Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Zaginione ziarno kakaowca 3 🛕 bajka przygodowa dla dzieci (Wakacyjna Przygoda I) | Felek Wafelek (PFW_023)
Transcript
- 0:00Czas na trzecią finałową część letniej opowieści felek wafelek
- 0:05i wakacyjna przygoda zaginione ziarno kakaowca.
- 0:09Zdrada, która boli bardziej niż gorzka czekolada pułapka, z
- 0:13której nie da się wykruszyć bez pomocy i tajemnica, która sięga
- 0:17głębiej niż korzenie drzewa kakaowego, gotowi na wielki
- 0:21finał chwyćcie napój z lodem nałóżcie dodatkową warstwę kremu
- 0:26z filtrem. I wskakujcie w sam środek
- 0:28przygody. Bo właśnie tam, gdzie kończą się
- 0:32wakacyjne tropy, zaczyna się coś, czego nie przewidział żaden
- 0:37Plan podróży. Zaczynamy.
- 0:40W poprzednich częściach opowieści felek wafelek i
- 0:43wakacyjna przygoda zaginione ziarno kakaowca.
- 0:46Felek i archeolożka nela ruszają przez dżunglę w poszukiwaniu
- 0:50legendarnego ziarna życia, odkrywając tajemnicze runy,
- 0:54dawne pułapki i ukryty tunel czekowari, który prowadzi ich na
- 0:59skraj doliny cichego ziarna. Znalezisko dziennika ze firale
- 1:03mark zdaje się potwierdzać, że są blisko celu.
- 1:07Jednak tuż przed wejściem do świątyni smaku wszystko się
- 1:10zmienia. Nela ujawnia swoją prawdziwą
- 1:13tożsamość jako kornelia lemark i razem z bratem wykorzystują
- 1:17felka jako klucz do otwarcia starożytnego skarbca.
- 1:20Kamienne Wrota zasunęły się za nimi z ciężkim jękiem.
- 1:24Jakby sama świątynia smaku przeciągała się po wiekach
- 1:28drzemki w mroku zapaliły się runy jak bursztynowe linie na
- 1:33ścianach, które migotały jak czekoladowe błyskawice,
- 1:36wyznaczając drogę felek ściśnięty w metalowej klatce na
- 1:40plecach próbował zachować spokój, pręty skrzypiały przy
- 1:44każdym jego ruchu, a jego czekoladowe łapki zaciskały się
- 1:48na prętach, jakby próbowały je rozpuścić samym uporem
- 1:51delikatnie z tą kratką. Mruknął, przecież nie Jestem
- 1:55waflem bojowym. Brat korneli zignorował go
- 1:59rzucając tylko przez ramię wafel, czy nie twoja obecność
- 2:03otwiera runy bądź grzeczny, a może nie zrobimy z ciebie
- 2:07czekoladowego fondi? Kornelia szła przodem trzymając
- 2:11dziennik zefira i latarnie, która rzucała ciepłe światło na
- 2:15starożytne inskrypcje. Po raz pierwszy od początku
- 2:19wyprawy zwróciła się do brata po imieniu.
- 2:22Lucjuszu trzymaj się lewej ściany, tu są znaki, runy czeco
- 2:27vari prowadzą do komnaty węchu felek parsknął i skrzyżował ręce
- 2:32na waflu. Komnata węchu naprawdę też mi
- 2:37coś, ale nikt nie skomentował ich kroki, rozbrzmiewały cicho,
- 2:42odbijając się pustym echem. Komnata węchu, sekwencja smaku i
- 2:48oporu, kilka kroków później weszli do przestronnej komnaty,
- 2:53której podłoga wyłożona była dziwnymi mozaikami wzory
- 2:57kwiatów, kakaowca, przypraw. Owoców i nasion, ale to co
- 3:02przykuwało uwagę najbardziej. Wisiało nad nimi.
- 3:06Z sufitu zwisały dziesiątki małych czarek przypominających
- 3:10gliniane kubeczki, delikatne jak filiżanki z kakaowej porcelany.
- 3:15Z każdej unosił się inny zapach, wanilia, cynamon, kardamon, a
- 3:20nawet coś niepokojąco znajomego felka.
- 3:24Aż zatkało powietrze było tak gęste od aromatów, że miał
- 3:28wrażenie, że wchodzi w tabliczkę zapachu, a nie w pomieszczenie.
- 3:32Lucjusz skrzywił się i zasłonił nos o fuj.
- 3:36To jakaś tortura, jakby wpadł do garnka pełnego przypraw.
