trach, a potem drzwi szafy
- 18:35otworzyły się same niedramatycznie po prostu klik i
- 18:40nagle ubrania wyskoczyły jak popcorn.
- 18:43Ej maks pobiegł do szafy, przecież ja tego nie ruszałem.
- 18:48Tata podszedł i próbował domknąć drzwi domknął po sekundzie
- 18:53drzwi, znów klik i uchyliły się jakby szafa mówiła.
- 18:58Nie jednak wolę przewiew. Felek kucnął i spojrzał pod
- 19:02szafę, potem na zawiasy, potem na podłogę, jakby szukał
- 19:05niewidzialnych śladów, odwrócił się do maksa i taty.
- 19:09Jego głos był spokojny, ale szybki jakby układał puzzle z
- 19:13coraz większą liczbą kawałków. Dobra, mamy 3 rzeczy naraz, brak
- 19:18dudusiów te same anomalie co w Radiu i psikusy, które rosną.
- 19:23Powiedział, to nie jest pojedynczy przypadek, to jest
- 19:26seria. Felek uśmiechnął się tylko
- 19:29odrobinę, ale w tym uśmiechu było już więcej pracy niż żartu
- 19:33na czekoladowym tropie czas rozpocząć śledztwo.
- 19:39W pokoju maksa było teraz dziwnie pusto, jakby ktoś wyjął
- 19:42z domu maleńkie śrubki od porządku felex stał na środku i
- 19:47patrzył raz na podłogę, raz na drzwi, raz na półkę w końcu
- 19:52klasnął cicho w dłonie. Dobra, skoro zniknęli
- 19:56mikropomocnicy, musimy znaleźć gdzie.
- 20:00Powiedział już w pełnym trybie detektywa.
- 20:03Maks od razu podskoczył. Ale jak?
- 20:07Felek rozejrzał się i wskazał na tablet leżący na biurku.
- 20:12Jak zawsze sprytem i odrobiną technologii, która działa na
- 20:16wyobraźnię. Tata stał w drzwiach pokoju
- 20:20nadal zminą człowieka, który próbuje trzymać nerwy w
- 20:23kieszeni. Tylko niczego nie rozwalcie
- 20:26burknął. To nowy dom.
- 20:29Tata pokiwał głową i wrócił do słuchania kolejnych doniesień w
- 20:33Radiu. Felek kiwnął głową tak poważnie,
- 20:36jakby to była najważniejsza zasada świata.
- 20:39Rozumiemy, budujemy odparł podekscytowany felek.
- 20:45Maks rzucił się do szuflady, mam taśmę i spinacze i o tu.
- 20:51Felek wziął tablet, a maks podał taśmę do tego kilka spinaczy,
- 20:55które złączyli w kształt prostokątnej ramki.
- 20:58Felek przykleił ramkę na krawędziach tabletu, jakby
- 21:01doklejał do niego specjalną soczewkę.
- 21:04To będzie filtr wyjaśnił. Jak lupa tylko na rzeczy,
- 21:08których normalnie się nie widzi. Maks zmrużył oczy.
- 21:13A skąd wiesz, że zadziała? Felek wzruszył ramionami.
- 21:17Nie wiem, ale to jest właśnie ten moment, kiedy podniósł palec
- 21:22jak profesor, który za chwilę powie coś ważnego.
- 21:25Słodkie myślenie to rozwiązanie. Maks aż się uśmiechnął, bo to
- 21:31brzmiało jak hasło do tajnej bazy.
- 21:33Felek stuknął w ekran i udawał, że mamy ni jak w prawdziwym
- 21:37laboratorium. Kalibracja, poziom wyobraźni.
- 21:41Maks wciągnął powietrze. Ustaw na maks.
