Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Umowa Stoi 🍭Bajka dla dzieci (Cukierkoza II) | Felek Wafelek (PFW_052)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski wracamy do lasu, do którego wchodzi się jak
- 0:04przez zakładkę w książce, tylko że tym razem zamiast zapachu
- 0:08drożdżówki z rynku czujemy cząber gorzkie kakao i tę
- 0:13szczególną strefę rozsądku, która działa jak ciepły koc.
- 0:18Słuchacie odcinka felek wafelek i cukier koza.
- 0:23Umowa stoi to opowieść o słowie, które potrafi przykleić się do
- 0:27człowieka mocniej niż lukier. O drobnym druczku, który udaje,
- 0:32że go nie ma i o tropie, który zaczyna się od jednej liczby.
- 0:37Czy umowa stoi może działać? Nawet jeśli nikt niczego nie
- 0:41podpisał? Co kryje się w woluminie?
- 0:44Zwykłe strony czy układanka, która prowadzi prosto do prawdy
- 0:49i dlaczego tajemnicze 113 brzmi jak zakładka, której nie wolno
- 0:55zgubić? A jeśli wy też chcecie mieć swój
- 0:58pomysł w kolejnej przygodzie? Wpadajcie na przygody
- 1:01felkawafelka.pl i zgłoście się do słodkiej loterii.
- 1:07Gotowi, usiądźcie wygodnie, poprawcie czapeczki i nastawcie
- 1:11uszy na drobny druczek. Zaczynamy, jeżeli felek stał się
- 1:16już znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:20zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 1:25dalej. A jeśli chcecie wesprzeć
- 1:26przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:30patronite. Ten mały gest.
- 1:33Daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych historii na
- 1:36czekoladowym tropie. Link znajdziecie w opisie.
- 1:39Dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:42Drzwi zatrzasnęły się przed nimi z głuchym klik, a Las
- 1:45natychmiast spróbował udawać, że nic się nie stało, tylko że w
- 1:50powietrzu dalej wisiał cząber i gorzkie kakao.
- 1:53Ten zapach nie był bajkową dekoracją.
- 1:56To był trop. Julia przycisnęła dłonie do
- 1:59drewna i zawołała głośno helenka.
- 2:03Jesteś tam? Tadek już robił krok w tył,
- 2:07rozglądając się gorączkowo. Ja biegnę dookoła, może jest
- 2:11wejście od tyłu i zanim Julia zdążyła zaprotestować, tadek
- 2:16zniknął między drzewami omijając chatkę szerokim łukiem.
- 2:20Felek nie czekał na kolejne, a morze jego wafelkowe nogi
- 2:24sprężyły się jak gumki w procy krusze się, lecz nie poddaję
- 2:29mruknął do siebie. Felek zebrał się w sobie karmel
- 2:33w jego waflach, aż za bulgotały doskoczył do klamki i pchnął
- 2:37drzwi z całej siły. Drzwi, choć drewniane i masywne
- 2:41to ustąpiły gładko. Felek wpadł pierwszy, a zanim
- 2:45wpadł zapach, para zioła, gorzkie kakao i coś kwaśnego
- 2:51jagodowego ciepło uderzyło jak koc narzucony na ramiona.
- 2:56Wnętrze nie wyglądało jak pułapka.
- 2:58Było przytulne, solidne drewno, żeliwo półki z słoikami, mapy na
- 3:04ścianie. Framugi przy oknach miały coś
- 3:07marcepanowego w kształcie, ale to był raczej domowy ozdobnik
- 3:11niż jadalna ściana. Felek od razu szukał oczyma
- 3:15helenki i wtedy za oknem coś drgnęło.
- 3:19Julia zamiast czekać zobaczyła z boku chatki niski balkonik taki
- 3:23na wysokości, na którą dało się wejść bez ryzyka, bo pod spodem
- 3:27był szeroki drewniany podest i solidna poręcz.
- 3:31Julia chwyciła barierkę obiema rękami weszła ostrożnie na
- 3:35podest, potem na niski próg i przeszła przez uchylone okno jak
- 3:39mała akrobatka, ale taka co najpierw sprawdza, czy ma gdzie
- 3:43postawić stopę. Zero szaleństwa, rozwaga, balans
- 3:47i precyzja wpadła do środka zadyszana felek, gdzie ona jest
- 3:53i wtedy zobaczyła. Helenka siedziała przy wielkim
- 3:57dębowym stole, owinięta puszystym kocem, trzymała kubek
- 4:02z parującym wywarem, uśmiechała się szeroko, a kryształki na jej
- 4:06ramionach bledły jakby ktoś powoli zdejmował z niej cukrową
- 4:12skorupkę. Julia aż przystanęła.
- 4:15Helenka. Tu helenka machnęła wesoło i
- 4:19jest mi ciepło. Skąd ta izby odezwało się
- 4:22ciężkie, spokojne mieszanie chochlą baba jaga stała przy
- 4:27wielkim garze zadymiona osmalona zmęczona wyglądała nieprzyjaźnie
- 4:33to fakt, ale jej ruchy były konkretne jak u ratownika nic
- 4:37nie było dla efektu wszystko żeby działało w tym samym
- 4:41momencie rozległo się łupnięcie z tyłu chatki, jakby ktoś wpadł
- 4:45przez kolejne wejście. To był tadek zziajany z impetem
- 4:51wpadł do środka, z impetem rozglądając się jak burza.
- 4:54Gdzie jest helenka? Helenka odwróciła głowę i
- 4:57pomachała mu kubkiem, jakby to był Puchar, tadek, tu Jestem,
- 5:02tadek zamarł, a potem powoli opuścił ręce.
- 5:06Czyli podrapał się po głowie, nie włożyła się jej do pieca.
- 5:12Baba jaga spojrzała na niego tak, jak patrzy się na kogoś,
- 5:15kto właśnie zapytał, czy deszcz jest zupy.
- 5:19Do pieca prychnęła to jest piec do ogrzewania chatki i
- 5:23zaparzania herbatki a ciepło to czas a czas to ratunek bez
- 5:29temperatury. Ten wasz cukier nigdy nie puści.
- 5:32Julia zrobiła krok bliżej helenki już spokojniej, ale
- 5:36nadal czujnie. Nic ci nie jest?
- 5:40Jest mi ciepło powtórzyła helenka i uśmiechnęła się tak,
- 5:44jakby ktoś włączył jej słońce w środku.
- 5:48I mniej twardo felek wszedł w tryb śledczy.
- 5:51Zaczął myszkować po półkach suszonej jagody gorzkie kakao,
- 5:56sól w glinianej miseczce mapy ścieżek, stare dziwne przepisy
- 6:01tu nie było klatek na dzieci ani straszaków to był warsztat hmm
- 6:06mruknął tu pachnie jak. Odpowiedzialność.
- 6:11Baba jaga zerknęła na niego uważnie.
- 6:15Wafelku. Ty widzisz więcej niż reszta,
- 6:18felek poprawił czapeczkę dumny jak detektyw.
- 6:21Po znalezieniu pierwszego tropu, bo mam oczy jak 2 rodzynki w
- 6:25cieście odparł poważnie i one nie lubią.
