Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Ludzie z kamienia 🗿 legenda dla dzieci (Bazyliszek I) | Felek Wafelek (PFW_011)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski zapraszam was do wysłuchania opowieści.
- 0:04Felek, wafelek i bazyliszek, ludzie z kamienia.
- 0:08Tym razem wybierzemy się z felkiem na wyjątkowo tajemniczą
- 0:11wyprawę prosto do serca warszawskich podziemi.
- 0:15Co byście zrobili, gdybyście usłyszeli, że po starówce krąży
- 0:18potwór, który zamienia ludzi w kamień?
- 0:22Felek nie mógł tego zignorować. Wyruszył na czekoladowy trop
- 0:26legendy. A to co odkrył, zaskoczy nawet
- 0:30największych niedowiarków. Przygotujcie kakao, otulcie się
- 0:33kocem i nasłuchujecie uważnie, bo w tej historii każdy szept
- 0:38może prowadzić do czegoś naprawdę wielkiego.
- 0:41Zaczynamy. Jeżeli felek stał się już
- 0:44znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 0:47zostawcie ocenę. To dla nas najmilszy sygnał, by
- 0:51opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie
- 0:55postawić mu symboliczne kakao na patronite.
- 0:58Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:02historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:06dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:09Polska starówka pachniała go frami deszczem i
- 1:12podejrzliwością. Felek wafelek, jak zawsze z
- 1:16wafelkową czapką lekko przekrzywioną stąpał rytmicznie
- 1:19pobrukowanych uliczkach podgwizdując wesoło
- 1:22podczekoladowym nosem, ale tym razem nikt się nie uśmiechał.
- 1:27Nikt nie zapraszał go na cukierka, nie częstował herbatą
- 1:31z sokiem malinowym zamiast tego. Szepty.
- 1:35Widziałem ogon, mówię wam długi i łuskowaty szepnął piekarz z
- 1:41podwiniętym rękawem, przemykając do cukierni.
- 1:45A ja głowę w fontannie przy placu zamkowym taka z kolcami
- 1:51mówiła staruszka z torebką pełną chałki.
- 1:54Jak spojrzy na ciebie, to w kamień zamienia, a ja ślady
- 1:58wielkie jak wóz i zostawiły błoto aż do rynku dodał.
- 2:02Listonosz rozmazując błoto z buta o krawężnik.
- 2:07Felek zmarszczył czekoladowe brwi.
- 2:09Spojrzał na swoją odbijającą się w kałuży twarz i mruknął.
- 2:14Coś tu się dzieje i wygląda na to, że nie Jestem jedynym, kto
- 2:18to czuje. Zatrzymał się przed kamienicą
- 2:21numer 13, gdzie niedawno otwarto wystawę rzeźb rzeźbiarza Stefana
- 2:26tabliczka głosiła żywe oblicza Warszawy.
- 2:30Wystawa rzeźb realistycznych zbliżył się do drzwi pracowni,
- 2:35zapukał i wszedł do środka. Wnętrze pachniało pyłem klejem i
- 2:41dziwnie jakby wilgocią z lochu w kącie przydłucie.
- 2:46Siedział starszy mężczyzna z wąsami tak krzaczastymi, że
- 2:49można by w nich zgubić widelec. To był rzeźbiarz Stefan.
- 2:54Dzień dobry, imponujące rzeźby powiedział felek z uznaniem.
- 2:59Słyszał pan, co się mówi na starówce, że jakiś potwór krąży,
- 3:03że ludzi w kamień zamienia? Stefan, nawet nie podniósł głowy
- 3:07cmoknął zębami. Nic nie widziałem, nic nie
- 3:11słyszałem tylko rzeźbie. Fewius nie ustępował, wpatrywał
- 3:17się w ludzkie rzeźby z kamienia tak realistyczne i pełne emocji,
- 3:21że wydawały się niemal żywe. Pańskie rzeźby wyglądają jak
- 3:26prawdziwi ludzie. Czy to ma związek z tymi
- 3:28plotkami? Może z tym potworem, o którym
- 3:31wszyscy gadają? Stefan zerwał się nagle,
- 3:35podniósł dłuto i z dziwną miną wskazał na drzwi.