- 21:47No pewnie mruknął felek i przesunął palcem po ekranie,
- 21:50jakby zwiększał suwak. Poziom wyobraźni maksymalnie
- 21:55maks. Felek doczepił jeszcze mały
- 21:58przełącznik z kawałka taśmy, na którym max napisał krzywo
- 22:02flamastrem kakao. Max spojrzał z niedowierzaniem.
- 22:07Po co to? Felek uśmiechnął się szeroko,
- 22:11kto wie, może po drodze znajdziemy jakieś zaginione
- 22:14kakao, a kakao lubi prowadzić do rozwiązań.
- 22:18Max parsknął, dobra, dawaj szukamy.
- 22:23Felek włączył kamerę i zaczął przesuwać tablet powoli po
- 22:27pokoju, jakby skanował świat przez pierwszą sekundę nic się
- 22:31nie działo, a potem ekran jakby zawirował rozmazał i wskoczył na
- 22:37nową ostrość ostrość maksymalnej wyobraźni.
- 22:42O maks aż przysiadł, co to jest na ekranie tabletu?
- 22:47Podłoga wyglądała inaczej, jakby nałożono na nią warstwę
- 22:51niewidzialnych śladów. Setki drobnych odcisków stópek,
- 22:56malutkie gęste, pośpieszne i między nimi maziste smugi.
- 23:01Jakby ktoś biegł w panice i zostawiał po sobie ślady
- 23:04poślizgu. Felek przesunął tablet w stronę
- 23:08drzwi. Ślady prowadziły dalej coraz
- 23:11gęściej. One biegły wyszeptał max i to
- 23:17wszystkie w jedno miejsce dopowiedział felek, a jego głos
- 23:20był już zupełnie poważny. Wyszli na korytarz felek,
- 23:25skanował ściany listwy, podłogę, ślady dudusiów były wszędzie jak
- 23:29ruchliwa mapa. Tu skręt tu zawahanie, tu nagły
- 23:33sprint. Jakby coś je goniło powiedział
- 23:37max. I wtedy zobaczyli ślady zbiegły
- 23:41się w jedno miejsce pod schodami.
- 23:44Tam maks wskazał palcem. W ciemniejszym kącie korytarza
- 23:50przy ścianie coś malutkiego drgnęło.
- 23:53Maks zobaczył pierwszy felek, zobaczył na wykrywaczu mały
- 23:58duduś wyglądał jak skrzyżowanie pianki, marsz malą z puchatym
- 24:02muminkiem tylko miniaturowy miał wielkie oczy i łapki, które
- 24:07trzęsły mu się jak galaretka na talerzyku maks przyklęknął,
- 24:11dudu. Duduś podniósł łapkę i pomachał
- 24:15tak szybko jakby mówił szybko szybko szybko.
- 24:19Na jego piankowej twarzy można było odczytać napięcie i prośbę
- 24:23o pomoc. Felek nachylił się do dudusia,
- 24:26spokojnie jesteśmy, pokaż nam duduś odsunął się o krok i
- 24:32dotknął ściany pod schodami. I wtedy ściana zrobiła coś,
- 24:37czego ściana nie powinna robić, pękła nie jak tynk, jak ekran
- 24:42telefonu, kiedy spada i robi się pajęczynka trzasnęła, cienka,
- 24:47świetlista Rysa rozlała się w rozmazane kształty, po drugiej
- 24:51stronie jakby za ścianą była nie ściana.
- 24:56Maks wstrzymał oddech, felek podniósł tablet, jakby chciał
- 25:00złapać najlepszy dowód. Duduś machnął łapką Jeszcze raz
- 25:04zapraszał i przeszedł przez pęknięcie.
- 25:08W tym momencie rozległ się dźwięk jak tłuczone szkło.