- 6:29Jak ktoś miesza składniki bez przepisu po krzykach, wpadaniu i
- 6:33oddawaj helenkę w chatce zapadła ta szczególna Cisza, która nie
- 6:38straszy, tylko uspokaja. Ciepło z pieca pracowało jak
- 6:42koc. Para krążyła pod sufitem.
- 6:45A zapach cząbru i gorzkiego kakao trzymał się tu jak
- 6:48obietnica, że ktoś panuje nad sytuacją.
- 6:52Baba jaga bez zbędnych słów postawiła przed julią i tatkiem
- 6:552 kubki zapanowały tak mocno, że na moment zniknęły im nosy.
- 7:02Pijcie rzuciła krótko, to nie są czary, to zwykła równowaga.
- 7:07Tadek spojrzał podejrzliwie na parę.
- 7:10A nie ma wersji z miodkiem baba jaga uniosła brew.
- 7:16Tadkowi to wystarczyło, żeby przestać negocjować z życiem.
- 7:21Julia wzięła nieśmiały łyk. Smak był dziwny, najpierw
- 7:25gorzki, potem kwaśny, a na końcu ciepły, jakby ktoś od środka
- 7:30wygładzał myśli. Ta dziwna choroba felek nazwał
- 7:35to cukier kozą wtrąciła Julia, ocierając usta rękawem.
- 7:40Nazwa idealna baba jaga kiwnęła głową, ale żeby to odkręcić
- 7:45trzeba działać systematycznie, nie jakoś tylko krok po kroku.
- 7:51Felek w gramolił się na krzesło, żeby lepiej widzieć stół.
- 7:55Wyglądał jak mały profesor od tropów, tylko zamiast kredy miał
- 7:59czujny wzrok. Baba jaga ułożyła na blacie
- 8:02wszystko równo jak dowody w sprawie.
- 8:06Dzbanek, miseczka, garść jagód, kakao, sól.
- 8:11Felek aż poczuł szacunek w wafelkowych strukturach.
- 8:16Warsztat a nie teatr. Baba jaga stuknęła palcem w
- 8:20dzbanek. Krok pierwszy jeden łyk
- 8:24źródlanej wody. Tadek już nabierał powietrza,
- 8:27żeby powiedzieć coś o syropie, ale jaga popatrzyła tak, że
- 8:31syrop sam uciekł mu z wyobraźni. Tadek zrobił minę jakby woda
- 8:36była najnudniejszą rzeczą świata, ale wypił gulb.
- 8:42Krok drugi. Jagody.
- 8:44Powiedziała jaga i podała im ciemne kwaśne kuleczki.
- 8:48Tadek wrzucił jedną do ust i natychmiast wykrzywił twarz o
- 8:53kwaśne. Jak zadanie z matmy helenka
- 8:57zahichotała spod koca, a Julia też spróbowała i aż przymknęła
- 9:02oczy. Okropne.
- 9:05Baba jaga była niewzruszona, kwaśne, zatrzymuje cukrowe
- 9:09przyspieszenie to jak hamulec a hamulec w bajce też jest ważny.
- 9:14Felek pokiwał głową, mądrze zgadzam się, hamulce ratują
- 9:19wafle przed zderzeniem z tortem. Baba jaga przesunęła miskę z
- 9:23kakao. Krok trzeci.
- 9:26Gorzkie zalała proszek gorącą wodą.
- 9:30Zapach był mocny i prawdziwy. Taki, który mówi, wracamy do
- 9:34siebie. Julia wzięła łyk, tadek też i
- 9:39oboje poczuli, że w środku robi się ciszej.
- 9:42Spokojniej. To działa wyszeptała Julia,
- 9:48patrząc na swoje palce. Połysk na lukrowych paznokciach
- 9:52jakby przygasł już nie był taki idealny, bo równowaga działa
- 9:57zawsze odparła jaga nawet w bajce.
- 10:01Na koniec uniosła palce nad kubkami.
- 10:04Krok czwarty i ostatni szczypta soli.
- 10:08Jaga wsypała po kilka ziarenek licząc prawie pod nosem.
- 10:13Sól ustawia smak na właściwy tor wyjaśniła.
- 10:17Jak zwrotnica na kolejce tadek otarł czoło.
- 10:21Czemu tu tak gorąco? Baba jaga domknęła drzwiczki
- 10:25pieca, puf. Bo czasem ciepło przyspiesza
- 10:30ratunek i topi cukier w waszym ciele, ale tylko wtedy, gdy ktoś
- 10:34nad nim panuje. Kazała im usiąść blisko pieca,
- 10:39oddychać spokojnie i zrobić kilka powolnych kroków po izbie,
- 10:43jakby rozruszali ciało po długim siedzeniu.
- 10:47Para muskała, ręce i policzki, kryształki na skórze nie znikały
- 10:51od razu, ale miękły jakby przestawały się panoszyć.
- 10:55Felek swoim wafelkowym okiem specjalisty od słodkości poziom
- 10:59lepkości spada powiedział z ulgą o to lubię to stan, w którym
- 11:05detektyw może myśleć. Kiedy gorąca para z pieca
- 11:10otuliła izbę, a ja godowo kakaowy wywar zrobił swoje
- 11:14cukier, koza zaczęła się cofać nie z hukiem.
- 11:17Nie teatralnie, raczej jak lukier, który powoli puszcza,
- 11:21kiedy dostanie ciepło i cierpliwość na policzkach tatka
- 11:24cukierkowe piegi bledu, jakby ktoś ścierał je miękką gąbką.
- 11:29Kryształowy błysk z ust znikał centymetr po centymetrze.
- 11:34Julia podniosła dłonie do światła.
- 11:36Lukrowy połysk na paznokciach został już tylko cienką mgiełką,
- 11:41jak wspomnienie po brokacie, który spadł z choinki.
- 11:44Najwięcej działo się u helenki. Kolorowe koraliki, kryształki na
- 11:49rączkach miękły i robiły się mniejsze, a włosy przestawały
- 11:53wyglądać jak oprószone cukrem pudrem.
- 11:55Helenka poruszyła palcami i aż się ucieszyła, że znów są jej
- 11:59baba. Jaga popatrzyła na nich krótko
- 12:02rzeczowo jak sanitariuszka polowa po akcji.
- 12:06Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Julia przełknęła ślinę.
- 12:10To to znaczy, że było już naprawdę źle.
- 12:15Było. Przytaknęła jaga.
- 12:18Jeszcze trochę i nie byłoby już trochę.
- 12:22Transformacja na początku jest wolna, ale potem przyśpiesza jak
- 12:26bita śmietana w mikserze kręcisz, kręcisz i nagle fill
- 12:31gotowe. Tadek aż usiadł ciężej na
- 12:34krześle. A bita śmietana jest zła?
- 12:38Baba jaga uśmiechnęła się pod nosem.
- 12:41Nie chodzi o to, że coś jest złe powiedziała jaga twardo, ale bez
- 12:45straszenia to tylko porównanie cukier koza nie gryzie, ona
- 12:50zmienia, krystalizuje po cichu, aż w końcu człowiek wygląda jak
- 12:56cukrowa figurka. Jaga zrobiła pauzę, żeby słowa
- 13:00same dotarły. Błyszcząca.
