Latest / A lektura? Ale która? / Anna Frey - O stanie oświaty raport intymny odc. 3 - ostatni
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Moje konflikty z górą były nieuniknione.
- 0:03SPEAKER_00: Akademie koczci Rewolucji Październikowej, która była obowiązkowa, a ja na niej nie byłam.
- 0:08SPEAKER_00: O jakieś składki, które prawie automatycznie odlicza się od pensji, a których nie chciałam płacić.
- 0:15SPEAKER_00: Czy są obowiązkowe?
- 0:16SPEAKER_00: Zapytałam.
- 0:17SPEAKER_00: No, wszyscy płacą.
- 0:19SPEAKER_00: Ale czy są obowiązkowe?
- 0:21SPEAKER_00: Urzędniczka zareagowała oburzeniem, jakbym swoim pytaniem zaatakowała ją osobiście, ponieważ nie mogłam dojść nią do porozumienia, poprosiłam w końcu o polecenie służbowe na piśmie dotyczące tych nieszczęsnych składek.
- 0:34SPEAKER_00: Zyskało mi to złą sławę niekulturalnej.
- 0:37SPEAKER_00: Pojawił się i konflikt ołów krzyżyk, którego nie powinnam była nosić tak ostentacyjnie.
- 0:42SPEAKER_00: Był już drugi semest, kiedy wezwał mnie do siebie dyrektor Instytutu i zapytał wprost, czy to prawda, że noszę krzyżyk?
- 0:49SPEAKER_00: Pożałowałam, że nie mam go na sobie, bo wtedy i pytanie, i odpowiedź byłyby zbędne.
- 0:54SPEAKER_00: Odparłam, że noszę.
- 0:57SPEAKER_00: No właśnie, zwrócono na to uwagę rektorowi, a rektor polecił mi zwrócić na to uwagę pani.
- 1:04SPEAKER_00: Czy jest coś złego w tym, że noszę krzyżyk, to może źle działać na młodzież, krzyżyk?
- 1:09SPEAKER_00: Ciągle jeszcze udawałam, że nie rozumiem, choć od początku rozumiałam aż nad to dobrze.
- 1:14SPEAKER_00: Proszę pani, to jest marksistowska uczelnia i my staramy się wychowywać młodzież w duchu ateistycznym.
- 1:21SPEAKER_00: Współpracujemy z Towarzystwem Krzywienia Kultury Świeckiej i miarą naszego sukcesu pedagogicznego jest, jeśli student zapisze się do towarzystwa.
- 1:29SPEAKER_00: Nie wątpiłam, że nasza młodzież tłumnie się tam zapisała.
- 1:33SPEAKER_00: Mam chyba prawo nosić to, co uznam za stosowne, mam prawo do własnych przekonań.
- 1:37SPEAKER_00: Dyrektor nie podejrzewał pewnie, że jestem zupełnie niepraktykująca i niepewna tak swojej wiary, jak i niewiary.
- 1:45SPEAKER_00: W swoim przekonaniu trafił na dewotkę i klerkałkę nie chciał być dla takiej osoby zbyt surowy.
- 1:51SPEAKER_00: Starał się więc złagodzić sytuację i owialnym tonem.
- 1:54SPEAKER_00: Ależ może Pani nosić.
- 1:57SPEAKER_00: Może Pani nosić, co się Pani tylko podoba, byle nie w murach socjalistycznych uczelni.
- 2:04SPEAKER_00: Co warte są przekonania, których można się wyzbyć przekraczając jakieś mury?
- 2:09SPEAKER_00: Co warte byłyby przekonania marksistowskie, gdyby przestawało się je wyznawać poza murami socjalistycznej uczelni?
- 2:17SPEAKER_00: Mamy prawo formułować nasze wymagania w stosunku do kadry.
- 2:21SPEAKER_00: Pani ma kontrakt podpisany na rok.
- 2:23SPEAKER_00: Niech pani o tym nie zapomina.
- 2:25SPEAKER_00: Dziękuję pani.
- 2:27SPEAKER_00: W czerwcu dostałam wymówienie.
- 2:29SPEAKER_00: Oczywiście nie z powodu krzyżyka.
- 2:31SPEAKER_00: Trzeba było zredukować liczbę zatrudnionych o kilka czy kilkanaście osób.
- 2:36SPEAKER_00: Zredukowano więc i mnie, pewnie za całokształt.
- 2:39SPEAKER_00: Moje współmieszkanki z akademika patrzyły na mnie przerażone.
- 2:44SPEAKER_00: Co teraz zrobisz?
- 2:45SPEAKER_00: A może to jeszcze nie jest pewne?
