Latest / A lektura? Ale która? / Anna Frey - O stanie oświaty raport intymny odc. 2
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Siostra Helenki miała kłopoty z gologią, opowiadała młody asystent.
- 0:05SPEAKER_00: Ale ja znam faceta, z którym miała zajęcia, więc poszedłem do niego i powiedziałem mu, że dziewczynie grozi wywalenie ze studiów.
- 0:14SPEAKER_00: To porządny gość, następnego dnia zaliczył jej od ręki.
- 0:18SPEAKER_00: Ileż takich opowieści słyszałam w każdej sesji.
- 0:22SPEAKER_00: A że przyszły nauczyciel nie będzie znał swojego przedmiotu?
- 0:26SPEAKER_00: No cóż, trzeba być ludzkim.
- 0:28SPEAKER_00: Aspekt humanitarny i życiowy, aspekt pragmatyczny.
- 0:32SPEAKER_00: Tylko formaliści oraz ci, co chcą być ważni, mogą się w takich sprawach upierać.
- 0:37SPEAKER_00: Czy tak myślą wszyscy?
- 0:39SPEAKER_00: Na szczęście nie.
- 0:41SPEAKER_00: Ale taka jest środowiskowa norma, czy jak to woli, podkultura, reszta to odstępstwa od tej reguły, to manniacy, którym zależy na ich przedmiotach.
- 0:51SPEAKER_00: To przesadnie uczciwi rygoryści, przekonujący, że nie mogą zaliczać zarówno tym, którzy umieją, jak i tym, którzy nie umieją.
- 1:00SPEAKER_00: Słowem są nieludzcy i nieżyciowi, ale i na takich są sposoby.
- 1:05SPEAKER_00: Jeśli nie skutkują kwiaty ani koniaki, wtedy trzeba poszukać krewnego lub znajomego, który ma dojścia do władzy w uczelni.
- 1:14SPEAKER_00: A władza lubi być ludzka, zwłaszcza jeśli może liczyć na doraźne dowody wdzięczności lub na przyszły rewanż.
- 1:22SPEAKER_00: Ponadto niektórym odmawiać nie wypada.
- 1:25SPEAKER_00: Fakty, przebieg wydarzeń jest następującym: Ciekan lub kierownik katedry wzywał pordy asystenta i prosi, aby wskazanej przez niego o sobie dać szansę.
- 1:37SPEAKER_00: Mógłby go kolega jeszcze raz przepytać.
- 1:39SPEAKER_00: Kolega, rozumiejąc o co chodzi, zalicza, bo jakże tu odmówić uprzejmemu nagle szefowi?
- 1:46SPEAKER_00: Ale w dwóch przypadkach, które znam, koledzy uparli się głupio.
- 1:51SPEAKER_00: Nie zaliczę, bo nie umie i szansy dodatkowej też nie dam.
- 1:55SPEAKER_00: Wszyscy mieli tyle samo możliwości i uprzywilejowanie tej jednej osoby byłoby nieuczciwe, niesprawiedliwe wobec reszty?
- 2:03SPEAKER_00: Co wtedy?
- 2:04SPEAKER_00: W pierwszym przypadku ćwiczenia zaliczył ostatecznie wykładowca, wpisując od razu także trójkę z egzaminu, a w drugim dzieka.
- 2:13SPEAKER_00: Dlaczego asystenci nie protestują przeciwko procederowi, który godzi bezpośrednio w ich godność, w ich pozycję, w sensowność ich pracy w ogóle?
- 2:21SPEAKER_00: Dlaczego nie protestują przeciwko innym rzeczom, na przykład niesprawiedliwemu rozdziałowi pokoju w akademiku czy nonsensowi szkolenia partyjnego?
- 2:31SPEAKER_00: Aby to zrozumieć, trzeba znać ich sytuację życiową.
