Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Zaginione ziarno kakaowca 2 🚙 bajka przygodowa dla dzieci (Wakacyjna Przygoda I) | Felek Wafelek (PFW_022)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski. Przed wami druga część
- 0:04czekoladowej przygody, felek wafelek i wakacyjna przygoda
- 0:08zaginione ziarno kakaowca. Wyprawa felka wkracza w głąb
- 0:13dżungli, tam, gdzie zwykłeścieżki się kończą, a
- 0:17zaczyna się prawdziwa tajemnica. Nie wszystko będzie tu tym, czym
- 0:22się wydaje. Nie każdy trop prowadzi do celu
- 0:28i nie każda przygoda zaczyna się wtedy, gdy myślisz, że się
- 0:32zaczęła gotowi. Poprawcie czapeczki, weźcie
- 0:36oddech i zanurzcie się w dżunglę.
- 0:39Gdzie smaki znaki i zamiary mieszają się jak składniki
- 0:44starego przepisu. Zaczynamy, jeżeli felek stał się
- 0:49już znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 0:52zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 0:57dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:01mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:03Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:07historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:11dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:14Felek wypoczywając na wyspie czeko kabana trafia do muzeum
- 1:19kakao, gdzie przypadkiem razem z archeolożką nelą karmel odkrywa
- 1:24ukrytą w dzbanie starą mapę powiązaną z legendarnym ziarnem
- 1:28życia, mitycznym owocem dającym nieśmiertelność.
- 1:33Trop prowadzi ich do serca dżungli, gdzie plemię czeko vari
- 1:37miało ukryć ziarno w świątyni smaku.
- 1:40Gdy zapada decyzja o wyprawie, pojawiają się pierwsze znaki
- 1:43zagrożenia. Tajemnicze włamanie do muzeum,
- 1:46nagłe zniknięcie przewodniczki i bezlitośni czeko manci ruszający
- 1:51ich śladem. Wyprawa się zaczyna, a wraz z
- 1:55nią przygoda, która może na zawsze odmienić smak historii.
- 1:58Dzip zaryczał jak głodny tygrys i wystrzelił przed siebie
- 2:02wzbijając tuman kurzu na drodze znikającej między tropikalnymi
- 2:05zaroślami. Dżungla wokół nich gęstniała z
- 2:09każdą minutą, jakby chciała zatrzymać ich dla siebie liście.
- 2:13Smagały szyby jak mokre wachlarze, gałęzie trzaskały o
- 2:16karoserie, a powietrze stawało się coraz gęstsze, słodkie od
- 2:21zapachu dojrzałego kakao i wilgotnej ziemi, na przednim
- 2:25siedzeniu papuga pralina wierciła się niespokojnie,
- 2:29rzucając raz po raz szybkie spojrzenia felkowi i neli.
- 2:33Felek milczał. W myślach wciąż wracał do
- 2:36chwili, gdy pani przewodniczka tak nagle opuściła muzeum.
- 2:40Jej spojrzenie, jakby znała tę kartkę, jej pośpiech.
- 2:45Czy to możliwe, że nie była tylko starszą panią z laską?
- 2:49Coś nie grało jak naderwany brzeg wafelka w nienaruszonym
- 2:53pudełku? Wkraczamy w sam środek dżungli,
- 2:58ruchnęła nela, mocniej zaciskając dłonie na kierownicy.
- 3:02Teraz już nie ma odwrotu dodała poważnie.
- 3:06Jeep cały czas podskakiwał, a droga zamieniła się w błotnisty
- 3:10korytarz ciasny i nieprzewidywalny.
- 3:13Felek przycisnął nos do szyby, wypatrując czegokolwiek
- 3:16znajomego, ale to był świat bez znaków, bez dróg, bez znajomych
- 3:22twarzy. Nagle trzask auto szarpnęło
- 3:27metal zawył, a spod maski buchnął gęsty słodkawy dym.
- 3:32Co to było, co się stało? Zawołał felek, łapiąc się za
- 3:35czapkę, która o mało nie wyleciała przez okno.
- 3:38Nela już była na zewnątrz, pochyliła się nad silnikiem i po
- 3:42chwili rzuciła z irytacją. A niech to burknęła pasek
- 3:47klinowy poszedł, wygląda jakby ktoś go celowo rozciął.
- 3:52Czy chcesz powiedzieć, że to nie przypadek?
- 3:55Tak. Przerwała mu twardo.
- 3:58To prawdopodobnie robota czecommantów.