- 3:40Kornelia nie zwracała uwagi na jego narzekania.
- 3:44Otworzyła dziennik zefira i zaczęła przeglądać strony z
- 3:47podkreśleniami. W zapiskach ojca jest mowa
- 3:51ościeżce smaku. To musi być to miejsce
- 3:55powiedziała. Tylko ten, kto podąży drogą
- 3:58aromatu w odpowiedniej kolejności, odkryje prawdziwy
- 4:02smak życia. Brzmi jak poetycki przepis
- 4:05burknął lucjusz, dobrze, że mamy jego wskazał na felka, który
- 4:11wciąż był w metalowej klatce, ale już wyraźnie analizował
- 4:15zapachy. Nagle przymknął oczy i wciągnął
- 4:19powietrze nosem, aż jego wafelkowy.
- 4:21Korpus lekko się uniósł. To test.
- 4:24Powiedział spokojnie. Jeśli pociągnięcie za czarki w
- 4:28złej kolejności coś się stanie. Komnata się zamknie albo.
- 4:34Coś dużo gorszego kornelia uniosła brwi.
- 4:38Skąd to wiesz? Bo to czuć odpowiedział felek.
- 4:42Ten z lewej pachnie jak sfermentowane ziarno kakaowca.
- 4:46To pierwszy krok fermentacja, a ten po prawej jak kremowa polewa
- 4:51z masła kakaowego. To ostatni etap smak ma swoją
- 4:55kolejność, tak samo jak życie. Lucjusz podszedł do klatki.
- 5:00To ty je wybierzesz wafelku, a jeśli się pomylisz, rzucił
- 5:05znacząco wzrokiem w stronę zapadni na środku komnaty.
- 5:09Felek skrzyżował ramiona. Jego wzrok stał się twardszy niż
- 5:13gorzka czekolada 99%. Nie.
- 5:18Nie pomogę wam nie w taki sposób kornelia zmrużyła oczy.
- 5:23Felku nierób sceny to co tu robimy to nie jest zło.
- 5:28Chcemy odkryć dziedzictwo naszego ojca.
- 5:30On poświęcił życie, by znaleźć prawdę.
- 5:33Ty jesteś częścią tej prawdy. Może i tak odparł felek, ale
- 5:38prawda zdobyta podstępem, bez szacunku do smaku i historii,
- 5:43zawsze będzie smakować jak rozpuszczona podróbka.
- 5:46Lucjusz syknął w takim razie sami sobie poradzimy, dziennik
- 5:51wystarczy. Usiadł na Kamiennej ławie przy
- 5:54jednej ze ścian i z głośnym zapchnięciem rozłożył dziennik
- 5:58zefira. Kornelia uklękła obok uważnie
- 6:02śledząc tekst przez kilka chwil wertowali stronę po stronie
- 6:06schematy, rysunki aromatycznych cząstek, szkice kwiatów i
- 6:11zapiski pełne metafor. I tu szepnęła kornelia ścieżka
- 6:17smaku i węchu. Kto wybierze właściwą kolejność?
- 6:21Przejdzie, kto się pomyli, zostanie zamknięty.
- 6:25Lucjusz zmarszczył brwi podążając palcem po słowach,
- 6:29fermentacja, przyprawa, dojrzałość. 3 etapy. 3 aromaty
- 6:37brzmi jak zaszyfrowany przepis? Dodała kornelia.
- 6:41Ojciec pisał o tym nie jak naukowiec, tylko jak kucharz
- 6:45wspomnień lucjusz pochylił się nad czarkami marszcząc nos czuł
- 6:49się nieswojo, jakby miał zdawać egzamin z przedmiotu, którego
- 6:53nigdy nie lubił i to jeszcze w obecności kogoś, kogo właśnie
- 6:57oszukał. Pierwszy to fermentacja
- 7:01powiedział, wyciągając rękę ten kwaśny, jakby przejrzałe banany
- 7:05z nutą błota, idealnie obrzydliwy.
- 7:08Na początek pociągnął czarkę klik na podłodze rozbłysła
- 7:13pierwsza mozaika. Kornelia wskazała drugą korzenny
- 7:18aromat ostry, ale ciepły przyprawa, cynamon, kardamon.
- 7:24Krok drugi. Kolejny klik.
- 7:27Powietrze zadr gało, a jedna ze ścian rozjaśniła się ciepłą
- 7:31smugą światła. Lucjusz podszedł do ostatniego
- 7:35rzędu czarek i zaczął wahać się między 2 zapachami.
