Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Podziemia Legendy 🌙 legenda dla dzieci (Twardowski II) | Felek Wafelek (PFW_027)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski czas na drugą część krakowskiej legendy, felek
- 0:05wafelek i tajemnica twardowskiego podziemia legendy
- 0:09w poprzednim odcinku felek i bartuś usłyszeli plotki o
- 0:12powrocie twardowskiego, a w karczmie pod kogutem trafili na
- 0:16Sztuczki warzysława. Dzięki sprytowi i odwadze udało
- 0:20im się zdobyć zaufanie. Doktor astrolabi i zejść do
- 0:24miejsca, gdzie magia splata się z nauką.
- 0:27Tym razem bohaterowie odkryją gwiezdną piwnicę pełną.
- 0:31Przyrządów i notatek, a potem wyruszą w podziemia Krakowa
- 0:35tropem symboli, które prowadzą ich do samego serca legendy.
- 0:39Czy spotkają samego pana twardowskiego, czy odkryją
- 0:42prawdę, czy tylko kolejną legendę?
- 0:46Gotowi latarnia w dłoń, czapeczka na głowę i schodzimy w
- 0:51mrok pod ziemi. Jeżeli felek stał się już
- 0:53znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 0:57zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 1:01dalej. A jeśli chcecie wesprzeć
- 1:03przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:07patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:10moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:14link znajdziecie w opisie, dziękuję, że je.
- 1:17Gdzie częścią tego świata? Ciężkie drzwi zatrzasnęły się za
- 1:20nimi, a warzysław uniósł lampę oliwną, której blask odsłonił
- 1:25wnętrze ogromnej piwnicy, póki uginały się od soczewek
- 1:30mosiężnych kół i pergaminów zapisanych dziwnymi
- 1:33niezrozumiałymi znakami. Bartuś odruchowo przycisnął kosz
- 1:37do piersi. No i pięknie.
- 1:40Ja już czuję, że tu coś straszy jęknął warzysław chrząknął
- 1:45poważnie jego broda zadrżała jak piana na piwie.
- 1:49Straszy, owszem, chłopcze, tu zawsze straszyło nie duchami, a
- 1:55magią przesunął dłonią po zakurzonym kole zębatym od lat
- 2:00powiada się, że właśnie tu uczeni i alchemicy szukali
- 2:03śladów czarnoksięstwa, że twardowski miał tu zostawić
- 2:07znaki, by ukryć swoje księgi. Astrolabia zbliżyła się do półek
- 2:13i z czułością dotknęła pożółkłych pergaminów jej oczy
- 2:17rozbłysły jak 2 gwiazdy. Tak widać ślady wielu uczonych
- 2:22jana z Głogowa Michała sędzi woja uniosła kartę z rysunkiem
- 2:27przypominającym lunetę, ale pełnym dziwnych znaków.
- 2:31Ale to wszystko mogło być tylko maski pod przykrywką astronomii
- 2:35i matematyki kryła się sztuka, której ludzie bali się nazwać
- 2:39inaczej niż czarnoksięstwem. A twardowski spytał felek,
- 2:43prostując czapeczkę. Astrolabia ści szyła głos.
- 2:48O nim szeptano najmocniej, że pracował osobno, że nie dzielił
- 2:52się z nikim samotnik, którego bali się uczeni i zwykli ludzie,
- 2:57nie wynalazca, lecz mag czarnoksiężnik z Krakowa.
- 3:01Bartuś, który do tej pory trząsł się jak galaretka malinowa,
- 3:05nagle oparł się plecami o zimny mur, nagle coś w kamieniu
- 3:09kliknęło, jakby wcisnął ukryty mechanizm.
- 3:13Ze ściany wysunęła się mała skrytka tak misternie ukryta, że
- 3:17nawet kurz jej nie zdradzał. A krzyknął bartuś podskakując,
- 3:21przysięgam, że to nie ja to samo się otworzyło.