- 4:00Nie wierzę w przypadki. Zwłaszcza gdy na ogonie siedzą
- 4:04ci, którzy lubią zbierać legendy, jak inni znaczki.
- 4:07Ostrzegałam, są sprytni i bardzo przebiegli.
- 4:12Felek przełknął ślinę i odwrócił się.
- 4:15Droga za nimi niemal zniknęła, jakby zarośla celowo zamknęły im
- 4:19drogę odwrotu. Nela rzuciła plecak felkowi.
- 4:23Nie ma chwili do stracenia wszystko, co potrzebne.
- 4:26Mamy przy sobie ruszamy pieszo. Dokąd właściwie idziemy?
- 4:30Zapytał felek przypinając czapkę do paska, żeby nie zgubić jej w
- 4:33buszu. Nela rozłożyła mapę na masce
- 4:36jeepa wygładając papier ruchem wprawionej dłoni.
- 4:41Jesteśmy mniej więcej tutaj powiedziała, wskazując palcem
- 4:45niewielką plamkę między splątany mi liniami wzgórz i rzek.
- 4:50A musimy dotrzeć do tego punktu, który wspólnie wyznaczyliśmy
- 4:53centrum trójkąta. Jeśli wszystko się zgadza, to
- 4:57właśnie tam znajduje się coś, czego nikt jeszcze nie odkrył.
- 5:01Uniosła wzrok na felka, po czym wróciła do mapy.
- 5:05Czekają nas 2 trasy, najpierw wąwóz kakao, ciasny, duszny,
- 5:10pełen echa dawnych rytuałów, potem bagna zapomnienia, gęste,
- 5:15wilgotne i wyjątkowo niebezpieczne.
- 5:19Brzmi trochę smakowicie i przerażająco zarazem.
- 5:24Po ich przejściu kontynuowała nela.
- 5:27Jeśli mapa nie kłamie, dotrzemy do celu naszej podróży do
- 5:31świątyni smaku, gdzie prawdopodobnie ukryto ziarno
- 5:35życia. Felek poprawił paski plecaka na
- 5:39czekoladowej fali. Komu w drogę temu kakao?
- 5:43Nela wyciągnęła z bocznej kieszeni termos, a felek
- 5:47zamaszyście odkręcił 2 składane kubeczki w milczeniu wypili po
- 5:51szybkim kubku gorącego kakao, gęstego, aromatycznego z nutą
- 5:56wanilii i odrobiną chili dla odwagi.
- 6:00Pralina zapiszczała zentuzjazmem, rozkładając
- 6:03skrzydła i przeskakując z ramienia na ramię.
- 6:06I ruszyli prosto w zieloną głębię.
- 6:09Gdzieścieżki miały smak tajemnicy, a powietrze pachniało
- 6:13legendą. Wąwóz kakao był ciasny, gorący i
- 6:22milczący. Zbyt milczący.
- 6:26Tylko ich oddechy i miękkie kroki odbijały się od skał, po
- 6:30czym wracały z opóźnieniem. Dziwnie zniekształcone, jakby
- 6:34ktoś powtarzał ich słowa, ale w odwrotnej kolejności.
- 6:38Znaki na ścianach. Spirale, płomienie, dłonie i
- 6:42ziarna wyglądały jakby dopiero co ktoś je odświeżył.
- 6:45Pyłem spalonych łupin. Felek zadrżał, zanim zdążył się
- 6:50odezwać, usłyszał szelest na końcu wąwozu.
- 6:54Tuż przy wyjściu stała postać wysoka zakapturzona, cała
- 7:00spowita w brunatną pelerynę z liści różnych roślin, twarz
- 7:04ukryta za maską z łupiny kakaowca, przypominającą ziarno
- 7:08przecięte na pół. W ręku długa włócznia zakończona
- 7:12czymś, co połyskiwało bursztynowo w promieniu światła
- 7:15wpadającego z góry. Felek zamarł.
- 7:19Nela chyba mamy towarzystwo. Tocze komanda szepnęła z
- 7:25zaciśniętymi zębami. Tak jak podejrzewałam, musieli
- 7:29wykraść moje notatki. W nocy uszkodzili dżipa, przez
- 7:33co dotarli tu przed nami. Postać nie poruszyła się nawet o
- 7:37krok stała, jak strażnik, blokując jedyne wyjście z
- 7:40wąwozu. Wtedy postać przemówiła.