- 2:34SPEAKER_00: Są to przeważnie bardzo młodzi ludzie, coraz częściej absolwenci tej właśnie uczelni, by rośli i dojrzewali w jej atmosferze żadnej innej nie znają.
- 2:44SPEAKER_00: Po drugie, są w przyogromnym stopniu zależni od instytucji, w której pracują.
- 2:49SPEAKER_00: Są bowiem przeważnie dziećmi chłopów, które wielkim wysiłkiem własnym i swoich rodzin zdobyły wyższe wykształcenie i co więcej, zostały pracownikami nauki.
- 3:00SPEAKER_00: Danich samych dla ich rodzin oznacza to zawrotną karierę, ale chociaż awansowali tak znacznie, ich pensje są poniżej przeciętnej krajowej.
- 3:10SPEAKER_00: Choć jak to się mówi, przeszli ze wsi do miasta w mieście nie mają gdzie mieszkać.
- 3:15SPEAKER_00: Akademik jest dla nich jedyną możliwością.
- 3:18SPEAKER_00: Z ich zarobkami nie może być mowy o prywatnym wynajęciu choćby tylko pokoju.
- 3:23SPEAKER_00: No i mieszkając w akademiku mają szansę.
- 3:26SPEAKER_00: Odległą ale zawsze na przydział mieszkania współi uczelni.
- 3:30SPEAKER_00: Czy jest więc do pomyślenia o ruch buntu lub tylko niezgody na obyczaje, które panują na uczelni, ich uczelni czym żeby byli bez uczelnianego etatu?
- 3:43SPEAKER_00: Czy jego strata nie oznaczałaby największej życiowej porażki, czy ich środowisko zapewniłoby im wtedy moralne, psychologiczne wsparcie?
- 3:53SPEAKER_00: Są to pytania retoryczne.
- 3:56SPEAKER_00: Zadziwiali mnie raczej ludzie, którzy w takich warunkach nie skonformizowali się całkowicie, którzy zachowali własne spojrzenie na sprawę uczelni i po swojemu je oceniali.
- 4:07SPEAKER_00: Poznałam kilka takich osób.
- 4:09SPEAKER_00: Były to jednak większości osoby, które zetknęły się z innymi środowiskami akademickimi, kończyły studia w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu lub nawet tam zaczynały pracować.
- 4:20SPEAKER_00: Chciałabym być dobrze zrozumiana, nie mam nic przeciwko asystentom chłopskiego czy robotniczego pochodzenia.
- 4:27SPEAKER_00: Odczuwam szacunek i podziw dla ich wysiłku i tego, co osiągnęli.
- 4:31SPEAKER_00: Nie wiem, jak to zrobili, żyjąc od ukończenia szkoły podstawowej na stancjach i w internatach, których warunki urugają już nie tylko wymogom stawioną przez pracę umysłową, ale po prostu wymogą higieny, tak psychicznej, jak fizycznej.
- 4:46SPEAKER_00: Jako asystenci zaś mieszkają w dwuosobowych pokojach klitkach, gdzie nie ma nawet miejsca na dwa biurka, czy choćby blaty do pracy.
- 4:55SPEAKER_00: Ściany są tak cienkie, że słychać szelest przewracanych w sąsiednim pokoju kartek nie przesadzam.
- 5:02SPEAKER_00: Nie są to właściwie ściany, lecz przepierzenia z dykty, a jeden prysznic i JOWC przypadają na 6-7 osób.
- 5:10SPEAKER_00: Między sytuacją studentów i młodszej kadry z takich prowincjonalnych ośków, a ich rówieśników z dużych ośrodków akademickich o starej tradycji nie ma żadnego porównania.
- 5:22SPEAKER_00: Są to dwa niewspółmierne pod każdym względem światy, są to dwie różne rzeczywistości, dla których jednej miary być nie może.
