Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Bańka Chaosu 🔮 Bajka dla dzieci (Dudusie II) | Felek Wafelek (PFW_054)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski w poprzedniej części coś bardzo dziwnego stało
- 0:04się w józefinowie drzwi trzaskały same dywany udawały
- 0:09łyżwy, a na dudu szlaku zniknęły dudusie.
- 0:14I właśnie wtedy felek wafelek z maksem i tatą wpadli pod schody
- 0:19prosto do serwisowej krainy, gdzie porządek ma pokrętła
- 0:23absota potrafi mieć sprężynę przed wami felek wafelek i
- 0:28kraina dudusiów bańka chaosu. Co się stanie, gdy w warsztacie
- 0:33pod korzeniami obudzi się robotics i zacznie odbierać
- 0:37dziwne sygnały? Czy drużyna równowagi przejdzie
- 0:41przez równomost, kiedy ten ciągnie w stronę psotkowa?
- 0:46I czy da się uratować świat bez walki na pięści, tylko sprytem i
- 0:51sercem? Uwaga, łapiemy kubek kakao,
- 0:55nastawiamy uszy na czekoladowy trop i zakładamy zbroje z
- 0:59wyobraźni, bo bez was drużyno felka wafelka.
- 1:02Ta przygoda się nie uda 3 2 1 startujemy.
- 1:10Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:13zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę, to dla nas
- 1:16najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć
- 1:21przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:24patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:27moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:31link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:35tego świata. W warsztacie dudusiów było
- 1:38ciepło jak w kuchni, kiedy piecze się ciasto.
- 1:41Tylko zamiast zapachu wanilii unosił się tu zapach drewna,
- 1:45metalu i czegoś, co brzmiało jak pracująca sprężyna pod
- 1:49gigantycznymi korzeniami drzew. Wszystko miało swoje miejsce, a
- 1:53jednocześnie wyglądało tak, jakby natura i technika podały
- 1:57sobie rękę. Lampki świetliki świeciły
- 2:00miękko, na ścianach wisiały narzędzia, które przypominały
- 2:04kuchenne rzeczy, ale działały jak serwis, łyżki klucze, wałki
- 2:09z podziałką, śrubki w pudełkach po cukierkach, a obok nich
- 2:13sprężyny ułożone jak makaron, wstążki na środku, na piedestale
- 2:18z korzenia i wafla stała zbroja robotics.
- 2:23Był jak zbroja superbohatera, ale taka, która bardziej pomaga
- 2:27niż straszy miał panele, klamry, gumowe elementy na stopach i
- 2:32coś, co wyglądało jak mała tarcza świetlna z boku ramienia
- 2:36i teraz trzeszczał. Najpierw tr, potem bzd z panelu
- 2:44na piersi, który wyglądał jak radio popłynęło, cichutkie,
- 2:48dudu, dudu, psopso, psop, so. Maks zamarł z otwartymi ustami,
- 2:57dudu się też ucichły, jakby ktoś nacisnął przycisk Cisza.
- 3:02Felek podszedł bliżej, poprawił wafelkową czapeczkę i nachylił
- 3:06się do panelu. To nie przypadek robotic słapie
- 3:10sygnał jak antena serwisowa starszy duduś podreptał bliżej i
- 3:16podniósł łapkę jakby prowadził zebranie.
- 3:20Zbroja została zbudowana dokładnie według opowieści maksa
- 3:24każdy moduł, każdy rysunek, każde, a mój robot x będzie miał
- 3:30to i to my to wszystko spisywaliśmy, łączyliśmy i
- 3:34budowaliśmy. Maks aż poczerwieniał ja ja
- 3:40tylko mówiłem, mówiłeś bardzo dużo dodał tata i spojrzał na
- 3:45felka. Znacząco dudusie zaczęły paplać
- 3:48jeden przez drugiego dumne jak ekipa budowlana po skończonym
- 3:52moście. Spisali z projektów z zabaw
- 3:58kapitan max mówił, my robili. Robotics znów zaszumiały psop so
- 4:05psop so. Felek uniósł palec.
- 4:09Dobra, skoro robotics odbiera, to znaczy, że dudu się w
- 4:12przodkowie próbują nadać, a skoro próbują, to znaczy, że są
- 4:16całe i zdrowe, ale potrzebują pomocy.
- 4:20Maks zrobił krok do przodu. To ja go zakładam.
- 4:26Dudu się rozsunęły się jak publiczność przed wielkim
- 4:30wejściem bohatera robotics wyglądał na dokładnie tak, jak
- 4:34można sobie tylko wyobrazić zbroje superbohatera, ale w
- 4:37wersji dudu siowej coś między super plecakiem ratunkowym,
- 4:42kombinezonem zbroją z marzeń i chełmem jak u kosmonauty maks
- 4:47wsunął nogę. Potem drugą.
- 4:51Robotics zrobił ciche klik. Maks wsunął ręce w rękawy
- 4:56robotics odpowiedział klak. Maks wyprostował się i przez
- 5:01sekundę stał jak posąg. Pasuje powiedział z dumą.
- 5:06Po czym dodał ciszej. Prawie.
- 5:09Bo pasek z boku dyndał jak ogon tata podszedł, złapał pasek i z
- 5:14tym swoim tatusiowym spokojem poprawił go tak jak wtedy, kiedy
- 5:18maks miał tendencję do zakładania komina i czapki na
- 5:22kaptur od kurtki. O tu i tu, i nie ruszaj się, bo
- 5:27ci się przekręci mruknął robotics odpowiedział, kolejnym
- 5:31kliknięciem, jakby przyznał tacie rację.
- 5:34Maks poruszył ramionami robotics.
- 5:37Poruszył się razem z nim dudu się aż zapiszczały z dumy.
- 5:42Kapitan, kapitan, drużyna równowagi.
- 5:47Robotics wydał z siebie krótki dźwięk, jakby ktoś w środku
- 5:50przekręcił kluczyk od całego mechanizmu.
- 5:54Na wizjerze hełmu rozświetliły się ikonki i wskaźniki, poziom
- 5:58przyczepności, stan osłon, mała poziomica, stan sprężyn, a nawet
- 6:04pasek z napisem uszkodzenia. Na szczęście uszkodzeń brak.
- 6:09Obok migały nazwy funkcji tak poważne w działaniu, a tak
- 6:13dziecinnie sprytne w brzmieniu tartar równo hop, łap łap i
- 6:19światło tarcza. Maks aż cmoknął z zachwytu o ja
- 6:26ja to pamiętam, ja to wymyśliłem i my zrobili odparł starszy
- 6:32duduś z dumą. Teraz kalibracja?
- 6:36Dudusie w warsztacie wymieniły porozumiewawcze spojrzenia,
- 6:39jakby miały też schowany Plan b na wypadek, gdyby zbroja
- 6:43potrzebowała czegoś jeszcze. Felek wyciągnął dudu.
- 6:47Wykrywacz ten tablet z ramką ze spinaczy i przyłożył go do hełmu
- 6:52robotic psa. Wpinamy wizjer, żebyśmy widzieli
- 6:56ślady, sygnały i psoty, zanim ugryzą.
- 7:00O tak to się może przydać. Ustawiamy kalibrację powiedział
- 7:06felek max. Od razu bez wahania poziom max.
- 7:11Wiadomo dodał, jakby to było oczywiste.
- 7:15Felek przesunął palcem po suwaku na ekranie całkiem teatralnie.