- 7:44Nie szukajcie ziarna życia. Zawróćcie póki możecie tam nie
- 7:49ma nic dla was tylko koniec. Głos był męski, głęboki i
- 7:56szorstki, ale coś w jego rytmie brzmiało jak recytacja, jakby
- 8:01odtwarzał zapomniane słowa z pamięci.
- 8:04Próbujesz nas nastraszyć? Zawołała nela robiąc krok
- 8:07naprzód za późno na teatrzyk. Felek mimo strachu poprawił
- 8:12bojowo czapeczkę i też przesunął się do przodu, ale ledwo zdążył
- 8:16postawić stopę. Gdy postać uniosła włócznie i
- 8:20rzuciła ją przed siebie. Włócznia przecięła powietrze z
- 8:24przerażającym świstem przeleciała o grubość wafla od
- 8:28ucha felka i z hukiem wbiła się w skałę.
- 8:31Tuż za nimi zadrżała jeszcze chwilę, jakby chciała
- 8:34powiedzieć, to było ostrzeżenie zawróćcie, póki możecie warknęła
- 8:40postać. Mężczyzna sięgnął za siebie i
- 8:43pociągnął za coś, co wyglądało jak zwykła gałąź wystająca ze
- 8:47ściany. Z góry rozległ się huk, a po
- 8:50chwili kamienie zaczęły spadać z góry z głuchym łoskotem.
- 8:55W ciągu kilku sekund wyjście z wąwozu zostało zasypane nie do
- 8:59przejścia. Kiedy opadł kurz, postaci już
- 9:03nie było. Rozpłynęła się między cieniami
- 9:06jak rozpuszczona czekolada w słońcu.
- 9:09Felek i nela stali nieruchomo z piachem we włosach i sercami,
- 9:13tłuką cymi się jak kulki. Czekoladki w blaszanym pudełku
- 9:17wyjście było całkowicie zasypane.
- 9:19Kamienny gruz tworzył nieregularną ścianę, przez którą
- 9:23nawet pralina nie mogła się przecisnąć.
- 9:26A niech to jęknął felek, próbując bezskutecznie przesunąć
- 9:30jeden z większych głazów. Ścieżka do przygody została
- 9:35zatrzaśnięta. Nie przebijemy się, to musiało
- 9:39być przygotowane wcześniej mruknęła nela, przykładając dłoń
- 9:43do jednej z blokujących ścian skał.
- 9:45On wiedział, co robi. I znał ten wąwóz.
- 9:49Pralina krążyła nad nimi nerwowo, aż w końcu przysiadła
- 9:53na porośniętym mchem głazie, który wystawał ze ściany
- 9:57bocznej, zaczęła dziobać mech z dziwną zaciekłością.
- 10:01Ej pralina nie czas na sałatkę zawołał felek, ale papuga tylko
- 10:07zapiszczała i dziobnęła raz jeszcze.
- 10:10Felek podszedł i zawiesił na czymś oko.
- 10:14Mech odpadł, odsłaniając dziwnie znajomy znak runes symbolem
- 10:19dłoni z 3 kroplami ułożonymi jak w trójkącie.
- 10:23Znam to szepnął. Widziałem podobny w muzeum,
- 10:28chyba oznaczał coś w stylu, przejście albo odpływ.
- 10:34Przejście nela podniosła brwi przejście gdzie?
- 10:39Felek nie czekał, przyłożył swoją czekoladową dłoń do
- 10:43płaskorzeźby runa rozbłysnęła blado niebieskim światłem, które
- 10:48zaczęło wędrować po wyrytych w kamieniu, znakach, jakby budziło
- 10:52je z wielowiekowego snu. Zgrzyt, szmer klik.
- 10:57Głaz poruszył się cały fragment ściany wysunął się powoli,
- 11:02odsłaniając wąski, ciemny tunel. Nela wpatrywała się w felka jak
- 11:07zahipnotyzowana. Felku szepnęła.
- 11:14Musi w tobie drzemać pradawna moc cze kowar ii.
- 11:17Skoro udało ci się aktywować te runy, nigdy nie widziałam czegoś
- 11:21takiego naprawdę. Zbliżyła się i dotknęła
- 11:25rozświetlonego symbolu ziarna. Bez ciebie nie dotarlibyśmy tak
- 11:30daleko dodała ciszej. Cokolwiek nas jeszcze czeka,
- 11:35wiem, że z tobą mamy szansę. Felek zarumienił się nieco i
- 11:40poprawił czapkę. Słodkie myślenie to rozwiązanie.
