Latest / A lektura? Ale która? / Zofia Kowalczykowa - Mój zamordowany syn, odc. 6
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: W ostatnich dniach marca otrzymałam wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka do KDM O Bałty przy ulicy Ciesielskiej do pokoju 32.
- 0:11SPEAKER_00: Wezwanie doręczył mi do domu osobiście funkcjonariusz nazwiskiem kmieć.
- 0:16SPEAKER_00: Kiedy wchodził do mojego domu, poprosiłam go o okazanie legitymacji MO, ponieważ był w cywilnym ubraniu, i wyjaśniłam, że od czasu, kiedy zamordowano, mojego syna żyje w lęku.
- 0:27SPEAKER_00: Kmieś odpowiedział pytaniem, dlaczego uważam, że mój syn został zamordowany, i dodał, że oni, czyli MO, mają inną wersję tragicznej śmierci syna.
- 0:37SPEAKER_00: Powiedział, że jego kierownik przedstawi mi ją, jak przyjdę do komendy, ale po chwili sam mi ją podał.
- 0:44SPEAKER_00: Powiedział, że według wersji MO mojego syna przejechał samochód.
- 0:48SPEAKER_00: Odpowiedziałam, że to jest oczywiste, że syn mój został zamordowany, gdyż wiele faktów na to wskazuje, natomiast wersja o przejechaniu samochodem jest całkiem nieprawdopodobna, bo tam, gdzie syna znaleziono, nie było miejsca wypadku ani miejsca zgonu.
- 1:04SPEAKER_00: Zgon nastąpił w innym miejscu i dużo wcześniej nim syna znaleziono.
- 1:09SPEAKER_00: Na miejscu znalezienia ciała nie było ani krwi, ani żadnych innych śladów wypadku.
- 1:15SPEAKER_00: Również z ułożenia ciała wynikało, że zostało celowo położone tuż przed wejściem do Klatki Schodowej.
- 1:22SPEAKER_00: Uzasadniałam dalej, że nie mógł syna również gdzie indziej przejechać przypadkowo żaden samochód i że nie podniósł go tam i nie podłożył żaden przypadkowy zabójca, kierowca, gdyż byłoby to z jego strony całkiem nielogiczne i ryzykowne.
- 1:40SPEAKER_00: Przecież mógłby go ktoś zobaczyć w momencie podkładania ciała pod blokiem mieszkalnym o świcie, kiedy ludzie wstają i wychodzą do pracy.
- 1:49SPEAKER_00: Byłoby o wiele bezpieczniej zostawić ciało na miejsce byłoby o wiele bezpieczniej zostawić ciało na miejscu wypadku albo wywieźć w jakieś odległe miejsce.
- 2:00SPEAKER_00: Poza tym twierdziłam, że w podrzucaniu ciała musiałoby brać udział więcej osób, bo sen ważył około 87 kg.
- 2:11SPEAKER_00: Jednemu człowiekowi, nawet silnemu, byłoby zbyt trudno załadować bezwładne ciało do samochodu, potem zdjąć i położyć szybko przed blokiem mieszkalnym, gdzie pośpiech był bardzo ważny, gdyż w każdej chwili mógł ktoś nadejść.
- 2:27SPEAKER_00: Musiały brać w tym udział najmniej cztery osoby.
- 2:30SPEAKER_00: Mówiłam również, że obrażenia tak ciężkie i tak liczne, jakie syn odniósł, również świadczą o tym, iż nie mógł to być przypadkowy, niezamierzony przypadek przejechania samochodem i przytoczyłam wypowiedź pracowników Zakładu Medycyny Sądowej, którzy mówili do mnie i mojego męża, że tylko przy celowym, kilkakrotnym przejechaniu w różnych kierunkach mógłby człowiek odnieść aż tyle i tak ciężkich obrażeń.
- 2:57SPEAKER_00: Wówczas kmieć powiedział lekceważąco, co oni tam się znają.
- 3:03SPEAKER_00: Zwróciłam uwagę, że są to jednak ludzie z dużym doświadczeniem, gdyż widzą codziennie wielu denatów i naogół wiedzą, w jakich wypadkach ponieśli śmierć.
- 3:13SPEAKER_00: Na poparcie mojej hipotezy, że syn nie zginął w przypadkowym wypadku samochodowym nadmieniłam że świadczą o tym również buty mojego syna i dokumenty, jakie miał przy sobie.
