Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Cukrowa straż 🍭 bajka dla dzieci (Buraczana Kolejka 2) | Felek Wafelek (PFW_064)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski wracamy do opalenicy tej samej nocy.
- 0:06Pamiętacie wagonik obrócił się sam lampki za migały bursztynowo
- 0:11i zakodowana wiadomość powiedziała jasno RW czeka.
- 0:17Nie na skarb na kogoś, kto umie słuchać inaczej.
- 0:22A potem wagonik ruszył sam z siebie, cicho po starych szynach
- 0:27i nasi bohaterowie wsiedli, bo co innego miałbyś zrobić, kiedy
- 0:32stary wagonik zaprasza cię w środku nocy?
- 0:36Słuchacie felek, wafelek i tajemnica buraczanej kolejki,
- 0:40część druga cukrowa straż. Kim jest tajemniczy RW?
- 0:46Co kryje się w starej cukrowni i dlaczego system, który powinien
- 0:50spać od ponad 100 lat, nagle się obudził?
- 0:54Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, poprawcie czapeczki,
- 0:58zaparzcie kubek kakao i usiądźcie wygodnie.
- 1:01Aha. I uważajcie na kryształy na
- 1:04czekoladowym tropie. Zaczynamy.
- 1:08Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:11zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę.
- 1:15To dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie
- 1:19wesprzeć przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:23patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:26moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:30link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:33tego świata. Wagonik toczył się po starych
- 1:37szynach, na początku spokojnie ze skrzypem kół, który brzmiał,
- 1:42jak oddech kogoś, kto budzi się po bardzo długim śnie.
- 1:46Lampki na burtach świeciły bursztynowo ciepło i równo felek
- 1:52siedział przy burcie z nogami lekko zwisającymi, bo tak miał
- 1:56lepszy widok na wszystko. Czarek obok z notesem pod jedną
- 2:00pachą i misiusiem pod drugą. Dziadek Paweł naprzeciwko.
- 2:04Z latarką w kieszeni i twarzą kogoś, kto czeka na dalszy ciąg.
- 2:09Petarda leżała przy node czarka z uchem przy deskach, jakby
- 2:13słuchała toru. Powiedział felek, obserwując jak
- 2:17drzewa przesuwają się po bokach w księżycowym świetle.
- 2:21Interesujące, interesujące mruknął dziadek bardzo
- 2:26interesujące poprawił się felek. To znaczy ten wagonik jedzie
- 2:31sam, a my w nim siedzimy i lampki się zapalają i jedziemy w
- 2:35środku nocy do opuszczonej cukrowni, bo ktoś nam to
- 2:38zaproponował migającymi lampkami na drewnianych deskach.
- 2:41To jest bardzo interesujące, to jest przyznał.
- 2:45Dziadek dobrze powiedział felek z godnością.
- 2:50Chciałem się upewnić, że jesteśmy zgodni na czekoladowym
- 2:54tropie dodał. Po chwili prostując się na
- 2:57desce, aczkolwiek na czekoladowym tropie, o drugiej w
- 3:00nocy wiodącym sam z siebie wagoniku, to nawet dla mnie
- 3:05novum. Wagonik wjechał w łuk ceglany
- 3:08wejście do tunelu, którego za dnia nie widzieli zasłoniętego
- 3:12krzakami i cieniem. Teraz był otwarty lampki na
- 3:16ścianach tunelu, zapalały się przed nimi, jak mały świetlny
- 3:20korytarz biegnący w głąb ziemi. I wtedy wagonik przyspieszył nie
- 3:26gwałtownie raczej jak coś, co zaczyna sobie przypominać, że
- 3:30kiedyś jeździło szybciej. Koła zastukały mocniej na
- 3:34łączeniach szyn burty zadrżały powietrze.
- 3:38W tunelu zrobiło się cieplejsze i gęstsze, pachniało starym
- 3:41metalem i czymś słodkim. So felek już znał, przyspiesza
- 3:47powiedział dziadek, ściskając burtę.
- 3:50Zauważyłem mruknął felek i złapał się mocniej i wtedy
- 3:55rozwidlenie 2 drogi. Wagonik nie zwolnił lampki przy
- 4:01lewym wejściu za migały sekwencją, szybko nerwowo jakby
- 4:05same się spieszyły. Czarek powiedział felek.
