Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Kot Detektyw 🕵️ bajka dla dzieci (Sardynki II) | Felek Wafelek (PFW_033)
Transcript
- 0:00Wracamy do portu, gdzie noc pachnie rybą, dymem i kocimi
- 0:04tajemnicami. Felek wafelek i afera sardynkowa
- 0:08felicjusz miałczewski. Tym razem felek budzi się w
- 0:12kociej skórze i trafia prosto w sam środek akcji, która zmieni
- 0:16bieg wydarzeń. Czy felek zdobędzie zaufanie
- 0:19kotów? A może odkryje, że za
- 0:22rywalizacją kryje się coś jeszcze bardziej niepokojącego?
- 0:27Nie zdradzę więcej, bo najlepsze tropy trzeba śledzić łapka po
- 0:31łapce, rozsiądźcie się wygodnie nastawcie uszy jak kocie radary
- 0:37i wejdźcie razem z felkiem w nocny port.
- 0:40Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 0:44zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę, to dla nas
- 0:47najmilszy sygnał, by opowiadać dalej.
- 0:50A jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 0:54mu symboliczne kakao na patronite.
- 0:57Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:00historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie.
- 1:04Dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:07Noc jeszcze leżała na dachach jak miękki koc.
- 1:11Felek zbudził się na kominie kamienicy portowej, a jego nowe
- 1:15uszy poruszyły się same lewo. Prawo góra dół słyszał szur szur
- 1:22myszy pod dachówkami chlup chlub wody w rynnie, a sportu płynął
- 1:27zapach ryb tak wyraźny, jakby ktoś machał mu przed nosem
- 1:30sardynką na patyku. Futro miał miękkie jak zimowy
- 1:34kocyk. Pachniał odrobinką kakao i nutą
- 1:39karmelu, której nie potrafią już z siebie strząsnąć.
- 1:43Spróbował oblizać łapę jak to robią prawdziwe koty mrow
- 1:48zamruczał, a potem zachłysnął się własnym mruczeniem mruczę
- 1:53jak niezły rasowiec dodał podekscytowany felek przeciągnął
- 1:57się z gracją ziewnął po kociemu i wykonał kilka
- 2:01nieskoordynowanych skoków. Najpierw skomina na dach, a z
- 2:05dachu na murek już myślał, że załapał kocią równowagę, ale
- 2:09ogon nieopatrznie zahaczył o sznur od prania.
- 2:13I felek wylądował w kocim za łuku między beczką a skrzynką po
- 2:17śledziach, robiąc przy tym tyle hałasu, co cała orkiestra
- 2:20symfoniczna. W tym samym momencie z ciemności
- 2:24wysunęły się cienie, jedna para oczu, druga czwarta, dziesiąta i
- 2:29dwudziesta wyglądały jak różnokolorowe lampki w półmroku.
- 2:34Na środek wyszedł on pręgowany jak bengalski tygrys z blizną
- 2:39nad okiem pasiak. Kim ty jesteś brązowy mra łknął
- 2:45obchodząc felka półkolem znam wszystkie łapy i ogony w okolicy
- 2:50twoich. Nie znam co robisz na moim
- 2:52terenie. Z obu stron dołączyły 2 koty,
- 2:56klucha i szramka. Z tyłu przysiadły młodszaki
- 3:00pyski i drżały z ciekawości. Felek poprawił ogon, który
- 3:05uparcie stawał dęba i skłonił się naj, kocie i jak potrafił
- 3:10Jestem felek, to znaczy przez chwilę przemyślał sytuację i
- 3:14uznał, że może koty słyszały o wybitnym podróżniku, detektywie
- 3:18i czekoladowym bohaterze, jakim jest felek wafelek, więc
- 3:22postanowił trochę zaimprowizować i Jestem felicjusz miałczewski
- 3:27wydukał, starając się brzmieć tajemniczo.