- 7:39Jeden pachniał kremową wanilią, drugi słodką dłym karmelem z
- 7:44nutą jaśminu. To chyba ten waniliowy mruknął i
- 7:49sięgnął dłonią do góry. Nie ten krzyknął felek
- 7:53gwałtownie. Lucjusz aż podskoczył i spojrzał
- 7:57w jego stronę z szeroko otwartymi oczami, co?
- 8:01Felek westchnął ciężko. Wanilia kończy się zbyt
- 8:05wcześnie, to deser przed obiadem pociągniesz za nią i zaserwujesz
- 8:10nam eksplozję zamiast przejścia ten z karmelem i jaśminem.
- 8:14To dojrzałość słodka, ale nieoczywista ma głębię.
- 8:20Lucjusz spojrzał podejrzliwie. Dlaczego nam pomagasz?
- 8:25Felek wzruszył czekoladowymi ramionami w ciasnej klatce.
- 8:29Bo jeśli tu wszystko wybuchnie, to razem z wami wylecę w
- 8:32powietrze, a bardzo dbam o swoją wafelkową strukturę.
- 8:36Nie chce się rozpaść jak tania czekolada na słońcu.
- 8:40Kornelia zawahała się tylko przez sekundę, potem pociągnęła
- 8:44czarkę, którą wskazał felek. Klik.
- 8:47Z wnętrza świątyni dobiegł cichy szum, a ściana przed nimi
- 8:51rozsunęła się, ukazując kolejne przejście skąpane w delikatnym
- 8:56świetle bursztynu. Lód już spojrzał Jeszcze raz na
- 8:59felka z czymś na pograniczu wdzięczności i irytacji.
- 9:04Czekoladowy klucz, zadziwiające tyle moralności w tak małym
- 9:09opakowaniu. Ciasteczko z sumieniem, nowość w
- 9:14twoim menu, co? Przestańcie już to nie czas na
- 9:18wasze przepychanki, skupcie się, jesteśmy o krok od celuścieżkę
- 9:23po komnacie węchu wypełniała nienaturalna Cisza, żadnych
- 9:28symboli, żadnych zapachów, tylko wąski korytarz prowadzący w dół,
- 9:33jakby samo wnętrze świątyni zapraszało ich do serca
- 9:36tajemnicy po kilkudziesięciu krokach otworzyła się przed nimi
- 9:40okrągła komnata. Pusta cicha z kopułowym
- 9:44sklepieniem i posadzką przypominającą wysuszony
- 9:48czekoladowy wir. Na przeciwległej ścianie
- 9:51wyrastały troje masywnych wrót. Każdy zwrót miało symbol ziarna
- 9:56wpisanego w trójkąt, ale detale detale nie pasowały do siebie.
- 10:02Jedne miały liść z 3 żyłkami, inne z 4.
- 10:06Jeden wzór zdawał się zawierać dodatkowe pierścienie, jakby
- 10:10ktoś dodał warstwy ledwie widoczne.
- 10:14Lucjusz otworzył dziennik ojca. Kornelia pochyliła się nad jego
- 10:18ramieniem palcem wskazała fragment tekstu.
- 10:22Jedne prowadzą do prawdy, drugie do zapomnienia, trzecie do zguby
- 10:28szukaj śladu pomiędzy warstwami tylko ten, który nosi ich ślad,
- 10:33może odsłonić bramę. To wszystko tutaj.
- 10:38Dziennik się urywa mruknął lucjusz.
- 10:41Musimy wybrać właściwe drzwi, a potem użyć jego dotyku.
- 10:46Ślad między warstwami powtórzyła kornelia.
- 10:50Chodzi o ten środkowy liść, spójrz tylko tu ma 3 prążki i
- 10:54cień jakby przecięcia. Lucjusz skinął głową.
- 10:59To muszą być te Wrota po prawej. Oboje spojrzeli na felka, wciąż
- 11:05zamkniętego w klatce z poprzedniej pułapki.
- 11:08Milczał, ale jego oczy czuwały. Felku, potrzebujemy cię
- 11:14powiedziała kornelia, cicho otwierając mechanizm klatki
- 11:17lucjusz ujął felka za ramiona i bez zbędnych ceremonii
- 11:21przycisnął jego dłoń do runicznego znaku na prawych
- 11:24drzwiach. Ten rozbłysnął na niebiesko,
- 11:28spokojnie, jakby rozpoznał kogoś dawno oczekiwanego.
- 11:32Wrota zaczęły się powoli rozsuwać, ale zanim rozwarły się
- 11:36całkowicie, lud już wykonał gwałtowny ruch.