- 3:26Felek zaśmiał się czekoladowo. No jasne, bartusiu samo się to
- 3:30pewnie Duch obwarzanków cię popchnął astrolabia już klęczał,
- 3:34a przy skrytce wyciągając z niej pakiet pożółkłych kartek
- 3:38owiniętych wstążką, drżała jej dłoń.
- 3:41Gdy rozkładała pierwsze pergaminy.
- 3:44Niemożliwe. Wyszeptała.
- 3:47To nie są notatki sędziwoja ani jana z Głogowa, to przełknęła
- 3:52ślinę. To pismo, które znam tylko z
- 3:55opowieści na pierwszej stronie widniał znak tajemniczy symbol
- 3:59księżyca, wpisany w ornament przypominający literę t.
- 4:04To to na pewno jest znak twardowskiego zawołała
- 4:08astrolabia, a jej oczy błyszczały jak 2, świeżo
- 4:11wypolerowane złote monety. Przez lata sądzono, że jego
- 4:15zapiski zaginęły. Bartuś zbladł jak mąka.
- 4:19Czyli ja naprawdę otworzyłem coś strasznego.
- 4:24Wyszeptał kuląc się ze strachu, felek poprawił wafelkową czapkę
- 4:28i uśmiechnął się szeroko. Nie strasznego bartusiu
- 4:32otworzyłeś drzwi do największej przygody w Krakowie, przewracała
- 4:36kolejne pergaminy z bijącym sercem na każdej kartce widać
- 4:40było szkice machin, obliczenia i dziwne znaki, a wśród nich ten
- 4:45sam tajemniczy symbol księżyca wpisany w literę t.
- 4:50To bez wątpienia notatki twardowskiego.
- 4:52Powiedziała z niedowierzaniem Legenda.
- 4:55Mówiła, że prowadził własne zapiski, ale nikt nigdy ich nie
- 4:59znalazł. Bartuś aż sapnął i wskazał
- 5:01drżącym palcem na symbol. Ja ja ja znam ten znak wyjąkał.
- 5:10Widziałem go na rogu ulicy świętego krzyża, przy filarze,
- 5:13tam, gdzie sprzedaje obwarzanki. Astrolabia, uniosła brwi i
- 5:17zmrużyła oczy. Niemożliwe znam Kraków jak
- 5:21własny astrolabium każdy zaułek, każdy gzyms, każdy znak wyryty w
- 5:27kamieniu nigdy nie widziałam tam takiego symbolu, bartuś wypiął
- 5:31pierś pierwszy raz tego wieczoru, czując przewagę nad
- 5:34uczoną panią. Bo pani doktor tamten znak nie
- 5:38jest taki oczywisty, on. No nie zawsze się pokazuje to
- 5:44cień pochylił się jakby zdradzał największą tajemnicę piekarni.
- 5:49Kiedy słońce staje dokładnie nad rynkiem koło jedenastej przed
- 5:53południem światło przechodzi przez wyrwę w gzymsie i rysuje
- 5:57na bruku taki sam półksiężyc. Tylko ja to widzę, bo akurat o
- 6:01tej porze robię sobie trzecią przerwę na chrupanie obwarzanka.
- 6:05Astrolabia zamilkła oszołomiona i dopiero po chwili wyszeptała.
- 6:10Cień jako znak. To musiał zaplanować ktoś, kto
- 6:15znał się na magii księżyca albo na obwarzanka.
- 6:17Ach dodał z dumą bartuś, bo ja się znam.
- 6:21Najlepiej na tym rogu, jak na własnej kieszeni.
- 6:25Felek uśmiechnął się szeroko i klepnął go po ramieniu.
- 6:29No widzisz bartusiu nawet cień potrafi prowadzić na czekoladowy
- 6:33trop bartuś jęknął i przycisnął kosz do piersi tak mocno, że
- 6:38obwarzanki zadzwoniły jak małe dzwoneczki.
- 6:41A mówiłem, że te moje obwarzanki kiedyś wpakują mnie w kłopoty.
- 6:46Felek roześmiał się czekoladowo i poprawił wafelkową czapkę,
- 6:50spokojnie przyjacielu, na czekoladowym tropie wszystko się
- 6:53wyjaśni powiedział. A w jego oczach błysnęły
- 6:57iskierki ciekawości. Astrolabia zgasiła lampę oliwną
- 7:02i skinęła głową w stronę wyjścia.