- 7:20Robotics odpowiedział, sprężynowe mruknięcie em jakby
- 7:24się napinał do działania i znów za trzeszczał na piersi dudu,
- 7:29dudu psopso felek spojrzał na trzeszczące radio roboticsa,
- 7:35potem w stronę wyjścia z warsztatu, gdzie daleko za
- 7:38korzeniami czekał równomost i ciemniejszy kontur psotkowa.
- 7:43Nie ma czasu na test systemów. Powiedział cicho.
- 7:47Dudu się nas wołają. Robotics znów szepnął.
- 7:52Psop so. Maks zacisnął dłonie w
- 7:57rękawicach zbroi. To idziemy.
- 8:01Tata stanął obok, jakby też wziął na siebie część ciężaru.
- 8:05Felek skinął głową drużyn równowagi w gotowości.
- 8:11Wyszli z warsztatu pod korzeniami jak stajnej bazy,
- 8:14tylko zamiast metalowych drzwi mieli przed sobą splątane
- 8:18korzenie, które rozsuwały się na boki jak zasłona z liści.
- 8:22Powietrze w krainie dudusiu w pachniało pianką i spokojem.
- 8:26Wszystko było miękkie, pastelowe jakby ktoś ściszył świat o 2
- 8:31oczka. A potem zobaczyli go.
- 8:36Równomost. Stał nad rzeką energii, jak
- 8:39wielki świecący łuk nie był zwykłym mostem, był czymś, co
- 8:44wyglądało jak połączenie wafla kryształu i solidnej serwisowej
- 8:49konstrukcji. Pulsował raz jaśniej, raz ciszej
- 8:56jak serce, które stara się bić równo, ale ktoś mu co chwilę
- 8:59przeszkadza. Maks stanął na brzegu i
- 9:02przełknął ślinę robotics. 1,0 zrobił przy tym ciche tik tik
- 9:09jakby jego stabilizator równowagi już sprawdzał.
- 9:11Poziom felek spojrzał na most uważnie.
- 9:15Widzicie? Powiedział cicho.
- 9:19Przechyla się w stronę przodkowa.
- 9:22Tata zmrużył oczy i rzeczywiście most nie był idealnie prosty.
- 9:27Ledwo ledwo, ale ciągnęło go w stronę ciemniejszego świata po
- 9:32drugiej stronie. Jakby psotkowo było cięższe,
- 9:37jakby Chaos miał większą wagę niż porządek robotics za szumiał
- 9:42na piersi psop so psop so maks drgnął.
- 9:48Idziemy po was. Szepnął.
- 9:51Dudu się zgromadziły się obok nich w małej gromadce jedne
- 9:55trzymały się za łapki, inne te większe trzymały mniejsze
- 9:59osobniki na ramionach, a niektóre wyglądały jakby zlepiły
- 10:03się razem wszystkie patrzyły na równomost z takim napięciem
- 10:08jakby to był ostatni guzik, który trzyma cały płaszcz
- 10:12świata. Starszy duduś wyszedł przed
- 10:15nich. Drużyno równowagi powiedział
- 10:19uroczyście musicie odzyskać porwanych i zatrzymać źródło
- 10:23chaosu. Jeśli energia dudisiu w zgaśnie.
- 10:27Zrobił krótką pauzę, jakby nawet słowo zgasną, było ciężkie.
- 10:32Tak wiemy. Odparł tata i spojrzał na most.
- 10:37Potem na swoje dłonie, potem na maksa w zbroi, każdy znał
- 10:41odpowiedź. Maks zacisnął pięści.
- 10:45To nie może się stać. Starszy duduś skinął łapką i
- 10:49doprecyzował coś ważnego jak instrukcję serwisową.
- 10:53Dudu się nigdy same nie zapuszczały się tak głęboko do
- 10:56przodkowa nigdy dobrowolnie to kraina, do której trafia się z
- 11:01przymusu przez porwania i szczeliny.
- 11:05Robotics znów za szeptał psop so jakby ponaglał tata wsunął
- 11:11dłonie do kieszeni i odchrząknął dobra to jak to robimy?
- 11:15Wchodzimy i. I nie dajemy się wkręcić w psoty
- 11:20powiedział felek. Psotkowo będzie nas testować na
- 11:24każdym kroku znaki w 3 strony, schody do sufitu ukryte pułapki
- 11:29zapanie wszystko, co odciąga uwagę.
- 11:32Maks uniósł Chełm i spojrzał przez wizjer wpięty dudu.
- 11:36Wykrywacz pokazał mu delikatne obwódki świata, jakby gdzieś w
- 11:40powietrzu były ustawienia, które ktoś rozkręcił.
- 11:44Robotics jest gotowy powiedział maks.
- 11:47A jego głos brzmiał poważnie niż zwykle tartar równo hop łap łap
- 11:53łap i światło, tarcza. Wszystkie moduły aktywne, dudu
- 11:58się zapiszczały kapitan kapitan. Felek spojrzał na maksa, potem
- 12:04na tatę. Ustalamy jedno, trzymamy się
- 12:08razem jak łańcuch, żadnych samotnych skoków.
- 12:13Dobra powiedział tata i zrobił krok do przodu.
- 12:16Idziemy. Starszy duduś podszedł do nich i
- 12:20dotknął łapką brzegu mostu jakby uruchamiał przejście.
- 12:25Równomost zadrżał zaskrzypiał cichutko i wtedy wszystko na
- 12:30chwilę ucichło. Maks postawił robotyczną stopę
- 12:34na moście robotics natychmiast zrobił tik tik i na wizję, że
- 12:40mignęła mała poziomica równo hop stabilnie idziemy powiedział
- 12:46maks felek. Wziął oddech drużyno równowagi.
- 12:51Misja start powiedział cicho. A po drugiej stronie w
- 12:55przodkowie coś zamigotało jakby ktoś już na nich czekał.
- 13:01Gdy tylko zeszli z równo mostu, powietrze zrobiło się inne, nie
- 13:05zimne, nie gorące, po prostu psotne, jakby ktoś włożył do
- 13:11niego sprężynę i co chwilę ją podkręcał.
- 13:13Tik, tik, tik, tik, tik. W krainie dudu siów wszystko
- 13:20było miękkie i uporządkowane. Tu w przodkowie świat wyglądał
- 13:25jak karnawał na opak, niby kolorowo, niby wesoło, a jednak
- 13:29człowiek miał wrażenie, że za chwilę podłoga zrobi mu dowcip.
- 13:33I zrobiła. Pierwszy znak stał dokładnie
- 13:36przy wejściu strzałki były 3, ale każda z nich była jak
- 13:41uśmiech, który mówi, a spróbuj zgadnąć.
- 13:45W lewo strzałka do przodu w prawo, strzałka do przodu, do
- 13:49przodu, strzałka do tyłu. Tata spojrzał na to zamrugał i
- 13:55westchnął, jak ktoś, kto właśnie zobaczył instrukcje bez
- 13:58obrazków. Kto to projektował?
- 14:01Felek rozejrzał się uważnie. Bsotnicy.
- 14:05Mruknął świat, który lubi, jak człowiek zastanawia się za długo
- 14:10i stoi w miejscu. Maks w robotic się ruszył.
- 14:13Pierwszy każdy jego krok brzmiał cicho, tik tik jakby zbroja
- 14:19liczyła przyczepność i równowagę na bieżąco.
- 14:22Na wizjerze mignęła mała poziomica trzymam równowagę
- 14:26powiedział maks bardziej do siebie niż do innych.