- 13:03Idealna piękna jak ozdoba na torcie, tylko że to pułapka, bo
- 13:09taka figurka już nie biega, nie śmieje się, nie przytula, stoi i
- 13:15wygląda na zawsze. Felek przełknął i dodał cicho po
- 13:20fellowemu. A ja wolę być trochę kruchy, ale
- 13:24prawdziwy, bo słodycz to nie wszystko.
- 13:28Helenka przytuliła misia mocniej, jakby chciała się
- 13:31upewnić, że może Julia spojrzała na felka, tadek też i nagle
- 13:37oboje zrobili się jacyś mniejsi, bardziej zawstydzeni.
- 13:42Felku Julia zaczęła pierwsza. Przepraszamy, miałeś rację.
- 13:49Tadek pokiwał głową, a jego mina była poważna jak u kogoś, kto
- 13:53właśnie zrozumiał, że tylko spróbuje to wcale nie jest mała
- 13:57rzecz. No sorki, wiesz myślałem, że
- 14:01przesadzasz z tą ostrożnością. Felek poprawił swój kołnierzyk i
- 14:05westchnął, tak jak wzdycha wafelek, który chciałby
- 14:08powiedzieć, a nie mówiłem, ale woli być miły.
- 14:12Wafelki swoją mądrość mają mruknął i ta mądrość mówi.
- 14:18Pułapki zaczynają się od ładnie i malutko popatrzył na julię
- 14:23tadka i helenkę tak miękko, jakby przykrywał ich kocem z
- 14:27czekolady. Ale wafelki wiedzą też drugą
- 14:31rzecz. Dodał ciszej.
- 14:33Każdy może popełnić błąd. Nawet najbardziej dzielna
- 14:37drużyna ważne jest tylko to, co robisz potem feliks tuknął
- 14:41palcem w swój wafelkowy brzuszek jakby sprawdzał czy serce
- 14:45jeszcze pracuje. A potem robi się tak, mówisz o
- 14:49k. Dałem się złapać, wyciągasz
- 14:52wniosek i wracasz na czekoladowy trop bez wstydu z odwagą, bo
- 14:57Wstyd. To też taka pułapka, tylko że
- 15:00bez cukru uśmiechnął się krzywo. No i pamiętajcie, nie trzeba być
- 15:04idealnym, żeby być wspaniałym, wystarczy być sobą i próbować
- 15:09mądrzej niż wczoraj. W chatce było ciepło, spokojnie
- 15:13i. Trochę wstydliwie.
- 15:16Tak wstydliwie jak po sytuacji, kiedy człowiek wie, że zrobił
- 15:20błąd, tylko jeszcze nie wie jak go nazwać.
- 15:23Baba jaga odstawiła chochlę i spojrzała na nich po kolei nie
- 15:27strasząco rzeczowo jak ratownik, który najpierw opatruje, a potem
- 15:33mówi, jak nie wpaść. Drugi raz do tej samej dziury.
- 15:37Dobrze, teraz posłuchajcie mnie uważnie powiedziała krótko,
- 15:41następnym razem nie jecie słodyczy w lesie, nawet jeśli
- 15:45rosną na drzewach, nawet jeśli wyglądają jak prezent od natury.
- 15:50Tadek od razu podniósł rękę, jakby to była lekcja, a on miał
- 15:54bardzo ważną poprawkę. Ale my najpierw nie jedliśmy,
- 15:59była wstążka, nie jedz i my serio powiedzieliśmy nie.
- 16:04Julia też poczuła, że musi się wytłumaczyć, bo jej
- 16:07odpowiedzialność aż ją łaskotała pod żebrami.
- 16:11A poza tym to nie były zwykłe słodycze z drzew, to on zaczął
- 16:16ten skrzat, on dał nam lizaki. Helenka przytuliła misia i
- 16:21dorzuciła szybko trochę obronnie.
- 16:24I mówił w głowie ten głos. To było takie, że samo się
- 16:29chciało babajaga zmrużyła oczy nie ze złości z koncentracji.
- 16:35Skrzat powtórzyła. Jaki skrzat?
- 16:40Gdzie jak wyglądał coe dokładnie zrobił?
- 16:44Julia nie zdążyła nawet dobrać słów, bo obraz sam wskoczył jej
- 16:49do głowy. Jak kartka wysunięta z książki.
- 16:52Najpierw była brama jasia i małgosi kamieniczki stały na
- 16:55rynku jak bajkowe okładki. A kiedy Julia czytała na głos
- 16:59gwar miasta, nagle zwinął się w rulon, zrobili krok pod łukiem i
- 17:04wszystko zrobiło się inne bruk zmiękł powietrze zapachniało
- 17:09ziemią. I słodyczą tak intensywną jak
- 17:12otwarta paczka landrynek to było jak zakładka w książce wyrwało
- 17:17się Julii rynek. Został za nami, jakby za szybą
- 17:21tata w pół gestu, dziecko z lodami wszystko stało.
- 17:26Dobrze ucięła baba jaga co dalej?
- 17:29Co z tym skrzatem tadek aż podskoczył na krześle jakby bał
- 17:33się, że jeśli nie powiesz szybko, to wspomnienie znowu się
- 17:36przyklei. Był na polanie wóz miał koła jak
- 17:40plastry cytryny, a na wozie kryształki równe jak jakby ktoś
- 17:45je polerował. Helenka wcisnęła nos w misia i
- 17:49dodała cicho. I on się uśmiechał za szeroko,
- 17:54tak jakby ćwiczył uśmiech. Felek zmrużył oczy i wtrącił jak
- 17:59detektyw, który już widzi nitkę wystającą z kieszeni
- 18:02podejrzanego. Julia przełknęła ślinę.
- 18:06Powiedział, że Las jest nudny i trzeba go doprawić i że zna się
- 18:10na słodyczach i na umowach, a potem wyciągnął lizaki 3.
- 18:16Niebieski, czerwony, zielony, bez jednej rysy.
- 18:20Tadek aż poczuł w języku ten smak, jakby wrócił.
- 18:24Pachniały tak mocno, że aż robiło się ciepło w nosie, a on
- 18:29mówił nic nie kosztuje prawie nic.
- 18:33Baba jaga pochyliła się odrobinę.
- 18:36I co dalej? Co powiedzieliście dokładnie?
- 18:41Tadek spuścił wzrok. No jak to co dał nam te lizaki
- 18:46i. I potem zapytał, czy jak się
- 18:49znowu spotkamy, to czy weźmiemy od niego galaretki.
- 18:54Baba jaga pochyliła się jeszcze bliżej.
- 18:57A umowa czy była umowa? W chatce zrobiło się jeszcze
- 19:03ciszej, jakby nawet piec nasłuchiwał.
- 19:06Umowa stoi powiedziała helenka i ścisnęła misia króliczka jeszcze
- 19:11mocniej. Powiedzieliśmy, że umowa stoi
- 19:15powtórzył lekko przerażony Tadeusz.