- 3:30Przypłynąłem z dalekich krain ostatnim transportem na
- 3:33kontenerowcu słyszałem, że tutaj ceni się talenty, a ja mam
- 3:38wybitny nos do ryb. Koty prychnęły pasiak obszedł go
- 3:43Jeszcze raz z bliska wciągnął powietrze.
- 3:47Dziwnie pachniesz brązowy, trochę jak kakao, trochę jak
- 3:52karmel, co to za kocie fanaberie?
- 3:56Felek uniósłłepek z godnością godną kota z portretu.
- 4:01Twój nos cię nie myli mruknął, gdy byłem małym kociakiem,
- 4:05często kręciłem się po fabryce czekolady.
- 4:08Kucharz zawsze zostawiał sobie kanapki ze śledziem, a ja mu je
- 4:12regularnie i skutecznie podkradałem.
- 4:14Aż pewnego dnia chlup. Wpadłem prosto do beczki z
- 4:19kakao. Od tamtej pory moje tropy są
- 4:22słodko skuteczne. Kilka kotów za chicho tało po
- 4:26kocie mu pr. Paszak jednak nie drgnął,
- 4:31pokazówki mnie nie obchodzą. Mówisz, że masz nos do ryb,
- 4:35udowodni to nam albo znikaj. Takich co umieją się wylegiwać
- 4:39cały dzień na słońcu i nic nie robić mamy tu na tuzinę.
- 4:44Felek przełknął i postanowił zagrać va bank, czyli na całość.
- 4:49Usadził ogon jak kij sygnałowy wąsy rozstawił jak anteny i
- 4:54zaczął swoją opowieść tak jakby ktoś rozsuwał kurtynę.
- 4:58Tam, skąd pochodzę, ci co mnie znali, wołali na mnie koci cień.
- 5:04Zaczął miękko. Raz ukradłem całą miskę śledzi
- 5:08spod nosa psa stróża, a ten zauważył to dopiero, gdy wylizał
- 5:12pustą misę do dna. Mruknął klucha, ale o czym
- 5:17ubłysnęły? Innego razu złapałem sardynkę
- 5:21tak świeżą, że sama nie zorientowała się, że już nie
- 5:25pływa w oceanie. Ciągnął felek i złowiłem ją nie
- 5:29łapą, a tym oto ogonem. Niemożliwe sygnał ktoś z tyłu,
- 5:36ale już całkiem bez przekonania. A moja największa zdobycz pół
- 5:41wędzarni makreli cały dym pachniał kakao przez tydzień.
- 5:53W zaułku zapadła Cisza, tak miękka, że słychać było tylko
- 5:57kapanie wody z rynny. Tik tik.
- 6:02Tik. Wysoko stał księżyc jak srebrna
- 6:06sardynka na niebie i felek poczuł ukłucie czasu w swoich
- 6:10wigrysach księżyc stał wysoko, a każda godzina w kociej skórze
- 6:15przybliżała go do niebezpiecznej granicy.
- 6:18Asiak prychnął, a jego wąs drgnął lekko jakby coś go jednak
- 6:23zaciekawiło. Gładko mruczysz brązowy.
- 6:27Ale zobaczymy czy potrafisz chodzić bez dźwięku.
- 6:30Dziś wieczorem czeka nas próba, idziesz z nami albo znikaj,
- 6:34zanim twój kakaowy zapach przyklei się do zaułka, zbliżył
- 6:38pysk tak blisko, że felek poczuł rybny oddech herszta kociej
- 6:42bandy. A co to za zadanie odważył się
- 6:45zapytać, mając nadzieję, że usłyszy coś o kradzieży
- 6:48sardynek? Żadnych szczegółów, koci pazur
- 6:52herszta wysunął się błyskawicznie i drasnął kamyk
- 6:56także ten zaiskrzył. Idziesz, czy nie?
- 7:00Zapytał tajemniczo, a jak będziesz zbyt ciekawski, skrobne
- 7:04ci Futro na gładko dodał z powagą w głosie.
- 7:08Na kocim tropie. Wyszeptał felek, żeby dodać
- 7:11sobie odwagi. Wąsy zadrżały gotowe.