- 25:13Rysa za falowała. Sobie tam kombinujecie, rozległo
- 25:19się nagle z tyłu, tata wrócił i to w pełnym tatusiowym zestawie
- 25:24w jednej ręce trzymał kabanosy, w drugiej kubek herbaty maks
- 25:29odwrócił się powoli. Tato, stój zaczął, ale było za
- 25:34późno w tej samej sekundzie podłoga pod schodami zrobiła
- 25:38coś, co wyglądało jak mikrofala, jakby ktoś na chwilę zamienił
- 25:42deskę w żelka, dywanik w korytarzu na moment stał się
- 25:47galaretkowy falował, tata postawił stopę.
- 25:53Powiedział tylko tyle i nastąpił klasyczny ślizg na miarę
- 25:57pierwszego miejsca w ślizganiu się na galaretce tata pojechał
- 26:01jak na lodzie machnął rękami, kabanosy zrobiły fr herbata nie
- 26:06wylała się cudem ani kropelką, a on wpadł dokładnie w pole
- 26:10pęknięcia. O nie maks wyrzucił ręce portal
- 26:16zadrżał zassał powietrze jak odkurzacz, który znalazł
- 26:19okruszek i wciągnął tatę jako pierwszego tata zniknął za
- 26:23rozmazaną taflą. Maks spojrzał na felka, o czym
- 26:27miał wielkie jak spodki. Ach, ten tata wydusił felek
- 26:33nawet nie próbował żartować, nie zgubimy go powiedział krótko.
- 26:39Max kiwnął głową bez wahania. Podbiegli razem do pęknięcia.
- 26:44Felek złapał maksa za rękaw. Maks złapał felka za dłoń i
- 26:48skoczyli tłuczone szkło. Zabrzmiało Jeszcze raz, jakby
- 26:52świat zamykał za nimi drzwi, trzask.
- 26:55A potem wszystko wciągnęło ich do środka.
- 27:00Najpierw było tylko. Jakby ktoś wciągnął ich przez
- 27:05słomkę do środka świata, potem zrobiło się jasno miękko i
- 27:11dziwnie sprężyście, jakby ktoś wlał do świata piankę marsz małą
- 27:15i powiedział, proszę bardzo, teraz chodzimy jak po deserze
- 27:19maks wypadł pierwszy przeturlał się po czymś, co wyglądało jak
- 27:23trawa, ale było milutkie jak gąbka do mycia naczyń.
- 27:27Zaraz zanim wylądował felek. Czekoladowo stabilnie z tym
- 27:32swoim sprytnym ciężarem, który mówił, ja się nie ślizgam bez
- 27:36pozwolenia. Tata pojawił się obok z głuchym
- 27:40plum i co najdziwniejsze wciąż trzymał kabanosy.
- 27:45Herbaty już nie herbata, jak to herbata?
- 27:48Postanowiła nie brać udziału w między światowym skoku i
- 27:52zniknęła gdzieś po drodze. Gdzie my jesteśmy?
- 27:58Tata sapnął patrząc na swoje dłonie jakby sprawdzał czy nadal
- 28:01ma palce. Felek rozejrzał się szeroko
- 28:05wokół falowały wzgórza miękkie jak pianka, kolory były
- 28:09pastelowe, miętowe, waniliowe, truskawkowe domki wyglądały jak
- 28:15kopce wplecione w korzenie drzew, a z niektórych wystawały
- 28:19okienka jak cukierkowe okulary. I wszędzie były rzeczy, które
- 28:24wyglądały naturalnie, ale jak się przyjrzeć, to miały w sobie
- 28:28coś technicznego i serwisowego. Grzybki, które miały idealnie
- 28:33płaskie kapelusze, jak przyciski, kamienie z nacięciami
- 28:36jak pokrętła i wajchami gałęzie, które układały się jak dźwignie
- 28:41i przełączniki, a wzdłuż całej krainy płynęła rzeka.
- 28:45Nie była to woda. Coś jak jasny strumień energii,
- 28:49lekko świecący, spokojny, równy. Świat miał własny przewód
- 28:55poprowadzony środkiem natury. Maks wstał i aż pisnął z
- 29:00zachwytu, mimo że serce mu waliło.
