Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Droga Wafla 🤝 bajka dla dzieci (Turniej II) | Felek Wafelek (PFW_019)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski czas na drugą część trylogii felek wafelek i
- 0:05turniej trój smakowy droga wafla.
- 0:08W poprzednim odcinku felek otrzymał niezwykłą zbroję i
- 0:11oręż, choć święcie czekoladowo przekonany, że idzie na konkurs
- 0:15kulinarny, zapisał się na turniej rycerski, pełen
- 0:18niebezpieczeństw i tajemnic. Tym razem felek zmierzy się z
- 0:22pierwszą próbą turnieju wąwozem wahania.
- 0:26Gdzie na śmiałków czeka wyjątkowy tor przeszkód?
- 0:29Liny nad przepaścią chwiejące się platformy i młoty taktu.
- 0:35Nie liczy się siła, tylko odwaga, spryt i gotowość do
- 0:40współpracy. Poznacie bliżej młodego rycerza
- 0:43z Krakowa i serbenamina z łupinowa, a także przekonacie
- 0:47się kto naprawdę gra czysto, a kto tylko udaje rycerza.
- 0:53Gotowi zbroja na miejsce tarcza w dłoń i ruszamy w głąb wąwozu.
- 0:59Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:02zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę.
- 1:06To dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie
- 1:10wesprzeć przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:14patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:17moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:21link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:24tego świata. Dziedziniec warowni 3 smaków
- 1:29rozbrzmiewał odgłosem bębnów, fanfar i oczekiwaniem.
- 1:34W powietrzu unosił się zapach pieczonych ziemniaków, świeżo
- 1:37zmielonego pieprzu i adrenaliny. Rycerze z całego Królestwa
- 1:42gromadzili się pod 3 wieżami. Ich zbroje lśniły w porannym
- 1:46słońcu, odbijając blask niczym stalowe zwierciadła.
- 1:50Jeden miał masywną zbroję z ciemnego żelaza, wyszczerbioną
- 1:54na ramieniu, jakby po dawnej walce, a jego Chełm zdobiło
- 1:58długie pióro w barwach rodowych czerwone i granatowe.
- 2:03Obok niego przechadzał się olbrzym o szerokich barkach w
- 2:06Chełmie, z zasuwaną przyłbicą i toporem u pasa, który wyglądał,
- 2:10jakby był w stanie przeciąć nie tylko tarcze, ale i pół drzewa.
- 2:15Felek. Wafelek szedł brukowaną aleją w
- 2:19kierunku dziedzińca, gdzie miał wziąć udział w pierwszym w swoim
- 2:22życiu turnieju rycerskim. Jego czekoladowe stopy lekko
- 2:26uginały się pod dodatkowym orężem, ale felek nie zwalniał
- 2:30na prawo. Ćwiczył serb beniamin z
- 2:33łupinowa. Jego ruchy były tak precyzyjne,
- 2:36że nawet jego cień wydawał się mierzyć odległości linijką.
- 2:40Zbroja błyszczała jak wypolerowany rondel, a każdy
- 2:44jego krok wydawał się odliczony. Ras 2 postawa idealna.
- 2:50Po lewej ser rap sztyk z krakers burda szedł z głową wysoko
- 2:55uniesioną i wyrazem, jakby właśnie wdychał aromat własnej
- 2:59doskonałości. Jego tarcza przypominająca
- 3:03krakers nadgryziony przez dumę błyszczała arogancko, gdy rzucał
- 3:07kolejne szydercze spojrzenia innym uczestnikom.
- 3:11Tuż obok felka truchtował mocarny olo z Krakowa, ze swoją
- 3:15charakterystyczną czapką z daszkiem pod hełmem i torbą
- 3:19pełną notatek, przemyśleń i prawdopodobnie drugiego
- 3:23śniadania, cześć rzucił z uśmiechem.
- 3:27Ty jesteś felek wafelek, prawda? Felek spojrzał z lekkim
- 3:31zaskoczeniem i kiwnął głową. No jasne, że tak wszyscy tu o
- 3:36tobie mówią, że niby skrajny wafli, że podobno masz zbroje z
- 3:40przepisów brata cynamonu, sza i że w kuźni do teraz pachnie
- 3:44karmelem, czekoladą i kokosem. Olo obszedł go dookoła, zwinął
- 3:49badacza, a potem stuknął palcem w tarcze felka.