- 11:44Mruknął z uśmiechem. Tunel był wilgotny, ale nie
- 11:48ciasny, szeroki na 2 kroki z wysokim sklepieniem, jakby
- 11:53tworzony dla kogoś dużo większego niż felek.
- 11:56Ściany zdobiły wyryte ręcznie znaki wirujące spirale, symbole
- 12:01ziaren, przedstawienia dłoni, twarzy, ognia i wody co
- 12:06kilkanaście metrów. Korytarz się rozwidlał, w którą
- 12:09stronę? Spytała szeptem.
- 12:12Nela nachylając się do jednej z odnóg, felek przyklęknął dotknął
- 12:16palcami Kamiennej podłogi i pochylił się nisko przysunął
- 12:21twarz do ziemi, pociągnął nosem i oblizał usta, jakby próbował
- 12:25rozszyfrować smak powietrza. Mruknął ten w lewo pachnie jak
- 12:31stara tabliczka, 90% kakao zostawiona na słońcu, a ten w
- 12:35prawo jak zaparzone zioła z odrobiną cynamonu.
- 12:40Spojrzał na sufit, potem nam chy po bokach, jakby szukał ukrytego
- 12:44tropu i wtedy zobaczył niemal niewidoczny znak spiralne ziarno
- 12:50ledwo zarysowane pod warstwą kurzu nad trzecim, najmniej
- 12:55oczywistym wejściem. O, proszę powiedział cicho
- 12:59symbol drogi, ktoś bardzo nie chciał, żeby je zauważyć, czyli
- 13:05to tam. Zapytała nela mrużąc oczy.
- 13:08Felek skinął głową z uśmiechem. Gdy trop jest zbyt oczywisty, to
- 13:13znaczy, że pachnie pułapką, a ten pachnie jak nudny deser.
- 13:19Twoja logika mnie zadziwia mruknęła nela, ale ruszyła za
- 13:23nim bez wahania słodko, ale z odwagą rzucił felek przez ramię
- 13:29i zniknął w mroku korytarza. Szli długo, czasem schylając się
- 13:39czasem podskakując przez zapadnięte fragmenty podłoża.
- 13:43Pralina co jakiś czas piszczała ostrzegawczo, a echo jej głosu
- 13:47odbijało się od ścian jak szept zapomnianego zaklęcia.
- 13:51W końcu tunel skręcił gwałtownie w Prawo i zakończył się jasnym
- 13:56światłem. Felek wyszedł pierwszy
- 13:59tropikalne liście, kołysały się lekko na wietrze w oddali
- 14:03słychać było szum wodospadu i cykady ziemia pod stopami była
- 14:07sucha, ale pachniała wilgotną historią.
- 14:10Nela rozejrzała się oszołomiona. Działa na mapę, potem na okolice
- 14:16i zbladła. Niemożliwe, mruknęła.
- 14:21To miejsce to już właściwie koniec naszej trasy.
- 14:26Jak to koniec? Felek spojrzał na nią zdziwiony.
- 14:30Felkumy my właśnie przeszliśmy przez bagna zapomnienia pod
- 14:36ziemią szepnęła. Ten tunel to był skrót zbudowany
- 14:42najpewniej przez samych czeko vari żeby omijać bagna, nikt nie
- 14:46wiedział o tym przejściu. Zamyśliła się na chwilę,
- 14:50obracając w dłoniach stary kompas i mapę.
- 14:53Felku jesteśmy na skraju doliny cichego ziarna i
- 14:57najprawdopodobniej jesteśmy kilka godzin przed czeko
- 15:00mantami. Felek spojrzał w dal.
- 15:04Tropikalny Las nagle się przerzedził, odsłaniając
- 15:08niewielką zarośniętą polanę otoczoną kakaowcami.
- 15:12Słońce sączyło się przez liście, a cykady grały swoją nieznośnie
- 15:16monotonną melodię. Po kilku krokach natrafili na
- 15:20coś, co nie pozostawiało wątpliwości wśród porośniętych
- 15:24mchem, głazów i powygianych korzeni kakaowców stały
- 15:29pozostałości po starym obozowisku.
- 15:31Drewniany stelaż pod rozerwaną plandeką, wypłowiała skrzynia
- 15:36metalowy, stojak po lampie i ślady ludzkie ślady, buty,
- 15:42przenoszenie sprzętu. Ktoś tu był i to niedawno felek
- 15:47uklęknął przy jednym z rozbitych worków.
- 15:50Ktoś tu zostawił rzeczy i nie wrócił.