- 11:40Dziękujemy pięknie za pomoc przycisnął felka do symbolu na
- 11:44sąsiednich wrotach syknął i pchnął felka z całej siły do
- 11:48środka. Co robisz wrzasnęła kornelia,
- 11:51rzucając się w jego stronę za późno.
- 11:55Lucjusz aktywował mechanizm fałszywych wrót.
- 11:58Kamienne drzwi do bocznej komnaty zasunęły się z hukiem,
- 12:01odcinając felka od reszty. W środku felek stoczył się
- 12:04poślizgiem kamiennym pochyleniu. Lądując w wąskiej, ciemnej
- 12:09przestrzeni. Rozbłysły czerwone symbole na
- 12:12ścianach z sufitu wystrzeliły kolce w ścianach za szeleści
- 12:16siły przekładnie coś się aktywowało.
- 12:20Pułapka w zamknięciu. Felek poderwał się na równe nogi
- 12:25i zaczął krzyczeć. Ej, co to ma być kornelia
- 12:29kornelia? Po drugiej stronie kornelia
- 12:32próbowała wcisnąć mechanizm zatrzymać obrót symbolu, ale
- 12:37bezskutecznie. Lucjuszu, czy ty oszalałeś?
- 12:40On nam przecież pomógł bez niego niczego byśmy nie osiągnęli.
- 12:44Lucjusz odwrócił się do niej spokojnie.
- 12:47Nie potrzebujemy już tego waflowego błazna skarb jest
- 12:51nasz. Ale on cię uratował w komnacie
- 12:55węchu, a ty go wrzuciłeś do komnaty pełnej pułapek i dostał
- 12:59swoją porcję sławy. Teraz kończymy to sami dla
- 13:03naszego ojca. Kornelia zamarła.
- 13:07Jej ręka drżała nad migoczącą na czerwono runą w oczach miała
- 13:12szok, wściekłość i cień zwątpienia.
- 13:17Za drzwiami felkowe głosy stawały się coraz bardziej
- 13:20odległe. Ale nie słabe.
- 13:22W środku coś się poruszyło, a felek wafelek chodzi zamknięty w
- 13:27pułapce. Miał zamiar pokazać, że waflowej
- 13:30kruchości nie należy mylić z brakiem siły wewnątrz Kamiennej
- 13:33komnaty. Czas jakby przyśpieszył.
- 13:36Ściany zaczęły się poruszać powoli z cichym, złowrogim
- 13:41szuraniem. Z sufitu opadały rzeźbione
- 13:43płyty, a podłoga podłoga falowała, jakby próbowała
- 13:48połknąć felka niczym naleśnik z nadzieniem.
- 13:51No nie jeszcze tego brakowało. Jęknął felek odskakując przed
- 13:56przesuwającym się blokiem. Rozejrzał się rozpaczliwie.
- 14:01Czerwone runy na ścianach pulsowały ostrzegawczo, ale
- 14:05żaden nie reagował na jego dotyk.
- 14:08Halo tu czekoladowy obiekt z własnym sumieniem.
- 14:11Proszę o manualne wyłączenie pułapki.
- 14:14Żart nie pomógł ściany zbliżały się coraz szybciej, zostawiając
- 14:18coraz mniej miejsca. Felek próbował aktywować runy na
- 14:22bocznej ścianie, ślizgały mu się łapki karmel w środku drżał jak
- 14:26galaretka. Jedna ze ścian zgrzytnęła i
- 14:30zbliżyła się niebezpiecznie do jego nosa.
- 14:33Oj nie. Cienkim jak papier waflem.
- 14:37Wtedy usłyszał trzask, jakby ktoś otworzył zamek w drugim
- 14:42końcu komnaty z mroku wyłoniła się znajoma, sylwetka delikatna,
- 14:48a jednak pewna siebie. To ona pani przewodniczka z
- 14:52Muzeum, ale teraz nie wyglądała już jak kustoszka jej oczy.
- 14:57Błyszczały bursztynowym światłem.
- 14:59Zza pasa zwisał amulet z symbolem 3 ziaren.
- 15:03Felku rzuć się w lewo, krzyknęła, wrzucając minę w jego
- 15:07stronę. Felek złapał ją w ostatniej
- 15:10chwili, wciągając się na śliskiej podłodze, niczym
- 15:12pralinka w ewakuacji. W momencie, gdy jego stopy
- 15:16opuściły środek komnaty, ściany zatrzasnęły się z hukiem było o
- 15:21włos. Opadli razem na zimny kamień
- 15:24drugiego korytarza, felek dyszał, a jego polewa dosłownie
- 15:28parowała z napięcia pani przewodniczko, co pani tu robi?