- 3:53Rozległo się ciche chrup. Felek uśmiechnął się niepewnie.
- 3:58Działa. Przynajmniej na razie.
- 4:01Olo zadarł głowę po klepał go po ramieniu i mruknął.
- 4:06Wiesz co brat cynamon już był moim idolem, zanim jeszcze
- 4:10wiedziałem jak się trzyma miecz. Czytałem kiedyś w kronikach
- 4:14bitewnych, że podczas oblężenia zamków kruszące, kiedy zabrakło
- 4:18kul armatnich. Brat cynamon już opracował
- 4:21przepis na chleby tak twarde, że zaczęto nimi strzelać z katapult
- 4:26jeden Bochenek rozwalił wieżę strażniczą, a inny przebił mur
- 4:31jak gorący nów masło od tamtej pory mówi się twardy jak chleb
- 4:36cynamonu. Felek uniósł brwi i gwizdnął
- 4:41cicho pod nosem w geście uznania chlebem, rozwalić wieżę.
- 4:45No proszę, a ja się martwiłem, że moja tarcza się pokruszy od
- 4:49byle spojrzenia jego waflowa zbroja uformowana ręką pierniksa
- 4:54i opancerzona przez rumaka. Lśniła subtelnym blaskiem
- 4:58gorzkiej czekolady. Peleryna od lejdi karmelity
- 5:01powiewała łagodnie, a tarcza z oblatów i kokosa zdawała się
- 5:05szeptać, nie krusz się felku jeszcze będzie dobrze.
- 5:10Uwaga, rozległ się donośny głos herolda rycerze, adepci słodcy
- 5:17wojownicy i twardziele jak suchar po terminie nadszedł czas
- 5:21rozpoczęcia turnieju trój smakowego.
- 5:25W tym trąba rycerska ponownie zawyła, a ogromna brama
- 5:29prowadząca na arenę rozsunęła się ukazując pierwszy etap
- 5:33turnieju wąwóz wahania oznajmił herold.
- 5:37Tylko garstka z was przejdzie dalej niewielu podniesie się po
- 5:41upadku, ale wszyscy prędzej czy później poznacie smak
- 5:46przegranej. Śmiałkowie ruszyli przed siebie,
- 5:50a felek, choć najmniejszy w szeregu, szedł jakby niósł w
- 5:54sobie więcej odwagi niż nie jedna Stalowa zbroja.
- 5:59Wąwóz wahania nie przypominał pola walki.
- 6:03Ani zamku, ani żadnego toru, na którym felek wcześniej fikał
- 6:07koziołki w wolnym czasie. To było coś pomiędzy koszmarnym
- 6:12placem ninja a snem mistrza równowagi.
- 6:16Wysokie skały po obu stronach tworzyły ciasny przesmyk, który
- 6:20opadał wprost do przepaści o nieznanym dnie.
- 6:23Jedni szeptali, że to zwykłe błoto, inni, że gęsta marmolada,
- 6:28porażki i wstydu. Z głębi unosiły się opary gęste
- 6:33i słodkawą mdłę, niosąc ze sobą zapach strachu i zawahania.
- 6:38O przekroczeniu wrót ścieżka prowadziła zaledwie kilka
- 6:41kroków, po czym nagle się urywała.
- 6:45Zamiast gruntu był krótki, wysunięty w przepaść pomost tak
- 6:49wąski, że nawet powietrze wydawało się tam wstrzymywać
- 6:52oddech. Z jego końca rozciągały się
- 6:55cienkie liny na różnych wysokościach i w różnych
- 6:58kierunkach. Najniższe ledwo unosiły się nad
- 7:02mgłą. Środkowe kołysały się leniwie, a
- 7:05najwyższe drgały jak struna przybyle podmuchu, a dalej.
- 7:10Czaiło się coś jeszcze drewniana konstrukcja ciemne wahadła.
- 7:16Felek nie potrzebował więcej szczegółów, by zrozumieć to
- 7:19dopiero początek, a dalej będzie tylko trudniej.
- 7:24Wszyscy zamilkli. Całość wyglądała jak wyjątkowo
- 7:28nieudany pomysł na tor przeszkód i jeszcze gorszy pomysł na
- 7:32popołudniową zabawę. Herold uniósłróg dmuchnął z
- 7:36impetem, a jego głos poniósł się echem po wąwozie.