- 7:06W takim razie wyruszamy po druk świętego krzyża.
- 7:09Jeśli bartuś ma rację, tam może zacząć się nasza prawdziwa
- 7:13podróż. Nocne ulice Krakowa były niemal
- 7:17puste. Koty skradały się po dachach, a
- 7:20księżyc zaglądał zza chmur jak ciekawski sąsiad echo kroków
- 7:24felka bartusia i astrolabi odbijało się od kamienic, a w
- 7:29oddali rozległ się cichy dźwięk dzwonów mariackich.
- 7:33Mówię wam, że to się źle skończy mamrotał bartuś tuląc kosz do
- 7:37piersi, wszyscy normalni ludzie o tej porze śpią a my łazimy po
- 7:42Krakowie jak jakieś duchy z obwarzankami astrolabia
- 7:45rozejrzała się z uwagą i wskazała palcem na narożny filar
- 7:49kamienicy przy ulicy świętego krzyża to tutaj.
- 7:54Bartuś pokiwał głową tak energicznie, że aż jeden
- 7:57obwarzanek wyskoczył z kosza. Właśnie tu o jedenastej przed
- 8:01południem słońce rysuje na ziemi ten księżycowy znak.
- 8:06Mówiłem, że znam to miejsce jak własny piec chlebowy.
- 8:09Astrolabia poprawiła okulary, a w jej oczach błysnęło zdumienie.
- 8:14Felek nachylił się nad filarem i dotknął kamienia.
- 8:17Jego palce natrafiły na gładkie, okrągłe wgłębienie.
- 8:21A to wygląda jakby kiedyś coś tu było.
- 8:26Było zawołał bartuś metalowe koło zawsze się nim zachwycałem,
- 8:31bo było dokładnie tej samej wielkości co mój precel aż
- 8:34pewnego dnia zniknęło pewno je ktoś ukradł.
- 8:38Felek poprawił wafelkową czapkę i uśmiechnął się figlarnie.
- 8:42To mamy zagadkę koło zniknęło, to znaczy, że musimy znaleźć
- 8:47inne. Sięgnął do kosza i wyciągnął
- 8:50obwarzanek włala nasze koło ratunkowe.
- 8:53Zwariowałeś? Jęknął bartuś obwarzanek to do
- 8:58jedzenia nie do otwierania przejść w mroczne, ciemne
- 9:03podziemia. Nie do podziemia, tylko do
- 9:07tajemnicy. Poprawił go felek.
- 9:10Wcisnął obwarzanek we wgłębienie i pasował idealnie.
- 9:16Zapadła Cisza. Nic się nie wydarzyło.
- 9:21Widzisz? Triumfował bartuś, powiedziałem,
- 9:24że to głupi pomysł. Felek zmrużył oczy przyjrzał się
- 9:28obwarzanka owi i mruknął, a może trzeba nim zakręcić jak
- 9:32kierownicą? Chwycił obwarzanek oburącz i
- 9:36przekręcił. Wtedy rozległ się głuchy trzask,
- 9:40a kamień zadrżał jak stary piec chlebowy ziemia pod ich stopami
- 9:45rozsunęła się i odsłoniła ciemny otwór z wnętrza buchnął chłód
- 9:51pachnący wilgocią i tajemnicą. Astrolabia wstrzymała oddech.
- 9:56Schody. Stare kamienne schody prowadzące
- 9:59w głąb ziemi. Felek aż klasnął w dłonie.
- 10:04Czekoladowa siła na problemy działa, ruszamy.
- 10:12Wartość spojrzał w czarną czeluść i jęknął rozpaczliwie.
- 10:16Ja się boję bardziej niż ser topiony na patelni zeszli kilka
- 10:21pierwszych stopni, a w tej samej chwili ponad nimi rozległ się
- 10:24przeciągły metaliczny trzask, ciężka klapa zatrzasnęła się z
- 10:29hukiem, odcinając drogę powrotną.