- 29:03To jest to jest. No ja nie wierzę.
- 29:08Kraina dudusiów. Felek przyłożył rękę do
- 29:12wafelkowej czapeczki jak reporter.
- 29:15Kraina dudusiów, czyli druga strona świata, taka serwisowa
- 29:20techniczna o k to ma sens i wcale nie ma sensu idealnie
- 29:27słodko. Tata zrobił krok i noga, zapadła
- 29:31mu się delikatnie w piankową ziemię.
- 29:34I ja tylko zaczął po czym urwał, bo z lewej strony rozległo się
- 29:39naraz mnóstwo maleńkich głosów pi pip, tudu.
- 29:45Pomoc. Zza piankowych pagórków wybiegły
- 29:49dudusie były dokładnie takie jak maks.
- 29:52Zawsze opowiadał tylko, że teraz w setkach puchate, piankowe,
- 29:57trochę muminkowe niektóre miały czapeczki z liści, inne miały na
- 30:02brzuchach śmieszne łatki jak krople kakao.
- 30:05Niektóre były w kolorowe paski, ale zdecydowanie były takie, że
- 30:09każdy chciałby je od razu przytulić.
- 30:12Biegły w popłochu potykały się, przewracały, podnosiły i biegły
- 30:17dalej. Ale najdziwniejsze było co
- 30:20innego tata nagle wytrzeszczył oczy.
- 30:24Czy czy wy też rozumiecie co one gadają?
- 30:28Wyszeptał zdziwiony, maks aż podskoczył.
- 30:32No pewnie ucieszył się. Nie zdążyli nacieszyć się
- 30:36odkryciem, bo za dudusiami pojawiło się coś, co psuło cały
- 30:41piankowy spokój. Cienie szybkie smużyste jakby
- 30:47ktoś wziął dym i puścił w bieg mignęły między drzewami
- 30:51przemknęły pod grzybkiem przyciskiem wspięły się po
- 30:54kamieniu pokrętle a potem coś jak macka z cienia wyciągnęło
- 31:00się w stronę uciekającego dudusia maks odruchowo ruszył,
- 31:04hej, zostaw go skok maksa był szybki i odważny hop i złapał
- 31:10dudusia zanim cień zdążył go musnąć.
- 31:13Duduś przykleił mu się do bluzy jak pianka do palca dudu dudu
- 31:18piszczał ale maks rozumiał, dziękuję, dziękuję, uciekajmy,
- 31:23tata w tym czasie zobaczył, że kolejna cienista matka próbuje
- 31:26owinąć się wokół 2 mniejszych dudusiu.
- 31:29Nie myślał długo, tata to tata, jak trzeba to działa.
- 31:34Ej krzyknął i chwycił matkę oburącz i było to dziwne
- 31:39uczucie, bo cień nie był jak lina był jak zimna mgiełka,
- 31:43która udaje, że jest twarda tata szarpnął, matka się wyślizgnęła,
- 31:49szarpnął mocniej, matka znów mu uciekła, ale dzięki temu dudu
- 31:53się przebiegły pod jego rękami i umknęły w stronę pagórków.
- 31:57To się nie daje złapać. Warknął tata.
- 32:01Felek po raz pierwszy w tej historii poprawił swoją
- 32:05wafelkową czapeczkę i ruszył do biegu.
- 32:08Jego ręce robiły ten sam ruch co zawsze, gdy miał pomysł, szybko
- 32:12pewnie sprytnie. Zasada cieni powiedział biegnąc
- 32:17obok nich psotniki przechodzą tylko jak cień, nie da się ich
- 32:21złapać jak zwykłej postaci. Sotniki maks sapnął takie nazwę
- 32:27dopóki nie powiedzą, jak się nazywają odparł felek.
- 32:31A jak powiedzą to i tak im nie uwierzę się nie znów mignęły tym
- 32:36razem nie zaatakowały wprost zrobiły coś gorszego psychote.