- 7:16Zbiórka przy falochronie, gdy latarnia zamruga po raz drugi.
- 7:20Zawarczał pasiak klucharz ramka młodszaki osłona brązowy idzie
- 7:25ze mną. Koty rozeszły się w cieniu.
- 7:29Felek został na moment sam. Spojrzał w górę, księżyc rzucał
- 7:34cienką kreskę na dach kamienicy w środku felka zadźwięczała
- 7:39myśl. Gdy księżyc drugi raz nad portem
- 7:43zaświeci. Spokojnie mruknął do siebie
- 7:47słodkie myślenie. To rozwiązanie najpierw tajna
- 7:51misja z pasiakiem, w której złapie koty na gorącym uczynku,
- 7:54a potem będzie jeszcze sporo czasu, aby powrócić do formy
- 7:57czekoladowego bohatera. Wszystko zgodnie z czego planem.
- 8:03Ogon ustawił się wreszcie, jak należy nisko posłusznie.
- 8:08Ruszył noc, uniosła go jak miękka fala ruszył w Miastko
- 8:14miękko stąpając swoimi łapkami po zimnym bruku, a gdzieś daleko
- 8:19nad brzegiem. Latarnia zamrugała po raz
- 8:22pierwszy. Gdy właściwy czas nadszedł
- 8:28latarnia zamrugała po raz drugi. Cień przesunął się po
- 8:32falochronie, a wąskie uliczki zaczęły się wypełniać miękkim
- 8:35odgłosem łap. Z dachów, mostów i zaułków
- 8:39zbiegały się koty smukłe jak cienie felek patrzył z
- 8:43rozdziawionym pyszczkiem. Całe miasto miało tu swoich
- 8:47przedstawicieli. Na samym środku na Kamiennej
- 8:50płycie usiadła stara kotka z białą bródką, zwana babcią miała
- 8:56wąsy dłuższe niż portowe liny i głos chrapliwy jak skrzypiące
- 9:00drzwi. Brał czas na doroczne kocie
- 9:04zawody złodziejaszków zamruczała, a wszystkie ogony
- 9:08uniosły się w górę jak chorągwie.
- 9:10Koty zawyły chórem rał miał. Felek przełknął ślinę.
- 9:16Zawody pomyślał. A więc to pewnie po to kradną
- 9:20wszystkie sardynki, taka portowa przykrywka, pewnie zwycięzca w
- 9:25nagrodę dostaje wszystkie skrzynie sardynek.
- 9:29Na plac wkroczyła pierwsza drużyna pasiak i jego ekipa z
- 9:33falochronu szli gęsiego, każdy pręgowany jak deski pomostu, a
- 9:38oczy mieli zimne jak woda. Po sztormie pasiak i herszt
- 9:42dumnie powiódł wzrokiem. Po zebranych ogon miał sztywny
- 9:46jak latarnia morska. Falochron trzyma się mocno
- 9:50syknął, a jego koty za wtórowały mu krótkim mruczeniem z mostu
- 9:55nad kanałem nadciągnęła druga drużyna banda łaciatego byli
- 10:00barwni plamiaste futra mieli niczym łatane żagle łaciaty
- 10:05wielki kocur z łamanym kiełkiem śmiał się o chryple odsłaniając
- 10:10szczerbę w pysku. Most łączy brzegi.
- 10:13Ryknął na końcu zjawiła się trzecia drużyna pod wodzą
- 10:17smukłej kotki srebrno okiej z latarni jej Futro połyskiwało
- 10:22szarością, a oczy świeciły jak 2 kawałki księżyca.
- 10:27Za nią sunęły jej koty, ciche, eleganckie, prawie bezszelestne,
- 10:32jakby stąpały po samym świetle. Najciemniej pod latarnią
- 10:37wyszeptała, a jej głos brzmiał jak chłodny powiew nocy.
- 10:41Felek przyglądał się tej ceremonii z zachwytem, ale i
- 10:45niepokojem to nie były zwykłe koty.