- 19:18Ale to chyba nic złego? Zapytała Julia słowa mają moc
- 19:24dodał filozoficznie felek. Baba jaga stuknęła palcem w blad
- 19:29jakby przybijała fakt do deski. No to daliście się złapać na
- 19:34haczyk dodała zawarliście z nim umowę urobił was w swoje niecne
- 19:40zamiary, gwałtownie odwróciła się do nich, jak ktoś, kto
- 19:43właśnie układa w głowie mapę zagrożenia.
- 19:47Teraz słuchajcie, to nie zaczęło się od całego lasu.
- 19:51Powiedziała twardo, najpierw zaczął od okolicznych dzieci od
- 19:55tych, które biegały tu same, które chciały tylko spróbować i
- 19:59wrócić do domu. Jedno drugie, trzecie, aż plotka
- 20:03zrobiła swoje, a on już wiedział, że to działa.
- 20:07Zrobiła krok do półki i stukniała w słoik z cukrem.
- 20:10Jakby to był dowód rzeczowy. Potem zaczął zostawiać cukierki
- 20:15w lesie, nie żeby jeść, żeby wabić, rozkładał je jak okruszki
- 20:20na ścieżce tulizak tam drops, tam karmelowa nitka i za każdym
- 20:24razem szept robił resztę jeszcze jeden tylko jeden.
- 20:30Z felek przełknął ślinę. Czyli to była pułapka
- 20:36rozstawiona jak znaki drogowe mruknął.
- 20:40Dokładnie przytaknęła jaga a teraz jest gorzej bo to już nie
- 20:45są tylko przynęty. Teraz cały Las jest zarażony
- 20:48cukier, kozą, słodycz nie jest tu ozdobą, jest narzędziem
- 20:53powietrze, ścieżki te idealne kryształki, wszystko pracuje na
- 20:58jego korzyść. Julia poczuła, jak robi jej się
- 21:02zimno mimo ciepła pieca. Po co mu to?
- 21:06Baba jaga zmrużyła oczy. Bo on potrzebuje coraz więcej
- 21:10cukru, coraz więcej kryształków to jego biznes.
- 21:15Cukier daje mu materiał i ster. Najpierw robi was błyszczących,
- 21:19żebyście sami się sobie podobali, potem robi was
- 21:22posłusznych, bo jeszcze odbiera hamulec, a kiedy hamulec znika,
- 21:27umowa prowadzi was tam, gdzie on chce.
- 21:30Zawiesiła głos na moment, a potem dodała już prościej, żeby
- 21:34każdy z nich poczuło to dokładnie.
- 21:37A wy trafiliście mu pod sam nos jak świeża, ciepła drożdżówka na
- 21:42parapecie, a on jak to on sprytnie zawarł z wami umowę.
- 21:49Julia zbladła. Tadek też nagle przestał wiercić
- 21:52się na krześle, nawet helenka przytuliła misia ciszej, jakby
- 21:56bała się, że zbyt głośny oddech znów obudzi szept.
- 22:01Ale wyrwało się Julii. Przecież my nic nie
- 22:04podpisaliśmy, nie było żadnej umowy, nie było żadnego papieru.
- 22:10Baba jaga pokręciła głową krótko i twardo.
- 22:14W świecie bajek umowa to umowa nie musi być na pergaminie,
- 22:18wystarczy słowo, a wy powiedzieliście je razem.
- 22:22Tadek przełknął ślinę. Czyli umowa ustna też się liczy?
- 22:28Liczy się najbardziej, bo wchodzi prosto do głowy odparła
- 22:32jaga. I właśnie o to mu chodzi,
- 22:34żebyście sami powiedzieli, tak. Felek zmrużył oczy, ale tym
- 22:40razem nie jak ktoś, kto już wie wszystko raczej jak detektyw,
- 22:45który szuka jednego praktycznego wyjścia.
- 22:48Okej mówił ostrożnie każdą umowę da się jakoś unieważnić, prawda?
- 22:55Baba jaga zawahała się tylko na mgnienie.
- 22:58Da się, ale to nie jest pstryk. Umowy w bajkach nie pękają od
- 23:03życzeń. Julia przełknęła ślinę.
- 23:07To od czego? Jaga wskazała wolumin brodą.
- 23:11Od warunków zawsze jest haczyk, linijka, której nikt nie czyta,
- 23:16bo wszyscy wolą skrót. Tadek popatrzył na grubość
- 23:20księgi. Skoro jesteśmy w bajce, to
- 23:24odpowiedź jest na pewno zapisana gdzieś tutaj
- 23:27odparłentuzjastycznie, tadek, Julia prychnęła haczyk zapisany
- 23:32małym druczkiem w książce co mam milion stron.
- 23:35Felek już kartkowa wał powoli jak detektyw, który słyszy
- 23:40papier, oho, tu coś jest na marginesach stron migały drobne
- 23:46dopiski, strzępki, sylaby, okruszki.
- 23:51Kra Ki olo ra zmarszczył czekoladowe brwi trochę brak w
- 23:59tym słodkiej logiki. Helenka aż podskoczyła z misiem
- 24:04to układanka. Baba jaga skinęła głową.
- 24:08Tak się chowa rzeczy ważne kawałkami, żeby je złożyć,
- 24:13trzeba cierpliwości i sprytu. Felek zamknął wolumin na chwilę
- 24:19i położył na nim dłoń. Jakby uspokajał rozbrykaną
- 24:23książkę. Potem spojrzał na całą drużynę,
- 24:26już spokojny, już zdecydowany w jego oczach pojawił się błysk.
- 24:32Nie taki pewny, jak u kogoś, kto już zna odpowiedź raczej taki
- 24:36jak u detektywa, który właśnie poczuł zapach tropu i myśli.
- 24:40Chyba wiem, gdzie to prowadzi z rybą na haczyku.
- 24:43Albo chociaż z samym haczykiem powiedział felek twardo jak
- 24:47gorzka czekolada. Cytujemy waszą bajkę, bo słodycz
- 24:52to nie wszystko, liczy się spryt.
- 24:55A wtedy piec zrobił pyk, pyk jakby chatka odetchnęła i
- 25:00szepnęła. No wreszcie.
- 25:04Chwilę później baba jaga rozwinęła na stole szorstką
- 25:07mapę. Nie była to elegancka mapa z
- 25:10atlasu, tylko taka jaką robi się w terenie z plamami zagięciami i
- 25:15kreskami, które oznaczały bardziej pamięć niż geometrie.
- 25:19Dobra powiedziała krótko. Jeśli chcecie przerwać cukier
- 25:23kozę, musicie dotrzeć tam, gdzie ją nakręca, odnaleźć treść umowy
- 25:28i znaleźć wyjście. Tadek zadarł brodę.
- 25:33Czyli to jego fabryki? Jaga skinęła głową i stuknęła
- 25:37palcem w punkt na mapie głęboko w lesie.
- 25:41Tam za zakrętem 3 smaków. On właśnie tam lubi czekać.
- 25:46Julia wpatrywała się w mapę, jakby próbowała zobaczyćścieżkę,
- 25:50zanim ją przejdą. Co to za miejsce?