- 3:24SPEAKER_00: Mówili mi ludzie, którzy widzieli syna na miejscu znalezienia, że buty były suche, mimo padające mrwki i całe, niezgniecone, ani nieporozrywane, a przecież stopy były okaleczone bardzo od spodu i zmierzczone w kostkach.
- 3:40SPEAKER_00: Co świadczy o tym, że stopy były okaleczone boso, bez butów, co nie mogło zaistnieć w żadnym przypadkowym, nieszczęśliwym wypadku samochodowym.
- 3:53SPEAKER_00: Ktoś przedtem zdjął synowi buty, zanim odniósł obrażenia stóp.
- 3:59SPEAKER_00: Wspomniałam również, że zebrani na miejscu znalezienia ludzie zauważyli i zapamiętali, że w butach nie było sznrowadeł.
- 4:08SPEAKER_00: To również zaprzecza wersji o wypadku.
- 4:12SPEAKER_00: Dowodziłam dalej, że również nie mogli mojego syna zamordować i podrzucić pod ten blok jacyś przypadkowi rzezimierzkowie, na przykład w celu rabunkowym, ani tacy, którym naraziłby się z jakiegoś powodu, gdyż tacy również nie podrzuciliby go o świcie pod blok mieszkalny, narażając się na niebezpieczeństwo, że ktoś mógłby ich przy tym zobaczyć.
- 4:34SPEAKER_00: Byłoby dużo bezpieczniej dla takich położyć ciało w poliskim parku.
- 4:39SPEAKER_00: Zresztą zostawiliby syna tam, gdzie go napadli.
- 4:44SPEAKER_00: Utrzymywałam, że chodziło mordercom zapewne stworzenie pozorów, że syn wypadł lub został wyrzucony z dużej wysokości z okna, ale stworzenie takich pozorów nie udało się, bo wówczas ciało byłoby rozbite.
- 4:59SPEAKER_00: Na miejscu wypadku było dużo krwi, a krwi nie było wcale i byłoby inaczej ułożone.
- 5:05SPEAKER_00: Poza tym byłby świeży zgon pomiędzy wejściem Stanisława syguły z psem do klatki schodowej, a ponownym z niej wyjściem upłynęło zaledwie kilka minut, a przecież kiedy sygła wchodził z psem do klatki schodowej ciała jeszcze nie było.
- 5:20SPEAKER_00: Przypomniałam o postaci, którą widział syguła, jak wybiegała z trzeciej klatki schodowej i pobiegła do owego samochodu, a po naradzie z ludźmi kręcącymi się koło tego samochodu stanęła obok i obserwowała, postać ta moim zdaniem biegła do trzeciej klatki schodowej w tym celu, by odciąć czy wyrwać kabel automatu telefonicznego, żeby nie można było szybko zawiadomić na wypadek, gdyby ktoś zauważył moment podkładania ciała.
- 5:51SPEAKER_00: Zaznaczyłam, że według opinii syguły postać ta mogła być kobietą.
- 5:57SPEAKER_00: Mówiłam, że wszystko świadczy o tym, że ciało mojego syna położono również pod ten blok nieprzypadkowo, że to byli ludzie doskonale obeznani z blokiem i absolutnie pewni, że niczego nie ryzykują.
- 6:10SPEAKER_00: Mówiłam, że ci osobnicy mają jakiś związek właśnie z tym blokiem, że dlatego położono mojego syna tam, a nie gdzie indziej.
- 6:19SPEAKER_00: Słowa moje wywołały całkiem nieoczekiwaną reakcję u funkcjonariusza kmiecia, który rozkładając ręce wykrzyknął no przecież milicja go nie zabiła.
- 6:29SPEAKER_00: W odpowiedzi przytoczyłam wersję, jaka krążyła właśnie w związku ze śmiercią syna wśród mieszkańców dzielnicy.
- 6:36SPEAKER_00: Według tej wersji widziano, jak na krótko przed śmiercią kilku milicjantów biło mojego syna pałkami przed pobliską kawiarnią przy ulicy Wojska Polskiego, w której rzadko ale czasami bywał.
- 6:48SPEAKER_00: Funkcjonariusz kmieć odparł, że milicja nie bije.
- 6:52SPEAKER_00: Nie zgadzając się z tym, twierdzeniem na dowód opowiedziałam, co spotkało mojego syna jesienią 1977 roku ze strony milicjantów KDM Ogód śród mieście, kiedy towracając pewnej soboty wieczorem do domu został zatrzymany bez powodu na ulicy Piotrkowskiej przez samochodowy patrol milicyjny.