- 15:32To znaczy dziękuję, ale jak? Kobieta spojrzała na niego
- 15:38łagodnie, a jej głos był jak ciepłe kakao o poranku.
- 15:43Nie Jestem tylko przewodniczką muzealną felku nazywam się
- 15:47chama, wara anu, Jestem strażniczką ziarna życia to moja
- 15:51rola od pokoleń. Felek zaniemówił czuł jak w jego
- 15:57wafelkowym wnętrzu coś się przesuwa, jakby jeden z puzzli
- 16:01tej przygody wskoczył właśnie na swoje miejsce.
- 16:04Ale jak to ziarno świątynia? Muzeum.
- 16:11Bełkotał. Nela i lucjusz są już w skarbcu,
- 16:15oni chcą je zdobyć, są dziećmi ze firale.
- 16:18Marka myślą, że ziarno to skarb, że to klucz do prawdy o ojcu.
- 16:24Cza mała raz poważnie miała. Ziarno.
- 16:28Nie jest tym, co mówi Legenda. A prawda nie zawsze czeka na
- 16:32końcu mapy. Spojrzała felkowi prosto w oczy.
- 16:39Ale ty. Ty jesteś inny.
- 16:42Twoje serce zna smak równowagi, jesteś potrzebny tylko ktoś, kto
- 16:47nie chce władzy, może ją powstrzymać.
- 16:52Felek przełknął czekoladową ślinę.
- 16:55To co teraz? Cza mała uśmiechnęła się
- 16:59delikatnie. Teraz.
- 17:02Teraz idziemy odzyskać prawdziwy smak świata, zanim będzie za
- 17:06późno. I razem pobiegli w głąb świątyni
- 17:11kamienne Wrota. W skarbce otwierały się z przed
- 17:15ciągłym złowieszczym szumem. W ich świetle pojawiły się 2
- 17:19sylwetki, felek i czama, wara anu, strażniczka ziarna.
- 17:24Wnętrze komnaty było ciche. Niemal sakralne.
- 17:28Wysokie sklepienie lśniło jakby utkane z cienkich nitek
- 17:32bursztynu. Pośrodku ziarno życia zawieszone
- 17:36w powietrzu nad piedestałem z żywicznego drewna olbrzymie,
- 17:40niemal hipnotyzujące miało kształt migdałów, ale jego
- 17:44wnętrze pulsowało światłem. Jakby ktoś zamknął w nim błysk
- 17:48wspomnienia. Powietrze wokół drżało niczym
- 17:52cichy oddech czegoś żywego. Lucjusz był już przy ziarnie
- 17:56stał z wyciągniętą ręką. Jego oczy błyszczały obłędem
- 18:00zachłanności. Kornelia stała krok za nim z
- 18:04otwartymi ustami, jakby dopiero teraz zrozumiała, że doszli tak
- 18:07daleko, ale zbyt wiele musieli poświęcić stój.
- 18:11Huknął echem kobiecy głos stanowczy i donośny jak dzwon.
- 18:16Nie wiesz co robisz? Lucjusz odwrócił się z
- 18:20zaskoczeniem, a potem uniósł brew z kpiną.
- 18:23Pani Zofia kustoszka z Muzeum, przyszłaś dać ostatnie
- 18:27zwiedzanie? Kobieta uniosła się dumnie, jej
- 18:31ciemnozielona peleryna za falowała jak liść kakaowca na
- 18:35wietrze. Głos nabrał głębi, jakby niósł
- 18:38się z korzeni drzewa pamięci. Jestem cza.
- 18:41Mała raanu strażniczka ziarna życia od pokoleń pilnuje, aby
- 18:46nie wpadło w niepowołane ręce. Kornelia odwróciła się
- 18:49gwałtownie, a jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia i
- 18:53ulgi. Felku ty żyjesz.
- 18:57W jednej sekundzie zrzuciła z siebie skorupa napięcia, rzuciła
- 19:01się ku niemu i przytuliła może zbyt mocno, jak na wafla uważaj,
- 19:06bo się pokruszę. Mruknął, ale lekki uśmiech
- 19:10przemknął mu po twarzy. Myślałam, że on cię.
- 19:15Spojrzała na lucjusza, ale urwała.
- 19:18Gniew, strach i niedowierzanie wirowały w niej jak wirówki
- 19:22smaków. Lucjusz roześmiał się krótko,
- 19:26zimno. Niepowołane ręce?