- 32:42Pod nogami maksa coś za bulgotało ziemia zrobiła się
- 32:45nagle śliska, uważaj, zawołał tata.
- 32:49Maks prawie poleciał, ale felek w ostatniej chwili przycisnął
- 32:53mały grzybek, przycisk obok ścieżki pyk i śliskość zmieniła
- 32:59się wklej na sekundę dokładnie tyle, żeby maks się zatrzymał,
- 33:04odzyskał równowagę i ruszył dalej.
- 33:07Co to było? Krzyknął maks.
- 33:10Klej puścił po sekundzie, ale ta sekunda była jak ratunek.
- 33:14Tata spojrzał na felka z mieszaniną zdumienia i ulgi.
- 33:18Ty naprawdę to ogarniasz? Felek prychnął w takich
- 33:23momentach po prostu się wie, słodycz to nie wszystko, liczy
- 33:28się spryt. Cienie znów zaszumiały.
- 33:32Sz. I wtedy felek wpadł na folkową
- 33:37sztuczkę, zatrzymał się na pół kroku, rozejrzał, złapał garść
- 33:41białego pyłku ziemi, wyglądał jak mąka albo puder i dmuchnął w
- 33:46stronę cienia, jakby chciał go posypać, żeby było widać
- 33:50kształt. Aha, teraz cię mam, zawołał
- 33:55pyłek poleciał i przeleciał przez cień.
- 33:59Cień nawet nie drgnął, jakby był tylko brakiem światła.
- 34:03Felek zamrugał. O k.
- 34:06To nie działa, wzruszył ramionami i pobiegł dalej, ale
- 34:10musiałem spróbować dla nauki. Maks zachichotał krótko mimo, że
- 34:16było nerwowo. Właśnie wtedy wydarzyło się coś,
- 34:21co ucięło śmiech jak nożyczki z boku przy szarej szczelinie
- 34:25między 2 pagórkami jeden z psotników zrobił nagły zwrot
- 34:30cień macka musnęła dudusia i duduś zniknął w szczelinie,
- 34:35jakby wciągnęła go szara zasłona.
- 34:38Nie maks krzyknął także, aż echo odbiło się od piankowych wzgórz.
- 34:43Dudusie zapiszczały zbiorowo pomoc porwali, porwali tata,
- 34:49ruszył za nimi, ale szczelina była jak drzwi do dymu.
- 34:53Kiedy próbował podejść powietrze, zrobiło się
- 34:55chłodniejsze, bardziej nerwowe, jakby ktoś wyjął pastelowe
- 34:59kolory i zamienił je na szarość. Felek złapał tatę za rękaw.
- 35:05Stop. Jego głos był spokojny, ale
- 35:08twardy. Tam jest inne miejsce.
- 35:13Maks spojrzał w dal. I zobaczył.
- 35:17Za pagórkami za rzeką energii w oddali majaczył drugi świat
- 35:22ciemniejszy, bardziej poszarpany, jakby ktoś go
- 35:25narysował ołówkiem i mocno naciskał w tym momencie obok
- 35:30nich pojawił się starszy duduś. To psotkowo wyszeptał był
- 35:37większy od reszty, miał na głowie czapkę z korzenia i taką
- 35:40minę jakby widział już 1000 psot i żadna go nie dziwiła, ale
- 35:44każda go martwiła. Nareszcie jesteście powiedział i
- 35:49spojrzał na maksa felka i tatę. Starszy duduś wskazał w stronę
- 35:54mostu łączył krainę dudu, siów i psotkowo, bo tak właśnie
- 35:58nazwiemy tą krainę. Most był wielki, sztywny jakby
- 36:03zrobiony z landrynkowego cukru. Pod spodem płynęła rzeka
- 36:07energii, a na brzegach widać było kamienie, pokrętła i
- 36:11grzybki przyciski. To równomost powiedział starszy
- 36:15duduś most równowagi. Maks zauważył, że most nie był
- 36:20idealnie prosty, był przechylony minimalnie, ale wyraźnie
- 36:26bardziej w stronę przodkowa. Most przechylił się kup sotni
- 36:30kom. Ciągnął starszy duduś, dlatego
- 36:33dudu się muszą ratować swój świat i nie mogą pomagać wam
- 36:37ludziom w waszym domu. Tata otworzył usta.