- 15:54Nela zamarła jej oczy nerwowo o miotły teren.
- 15:59Może to jakieś dawne stanowisko archeologów albo ekspedycja,
- 16:04która nie dotarła do celu. Kryjówka czeko mantów zapytał
- 16:09felek nerwowo, a następnie przesunął dłonią po leżącej na
- 16:13ziemi płachcie materiału. I wtedy to zobaczył.
- 16:17Między liśćmi leżała księga w skórzanej oprawie.
- 16:21Zaschnięty atrament na grzbiecie, lekko pęknięta
- 16:24okładka. Podniósł ją ostrożnie i otworzył
- 16:28w środku zapisane kartki. Schematy, opisy roślin, symbole,
- 16:35przemyślenia i podpis. Dziennik leark.
- 16:41Felek zamarł. Nela.
- 16:48Znalazłem dziennik z nazwiskiem lemark pierwszy inicjał jest
- 16:54lekko rozmazany. Nela zbliżyła się szybko
- 16:58spojrzała. Przez ułamek sekundy na jej
- 17:01twarzy przemknęło zakłopotanie. To musi być dziennik zefira.
- 17:08Powiedziała szybko. Czyli dotarł aż tutaj.
- 17:12Może to jego obóz może był bliżej, niż ktokolwiek
- 17:15przypuszczał. Felek uniósł wzrok.
- 17:19Hej, wszystko w porządku? Tak.
- 17:24Odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- 17:26To po prostu historyczna chwila dla mnie dla wszystkich.
- 17:32Kupsnęli razem przy głazie i zaczęli przeglądać dziennik.
- 17:36Kartki były zapisane, równym, drobnym pismem.
- 17:40Na jednej szkic krzewu kakaowca z dopiskiem odmiana lśniąca
- 17:44tylko w dolinie na innej mapa z zaznaczonymi tajemniczymi runami
- 17:50i wtedy coś wypadło ze środka. Mały pożółkły fragment
- 17:56fotografii felek podniósł go ostrożnie.
- 17:59Przedstawiał mężczyznę w kapeluszu i okularach,
- 18:02uśmiechniętego z notesem w dłoni.
- 18:05Obok niego stała dziewczynka może siedmio lub ośmioletnia o
- 18:09ciemnych włosach i rozbieganym spojrzeniu.
- 18:12W tle pustynia, jakieś wykopaliska i namiot ekspedycji.
- 18:18To zefir spytał cicho felek. Nela przez chwilę milczała,
- 18:24wpatrując się w zdjęcie. Tak powiedziała w końcu.
- 18:29I może jego córka może ktoś, kto mu towarzyszył.
- 18:34Tyle jeszcze nie wiemy. Od chrząknęła i szybkim ruchem
- 18:38włożyła fotografie z powrotem między kartki.
- 18:42Musimy go zabrać, może będą w nim wskazówki, a teraz skupmy
- 18:46się na znalezieniu wejścia, musi być gdzieś blisko.
- 18:50I ruszyła przodem nie oglądając się.
- 18:55Felek został na chwilę w miejscu.
- 18:57Spojrzał na tunel, z którego wyszli potem na ślady butów w
- 19:01ziemi. Pralina spojrzała na niego z
- 19:03dziwnie ludzkim zainteresowaniem.
- 19:07Coś mi tu pachnie jak nadpalony budyń mruknął felek, ale może to
- 19:12tylko tropikalne powietrze. I ruszył za nelą nieświadomy, że
- 19:17właśnie przekroczył próg najbardziej gorzkiej ze słodkich
- 19:21tajemnic. Drużyna archeologów z powołania
- 19:24i przypadku przeszukiwała okolice w poszukiwaniu wejścia
- 19:27do świątyni smaku zarośla ustąpiły miejsca skalnemu
- 19:31zboczu. Niby nic szczególnego, tylko
- 19:34gładka ściana porośnięta mchem i ukryta za kilkoma kakaowcami,
- 19:39ale felek nagle zatrzymał się i zmrużył oczy.
- 19:43Nela widzisz to. Podszedł bliżej i ręką przetarł
- 19:48kamień, ujrzeli półkolistą rysę biegnącą niemal dookoła jednej
- 19:53partii skały. Jakby ktoś wyciskał tu coś na
- 19:56kształt drzwi nad tymi wrotami, runy, ziarno, ogień, dłoń,
- 20:02kropla wody, spirala i twarz. To musi być wejście wyszeptał
- 20:09felek. Zanim zdążył powiedzieć coś
- 20:12więcej, nela już działała. Chwyciła jeden z głazów po
- 20:16bokach drzwi i zaczęła napierać z całej siły.