- 10:47To były kocie, bandysportu sardynek.
- 10:50Każda banda reprezentowała swój rewir i przywiązanie do swojej
- 10:54kociej ekipy. Babcia stuknęła ogonem o kamień
- 10:583 razy tup, tup, tup tup. Cisza opadła na plac a setki
- 11:03kocich oczów patrzyły się w nią z napięciem.
- 11:07W tym roku zachrypiała zwycięstwo i tytuł złodziejskiej
- 11:13bandy zdobędzie ta drużyna, która pierwsza dotrze do złotej
- 11:17skrzyni. Droga nie będzie łatwa.
- 11:21Najpierw czeka was rybi labirynt, ciasne korytarze w
- 11:25magazynie, pełne beczek sieci i puszek, gdzie każdy fałszywy
- 11:29krok może zdradzić intruza. Potem skoczny bieg przez dachy
- 11:33portowych kamienic z małymi niespodziankami po drodze, a na
- 11:37końcu wspinaczka na sam szczyt latarni portowej.
- 11:41Gdzie czeka skrzynia? Tylko najodważniejsi dotrą na
- 11:44górę. W tłumie zawrzało.
- 11:47Ogony uniosły się w górę koty zamruczały jak jeden organizm.
- 11:51Skrzynia, skrzynia. Felek aż poczuł jak kocie serce
- 11:56z karmelu wali mu w piersi złota skrzynia to na pewno sardynki
- 12:02albo klucz do całego kontenera skradzionych sardynek.
- 12:06Wszystko się zgadza. Te nocne kradzieże to część
- 12:09zawodów. Teraz mam szansę złapać ich na
- 12:12gorącym uczynku. Pasiak nachylił się do felka
- 12:15wibrysy, musnęły mu policzek. Patrz uważnie miałczewski dziś
- 12:20pokażesz czy twoje bajki są coś warte, czy to tylko kakao wa
- 12:24zasypka na kocim futrze jak mnie zawiedziesz.
- 12:28Pazur znów błysnął w cieniu księżyca i wszystko było jasne,
- 12:32bez zbędnych słów. Czekoladowe kocie karmelowe
- 12:36wypalił, szybko skrzynia jest nasza dodał felek.
- 12:40Z pewnością w głowie, choć mrowienie w futerku ostrzegło go
- 12:44o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
- 12:48Kocia babcia wysunęła się na środek placu.
- 12:51Ogon sterczał jej sztywno jak batuta dyrygenta, a w łapie
- 12:55ściskała szkielet małej rybki, uniosła go wysoko i zamruczała.
- 13:01Czas na wyścig. Wokół zapadła Cisza.
- 13:05Koty na białe mięśnie, oczy błysnęły jak szmaragdy ogony
- 13:09drżały niczym struny instrumentów.
- 13:12Felek aż poczuł, że powietrze zgęstniało jak przed pierwszym
- 13:16łykiem gorącego kakao. Kiedy wiesz, że zaraz będzie
- 13:20gorąco rybie ości zadrżały w łapie babci.
- 13:24Na miejsca wysyczała szkielet poszybował w górę zakreślił łuk
- 13:29i spadał powoli, obracając się w świetle latarni jak srebrny
- 13:34bumerang. W tym czasie kot i patrzyły już
- 13:37tylko na wejście do starego magazynu.
- 13:39Przy nabrzeżu był Czarny i cichy.
- 13:41Jak paszcza wieloryba, pełen beczek, sieci i puszek, które
- 13:46czyhałyby zadzwonić przy każdym fałszywym kroku.
- 13:51Kling. Rybie ości dotknęły kamiennego
- 13:54bruku. Plac eksplodował, dziesiątki
- 13:57łap, wyrwały jednocześnie do przodu Futro falowało na wietrze
- 14:01pazury chwytały bruk, a echo portu niosło tupot jak grzmot
- 14:06nad zatoką. Wyścig się rozpoczął.