- 36:42Czyli te wszystkie anomalie u nas?
- 36:46Starszy duduś kiwnął głową. Brak równowagi tutaj między
- 36:51naszymi światami to psikusy tam. Jeśli to się nie zatrzyma, wasz
- 36:56świat zamieni się w jedną wielką anomalię.
- 36:59Maks zacisnął zęby. To musimy go wyprostować.
- 37:04Tak powiedział starszy duduś, ale najpierw musimy odzyskać
- 37:08wszystkich porwanych i przekonać psot miki do powrotu równowagi.
- 37:15Kata spojrzał na dudusie, które wciąż uciekały i chowały się za
- 37:19pagórkami. Czyli maks miałeś rację, oni
- 37:24zawsze pomagali nam w domu. Powiedział ciszej, jakby nagle
- 37:28zrozumiał, ile drobiazgów było tak naprawdę wielką pracą.
- 37:33Felek spojrzał na most, potem na pso tkowo, potem na te wszystkie
- 37:38przyciski świata. Ale jak mamy wygrać z tymi
- 37:42psotnikami nie udało nam się nawet ich złapać, jak mamy
- 37:46złapać cień, przydałaby nam się jakaś super moc albo coś to
- 37:51pomocy maks w tym momencie przypomniał sobie coś tak nagle,
- 37:56że aż podskoczył, gdybym tylko miał tutaj swoją zbroję, moją
- 38:01super zbroję wypalił starszy duduś.
- 38:05Uśmiechnął się tak, jakby czekał właśnie na to zdanie.
- 38:09W krainie dudusiów wszystko jest możliwe.
- 38:12Maks zamarł. Co czekaliśmy na ciebie,
- 38:17kapitanie maksie i na was również.
- 38:20Starszy duduś zrobił gest łapką. Chodźcie za mną.
- 38:25Ruszyli szli między pagórkami przeskakiwali przez małe
- 38:29strumyki energii. Mijali grzybki, przyciski, które
- 38:33czasem same robiły pyk, jakby sprawdzały czy działają.
- 38:38Dudusia prowadziły ichścieżką ukrytą w korzeniach wielkiego
- 38:41drzewa i tam pod ogromnymi korzeniami było wejście do
- 38:46warsztatu. Niezwykłego warsztatu to było
- 38:49miejsce, gdzie natura udawała, że jest spokojna, a pod spodem
- 38:53była praca. W środku świeciły miękkie lampki
- 38:58jak świetliki w słoiku. Były stoły z narzędziami, które
- 39:01wyglądały jak połączenie kuchni i mechaniki łyżki klucze, wałki
- 39:06z podziałką, śrubki jak cukierki, sprężyny jak makaron,
- 39:10wstążki maks już miał oczy jak 2 latarki, a na samym środku na
- 39:16czymś co wyglądało jak piedestał z korzenia i wafla stała zbroja.
- 39:22Jego zbroja robotics. Maks zaniemówił.
- 39:28Zbroja była idealnie taka jak opowiadał duże ramiona, Chełm,
- 39:33panele, nawet miejsce na tajny przycisk, wszystko zrobione z
- 39:38materiałów, które dudu się mogły zdobyć kawałki metalu, drewna,
- 39:42piankowe amortyzatory, a tu i ówdzie coś błyszczącego jak
- 39:46folia po czekoladzie dudusie podbiegły bliżej i mówiły jeden
- 39:51przez drugiego. Budowali, słuchali maks mówił.