- 19:29Zrobiliśmy wszystko, co trzeba. Pokonaliśmy pułapki,
- 19:33odczytaliśmy runy, otworzyliśmy drzwi, dziedzictwo jest nasze.
- 19:38W tym czasie powoli niemal nabożnie wyciągnął ręką po
- 19:43ziarno życia. Nie dotykaj ostrzegła ziarno nie
- 19:49jest tym, co mówi Legenda. Zamilcz syknął lucjusz to mój
- 19:55moment chce tego chce wieczności, chce by świat
- 19:59zapamiętał nazwisko le mark. Jego palce dotknęły powierzchni
- 20:05ziarna. I w tej samej sekundzie.
- 20:10Lucjusz z nikł bez błysku, bez huku, po prostu rozpłynął się,
- 20:16jakby nigdy nie istniał. W środku ziarna życia coś
- 20:21zawirowało, jakby bursztynowy owoc pochłonął wspomnienie
- 20:25lucjusza. Jego obraz rozmyty, ledwo
- 20:28widoczny, dryfował teraz gdzieś głęboko w tej dziwnej,
- 20:32świetlistej przestrzeni zapadła Cisza.
- 20:36Kornelia wpatrywała się w ziarno z przerażeniem jej usta drżały.
- 20:41Lucjusz. Wyszeptała jakby to mogło coś
- 20:44cofnąć cza mała razu puściła głowę, jej głos był spokojny,
- 20:49ale stanowczy jak dźwięk starego gongu.
- 20:53Mówi się, że ziarno daje życie wieczne i to prawda, ale nie
- 20:57takie, jakiego pragnie człowiek, kto je dotknie, zostaje
- 21:01zamknięty w jego wnętrzu świadomy nieżyjący nie zmarły
- 21:07tylko wiecznie trwający. Zapadła Cisza.
- 21:13Felek poczuł, jak po jego czekoladowych plecach przebiegł
- 21:17chłodny dreszcz. Nagle bursztynowe światło ziarna
- 21:20zaczęło wirować, jakby zbudziła się pamięć, jakby coś wracało.
- 21:27Na powierzchni ziarna wyłoniła się świetlista postać rozmyta,
- 21:31lecz wyraźna twarz mężczyzny o łagodnym spojrzeniu i ramionach
- 21:36noszących ciężar przeszłości. Tata.
- 21:40Wyszeptała, kornelia. Zefir.
- 21:44Postać skinęła głową. Zefir uniósł rękę powoli, jakby
- 21:50przez zasłonę innego wymiaru i spojrzał na córkę z czułością
- 21:55tuż za nim z głębi światła zaczęła wyłaniać się druga
- 21:59sylwetka, mniejsza spięta z roztrzepanymi włosami.
- 22:04Kornelia. Głos lucjusza zabrzmiał
- 22:07stłumiony, lecz wyraźny. Gdzie ja Jestem?
- 22:12Kornelia chwyciła się za pierś, jakby serce miało jej zaraz
- 22:16pęknąć. Jesteście tam?
- 22:19W środku. W ziarnie.
- 22:22Zacisnęła powieki. Nie mogę was tam zostawić, nie
- 22:26mogę was stracić, nie znowu. Kornelia uklękła przy piedestale
- 22:33z dłonią wyciągniętą do ziarna. Jej oczy błyszczały łzami, głos
- 22:38drżał. Błagam, zrobię co trzeba,
- 22:42zostanę. Poświęcę życie.
- 22:46Całą wieczność, jeśli taka będzie cena, ale oddajcie mi
- 22:50ojca i brata, oddajcie mi rodzinę.
- 22:55Jeżeli to jest jedyny sposób, abyśmy znów byli razem.
- 22:59To niech tak będzie. W tym momencie jej palce
- 23:02dotknęły ziarna, jednakże nic się nie stało, żadnego światła,
- 23:07żadnego szumu, żadnego wirowania.
- 23:10Ziarno pozostało ciche i spokojne, jakby odmawiało cza
- 23:15mała raz marszczyła brwi. Mm to dziwne powinno zareagować.
- 23:23Kornelia zadrżała. Ziarno ono mnie nie chce.
- 23:30Felek spojrzał na nią z troską i zrobił krok w jej stronę.
- 23:34Kornelio może ziarno, może ono wybiera, może czeka.
- 23:41Nagle zadrżało powietrze, cicha wibracja rozeszła się jak echo.