- 25:53Stara przędzalnia przerobiona na cukrową robotę odpowiedziała
- 25:57jaga kiedyś tam robili nici, teraz robią cukrowe włókna
- 26:02takie, które wplątują ludzi w umowy.
- 26:05Felek dotąd milczał. Stał przy stole jak mały strateg
- 26:09jego wafelkowe oczy skakały między mapą woluminem i
- 26:13woreczkiem z ziołami, jakby układał w głowie Plan z klocków.
- 26:18Nagle uniósł palec. Oho, to znaczy, że nie możemy
- 26:22iść tam jako my. Tadek zmarszczył brwi.
- 26:26To jako kto? Felek uśmiechnął się krzywo.
- 26:31Ten uśmiech zawsze oznaczał jedno spryt, wchodzi na scenę.
- 26:36Jako jego sukces. Powiedział spokojnie, titel li
- 26:40tury musi uwierzyć, że cukier koza już nas ma, że umowa
- 26:44działa, że jesteśmy gotowi. Julia od razu poczuła dreszcz,
- 26:49ale tym razem nie był strachem. Był pomysłem.
- 26:54Czyli mamy go zwieść? Dokładnie przytaknął felek.
- 26:59On kocha widok błyszczących kryształków.
- 27:02Kocha moment, kiedy ktoś wygląda na prawie gotowego, jeśli damy
- 27:06mu ten obrazek, podejdzie bliżej.
- 27:10Mama jaga przyjrzała mu się uważnie.
- 27:13Sprytne i ryzykowne. Słodko, ale z odwagą mruknął
- 27:19felek. Tylko, że odwaga ma dziś Plan.
- 27:23I tak w ciepłej chatce przy mapie i woluminie rozpoczęła się
- 27:27narada, która miała zwabić ci te liturego prostą w ich spryt.
- 27:33Baba jaga zatrzymała ich jeszcze na progu.
- 27:35Nie robiła wielkich pożegnań, tylko spojrzała każdemu w oczy
- 27:39jak ratownik, który przekazuje drużynie jedną najważniejszą
- 27:43rzecz. Ja zostaję.
- 27:46Powiedziała krótko. Ktoś musi trzymać tu strefę
- 27:49rozsądku i wyciągać z lasu tych, których złapie szept.
- 27:54Jeśli pójdę z wami Las będzie miał wolne ręce.
- 27:59Julia zacisnęła usta. Ale babciu.
- 28:03Nie, ale ucięła jaga już łagodniej.
- 28:07Wy macie spryt, ja mam cząber każdy robi swoje baba jaga
- 28:11podała frankowi mały woreczek i glinianą miseczkę z gęstą,
- 28:15przezroczystą mazią. Klej na kryształki macie
- 28:20wyglądać jak cukrowe ofiary? Nie stać się nimi, Zero
- 28:24podlizywania. Tadek przełknął ślinę.
- 28:28Czyli udajemy, że nas dopadło? Dokładnie mruknął felek.
- 28:34Fit eli tury lubi sukces? Pokażemy mu obrazek, który
- 28:38kocha. I tak zaczęła się ich cukrowa
- 28:41metamorfoza. Julia przykleiła sobie kilka
- 28:45błyszczących kryształków na rękawy i kołnierz, tak żeby
- 28:48wyglądało jakby cukier. Koza dopiero zaczynała ją
- 28:51ozdabiać. Tadek dostał cukierkowe piegi na
- 28:55policzkach 2 rzędy kryształków, idealnie nierównych, żeby było
- 28:59wiarygodnie. Helenka miała najłatwiej parę
- 29:03cukrowych koralików na dłoniach i odrobinę białej mgiełki na
- 29:07włosach jak puder na babeczce. A felek.
- 29:12Felek, choć był najtwardszy w drużynie też dał się przystroić
- 29:16mały kryształek przy krawędzi czapeczki i 2 na ramionach.
- 29:20Jakby słodycz próbowała się do niego dobrać.
- 29:23Wafelek spojrzał na siebie z ukosa, oho, detektyw w wersji
- 29:28limitowanej cukrowa ozdoba dobra czas na spektakl.
- 29:33Ruszyli. Las prowadził ich pewnie aż
- 29:37zapewnie. Ścieżka była gładka, a słodycze
- 29:41po bokach wisiały nisko. Jakby ktoś celowo ułożył
- 29:45dekorację na wysokości języka. Powietrze robiło się coraz
- 29:49bardziej lepkie, coraz bardziej ładne i coraz bardziej ciche jak
- 29:54w miejscu, gdzie ktoś nie chce świadków, a potem usłyszeli to,
- 29:58co było jak podpis terktergter dźwięk kołowrotka.
- 30:05Fabryka nie była zwykłym domem, była wydrążonym ogromnym
- 30:10drzewem, które wyglądało, jakby ktoś zamienił je w maszynę.
- 30:14W środku błyszczały szpule cukrowych nici, całe wieże
- 30:18połyskujących włókien cienkich jak pajęczyna, a mocnych jak
- 30:23upór na środku terkotał wielki kołowrotek, kręcąc się sam,
- 30:28jakby napędzało go czyjeś więcej.
- 30:31I stał tam on titalitury, nie jak miły sprzedawca jak
- 30:36właściciel uśmiech miał twardy wyćwiczony bez jednej rysy,
- 30:41dokładnie taki jakiego lizaki, gdy ich zobaczył aż rozłożył
- 30:46ręce, jakby witał dostawę. No nareszcie zawołał słodko
- 30:50złośliwie czekałem, oj czekałem, nie mogłem się doczekać.
- 30:55Jego spojrzenie przejechało po Julii po tatku po helence.
- 31:00I zatrzymało się na felku. Dłużej z satysfakcją.
- 31:06Felek zrobił krok do przodu, specjalnie trochę niepewny,
- 31:10jakby umowa ciągnęła go za niewidzialną nitkę.
- 31:14Zagrał idealnie spojrzenie lekko przygaszone ramiona, opuszczone
- 31:20cukrowe kryształki na czapeczce błysnęły dokładnie tyle, ile
- 31:23trzeba tak mruknął, cicho posłusznie.
- 31:28Umowa. Ci te litury aż klasnął w
- 31:32dłonie. Właśnie umowa stoi, prawda?
- 31:35Tadek przełknął ślinę, ale trzymał rolę.
- 31:38Julia też, helenka ścisnęła, króliczkowego pluszaka i zrobiła
- 31:43minę cukrowo posłuszną, choć w oczach miała ten mały upór,
- 31:47który lubi robić niespodzianki. Kitel litury odwrócił się do
- 31:51kołowrotka i wskazał palcem na wolne miejsce przy szpulach.
- 31:56No skoro już przyszliście to do pracy równiutko hop hop hop
- 32:01grzecznie bez pytań umowa to umowa kołowrotek przyśpieszył
- 32:05terk terk terk jakby już świętował.
- 32:09Felek skinął głową spokojny, jak ktoś, kto udaje spokój.
- 32:14Tak jest powiedział miękko bez pytań.
- 32:18I cała drużyna cukrowa i posłuszna zrobiła krok w stronę
- 32:22maszyny. Na razie grali.
- 32:26Na razie title litury był pewien, że ich ma i przez krótką
- 32:30chwilę wszystkim wydawało się, że mają wszystko pod kontrolą.