- 4:10Czarek już miał notes otwarty palcem po wierszu szybko, bo
- 4:14koła stukały coraz głośniej i rozwidlenie zbliżało się jak
- 4:18ściana. Lewo krzyknął.
- 4:22Wagonik skręcił w lewo, ostro z trzaskiem drewna o metal wszyscy
- 4:27przechylili się na bok, petarda zsunęła się po deskach i
- 4:31warknęła z oburzeniem. Następnym razem sapnął felek
- 4:36prostując czapeczkę, poproszę o pasy bezpieczeństwa, ale wagonik
- 4:41nie zwolnił, wręcz przeciwnie nabierał prędkości jak piłka
- 4:45tocząca się ze stromej górki z każdym metrem pewniej z każdym
- 4:49łączeniem szyn głośniej. Deski pod nimi drżały lampki na
- 4:54ścianach migały szybciej, jakby sam tunel przyspieszał razem z
- 4:58nimi. Następne rozwidlenie wyłoniło
- 5:01się z ciemności. Nagle bez ostrzeżenia lampki
- 5:05mignęły. Tym razem felek był szybszy,
- 5:08zobaczył sekwencję, zanim czarek zdążył otworzyć notes prawo
- 5:13powiedział. Wagonik posłuchał skręt
- 5:17mocniejszy niż poprzedni czarek złapał się burty obiema rękami,
- 5:21notes przytrzymując kolanami misiu ześlizgnął się, ale czarek
- 5:26przyciskał go łokciem, on przyspiesza z każdym
- 5:29rozwidleniem krzyknął dziadek przez 100, kotku, zauważyłem
- 5:34odkrzyknął felek wiatr, szarpał mu czapeczkę i mam wrażenie, że
- 5:39nie zamierza czekać, aż wymyślimy odpowiedź.
- 5:43Trzecie rozwidlenie wyłoniło się z mroku jak ściana, która
- 5:46biegnie na ciebie lampki mignęły.
- 5:50Czarek miał notes otwarty palec, biegł po wierszu i jednocześnie
- 5:55felek zmrużył oczy przeliczył lampki i obaj powiedzieli w tej
- 5:59samej chwili prawo spojrzeli na siebie mimo stukotuj szarpania,
- 6:05parsknęli śmiechem. Obaj w tym samym momencie
- 6:10drużyna się zgrała. Krzyknął felek.
- 6:13Przez wiatr wagonik skręcił w prawo.
- 6:16Koła piszczały na zakręcie jak oburzony chomik w kołowrotku.
- 6:20Deski trzeszczały lampki na ścianach migały tak szybko, że
- 6:24zlewały się w bursztynową smugę i wtedy czwarte rozwidlenie
- 6:30wyłoniło się z ciemności najszybciej ze wszystkich lampki
- 6:33mignęły 2 błyski 3 1, ale wagonik pędził i nie zamierzał
- 6:40czekać. Szarek sięgnął po notes, ale
- 6:43zanim zdążył go otworzyć petarda wstała na pędzącym trzęsącym się
- 6:48wagoniku wstała pewnie jakby jechała tak od zawsze, obróciła
- 6:53się i spojrzała w prawo spokojnie, pewnie tylko tyle.
- 6:59Czarek zamknął notes prawo powiedział.
- 7:04Wagonik skręcił w prawo, felek patrzył na czarka, potem na
- 7:08petardę, potem spowrotem na czarka.
- 7:12Skąd wiedziałeś? Zapytał cicho, choć musiał
- 7:15przekrzykiwać stukot. Zanim sprawdziłeś peta,
- 7:20spojrzała w prawo powiedział czarek felek nie odpowiedział,
- 7:24od razu siedział przez chwilę z tym w głowie ten mały gest.
- 7:28To spojrzenie psa na trzęsącym się wagoniku pewniejsze niż
- 7:32jakikolwiek notes i jakikolwiek kod i coś w jego czekoladowej
- 7:37głowie zapisało to bardzo starannie zanotowane pomyślał.