- 3:39Jeśli bajki ci w głowie malutki, to idź do antykwariatu o tam na
- 3:44rogu u pani bazi ja robię rzeźby, tyle felek już miał się
- 3:48odwrócić i wyjść, gdy kątem oka dostrzegł coś w rogu pracowni.
- 3:53Na zakurzonej półce leżało dość duże, złamane dłuto z wyraźnie
- 3:57wyżłobioną literą BI, oplatającym je wzorem
- 4:01przypominającym smoczy ogon. Obok inne dłuta wszystkie
- 4:06oznaczone literą s. Felek przykucnął i przyjrzał się
- 4:10z zaciekawieniem. S jak Stefan szepnął do siebie,
- 4:16a b na pewno nie Stefan. Otarł dłonią czubek czapki, jak
- 4:21to zwykle robił, gdy coś nie dawało mu spokoju.
- 4:24Wtedy spojrzał na rzeźbiarza, który właśnie pochylił się
- 4:27otrzepując kolana z kurzu i wtedy to zobaczył.
- 4:31Za lekko nie dopiętej koszuli wysunął się medalion zawieszony
- 4:35na grubym plecionym rzemieniu okrągły i płaski z mlecznego
- 4:39kamienia, który mienił się w świetle jak księżyc zamknięty w
- 4:43szkle, albo jak cukrowa tafla kremu migdałowego z nutą
- 4:47wanilii. Tak idealnie rozlana, że aż
- 4:50chciało się ją polizać na jego powierzchni wyżłobiona była
- 4:54litera b starannie z artystycznym zawiasem, otoczona
- 4:59delikatnymi kamyczkami. Przypominającymi posypkę z
- 5:03kryształków cukru. Kamień drżał lekko przy każdym
- 5:07ruchu Stefana migocząc, jakby szeptał, zobacz mnie.
- 5:11Felek nie mógł oderwać wzroku. Ładny wisiorek rzucił
- 5:17mimochodem, sam pan go zrobił. Stefan zawahał się na ułamek
- 5:22sekundy, ale felek to dostrzegł. Potem od chrząknął i
- 5:25odpowiedział cicho. Nie to prezent od dawnego
- 5:31przyjaciela. Felek uniósł brew.
- 5:34Ciekawe. Rzucił krótko, jakby mówił do
- 5:37siebie, ale zbyt głośno, by Stefan mógł to zignorować.
- 5:42Stefan nie odpowiedział. Tylko skinął głową i znowu
- 5:46odwrócił się plecami, jakby rozmowa właśnie się skończyła.
- 5:50Felek nie drążył dalej, ale wata cukrowa w jego głowie już
- 5:54zaczęła pracować, łączyła fakty, mieszała tropy, podpowiadała
- 5:59coś, co jeszcze nie miało kształtu.
- 6:01Coś tu nie pasuje, jakby ta historia miała drugie kamienne
- 6:06dno. Pomyślał felek.
- 6:09Poprawił czapkę i ruszył w stronę antykwariatu.
- 6:12Nad drzwiami antykwariatu wisiał szyld z wytartym smokiem.
- 6:16Który bardziej przypominał kurę w szaliku niż ziejącego ogniem
- 6:19potwora. Nad wejściem dzwonił dzwoneczek,
- 6:22który brzmiał jak zapowiedź nowej przygody.
- 6:25Felek wszedł ostrożnie, zdejmując wafelkową czapkę z
- 6:28szacunkiem należnym miejscom pełnym książek i historii, w
- 6:32nich spisanych w środku panował zapach zakurzonego pergaminu,
- 6:36tuszu i starej landrynki. Regały uginały się pod ciężarem
- 6:41tomów, z których część wyglądała, jakby pamiętała
- 6:44jeszcze królów w perukach. Był na wysokim krześle,
- 6:48siedziała drobna siwiutka kobieta z okrągłymi okularami
- 6:51zsuniętymi na czubek nosa, dzień dobry powiedział felek grzecznie
- 6:57pani bazia. W tej własnej osobie odparła,
- 7:01podnosząc wzrok znad książki, chociaż dziś raczej bazie
- 7:05zaspana i trochę zakurzona, w czym mogę pomóc?