- 32:33Przebrania działają, nie mają objawów cukier, kozy.
- 32:37Titali tury stanął przy kołowrotku, jak dyrygent przed
- 32:40orkiestrą. Zadowolony zapewne za słodki.
- 32:46No równiutko zawołał grzecznie bez pytań.
- 32:50Umowa to umowa. I wtedy to się stało.
- 32:54Wszyscy zrozumieli. Julia chciała się zatrzymać.
- 32:59Serio chciała? Tylko, że jej noga nie zapytała
- 33:02o zdanie. Zrobiła krok.
- 33:05Tadek próbował cofnąć rękę od kołowrotka, ale palce same się
- 33:09zacisnęły jakby ktoś wcisnął w nie niewidzialną instrukcję.
- 33:13Helenka przytuliła króliczka i szepnęła nie, lecz jej łokieć
- 33:17uniósł się posłusznie, jakby ją ktoś ciągnął na nitce.
- 33:21Ci te litury za klaskał, ho ho zaweł z zachwytu.
- 33:25Widzicie umowa, to umowa, umowa zawsze działa.
- 33:29W tym momencie dla wszystkich stało się to oczywiste.
- 33:33To umowa ich wiązała cukier, koza była tylko dodatkiem.
- 33:38Felek zrobił krok do przodu, celowo powolny, celowo odrobinę
- 33:43zgaszony, jakby też zaczynało mu się robić ciężko.
- 33:47Skrzat od razu złapał to spojrzeniem, zatrzymał się,
- 33:51zmierzył felka od czapeczki po czekoladowe stopy.
- 33:55A ty powiedział przeciągle taki twardy, taki mądry, a jednak
- 34:01tylko kruchy wafelek. Felek opuścił ramiona dokładnie
- 34:06tak jak trzeba, żeby wyglądać na kogoś, kto zaraz się podda.
- 34:11Umowa. Mruknął cicho.
- 34:14Ti te litury aż się rozmarzył. Właśnie umowa stoi, prawda?
- 34:20Przesunął się jeszcze bliżej. Za blisko.
- 34:24Jeszcze chwilka i będziesz waflem w cukrowej posypce
- 34:27wyjątkowymrzadkim idealnym ozdoba na sam pałac króla za
- 34:34ciebie zapłacą mi trzykrotność. Felek poruszył się minimalnie,
- 34:38jakby zakręciło mu się w głowie. Nie proszę, ja nie chcę dodał.
- 34:44Słabo felek titalitury rozłożył ręce jak sprzedawca na jarmarku
- 34:49nie chce, nie chce, nikt nie chce.
- 34:52No chyba chyba, chyba, że podpiszesz ze mną prawdziwą
- 34:58umowę. I tu felek w środku uśmiechnął
- 35:01się szeroko, bo to było dokładnie to, czego potrzebował.
- 35:05Felek zachrypiał odrobinę jak kruszony wafel w zamkniętym
- 35:09opakowaniu. Podpisze, ale jak brzmi umowa?
- 35:14Jakie warunki? Ti te litury parsknął ojej jaki
- 35:19ostrożny wafelek. No dobrze popatrz popatrz.
- 35:23Wskoczył na stopień wozu i stuknął palcem w lukrowy napis
- 35:27na boku litery były fikuśne zawijane, a między nimi mnóstwo
- 35:32drobnego druczku. Jakby ktoś chciał ukryć prawdę
- 35:35wśród ozdób i te litury odchrząknął z dumą i zaczął
- 35:38recytować prawie śpiewając kto lizaka weźmie, mówiąc umowa
- 35:43stoi, niechaj się moich rozkazów nie boi, wnet moim sługą na
- 35:49zawsze zostanie. By spełniać grzeczniutko każde
- 35:52me żądanie. Zrobił teatralną pauzę, żeby
- 35:56jego własne słowa go pogłaskały. Od gwizdka do gwizdka robota nie
- 36:02żarty. Twój dzień jest na liście i
- 36:04stemplu oparty masz nosić skrzynki z posypką i z cukrem i
- 36:09milczeć jak karmel co twardnieje w luksze marudzić zabraniam kto
- 36:14bąk nie choć ów tę całą swą zmianę zaczyna znów kołowrotek
- 36:19zakaszlał jakby z zachwytu terkterk titelitury pochylił się
- 36:24ku ostatniej linijce i uderzył w nią paznokciem.
- 36:28Tu takie mniej istotne, ale. Lecz pakt ten jest ważny,
- 36:33blablabla i siłę swą ma blablabla, dopóki tajemnica
- 36:38imienia blabla wciąż trwa. Blablabla.
- 36:44Felek uniósł brwi idealnie nieświadomie.
- 36:48Tajemnicą imienia zapytał spokojnie.
- 36:52Title litury skrzywił się i machnął ręką, jakby odganiał
- 36:55komara. Drobiazg bajkowy dodatek nikomu
- 36:59się nie chce w to bawić, nikt go nie zna, więc umowa stoi i stoi,
- 37:04co nie? Dodał z tym swoim przyklejonym
- 37:07uśmiechem od ucha do ucha. Felek skinął głową, udając, że
- 37:11wierzy, ale w środku już miał kolejny klocek w planie.
- 37:14Jeśli umowa ma trzymać mocno, to musi mieć też swoje pęknięcie
- 37:19tajemnica imienia. Jaga mówiła przecież jasno, w
- 37:23warunkach zawsze siedzi haczyk, taki mały, że większość
- 37:27przechodzi obok, bo patrzy tylko na wielkie litery.
- 37:31Felek poczuł to mrowienie, które zawsze wracało, gdy jeden trop
- 37:35nagle łączył się z drugim. Aha, mruknął titani tury zmrużył
- 37:41oczy. Soho.
- 37:44Felek natychmiast przykrył błysk udawaną obojętnością.
- 37:48Nic tylko cyferki, wafelki lubią liczyć warstwy.
- 37:54Skrzat prychnął i odwrócił się do dzieci.
- 37:57A wy co tak się ociągacie do przędzenia warknął.
- 38:01I znów umowa pociągnęła julię tadka i helenkę jak niewidzialna
- 38:06gumka Julia zacisnęła zęby i zrobiła krok, choć w środku
- 38:10mówiła nie. Tadek ruszył nogą, jakby ktoś mu
- 38:15ją pożyczył na chwilę helenka posmutniała, ale ręce ręce
- 38:20posłusznie robiły swoją robotę. Gitary tury obrócił się do felka
- 38:25i podał mu wielkiego zielonego lizaka.
- 38:28Zielony aż świecił jakby był zrobiony z zaklętej mięty.
- 38:33To co waflu umowa stoi? Czy Chcesz na zawsze zostać
- 38:37cukrowym posągiem w zamku króla? Felek zachwiał się teatralnie,
- 38:42jakby właśnie uratował go ostatni oddech.
- 38:45Wyprostował się z ulgą i poprawił wafelkową czapeczkę.
