Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Jaś i Małgosia 🍬 Bajka dla dzieci (Cukierkoza I) | Felek Wafelek (PFW_051)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski dziś zabieram was do samego serca Wrocławia
- 0:04prosto na rynek tam gdzie powietrze pachnie jak ciepła
- 0:08drożdżówka z kakao i stary papier w bibliotece, gdy ktoś
- 0:12otwiera książkę w tym jednym idealnym momencie.
- 0:17Słuchacie odcinka felek wafelek i cukier, koza, jaś i Małgosia
- 0:23to opowieść o bramie, która działa jak magiczna zakładka do
- 0:27bajki. O słodyczy, która kusi zbyt
- 0:30spokojnie i o tropie, którego pod żadnym pozorem nie wolno
- 0:34zgubić. Czy zwykły łuk między
- 0:36kamienicami może być wejściem do lasu, którego nie ma na żadnej
- 0:41mapie? Dlaczego w tym lesie najbardziej
- 0:44niebezpieczne rzeczy wcale nie straszą, tylko wyglądają
- 0:48idealnie i grzecznie zapraszają. Zanim ruszymy po odpowiedzi,
- 0:54ogromne brawa dla Julii Tadeusza helenki i ich taty Wojciecha, to
- 0:59oni jako pierwsi wygrali w słodkiej loterii, a ich pomysł
- 1:03stał się fundamentem dzisiejszej historii.
- 1:06Gotowi ułóżcie się wygodnie, poprawcie czapeczki, przytulcie
- 1:11mi się i wspólnie policzmy 3 okruszki odwagi, raz. 2. 3
- 1:20zaczynamy. Jeżeli felek stał się już
- 1:22znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:26zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 1:30dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:34mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:37Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:41historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:45dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:48Wrocławski rynek tętnił życiem jak wielkie kolorowe mrowisko.
- 1:52Bruk był ciepły od słońca. Gołębie urządzały zawody w
- 1:56eleganckim dreptaniu. A w powietrzu mieszały się
- 1:59zapachy świeżych, drożdżówek, kakao, zbitą śmietaną i czegoś
- 2:05jeszcze. Czegoś, co przypominało stary
- 2:07papier w bibliotece, kiedy ktoś otwiera książkę i nagle robi się
- 2:11ciszej, Julia szła przodem włosy spięte w długi kucyk.
- 2:16Obok młodszy brat Tadeusz, jak zwykle w czapce z daszkiem
- 2:20skierowanym do tyłu, a mała helenka trzymała ich na zmianę
- 2:23za ręce, jakby była kapitanem wyprawy i pilnowała, żeby załoga
- 2:28się nie rozpadła, a tuż obok maszerował felek wafelek.
- 2:33Niewielki kwadratowy wafelek z oczami ciekawskimi jak 2 małe
- 2:36reflektory, jego ręce i nogi były cienkie i sprężyste.
- 2:41A krok miał taki, jakby w każdej chwili mógł wskoczyć na trop,
- 2:45złapać podejrzany okruszek i ogłosić światu wielkie odkrycie
- 2:49zatrzymali się przed 2 najsłynniejszymi kamieniczkami
- 2:53na wrocławskim rynku jasiem i małgosią, które stały obok
- 2:58siebie jak 2 barwne postacie z bajki.
- 3:00Tylko że namalowane na prawdziwych murach.
- 3:03Patrzcie, Julia wskazała na łuk łączący budynki, wyglądają,
- 3:09jakby trzymały się za ręce jak rodzeństwo, które nigdy się nie
- 3:13zostawia. Tadek podniósł brwi.
- 3:15Albo jak 2 znaki drogowe, które mówią tędy do przygody, ale bez
- 3:20marudzenia. Helenka za chichotała i aż
- 3:23podskoczyła, bo brama naprawdę wyglądała jak wejście do czegoś
- 3:27większego niż zwykła uliczka. Przed chwilą wyszli z maleńkiego
- 3:30antykwariatu, tam między półkami z książkami o zapachu kurzu i
- 3:35wanilii dostali swój skarb ciężki, oprawiony w ciemną skórę
- 3:39wolumin baśni braci grimm, sprzedawca starszy pan o oczach
- 3:44bystrych jak Sokół podał księgę jak mapę, do miejsca, którego
- 3:48nie ma w atlasach. Ta historia lubi być czytana na
- 3:52głos. Są wtedy, a jego uśmiech był
- 3:55zagadkowy i nie lubi, gdy się ją przerywa w połowie.
- 4:00Felek od razu zauważył coś jeszcze, gdy tylko Julia ułożyła
- 4:05wolumin w ramionach on przyklęknął, tak jak detektywi
- 4:09mają w zwyczaju jakby miał lupę, choć lupy nie miał i dotknął
- 4:13grzbietu księgi. Jedna część kartek była wyraźnie
- 4:17bardziej wytarta niż inne, jakby ktoś wracał do tej samej strony
- 4:22setki razy. Na brzeszkach stron były rysunki
- 4:26małego człowieka i jakieś zapiski o szemranych umowach.
- 4:31Mruknął felek mrużąc oczy tu pachnie umową, a umowy w bajkach
- 4:36lubią się przyklejać jak karmel do zębów.