- 14:30Felek podążał tuż obok mały, ale czujny jak czekoladowa kulka
- 14:35detektywa. Tata szedł ostatni i mruczał pod
- 14:39nosem. Co ja powiem mamie, że pod
- 14:42schodami jest piankowa kraina, gdzie żyją dudusie i psotniki.
- 14:47I wtedy podłoga zmieniła chwyt. W jednej sekundzie była lepka
- 14:51jak guma w następnej śliska jak lód.
- 14:55Tata zrobił krok, stopa pojechała, a on wydał z siebie
- 14:59klasyczny tatusiowe. Och, ho, felek chwycił go za
- 15:04rękaw, tracimy przyczepność syknął.
- 15:09Maks spojrzał na stopy roboticsa na wizjerze mignęło aktywacja
- 15:14tartar. Tartar zawołał i nacisnął
- 15:18stopami. Pod spodem wysunęły się gumowe
- 15:21ząbki, małe chwytaki do zmiennego podłoża.
- 15:25Podłoga próbowała zrobić lód, ale robotics trzymał się jak
- 15:28przyklejony. Jakby mówił, nie dziś psotkowo.
- 15:33Tata od razu złapał roboticsa za ramię jak za poręcz w autobusie,
- 15:36kiedy Kierowca hamuje bez ostrzeżenia.
- 15:39Dzięki synu burknął, kapitanie poprawił maks automatycznie,
- 15:45choć głos mu się trząsł od emocji.
- 15:48Prześlij kilka kroków i nagle coś pod nimi zahichotało.
- 15:53Nie ktoś coś z przodu midnęła dziura w ziemi, okrągła, czarna,
- 15:59jakby ktoś wyciął kawałek podłogi i zapomniał go oddać.
- 16:03Tata nie zauważył i zrobił krok za daleko.
- 16:07Już prawie prawie wpadł stop. Krzyknął felek.
- 16:12Maks zareagował błyskawicznie z ramienia robot xa wystrzeliły 2
- 16:17elastyczne linki z klipsami łap łap.
- 16:21Jeden klips złapał krzywą balustradę, która udawała, że
- 16:24jest normalna. Drugi złapał tatę za pasek od
- 16:28spodni. Tata zawisł nad dziurą jak
- 16:31człowiek, który właśnie odkrył, że psotkowo ma bardzo
- 16:34specyficzne poczucie humoru. Dzięki po raz drugi wydukał
- 16:40wisząc w powietrzu. Z dziury buchnął śmiech, jakby
- 16:44sama dziura była z siebie dumna haha.
- 16:48Felek nachylił się i zajrzał do środka.
- 16:51Dziura chichotu powiedział szybko, jak wpadniesz, będziecie
- 16:55rozśmieszać tak długo, aż zapomnisz po co tu jesteś.
- 17:00Tata zrobił minę, w której było jednocześnie to okropne i to
- 17:05niestety brzmi jak coś, co mogłoby działać.
- 17:08Maks wciągnął linkę. Tata wrócił na ziemię i
- 17:11natychmiast otrzepał spodnie, jakby mógł strząsnąć z nich cały
- 17:15psotny klimat. Felek od razu dodał, idziemy
- 17:19dalej. Najwyższy poziom czujności.
- 17:23Ruszyli szybciej, jakby psotkowo przyspieszyło muzykę na karuzeli
- 17:27i ktoś krzyknął teraz bez trzymanki.
- 17:30I wtedy podłoga pod maksem zaczęła szeleścić z boku
- 17:35wypełnił dywan, ale niezwykły dywan przypominał raczej żyjącą
- 17:40watę cukrową, puchata, różowa, lepka masa z przyklejonymi
- 17:45bilecikami, na których było napisane, wejdź tu tam teraz he
- 17:51he dywan rozwinął się jak rulon i spróbował.
- 17:56Zrolować nogi maksa. Ej krzyknął maks wata cukrowa,
- 18:02oplatała stopy robotics, a jak miękka lepka ośmiornica bileciki
- 18:07kleiły się do pancerza jak naklejki z psotnym rozkazem zgub
- 18:11się felek dopadł do niego, uwolnij się teraz.
- 18:17Maks nawet nie dyskutował robotics przyklęknął silniczki
- 18:22zawyły cicho a na wizjerze mignęło ostrzeżenie
- 18:25przeciążenie. Wata ciągnęła mocniej lepiła się
- 18:29jak gęsta galaretka. Maks zacisnął dłonie w
- 18:33rękawicach, przekierować moc, zawołał cała energia poszła do
- 18:38nóg. Robotnik z wystrzelił do góry
- 18:41jednym potężnym susem jakby wyskakiwał z gęstego budyniu
- 18:46wata cukrowa puściła z obrażonym fr, a bileciki posypały się jak
- 18:50konfetti, które wcale nie życzy powodzenia.
- 18:54Sprytnie mruknął felek, no pewnie dodał tata.
- 18:58Dobra robota, kapitanie. Maks ruszył dalej już prawie
- 19:04biegu robotics pracował jak serwisowy kombajn tar zmieniał
- 19:08chwyt równo hop stabilizował kroki łap łap łapał to co
- 19:14próbowało ich wciągnąć w kłopot. Przeszkody omijali krótkimi
- 19:18skokami, jakby psotkowo było torem z psikusami.
- 19:22I wtedy psotkowo zrobiło coś niespodziewanego z przodu, jakby
- 19:26ktoś rozlał atrament w powietrzu pojawiła się ciemna strefa.
- 19:31To nie był cień ani zwykły mrok. Coś gęstego, ciężkiego, co
- 19:36wchodziło w oczy i mieszało kierunki, jakby ktoś zakręcił
- 19:40kompasem w środku głowy. Tata zatrzymał się odruchowo.
- 19:45Co to jest? Nic nie widać gdzie jesteście?
- 19:49Felek poczuł, jak w środku robi mu się cicho.
- 19:53To nie jest zwykły mrok. Powiedział twardo, to
- 19:56przeszkadzajka ma nas zatrzymać. Robotics za szeptał psop so.
- 20:05Psop so jakby sygnał prowadził prosto przez czarną smugę.
- 20:11Maks przełknął ślinę, ale już wiedział co robić światło.
- 20:15Tarcza powiedział stanowczo uniósł przedramię, zbroja
- 20:20zadrżała i rozbłysła. Nie jak laser, nie jak broń jak
- 20:26okrągła, świetlista tarcza, która rozdmuchuje mgłę jak
- 20:30podmuch ciepłego powietrza na zimnej szybie.
- 20:34Biała poświata poszła falą, atrament w powietrzu zaczął się
- 20:37rozrzedzać, cofać, pękać na smugi działa, zawołał tata,
- 20:43przechodzimy krzyknął felek. Szybko biegiem to zżera dużo
- 20:48energii. Roboticsa dorzucił dramatycznie
- 20:51maks. Wbiegli w prześwit światło,
- 20:55tarcza trzymała im drogę jak latarnia w tunelu.
- 20:58Po drugiej stronie w samym sercu psotkowa coś pulsowało.
- 21:03Wielka bańka. Ogromna półprzezroczysta bańka
- 21:07chaosu jak bąbel mydlany, tylko, że zamiast tęczy miała w środku
- 21:12wirujące cienie i sprężynowe niepokój, a w środku.