- 20:20Po chwili sapną wszy z irytacją sięgnęła po gruby patyk i
- 20:24podważyła jeden z symboli. Ten przedstawiający symbol
- 20:28dłoni. Może może trzeba je po prostu
- 20:31rozewrzeć mruknęła dysząc lekko, ale nic się nie działo, kamień
- 20:37nawet nie drgnął, jakby od wieków nie chciał być poruszany.
- 20:41Felek podszedł bliżej i ostrożnie położył swoją
- 20:44czekoladową dłoń. Ku dłoni wyrytym nad wrotami
- 20:48przez ułamek sekundy. Wydawało mu się, że powierzchnia
- 20:51pod palcami lekko się rozgrzała, albo to tylko gorące powietrze
- 20:55dżungli. Zaczęło igrać z jego wyobraźnią.
- 20:59Czekaj powiedział cicho, to raczej nie siła jest potrzebna.
- 21:04Felek zmarszczył czekoladowe czoło i wskazał po kolei
- 21:08symbole, jakby wyliczał je w pamięci.
- 21:11Te runy one coś znaczą, to nie tylko ozdoba, może to
- 21:17instrukcja. Usiedli na płaskim kamieniu w
- 21:20cieniu kakaowca i otworzyli dziennik zefira.
- 21:24Kartki były pofałdowane od wilgoci, tuż miejscami rozmazane
- 21:29część stron wyrwana, inne, pokryte brunatnymi plamami, bo
- 21:33błocie. A może to było kakao?
- 21:36Mimo to dało się odczytać kilka notatek.
- 21:39Felek przewracał ostrożnie strony anela śledziła wzrokiem
- 21:42każde słowo, aż natrafili na stronę z rysunkami symboli
- 21:47widniejącymi nad wejściem. Pod nini wypisane były
- 21:50kombinacje, każda opatrzona komentarzem.
- 21:54Tutaj coś jest powiedziała nela, wskazując zniszczony fragment z
- 21:58felek nachylił się nad dziennikiem.
- 22:01Między rysunkami widniał napis proces zaufaj procesowi, tuż
- 22:08poniżej już mniej starannie, lecz wyraźnie i wielkimi
- 22:11literami widniały ostrzeżenia, każde zakończone wykrzyknikiem
- 22:16ogień plus ręka równa się ogniste strzały.
- 22:20Dłoń plus spirala równa się błotna zapadnia.
- 22:25Woda plus ogień równa się ruchome ściany.
- 22:29Felek przełknął ślinę. On próbował złamać kod
- 22:33wyszeptał, ale za każdym razem uruchamiał pułapkę.
- 22:37To nie są tylko ozdobne znaki. To coś jak system zabezpieczeń,
- 22:41złożony przepis, który trzeba wykonać dokładnie.
- 22:45Zamilkł na chwilę, po czym spojrzał na runy przy wejściu.
- 22:50Może zefir próbował dostać się do środka, ale nigdy nie trafił
- 22:54we właściwą sekwencję tego nie wiemy.
- 22:57Felek wziął głęboki oddech i zerknął raz jeszcze na notatkę.
- 23:02Proces zaufaj procesowi. To nie łamigłówka, to przepis
- 23:09powiedział. W końcu trzeba tylko wiedzieć od
- 23:12czego zacząć. Więc zacznij felku szepnęła
- 23:17nela. Nasz czekoladowy bohater chwilę
- 23:20się zadumał. Proces powtórzył felek.
- 23:24Jak w przepisie trzeba znać kolejność.
- 23:28Wstał, podszedł do wrót i spojrzał na runy.
- 23:31Przypominały mu rozdziały z książki kucharskiej, którą
- 23:34przeglądał w pracowni nelly. Smaki pradawnych ziaren.
- 23:39Myślę, że chodzi o to, jak powstaje smak.
- 23:42Powiedział cicho. Dziś kakao robi się tak,
- 23:45najpierw zbiera się dojrzałe ziarna, potem je fermentuje,
- 23:48suszy, praży, miażdży i miesza z wodą.
- 23:52Ale czeko vari robili to trochę inaczej.
- 23:55Zawahał się, po czym dodał. Najważniejsze to to, że dlaczego
- 24:00vari to nie był zwykły proces. To był obrzęd rytuał, oni
- 24:06celebrowali smak. Każdy krok miał znaczenie, był
- 24:09świętem, zanim zaczynali składali intencje.