- 7:43W połowie długiego prostego odcinka lampki zgasły wszystkie
- 7:48naraz, jak ktoś, kto zdmuchnął świeczkę, kompletna ciemność,
- 7:53tunel, kamień, Cisza i stukot kół, który teraz już nie
- 7:59zwalniał. Wagonik pędził po ciemku w
- 8:02nieznane, bez żadnego światła. Nie widzę absolutnie nic
- 8:07powiedział felek z namysłem. Bardzo spokojnie jak na kogoś
- 8:10kto jedzie z dużą prędkością w kompletnej ciemności, co jest
- 8:14dość niepokojące. Że czekolada W ciemności jest
- 8:18niewidoczna, tracę swoją jedyną przewagę felek powiedział
- 8:24dziadek i w jego głosie po raz pierwszy było coś ostrzejszego.
- 8:29A masz jeszcze ten gwizdek? Felek sięgnął do kieszeni zimny
- 8:33metal w kształcie tuby. Gwizdek przyłożył do ust i
- 8:38dmuchnął nic, wagonik pędził. Ciemność pędziła razem z nim.
- 8:44No pięknie mruknął felek, niewidoczny, głuchy i z
- 8:49gwizdkiem, który nie gwiżdże. Gdybym prowadził dziennik, to by
- 8:53był najkrótszy wpis w historii. Mocniej wykrzyczał czarek
- 8:58dmuchnij mocniej felek nabrał powietrza w swoje wafelkowe
- 9:02płuca o mały włos, a spieni łby karmel między waflami do pianki
- 9:07marsz malą. Przyłożył usta do gwizdka i
- 9:11wypuścił powietrze prosto przez ustnik, krótki, ostry dźwięk,
- 9:16wyższy niż wszystko, co słyszeli w tym tunelu przeszył ciemność
- 9:19jak igła przez tkaninę. Wagonik drżał raz 2 koła stukały
- 9:26jeszcze chwile i zaczął zwalniać.
- 9:30Lampki wróciły od przodu do tyłu jedna po drugiej jak zapałki,
- 9:34które ktoś rozparał w pośpiechu. 100, kotku, łagodniał deski
- 9:40przestały drżeć. Wagonik toczył się coraz
- 9:43wolniej, coraz spokojniej, aż wreszcie jechał tak jak na
- 9:47początku leniwie. Pewnie bez pośpiechu wiedziałem,
- 9:52że ten gwizdek coś znaczy powiedział felek i odetchnął z
- 9:56ulgą, której nie próbował ukryć. Teraz jest mój dyżur powiedział
- 10:01czarek. Chowając gwizdek do kieszeni.
- 10:03Tak przyznał felek, a ja wiedziałem, że coś znaczy.
- 10:08To elegancki podział kompetencji i Jestem z niego zadowolony.
- 10:11Tunel skończył się. Przed nimi ciepłe, pomarańczowe
- 10:16po światło wagonik wjechał do sekcji laboratoryjnej i
- 10:20zatrzymał się łagodnie, jakby ta cała szalona jazda nigdy się nie
- 10:24wydarzyła. Felek spojrzał na czarka czarek
- 10:28na dziadka, dziadek na petardę. Petarda ziewnęła no powiedział
- 10:34felek, poprawiając czapeczkę, która podczas jazdy prze
- 10:36krzywiła się pod kątem, który jego zdaniem oznaczał, ledwo
- 10:40przeżyłem. To był zdecydowanie najszybszy
- 10:43buraczany środek transportu w moim życiu.
- 10:47To samo miejsce co po południu te same ceglane ściany, ten sam
- 10:52łuk nad drzwiami, ta sama metalowa tabliczka, ale wszystko
- 10:56było inne za dnia ruina, głuche otwory, Cisza, teraz drzwi stały
- 11:03otworem przez szpary w starym murze sączyło się ciepło, a z
- 11:07wnętrza dochodził głęboki, rytmiczny dźwięk agregatu.
- 11:12Jakby ktoś na nich czekał, weszli.
- 11:15Agregat pracował pod ścianą, wielki żeliwny z rurami i
- 11:20zaworami i tarczą wskaźnika, który lekko drżał.
- 11:24Brzęczał jak stary kot, który coś do siebie mruczy,
- 11:28monotonnie, spokojnie, jakby robił to od zawsze i zamierzał
- 11:32robić dalej. Dziadek Paweł podszedł do
- 11:35agregatu i położył dłoń na obudowie.
- 11:38Stał tak przez chwilę, jak ktoś, kto wita się ze starym znajomym.