- 7:40Uwaga śmiałkowie. Oto próba pierwsza wąwóz wahania
- 7:463 przeszkody, jedna droga, Zero pewności tu nie siła będzie
- 7:51waszym sprzymierzeńcem, lecz spokój, spryt i zdolność wyboru
- 7:57po tej ścieżce już wielu śmiałków przechodziło i niewielu
- 8:00dotarło dalej. Zawahać się to ludzka rzecz.
- 8:05Podnieść się po potknięciu to dopiero początek rycerskiej
- 8:08odwagi. Zawodnicy spojrzeli po sobie.
- 8:11Ktoś nieelegancko splunął, ktoś inny się przeżegnał felek ruszył
- 8:16do przodu, czując jak jego waflowe wnętrze robi się
- 8:19bardziej kruche niż zwykle. Spojrzał na linę i na własne
- 8:23stopy. Był lekki i to mogło być jego
- 8:26przewagą. Wybrał linę najwyższą i wszedł.
- 8:32Delikatnie ramiona, rozłożone peleryna zanim falowała jak
- 8:37chorągiewka na wietrze pod nim błotna przepaść bulgotała z
- 8:42niezadowoleniem wokół niego. Inni uczestnicy próbowali swoich
- 8:46sił na różnych linach. Niektórzy szli po nich
- 8:48ostrożnie, stawiając krok za krokiem, jak linoskoczkowie w
- 8:52cyrku rozłożone ramiona, skupione spojrzenia, nogi drżące
- 8:57jak galareta. Inni silniejsi trzymali się liny
- 9:01od spodu sunąc rękami jak leniwce nad przepaścią.
- 9:05Powoli z językiem na brodzie i ciężkim oddechem.
- 9:10Byli też tacy, którzy próbowali obu metod naraz i kończyli
- 9:14wisząc w połowie drogi, machając nogami jak przerośnięte
- 9:18nietoperze w opancerzeniu. Po kilku krokach zauważył, że
- 9:22ktoś pod nim zawiózł, to był mocarny olo.
- 9:26Trzymał się liny jak naleśnik patelni i powoli przesuwał w bok
- 9:31dysząc ciężko. Z tyłu na najniższej linii
- 9:35serbenia min. Jego ruchy były sztywne,
- 9:38precyzyjne jakby mierzone linijką, ale z każdym krokiem
- 9:42wyraźnie tracił siły. Lina zaczęła się niebezpiecznie
- 9:46bujać, felek zatrzymał się. Przymknął oczy.
- 9:51Miał wybór iść dalej albo pomóc. Nabrał powietrza i zawołał, nie
- 9:58ruszajcie się. Gwałtownie trzeba uspokoić
- 10:00bujanie, im bardziej szarpiesz, tym mocniej lina oddaje jak
- 10:05sprężyna, co nie lubi, gdy się ją drażni, obrócił głowę i
- 10:08spojrzał w górę. Kto idzie górą?
- 10:12Ustawcie stopy równolegle ręce szeroko jak skrzydła i nie
- 10:17patrzcie w dół tylko przed siebie.
- 10:19Uniósł rękę, jakby prowadził orkiestrę.
- 10:23Chcecie przejść, to idziemy razem.
- 10:25A potem dodał z uśmiechem, który choć delikatny miał w sobie siłę
- 10:30całej tabliczki czekolady, nie walcz z liną, zaprzyjaźni się z
- 10:35nią. Po chwili olo dotarł pierwszy,
- 10:37potem beniamin. Obaj spojrzeli na felka z
- 10:40niedowierzaniem, jakby nie do końca wierzyli, że to właśnie
- 10:43ten najmniejszy z nich zatrzymał fale strachu, zanim zdążyła
- 10:47porwać ich w dół. Dzięki sapnął olo opierając się
- 10:52o skałę. Zaskakujące, ale skuteczne.
- 10:56Rzucił krótko serb felek olo i Benjamin ruszyli razem do
- 11:01przodu. Powoli krok po kroku.
- 11:04Następnym etapem była kładka równowagi.
- 11:07Długa chwiejąca się platforma z desek balansująco na szczycie
- 11:11ostrej skały felek podszedł do kładki.
- 11:14Zauważył, że serbniam już tam był, stojąc dokładnie w środku.