- 24:13Dlatego na początku u nich zawsze była spirala.
- 24:16Nie jako efekt jako cel jako pamięć, że wszystko wraca i
- 24:21wszystko ma sens. Spojrzał na nele i pokazał
- 24:24symbol spirali. U nas spirala jest na końcu u
- 24:29nich była wszędzie. Stanął naprzeciw Kamiennej
- 24:33ściany, ale runy znajdowały się zbyt wysoko dla jego
- 24:37czekoladowego wzrostu. Spojrzał na nele, a ona już
- 24:41wyciągała dłoń w jego stronę. No na co czekasz?
- 24:46Wskakuj czekoladowy poszukiwaczu przygód i uśmiechnęła się.
- 24:51Felek wciągnął głęboko powietrze jak kucharz przed rozpoczęciem
- 24:55najważniejszego przepisu w życiu.
- 24:58Jego czekoladowa dłoń unosiła się powoli, a palce drżące z
- 25:03napięcia zbliżyły się do pierwszego symbolu.
- 25:07Najpierw spirala wyszeptał niemal bezgłośnie.
- 25:11Na kamieniu rozbłysło subtelne światło.
- 25:15Czyste mleczne jak poranny blask rozlewający się po kuchennym
- 25:19stole. Potem ziarno.
- 25:23Ciepło przeszło przez jego czekoladową łapkę runiczny
- 25:26kształt zapłonął bursztynowo jakby gdzieś głęboko pulsował
- 25:31smak pradawnego kakao. Felek nie spieszył się.
- 25:35Aktywował runy, jedna za długą światła rozbłyskiwały gasły i
- 25:40znów się pojawiały. Biel, bursztyn, błękit i żar,
- 25:46rytm smaków i żywiołów. Jakby każdy dotyk był nie tylko
- 25:50ruchem, ale decyzją. Gdy ostatni symbol rozbłysną
- 25:55jasnym stałym światłem, cała linia run zaczęła migotać, jedna
- 26:00po drugiej niczymścieżka stworzona z dawnych receptur.
- 26:04Z wnętrza skały dobiegł niski, bulgoczący dźwięk runy
- 26:09zaświeciły się jeden po drugim, tworząc falującą ścieżkę
- 26:13półkolista. Rysa w skale zaczęła drżeć, a
- 26:16potem rozsuwać się z dźwiękiem przypominającym szorowanie
- 26:20garnka. Po przypalonym budyniu nela
- 26:23wstrzymała oddech. Feleks sunął się z jej dłoni i
- 26:27spojrzał w ciemność przed sobą. Na czekoladowej fali wchodzimy
- 26:32do legendy powiedział cicho i wtedy.
- 26:36Coś się zmieniło? Za ich plecami rozległ się
- 26:39powolny przeciągu dźwięk klaskania.
- 26:43Brawo, brawo, odezwał się spokojny, głęboki głos
- 26:48mistrzowskie wejście. Oboje odwrócili się gwałtownie z
- 26:53cienia kakaowych drzew wyłoniła się znajoma postać zamaskowany
- 26:57czeko, manta z wąwozu kakao, wciąż ubrany w strój z liści,
- 27:02ale z kokosową maską pod pachą felex bladu.
- 27:06Szybko uciekajmy to czeko manci felek zawołał z przerażeniem,
- 27:11ale nela nie poruszyła się ani o krok.
- 27:15Dobra robota, siostrzyczko przerwał mu cze komanda patrząc
- 27:19nie na felka, lecz na nele. Pomysł, żeby wykorzystać tego
- 27:24czekoladowego cudaka jako klucz do świątyni czeka vari był
- 27:28naprawdę błyskotliwy. Felek spojrzał na nele z oczami
- 27:32szeroko otwartymi. Nela, o czym on mówi?
- 27:37Dziewczyna nie odpowiedziała od razu patrzyła na felka przez
- 27:41krótką chwilę smutno, a potem jakby zrzucając maskę z twarzy,
- 27:46uśmiechnęła się już nie tak ciepło, jak zawsze, raczej z
- 27:50przewagą. Dziękuję, bracie.
- 27:53Po tylu latach w końcu się udało.
- 27:56Felek cofnął się o krok. Na czekoladową brodę merlina.
- 28:01Czy ktoś może mi wyjaśnić, co tu się dzieje?