- 23:47Felek zatrzymał się w pół kroku. Coś go poruszyło, poczuł dziwne
- 23:52ciepło, które unosiło się od wnętrza jego wafelkowego serca
- 23:56aż po czubek czapeczki uniósł się lekko, jakby ktoś oderwał go
- 24:01od ziemi na kilka centymetrów. Jego oczy rozbłysły bursztynowym
- 24:05światłem, a głos, który wydobył się z jego ust.
- 24:09Nie był jego. Kornelio twój czas nie nadszedł.
- 24:15To nie twoje miejsce. Przyjmij dziedzictwo ziarna, a
- 24:19znów połączysz się z rodziną. Nasza małara cofnęła się powoli,
- 24:24padła na kolana, głowę zbliżyła do ziemi.
- 24:29Felek unosił się dalej lekko, spokojnie, jakby był falą
- 24:34światła. A głos z jego wnętrza płynął
- 24:37dalej. Ziarno nie szuka tego, kto chce
- 24:40je posiąść, lecz tego, kto potrafi je chronić.
- 24:44Nie liczy się siła, lecz serce nie pochodzenie, lecz gotowość
- 24:48do wyboru. Jeśli jesteś gotowa, twoi bliscy
- 24:52wrócą. Felek opadł na ziemię, jakby
- 24:55ktoś delikatnie go odłożył. Jego oczy wróciły do normalnego
- 24:59blasku. Mrugną co to ja miałem
- 25:03powiedzieć, wyszeptał, drapiąc się po swojej czekoladowej
- 25:07czapeczce. Dlaczego się tak na mnie dziwnie
- 25:10patrzycie? Dlaczego klęczycie dodał
- 25:13zdziwiony kornelia. Patrzyła na niego z
- 25:16niedowierzaniem, a potem spojrzała na ziarno coś w jej
- 25:20twarzy się zmieniło. Już nie błagała.
- 25:23Teraz wybierała Jestem. Jestem gotowa.
- 25:28Po święce moje życie, mój czas wszystko.
- 25:33Zapadła Cisza. Felek patrzył w milczeniu z
- 25:37napięciem i lekkim pytaniem w oczach.
- 25:41Cza mała ra podeszła powoli jej dłoń, spoczęła lekko na ramieniu
- 25:45kornelii, ziarno zadrżało wir światła w jego wnętrzu
- 25:50przyspieszył, jakby właśnie nabierało oddechu.
- 25:54Kornelio powiedziała strażniczka cicho, a jej głos drżał jak
- 25:59cienka tafla szkła. Mój czas na tym świecie i tak
- 26:03dobiega końca. Moja rodzina od dawna czeka na
- 26:06mnie w środku, to ja przez wieki strzegłam prawdy o nich to ja
- 26:11byłam głosem ziarna, ale ono potrzebuje nowego głosu ciebie.
- 26:17Sięgnęła po zawieszone na szyi amulet.
- 26:20Kule bursztynów, której wirowała ciemna esencja i podała go
- 26:24korneli. To najświętszy amulet czekowali.
- 26:29W jego wnętrzu jest fragment kakao eternum esencji życia.
- 26:34Dzięki niemu runy cię rozpoznają, usłyszysz to, co dla
- 26:38innych jest ciszą. Będziesz widzieć to, czego inni
- 26:41nie widzą. Kornelia przyjęła amulet z
- 26:44drżeniem. Ale nie rozumiem.
- 26:49Cza mała uśmiechnęła się łagodnie.
- 26:52Zrozumiesz, pamiętaj wieczność z bliskimi to nie samotność, a
- 26:58poświęcenie dla tych, których się kocha.
- 27:00To największa siła, jaką zna to miejsce.
- 27:04Ty zostaniesz, oni wrócą do świata, twoja ofiara to ich
- 27:08wybawienie. Ziarno rozświetliło się jak
- 27:11tafla jeziora muśnięta porannym słońcem 2 świetliste kształty
- 27:16zefir i lucjusz zaczęły nabierać barw konturów życia.
- 27:22Kornelia trzymała amulet jak serce własne i ich i wtedy.
- 27:28Ziarno zadrżało ostatni raz zefir lenark padł na kolana
- 27:33dotykając ziemi, jak ktoś wracający z bardzo dalekiej
- 27:36podróży. Lucjusz stał obok blady z oczami
- 27:41pełnymi zdumienia, ale żywycza małara skinęła głową spojrzała
- 27:46na felka na kornelię i bez słowa dotknęła ziarna zniknęła.