- 11:19Olo czekał na jego sygnał. Felek zrozumiał, muszą iść
- 11:24razem. Nie idź pierwszy rzucił do olo,
- 11:27idźmy razem równo, każdy po kolei ja zaczynam ty na 3
- 11:32beniamin ustawia rytm i tak szli falą równowagi.
- 11:38Razem tworzyli jeden organizm. Każdy krok to był rytm, każdy
- 11:43oddech, wspólny ciężar, platforma jęczała cicho pod
- 11:47naciskiem zawiasy, skrzypiały, jakby opowiadały historię
- 11:51każdego wahnięcia. Ale musieli się spieszyć za nimi
- 11:56z wąwozu. Wahania wyłaniali się kolejni
- 11:59śmiałkowie. Jeśli wejdą nakładkę zbyt
- 12:01szybko, zacznie się ostra przepychanka, a wtedy balans
- 12:05runie. Platforma była kapryśna, gdy
- 12:08przechyli się za mocno w jedną stronę, nie wybacza ktoś na
- 12:12pewno wypadnie. I wtedy jak na złość zza pleców
- 12:17usłyszeli jakiś łoskot ktoś przebiegł i rzucił przez ramię
- 12:22rycerz, który potrzebuje ręki, nie zasługuje na miecz.
- 12:26To był ser rap, sztyk jego zbroja dzwoniła jak cała zastawa
- 12:30stołowa w szafce podczas trzęsienia ziemi skorzystał z
- 12:34tego, że kładka była jeszcze stabilna i przemknął jak
- 12:37błyskawica między olem a beniaminem, burząc rytm i
- 12:41zostawiając po sobie tylko rezonujący metaliczny hałas, ale
- 12:45to wystarczyło. Platforma zaczęła chwiać się jak
- 12:48budyń na łyżeczce zgrzytnęła zawiasy ktoś z tyłu jęknął a
- 12:53potem trzask głuchy, ostry jakby pękała struna w olbrzymiej
- 12:58harfie. Jedna z lin podtrzymujących bok
- 13:02platformy puściła, zerwała się z jękiem, a jej koniec z rozmachem
- 13:06uderzył felka w bok zbroi, jak cukrowy bad bez litości.
- 13:11Trzask. Zbroja za grzechotała, ale
- 13:15wytrzymała. Nugatowe warstwy zatrzymały
- 13:18impet, a gorzka czekolada jedynie lekko się zarysowała,
- 13:22jakby przyjęła cios i powiedziała to wszystko.
- 13:26Felek zachwiał się, ale nie upadł, szybko złapał równowagę i
- 13:30zawołał głosem pewnym jak stal w karmelowym rdzeniu.
- 13:35Uwaga, przechylamy się w lewo, beniamin w prawo pół kroku olo
- 13:40przyklęknij zmniejsz środek ciężkości, ja mini przeciwwaga
- 13:46szybko przesunął się o kilka centymetrów balansując jak
- 13:49waflowy metronom trzymamy rytm, oddychamy równo raz 2 raz 2.
- 13:58Platforma zaskrzypiła Jeszcze raz jakby chciała zapamiętać ten
- 14:02moment równowagi i zadrżała ostatni raz przed ciszą.
- 14:07Felek olo i ser beniamin stanęli już po drugiej stronie na
- 14:12Kamiennej płycie bezpiecznego brzegu sapiąc ciężko, ale z
- 14:16iskierką zwycięstwa w oczach. Za nimi nie było już wielu.
- 14:21Ktoś wcześniej skąpał się w ból goszczącym bagnie, a to nie była
- 14:25kąpiel z pianą i gumową kaczką, lecz lepka, kleista otchłań,
- 14:30która chwytała za buty jak niespełnione ambicje.
- 14:33Ktoś inny zniknął bez śladu. Na jednej z lin i jedno
- 14:38wahnięcie za dużo jeden krok za daleko i tyle go widzieli, a
- 14:43teraz tuż za felkiem nakładce walczyli ze sobą i z samą
- 14:47platformą ostatni śmiałkowie ich twarze były zmęczone.
- 14:52Peleryny, porwane buty ubrudzone błotem i porażką.
- 14:56Każdy z nich był na granicy nie tylko przepaści, ale też swoich
- 15:00sił. Ostatnią przeszkodą były młoty,
- 15:04taktu, gigantyczne wahadła z ciemnego drewna i metalu,
- 15:08poruszające się w rytmie tak wyraźnym, jakby same dyrygowały.