- 11:42Remontowałem to. Powiedział cicho w
- 11:46osiemdziesiątym siódmym myślałem, że to ostatni raz
- 11:50felek przykucnął przy rurze przy ścianie przyłożył nos, wąchał
- 11:55przez chwilę syrop powiedział, wciąż krąży.
- 12:00Prostując się, przejechał palcem po ciepłej obudowie rury.
- 12:04Ktoś ewidentnie zostawił tak, żeby nie zasnęło do końca sam na
- 12:09wypadek, gdyby ktoś kiedyś przyszedł i wiedział czego
- 12:12szukać. Czarek stał przy ścianie
- 12:14naprzeciwko. Na ścianie wisiało zdjęcie duże
- 12:19w ciemnej, drewnianej ramce, trochę przybrudzone od krawędzi.
- 12:24Starszy mężczyzna w roboczym ubraniu, takim jak robotnik, nie
- 12:27jak inspektor z rękami złożonymi spokojnie na kolanach twarz
- 12:32skupiona, ale w kącikach ust jakby fotografujący powiedział
- 12:36coś nieoczekiwanego chwilę przed kliknięciem i ten człowiek
- 12:40jeszcze nie zdecydował. Czy to śmieszne obok niego
- 12:43siedział pies mały jasny z wyraźną łatą zalewem uchem.
- 12:49Od zdjęciem metalowa tabliczka z jednym słowem petarda podeszła
- 12:53do zdjęcia. Wąchała ramę powoli, dokładnie
- 12:57od dołu do góry, potem usiadła pod nim i patrzyła prosto na
- 13:02fotografię. Dziadek Paweł stanął obok.
- 13:05Patrzą na tabliczkę, przeczytał powoli na głos wierzbicki.
- 13:11I w tej samej chwili klik klik klik przy wszystkich rurach i
- 13:15zaworach wzdłuż ścian zapaliły się małe czerwone lampki
- 13:19kontrolne. Wskaźniki drgnęły i przeskoczyły
- 13:23na nowe pozycje tarcze zegarów zamrugały laboratorium weszło w
- 13:28inny tryb głośniejsze gorętsze, bardziej żywe.
- 13:33Tuby głosowej przy ścianie tej starej zardzewiałej z popękaną
- 13:37membraną odezwał się głos skrzypliwy trochę jak stary
- 13:42gramofon, trochę jak zawór, który nie chce puścić głos,
- 13:46który brzmiał tak, jakby ktoś nagrał go bardzo dawno temu i
- 13:50zapomniał, że nadal gra. Nazwisko rozpoznane wierzbicki,
- 13:55tryb naprowadzania zakończony tryb próby uruchomiony.
- 13:59Felek zmrużył oczy i patrzył na tubę tryb próby powiedział
- 14:04uprzejmie w stronę tuby. Dziękujemy za zaproszenie, ale
- 14:08nie skorzystamy. Cisza przez 2 sekundy.
- 14:11Identyfikacja głosu nierozpoznana.
- 14:15Czarek parsknął śmiechem. Gadająca maszyna nie pierwsza w
- 14:20moim kruchym życiu nazwę ciebie kruszczyk powiedział felek do
- 14:25tuby. Cisza dłuższa niż poprzednia.
- 14:30Akceptuje. Powiedział głos felek kiwnął
- 14:34głową z zadowoleniem wiedziałem, że to dobry wybór.
- 14:38Imię powinno pasować do charakteru.
- 14:40Odwrócił się do czarka kruszyk pasuje?
- 14:45Pasuje zgodził się czarek. 30 minut bez hasła nikt nie wchodzi
- 14:51do komnaty pieca. Lampki na wskaźnikach
- 14:54przeskoczyły na czerwono, równo wszystkie naraz 100 by dobiegł
- 14:59cichy trzask, jakby kruszczyk poprawiał się na swoim
- 15:02mechanicznym krześle, potem niemal niesłyszalnie głos
- 15:07mruknął. 947947 1000. Jeden i zamilkł, jakby
- 15:16przypomniał sobie, że ma gości. Felek spojrzał na czerwone lampy
- 15:20lampki, potem na czarka, potem z powrotem na kruszczyka.
- 15:24No dobrze. Powiedział spokojnie 30 minut.
- 15:29To jest jakiś czas, niedużo, ale jakiś.
- 15:33Felek podszedł do drzwi z symbolem litery, a wielkich
- 15:37żelaznych z łukiem z cegły. Żeby obejrzeć zamek z rury przy
- 15:43suficie wypłynął gorący syrop buraczany.