- 2:48SPEAKER_00: Napisz podanie.
- 2:49SPEAKER_00: Może dadzą się błagać i zostawią cię jeszcze na rok.
- 2:53SPEAKER_00: Takie były ich najżarliwsze rady, taka jest ich ideologia.
- 2:57SPEAKER_00: Czułam się trochę jak oszust.
- 2:59SPEAKER_00: Oczywiście, martwiłam się też.
- 3:01SPEAKER_00: Trzy tysiące złotych to trzy tysiące złotych i wiadomo, że piech o to nie chodzi.
- 3:06SPEAKER_00: Niepokoiłam się, jak dam sobie radę i co dalej, ale one martwiły się moim wymówieniem jeszcze bardziej niż ja.
- 3:14SPEAKER_00: Wydawało im się, że to dla mnie koniec świata, bo byłby to koniec świata dla każdej z nich.
- 3:20SPEAKER_00: Korzystałam więc z czegoś, co niezupełnie mi się należało, z czyjego współczucia, choć nie stała mi się znowu taka wielka krzywda.
- 3:29SPEAKER_00: One w takiej sytuacji nie znalazłyby wsparcia u nikogo, ani urodziny, która uważałaby po prostu, że córka nie sprawdziła się, ani u kolegów z pracy.
- 3:40SPEAKER_00: Tym ostatnim trudno byłoby kwestionować decyzję władz, nie tyle z obawy przed karą, ale dlatego, że ta sama władza wyniosła ich i utrzymuje na stanowiskach.
- 3:51SPEAKER_00: Jeśli więc mogłaby się mylić zwalniając kogoś, to mogłaby się także mylić, przyjmując do pracy, a taka możliwość godziłaby już bezpośrednio w ich poczucie wartości własnej.
- 4:04SPEAKER_00: Tak oto brak lub słabość niezależnych kryteriów naukowych powoduje, że krytyczna postawa, odruk protestu czy otwarty sprzeciw są trudne psychologiczne i mało w związku z tym prawdopodobne.
- 4:17SPEAKER_00: Otrzymując zwolnienie miałam zapewnione wsparcie przyjaciół, znajomych, a nawet nieznajomych ze swojego środowiska, ponieważ po prostu jestem skąś.
- 4:25SPEAKER_00: Z jakiegoś kręgu społecznego o wyraźnym etosie.
- 4:28SPEAKER_00: Dopóki działam w jego ramach, a zwłaszcza jeśli za otwartą z nim identyfikację spotykam jakaś przykrość, mogą liczyć przynajmniej na moralne wsparcie ludzi, którzy, tak jak ja, należą do tego samego kręgu.
- 4:41SPEAKER_00: Moje współmieszkanki z akademika są znikąd.
- 4:44SPEAKER_00: Znikąd w sensie społecznym.
- 4:46SPEAKER_00: Jeśli mają rodziny, to bardziej biologiczne niż społeczne, ponieważ społecznie kulturowo przynależą do innego świata niż matki, ojcowie, a często i rodzeństwo.
- 4:57SPEAKER_00: Świat uczelni jest niezrozumiały dla ich bliskich, a uczelniane doświadczenia są nieprzekładalne na język ich rodzinnego domu.
- 5:05SPEAKER_00: To, co łączy tych młodych ludzi z ich rodzinami, to zapachy bezpowrotnie minionego dzieciństwa odnajdywane w paczkach z domu, święta, coraz częściej nazywane wakacjami oraz być może skrywana wiara.
- 5:20SPEAKER_00: Skrywana, bo i oficjalnie niemile widziana i naprawdę niepopularna, ponieważ kojarzona z dziecięstwem właśnie, z zależnością od rodziny, za duchem nietolerancji zabobonu.
- 5:31SPEAKER_00: Osoba prawdziwie nowoczesna, w dodatku pracująca na uczelni, czyż może chodzić do kościoła, czy jej wypada, nie może to zatem być rodzina.
- 5:41SPEAKER_00: Czy mogłaby być to jakaś inna grupa społeczna?
- 5:44SPEAKER_00: Nie widzę takiej grupy.
- 5:46SPEAKER_00: Ludzie ci pochodzą z różnych miejsc, różne były ich drogi do asystentury w tej wyższej szkole różne biografie, różne w związku z tym perspektywy, mają ten sam cel: osiągnąć przyzwoity, mieszczański poziom.
- 6:00SPEAKER_00: Nie jest to mało.
- 6:02SPEAKER_00: Przede wszystkim mieszkanie, meble, ubrania.
- 6:06SPEAKER_00: Ambitniejsi myślą zapewne o samochodzie.