- 10:32Echo potoczyło się po podziemiach jak grzmot burzy.
- 10:36No pięknie wyszeptał bartuś blady jak mąka.
- 10:40Teraz to już naprawdę jesteśmy ugotowani.
- 10:44Kamienne schody prowadziły coraz niżej i niżej.
- 10:48Powietrze było wilgotne i pachniało jak stara biblioteka,
- 10:51kurzem, papierem i kroplami wody z kupujący mi ze sklepienia
- 10:56felek z radością podskakiwał na stopniach, podczas gdy bartuś z
- 11:00każdym krokiem jęczał coraz głośniej, nagle korytarz
- 11:03otworzył się w ogromną zakurzoną salę.
- 11:07Światło, lampy astrolabi zatańczyło po ścianach, ukazując
- 11:11rzędy półek pełnych ksiąg pergaminów i dziwnych
- 11:14przyrządów. Pajęczyny, oplatały metalowe
- 11:17koła zębate, a po kątach stały instrumenty astronomiczne.
- 11:21Tak wielkie. Że bartuś mógłby się w nich
- 11:24schować cały skoszem felek zagwizdał cicho.
- 11:28Wow na czekoladowym tropie to chyba to chyba prawdziwa
- 11:33pracownia twardowskiego astrolabia aż przykucnęła by
- 11:36obejrzeć stary model sfery niebieskiej.
- 11:39Jej palce zawisły w pół drogi, jakby bała się go dotknąć.
- 11:44To to nie może być zwykłe narzędzie wyszeptała.
- 11:49Zbyt wielkie, zbyt precyzyjne, jakby ktoś próbował sterować
- 11:54samymi gwiazdami. Na stole leżały pergaminy,
- 11:57pokryte dziwnymi znakami. Felek uniósł jedną z kart i
- 12:01zmarszczył czekoladowe brwi. Z jednej strony widniał rysunek
- 12:05diabła o rogach, z drugiej plątanina luster i dźwigni.
- 12:10Hmm, mruknął, próbując się roześmiać, choć wyszło mu
- 12:13nerwowo. Może to tylko układ świateł albo
- 12:19coś więcej. Bartuś uniósł lampę, a jej
- 12:23płomień zatańczył na metalowych przyrządach w cieniu koła zębate
- 12:27wyglądało jak rozwarte szczęki jakiegoś potwora.
- 12:31Bartuś, który zwykle narzekał i marudził, tym razem tylko
- 12:34otworzył szeroko usta, a jeśli wyszeptał.
- 12:39A jeśli to wcale nie ma Chiny, tylko zaklęcia przebrane w tryby
- 12:43i kreski. Wszyscy milczeli chwile
- 12:46wpatrując się w pergaminy przyrządy i szkice niepewni, czy
- 12:50stoją w pracowni uczonego, czy w kryjówce czarnoksiężnika.
- 12:54Felek chodził po sali, zerkając to na pergaminy.
- 12:58To na zakurzone przyrządy nagle zatrzymał się i zmrużył oczy.
- 13:03Ej a co to tam błyszczy wrogu? Spytał, wskazując palcem,
- 13:08wygląda jak kawałek buta wystający spod prześcieradła.
- 13:13Astrolabia uniosła lampę wyżej. Rzeczywiście w cieniu majaczyła
- 13:17duża sylwetka, przykryta materiałem.
- 13:20Jakby ktoś próbował coś ukryć. To na pewno straszyło wymamrotał
- 13:25bartuś odruchowo cofając się za felka felek uśmiechnął się
- 13:29figlarnie i podszedł bliżej, bez cienia strachu, chwycił za
- 13:33materiał i pociągnął go jednym ruchem.
- 13:36Oczom wszystkich ukazał się manekin w stroju szlachcica z
- 13:40brodą i szklanymi oczami. Przed nim stała skrzynka z tubą
- 13:44przypominającą gramofon z dziwnym pokrętłem z boku.
- 13:48Felek już się schylił, by złapać za korbkę, gdy bartuś zbladł jak
- 13:52mąka. Wyciągnął do niego ręce.