- 15:46Nie powoli strzelił w powietrze jak fontanna, a w kontakcie z
- 15:50chłodnym nocnym powietrzem laboratorium zaczął
- 15:53krystalizować natychmiast twarde, przezroczyste odłamki
- 15:57zawisły między felkiem a drzwiami i opadły tworząc
- 16:01bariery. Ostre, błyszczące, gęste jak
- 16:04szron na szybie tylko 10 razy grubsze.
- 16:08I spośród nich wyszły stworki. Małe, okrągłe bulgoczące,
- 16:14zbudowane ze skrystalizowane tego syropu z oczami jak 2 kulki
- 16:18twardego cukru. Śmieszne z wyglądu toczyły się
- 16:22na niewidocznych nogach. Ból, goszcząc między sobą jak
- 16:26gotująca się woda i strzelały małymi, twardymi kryształkami
- 16:31syropu, które w miejscu dotyku zostawiały powłokę twardą jak
- 16:35cement. Felek dostał pierwszym włokieć,
- 16:38jego lewa ręka przyklejała się do własnej czapeczki.
- 16:42To jest powiedział felek. Patrząc na rękę przy czapeczce
- 16:47dość niekomfortowe kolejny kryształek trafił petardę w
- 16:51ucho. Potem drugie petarda potrząsnęła
- 16:55głową popatrzyła na felka ze złością i zaskom lała.
- 16:59Rozumiem twoje uczucia powiedział jej felek.
- 17:02Masz teraz coś w rodzaju kolczyków, ze skrystalizowane go
- 17:06syropu buraczanego? Obiektywnie rzecz biorąc, to
- 17:09jest interesujący wybór estetyczny.
- 17:12Petarda zaskom lała głośniej dość dyskusji o estetyce mruknął
- 17:17dziadek i podniósł wieczko ze swojej skrzynki narzędziowej,
- 17:21trzymając je przed sobą, jak tarczę kryształek uderzył w
- 17:25metal z ostrym pink stworków przybywało z rury przy suficie,
- 17:30wciąż sączyły się nowe, małe, okrągłe bulgoczące coraz
- 17:36bardziej natarczywe. Musimy to jakoś zatrzymać
- 17:40krzyknął czarek schowany za dziadkiem.
- 17:42Poczekaj. Powiedział felek stał nieruchomo
- 17:46z ręką przy czapeczce i patrzył nie na stworki na wszystko, inne
- 17:52na rurę, z której wypływał syrop gorący, płynny na kryształy na
- 17:57podłodze. Zimne, twarde, na kawałek
- 18:00bariery przy swojej nodze, który zaczynał lekko mięknąć od ciepła
- 18:05rury grzewczej biegnącej tuż obok wafelkowe czoło zmarszczyło
- 18:09się. Aha, powiedział cicho, oho, oho,
- 18:16co oho, dziadek odbił kolejny kryształek wieczkiem.
- 18:20Logika powiedział felek. Syrop jest gorący i płynny.
- 18:24W rurze wypływa, trafia w zimne powietrze laboratorium i
- 18:28natychmiast krystalizuje zimno, zamienia go w kamień wskazał na
- 18:33kawałek bariery przy rurze grzewczej, który miękł i
- 18:37zaczynał się rozpływać. Ale ciepło robi odwrotne
- 18:41kryształy, miękną, roztapiają się, wracają do płynnego stanu,
- 18:46popatrzą na dziadka. Ciepło je topi, zimno je tworzy,
- 18:51dziadek przestał odbijać kryształki na chwilę i spojrzał
- 18:54na felka. Potem na agregat ten wielki
- 18:58żeliwny, który brzęczał pod ścianą jak stary kot, ten sam,
- 19:02który remontował w osiemdziesiątym siódmym agregat.
- 19:06Powiedział, dziadek służy do ogrzewania obiegu syropu, ale ma
- 19:10też nawiew, jak przestawię klapę wylotową, pójdzie ciepłe
- 19:14powietrze zamiast do rur prosto w laboratorium.
- 19:18Jak bardzo ciepłe? Zapytał felek, bardzo ciepłe
- 19:23powiedział dziadek. Jak dmuchawa nad piecem?