- 4:40Julia już otwierała książkę, czytam tylko kawałek okej,
- 4:44zapytała, jakby zwracała się i do dzieci i do bramy, i do samej
- 4:48księgi. Noco dodała nostalgicznie to
- 4:53idealny moment na opowiadanie o jasiu i małgosi.
- 4:57Felek wyprostował się dumny i gotowy.
- 5:00Na czekoladowym tropie zawołał, bramy lubią, jak się je czyta na
- 5:05głos. Czasem to jedyny klucz, który
- 5:07pasuje do zamka z powietrza tuż przy kamiennym łuku, trochę z
- 5:11boku, na niskim postumencie siedział krasnal wrocławski,
- 5:16malutki jak kubek kakao dla helenki, ale z miną jakby
- 5:20widział już niejedną przygodę i niejedną pomyłkę.
- 5:23Dorosłych. Felek przystanął nagle, jakby
- 5:26ktoś mu nacisnął w środku przycisk uwaga.
- 5:30Bo krasnal nie mrugnął do wszystkich, mrugnął tylko do
- 5:33niego. A potem pochylił się odrobinkę
- 5:36tak blisko, że reszta świata na sekundę przycichła.
- 5:41Wiadomość była skierowana wyłącznie do wafelkowych uszu.
- 5:44Fakty ponad hipotezy poszeptał wroclowek kod 113.
- 5:52Felek nawet nie drgnął, tylko przełknął ślinę i skinął
- 5:55minimalnie jak detektyw, który właśnie dostał hasło do sejfu.
- 6:00113 powtórzył w myślach, a ta liczba zabrzmiała mu w głowie
- 6:05jak ciche pstryknięcie, jakby ktoś wsunął do książki
- 6:08niewidzialną zakładkę, nie mówiła jeszcze gdzie dokładnie
- 6:12wrócić, ale na pewno szeptała jedno tu będzie ważne.
- 6:17Felek zmrużył oczy i przełknął czekoladę.
- 6:20Na czekoladowym tropie. Wymamrotał pod nosem.
- 6:25Brzmi jak coś, co może się przydać dokładnie w tym
- 6:28momencie, kiedy będzie potrzebne.
- 6:30Julia nagle odchrząknęła i zaczęła czytać pierwszy akapit o
- 6:35lesie, w którym słodycze rosną jak owoce.
- 6:37Aścieżki lubią prowadzić w głąb. Najstarsza siostra recytowała
- 6:42kolejne linijki, a dzielna ciekawska drużyna maszerowała
- 6:46między kamieniczkami w stronę łączącej ich bramy wejściowej.
- 6:50W tej samej chwili dźwięk miasta jakby ktoś zwinął w rulon, nie
- 6:54było już gwaru, nie było turystów, nie było stukotu
- 6:58obcasów. Zrobiło się cicho tak cicho jak
- 7:02w bibliotece, gdy ktoś szepcze Cisza i wszyscy nagle
- 7:05przypominają sobie, że są między książkami, zrobili krok pod
- 7:10kamiennym łukiem, potem drugi bruk pod stopami zrobił się
- 7:15miękki, jakby pod nim leżał dywan z mchu.
- 7:18Powietrze zmieniło smak, było wilgotne i pachniało ziemią, ale
- 7:23też czymś słodkim, intensywnym. Jak otwarta paczka landrynek?
- 7:29Julia odruchowo obejrzała się za siebie kamieniczki jaś i
- 7:33Małgosia wciąż tam były, ale wyglądały, jakby ktoś odsunął je
- 7:37o kilka stron w głąb książki, a za bramą po drugiej stronie
- 7:41widać było rynek, jak przez cienką szybę, jakby czas się tam
- 7:45zatrzymał. Dziecko biegło z podwójną porcją
- 7:48lodów czekoladowych w uśmiechu, zawieszone na wieczne już już, a
- 7:53ich tata stał w półgestu i pokazywał mamie coś w Górze,
- 7:57jakby mówił. Zobacz, zobacz i miał to,
- 8:01zobacz. Na zawsze.
- 8:04To to chyba jakiś portal szepnęła podekscytowana Julia.
- 8:09Albo zakładka w książce mruknął tadek tylko taka duża.
- 8:15Felek spojrzał na nich poważnie. Nieważne jak to nazwiemy, ważne,
- 8:20żebyśmy pamiętali drogę powrotną.
- 8:23Miasto zniknęło przed nimi rozpościerał się Las, jakiego
- 8:27nie było na żadnej mapie. Skraj lasu braci grimm wyglądał
- 8:33jak kraina z marzeń cukiernika, choć na pierwszy rzut oka
- 8:36wszystko wydawało się prawie zwyczajne, drzewa miały pnie o
- 8:41barwie ciemnej czekolady, ale nie błyszczącej.
- 8:44Raczej takiej gorzkiej szlachetnej jak tabliczka z
- 8:48wysoką zawartością kakao. Liście lśniły, jakby ktoś musnął
- 8:53je perłowym pyłem, ledwie widocznym jak posypka, która
- 8:56uciekła z cukierni. A kiedy wiatr poruszał
- 8:59gałęziami, słychać było delikatne szeleszczenie, jak
- 9:03przesypywanie cukru w papierowej torebce.