- 5:30SPEAKER_00: Dopiero z tamtej perspektywy zrozumiałam, że mimo wszelkich kłopotów, jakich przysparza mi moja nieukrywana postawa, jestem właściwie uprzywilejowana.
- 5:39SPEAKER_00: Zależy od instytucji w takim stopniu, tak nieporównanie mniejszym, że szczycić się niezależnością poglądów byłoby wręcz nie taktem.
- 5:47SPEAKER_00: Ja mam za sobą wcale niemałe środowisko i najlepsze w moim pojęciu tradycje.
- 5:52SPEAKER_00: Mam więc zabezpieczenie psychiczne, a w pewnej mierze i materialne.
- 5:56SPEAKER_00: Wszak ponad rok żyłam schałtu, o które postarano się dla mnie.
- 6:01SPEAKER_00: Mam wiele do stracenia.
- 6:03SPEAKER_00: Ale solidarność grupy przyjaciół i przekonanie, że jestem po stronie słusznej sprawy, wyrównują do pewnego stopnia te koszta, co mają moi koledzy z prowincjonalnej uczelni, co mogą mieć.
- 6:15SPEAKER_00: Jest więc taka, jak może być ta młodsza kadra naukowa, ale im wyżej, tym gorzej.
- 6:22SPEAKER_00: I to pod każdym względem.
- 6:25SPEAKER_00: Wśród młodszych zdarzają się jeszcze ludzie, którzy chcą być i pozostają uczciwi, których stać na odmowę, gdy proponuje im się przeglądanie torby podejrzanego sąsiada i donoszenie, co ów sąsiad mianowicie w niej wozi.
- 6:40SPEAKER_00: Podmowie przenosi się ich wprawdzie do innego pokoju, ale jest to pokój nie gorszy.
- 6:45SPEAKER_00: Natomiast ów podejrzany zastaje nowego współmieszkańca.
- 6:49SPEAKER_00: Fakt.
- 6:50SPEAKER_00: Wśród młodszych są jeszcze tacy, którym zależy.
- 6:53SPEAKER_00: Często za własne pieniądze jeżdżą na seminaria do większych ośków akademickich, zają tam na studia doktoranckie, wybierają niepobłażliwych promotorów dla swoich prac doktorskich, skąd biorą siły, aby to zrobić?
- 7:06SPEAKER_00: Kto i kiedy wyposażył ich we właściwe miary, dzięki którym potrafią odróżnić dęte głupstwo od wiedzy?
- 7:15SPEAKER_00: A może nosi w sobie te miary każdy człowiek?
- 7:20SPEAKER_00: Może nie trzeba się ich uczyć.
- 7:22SPEAKER_00: Wystarczy tylko nie niszczyć ich, nie zagłuszać, pozwolić im sobie pracować.
- 7:29SPEAKER_00: Skąd w takim razie biorą się te rzze nieprawdziwych magistrów, fałszywych doktorów, oszukańczych docentów?
- 7:36SPEAKER_00: Czy oni po prostu sprzedali swoje miary za pozycję i prestiż nauczyciela akademickiego?
- 7:42SPEAKER_00: Niektórzy pewnie tak, ale nie wszyscy, nawet nie większość.
- 7:46SPEAKER_00: Większość odbyła dziwną, nieco okrężną drogę do tej prowincjonalnej uczelni.
- 7:52SPEAKER_00: Jedni najzdolniejsi z wojewódzkiego aparatu partyjnego, lub może raczej najgorzej ustawieni w wojewódzkich koteriak, dostali skierowanie do nauki, przeszli przez Wyższą Szkołę Nauk Społecznych przy KC albo i studia doktoranckie w Moskwie, na przykład z naukowego ateizmu, po czym zostali wykładowcami filozofii na mojej uczelni, inni to docenci.
- 8:14SPEAKER_00: Uczelni Instytutów w centralnych ośrodkach naukowych cierpią na nadprodukcję doktorów habilitowanych, których w związku z tym nie mogą pobdzić stanowiskami docentów.