- 38:49Zaraz, zaraz ja tylko muszę coś sprawdzić, podniósł wolumin
- 38:54jakby potrzebował się podeprzeć, muszę sprawdzić, czy warunki
- 38:58umowy są zgodne z najnowszym kodeksem między bajkowym, żeby
- 39:02nie było naruszenia paragrafu 113 title litury aż za nie
- 39:08mówił. Co, kim ty jesteś Green
- 39:12spectorem, czemu nie zamieniasz się w cukier?
- 39:15Co ty powiedziałeś? 113?
- 39:18Felek otworzył wolumin nie kartkował jak czytelnik kartkowa
- 39:23wał jakłowca tropów. Tak, 113, a dokładnie 110 i 3.
- 39:33W tej samej chwili titley tury zrobił oczy wielkie jak bezy w
- 39:36cukierni zaczęły mu drgać uszy, potem zaczął kręcić się w kółko,
- 39:41jakby ktoś wsadził go do beczki z gorącym budyniem.
- 39:44Felek nie przestawał wertował strony i liczył pod nosem.
- 39:49Na stronie setnej na marginesie między drukiem a ciszą ktoś
- 39:53kiedyś dopisał urwany kawałek słowa, tylko tyle, żeby oko
- 39:57zaczepiło się jak haczyk. Felek dotknął palcem.
- 40:01Rum. Na stronie dziesiątej.
- 40:06Pel na stronie trzeciej. Tield.
- 40:11Julia zobaczyła to kątem oka. Umowa wciąż pchała ją do szpuli,
- 40:16ale w spojrzeniu pojawiła się iskra, jak mały płomień pod
- 40:19mokrym drewnem. Tadek patrz wydusiła przez
- 40:23zaciśnięte zęby. Tadek kręcił korbką jak automat,
- 40:28ale jego oczy pracowały jak latarki raz na wolumin raz na
- 40:32felka raz na marginesy helenka z króliczkiem w ramionach,
- 40:36wyszeptała do siebie jakby składała hasło do tajnego
- 40:39przejścia rumpel felek uniósł kartkę odrobinę wyżej, tak by
- 40:46nikt poza nimi nie widział i znalazł jeszcze jeden dopisek
- 40:50schowany głębiej. Przy przypisie drobnym
- 40:53druczkiem. Skin dokończył cicho.
- 40:58Rum pl stilt skin. Felek zamknął wolumin na
- 41:04sekundę, jakby uspokajał rozbrykaną książkę.
- 41:08Potem spojrzał na te liturego. Skrzat stał jak napięta
- 41:12landrynka cały drżał jego czapka, przekrzywiła się od
- 41:16nerwowego drgnięcia, a palce ściskały powietrze jakby chciały
- 41:19złapać coś niewidzialnego i rozerwać na czole, wystąpiły mu
- 41:24kropelki lukru albo potu, tylko słodszego uśmiech zniknął,
- 41:29zostały zęby. Odłóż to, zostaw.
- 41:33Syknął dam ci lepsze warunki umowy nowe, miękkie, słodsze ani
- 41:40się wasz nie. Felek zrobił krok do przodu.
- 41:45Nie teatralny prawdziwy. Mruczę twoją tajemnicę.
- 41:50Powiedział spokojnie. Ci te litury zastygł kołowrotek
- 41:55jakby na ułamek sekundy zgubił rytm.
- 42:00Nie wysyczał skrzat nie wolno. Felek podniósł głowę w jego
- 42:07oczach był ten błysk, niepewność, tylko odwaga sprytu.
- 42:11Taka co mówi spróbuje. Wolno odparł, bo słodycz to nie
- 42:17wszystko. Liczy się spryt, a spryt czasem
- 42:20polega na tym, żeby nazwać rzeczy po imieniu.
- 42:23Julia poczuła, jak drży jej ręka.
- 42:26Umowa jeszcze trzymała jeszcze tadek kręcił korbką, ale w
- 42:30oczach miał jedno felku proszę helenka wciągnęła powietrze i
- 42:35wyszeptała z całych sił proszę. Felek spojrzał prosto na title
- 42:41liturego. Twoje prawdziwe imię brzmi
- 42:45rumpel still skin. To nie był wybuch, to było
- 42:49pęknięcie ciche, ale totalne. Lukrowy napis na wozie
- 42:55zmatowiał, jakby ktoś posypał go gorzkim kakao.
- 42:59Cukrowe nici straciły sprężystość i opadły bez dumy.
- 43:03Kołowrotek jęknął jak stara maszyna bez paliwa trwa i Cisza.
- 43:09A dzieci? Nagle przestały się ruszać.
- 43:13Julia cofnęła ręce, jakby dopiero teraz zauważyła, że nie
- 43:16były jej. Tadek puścił korbkę i zachwiał
- 43:20się, bo zniknęło to niewidzialne ciągnienie.
- 43:23Helenka zrobiła krok swój własny i przytuliła się do Julii.
- 43:28Ci te litury cofną się jego twarz, zrobiła się mała, prawie
- 43:32zwyczajna, bez tej twardej landrynkowej pewności.
- 43:37Nie, nie sygnał cienko co wy narobiliście mój cukrowy
- 43:43interes. Felek uniósł brwi.
- 43:46Dopóki tajemnica trwa wszystko działa, prawda?
- 43:51Skrzat otworzył usta, ale słowa nie wyszły, jakby własna umowa
- 43:55zatkała mu gardło. Titeli tury warknął coś pod
- 43:59nosem jak rozgnieciony cukierek, który chciałby być spowrotem
- 44:02lizakiem? Potem rzucił się w cień między
- 44:05korzeniami. Hej, tadek ruszył pierwszy stój.
- 44:11Julia wystartowała bez słowa skok przez skrzynkę z posypką
- 44:15ręka na belce, 2 kroki po wozie jakby Las był placem zabaw, a
- 44:20ona znała wszystkie drabinki. Helenka przycisnęła króliczka i
- 44:24pobiegła krótko, ale dzielnie titeritury mignął raz drugi
- 44:29czapeczka podskakiwała mu jak przecinek w drobnym druczku
- 44:33skręcił nagle w wąską ścieżkę, której nikt nie zauważyłby,
- 44:37gdyby nie to, że ziemia była tam lekko polukrowana tadek.
- 44:41Zginął się o nie jęknął to jest nielegalny lukier.
- 44:46Julia była już prawie przy skrzacie, ale title litury
- 44:50zrobił coś, co robią tylko ci, którzy uciekają od dawna, odbił
- 44:54w bok. Wskoczył między 2 korzenie i
- 44:57zsunął się w dół, jak po zjeżdżalni sekunda 2.
- 45:02I było po nim tylko cukrowa. Mgiełka zakręciła się w miejscu,
- 45:06jakby ktoś zamknął za nim niewidzialne drzwi.
- 45:10A niech to uciekł wyszeptała helenka.
- 45:15Felek zacisnął dłoń na woluminie.
- 45:17Uciekł, bo się boi powiedział cicho.
- 45:21To też jest trop. Wtedy z cienia wysunęła się
- 45:25sylwetka, najpierw ręka z drewnianą łyżką, potem twarz to
- 45:30była baba jaga, tylko jakby mniej straszna Legenda, a
- 45:34bardziej babcia jadzia. Nadal przenikliwe oczy nadal ten
- 45:40bajkowy charakter, ale uśmiech ciepły jak w kuchni, gdy ktoś
- 45:44wie, co robi. No proszę powiedziała babcia
- 45:47jadzia, zwinny, jak zawsze upiekło mu się tym razem.