- 7:10Felek uśmiechnął się, trzymając czapkę w dłoni.
- 7:13Właściwie sam nie wiem od czego zacząć, chyba potrzebuje porady
- 7:18albo mapy, albo legendy, albo wszystkiego naraz.
- 7:22Pani bazia zmrużyła oczy, brzmisz jak ktoś, kto wdepnął w
- 7:26kłopotki, a potem rozmazał je po całej starówce.
- 7:31Trochę tak przyznał felek. Dziwne rzeczy się dzieją, ludzie
- 7:36mówią o ogonie, o głowie, w fontannie, o rzeźbach, które
- 7:40wyglądają jak prawdziwi ludzie. Pani Basia uniosła brwi.
- 7:46Plotki powiadasz? Niektóre bardzo konkretne, inne
- 7:50jak piana z mleka, dużo szumu, mało treści, ale wszystkie tropy
- 7:56jakoś prowadzą. Tu pani bazia zamknęła książkę
- 7:59powoli, jakby kończyła ceremonię, poprawiła okulary i
- 8:04spojrzała uważnie na felka. Mm ano gadają pewnie o
- 8:09bazyliszka im chodzi. Poczekaj chwileczkę.
- 8:13Stała z gracją kociary, która właśnie przypomniała sobie,
- 8:16gdzie schowała zapas chrupków i zniknęła między regałami.
- 8:21Słychać było tylko chrobotanie szelest i od czasu do czasu
- 8:26zduszone, a to ciekawe po kilku minutach wróciła z pustymi
- 8:32rękami i wyraźnie zmartwioną miną.
- 8:35Wszystkie książki o bazyliszku zniknęły dosłownie.
- 8:41Zastanawiające dodała z zadumą marszcząc nos jak sowa nad
- 8:46trudną zagadką. Ale czy pani chociaż wie co to
- 8:50za stwór ten bazyliszek? Pani Basia usiadła, złożyła
- 8:56dłonie na kolanach i spojrzała ponad regały, jakby wspominała
- 9:00coś sprzed 100 lat. Och, wiem, wiem.
- 9:03Dawniej mawiano, że bazyliszek zamieszkiwał podziemia Warszawy
- 9:07i że jedno jego spojrzenie zamieniało ludzi w kamień.
- 9:11Wystarczyło jedno mgnienie oka tyk i już byłeś ozdobą ogrodu.
- 9:16Naprawdę tak mówili dopytał felex z czekoladowym błyskiem w
- 9:20oku. Oczywiście, że tak i że strach
- 9:22był taki wielki, że ludzie bali się nawet patrzeć na własne
- 9:26odbicie, bo może akurat on czaił się za rogiem.
- 9:29No i co się stało z tym bazyliszkiem?
- 9:31Dopytywał felek pani bazia pokiwała głową Legenda głosi, że
- 9:37pewien sprytny chłopak go pokonał.
- 9:39Nie żaden rycerz, tylko zwykły mieszczanin zszedł do podziemi z
- 9:44lustrem takim zwyczajnym, ale wypolerowanym jak nowa moneta.
- 9:49Bazyliszek spojrzał, zobaczył samego siebie i kaput.
- 9:54Sam się zamienił w kamień. I co było dalej?
- 9:58Felek pochylił się jeszcze bardziej.
- 10:01A to już zależy, kto opowiada. Jedni mówią, że kamień do dziś
- 10:05leży pod Warszawą, inni, że rozpadł się w pył, ale ja myślę,
- 10:10że legendy lubią mieć drugie dno i trzecią wersję.
- 10:13Felek pokiwał głową i uśmiechnął się pod nosem.
- 10:17Czyli nie zawsze trzeba mieć miecz.