- 28:03Felku nie ma żadnych czeko mantów powiedziała chłodno serio
- 28:08w to uwierzyłeś, okej, to że pralina to kupiła, to mnie nie
- 28:11dziwi, ale jej mózg jest mniejszy od orzeszka, ale ty?
- 28:16Felek patrzył z podejrzliwością. I po pierwsze, nie nazywam się
- 28:21nela karmel dodała z ironicznym uśmiechem moje prawdziwe imię to
- 28:25kornela le mark, tak dokładnie le mark, a nagram mowa, sztuczka
- 28:30stara jak świat, ale skuteczna, by pozostać anonimowa w świecie
- 28:34archeologii. Felek za nie mówił.
- 28:37Le mark. Tak, zefir le mark był moim
- 28:42ojcem naszym ojcem, a to wskazała na dziennik i kompas.
- 28:47To jego praca, jego dziedzictwo. Po jego zniknięciu świat
- 28:52archeologii go wyśmiał. Odrzucono jego teorię uznano za
- 28:56obłąkanego szaleńca, ale on miał rację od lat z bratem badamy
- 29:01runy, studiujemy ślady i kiedy mieliśmy wszystko.
- 29:06Brakowało nam tylko klucza lub czegoś niosącego w sobie ślad
- 29:10ziarna życia. Spojrzała prosto w oczy felkowi.
- 29:14Ciebie. Ale felek cofnął się jeszcze o
- 29:19krok. Skąd się wzięła ta mapa w
- 29:21glinianym garnku? Kornelia już nie.
- 29:25Nela uśmiechnęła się z lekkim przekrzywieniem głowy.
- 29:29Każda dobra opowieść potrzebuje haczyka, a my go starannie
- 29:33zawiesiliśmy, a ty felku podążyłeś za przynętą jak ryba
- 29:38wystarczyła mała improwizacja. A auto i atak w wąwozie?
- 29:44Potrzebowaliśmy emocji, zwrotów, budowania więzi z przypadków i
- 29:48wspólnego celu. Ale wąwóz odpowiedziała
- 29:52spokojnie, to była próba twoich zdolności Twojej intuicji
- 29:57twojego dziedzictwa. Chcieliśmy się upewnić, że masz
- 30:02w sobie to, o czym mówiły legendy, że potrafisz aktywować
- 30:05runy i miałam rację. Jej oczy były teraz zupełnie
- 30:10inne, bez śladu żartu, bez dawnej, ciepłej błyskotliwości.
- 30:15Została tylko chłodna determinacja.
- 30:18Felek poczuł jak napięcie rośnie.
- 30:21Zadrżał pralina skrzywiła dziób i zapiszczała niepewnie, zanim
- 30:25zdążył się ruszyć jej brat zamaskowany towarzysz z wąwozu
- 30:29doskoczył z boku i sprawnym ruchem unieruchomił felka,
- 30:33pakując go do małej metalowej klatki.
- 30:36Ej, co wy wyprawiacie? Zawołał, szarpiąc kratki,
- 30:41przykro mi felku powiedziała kornelia zatrzaskując zamek, ale
- 30:45potrzebujemy cię, żeby otworzyć skarbiec smaku.
- 30:48Zamaskowany brat uniósł klatkę do góry z teatralnym.
- 30:51Śmiechem czas złożyć ofiarę z czekolady, aby odkryć życie
- 30:56wieczne. Jego pralinkowe serce waliło mu
- 31:00jak młot, a karmel w waflach aż bulgotało z emocji jakby chciał
- 31:04sam wyskoczyć i uciec przed tym, co miało nadejść.
- 31:09I tak kończy się druga część wakacyjnej przygody felka
- 31:12wafelka, a zarazem koniec beztroskiego poszukiwania.
- 31:17Runy zostały odczytane świątynia otwarta, ale to nie jej wnętrze
- 31:23przynosi największy wstrząs. Tylko prawda, która właśnie
- 31:28wyszła na jaw, kto naprawdę stoi po stronie felka.
- 31:32W trzeciej części stawka rośnie. Czekoladowy bohater trafia do
- 31:37miejsca, z którego być może nie będzie odwrotu, a smak legendy
- 31:43może okazać się gorzki. Jeśli iwan zrobiło się słodko
- 31:47gorzko, zostawcie komentarz, ocenę albo udostępnijcie odcinek
- 31:51komuś, kto też kocha przygodę. Dzięki wam felek może wyruszyć
- 31:56dalej na tropie prawdy, smaku i przyjaźni do usłyszenia w finale
- 32:04tej wakacyjnej historii.