- 13:55Felku nierób tego wyszeptał dramatycznie to na pewno jakiś
- 14:00diabelski mechanizm zakręcisz i wyskoczy stado zabójców albo
- 14:04gorzej rachmistrz z tabliczką mnożenia.
- 14:07Felek uśmiechnął się figlarnie poprawił wafelkową czapkę i
- 14:11mruknął spokojnie bartusiu jakby coś miało wyskoczyć, to najwyżej
- 14:16muzyka i bez wahania zakręcił korbką przy skrzynce.
- 14:20Mechanizm zaskrzypiał igła dotknęła płyty, a 100 by
- 14:24popłynął zaszumiony głos. Witajcie.
- 14:28Jeśli słuchacie tych słów, to znaczy, że dotarliście do mojej
- 14:32pracowni manekin drgną i powoli uniósł rękę, a jego szklane oczy
- 14:37błysnęły w świetle lamp usta poruszały się równo z głosem
- 14:42dobiegającym stuby nazywam się jan twardowski.
- 14:45Nie byłem czarnoksiężnikiem, byłem uczniem nauki i
- 14:49marzycielem. Chciałem dotknąć księżyca
- 14:52niezaklęciami, lecz mechaniką i światłem.
- 14:55House astrolabia otworzyła szeroko oczy, nie wierząc
- 14:59własnym uszom, felek wstrzymał oddech, a bartuś cofnął się o
- 15:04krok, trzymając się kurczowo kosza.
- 15:06Jakby to on miał go ochronić przed zjawą.
- 15:08Ludzie widzieli we mnie czarownika, bo nie rozumieli
- 15:11moich machin i obliczeń mówił głos nieco zachrypnięty, jakby
- 15:16niósł się z innego czasu. A ja chciałem tylko by ziemia i
- 15:20niebo spotkały się w jednym punkcie.
- 15:24W locie człowieka ku gwiazdom manekin uniósł drugą rękę i
- 15:28wskazał na sklepienie, jakby naprawdę widział ponad nimi
- 15:31gwiazdy, prawda? Bywa straszniejsza od legendy,
- 15:35ale i piękniejsza ciągnął twardowski.
- 15:38Dlatego pozwoliłem, by bajka rosła, by mówiono, że z czartem
- 15:43się zadawałem, że Diabeł poniósł mnie w przestworza, bo w
- 15:47legendzie tkwi moc większa niż w samych faktach.
- 15:51Moc, która potrafi przetrwać wieki, mechanizm zatrzeszczał
- 15:55igła przeskoczyła po płycie. A manekin zamarł z uniesioną
- 15:59dłonią jak posąg. Zapadła Cisza tak gęsta, że
- 16:03słychać było tylko serce bartusia bijące jak młot w
- 16:07beczce, czyli odezwał się w końcu felek, ostrożnie nauka i
- 16:12magia to czasem jedno i to samo zależy kto patrzy.
- 16:18Astrolabia wyszeptała drżącym głosem.
- 16:21I kto chce wierzyć? To, że zostawił taki przekaz,
- 16:26oznacza, że wiedział, jak bardzo ludzie potrzebują i nauki, i
- 16:30legend. Mechanizm już niemal zamilku,
- 16:33gdy nagle igła znów drgnęła, a 100 by popłynęły kolejne urywane
- 16:37słowa. Jeśli ktoś, jeśli ktoś naprawdę
- 16:41szuka, znajdzie drogę w cieniu półksiężyca, tam, gdzie cień
- 16:46wskazuje wodę, a woda odbija gwiazdy.
- 16:49Manekin poruszył ustami Jeszcze raz, jakby chciał coś
- 16:53dopowiedzieć, ale tym razem zamiast słów popłynęło tylko
- 16:57charczące trzaskanie. Pauzę, co to miało znaczyć?
- 17:02Bartuś prawie podskoczył aż obwarzanki zadzwoniły w koszu.
- 17:07Cień, woda gwiazdy to jakieś czary mary astrolabia zmrużyła
- 17:12oczy jakby próbowała uchwycić kształt myśli, która wciąż się
- 17:16wymyka. Nie czary.