- 27:53Z uśmiechem. Słońce powoli zanurzało się w
- 27:58morzu barwiąc niebo, nad czego kabaną na kolor dojrzałej
- 28:02pomarańczy z kroplą mlecznej czekolady.
- 28:05Fale cicho muskały brzeg, a w powietrzu unosił się zapach
- 28:08kakao i soli na miękkim piasku. Tuż przy wodzie siedziała
- 28:13kornelia. Jej dłonie spoczywały na
- 28:16kolanach, a na szyi błyszczał amulet.
- 28:19Ten sam, który kiedyś nosiła strażniczka.
- 28:21Obok niej felek wafelek delikatnie poprawił swoją
- 28:25wafelkową czapkę, spoglądając na zachód słońca, choć był tylko
- 28:29kawałkiem czekoladowego ciasta z sercem z karmelu.
- 28:33Tego wieczoru wyglądał jak ktoś, kto przeszedł przez więcej niż
- 28:36nie jeden odkrywca. Cisza też może mieć smak mruknął
- 28:40felek, rozglądając się taki jak ciepłe mleko z miodem i odrobiną
- 28:46wspomnień. Kornelia uśmiechnęła się blado.
- 28:50Ziarno. Teraz rozumiem wieczność nie
- 28:54musi oznaczać końca. Lucjusz siedział kilka kroków
- 28:57dalej zapatrzony w linie horyzontu, w końcu wstał,
- 29:01podszedł do ferka i spuścił głowę.
- 29:05Wiem, że nie zasługuje na zaufanie.
- 29:08Powiedział cicho. Ale chcecie przeprosić za
- 29:11wszystko za zdradę, za pychę, za to, że potraktowałem cię jak
- 29:16narzędzie. Felek spojrzał na niego uważnie,
- 29:20a potem wzruszył ramionami. Każda porządna przygoda musi
- 29:24mieć jakiegoś czarnego bohatera mruknął.
- 29:28Dobrze, że na końcu nie został z niego tylko suflet, który opadł.
- 29:32Lucjusz uniósł brwi niepewnie, ale po chwili uśmiechnął się pod
- 29:37nosem. Zefir stał obok kornelii
- 29:39spokojny, ale z oczami pełnymi wzruszenia położył dłoń na
- 29:44ramieniu córki ocaliłaś. Nas oddałaś swoje dziś za nasze
- 29:49jutro? Nie wiem, czy jako ojciec mogę
- 29:52być bardziej dumny. Kornelia przytuliła go mocno.
- 29:56I może po raz pierwszy od dzieciństwa poczuła się naprawdę
- 29:59bezpieczna? Felek wstał i przeciągnął się,
- 30:04jakby przygotowywał się do dalszej podróży.
- 30:07Na czekoladowym tropie znów coś mnie woła.
- 30:10Ale jedno wiem na pewno słodycz to nie wszystko liczy się serce.
- 30:14Kornelia spojrzała na niego z wdzięcznością.
- 30:18Dziękuję ferku za wszystko. Za to, że nie byłeś tylko
- 30:22kluczem? Ale przyjacielem felek puścił
- 30:25jej oko i ruszył w stronę zachodzącego słońca, zostawiając
- 30:29za sobą czekoladowe ślady na piasku, a kornelia?
- 30:33Została jako strażniczka nie z obowiązku, ale z wyboru z sercem
- 30:39pełnym wspomnień światła i nowego początku, bo czasem by
- 30:44odzyskać rodzinę, trzeba oddać coś więcej niż tylko czas.
- 30:48Trzeba oddać serce, a ono, jeśli jest naprawdę kochające, nigdy
- 30:54nie znika i tak. Kończy się finał wakacyjnej
- 30:57przygody felka wafelka. A wraz z nim opowieść o smaku,
- 31:01który nie mieści się w żadnej tabliczce.
- 31:06Bo. Prawdziwe skarby to nie
- 31:08błyskotki, tylko miłość, przyjaźń i odwaga, której nie da
- 31:12się rozpuścić nawet w największym słońcu.
- 31:15Jeśli ta opowieść poruszyła choć jedną wafelkową cząstkę waszego
- 31:19serca, podzielcie się nią z kimś, kto lubi odkrywać
- 31:23nieoczywiste ścieżki, a felek już szykuje się na kolejną
- 31:27podróż, bo wyobraźnia nie zna sezonu wakacyjnego.
- 31:33Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 31:37zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę, to dla nas
- 31:40najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć
- 31:45przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 31:48patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 31:51moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 31:55link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 31:59tego świata.