- 9:07Ktoś helenka wciągnęła powietrze nosem, mniam.
- 9:12O nie tadek zaśmiał się krótko, helenka, ty masz radar na
- 9:17słodycze? Przy ścieżce rosły krzaki,
- 9:20których owoce wyglądały jak różowe kuleczki obsypane drobnym
- 9:24cukrem. Tadek przystanął i wyciągnął
- 9:27rękę. Czy to marcepan?
- 9:31Julia natychmiast złapała go za rękaw.
- 9:33Nie dotykaj. Pamiętasz co mówił tata?
- 9:36W bajkach nic nie jest takie na jakie wygląda.
- 9:40A w tym lesie wygląda na to, że wszystko wygląda bardzo
- 9:43smacznie. Mruknął tadek, ale cofnął dłoń.
- 9:47Choć kusiło trzymały się razem, badając otoczenie końcówkami
- 9:52znalezionych patyków, Julia stuknęła patykiem w jedną
- 9:56zmarcia panowych kuleczek. Ta odskoczyła jak piłeczka i
- 10:01zostawiła na patyku cienką lepką smugę.
- 10:05Lepi się jak pianki z ogniska zauważyła.
- 10:09Felek przysiadł obok dotknął smugi opuszką palca, po czym od
- 10:13razu odsunął rękę jak detektyw, który właśnie dotknął dowodu
- 10:17rzeczowego. Aha, lepkość podejrzana to nie
- 10:22jest zwykły owoc. Wiatr przyniósł nagle nowy
- 10:25zapach, nie spaleniznę i nie zgniłe liście, woń gorzkiego
- 10:30kakao i świeży wziął, jakby ktoś gotował herbatę w środku lasu.
- 10:35Zapach był kojący, ale też trochę tajemniczy, jakby mówił,
- 10:40tu jest ktoś, kto wie, co robi. Felek dostrzegł coś jeszcze na
- 10:46pniu starego dębu, wisiała szeroka satynowa wstążka, była
- 10:50przekręcona i zachlapana czymś, co przypominało zaschnięty
- 10:54lukier. Felek podskoczył, chwycił
- 10:57wstążkę i jednym sprytnym ruchem wyprostował materiał.
- 11:02Napis stał się czytelny, nie jedz.
- 11:06Helenka aż zacisnęła usta, jakby to było wyzwanie sportowe, nie
- 11:10jeść w lesie ze słodyczami. Tadek spojrzał na julię.
- 11:15To brzmi jak zasady w muzeum nie dotykać, nie biegać, nie
- 11:19oddychać. Felek pokiwał głową.
- 11:23To jak to było z tymi bajkami? Tadek mówił dalej coraz ciszej,
- 11:28one zawsze chcą, żeby ktoś coś ugryzł.
- 11:30To jak zaproszenie na kolację, na której ty możesz być daniem
- 11:33głównym? A my na pewno nie chcemy być
- 11:36daniem w menu odparł felek poprawiając swoją wafelkową
- 11:40czapeczkę. Nawet jeśli brzmi to pysznie i
- 11:43wygląda jak darmowa dokładka. Helenka wskazała na kępkę mchu,
- 11:47który wyglądał jak Zielona wata cukrowa już wyciągała rączkę,
- 11:52ale kiedy poczuła na sobie czujny wzrok, felka, szybko
- 11:55schowała ręce za plecy. Jak żołnierz na apelu i wtedy
- 11:59jakby Las to usłyszał i się ucieszył, wrócił.
- 12:02Szept jeszcze jeden tylko. Jeden Julia zadrżała, ale zaraz
- 12:08wzięła głęboki oddech. Okej, okej, chodźmy dalej
- 12:14zdecydowała. Ostrożnie.
- 12:18Ścieżka wiła się między drzewami i była dziwnie wygodna, jakby
- 12:24ktoś ją przyciął, posprzątał i ułożył specjalnie dla nich tu
- 12:29nie było korzeni, o które można się potknąć.
- 12:31Tu nie było kamieni, które wbijają się w buty, było miękko
- 12:36i równo. A potem zaczęły się zaproszenia.
- 12:41Co kilka kroków zawsze na wysokości ich wzroku błyskało
- 12:45coś idealnegolandrynka jak szkiełko lizak bez rysy drops,
- 12:51gładki jak perła nie leżały byle jak stały czekały tak równo
- 12:57jakby Las miał własnego dekoratora wystaw powietrze
- 13:01gęstniało od słodyczy nie jak burza jak syrop.
- 13:07I razem z tym wracał szept najpierw cichutko, jakby
- 13:10wstydliwie. Jeszcze jeden.
- 13:13Tylko jeden. Helenka zwalniała tadek,
- 13:17przełykał ślinę, Julia ściskała wolumin jakby książka mogła
- 13:21trzymać ich za rękę. Nawet felek czuł, jak w jego
- 13:24czekoladowym środku ktoś mówi, no przecież to tylko malutki
- 13:29Las, nie naciskał, Las sprawdzał, kusił raz landrynką,
- 13:34potem przypadkiem stawiał lizak na samym środku ścieżki, potem
- 13:39zostawiał drops tak blisko, że aż chciało się go.