- 39:55My robili z pamięci z opowieści. Z zabawy.
- 40:01Kapitan maks robotics gotowy. Maks zrobił krok, potem drugi
- 40:07wyciągnął rękę i dotknął pancerza.
- 40:10Pancerz automatycznie zareagował na jego obecność i się
- 40:13aktywował. W wy to zrobiliście?
- 40:19Bo ja o tym mówiłem. Wyszeptał.
- 40:25Starszy duduś kiwnął głową. Kiedy się z kimś bawisz i mu
- 40:29ufasz, twoje pomysły zostają w świecie.
- 40:32My je zbieraliśmy, składaliśmy, bo wierzyliśmy, że do nas
- 40:36przyjdziesz. Tata patrzył na to z takim
- 40:39zdumieniem, że aż mu opadły ramiona.
- 40:43To to to jest niemożliwe. Felek przyglądał się uważnie,
- 40:49jak zawsze, kiedy coś jest piękne i podejrzanie użyteczne.
- 40:53Niemożliwe to tylko słowo. Mruknął a słowa jak widać
- 40:58potrafią tu dużo. Maks już chciał wskoczyć w
- 41:02zbroje już prawie słyszał w głowie wr.
- 41:06Start, aktywacja sprawdzanie systemów, ale zanim to
- 41:10nastąpiło, zbroja wydała z siebie cichy trzask, najpierw
- 41:16tr, potem bzd na jej piersi był mały panel, który wyglądał jak
- 41:22radio i nagle to radio zaczęło trzeszczeć.
- 41:25Jakby ktoś szeptał przez papier. Dudu du du du popłynęło z
- 41:31głośnika. Dudu.
- 41:35Maks zamarł, dudu się ucichły, tata zrobił krok w tył.
- 41:40Aktywowana zbroja chyba przejęła sygnał dudusiów, które trafiły
- 41:44do przodkowa odparł felek. Wsłuchując się w trzaski, no
- 41:48pewnie maks aż podskoczył. To przecież moduł echo 7
- 41:53hiperczuły tele odbiornik z anteną fazową, który łapie
- 41:56mikrosygnały dudusiów tata rozłożył ręce.
- 42:00Skąd ty to wiesz? Maks wzruszył ramionami w sposób
- 42:04absolutnie kapitański. Bo przecież robotics to mój
- 42:08projekt odparł z pewnością siebie maks szept zmienił się w
- 42:12coś ostrzejszego, bardziej nerwowego jak szorowanie kredy
- 42:16po tablicy, ale cichutko pso. Psa.
- 42:22Sop so. Felek spojrzał na maksa, potem
- 42:25na zbroje, potem na ciemny kierunek psotkowa i powiedział
- 42:30cicho, pewnie tak jak mówi się, kiedy trzeba zrobić coś
- 42:33odważnego, ale mądrego. Słodko, ale z odwagą teraz
- 42:39zaczyna się prawdziwa robota. I tak kończy się pierwsza część
- 42:44krainy dudusiów, a tak naprawdę kończy się tylko Cisza przed tym
- 42:48co dalej. Kim są ci, którzy potrafią robić
- 42:51psoty, nie dotykając niczego? Dlaczego równowaga nagle
- 42:56przychyliła się w jedną stronę i czy da się wygrać z czymś, czego
- 43:01nie da się złapać? W kolejnej części?
- 43:03Sprawdzimy, dokąd naprawdę prowadzi ten trop.
- 43:07Czy robotics sprawdzi się w akcji, bo od teraz ta przygoda
- 43:11zaczyna się na serio? Dziękuję wszystkim, którzy
- 43:15wspierają felka i pomagają tworzyć kolejne historie.
- 43:19Komentując przesyłając mi kolorowanki, własne rysunki,
- 43:23pomysły, a także zapraszając do przygód felka innych słuchaczy
- 43:28słodko, ale z odwagą na czekoladowym tropie do
- 43:33usłyszenia.