- 15:12Ostatnim aktem tego słodko gorzkiego koncertu odwagi, raz w
- 15:16lewo, raz w Prawo i znowu każdy, kto chciał przejść.
- 15:22Musiał wejść w rytm, wyczuć moment zbyt wcześnie i młot
- 15:27kruszył zawodnika jak książki herbatniki w tornistrze zbyt
- 15:31późno. Efekt właściwie ten sam.
- 15:35Felek stał chwilę na krawędzi starczą przy boku i oczami w
- 15:39lepiony mi w ruchy wahadeł. Raz 2.
- 15:43Raz 2 powtarzał bez końca. Teraz zawołał i ruszył.
- 15:50Nie skoczył. Nie przebiegł przeturlał się
- 15:54zwinnie pod pierwszym młotem z gracją godną wafla w zbroi.
- 15:58Zanim poleciał olo niezdarnie, lecz skutecznie.
- 16:02Rozpostarł ręce jak ptak i po prostu przecisnął się między
- 16:06młotami niemal tańcząc w serbeniamin podszedł wolno
- 16:11wyprostowany, jakby był nie na torze przeszkód, ale na paradzie
- 16:14dyplomatycznej ustawił się, czekał i przeszedł z takim
- 16:20spokojem, że wydawał się nietykalny.
- 16:23Ale wtedy. Łup metal uderzył w coś, a
- 16:28raczej w kogoś z tyłu. Jeden z uczestników wyleciał jak
- 16:32ciastko z katapulty przetoczył się przez piach, wylądował na
- 16:36skarpie. Nieopodal na szczęście był cały,
- 16:39ale dla niego turniej właśnie dobiegł końca.
- 16:42Felka. Coś zaintrygowało oczy
- 16:44uczestnika po otrząśnięciu się po upadku automatycznie
- 16:48przesunęły się na postać stojącą obok pierwszego wahadła.
- 16:52Ser rap, sztyka zbroja rapsztyka błyszczała jego ręka była
- 16:56jeszcze wyciągnięta. Wzrok celowo wbity gdzieś w bok,
- 17:01jakby nic się nie stało. Felek już wiedział, mały ruch
- 17:05łokciem, pchnięcie, ktoś stracił równowagę i młot zrobił resztę.
- 17:11Felek, aż zadrżał nie każdy, kto nosi zbroje, jest rycerzem, a
- 17:15potem, kiedy ruszył dalej jego kroki były ciche, lecz
- 17:19zdecydowane. Czuł, jak w jego wnętrzu coś się
- 17:23zmienia, coś twardszego niż karmel, coś, co nie miało nic
- 17:28wspólnego ze smakiem. To była sprawiedliwość.
- 17:31I choć felek nigdy nie chciał nikogo pokonać, to teraz
- 17:35wiedział jedno, jeśli ten turniej ma mieć zwycięzcę, to
- 17:39tylko takiego, który nikogo nie zrzuca z drogi.
- 17:42Na końcu wąwozu czekał herold z listą.
- 17:45Spojrzał na uczestników, skreślił kilka imion.
- 17:49Do kolejnego etapu przeszli felekolo beniamin rabszczyk i
- 17:56kilku innych śmiałków. Ale to nie tylko lista się
- 18:00zmieniła. Tego dnia niektórzy poznali smak
- 18:03przegranej, inni smak, wahania lęku błotnej, niepewności,
- 18:08rywalizacji i nieuczciwości. Ale byli też tacy, którzy
- 18:13poczuli coś więcej. Smak nadchodzącej przyjaźni,
- 18:17smak współpracy, smak, który może poprowadzić dalej niż
- 18:21jakiekolwiek zwycięstwo. Słońce zniknęło zaszczytami, a
- 18:25turniejowe wzgórza przygasły w pomarańczowym półmroku.
- 18:29U podnóża rozbłysło obozowisko, kilka ognisk, drewniane ławy,
- 18:34kotły z kaszą migdałową, parującym, kompotem z jeżyn i
- 18:39miskami, które nie wiedziały jeszcze, co je czeka.
- 18:41Felek usiadł z olem i ser beniaminem przy jednym z
- 18:44płomieni olo poprawił opaskę na głowie rozmasowując ramiona.
- 18:50Kto by pomyślał, że lina potrafi tak zmęczyć ręce mruknął, a
- 18:55jeszcze bardziej nerwy i zmysł równowagi dodał beniamin z
- 18:59kamienną miną, chociaż chyba mam go więcej niż sądziłem.