- 10:19Czasem wystarczy dobra polerka i odrobina słodkiego sprytu.
- 10:23Pani bazia spojrzała na niego z ukosa.
- 10:26W twoim przypadku pewnie jeszcze kostka cukru na szczęście.
- 10:30Albo 2 dodał felek, poprawiając czapkę.
- 10:34Na wszelki wypadek. Przez chwilę oboje się
- 10:38uśmiechali, jakby Legenda o bazyliszku była tylko bajką z
- 10:42książki. Ale felek nie dawał za wygraną,
- 10:45a gdyby ktoś chciał sprawdzić, czy ta historia ma w sobie choć
- 10:49odrobinę prawdy, to gdzie właściwie były te podziemia?
- 10:52Pani bazia uniosła brwi i zamyśliła się na moment stukając
- 10:56paznokciem w grzbiet książki pod całą starówką, a może i dalej
- 11:01pod pomnikiem syrenki. Tam podobno kiedyś była kratka,
- 11:05zejście w głąb ziemi, teraz to pewnie zasypane zabudowane albo
- 11:09ukryte, ale jak się ma czapkę pełną pomysłów to wszystko da
- 11:13się znaleźć. Uśmiechnęła się figlarnie.
- 11:17Felek wyprostował się jak patyczek od lizaka.
- 11:20Dziękuję pani bazio, a jeśli coś znajdę, wrócę z opowieścią.
- 11:26Felek wybiegł z antykwariatu i spojrzał w stronę rynku.
- 11:30Pod pomnikiem syrenki. No to ruszamy na czekoladowym
- 11:34tropie. Chwilę później felek stanął
- 11:37przed pomnikiem syrenki. Znał to miejsce.
- 11:40Nieraz siedział tu z gofrem albo pączkiem w ręku, machając nóżką
- 11:44i patrząc na turystów. Ale tym razem patrzą inaczej.
- 11:49Przy kolumnie dostrzegł coś, co wyglądało, jak stara,
- 11:52zardzewiała kratka. Odpływowa wcisnął palce między
- 11:56pręty zaskrzypiało niepokojąco, jakby przez lata nikt jej nie
- 12:00ruszał, trochę ciasno. Ale coś na wzór tosta z grubą
- 12:04warstwą dżemu powinno się przecisnąć.
- 12:07Felek poprawił czapkę. Lekko w bok, jak zawsze przed
- 12:11ważną misją rozejrzał się na prawo, potem na lewo i jednym
- 12:16czekoladowo. Zdecydowanym ruchem wsunął się
- 12:18do środka i rozpłynął się pod starówką, jak kostka cukru w
- 12:22herbacie. Zejście prowadziło w dół
- 12:24spiralnymi schodami do tunelu. Czekolada i wilgoć to nie
- 12:29najlepsze połączenie mruknął felek, czując jak jego wafelkowa
- 12:33stopa delikatnie się lepi. Szurał ostrożnie każdy krok
- 12:38odbijał się echem w kamiennych ścianach.
- 12:40Tunel był wąski, skręcał niespodziewanie, jakby sam nie
- 12:44był pewien, dokąd prowadzi. Z sufitu zwisały pajęczyny,
- 12:48przypominające cukrową watę, a powietrze było ciężkie,
- 12:52pachniało starą piwnicą. Kurzem i kiszonymi ogórkami.
- 12:57W pewnym momencie felek się zatrzymał.
- 13:00Coś w półmroku mignęło po lewej stronie, zrobił 2 kroki w stronę
- 13:04niszy w ścianie i wtedy je zobaczył.
- 13:08Po bokach przy murach stały postacie.
- 13:12Nieruchome, blado białe. Ludzie, rzeźby.
- 13:18Felek poczuł, jakiego pralinkowe serce zaczyna bić szybciej.
- 13:22Były tak realistyczne, że felek mimowolnie się cofną, a jego
- 13:25wafelkowe ciało pokryła czekoladowa gęsia skórka.
- 13:29Czyżby czyżby Legenda była prawdziwa?