- 6:08SPEAKER_00: Plan na lata, plan wymagający wyrzeczeń, wytrwałości, chałtur, a przede wszystkim etatu na uczelni.
- 6:17SPEAKER_00: Takie plany, takie cele życiowe, choć podzielane niemal przed wszystkich mieszkańców akademika, przede wszystkim znajomych nie łączą, ale dzielą, wyzwalają mechanizmy konkurencji, a czasem zawiści, że komuś innemu udaje się nieco szybciej, nieco mniejszym kosztem.
- 6:34SPEAKER_00: Poczucia wspólnoty, solidarności, lojalności, perspektywa dorabiania się stworzyć nie może.
- 6:41SPEAKER_00: Pozostają więc osobni i słabi wobec uczelni swojej pracodawczyni i dawczyni innych pożądanych dóbr.
- 6:48SPEAKER_00: Ja, choć nowa wśród nich i bez żadnych kontaktów, o ileż byłam silniejsza.
- 6:53SPEAKER_00: I znowu nie jest to moja zasługa, ale tego zaplecza, które mam i czuję za sobą, a którego one nie mają i na które nie miały szansy.
- 7:02SPEAKER_00: Okazuje się, że biografie tych młodych ludzi doprowadziły ich do miejsca, z którego widzą oni tylko jedną drogę, jeden cel, drogę instytucjonalnego awansu i życiowego odrabiania się.
- 7:14SPEAKER_00: Ten cel i ta droga są dla nich zrozumiałe, bliskie i niekwestionowane, choćby dlatego, że innych możliwości nie widzieli.
- 7:21SPEAKER_00: Swciciowy scenariusz znają na pamięć.
- 7:23SPEAKER_00: Znają go też cudzych realizacji i nie wyobrażają sobie życia innego niż opisane i zaplanowane w tym scenariuszu.
- 7:30SPEAKER_00: Potknięcie się jego realizacji oznacza wpadnięcie w społeczny niebyt, z którego jakże mozolnie trzeba się potem dostawać do tej samej opowieści, tylko na jej wcześniejszy, a więc gorszy etap.
- 7:42SPEAKER_00: Aby można było odczuwać inaczej, a potem inaczej działać, inaczej żyć, potrzebna jest alternatywa.
- 7:49SPEAKER_00: Alternatywa na życie, na obronę przed społecznym niebytem, na społeczne istnienie.
- 7:55SPEAKER_00: Przymierzałam to miasto przez wiele miesięcy.
- 7:58SPEAKER_00: Szare, straszące gdzieniegdzie bezsensownym wieżowcem, pozbawione zieleni nawet wiosną.
- 8:04SPEAKER_00: Szare, choć zieleni i wieź są tak blisko, znacznie bliżej niż na najbardziej nawet oddalonych od centrum osiedlach warszawskich.
- 8:13SPEAKER_00: Wieś jest obecna w samym mieście sprzedająca, kupująca, wyróżniająca się na ulicach kolorami.
- 8:21SPEAKER_00: Wieś, która musi przyjechać do miasta po pszenny chleb, kiełbasę i nici zmęczona pod swoimi koszykami, tłocząca się do PKS-ów i biedna.
- 8:33SPEAKER_00: Jej stała obecność w tym mieście nie jest bez znaczenia dla jego mieszkańców.
- 8:37SPEAKER_00: Stanowi ona pierwszy, najbardziej widoczny i najkorzystniejszy przy porównaniach układ odniesienia, wygodna szaramiejsk ze sklepami i posadą, sakierem do włosów i łazienką, a z drugiej strony umordowana, zabiegana, zabłocona wieś.
- 8:54SPEAKER_00: Nikt nie ma wątpliwości, kto tu jest z górą.
- 8:57SPEAKER_00: Że w tym mieście gorzej niż w Warszawie?
- 9:00SPEAKER_00: Kto by to pamiętał?
- 9:02SPEAKER_00: Warszawa jest daleko, a wieś jest blisko.
- 9:05SPEAKER_00: I ta bliskość przypomina, że mieszkańcy miasta w każdym razie mają się lepiej, bezpieczniej, wygodniej.
- 9:13SPEAKER_00: Jest to szczególnie oczywiste dla tych, którzy pochodzą ze wsi.
- 9:17SPEAKER_00: Im się udało.
- 9:18SPEAKER_00: Oni awansowali do miasta, zostawiwszy gdzieś za sobą niżej swoje rodziny, krewniaków, sąsiadów.
- 9:26SPEAKER_00: Teraz mieszkają tam, gdzie jest młoda Polska, która sprzedaje ludowe pasiaki, gdzie jest cepelia i władze, gdzie jest nawet wyższa uczelnia.