- 19:27Wystarczająco, żeby te szklanki na nóżkach zaczęły się topić
- 19:31felek wskazał na oblężników wystarczająco potwierdził
- 19:36dziadek i ruszył do agregatu. Ale ktoś musi ich trzymać z
- 19:39daleka, zanim przestawię felek oderwał rękę od czapeczki,
- 19:44trzask i odwrócił się do czarka. Czarek potrzebuje twoich rąk
- 19:49wskazał. Wieczko w rękach dziadka,
- 19:51przejmujesz tarczę? Czarek patrzył na wieczko,
- 19:55patrzą na stworki, patrzą na felka.
- 19:59Ja zapytał. Ty powiedział felek, masz lepszy
- 20:04refleks niż ja widziałem, jak grałeś w piłkę na podwórku tymi
- 20:08rękami łapałeś wszystko to była piłka powiedział czarek.
- 20:13A to są lecące cukrowe kamienie. Zasada ta sama powiedział felek
- 20:19odbijesz, wierzę w ciebie, dziadek podał czarkowi wieczko i
- 20:24pobiegł do agregatu. Czarek stanął na środku z
- 20:27wieczkiem w obu rękach. Trochę za dużym, trochę za
- 20:31ciężkim i w tej samej chwili pierwszy oblężnik strzelił
- 20:35prosto w niego ping. Kryształek odbił się od blachy i
- 20:40poleciał w kąt. Jest krzyknął felek, drugi
- 20:44strzał czarek obrócił wieczko i kryształek świsnął obok ucha.
- 20:49Prawie krzyknął felek. Prawie też się liczy.
- 20:53Trzeci pink czwarty ping. Czarek kręcił się na piętach.
- 21:00Wieczko robiło takie dźwięki, jakby ktoś robił na nim popcorn,
- 21:04ale kryształki odbijały się jedno za drugiego.
- 21:07Oblężnicy strzelali szybciej, ale czarek jakoś nie wiedząc
- 21:11dokładnie jak nadążał. Felek stał tuż za nim pochylony,
- 21:16żeby go nie rozpraszać. Dziadek jak tam krzyknął za
- 21:20siebie. Dziadek Paweł klęczał przy
- 21:22agregacie z rękami po łokcie w mechanizmie przestawiał klapę
- 21:27wylotową przekręcał dźwignie kierunku nawiewu odginał
- 21:30blaszaną zasłonkę ze skupieniem kogoś, kto zna każdą śrubę tego
- 21:35urządzenia. Jeszcze chwila od krzyknął klapa
- 21:39nie chce ping pink pink pink czarek cofnął się o krok
- 21:45oblężników było już 12, może 15 strzelali zewsząd.
- 21:51Dziadek krzyknął czarek, dziadek szarpnął, dźwignie coś w środku
- 21:56agregatu szczęknęło ciężko z przekonaniem klapa otworzyła się
- 22:02i z bocznego otworu agregatu buchnęła gorące powietrze
- 22:06uderzyło w laboratorium jak fala ciepła, sucha, pachnąca, starym
- 22:12syropem i gorącym metalem. Temperatura w pomieszczeniu
- 22:15skoczyła w górę tak szybko. Że felek poczuł jak czekolada na
- 22:19jego policzkach robi się odrobinę miększa kryształowi
- 22:22oblężnicy zatrzymali się. Jeden z nich ten najbliższy
- 22:28zaczął się trząść. Jego okrągłe ciało robiło się
- 22:31matowe, potem mokre, potem zaczęłościekać po bokach jak
- 22:36lody na słońcu. Oczy z twardego cukru zamgliły
- 22:39się oblężnik po bulgotało nie agresywnie, tym razem raczej ze
- 22:44strachem i zaczął się cofać w stronę rury.
- 22:48Zanim drugi trzeci piąty uciekają powiedział czarek,
- 22:54opuszczając wieczko oblężnicy cofali się małymi.
- 22:58Teraz już mokrymi krokami, jeden po drugim wycofywali się do
- 23:02rury, z której przyszli topnieli z każdym krokiem robili się
- 23:06mniejsi, bardziej płynni coraz mniej groźni.