- 14:08Drużyna falochronu pędziła razem felek skulony przy pasiaku
- 14:13poczuł, jakiego nowe wąsy aż tańczą od zapachów.
- 14:17Ryba, sól, stara deska i jeszcze coś.
- 14:22Rdzawy posmak metalu. Pachniało tak intensywnie, że aż
- 14:26zakręciło mu się w czekoladowej głowie.
- 14:29Pamiętaj syknął pasiak żadnych hałasów cicho i sprawnie.
- 14:36Żadnych hałasów powtórzył felek pod nosem i spróbował iść
- 14:41miękko. Wewnątrz magazynu było ciemno
- 14:45jak w beczce smoły. Rzędy beczek z rybami tworzyły
- 14:48kręte korytarze, a między nimi zwisały sieci na ziemi.
- 14:53Ktoś celowo porozrzucał puszki, butelki i łańcuchy.
- 14:57Wystarczyło jedno nieostrożne tupnięcie i brzdęk zdradzał
- 15:02intruza. Pasiak sunął bezszelestnie.
- 15:06Tuż za nim była klucha i szramka felek próbował ich naśladować,
- 15:10ogon nisko, łapy miękko. Dam radę, dam radę powtarzał w
- 15:16myślach. Po kilku krokach łapka felka
- 15:19zaplątała się w kawałek liny, miał czeski, ciągnął ją za sobą,
- 15:23przez chwilę nie zauważając niczego.
- 15:26Lina napinała się i napinała, aż w końcu szarp pociągnęła całą
- 15:31sieć. Sieć poruszyła beczki, beczki
- 15:33przewróciły kolejne, a te strąciły puszki i skrzynie
- 15:37rozległ się jeden wielki hałas. Jakby port runął w środku nocy.
- 15:43Wszystkie koty wstrzymały oddech.
- 15:45Pasiak nastroszył ogon. Miałczewski.
- 15:49Sygnał cicho i groźnie, ale Lawina zablokowała przejście
- 15:53bandzie łaciatego, która właśnie skręcała w tamtą stronę stanęli
- 15:57jak wryci. Ktoś nam tarasuje drogę
- 16:01wymiałczał bezradnie jeden z nich.
- 16:03Faktycznie, beczki utworzyły barykadę.
- 16:07Pasiak zmrużył oczy. To było specjalnie.
- 16:13Warknął. Felek polizał łapkę i poprawił
- 16:16futerko na głowie, jakby poprawiał swoją wafelkową
- 16:20czapeczkę. Oczywiście szepnął.
- 16:24Cicha taktyka, odwracasz uwagę, gdy przeciwnik nie widzi.
- 16:30Klucha i szramka za chicho talii a pasiakowi drgnął wąs nikt nie
- 16:35wiedział czy z podziwu czy z niedowierzania koty ruszyły
- 16:39dalej. Wąsy felka zadrżały, wyczuł
- 16:42lekki powiew i zobaczył, że za rogiem zwisa cała sieć.
- 16:46Jeszcze krok i wplątałby się w nią po uszy.
- 16:49Udało mu się ją ominąć w ostatniej chwili.
- 16:53Dzięki ci koci radarze mruknął uspokajająco do siebie po kilku
- 16:57minutach, które dłużyły się jak wieczność.
- 17:00Banda pasiaka wyskoczyła z ciemności, pierwsza klucha aż
- 17:04wyprężył ogon w triumfie ha pierwsi tuż za nimi wysunęła się
- 17:09srebrno oka ze swoimi kotami bezgłośni i eleganccy drużyna
- 17:15łaciatego wciąż szarpała się z puszkami, które blokowały im
- 17:18drogę, choć chwilkę później już siedzieli na ogonach
- 17:21prowadzących. Koty z falochronu zamruczał z
- 17:24dumą. Pasiak spojrzał na felka z
- 17:27cieniem uznania. Może i brzdękasz jak garnki w
- 17:31karczmie miałczewski, ale brzdękasz z sensem to jeszcze
- 17:34nie był koniec wyścigu za szybko na triumf zwycięstwa wyścig
- 17:39trwał. Nikt nie odliczał etapów, nikt
- 17:42nie zapraszał na szybkie mleczko.