- 13:43Sprawdzić językiem i za każdym razem szept brzmiał niewinnie,
- 13:48grzecznie, prawie jak prośba. Jeszcze jeden tylko jeden.
- 13:54Felek przystanął. Nie zatrzymał ich ruchem
- 13:57policjanta, zatrzymał chwilę w nich wziął wdech drugi.
- 14:05Oho, zawsze zaczyna się od jednego malutkiego.
- 14:09Powiedział spokojnie. Najpierw jest jeszcze jeden,
- 14:13potem już ostatni, a potem już nie ty trzymasz słodycz, tylko
- 14:18ona trzyma ciebie. Helenka przytuliła misia jak
- 14:22kotwice. Tadek zawahał się w pół kroku.
- 14:26Julia skinęła głową szybko, jakby łapała rozsądek, zanim
- 14:30ucieknie. Szept spróbował Jeszcze raz
- 14:34miękko jak kocyk. Jeszcze jeden jeden malutki
- 14:39tylko jeden. Nie powiedzieli razem.
- 14:43Krótko głośno jak tarcza. Przez sekundę Las jakby się
- 14:49obraził, jakby nie lubił, gdy ktoś odpowiada.
- 14:53Felek odetchnął. Na czekoladowym tropie ten Las
- 14:57kusi słodyczami. Na końcu ścieżki pojawiło się
- 15:01światło. Nie ciepłe jak słońce, jaskrawe,
- 15:05sztuczne, jakby ktoś rozstawił 1000 cukrowych lampionów i
- 15:10zaprosił ich dalej na środku polany stał niezwykły pojazd wóz
- 15:15okołach przypominających plastry cytryny, wyładowany po brzegi
- 15:19kryształkami, które mieniły się wszystkimi kolorami tęczy.
- 15:24Kryształki były tak równe, tak gładkie i tak czyste, że
- 15:28wyglądały bardziej jak biżuteria niż słodycze.
- 15:31Obok wozu kręcił się mały człowieczek w wysokim kapeluszu.
- 15:36Uśmiechał się szeroko aż za szeroko i co chwilę dotykał
- 15:40palcem kącika własnych ust, jakby sprawdzał, czy uśmiech
- 15:44nadal trzyma formę. Potem poprawiał kapelusz.
- 15:48Jednym wyćwiczonym ruchem. Witajcie podróżnicy zawołał,
- 15:52kłaniając się przesadnie nisko, nazywam się titelitury Jestem
- 15:57tu, by umilić wam czas, w tym nudnym lesie.
- 16:00Nudnym tadek rozejrzał się wokół w lesie, gdzie drzewa pachną jak
- 16:05czekolada, a liście błyszczą jak posypka ktoś mówi nudno.
- 16:10Titani tury zahi hotel, ale ten śmiech był jak dzwoneczek, który
- 16:15dzwoni trochę za długo. Och, och, w bajkach trzeba
- 16:19czasem doprawić atmosferę, a ja mam najlepsze wzmacniacze
- 16:23podskoczył do skrzynki na wozie i wyjął 3 lizaki.
- 16:27Każdy był idealnie okrągły, bez jednej rysy na powierzchni
- 16:31iskrzył się drobny pył jak brokat, jeden niebieski.
- 16:35Drugi czerwony, a trzeci zielony proszę proszę to dla was.
- 16:40Tylko spróbujcie to nic nie kosztuje prawie nic.
- 16:44Julia odruchowo cofnęła dłoń. Nie bierzemy od obcych.
- 16:49Obcych titeli tury położył rękę na piersi jakby go to zabolało.
- 16:55Ja Jestem częścią tego lasu, a Las jest wasz, jeśli zechcecie
- 17:00bajka was wybrała bajka was zaprosiła.
- 17:05Tadek spojrzał na lizaki, zapach truskawki i gumy balonowej był
- 17:09tak mocny, że aż robiło się ciepło w nosie.
- 17:12Helenka przełknęła ślinę, felek zrobił krok do przodu.
- 17:17Dlaczego są takie idealne? Zapytał spokojnie słodycze w
- 17:23normalnym świecie mają rysy, a twoje wyglądają jakby je
- 17:26polerował ktoś od diamentów. Te litury na moment przestał się
- 17:31uśmiechać. Tylko na moment, potem uśmiech
- 17:35wrócił jeszcze szerszy. Bo ja cenię sobie jakość i
- 17:39porządek to moje drugie imiona, a porządek jest piękny, a piękno
- 17:45jest słodkie. I lepkie.
- 17:48Mruknął felek. Ci te litury machnął ręką jakby
- 17:51odpędzał muchę. Nie słuchajcie tych starych
- 17:54znaków w lesie, to sprawka tej starej wiedźmy z lasu.
- 17:58Ona chce zachować wszystkie pyszności dla siebie, a potem
- 18:01kusi biedne dzieci do swojej chatki.
- 18:04Na pewno ją znacie. Julia zacisnęła usta.
- 18:08Nie znamy jej. Ale ja znam title litury
- 18:12podskoczył, znam tu wszystkich i wszyscy znają mnie.
- 18:16Znam się na słodyczach, znam się na umowach, znam słowa, znam
- 18:20obietnicę. Wysunął lizaki jeszcze bliżej.