- 17:19Powiedziała powoli. To wskazówka astronomiczna albo
- 17:24symboliczna. Może chodzi o odbicie księżyca w
- 17:27Wiśle, a może o wodotrysk na rynku, albo o zupełnie inne
- 17:32miejsce? Felek poprawił czapeczkę i
- 17:34przeciągnął się jak ktoś, kto zamiast strachu czuje smak
- 17:38przygody. Albo wszystko naraz parsknął.
- 17:42Czasem największe tajemnice mają więcej niż jedną odpowiedź.
- 17:46Zapadła Cisza gdzieś w rogu pracowni zaskrzypiał stary
- 17:50trybik, jakby sam chciał potwierdzić, że ta zagadka nie
- 17:53została wymyślona po to, by ją rozwiązać raz na zawsze.
- 17:59Astrolabia odetchnęła głęboko. Może tak właśnie chciał, żeby
- 18:03zostało szepnęła pół odpowiedzi i pół pytania, jak półksiężyc.
- 18:10Nazajutrz na krakowskim rynku znowu gwarno było jak w ulu.
- 18:15Plotki o duchu twardowskiego krążyły szybciej niż gołębie nad
- 18:18sukiennicami. Jedni mówili, że znów widzieli
- 18:22cień na wieży, inni, że ktoś słyszał głos spod ziemi.
- 18:26Bartuś machnął ręką, sprzedając obwarzanki kolejnym dzieciakom.
- 18:30Niech ludzie wierzą w co chcą mruknął z przekąsem byle
- 18:34kupowali obwarzanki. Felek podskoczył obok i zaśmiał
- 18:37się. Ale widzisz bartusiu tak właśnie
- 18:40rodzi się Legenda, nikt niczego specjalnie nie wymyślał, ktoś
- 18:45zobaczył światło, ktoś inny dopowiedział, a trzeci ubarwił i
- 18:49bum. Historia rośnie jak ciasto
- 18:51drożdżowe astrolabia kiwnęła głową.
- 18:55Tak, plotka karmi się strachem i wyobraźnią, ale prawda nauki też
- 19:00ma swoje światło, tylko nie wszyscy chcą je zobaczyć.
- 19:05I tak Legenda dalej krążyła nad Krakowem, lekka jak echo i
- 19:10ciężka jak opowieści, które zostają w pamięci na lata.
- 19:14Bo czasem magia to tylko nauka, której jeszcze nie rozumiemy, a
- 19:17czasem nauka bywa magią. Jeśli patrzymy na nią z
- 19:21zachwytem, niezależnie od tego, czy jesteśmy w Krakowie, czy na
- 19:25księżycu. Tego samego wieczoru, gdy rynek
- 19:27ucichł, a ostatnie gołębie ułożyły się do snu, ktoś
- 19:31zatrzymał się przy starym wodotrysku, delikatnie obrócił
- 19:35metalową tabliczkę, a na jej odwrocie błysnął w księżycowym
- 19:39świetle maleńki znak półksiężyca.
- 19:43Znak, który zdawał się czekać na kogoś, kto odważy się podążyć
- 19:47jego cieniem. Dzięki, że towarzyszyliście
- 19:53frankowi i bartosiowi w tej krakowskiej przygodzie w
- 19:56gwiezdnej piwnicy, wśród zakurzonych ksiąg i tajemniczych
- 20:00mechanizmów usłyszeli głos samego twardowskiego i odkryli,
- 20:04że nauka i magia czasem mówią tym samym językiem.
- 20:09Czy ktoś rozwiąże ostatnią symboliczną zagadkę
- 20:12twardowskiego? Może to będziesz ty, jeśli
- 20:16podobała wam się ta opowieść, zostawcie komentarz, podzielcie
- 20:20się nią z innymi i koniecznie napiszcie, czy wy wolelibyście
- 20:24odkryć w podziemiach legendę czy wynalazek do usłyszenia w
- 20:28kolejnej czekoladowej przygodzie felka wafelka.