Latest / A lektura? Ale która? / Zofia Kowalczykowa - Mój zamordowany syn odc. 5
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Stanisław Zyguła opowiadał również, że po odjeździe karetki Pogotowia milicjanci kazali ludziom rozejść się i nikogo nie zapisali na światka prócz syguły, który sam zgłosił się, ażeby go zapisano na świadka, gdyż musiał odejść do pracy czy na badania lekarskie.
- 0:18SPEAKER_00: Samego momentu zabrania ciała syna do zakładu medycyny sądowej już nie widział i w związku z tym nie wie, kto zabrał owe guziki.
- 0:27SPEAKER_00: Nadmienił jeszcze w późniejszej rozmowie ze mną, że sylwetka postaci, która wybiegła owe ganka z trzeciej klatki schodowej, zgadzałaby się z sylwetką jednej mieszkanki piątej klatki schodowej zamieszkałej na dziesiątym piętrze w mieszkaniu numer 160, u której bywa właśnie jeden z inspektorów dochodzeniowych z KDM o łódź bałty o nazwisku pająg.
- 0:52SPEAKER_00: Syguła powiedział mi również, że dozorca Wacław Majczak, jak tylko mojego syna zobaczył, natychmiast wbiegł do piątej klatki schodowej i pojechał windą prawdopodobnie na dziesiąte piętro i za chwilę wrócił, nie wyjaśniając, gdzie był oraz co sprawdzał.
- 1:10SPEAKER_00: Wyjaśnił mi później sam Majczak, że był właśnie na dziesiątym piętrze w mieszkaniu numer 160.
- 1:16SPEAKER_00: Wiedziony jakimś podejrzeniem chciał sprawdzić, kto tam jest i co się tam dzieje.
- 1:22SPEAKER_00: W mieszkaniu tym zajmowanym przez Grażynę i Stanisława Cubów nie spano mimoczesnej pory oboje niepracujące w tym czasie.
- 1:32SPEAKER_00: Było tam jeszcze dwóch osobników.
- 1:34SPEAKER_00: Byli to niejaki Tadek z dzielnicy Wizzew, i brat Stanisława czuby Henryk czuba.
- 1:42SPEAKER_00: Dowiedziałam się również od Stanisława Syguły, że dostał wezwanie do KDM o łudzał w charakterze świadka w sprawie okoliczności znalezienia zwłok mojego syna.
- 1:53SPEAKER_00: Wezwanie zostało zatknięte w drzwi w sobotę w pierwszych dniach marca, nie pamiętam dokładnie daty, po powrocie z pracy o godzinie 16.
- 2:02SPEAKER_00: Wezwanie było na te właśnie sobotę na godzinę 15, czyli było już za późno, wobec czego zgłosił się do KDMO w poniedziałek rano.
- 2:12SPEAKER_00: Kiedy zgłosił się do pokoju 47 lub 49 zastał tam dwóch inspektorów.
- 2:19SPEAKER_00: Nie chcieli oni syguły przesłuchiwać, tłumacząc, że nie ma tego, który miał z nim rozmawiać.
- 2:25SPEAKER_00: Kazano mu wyjść, ale po chwili narady między sobą wezwali go do pokoju i kazali mu powiedzieć, co widział i co mu jest wiadomo, jednak niczego nie notowali, a on niczego nie podpisywał.
- 2:38SPEAKER_00: Zapowiedzieli mu, że jeszcze będzie wezwany.
- 2:42SPEAKER_00: W dniu 7 marca ponownie udałam się do prokuratury, ażeby porozmawiać i uzyskać jakieś informacje w sprawie wyników dochodzenia.
- 2:52SPEAKER_00: Prokurator Klimczak poinformował mnie, że sprawę dochodzenia przekazał w dniu 3 marca KDM o łuć Bałty i że tam mogę zasięgnąć informacji.
- 3:03SPEAKER_00: Dał mi karteczkę z numerem AT.