- 18:24To jak dodał z czarującym uśmiechem dzieci zawahały się
- 18:29nie dlatego, że nagle zapomniały zasady tylko dlatego, że szept
- 18:33lasu był w nich jak podmuch. Jeszcze jeden.
- 18:37Tylko jeden. Julia spojrzała na tatka na
- 18:41helenkę na felka. Felek był czujny, ale też
- 18:45wiedział, że czasem w bajkach postać musi zrobić błąd, żeby
- 18:50zrozumieć pułapkę. Dzieci wyciągnęły rękę po
- 18:52lizaki. Każdy po jednym kolorze, a potem
- 18:56najpierw niepewnie, spróbowały odrobinę tylko musnęły lizak
- 19:00językiem i smak był zbyt dobry, zbyt natychmiastowy, jakby
- 19:06cukier skakał prosto do głowy, zanim zdążył przejść przez
- 19:09gardło. Truskawkowy guma balonowa i smak
- 19:13zielonego jabłuszka. Dobre rozmarzył się Tadeusz.
- 19:19Tak dobre dodała głucho Julia, a helenka tylko potknęła głową
- 19:25oblizując kąciku ust. Najlepsze jakie jadłam.
- 19:30Ti te litury zadowolony klasnął w dłonie.
- 19:34Wiedziałem, że wam posmakują to najlepsze lizaki na całym
- 19:37świecie. Jak się spotkamy następnym
- 19:40razem, to dam wam do spróbowania cukrowych galaretek.
- 19:43Co wy na to? Umowa stoi?
- 19:46Umowa stoi, odpowiedziały dzieci prawie odruchowo i jednocześnie
- 19:50w tym momencie coś jakby kliknęło jak mały, niewidzialny
- 19:54zatrzask. Felek aż drgnął.
- 19:57Hej, hej, spokojnie z tym stoi mruknął słowa potrafią mieć moc.
- 20:03Ti te litury uśmiechną się jeszcze szerzej, aż jego twarz
- 20:07wyglądała jak maska z pęknięciem no i pięknie umowa stoi słowo to
- 20:12słowo a ja bardzo cenię sobie słowa co mają moc.
- 20:17W tym momencie Julia spróbowała wytrzeć chusteczką, ociekające
- 20:21lepkim lizakiem palce. Pył nie schodził, zamiast
- 20:24znikać, błyszczał jeszcze bardziej.
- 20:28Wóz ruszył koła zakręciły się cicho szur szur title litury
- 20:33wskoczył na kozioł i pomachał im wesoło.
- 20:37Tu nawet strach jest z cukru. Zawołał felek nachylił się do
- 20:41Julii. Strach z cukru to brzmi jak
- 20:44hasło reklamowe pułapki na myszy.
- 20:47Gdy wóz odjeżdżał, felek dostrzegł na burcie dziwne
- 20:51ozdobne napisy. Litery były z lukru i jakby
- 20:54lekko pełzały drgając w rytm terkotu kół i stukotu końskich
- 20:59kopyt. Wóz jednak skręcił i znikł za
- 21:02zakrętem i felek nie zdążył przeczytać, co było tam
- 21:05napisane, ale nagle poczuł w wafelkach, że to nie była zwykła
- 21:10reklama. Odeszli z polany, a Las zrobił
- 21:13się cichszy. Tylko, że to już nie była zwykła
- 21:16Cisza, to była Cisza, w której coś pracowało jak niewidzialna
- 21:21maszyna, której nie widać, ale ją czuć.
- 21:25W języku w głowie tadek szedł pierwszy i aż promieniał od
- 21:30wspomnienia smaku. No powiedzcie sami, całkiem miły
- 21:34ten pan mruknął i te lizaki najlepsze jakie jadłem.
- 21:40Helenka podskakiwała jakby cukier w niej wciąż klaskał i ja
- 21:44wzięłam tylko malutki i nic się nie stało powiedziała szybko
- 21:49nawet mi się humor poprawił. Julia przytuliła wolumin mocniej
- 21:54rozsądek miała w kieszeni, ale smak lizaka próbował go
- 21:58wyciągnąć za ucho. Przecież jesteśmy w bajce,
- 22:02odezwała się bardziej do siebie niż do nich.
- 22:05Nie wszystkie bajki są złe. Tadek od razu podchwycił jakby
- 22:10to było hasło do przejścia dalej.
- 22:12No pewnie, a titani tury mówił, że wiedźma jest zła baba jaga,
- 22:17że trzeba jej unikać. Helenka kiwnęła głową tak mocno,
- 22:22jakby już miała mapę. Tu miły pan, tu zła baba, felek
- 22:27szedł obok cichy, za cichy, w końcu cmoknął, jakby jego własna
- 22:33czekolada też miała zdanie. Oho, mruknął to jest właśnie ten
- 22:39moment, kiedy zasady robią się śliskie.
- 22:42Julia spojrzała na niego z lekkim zniecierpliwieniem.
- 22:46Felek może może nie wszystko musi być pułapką.
- 22:50Tadek parsknął, no właśnie jesteśmy w bajce, a ty
- 22:54zachowujesz się jak strażnik. Tabliczki nie dotykać.
- 22:58Helenka dodała od razu i jak pan od zasad, felek zatrzymał się na
- 23:03pół kroku i spojrzał na nich spokojnie, a nie obrażony, ani
- 23:07dumny po prostu pewny. Wafelki swoją mądrość mają.