- 7:15SPEAKER_00: Osadzono go na 48 godzin w areszcie oraz dotkliwie pobito, a u mnie w domu w poniedziałek zrobiono rewizję, poszukując jakichś drobnych przedmiotów, jak zauważył mój mąż będący przy rewizji.
- 7:29SPEAKER_00: Syna zwolniono w dwie godziny po rewizji i widziałam, że był pobity, miał ślady bicia.
- 7:37SPEAKER_00: Dowiedziałam się potem, że wcześniej dokonano włamania do sklepu Peweksu przy ulicy Wojska Polskiego, gdzie ukradziono pewną ilość srebrnych monet i w związku z tym mojego syna podejrzewano tylko na tej zasadzie, że w niedalekiej przyszłości był karany, mimo że nie miał z tym włamaniem ani żadnym innym nic wspólnego.
- 7:59SPEAKER_00: Nadmieniłam również, że wkrótce potem znaleziono wszystkich sprawców tego włamania, a mojego syna zatrzymano i pobito bezpodstawnie nadużywając prawa.
- 8:10SPEAKER_00: Wówczas obywatel Kmieć przyznał, że wiadomo mu o tym, że była u mnie przeprowadzona rewizja, gdyż przeprowadzali ją funkcjonariusze z KDM ołu Bałty, ale podejrzewanie i stosowne metody uważał za słuszne, bo jak powiedział, kogo mamy podejrzewać, dyrektorów albo ministrów.
- 8:30SPEAKER_00: Mówiłam również, że wtedy, zaraz w niedzielę, byłam w komisariacie na ulicy Nowopolskiej i zgłosiłam, że syn zaginął.
- 8:37SPEAKER_00: Powiedziano mi, że jak w poniedziałek się nie znajdzie, to będą go szukać.
- 8:42SPEAKER_00: Prawdopodobnie dobrze wiedziano, że syn przebywał w komendzie śród mieście.
- 8:47SPEAKER_00: Również w poniedziałek dzwoniłam do komisariatu i trzykrotnie do KDM Ołucz Bałty i odpowiadano mi, że nienotowany, a wiem, że wiedziano o jego pobycie w areszcie komendy śródmie.
- 9:00SPEAKER_00: Był bity również po głowie, na której miał dopiero świeżo zagojoną ranę po rozcięciu głowy podczas napaści na syna przez niejakiego bogielata.
- 9:10SPEAKER_00: Mogło się zdarzyć, że mógł być pozbawiony życia, bo w świeżo zagojonej głowie mógł nastąpić jakiś wylew.
- 9:18SPEAKER_00: Wtedy nie przyznano by się do tego, że był w areszcie, tak samo jak teraz nie można ustalić, u kogo był i w jakiej sprawie.
- 9:26SPEAKER_00: Po tym wszystkim kmieć zakończył rozmowę z twierdzeniem, że wojna jest nieunikniona i że zginie wówczas wiele ludzi, a nie jeden człowiek.
- 9:35SPEAKER_00: Stwierdzenie tym chciał mi dać do zrozumienia, że wobec tego nie ma znaczenia śmierć i krzywda jednostki.
- 9:42SPEAKER_00: Powiedziałam, że jednak jest jeszcze pokój i że mój syn nie zginął walcząc w obronie ojczyzny, ale został bestialsko zamordowany przez niebezpiecznych, bezwzględnych morderców, którzy będąc dotąd bezkarni mogą zagrażać również innym ludziom.
- 9:58SPEAKER_00: Dodałam, że zgodnie z prawem za tak straszną zbrodnię mordercy powinni pełnie najwyższą karę bez względu na to, kim są.
- 10:08SPEAKER_00: Kmiec już nic nie odpowiadał, zostawił wezwanie i wyszedł.
- 10:13SPEAKER_00: Analizując przebieg wypadków tuż przed śmiercią syna i wszystko, co nastąpiło od chwili znalezienia jego ciała z wyraźnymi oznakami popełnienia na nim morderstwa oraz widząc jawną niechęć prokuratury do prowadzenia śledztwa, biorąc pod uwagę niejasną w tej sprawie od początku postawę i komendy i prokuratury rejonowej doszłam do wniosku, że jest to stwarzanie pozorów prowadzenia dochodzenia.
- 10:43SPEAKER_00: Widoczne stało się granie na zwłokę, by upłynął pewien czas.
- 10:48SPEAKER_00: Później można by umorzyć dochodzenie.
- 10:52SPEAKER_00: Widziałam to jasno, ale mimo to nie chciałam jeszcze uwierzyć w straszną, wyłaniającą się wyraźnie prawdę.