- 13:33Wyszeptał, próbując uspokoić burzę emocji rosnącą w środku
- 13:37jak drożdżówka w piekarniku. Podszedł bliżej do jednej z
- 13:41postaci. Przypominała kobietę, która
- 13:44trzymała ręce przy twarzy w geście przerażenia, jakby
- 13:47zamarła w ostatniej chwili przed krzykiem, tuż obok niej stała
- 13:50druga zastygła w pozycji ucieczki z jedną nogą uniesioną
- 13:55i spojrzeniem wbitym w coś, czego felek nie chciał sobie
- 13:58nawet wyobrażać, czy on naprawdę były kiedyś ludźmi?
- 14:04Szepnął sam do siebie. Zrobił krok w tył.
- 14:08I wtedy jego wafelkowa pięta zaczepiła się o coś, a on
- 14:11stracił równowagę. Zamachnął się ramionami,
- 14:14wpadając plecami na jedną z postaci.
- 14:16Pomimo że felek przy tych posągach wyglądał jak gofry przy
- 14:20kolumnie Zygmunta figura zachwiała się, przechyliła i z
- 14:24jękiem gipsu zderzyła się z kolejną.
- 14:27O nie, nie, nie jęknął felek figury zaczęły się sypać jak
- 14:33domino, jedna za drugą strzaskiem puknięciem zgrzytem w
- 14:38całym tunelu rozbrzmiał koncert gipsu, drewna i kurzu.
- 14:43Gdy wszystko ucichło, zapanowała złowroga Cisza.
- 14:47Rozbite posągi leżały wokół jak rozsypane puzzle, ręce
- 14:52oddzielone od torsów. Głowy toczące się po ziemi nogi
- 14:56z powyłamywanymi podporami. Felek zrobił krok naprzód i
- 15:00przykucnął przy jednej z rzeźb. Przełamał fragment tułowia,
- 15:04środek był pusty. Wnętrze przypominało wielką
- 15:08pisankę zrobioną na szkolne przedstawienie cienki, papierowy
- 15:12stelaż, podtrzymywany listewkami gipsowe ścianki od środka
- 15:16podklejone taśmą kawałki drewna i drutu posklejane klejem na
- 15:20gorąco z każdej rozbitej figury wypadał worek albo nawet i kilka
- 15:25brązowe związane sznurkiem. Ciężkie, jakby skrywały coś
- 15:29więcej niż tylko dekoracje. Felek ostrożnie rozwiązał jeden
- 15:33z nich, gdy zajrzał do środka, jego oczy rozszerzyły.
- 15:37Zdumienia. Bursztyny cały woreczek
- 15:41świecących się ciepłych jak karmel bryłek jedne malutkie jak
- 15:45wisienki na torcie, inne duże jak jajka niespodzianki.
- 15:49Felek uniósł jedną pod światło w bursztynie migotał zatopiony
- 15:54pęcherzyk powietrza, jakby łapał oddech po wiekach.
- 15:58No pięknie szepnął słodka polewa i ukryty przekręt.
- 16:04Ktoś tu zagrał na grubych warstwach.
- 16:07Felek zamyślił się głęboko. Układanka w jego głowie zaczęła
- 16:11nabierać obrazu cukierkowe puzzle, które ktoś bardzo chciał
- 16:15ukryć. W zadumie przesuwał się dalej
- 16:17korytarzem. Gdy kątem oka dostrzegł coś
- 16:20jeszcze bardziej intrygującego, wielki zielony trzymetrowy ogon,
- 16:26tym razem już bez strachu i z całą pewnością siebie.
- 16:30Felek przykucnął przy znalezisku dotknął ogona ostrożnie jednym
- 16:35palcem. Potem całą dłonią uginał się pod
- 16:38naciskiem skrzypiąc jak nadmuchany ponton po wakacjach
- 16:41zbliżył nos i powąchał. Pachniał kurzem, starą gumą i
- 16:47brzoskwiniowym płynem do kąpieli.
- 16:50Ciekawe, mruknął tuż obok leżało coś jeszcze.