- 45:53Julia zacisnęła usta jeszcze rozgrzana po biegu.
- 45:57To co teraz gonimy? Babcia jadzia pokręciła głową.
- 46:02Jej oczy nadal były przenikliwe, ale uśmiech miała taki, jakby
- 46:06właśnie przykrywała ciastościereczką, żeby spokojnie
- 46:09wyrosło. Nie dzisiaj najważniejsze
- 46:12zrobiliście umowa puściła, a wasze ręce znów są wasze, a to w
- 46:17bajkach jest bardzo dużo. Tadek spojrzał w ciemną
- 46:22szczelinę między korzeniami, gdzie zniknął titeli tury.
- 46:26Czyli uciekł. Uciekł, bo pierwszy raz od dawna
- 46:30ktoś go nazwał i nie zadrżał odparła babcia jadzia.
- 46:35Tacy co żyją z cudzych podpisów najbardziej boją się czytania
- 46:38drobnym druczkiem helenka przytuliła króliczka i
- 46:42westchnęła tak jakby oddawała ciężar z serca.
- 46:46Felek poprawił wafelkową czapeczkę i zacisnął dłoń na
- 46:49woluminie. Skoro upiekło mu się, to znaczy,
- 46:53że będzie wracał mruknął babcia. Jadzia skinęła będzie próbował,
- 46:59ale wy macie coś, czego on nie ma, macie siebie i macie ten
- 47:04stuknęła łyżką w okładkę woluminu klucz od bajki.
- 47:09Julia spojrzała na felka. A skąd ty w ogóle wiedziałeś z
- 47:13tym 113? Tadek aż się odwrócił.
- 47:18No właśnie ja myślałem, że to numer tramwaju.
- 47:21Felek udawał, że się zastanawia bardzo długo, żeby dodać temu
- 47:25powagi, a potem uśmiechnął się pod nosem.
- 47:28Powiedzmy, że mam we Wrocławiu starego przyjaciela, takiego co
- 47:32lubi fakty bardziej niż plotki i czasem podsuwa detektywom bardzo
- 47:36małe, bardzo ważne liczby. Helenka zamrugała.
- 47:41Przyjaciela. Mhm, mruknął felek malutkiego z
- 47:47brodą i z miną jakby widział już niejedną przygodę.
- 47:51Babcia jadzia odwróciła się lekko w stronę lasu, jakby
- 47:54słuchała, czy coś jeszcze się skrada.
- 47:57Cisza tylko słodki zapach w powietrzu i dalekie trzaśnięcie
- 48:01gałązki. Dobra powiedziała do bramy zanim
- 48:07bajka przewróci stronę. Ruszyli już spokojniej, ale
- 48:12wciąż czujnie. Las po drodze wydawał się mniej
- 48:16napuszony jakby opadł z niego część lukru.
- 48:20Cukrowa mgiełka była rzadsza, a wolumin w rękach felka
- 48:24zachowywał się jak kompas. Raz cięższy, raz lżejszy, jakby
- 48:29sam mówił tędy. Kiedy dotarli do kamiennego łuku
- 48:34między jasiem i małgosią, wszystko wyglądało znajomo i
- 48:38trochę niemożliwie. Po drugiej stronie przez cienką
- 48:42szybę portalu wciąż był rynek i wciąż ten sam obrazek.
- 48:47Dziecko z podwójną porcją lodów czekoladowych biegło jak
- 48:51zatrzymane w uśmiechu, a tata stał w pół gestu i pokazywał
- 48:55mamie coś w Górze. O rany.
- 48:57Szepnęła Julia i jakby ktoś wcisnął pauzę.
- 49:02Zakładka mruknął tadek mówiłem. I wtedy go zobaczyli.
- 49:08Na niskim postumencie siedział krasnal wrocławski.
- 49:12Mały jak kubek kakao dla helenki, ale z miną jakby
- 49:16trzymał w kieszeni pół miasta i wszystkie jego tajemnice.
- 49:20Felek podszedł, pierwszy, zatrzymał się, położył dłoń na
- 49:25woluminie, jakby meldował misja wykonana na razie.
- 49:30Dziękuję powiedział cicho. Za 113.
- 49:35Krasna nie odpowiedział głośno, tylko mrugnął do felka,
- 49:39dokładnie tak jak wtedy i jakby od niechcenia poruszył ustami.
- 49:44Fakty ponad hipotezy felek skinął minimalnie.
- 49:48Na czekoladowym tropie mruknął do siebie tego się nie gubi.
- 49:53Zrobili krok pod łuk, potem drugi.
- 49:57Świat kliknął gwar rynku, wrócił jak fala gołębie, śmiechy,
- 50:02stukot obcasów, zapach drożdżówek.
- 50:05Dziecko z lodami dokończyło bieg jakby nic się nie stało.
- 50:09Tata dokończył gest, mama się uśmiechnęła, helenka wypuściła
- 50:13powietrze i aż się zachichotała, jakby dopiero teraz przypomniała
- 50:17sobie, że można oddychać. Normalnie żyjemy ogłosił tadek i
- 50:23nie Jestem landrynką na wystawie.
- 50:26Julia przytuliła helenkę jednym ramieniem.
- 50:29I mamy wolumin. Felek spojrzał na okładkę przez
- 50:33ułamek sekundy. Wydawało mu się, że w świetle
- 50:36słońca coś na brzegach kartek błysnęło jak cukrowy pył maleńko
- 50:42prawie nic, ale detektywi zauważają prawie nic.
- 50:47Felek uśmiechnął się ciepło, choć w oczach został mu ten
- 50:50błysk czujności. Dziś wygraliśmy jedno, bardzo
- 50:54ważne, nie. Powiedział, a jutro do czytamy
- 50:59resztę. Dzięki, że byliście z nami w tej
- 51:02przygodzie. Czasem największa pułapka nie ma
- 51:04kłów ani pazurów, tylko miły uśmiech i jedno zdanie, które
- 51:10brzmi niewinnie, a potem ciągnie jak niewidzialna nitka.
- 51:15A największe zwycięstwo? To moment, kiedy ręce i myśli
- 51:19znów są nasze i można powiedzieć mądre, nie bez wstydu, za to z
- 51:26odwagą. I Jeszcze raz ogromne
- 51:28podziękowania dla Julii Tadeusza helenki i ich taty Wojciecha to
- 51:33wasz pomysł był iskrą tej historii i dzięki wam ten
- 51:37cukrowy Las dostał swój prawdziwy trop.
- 51:41A co dalej? Na razie zamykamy tę kartkę, ale
- 51:45detektywi wiedzą, że bajki lubią zostawiać okruszki.
- 51:50Ten maleńki błysk na brzegach woluminu mógł być tylko
- 51:54światłem, a mógł być też zapowiedzią, że twitter litury
- 51:58kiedyś spróbuje wrócić na czekoladowym tropie.
- 52:03Do usłyszenia.