- 23:12Powiedział cicho, bo wafel jak pęknie to już nie udaje, że nic
- 23:17się nie stało, a ja wolę wiedzieć wcześniej.
- 23:21Ruszyli dalej w zamyśleniu przy ścieżce wyrósł niski krzaczek z
- 23:26różowymi kuleczkami marcepanu tak równymi, jakby ktoś je
- 23:29toczył w dłoniach. Dalej zwisały z gałęzi
- 23:32cieniutkie nitki karmelu, błyszczące jak złote włosy, a
- 23:37pod jednym pniem leżał mały guzik z cukru, idealny okrągły
- 23:42drops, samotny jak porzucona moneta.
- 23:45Tadek spojrzał na felka. No i co mam przejść obok?
- 23:50To wygląda jak prezent. To wygląda jak test mruknął
- 23:56felek. Ale ja tylko tadek już się
- 23:59uśmiechał, tylko dotknę językiem bez gryzienia to się nie liczy.
- 24:05Tadek Julia zaczęła, ale w jej głosie zabrakło stanowczości, bo
- 24:10sama patrzyła na te różowe kuleczki i myślała, przecież ja
- 24:14dopilnuję, przecież ja Jestem odpowiedzialna jeden mały.
- 24:19Helenka ścisnęła, misia i wyszeptała ja też chcę tylko
- 24:24malutki. Proszę felek zrobił krok bliżej,
- 24:28jakby chciał zasłonić im widok własnym wafelkowym ciałem.
- 24:33Słodko, ale z odwagą powiedział. Szybko odwaga to chcieć i nie
- 24:38robić, ale szept był sprytny, zamiast naciskać, zaczął ich
- 24:43głaskać. Przecież jesteśmy w bajce.
- 24:47Tadek pierwszy uległ nachylił się i musnął językiem cukrowy
- 24:51drops i smak był natychmiastowy tak dobry, że aż zrobiło mu się
- 24:57cieplej w środku. O wymknęła mu się serio
- 25:03najlepsze takie miętowe. Julia wzięła do palców jedną
- 25:08marcepanową kuleczkę dosłownie jedną taką niewinną.
- 25:13Tylko sprawdzę czy jest prawdziwa.
- 25:16Mruknęła jakby to było badanie naukowe ugryzła.
- 25:20Helenka popatrzyła na nich, a potem na karmelową nitkę, która
- 25:23zwisała z gałęzi jak złoty sznureczek.
- 25:27Ja tylko ten mały kawałeczek szepnęła i pociągnęła językiem
- 25:31po karmelu i wtedy wydarzyło się coś podstępnego, niewielkie
- 25:36kuszenie, niewielki wybór, tylko małe ciche powtórzenie.
- 25:42Tadek cofnął się o krok, po czym odruchowo wrócił i musnął drops
- 25:46Jeszcze raz jakby sprawdzał, czy smak nadal istnieje.
- 25:50Julia przełknęła ślinę i nim zdążyła pomyśleć, że to głupie
- 25:54odłamała z marcepanu drugi jeszcze mniejszy okruszek
- 25:58helenka też jeden raz drugi raz jakby karmelowy sznureczek sam
- 26:04przyciągał jej usta, a szept już nie z lasu, tylko z ich własnych
- 26:09głów mruczał miękko. Jeszcze jeden.
- 26:13Tylko jeden. Felek stał obok i patrzył jak
- 26:17jeszcze jeden malutki robi się śliski, jakby to nie było już
- 26:21słodycze, tylko przycisk wafelek zacisnął dłonie.
- 26:26Aha powiedział cicho to już nie jest smak, to jest mechanizm.
- 26:33Po jeszcze jednym Las wyglądał przez moment piękniej, jakby
- 26:38ktoś podkręcił kolory i powiedział, proszę Nagroda tadek
- 26:43parsknął cicho, bo nagle poczuł się jak gwiazda.
- 26:47Ej, patrzcie, wskazał na policzki, ja mam piegi, piegi
- 26:52były cukierkowe, różowe, niebieskie, zielone jak
- 26:56kryształowa posypka na pączku, a kiedy tadek oblizał wargi
- 27:01zupełnie odruchowo usta błysnęły mu jak landrynka dosłownie jakby
- 27:06zrobiły się z kryształku. Ok, to jest nawet słodkie
- 27:12mruknął Julia chciała powiedzieć, nie, to nie jest
- 27:16fajne, nawet jak słodkie, tylko że jej dłonie też zaczęły
- 27:20wyglądać dziwnie, ładnie na palcach pojawił się połysk jak
- 27:24delikatny brokat, a paznokcie zrobiły się gładkie i
- 27:28błyszczące, jakby ktoś je zamalował diamentowym lukrem to
- 27:33ja mam lukrowe paznokcie. Szepnęła zaskoczona helenka
- 27:37podniosła ręce i aż pisnęła, bo u niej wszystko działo się
- 27:41szybciej. Na rączkach miała już kolorowe
- 27:44kryształki większe niż u pozostałych jak małe cukrowe
- 27:47koraliki, które nagle postanowiły zostać na skórze na
- 27:51zawsze. A we włosach przy kosmykach
- 27:54pojawiła się lekka Biała mgiełka jak cukier, puder na ciepłym
- 27:58cieście. Ja Jestem jak babeczka
- 28:01zahichotała helenka, ale śmiech szybko jej zadrżał tylko czemu
- 28:07to takie twarde? Zrobiła krok i poczuła, że ręce
- 28:11są jakby cięższe, a ruchy bardziej ograniczone.