- 21:17Dudusie. Uwięzione osłabione, jakby ktoś
- 21:23powoli zabierał im energię, nie były już takie puchate i
- 21:27piankowe jak w swojej krainie robiły się półprzezroczyste jak
- 21:31obrazek na szybie, który zaczyna znikać ich łapki wyglądały na
- 21:36ciężkie oczy przygaszone, a głosy dochodziły coraz słabiej
- 21:40przez drżącą powłokę bańki. Felek podszedł bliżej i
- 21:49przyłożył dłoń do powierzchni. Bańka była zimna i śliska, jakby
- 21:54tarcie uciekło z niej pierwsze. Ona ich wysysa powiedział cicho
- 22:00jakby ktoś odkręcał tarcie całemu światu.
- 22:04Na wizjerze maksa mignęły spadające wskaźniki a robotics
- 22:08zaszumiał jakby czuł, że robi się naprawdę źle.
- 22:12Tata zacisnął pięści. Jak długo oni to wytrzymają?
- 22:18Najbliższy duduś uniósł łapkę i z wysiłkiem wypchnął słowa przez
- 22:23powłokę. Jeśli zgaśniemy równowaga na
- 22:28zawsze będzie stracona. Drugi dodał ledwo słyszalnie.
- 22:33A ziemia stanie się jedną wielką anomalią.
- 22:40Felek poczuł, jak robi mu się w gardle, twardo jakby czekolada w
- 22:44jego waflach nagle zamarzła. Maks stanął jak wryty.
- 22:48Tata zacisnął dłonie, felek spojrzał na nich obu.
- 22:53Ok, dotarliśmy teraz zaczyna się najważniejsze.
- 22:58Maks zrobił pół kroku do przodu, oddajcie ich rzucił a robotics
- 23:03aż cicho za trzeszczał jakby też się zdenerwował i wtedy psotkowo
- 23:08odpowiedziało w powietrzu. Tuż nad bańką zebrały się
- 23:12iskierki neonowe, szybkie, złośliwie radosne.
- 23:17Z iskier zrobił się kłębek wir sprężyn i światełek, który
- 23:22kręcił się jak zabawka nakręcana za mocno.
- 23:25Kłębek zatrzymał się w miejscu i przybrał kształt.
- 23:31Nie do końca twarz nie do końca postać raczej coś, co udaje, że
- 23:36jest kimś ważnym. Sprężyny wyprostowały się jak
- 23:39wąsy. Iskry ułożyły w oczy, a głos
- 23:43zabrzmiał dzwoniąco, jakby mówiła metalowa grzechotka.
- 23:47O drużyna równowagi powiedział główny psotnik z przesadnym
- 23:52ukłonem. Wreszcie ktoś przyszedł
- 23:54podziwiać prawdziwą sztukę psoty.
- 23:57Tata zmrużył oczy. To czy to jest psotnik w własnym
- 24:02ciele? Felek pokiwał głową, nie
- 24:05spuszczając wzroku z kłębka. Najwyraźniej w krainie dudusiów
- 24:10psota jest cieniem, tam nie ma siły na ciało, ale tu w
- 24:14przodkowie jest tym im chce być. Główny psotnik prychnął
- 24:19iskierką. Bo tu jest nasz dom, tu jesteśmy
- 24:23wyraźni, a tam zakręcił sprężyną jak palcem tam jesteśmy, tylko
- 24:30wrogu, niewidoczni. Nikt nas nie lubi, nikt nas nie
- 24:35chce. Zanim pojawiły się inne
- 24:38psotniki, mniejsze kłębki podskakujące trzaskające z
- 24:43neonowym śmiechem jak z popsutego Radia przypominały
- 24:46trochę czarne kłęby dymu. A dudusie ciągnął główny psotnik
- 24:52robiąc wielką minę obrażonego artysty.
- 24:55Oni zawsze dostają och jaki porządek.
- 24:59Och, jakie miłe. Och, jakie pomocne.
- 25:03Iskry w jego oczach błysnęły ostrzej, a my my dostajemy tylko
- 25:08o nie znowu psota o nie znowu przeszkadzają o nie znowu się
- 25:13popsuło. Maks ścisnął dłonie w rękawicach
- 25:17roboticsa. Bo przeszkadzacie.
- 25:21Bo jesteśmy ważni. Najważniejsi psotnik wystrzelił
- 25:25w górę jak sprężyna i świat musi to wreszcie zrozumieć.
- 25:29Przeznaczenia nie oszukasz, równowaga jest zaburzona.
- 25:35Felek zrobił krok naprzód. Równowaga jest po to, żeby ją
- 25:38naprawiać, a nie kręcić ją jak bączka.
- 25:42Główny psotnik roześmiał się, a śmiech zabrzmiał jak setka
- 25:46kliknięć na raz. To popatrzcie jak się robi
- 25:49ważność. Istotniki zaczęły krążyć wokół
- 25:52bańki sprężyny zadrżały iskry poszły w spiralę bańka chaosu
- 25:58nagle wciągnęła powietrze niczym odkurzacz.
- 26:02Nagle but taty sam zsunął mu się ze stopy.
- 26:05Kapelusz felka o mały włos, aby nie odleciał.
- 26:09Maks spojrzał na stopy. Tartar tryb turbo klik.
- 26:15Ze stuprotica wysunęły się kolce, które wbiły się w ziemię
- 26:18jak serwisowe kotwice robotics zadrżał, ale stanął twardo
- 26:24zasysanie wzmogło się o odrobinę tata od razu chwycił ramię
- 26:28roboticsa, jakby to było drzewo. Podczas wichury felek złapał
- 26:32tatę, a w tej samej chwili wysunęła się mała łapka dudusia
- 26:36i chwyciła felka za czekoladową rękę zrobił się łańcuch.
- 26:41Robotics, tata felek duduś. Felek poczuł, jak bańka ciągnie
- 26:48ich wszystkich centymetr po centymetrze, jakiego wafle
- 26:52zaczynają delikatnie chrupać trzymać.
- 26:56Krzyknął tata razem to nie czas na samotne bohaterstwo.
- 27:00Maks zerknął w wizjer, wskaźniki drgały kontrolki mrugały na
- 27:05czerwono łap łap. Zawołał linki wystrzeliły,
- 27:11klipsy złapały wielki krzywy znak drogowy.
- 27:14Taki sam jak ten odstrzałek co kłamały oraz wystający kamień,
- 27:18który udawał, że jest zwykłym kamieniem.
- 27:20A tak naprawdę miał w sobie nacięcie jak serwisowy uchwyt.
- 27:24Teraz wszyscy wisieli na napięciu kolce w ziemi, linki
- 27:29naprężone ręce złączone, bańka ssała psotniki chichotały.
- 27:36A dudu się w środku nagle zaczęły wołać inaczej nie
- 27:40pojedynczo, rytmicznie, równo jak alarm serwisowy.
- 27:46Dół du. Dźwięk przeszedł przez psotkowo
- 27:51jak syrena tylko miękko piankowa dudu siowa felek aż podniósł
- 27:56głowę, to sygnał zwoławczy. Krzyknął, one wzywają pomoc.
- 28:03Du. Wypełniało całą psotkową krainę,
- 28:08jakby melodyczna nuta miękka kołysząca.
- 28:13I rzeczywiście w pobliżu bańki, przy pęknięciu w ziemi
- 28:18szczelinie łączącej 2 światy coś się poruszyło, pyk ze szczeliny
- 28:24zaczęły wpadać dudusie, pędziły małymi nóżkami dysząc, a ich
- 28:28oczy były pełne determinacji. Dudu alarm piszczały du.