- 17:44Tor nagle skręcił w górę, z zaułka wybiegli na dziedziniec,
- 17:48gdzie piętrzyły się portowe kamienice.
- 17:51Dachy łączyły się sznurami z praniem między nimi wisiały
- 17:54latarnie, a wąskie kominy wyglądały jak przeszkody w
- 17:58slalomie. Dalej ryknął pasiak teraz dachy.
- 18:03Sytuacja zmieniała się bardzo dynamicznie. 3 bandy wystrzeliły
- 18:07na dachy, jak strzały z kuszy, sznury z praniem falowały,
- 18:11latarnie, chwiały się, a po dachówkach rozniosło się
- 18:15tupotanie kocich łap. Pasiak prowadził szramka i
- 18:19klucha przeskakiwali przeszkody bez trudu felek, no cóż,
- 18:23próbował odnaleźć się w swojej kociej roli.
- 18:27Przy drugim przeskoku zahaczył ogonem o sznur z bielizną szur
- 18:33całe prześcieradło, zsunęło się i o zawinęło go jak kokon.
- 18:37O rety zamiatał spadając odaszek niżej oczy miał pełne strachu
- 18:43Futro sterczące, a prześcieradło powiewało niczym skrzyżowaniem
- 18:47mumii i nocnej zjawy. Kocie bandy zaskoczone sytuacją
- 18:52zamiałczały przeraźliwie miał ał rzucając się do ucieczki i
- 18:57jednocześnie spadając na niższe murki i daszki sądząc, że widzą
- 19:01prawdziwego ducha. Co za taktyka.
- 19:05Zakrzyknął klucha, śmiejąc się do rozpuku.
- 19:07To element odwrócenia uwagi. Zadyszał felek zaplątany w
- 19:12materiał. Planowałem to od początku.
- 19:17Drużyna falochronu wykorzystała zamieszanie i wyskoczyła na
- 19:21kolejne dachy, zyskując przewagę srebrno oka na huczała na swoje
- 19:26koty, że dają się tak podejść tanim sztuczkom próbowała ich
- 19:30dogonić sunąc lekko jak cień łaciaty znów został z tyłu, tym
- 19:34razem jego koty utknęły między 2 dachami, kiedy jeden z nich
- 19:38zahaczył o sznur pełen skarpet. Pasiak rzucił felkowi
- 19:42spojrzenie, w którym błyszczała mieszanka ironii i uznania.
- 19:46Miałczewski. Najpierw brzdękasz, potem
- 19:49plączesz się, a jednak przynosisz szczęście.
- 19:54Felek wygra, modlił łapę z prześcieradła, zrzucił z głowy
- 19:58różowe majtki i poprawił futerko.
- 20:01Na kocim tropie czasem trzeba być duchem, żeby wygrać.
- 20:11Dachy kończyły się nagle, a przed kotami wyrastała ostatnia
- 20:15przeszkoda. Wysoka portowa latarnia jej
- 20:19ściany zdobiły rynny balkoniki i wąskie kładki prowadzące na sam
- 20:24szczyt na dachu. W blasku księżyca błyszczała
- 20:28Nagroda złota skrzynia. Ostatnia prosta ryknął pasiak,
- 20:35kto pierwszy na Górze ten zwycięża.
- 20:38Ekipa z falochronu pomknęła do przodu pasiak szramka i klucha
- 20:43poruszali się z kocią gracją, jakby każdy skok ćwiczyli od
- 20:47pokoleń. Felek biegł obok nich
- 20:49zdeterminowany, by udowodnić, że też da radę.
- 20:53Na kocim tropie. Dotrzymam wam kroku wysapał
- 20:57ogonem, machając jak sterem, ale jego gracja była raczej podobna
- 21:02do stepującego hipopotama niż do smukłego kota.