- 28:15Niby nic strasznego, po prostu mniej skakania, więcej
- 28:19ostrożnych ruchów, tylko że w tej samej chwili w głowie
- 28:23każdego z nich odezwała się ta sama myśl przebrana w różne
- 28:27zdania. Jeszcze jeden malutki i będzie
- 28:30idealnie. Tadek spojrzał na wiszące
- 28:33niedaleko karmelowe nitki. No przecież jesteśmy w bajce,
- 28:38wymknęła mu się. Może to tak ma być.
- 28:42Julia ścisnęła wolumin jakby książka mogła ją przytrzymać
- 28:46przy rozsądku. Nie wszystkie bajki są złe.
- 28:50Powiedziała, ale zabrzmiało to bardziej jak usprawiedliwienie
- 28:53niż decyzja. Helenka przytuliła misia na
- 28:57futerku, pluszaka też mi gotały drobne iskierki, jakby złatał
- 29:01cukrowy pył z powietrza. Felek stał obok i oddychał
- 29:05wolno. On też czuł zapach słodyczy i
- 29:08też miał w środku ciche mmm, bo był z czekolady, zacisnął
- 29:13dłonie. Kruszę się, lecz nie poddaje
- 29:16powiedział do siebie, a potem już do nich spokojnie, ale
- 29:20stanowczo. Oho, to jest klasyczna cukier,
- 29:23koza, ona nie straszy, ona ozdabia, a potem mówi, że bez
- 29:28jeszcze nie będziesz wystarczający.
- 29:32Tadek przełknął ślinę. To to to, co to nie jest fajne.
- 29:38Fajne jest tylko na początku odparł felek.
- 29:42Pułapki zawsze zaczynają się od ładnie.
- 29:45Wtedy powietrze przyniosło coś nowego.
- 29:48Zapach ziół cząbru i gorzkiego kakao prawdziwego nieidealnego
- 29:55takiego, które mówi wracamy do siebie.
- 29:58Felek drgnął. Czujecie ktoś tu gotuje
- 30:02rozsądek, a z gęstwiny jak uderzenie chochli o kociołek
- 30:06padł energiczny głos, a kogo my to mamy?
- 30:11Zza drzew wyskoczyła postać wysoka i zadymiona, jakby
- 30:15właśnie przebiegła przez pół lasu i jeszcze zdążyła zajrzeć
- 30:19do pieca. Szaty miała przydymione, ciężkie
- 30:22od ziół twarz osmaloną sadzą, a w ręku wielką drewnianą chochlę
- 30:28wyglądała nieprzyjaźnie. Jej wzrok przeleciał po Julii i
- 30:32tatku, ale natychmiast zatrzymał się na helence na kryształkach
- 30:37na rączkach na lukrowej mgiełce we włosach.
- 30:41Na tym, że dziewczynka stoi, ale jakby już z trudem baba jaga
- 30:46nawet nie westchnęła zareagowała.
- 30:49A co to nie ma czasu do stracenia szybko?
- 30:52Julia cofnęła się odruchowo, serce podskoczyło jej do gardła.
- 30:58Kim pani jest? Jestem jaga ucięła krótko jakby
- 31:02to była informacja na opasce ratownika i nie stójcie jak
- 31:06cukrowe słupki. Tadek zbladł, helenka zrobiła
- 31:10pół kroku i zawahała się, jakby nogi nagle zrobiły się z
- 31:14twardejlandrynki w jej głowie na pewno zabrzmiało to samo, co u
- 31:18reszty. Jeszcze jeden malutki i będzie
- 31:21idealnie. Baba jaga nie pozwoliła, żeby to
- 31:24jeszcze w ogóle zdążyło urosnąć. Hub wzięła helenkę na ręce
- 31:30pewnie szybko, jakby ćwiczyła to 1000 razy.
- 31:33Helenka zdążyła tylko złapać powietrze i zniknęła z jagą w
- 31:37głąb lasu, zostawiając smugę dymu i cząbru.
- 31:42Hej, krzyknęła Julia. Gdzie ją pani zabiera?
- 31:47Tam, gdzie szept nie ma wstępu. Odkrzyknęła baba jaga nie
- 31:51zatrzymując się ani na moment. Tadek ruszył za nimi pierwszy aż
- 31:56mu cukierkowe piegi za migotały porwali helenkę.
- 32:00Julia pobiegła zaraz po nim wolumin niemal wypadł jej z rąk,
- 32:05ale przycisnęła go do piersi. Jakby książka mogła ją utrzymać
- 32:08przy rozsądku. Felek dopadł ich w jednym
- 32:12sprężystym susie i wszedł między nich jak prowadzący wyprawę.
- 32:17Razem powiedział ostro i oddychamy.
- 32:21Jak mamy oddychać? Sygnał tadek to baba jaga.