- 3:06SPEAKER_00: Z karteczką tą udałam się do pobliskiej KDM o łuć Bałuty parę posesji dalej do kancelarii, żeby dowiedzieć się, kto zajmuje się tą sprawą.
- 3:16SPEAKER_00: Kancelarii KDM Ouć Bałty okazało się, że takie akta nie widnieją w żadnym rejestrze, mimo długiego wertowania wielu ksiąg.
- 3:25SPEAKER_00: Odpowiedziano mi, że KDMO Bałty nie ma akt sprawy zgonu syna.
- 3:30SPEAKER_00: Zdenerwowana wróciłam do prokuratora Klimczaka i zażądałam wyjaśnienia.
- 3:35SPEAKER_00: Prokurator Klimczak pokazał mi rejestr prokuratury, w którym rzeczywiście była adnotacja o przekazaniu akt sprawy zgonu Jana Kowalczyka w dniu 3 marca 1978 roku do KDM O Bałty.
- 3:51SPEAKER_00: Prokurator uznał, że on jest w porządku i że jego rola jest zakończona.
- 3:57SPEAKER_00: Mimo to upierałam się, że musi wyjaśnić, gdzie są akta tej sprawy.
- 4:03SPEAKER_00: W mojej obecności wezwał gońca panienkę, która okazała pokwitowanie KDM O Bałty, z pieczęcią potwierdzającą przyjęcie akt sprawy.
- 4:14SPEAKER_00: Prokurator Klimczak, aczkolwiek niechętnie, dzwonił przy mnie wielokrotnie do KDM O Bawuty, wciąż ponaglając pracowników komendy do poszukania akt.
- 4:24SPEAKER_00: Po bardzo długim czasie, około półtorej godziny zagroziłam, że nie ruszę się z prokuratury, póki nie odnajdą się wspomniany akta.
- 4:34SPEAKER_00: Akta znalazły się w komendzie.
- 4:37SPEAKER_00: Prokurator Kimczak polecił odczekać dwa dni, a po tym czasie miałam zgłosić się do KDM O Bałty, bo wówczas już miało być wiadomo, kto będzie zajmował się wyjaśnieniem sprawy śmierci mojego syna.
- 4:51SPEAKER_00: Po odczekaniu dwóch dni udałam się do KDM O Bałty z karteczką z numerami sprawy, z tą, którą otrzymałam od prokuratora Kimczaka.
- 5:01SPEAKER_00: Udałam się wprost do działu kryminalnego do pokoju 47 lub 49, nie pamiętam, gdyż wiedziałam, że tam był przesłuchiwany obywatel Stanisław Syguła.
- 5:13SPEAKER_00: W pokoju tym zastałam czterech ludzi.
- 5:16SPEAKER_00: Na pytanie moje, kto zajmuje się sprawą tragicznego zgonu mojego syna.
- 5:20SPEAKER_00: Jobecnych tam ludzi odpowiedział a nikt się nie zajmuje.
- 5:25SPEAKER_00: Kiedy zapytałam, jak to się nie zajmuje, któryś z nich ironicznie uśmiechnięty odpowiedział my takiej sprawy nie mamy.
- 5:35SPEAKER_00: Na moje pytanie, kto ma akta tej sprawy usłyszałam odpowiedź a to już nas nie obchodzi.
- 5:43SPEAKER_00: Dowiedziałam się później, że jednym z tak nietaktownie w stosunku do mnie zachowujących się inspektorów dochodzeniowych był właśnie pająk.
- 5:53SPEAKER_00: Oburzona wyszłam z pokoju, udając się do kancelarii.
- 5:57SPEAKER_00: W kancelarii poinformowano mnie, że akta sprawy zostały odesłane do drugiego komisariatu na ulicę Nowopolską, nie wiadomo w jakim celu.
- 6:08SPEAKER_00: Odczułam, że na domiar nieszczęścia, jakie mnie spotkało, funkcjonariusze komendy urządzają sobie ze mnie kpiny, które jednak świadczą nie tylko o braku kultury i odpowiedzialności.