- 21:06Przy kolejnym skoku felkowa łapka nie trafiła wkładkę o
- 21:10długość całego ogona. Do 100 sardynek zapiszczał,
- 21:15spadając w dół zamiast runąć na bruk, wylądował na luźnej desce,
- 21:20balkonowej deska nagięła się głęboko zapiszczała jak stara
- 21:25Huśtawka i trzask wystrzeliła felka w powietrze niczym
- 21:29katapulta yhu wydarł się felek, lecąc nad głowami rywali
- 21:36zamachał łapami ogonem i. Wylądował prosto na wyższym
- 21:40dachu tuż przed pasiakiem. Koty z dołu zatrzymały się z
- 21:44rozdziawionymi pyskami. Nawet srebrno oka uniosła brew,
- 21:48a łaciaty mruknął coś niecenzuralnego pod kocim wąsem.
- 21:53Miałczewski katapulty też były w planie mruknął pasiak felek
- 21:59otrzepał futerko dumnie uniósł ogon i sapnął na kocim tropie.
- 22:05Czasem trzeba spaść, żeby wzlecieć.
- 22:08Kilka susów później obaj stanęli przy złotej skrzyni, a wszystkie
- 22:13koty falochronu zawyły zwycięsko.
- 22:17Felek uniósłłeb spojrzał w górę i aż mówi brysy drgnęły.
- 22:22Srebrny księżyc wisiał wysoko, zimny i czujny.
- 22:27W tej chwili wróciły mu w pamięci słowa kociarki.
- 22:31Masz 2 noce koci wafelku? Serce zadudniło mu mocniej. 2
- 22:37noce, by rozwiązać zagadkę, a jedna już minęła, otwieraj
- 22:43ryknął pasiak, uderzając łapą w wieko skrzyni.
- 22:47Zawiasy jęknęła ły, a wieko uniosło się powoli.
- 22:51Zamiast złotego klucza czy połyskujących sardynkowych boków
- 22:55i srebrnych puszek w skrzyni lśniła kocimiętka.
- 23:00Całe naręcza zielonych, pachnących liści.
- 23:05Wrzasnęły koty jednym głosem. Plac przy porcie dudnił od
- 23:09kociego szaleństwa pasiak tarzał się w kocimiętce jak w
- 23:13Królewskim dywanie klucha turlała się z ogonem w zębach, a
- 23:17nawet dostojna srebrno oka przez chwilę straciła swój chłodny
- 23:20wdzięk. Felek usiadł na brzegu skrzyni z
- 23:23rozdziawionym pyszczkiem. To to nie sardynki mruknął
- 23:28wąsami, nerwowo przeczesując powietrze, cały ten portowy
- 23:32dramat, kradzieże, tropy. Przecież to się nie klei.
- 23:37I wtedy rozdarło się niebo. Klucz skrzeczących mew przeciął
- 23:41księżycową smugę leciały równo jak armia w powietrzu dziwnie
- 23:45synchronicznie, aż Futro miał czeskiego zjeżdżyło się na
- 23:49grzbiecie zamaszystym ruchem zaczęły chwytać skrzynie z
- 23:52sardynkami ustawione na nabrzeżu.
- 23:54Jedna po drugiej chwyt, wzlot, odlot cały port zadrżał, gdy w
- 24:01jednej chwili zniknęła połowa zapasów ryb.
- 24:04Miał upatrzcie to one wrzasnął ktoś z kotów, gdy na chwilę
- 24:08wytrzeźwiał z koci miętki to my wykradną sardynki.
- 24:13Felek zmrużył oczy. Mewy.
- 24:16Ale dlaczego? Nagle jedna z mew zahaczy wszy
- 24:24skrzydłem o latarnie, runęła na dach tuż obok felka skrzynia
- 24:28wypadła jej z dzioba i roztrzaskała się o bruk.
- 24:32Rozsypując sardynki jak srebrne iskierki.
- 24:35Mewa siedziała rozczochrana, oczy miała zamglone, a skrzydła
- 24:39drżały niespokojnie. Crea crea zapiszczała słabo
- 24:45felek od razu podbiegł i chwycił ją za skrzydło, żeby się nie
- 24:48przewróciła. Hej spokojnie.