- 8:25SPEAKER_00: Panowiska jej dzisiaj więc na prowincje.
- 8:27SPEAKER_00: Byłaby z tego jeżdżenia obopólna korzyść, gdyby nie fakt, że owi docenci pojawiają się tam na krótko i raczej rzadko.
- 8:37SPEAKER_00: W ciągu jednego dnia, raz na dwa tygodnie wyrabiają swoje pensum i znikają.
- 8:43SPEAKER_00: Praktycznie nie mogą oddziaływać ani na studentów, ani na kadrę w kontaktach tak krótkich, przypadkowych i u lotnych.
- 8:50SPEAKER_00: Jeszcze inni to ambitni, którym zależy na władzy przyjeżdżają kierować, zasiadać w radach naukowych w kolegiach rektorskich, decydować, karać i nagradza.
- 9:01SPEAKER_00: Amitni są członkami PZPR, co rozumie się samo przez sie.
- 9:06SPEAKER_00: Dlaczego?
- 9:07SPEAKER_00: Przede wszystkim w PZPR ma się więcej informacji.
- 9:11SPEAKER_00: Tak zwany szeregowy członek partii wprawdzie nie decyduje o niczym, ale przynajmniej wie, a wiedząc, może pilnować swego.
- 9:19SPEAKER_00: Już go nikt zaocznie na zebraniu partii nie obsmaruje.
- 9:24SPEAKER_00: Ponadto nie można mu zarzucić, że nie jest członkiem, co będzie pierwszym podstawowym zarzutem w razie jakiegoś podpadnięcia.
- 9:32SPEAKER_00: No, a jeśli podpadnie członek partii.
- 9:35SPEAKER_00: Cóż, ludzie są mylni.
- 9:38SPEAKER_00: Członkowi można wiele wybaczyć.
- 9:40SPEAKER_00: Członek może obiecać poprawę, trzeba wierzyć w człowieka.
- 9:44SPEAKER_00: Niemal na moich oczach wybaczano dość skandaliczne malwersacje finansowe.
- 9:49SPEAKER_00: Jest więc przynależność do PZP warunkiem przedwstępnym wszystkiego.
- 9:54SPEAKER_00: Poza osobami z awansu partyjnego, poza docentami i ambitnymi, są tam jeszcze osoby, którym z jakich względów nie powiodło się w większych ośrodkach akademickich, względy bywają bardzo różne.
- 10:07SPEAKER_00: Może chodzić o niepowodzenie osobiste, skandal finansowy, obyczajowy.
- 10:14SPEAKER_00: A poza nimi wszystkimi są tam zwyczajni autorzyści, którzy przyszli na uczelnię zarobić.
- 10:20SPEAKER_00: Można by sądzić, że w nauce nie robi się pieniędzy.
- 10:24SPEAKER_00: Otóż, jeśli się weźmie ponad 500 godzin zajęć w roku, pensł wynosi 270, to jest to już pieniądze, choć nie są to już uniwersyteckie zajęcia.
- 10:35SPEAKER_00: Wśród młodszych pracowników uczelni zaczynają najwyraźniej dominować jej wychowankowie, zależni od niej także psychicznie i kulturowo.
- 10:44SPEAKER_00: Uczelnia jest dla nich jedynym źródłem wzorów i norm postępowania, jedynym układem odniesienia i środowiskiem, z którym mogą się identyfikować.
- 10:54SPEAKER_00: Wiejskie lub małomastoczkowe rodziny funkcji takich spełniać nie mogą.
- 10:59SPEAKER_00: Nie tylko dlatego, że nie ma ich na miejscu, ale przede wszystkim dlatego, że dzieci dokonały awansu tak znacznego, iż łączy je z rodzinami niewiele wspólnego.
- 11:11SPEAKER_00: Może tylko wspomnienia z dzieciństwa i okruchy wiary.