- 6:21SPEAKER_00: Rzucało to również światło na całą sprawę i niejasną rolę komend w tej sprawie.
- 6:28SPEAKER_00: Wprost z komendy udałam się podobnie do prokuratury.
- 6:31SPEAKER_00: W prokuraturze zarówno w kancelarii, jak i prokuratura Klimczaka spotkałam się z nieukrywaną niechęcią.
- 6:39SPEAKER_00: Prokurator Klimczak powiedział mi wręcz, że on ma dużo ważniejszych spraw niż ciągłe zajmowanie się sprawą zgonu mojego syna.
- 6:47SPEAKER_00: Wobec takiej postawy prokuratora Klimczaka udałam się w ramach skargi do szefa prokuratury obywatela prokuratora Pawłowskiego.
- 6:57SPEAKER_00: Prokurator Pawłowski uprzejmie wysłuchał, próbował telefonicznie wyjaśnić pewne rzeczy związane ze sprawą, na przykład sprawy czynności wykonywanych przez ekipę z Komendy Ru w medycynie sądowej, ale również niczego nie ustalił.
- 7:13SPEAKER_00: Nikt nie przyznawał się dobności w zakładzie medycyny sądowej w ogóle ani do zabrania odzieży i butów mojego syna.
- 7:21SPEAKER_00: Również nie mógł ustalić, czy mój syn był i u kogo i w jakiej sprawie w dniu 20 lutego w KDM o bałty.
- 7:30SPEAKER_00: Powiedział, że sprawa nie jest mu znana, że zainteresuje się.
- 7:34SPEAKER_00: Tłumaczył zachowanie się funkcjonariuszy Komendy i prokuratora Klimczaka brakiem kultury oraz obiecał, że zażąda akt i zorientuje się w sprawie.
- 7:44SPEAKER_00: Polecił mi również sporządzenie i dostarczenie pism na temat, co mi jest wiadomo o kontaktach i ewentualnych sprawach syna, jeżeli cośkolwiek wiem mimo że ustnie udzieliłam mu informacji o trybie życia i o otoczeniu mojego syna, jak również o tym, co syn robił i mówił w ostatnich dniach życia.
- 8:07SPEAKER_00: Mówiłam również, czego dowiedziałam się od naocznych świadków na miejscu znalezienia syna, o niedopełnieniu obowiązku zabezpieczenia śladów, o postawie Bonieckiego i owych funkcjonariuszy z II Komisariatu.
- 8:22SPEAKER_00: Przytoczyłam również relacje syguły i dozorcy.
- 8:26SPEAKER_00: Prokurator Pawłowski, mimo że w dużo uprzejmniejszej formie, ale dał mi do zrozumienia również, że orane ścigania decydują o tym, co należy uczynić, żebym zbytnio w tej sprawie nie przejmowała inicjatywy i pozwoliła prowadzić dochodzenie według własnego ich uznania.
- 8:45SPEAKER_00: Twierdził również, że do wszczęcia dochodzenia konieczny jest szczegółowy protokół z sekcji Złok.
- 8:52SPEAKER_00: Pokazałam pisemko wystawione przez adjunkt Garbowską Górską, która przeprowadziła sekcję, w którym to pisemku były wyszczególnione główne obrażenia bardzo liczne i ciężkie, jakie odniósł mój syn.
- 9:07SPEAKER_00: Nadmieniłam, że wiadomo mi od dr Garbowskiej Górskiej, że prokuratura została poinformowana o wynikach sekcji telefonicznie zaraz po przeprowadzeniu sekcji.
- 9:19SPEAKER_00: Wobec powyższego wiadomo było prokuraturze, jakie syn mój odniósł obrażenia.
- 9:26SPEAKER_00: Prokurator Pawłowski był zaskoczony i niezadowolony z tego, że uzyskałam te informacje o natychmiastowym powiadomieniu prokuratury o wynikach sekcji.