- 32:26Felek wciągnął powietrze nosem, raz drugi.
- 32:31Fakty ponad hipotezy mruknął do siebie, jakby przypominał własną
- 32:35zasadę. Czuje zioła cząber i gorzkie
- 32:40kakao. I co z tego?
- 32:43Felek nie zdążył odpowiedzieć, bo wtedy stało się coś, co nie
- 32:46pasowało do porwania. Z oddali dobiegł ich śmiech
- 32:50helenki. Nie płacz, nie krzyk, śmiech
- 32:53perlisty, trochę zadyszany, jakby ktoś ją zagadywał,
- 32:57łaskotał w bok, albo owinął w koc i powiedział już już mała
- 33:01szybciutko, zaraz będzie lepiej. Julia aż przyhamowała.
- 33:06Ona się śmieje. Felek skinął głową biegnąc
- 33:10dalej. Tadek przełknął ślinę, strach
- 33:13nie zniknął, ale zrobił się mniejszy, bardziej co się
- 33:17dzieje, a mniej Koniec świata. Wpędzili przez gęsty Las, a
- 33:22słodycze wciąż wisiały na wysokości języka.
- 33:26Karmelowe nitki błyszczały cukrowe owoce kusiły jak lampki
- 33:30szept próbował wrócić. Jeszcze jeden tylko jeden.
- 33:36Felek zacisnął dłonie. Krusze się, lecz nie poddaje.
- 33:40Warknął pod nosem, nie teraz. I wtedy Julia zobaczyła coś na
- 33:45mchu. Miś helenki.
- 33:48Leżał jak znak przypuszczony cukrowymi iskierkami, ale cały
- 33:53jakby ktoś specjalnie go upuścił, żeby zostawić kierunek.
- 33:57Miś Julia porwała go i przycisnęła do siebie.
- 34:01To trop tędy. Biegli dalej.
- 34:05Aż między drzewami pojawiło się światło.
- 34:08Ciepłe migoczące jakby ktoś pracował przy piecu i nie
- 34:12oszczędzał ognia. I wtedy ją zobaczyli chatkę z
- 34:17piernika, przynajmniej z wyglądu na krawędziach coś bielało jak
- 34:21lukier przy oknie koronkowa rama przypominała marcepan, a dach
- 34:26wyglądał jak ciemny piernik wspomina.
- 34:29Walił mocny dym, gęsty i wyraźny, tylko, że nie pachniał
- 34:33spalenizną, pachniał ziołami i gorzkim kakao.
- 34:38W oknie mignęła sylwetka przy piecu.
- 34:41Ktoś dorzucał do ognia ruchami szybkim i pewnym jak w pracy, a
- 34:44nie w straszeniu dobiegli bliżej.
- 34:48Baba jaga stała już w progu jedną ręką trzymała klamkę,
- 34:52drugą poprawiała helenkę na ramieniu, jakby układała ją
- 34:56wygodniej. Odwróciła głowę do
- 34:58nadbiegających dzieci w jej oczach było zmęczenie i decyzja,
- 35:03a w głosie żadnej bajkowej uprzejmości.
- 35:07Jest za późno. Jest za późno.
- 35:11Powtórzyła twardo, jakby to była Komenda.
- 35:14Trzeba działać. Drzwi zaczęły się zamykać.
- 35:18I na tym kończy się pierwsza część tej opowieści.
- 35:21Za nami pierwsze kroki w lesie, który pachnie tak słodko, że aż
- 35:25chce się uwierzyć, że wszystko jest w porządku.
- 35:29A jednak coś tu działa po cichu szept, który udaje niewinność,
- 35:35słodycze, które lśnią zbyt idealnie i trop, który można
- 35:41zgubić szybciej niż myśl tylko malutki kęs.
- 35:46Felek już wie, że w tej historii najgroźniejsze pułapki wcale nie
- 35:50mają wielkich kłów. Mają za to szeroki uśmiech i
- 35:55cukrowy połysk. Czasem wystarczy jedno zdanie,
- 35:59by w głowie usłyszeć to złowieszcze ciche klik.
- 36:05Co wydarzy się dalej? Czy helenka jest bezpieczna?
- 36:10Czy da się cofnąć słowa wypowiedziane pod wpływem
- 36:13impulsu? Kto naprawdę rozstawia w lesie
- 36:16te perfekcyjne zaproszenia dla łasuchów i czy sekretna
- 36:20wiadomość od krasnala okaże się kluczem do wyjścia?
- 36:24Jeśli chcecie poznać odpowiedzi, wróćcie koniecznie za tydzień na
- 36:28drugą część felek wafelek i cukier, koza, umowa stoi.
- 36:33A jeśli wy też chcecie spróbować szczęścia w słodkiej loterii?
- 36:37Na stronę przygody felkewafelka.pl i wypełnicie
- 36:41formularz. Wszystkie zgłoszenia biorą
- 36:44udział w kolejnym losowaniu dla tych, którym marzy się przygoda,
- 36:47skrojona na miarę przygotowałem coś specjalnego na patronite.
- 36:52Zerknijcie na nowe progi, bo to właśnie tam otwierają się drzwi
- 36:56do tworzenia wspólnych historii. Na czekoladowym tropie do
- 37:01usłyszenia.