- 28:36Powtarzały rytmicznie dołączyły do łańcucha, łapiąc się za ręce,
- 28:41łapki i kawałki roboticsa, jakby to była jedna wielka akcja
- 28:45ratunkowa. Felek zacisnął zęby, czekolada
- 28:49na jego palcach lekko trzasnęła, ale nie puścił.
- 28:52I wtedy powiedział głośno tak, żeby usłyszeli i ludzie, i
- 28:56dudusie, i nawet psotniki. Kiedy jest potrzeba, czekolada
- 29:01daje radę. Bańka zawyła cichutko w sotniki
- 29:05na moment przestały się śmiać, a drużyna równowagi trzymała się
- 29:09mocniej niż kiedykolwiek. Łańcuch ratunkowy napiął się do
- 29:13granic. Linki drżały kolce w stopach
- 29:16trzymały ziemię, a mimo to wszystko w przodkowie próbowało
- 29:20im wmówić, że za chwilę polecą jak papierki po cukierkach i
- 29:24wtedy dudusie zrobiły coś, czego nikt się nie spodziewał.
- 29:28Najpierw ucichły na jedną krótką chwilę taką, w której słychać
- 29:32własne mrugniecie, potem starszy duduś uniósł łapki.
- 29:38Czas na wielki porządek. Zawołał.
- 29:41I dudusie zaczęły się łączyć, jakby miały w środku instrukcje,
- 29:46gdy świat się rozjeżdża. Składaj się jedne wskakiwały, na
- 29:50drugie łapały się łapkami wsuwały w gniazda na plecach
- 29:54innych zatrzaskiwały się miękko jak klocki w miejscu, gdzie
- 29:59przed chwilą było 100 małych piankowych sylwetek.
- 30:02Powstała konstrukcja najpierw nogi proste jak linijki.
- 30:07Potem korpus równy z płaskimi panelami jak płytki chodnikowe,
- 30:11ramiona symetryczne. Każdy element miał swoje
- 30:15miejsce, każdy ruch był dokładny klik klik klik.
- 30:22I nagle nad bańką chaosu stanął on.
- 30:25Tytan porządku, ogromny, geometryczny, precyzyjny, jakby
- 30:30ktoś wyrzeźbił go z porządnie ułożonych klocków i dodał, do
- 30:34tego miękkość pianek, kiedy stawiał stopę, przestrzeń robiła
- 30:39się bardziej prosta, krzywe schody prostowały się na
- 30:43sekundę, strzałki na znakach przestawały wariować, jakby ktoś
- 30:47im przypomniał, do czego służą. Na jego barku dokładnie tam,
- 30:51gdzie ramię łączyło się z szyją, była wnęka.
- 30:55Zagłębienie jak bezpieczne siodełko.
- 30:58Felek zapiszczał ktoś z dudusiów?
- 31:01Wskakuj felek, choć serce mu waliło jak łyżeczka o kubek
- 31:06wskoczył na wielką dłoń tytana porządku, która miękko go
- 31:10włożyła. W wyznaczone zagłębienie.
- 31:12Usiadł w nim jak w małym fotelu w wesołym miasteczku o k
- 31:17mruknął, mam miejsce dowodzenia trochę wysoko, ale da się żyć.
- 31:23Absolutniki. Psotniki poczuły, że ktoś im
- 31:27właśnie odpowiedział poważnie. Główny psotnik zakręcił się w
- 31:32powietrzu, sprężyny mu zadrżały z oburzenia.
- 31:36Oho, to tak, to wy chcecie być ważni zapiszczał, a iskry w jego
- 31:42oczach błysnęły jak neon i wtedy psotniki też zaczęły się łączyć,
- 31:47ale zupełnie inaczej nie było tam kliknięć ani symetrii.
- 31:51Był czysty Chaos. Kłębki wskakiwały na siebie
- 31:56wplątywały się w sprężyny rozciągały zwijały wirowały
- 32:00iskry robiły błyskawice dymne, matki wyskakiwały i chowały się
- 32:05jak języki ciemnej mgły. Całość rosła w wirującą kulę,
- 32:10która nie miała przodu ani tyłu, bo co chwilę zmieniała, gdzie
- 32:14jest góra? Powstał on tytan chaosu.
- 32:19Wir sprężyn, świateł dymnych, macek ogromny kłębek, który
- 32:23wyglądał jak burza zamknięta w gumowej piłce.
- 32:27Kiedy się poruszał, schody uciekały w bok.
- 32:30Znaki obracały się jak wiatraki, a podłoga mrugała, lud, guma,
- 32:35lód, guma. Felek ścisnął krawędź gniazda.
- 32:40Dobra powiedział do siebie, to będzie nie lada wyzwanie.
- 32:46I zaczęło się starcie. Nie było tu ciosów jak w
- 32:49filmach. To było bardziej jak
- 32:51przeciąganie świata. Tytan chaosu, zakręcił
- 32:55przestrzenią, jakby chciał zrobić z niej świder.
- 32:58Wokół tytana porządku, pojawiły się sprężynowe fale.
- 33:02Proste linie próbowały się skręcić w spiralę, tytan
- 33:06porządku, postawił stopę klak i spirala na chwilę.
- 33:11Wyprostowała się jak słomka, którą ktoś prostuje palcami.
- 33:17Tytan chaosu nie odpuszczał, rozciągnął się napęczniał, a
- 33:21jego dymne macki oplotły powietrze zrobiło się ciągnąco,
- 33:27jakby całe psotkowe było gumą do żucia, tytan porządku
- 33:31odpowiedział precyzją. Jego ramiona rozsunęły się jak
- 33:34linijki, a krawędzie przestrzeni zaczęły się ustawiać w równe
- 33:38kąty. Bańka chaosu na sekundę
- 33:41przestała tak mocno pulsować, jakby ktoś ściszył ją o jedno
- 33:45oczko. Felek poczuł, że jego gniazdo na
- 33:48barku lekko się przechyla. O o.
- 33:52Wyrwała mu się. Napięcie było prawdziwe, ale nie
- 33:56straszące jak w chwili, kiedy zjeżdżasz zjeżdżalnią i masz to
- 34:00jedno u zanim dotkniesz wody felek przywarł do krawędzi.
- 34:06Kruszę się syknął pod nosem i od razu dodał w myślach, ale nie
- 34:11poddaje jeszcze nie teraz tytani.
- 34:14Tymczasem zderzyli się kształtem.
- 34:17Chaos próbował rozpuścić porządek jak cukier w herbacie.
- 34:21Porządek próbował uformować Chaos jak ciastolinę w foremkę.
- 34:25Raz przestrzeń była prosta, raz pofałdowana raz wokół nich
- 34:30robiły się schody w bok, raz znów wracały jakby zawstydzone.
- 34:35Felek na barku tytana porządku, widział wszystko jak zwierzę
- 34:38obserwacyjnej. Bańka chaosu wciąż wciągała
- 34:42psotniki wciąż świeciły, dudu się wciąż walczyły o kształt i
- 34:47felek zrozumiał jedno, bardzo ważne bardzo felkowe.
- 34:51To nie jest bitwa, kto kogo pokona, to jest bitwa, czy świat
- 34:55się rozleci, czy się dogada. Ścisnął krawędź gniazda, nabrał
- 35:01powietrza i przygotował się, bo czuł, że za moment będzie musiał
- 35:04zrobić coś trudniejszego niż skok.
- 35:06Czy chwyt będzie musiał zatrzymać tytanów słowem
- 35:12równomost za ich plecami mrugnął nierówno, a w jego świetle
- 35:15błysnęła cieniutka Rysa jak paznokieć przejechany po szkle
- 35:20psotkowo wciąż było w ruchu jak sprężyna nakręcona za mocno.