- 9:37SPEAKER_00: Zrobił nawet uwagę, że pani dr Garbowska przekroczyła swoje uprawnienia, że nie wolno jej było udzielać informacji o tym.
- 9:46SPEAKER_00: Uwaga prokuratora Pawłowskiego była zastanawiająca.
- 9:51SPEAKER_00: Następnego dnia udałam się do drugiego komisariatu przy ulicy Nowopolskiej, gdzie poinformowano mnie, że akta sprawy już zostały przesłane do prokuratury rejonowej na żądanie szefa prokuratury, czyli prokuratora Pawłowskiego.
- 10:07SPEAKER_00: Pytałam tam o nazwiska tych funkcjonariuszy, którzy byli na miejscu znalezienia syna i którzy właśnie mimo oznak śmierci nienaturalnej nie spowodowali dokonania żadnych czynności zabezpieczających ślady, ale odmówiono mi podania tych nazwisk.
- 10:24SPEAKER_00: Powiedziano mi natomiast, że za dużo czytam i oglądam kryminałów.
- 10:31SPEAKER_00: Wobec tego ponownie udałam się do prokuratury rejonowej, do prokuratora Pawłowskiego, i zapytałam, czy sprawdzono u kogo, i w jakiej sprawie syn mój był w dniu 20 lutego w KDM o bałty.
- 10:48SPEAKER_00: Prokurator Pawłowski odpowiedział, że ustalił z całą pewnością, że mój syn nie miał pisemnego wyzwania, ale czy był u jakiegoś poszczególnego funkcjonariusza na ustne wyzwanie i w jakiej sprawie.
- 11:02SPEAKER_00: Tego nie może ustalić ze względu na dużą ilość pracowników komendy.
- 11:07SPEAKER_00: Utrzymywał w dalszym ciągu, że protokół z sekcji jest konieczny do wszczęcia dochodzenia i że nie spodziewa się otrzymania go wcześniej niż po upływie miesiąca.
- 11:18SPEAKER_00: Prokurator Pawłowski powiedział także, że nie udało mu się dotąd ustalić, kto i gdzie zabrał odzież i buty syna, wobec czego nie może mi udostępnić do obejrzenia tych rzeczy w celu identyfikacji.
- 11:31SPEAKER_00: Powiedział również, że nie ma znaczenia fakt, w czym mój syn wyszł z domu, tylko w czym go znaleziono.
- 11:38SPEAKER_00: Podtrzymywał w dalszym ciągu żądania, bym dostarczyła informacji na piśmie, które dałyby jakiś punkt zaczepienia, bo jak twierdził, nie wiedział, od czego zacząć śledztwo.
- 11:48SPEAKER_00: W odpowiedzi tłumaczyłam prokuratorowi Pawłowskiemu, że nie jestem obecnie w stanie złożyć żadnego pisma ze względu na zły stan zdrowia w związku z ciężkim przeżyciem, jakie mnie spotkało, że już podałam ustnie wszystkie informacje, jakie w tym czasie posiadałam, i że jeżeli czegoś się dowiem, natychmiast poinformuję, bo mnie przecież najbardziej zależy na wykryciu i ukaraniu sprawców bestialskiego morderstwa dokonanego na moim dziecku.
- 12:22SPEAKER_00: Na zakończenie rozmowy prokurator Pawłowski wyraził powątpiewanie, czy uda się wykryć sprawców zbrodni, bo jak mówił, nie zawsze tym kończy się dochodzenie, które trwa nieraz bardzo długo, wobec czego nie może podać mi żadnego terminu ani zapewnienia.
- 12:39SPEAKER_00: Podobną wypowiedź słyszałam już wcześniej od prokuratora Kimczaka.
- 12:45SPEAKER_00: Zbieżność wypowiedzi obydwu prokuratorów wydała mi się zastanawiająca.