- 19:04Felek uśmiechnął się patrząc w ogień.
- 19:07Czasem nie trzeba mieć siły, wystarczy mieć rytm i kogoś, kto
- 19:12trzyma z tobą tempo. Wokół nich zasiadali kolejni
- 19:16śmiałkowie, niektórzy z bandażem, inni z przybrudzonym
- 19:19honorem. Rozmowy robiły się coraz
- 19:22głośniejsze, śmiech, przerywał wspomnienia, a każdy miał swoją
- 19:26wersję wydarzeń. Młot prawie zdmuchnął mi
- 19:29pióropusz. Ryknął rycerz z krainy gór
- 19:32sowich, podnosząc Chełm z resztką ozdoby.
- 19:36A ja przeszedł mu w słowo niski śmiałek z ogromnym toporem.
- 19:41Szedłem liną jak cyrkowe flaming, jeden palec u nogi,
- 19:44jeden na linie, Zero strachu, tylko wiatr w uszach.
- 19:48Jak flaming parsknął ktoś ty wyglądałeś jak baletnica w za
- 19:53krótkiej spódnicy. Ja z kolei przeszedłem liny 3
- 19:57razy, bo za pierwszym razem mi się znudziło.
- 20:01Wszyscy wybuchli śmiechem i radością trochę ze zmęczenia,
- 20:04trochę z chęci zagłuszenia tego, co dziś ich spotkało i potrzeby
- 20:08odrobiny zabawy. I właśnie wtedy felek nalał
- 20:11wszystkim po kubku kompotu z truskawek idealnego na wieczorny
- 20:15orzeźwienie i dobry sen, ale nie wszyscy dziś grali czysto,
- 20:19prawda? Rzucił felek, kończąc dolewanie
- 20:22do ostatniego kubka. Nastała Cisza.
- 20:26Ogień zamrugał wszyscy spojrzeli w stronę rap sztyka, który
- 20:30właśnie kończył porcję kaszy z miną znudzonego króla.
- 20:33Plotki są dla tych, co nie potrafią walczyć, tylko gadać
- 20:37rzucił chłodno na turnieju. Każdy odpowiada za siebie.
- 20:42Wrócił do jedzenia. Dźwięk jego łyżki wydawał się
- 20:45głośniejszy niż cała rozmowa. Felek nie skomentował.
- 20:49Dziś przeszliśmy razem wąwóz wahania powiedział spokojnie,
- 20:54jutro ruszymy dalej, może osobno, ale każdy z nas będzie
- 20:58nosił w sobie smak tego, co się wydarzyło.
- 21:01I oby był to smak dobrych decyzji.
- 21:07W ciszy, która zapadła nawet ogień, zajął się tylko
- 21:11trzaskaniem. A potem znów wybuchły rozmowy,
- 21:14ktoś przyniósł pieczone kasztany, a beniamin z kamienną
- 21:18powagą zaproponował grę w zgadywankę rycerską.
- 21:23Felek olo i kilku innych zasiedli razem nie wiedząc
- 21:26jeszcze, że choć dzień się kończył, to ich drużyna dopiero
- 21:30się zaczynała. Dzięki, że byliście z nami w tej
- 21:37wymagającej, ale smakowitej przygodzie felka felek, olo i
- 21:42ser beniamin przeszli przez wąwóz wahania nie dzięki sile,
- 21:47ale dzięki zaufaniu i wspólnemu rytmowi.
- 21:51Nie każdy wyszedł z tej próby zwycięsko.
- 21:53Nie wszyscy grali uczciwie, a nocne ogniska, rozmowy i
- 21:58milczenie pośród płomieni. Pokazują jedno zaczyna się
- 22:02drużyna, która być może zdziała więcej niż niejeden rycerz solo.
- 22:09A już niedługo kolejna część tej rycerskiej trylogii.
- 22:15Czy felek odnajdzie w sobie smak nadziei?
- 22:18Czy serce z wafla może poprowadzić przez burzliwe próby
- 22:22i zakręty losu? Jeśli podobała wam się ta
- 22:27opowieść, zostawcie komentarz, obserwujcie kanał i koniecznie
- 22:31podzielcie się z innymi do usłyszenia w kolejnej części
- 22:35turnieju trój smakowego.