- 35:25Tytan chaosu, wirował, tytan, porządku prostował.
- 35:29Felek wysoko na barku tytana porządku, spojrzał w stronę
- 35:33równo mostu i poczuł w środku to ciche.
- 35:37Które mówiło coś tu może nie wytrzymać krzyknął w dół do
- 35:42maksa w roboticsie i do taty. Trzymajcie się, jeśli most
- 35:46kiedyś pęknie na zawsze utkniecie w przodkowie.
- 35:52Maks spojrzał na tatę. Tata spojrzał na maksa.
- 35:56To było jedno z tych spojrzeń, w których mieści się cały Plan,
- 36:00ale nikt nie wypowiada go na głos w przodkowie.
- 36:03Czas też lubił robić psikusy, wystarczyło wpaść w jeden
- 36:07serwisowy. Skrót między krzywymi schodami a
- 36:10wracało się szybciej niż powinno.
- 36:13Idziemy zawołał tata krótko. Felek zobaczył tylko jak znikają
- 36:18między krzywymi schodami i migającymi znakami.
- 36:22Przez sekundę poczuł ukłucie, ale nie złości raczej
- 36:26zrozumienia. Dobra mruknął, czasem trzeba się
- 36:31cofnąć, żeby potem wskoczyć dalej.
- 36:34Odwrócił się z powrotem do tytanów, ścisnął krawędź swojego
- 36:37gniazda i podniósł rękę gotowy wreszcie zrobić to, co w tym
- 36:41momencie było najtrudniejsze, zatrzymać wielkie rzeczy,
- 36:45słowem, kietan chaosu, wirował jak cukrowa burza w mikserze
- 36:50tytan porządku stał naprzeciw prosty, równy jak linijka, która
- 36:55mówi spokojnie, mam to przestrzeń między nimi, raz się
- 36:59rozciągała. Raz zwijała jakby psotkowo
- 37:02próbowało zrobić z całego świata gumę do żucia.
- 37:06Felek siedział w swoim gnieździe na barku tytana, porządku?
- 37:10Dobra, mruknął felek do siebie. Jak to się mówi, czas na słodkie
- 37:15hamulce wziął głęboki oddech. Karmel w jego waflach
- 37:20napowietrzył się niczym bita śmietana, a potem krzyknął tak,
- 37:24żeby usłyszał go każdy z tytanów.
- 37:27Stop. Głos felka przeciął szum sprężyn
- 37:31i trzaski iskier jak nożyk masło.
- 37:34Na ułamek sekundy nawet tytan chaosu, jakby się zawahał, a
- 37:38tytan porządku przestał prostować na siłę, jakby czekał,
- 37:42co będzie dalej. Felek podniósł rękę, jak ktoś,
- 37:46kto chce, żeby wszyscy wreszcie przestali krzyczeć.
- 37:50Słodkie myślenie to rozwiązanie. Dorzucił mocniej, posłuchajcie.
- 37:56Tytani zwolnili jeszcze odrobinę, przodkowo nadal było
- 38:00zakręcone, ale jakby ktoś ściszył muzykę karuzeli o jeden
- 38:03poziom, felek mówił dalej już spokojniej, ale także by każde
- 38:09słowo miało wagę. Świat bez psoty jest jak wafel
- 38:13beznadziejna. Tytan chaosu przestał wirować na
- 38:16pełnych obrotach jego sprężyny zadrżało, jakby ktoś je dotknął
- 38:21palcem. A psota bez porządku felek
- 38:24wskazał na rozjeżdżające się schody i znaki jest jak
- 38:28nadzienie na podłodze. Zapadła Cisza, tytan, porządku
- 38:33stał jak posąg, ale miękki tytan chaosu kręcił się już tylko
- 38:37lekko jak bączek, który traci siłę.
- 38:41A wtedy stało się to, czego nikt nie chciał usłyszeć.
- 38:46Trzask nie z bańki, nie ze sprężyn z góry z równomostu
- 38:52dźwięk był jak pękanie kryształu w zębach, cienki, ostry i
- 38:57nieprzyjemny. Jakby ktoś złamał najważniejszą
- 39:00rzecz na świecie, a potem udawał, że to nic takiego to
- 39:04była dopiero Rysa, ale taka, która mówiła jasno.
- 39:08Jeszcze jedno szarpnięcie i zrobi się z tego prawdziwe
- 39:10pęknięcie. Tytani znieruchomieli naprawdę
- 39:14felek odwrócił głowę w stronę równomostu.
- 39:17I zobaczył szczelinę. Najpierw cieniutką jak Rysa na
- 39:21szkle, potem szerszą jak pęknięcie w niebie.
- 39:26Światło wzdłuż mostu za migotało pulsowanie zrobiło się nierówne
- 39:30jak serce, które nagle się przestraszyło.
- 39:33Bum bum. Bum.
- 39:38W szczelinie pojawiło się coś jeszcze obraz, okno na świat
- 39:43ludzi na józefinów felek zobaczył ich dom jak przez
- 39:48szybę, tylko że ta szyba była drżąca i krzywa drzwi w domu
- 39:53trzaskały same, jakby ktoś je popychał.
- 39:55Szafka w kuchni otwierała się i zamykała jak paszcza dywan w
- 39:59pokoju maksa falował jakby był wodą, a na stole.
- 40:04Łyżeczka wyskoczyła z kubka i zrobiła małe pink jak sprężynka
- 40:08wszystko było jak z ich poranka tylko.
- 40:12Bardziej. Dużo bardziej.
- 40:14Felek poczuł, że zrobiło mu się w środku zimno, choć był
- 40:17przecież czekoladowy. Jeśli równomost pęknie,
- 40:22powiedział powoli, jakby składał zdanie z klocków, żeby się nie
- 40:25rozsypało. Oba światy się rozsypią.
- 40:29Spojrzał na tytanów na bańkę na psotniki i dudusie i właśnie
- 40:34wtedy szczelina w równomoście wydała z siebie kolejne ciche
- 40:37trzaśnięcia, jakby ktoś ją delikatnie, ale uparcie
- 40:42poszerzał. W pewnym momencie równomost
- 40:45zatrzeszczał tak jakby właśnie miał dość całej tej historii
- 40:49strach. Most pękł mocniej aż prawie na
- 40:53pół światło, które wcześniej pulsowało w nim równo teraz
- 40:57migało w panice tytan chaosu zawirował z triumfem jak
- 41:02sprężyna, która wreszcie znalazła luźną śrubkę, tytan
- 41:06porządku, napiął się próbując utrzymać prosto, ale nawet on
- 41:10nie potrafił wyprostować pękającego nieba.
- 41:13Felek poczuł, że tak jak i pęka równomoc.
- 41:16Pęka też coś w nim ostatni karmel nadziei na to, że uda się
- 41:20przywrócić równowagę i wtedy. Nad pęknięciem przemknęła smuga
- 41:26światła, a z mroku wyskoczył on robotics 2.
- 41:32Plafelka wśród tytanów to była chwila, ale maks i tata wpadli w
- 41:36psotny skrót skorzystali z planu BI dokręcili ab grejt w tempie
- 41:40tatusiowego serwisu. Robot był większy, wzmocniony z
- 41:46dodatkowymi panelami i dyszami odrzutowymi, które dmuchały
- 41:49ciepłym powietrzem. Jak suszarka ustawiona na tryb
- 41:52ratunek? Zbroja zatrzymała się w
- 41:55powietrzu na sekundę, jakby sama mówiła spokojnie, ja to ogarnę,
- 42:01a w środku 2 głosy naraz. Kapitan na pokładzie zawołał
- 42:07maks. I drugi kapitan pomocniczy.