- 24:51Oddychaj, nie jesteś sama z jej oczu powoli zeszła Mgła.
- 24:57Powiedz mi, proszę jedno, dlaczego kradniecie sardynki?
- 25:01Mewa zamrugała jakby dopiero teraz odzyskiwała świadomość.
- 25:06Sardynki. Jej głos był chrapliwy i
- 25:09niepewny. Ja ja nie wiem jeszcze przed
- 25:14chwilą siedziałam na poręczy, czyściłam sobie pióra a potem
- 25:18tak jakby błysk przed oczami, a potem pustka zimna lodowata.
- 25:24Jakby ktoś zgasił wszystko we mnie na moment taka nicość, a
- 25:29kiedy się ocknęłam miałam skrzynie w dziobie, ja nic nie
- 25:33pamiętam. Jej skrzydło opadło bezsilnie.
- 25:38Przysięgam, ja nic nie wiem. Felek spojrzał jej w oczy i
- 25:43zobaczył w nich czyste zdziwienie, strach, a nawet
- 25:47Wstyd. To dało się wyczuć.
- 25:50To nie była złodziejka tylko pionek w większej grze.
- 25:58Spokojnie, spokojnie wierzę ci. Szepnął, pomagając jej, ułożyć
- 26:03się w cieniu komina. Odpocznij, ja to sprawdzę.
- 26:08Bo coś tu zdecydowanie pachnie, podejrzanie jego wąsy zadrżały
- 26:13nerwowo, jakby same chciały wskazać kierunek.
- 26:18I wtedy to zobaczył. Na tle księżyca w mroku portowej
- 26:23hali błysnęły oczy. Nieruchome, zimne, świecące jak
- 26:282 szmaragdowe latarnie. Nie mrugały po prostu świeciły
- 26:33pustką koty, które jeszcze przed chwilą tarzały się w koci miętce
- 26:38nagle zerwały się i rozbiegły we wszystkie strony.
- 26:42To znowu on portowy Duch morskie, widmo brzeszczały ratuj
- 26:48się kto może. Plac opustoszał w kilka sekund.
- 26:52Tylko felek został w cieniu z ogonem napiętym jak struna i
- 26:56sercem dudniący M jak bęben. To nie są oczy kota wyszeptał
- 27:02wąsy, drżały mu niespokojnie. Każdy powiewy wiatru był teraz
- 27:06wyczuwalny jak szelest papierka przy otwieraniu cukierka.
- 27:10Księżyc wisiał wysoko, przypominając mu ostrzeżenie.
- 27:13Kociarki masz 2 noce, koci wafelku, a potem na zawsze kotem
- 27:18zostaniesz. Felek przełknął głośno ślinę.
- 27:22Na czekoladowym kocim tropie muszę sprawdzić, kto kryje się
- 27:27zatem spojrzeniem mruknął, ruszając ku oczom, choć każdy
- 27:31jego krok brzmiał jak oddech odwagi i szelest strachu w
- 27:35jednym. I tak kończy się druga część
- 27:41sardynkowej afery. Złota skrzynia została zdobyta,
- 27:46ale w środku zamiast ryb czekała kocimiętka, a nad portem
- 27:50błysnęły oczy, które nie należą do żadnego kota.
- 27:55Kto naprawdę pociąga za sznurki i co sprawia, że mewy kradną
- 27:59sardynki, choć same nie wiedzą? Dlaczego felek wie jedno czas
- 28:04ucieka, a z każdą nocą jego kocie Futro staje się coraz
- 28:08cięższy. Odpowiedzi poznamy dopiero w
- 28:11kolejnej i ostoniej części tej historii.
- 28:14Jeśli portowe tajemnice wciągnęły was tak jak felka,
- 28:18zostawcie komentarz polubienie. I podzielcie się tą opowieścią z
- 28:22innymi na czekoladowym tropie do usłyszenia.