- 16:54Wielka metrowa łapa pazury zrobione z przepił owanych
- 16:58widelców a łuski z naklejonych kawałków folii aluminiowej.
- 17:03Felek przejechał po nich dłonią chrzęściły pod palcami jak
- 17:07zaschnięty lukier. Zaraz zaraz mruknął atrapy ludzi
- 17:12z bursztynami w środku gumowy ogon z pontonu do pływania,
- 17:17wielka łapa z papieru, kleju i innych śmieci, a to wszystko.
- 17:23I wtedy dostrzegł małą metalową tabliczkę przybitą do spodu
- 17:27głowy potwora leżącej dalej obok napis na niej głosił rekwizyt
- 17:33teatr miejski w Warszawie. No niech mnie lukier strzeli.
- 17:39Sapnął felek zaśmiał się cicho do siebie kręcąc głową, czyli co
- 17:44teatralny rekwizyty ukryte pod ziemią?
- 17:47Dałem się nabrać jak dzieciak na landrynkę w aptece, widocznie
- 17:50gorzka i Biała czekolada w mojej głowie dziś postanowiły zrobić
- 17:54mi niezłego, czekoladowego szejka.
- 17:57Pewnie Jestem w jakimś teatralnym magazynie pomyślał z
- 18:00wielką ulgą i wtedy usłyszał głosy.
- 18:04Kto tam rozległ się pierwszy niski, szorstki?
- 18:09Kto to rozwalił? Dodał drugi piskliwy, szy, ale
- 18:12znacznie bardziej wściekły. Felek wzdrygnął się i na moment
- 18:17wstrzymał oddech. Serce znów waliło mu, jakby ktoś
- 18:20bębnił w pralinkę łyżką do lodów.
- 18:23Ale w końcu postanowił być dzielny.
- 18:26Halo, tu Jestem. Zawołał wchodząc na głowę
- 18:29sztucznego smoka jak konferansjer na scenę.
- 18:33Przepraszam, to ja to przypadek. Trochę się sypnęło, wszystko
- 18:37posprzątam i pomogę naprawić te rekwizyty z mroku wyłoniły się 2
- 18:42postacie miały kaptury, skórzane kamizelki i spojrzenia
- 18:46niepasujące do żadnego teatralnego kółka oświetliły
- 18:51felka strumieniem światła z mocnej latarki.
- 18:54A co to za cudak to nie dzieciak z obsługi warknął niższy to nie
- 18:59nasz. Zobacz, co rozwalił całe rzeźby
- 19:04syknął drugi. A niech to właśnie grzebał przy
- 19:09naszych ładunkach. Łap go szybko, bo cały Plan się
- 19:12zaraz posypie. Strach ścisnął felka w brzuchu,
- 19:16jak zbyt ciasny papier do pakowania prezentów to nie byli
- 19:20pracownicy teatru ani konserwatorzy, ani scenografowie
- 19:24i wtedy zrozumiał, że nie trafił do żadnego magazynu, tylko w sam
- 19:28środek czegoś znacznie większego niż tylko Legenda.
- 19:33I to już koniec tej czekoladowej opowieści, a przynajmniej
- 19:36pierwszej części felak wafelek odkrył, że Legenda o bazyliszku
- 19:40to coś więcej niż tylko bajka i właśnie znalazł się w samym
- 19:44środku czegoś bardzo podejrzanego.
- 19:48Co skrywają warszawskie podziemia czy bazyliszek
- 19:51naprawdę istnieje i czy felek zdoła wyjść z tego z całą
- 19:56wafelkową skórką? Odpowiedzi już w drugiej części
- 19:59tej historii. Felek wafelek i bazyliszek
- 20:02smocza, prawda, jeśli Nie możesz się doczekać ciągu dalszego
- 20:06zostaw serduszko zasubskrybuj kanał i szykuj się na jeszcze
- 20:10więcej tajemnic humoru i czekoladowych zwrotów akcji do
- 20:15usłyszenia w kolejnej przygodzie.