- 42:11Dorzucił tata, a w jego tonie było to tatusiowe nikt nie psuje
- 42:15mi świata przy moim dziecku. Felek zamrugał.
- 42:20W w nie uciekliście wyszeptał bardziej z ulgą niż ze
- 42:26zdziwieniem. Jak wam się udało tak szybko
- 42:29zmodyfikować zbroje? Maks aż dumnie podniósł
- 42:33przyłbice w kokpicie, który teraz miał 2 miejsca jak w
- 42:36duecie. Tryb serwisowy duo krzyknął był
- 42:41w planach dudusie miały wszystko w warsztacie, bo w krainie
- 42:45dudusiów wszystko jest możliwe. Wszystko działa, ale oczywiście
- 42:49po dodatkowej kalibracji na dorosłą wyobraźnię mruknął tata
- 42:54dokręciłem wszystko, co się dało i to, czego się nie dało.
- 42:58Też robotics 2 przeleciał w stronę pęknięcia most jęknął i w
- 43:04tym właśnie momencie pękł na pół trzask.
- 43:08Ta cienka Rysa, którą felek widział wcześniej, rozjechała
- 43:11się teraz wzdłuż światła jak błyskawica na lodzie.
- 43:15Nie gadajcie, tylko działajcie, zawołał felek z barku tytana, bo
- 43:19mediacja mediacją, ale jak się sypie niebo to trzeba działać.
- 43:23Już odpowiedzieli jednocześnie tryb kotwicy ryknął max robotics
- 43:292 otworzył panele na ramionach i plecach.
- 43:33Wystrzeliły wiązki linek z haczykami i kolcami.
- 43:37Jedne poleciały w lewą krawędź równo mostu, drugie w prawą
- 43:40wyglądało to jak pajęcza sieć, tylko solidna serwisowa i bardzo
- 43:45zdeterminowana tik tik, tik, haczyki wbiły się i złapały
- 43:51pęknięte brzegi. Linki naprężyły się cicho
- 43:54mówiąc, trzymamy rozpad mostu zatrzymał się w połowie.
- 43:59Na chwilę na tyle, żeby dało się oddychać.
- 44:03I wtedy przez szczelinę w oknie na świat ludzi felek zobaczył
- 44:07coś, co prawie go rozbroiło. To mama maksa wracała do domu z
- 44:12torbami. Drzwi z auta próbowały jej
- 44:15zrobić psikusa, same się otwierały i zamykały, a mama
- 44:19złapała klamkę jednym ruchem i przytrzymała ją tak, jakby całe
- 44:24życie trenowała walkę z drzwiami.
- 44:26O nie kochane ze mną nie powiedziała spokojnie.
- 44:31Ach, ta mama jęknął tata w kokpicie.
- 44:34Patrząc przez szczelinę, musimy się pośpieszyć, dorzucił szybko,
- 44:39bo jeszcze dostaniemy po uszach za ten bałagan.
- 44:42Maks parsknął nerwowym śmiechem, ale od razu spoważniał, bo linki
- 44:47jęknęły mocniej sn równomost próbował pęknąć dalej maks i
- 44:53tata spojrzeli na siebie, w tym spojrzeniu było wszystko.
- 44:57Strach, upór i to, że nie ma odwrotu i wtedy powiedzieli
- 45:02prawie jednocześnie. Jakby to było hasło do
- 45:05utrzymania świata w całości kruszę się, lecz nie poddaję.
- 45:10Odrzutowy robotics 2 zadrżał, ale kotwice trzymały.
- 45:14Tytan porządku, spojrzał w stronę pęknięcia, jakby wreszcie
- 45:18zobaczył punkt zaczepienia. Tytan chaosu na moment przestał
- 45:21wirować, bo nawet Chaos lubi patrzeć na coś, co nie powinno
- 45:25działać, a jednak działa. Felek uśmiechnął się krótko
- 45:30zachwycony. Jak dziecko i spokojny, jak
- 45:32detektyw pięknie mruknął równomost trzymał się już tylko
- 45:37dzięki pajęczej sieci linek robotics, a 2.
- 45:41Tytan porządku, stał napięty po jednej stronie tytan chaosu
- 45:45wirował po drugiej. Ale już nie tak pewnie oba
- 45:49patrzyły jakby pierwszy raz widziały, że ich zabawa w
- 45:52przeciąganie świata ma prawdziwą cenę i wtedy wydarzyło się coś
- 45:57małego tak małego, że aż wielkiego z tłumu dudusiów
- 46:01wysunęły się te najmniejsze takie, które ledwo sięgały komuś
- 46:05do kostki, miały czapeczki, przekrzywione brzuchy z łatką w
- 46:09kropki i oczy jak 2 guziki od piżamy.
- 46:13My pomożemy pisnęły z drugiej strony z kłębka psotników
- 46:19wyskoczyły najmniejsze psotniki iskierki z króciutkimi
- 46:23sprężynkami bardziej pstryk niż wielka psota one też wyglądały
- 46:28jakby zawsze stały z boku i robiły tylko drobne he he my też
- 46:34zapiszczały zanim ich ktoś powstrzyma.
- 46:37Felek spojrzał raz na jednych raz na drugich i nagle przestał
- 46:42krzyczeć do tytanów powiedział. Spokojnie jak do ekipy w
- 46:46warsztacie. Czas naprawić to co pęka naprawa
- 46:50ma być sprężysta, nie jak twardy beton, most musi pracować.
- 46:55Tytani nie ruszyli się. Tylko zwolnili jakby słuchali.
- 47:01Do dzieła ciągnął felek, wskazując pęknięcie psotniki
- 47:06wypełniacie to elastyczną energią, żeby było jak guma, nie
- 47:10jak szkło. Dudusie nadajecie kształt i
- 47:13stabilność, żeby trzymało robotics kotwiczysz cały czas, a
- 47:18my pilnujemy, żeby to zagrało razem.
- 47:22Maks w kokpicie duo przełknął ślinę.
- 47:25Kotwicy trzymają, ale pęknięcie mate czarną smugę mamy jeszcze
- 47:31trochę paliwa w odrzutach. Tata obok maksa dodał krótko.
- 47:36Jak to się rozleje? To koniec, poziom energii 54%
- 47:41najmniejsze psotniki pierwsze podbiegły do szczeliny zaczęły
- 47:45sprężynować energią, miękko falą, jakby wkładały w pęknięcie
- 47:50elastyczną gumę do mazania tylko świecącą i ruchliwą.
- 47:54Najmniejsze dudusie natychmiast dołożyły swoje ustawianie
- 47:59prostowanie dociskanie. Łapka do łapki jakby układały
- 48:03krawędzie w ramkę. Tytan porządku, spojrzał w dół,
- 48:08jakby nie rozumiał, czemu maluchy robią to, czego on nie
- 48:11potrafił. Samą siłą tytan chaosu też
- 48:14zwolnił. Iskry w nim przygasły na sekundę
- 48:18i znów zabłysły, ale inaczej. Maks aktywuj tarczę.
- 48:24Tarcza dodał od razu. Z przedramienia robotics, a 2
- 48:29rozlała się jasna, okrągła poświata.
- 48:32Ciemna smuga pęknięcia zaczęła się cofać rozrzedzać jak
- 48:36atrament dmuchnięty ciepłem powietrzem.
- 48:39Pęknięcie nie zniknęło, całkiem wyglądał, jakby było zaszyte,
- 48:44połączone, elastycznie, jakby ktoś włożył w nie sprężystą
- 48:48nitkę i zapiął zamek, który umie pracować, a na moście została
- 48:53świecąca blizna. Cienka linia migocząca jak
- 48:57uśmiech po trudnym dniu tytani zamarli i po raz pierwszy
- 49:01wyglądało jakby zawstydzili się trochę swoich rozmiarów.
- 49:06Bo to nie oni uratowali most tylko najmniejsi.
- 49:10Felek odetchnął. Dobra, teraz najważniejsze
- 49:14przywrócić równowagę. Starszy duduś i inni podreptali
- 49:20do serwisowej konsoli przy moście, kamienie, pokrętła i
- 49:24grzybki przyciski ukryte w poręczy psotniki przyniosły
- 49:28sprężynowe impulsy dudusie swoje kliknięcia porządku felek, tata
- 49:34i max stanęli jak ekipa przy panelu sterowania grawitacja
- 49:39powiedział felek. Maks przesunął wskaźnik w
- 49:42wizjerze. Domykanie dodał tata i
- 49:45przekręcił kamień. Pokrętło o jedno oczko.
- 49:48Jakby regulował zawias w drzwiach.
- 49:51Równowaga zakończył starszy duduś dudusie kliknęły
- 49:55rytmicznie klik, klik klik absolutniki dorzuciły,
- 50:00sprężysty, puf, energii, żeby ustawienia nie były zbyt sztywne
- 50:05i nagle świat odetchnął, równomost przestał drżeć, a w
- 50:11powietrzu między dudusiami i psotnikami pojawiło się coś
- 50:15nowego. Niezgoda na zawsze, tylko zgoda
- 50:19na próbę. Każdy jest potrzebny powiedział
- 50:22cicho felek tylko w równowadze maks spojrzał na roboticsa na
- 50:28linki wbite w krawędzie mostu na kolce, które trzymały spaw,
- 50:33uśmiech mu zgasł odrobinę. A co z roboticsem?
- 50:38Tata położył mu rękę na ramieniu w kokpicie.
- 50:41Jest wpięty kotwice są częścią mostu.
- 50:45Felek skinął rozumiejąc od razu. Robotics będzie od teraz
- 50:49symbolem nowej równowagi. Maks przełknął ślinę, spojrzał
- 50:55na świecącą bliznę na moście, potem na małe dudusie i małe
- 50:59psotniki, które stały obok siebie jak po wspólnej robocie.
- 51:03Ok. Powiedział cicho, a w tym ok
- 51:07było i serce i poświęcenie. To zostaje.
- 51:11Żeby wszystko się trzymało. Robotics 2 zawdzięczał miękko,
- 51:16jakby potwierdzał, tak ma być. Portal pod korzeniami zamrugał
- 51:21raz jak oko, które mówi dobra, można wracać.
- 51:25Felek, maks i tata stanęli przy nim w lekkim pół okręgu.
- 51:30Za ich plecami równomost świecił już spokojnie, a jego blizna
- 51:34migotała miękką linią jak przypomnienie, że naprawa nie
- 51:38musi być niewidzialna, żeby była dobra.
- 51:41Maks obejrzał się Jeszcze raz w stronę mostu.
- 51:44To była dobra robota powiedział tata.
- 51:47Taka na całe życie. Felek poprawił wafelkową
- 51:52czapeczkę słodko, ale z odwagą mruknął.
- 51:56Wracajmy za nim ktoś w józefinie zacznie jeździć na dywanie jak
- 52:00na łyżwach i przeszli łup, jakby świat wciągnął ich przez słomkę.
- 52:06Tylko tym razem w drugą stronę przez sekundę było miękko, potem
- 52:10normalnie anomalie zniknęły tak nagle, jak się pojawiły drzwi
- 52:15domykały się miękko. Szafki nie strzelały a dywan
- 52:19leżał spokojnie jakby nigdy nie próbował nikogo zamienić w
- 52:22łyżwiarze. Tylko porządek był aż przesadnie
- 52:27porządkowy. Krzesła stały równo poduszki na
- 52:30kanapie wyglądały jak ułożone linijką, a na stole nie było ani
- 52:35jednego okruszka, nawet folkowego.
- 52:38Tata rozejrzał się podejrzliwie. To jest za ładnie.
- 52:43Maks aż cmoknął. Jak w katalogu.
- 52:48Radio w tle grało cicho, tata podkręcił i spiker mówił już
- 52:53spokojniej. Wygląda na to, że zgłaszane
- 52:56anomalie ustępują. Słuchacze dzwonią, że wszystko
- 53:00wraca do normy. Tu Halina z Poznania dywan już
- 53:04nie robi piruetów. Tu Andrzej z Wisły szuflada
- 53:08przestała strzelać tu jola z Lublina.
- 53:11Czajnik grzeje jak trzeba. Tata szybko ściszył radio, jakby
- 53:15bał się, że za dużo osób się domyśli.
- 53:19Wtedy szczęknął zamek, mama wróciła z zakupów, weszła do
- 53:23środka i zatrzymała się w progu. Rozejrzała się po salonie po
- 53:28kuchni, po równych krzesłach i uśmiechnęła się szeroko.
- 53:33O powiedziała z zadowoleniem. No proszę w końcu porządek tak
- 53:39może od dziś tak będzie codziennie.
- 53:42Tata odchrząknął najniewinniej na świecie.
- 53:45Oczywiście. Mak skinął głową z miną tak
- 53:49mamo, to było planowane. Felek poprawił wafelkową
- 53:54czapeczkę i spojrzał ciepło na całą trójkę psota jest jak
- 53:58posypka, a porządek jak wafel najlepsze razem, ale w
- 54:02proporcji. Dzięki, że byliście z nami.
- 54:05To była przygoda, która pokazuje coś ważnego.
- 54:08Czasem nie wygrywa ten największy, najsilniejszy ani
- 54:12najgłośniejszy, tylko ten najmniejszy, który odważy się
- 54:16podejść i powiedzieć pomogę, bo kiedy równomost pęka, a bańka
- 54:22chaosu zasysa jak odkurzacz, liczy się łańcuch, współpraca i
- 54:27to, że porządek ipsota mogą istnieć razem.
- 54:31Ale w proporcji i teraz bardzo ważne ogromne dziękuję dla
- 54:35patronów, dzięki którym ta historia w ogóle mogła powstać.
- 54:39Szczególnie dla maksa i taty Mateusza z józefinowa dziękuję
- 54:44wam za wsparcie, zaufanie i za to, że postawiliście frankowi
- 54:48kakao na patronite, to naprawdę robi różnicę i sprawia, że
- 54:52czekoladowe tropy nie znikają w połowie drogi.
- 54:56Jeśli chcecie dopisać własny pomysł do kolejnych przygód
- 54:59wskakujcie na przygody felkawafelka.pl i zgłoście się
- 55:03do słodkiej loterii pomysłów. Kolejne losowanie już wkrótce
- 55:09wpadajcie też na Instagram przygody, podkreślenie felka,
- 55:12podkreślenie wafelka, a jeśli chcecie wesprzeć tworzenie
- 55:16nowych historii, zapraszam na patronite na czekoladowym
- 55:21tropie. Do usłyszenia.