- 23:11Bariery na podłodze, miękły i rozpływały się w kałuże gorącego
- 23:15syropu. Ostatni oblężnik ten, który
- 23:18zawsze patrzył na felka swoimi cukrowymi oczami, obrócił się,
- 23:23spojrzał na niego po raz ostatni i wsunął się do rury z cichym
- 23:27bulgotaniem. Teraz krzyknął felek, dziadek
- 23:31odwrotnie chłodzenie, dziadek Paweł przy agregacie pewnie jak
- 23:36ktoś, kto remontował to urządzenie i wie co jest po
- 23:40drugiej stronie każdej dźwigni przestawił klapę, przekręcił
- 23:44zawór i przełączył obieg. Agregat chrząknął zakaszlał i
- 23:48zmienił ton z ciepłego buczenia na chłodny, niższy pomruk z tego
- 23:54samego otworu poszło teraz zimne powietrze.
- 23:57Zimne jak grudniowy poranek. Gorący syrop przy wejściu rury,
- 24:02ten, który wciąż sączył się z wylotu, napotkał lodowaty
- 24:06podmuch i w ciągu kilku sekund wejście do rury zarosło grubą,
- 24:11twardą, przezroczystą warstwą skrystalizowane tego cukru.
- 24:16Korek gruby, solidny, twardy jak szklana tafla, rura była
- 24:22zamknięta. Felek stał na środku
- 24:25laboratorium. Wieczko w rękach czarka, cicho
- 24:28dzwoniło to samo wieczko, które przed chwilą robiło ping ping
- 24:32ping jak perkusja w szalonym koncercie.
- 24:35Słodkie myślenie to rozwiązanie powiedział felek.
- 24:39Prostując czapeczkę z miną zwycięzcy, ciepło, żeby wygnać
- 24:43zimno, żeby zamknąć stara zasada termodynamiki cukrowej.
- 24:48Dziadek wstał, otrzepał kolana i opuścił ręce wzdłuż ciała.
- 24:53Jedyny gest, który u dziadka oznaczał dobrze wykonana robota,
- 24:58nigdy tego nie słyszałem powiedział.
- 25:02Boją właśnie wymyśliłem przyznał felek.
- 25:05Ale brzmi przekonująco i działa. Co jest ważniejsze?
- 25:09Felek odwrócił się do czarka. Chłopak stał z wieczkiem w
- 25:13opuszczonych rękach, trochę spocony, trochę zdyszany z
- 25:17jednym kryształkiem wciąż przylepionym do kurtki na
- 25:20ramieniu, ale stał. Nieźle powiedział felek.
- 25:25Wieczko ci pasuje? Ciężkie powiedział czarek.
- 25:30Najlepsze tarcze są ciężkie odparł felek z powagą.
- 25:34To był jeden z moich lepszych planów w pierwszej piątce.
- 25:37Bez wątpienia, ale wykonanie i tu spojrzał na dziadka i
- 25:41spowrotem na czarka było drużynowe.
- 25:46Nagle w pomieszczeniu głuchym echem odbił się metaliczny głos
- 25:50ruszczyka. 20 minut hasło do komnaty pieca.
- 25:56Cisza. Felek czarek i dziadek stali
- 26:00pośrodku laboratorium. Z resztkami kryształowego pyłu
- 26:03na ramionach, z wieczkiem w ręku czarka i z zamarzniętą rurą nad
- 26:08głowami i patrzyli na tubę kruszczyka.
- 26:12Hasło powtórzył felek powoli. Dobrze i jakie hasło, słowo,
- 26:18liczba, szyfr, przepis na szarlotkę kruszczyk milczał i
- 26:23jakiś format. Wskazówka, podpowiedź cokolwiek.
- 26:28Kruszczyk milczał dalej, tuba drżała lekko od agregatu, ale
- 26:32nie odezwała się ani słowem. Rozumiem mruknął felek kruszczyk
- 26:38jest z tych co stawiają pytania, a nie pomagają na nie
- 26:41odpowiadać. Odwrócił się do dziadka, pan coś
- 26:45wie? Dziadek pokręcił głową.
- 26:49Nie mam pojęcia. To nie moja zagadka, kamień
- 26:52wapienny powiedział felek. Próbując mimo wszystko, skoro
- 26:56kruszczyk nie podpowiada, trzeba zgadywać.
- 26:59Metaliczny brzęk, ostry, suchy, jednoznaczny.
- 27:05Odpowiedź błędna. I tak myślałem mruknął felek bez
- 27:09zaskoczenia, ale warto było spróbować dziadek, kampania
- 27:15brzęk. Odpowiedź błędna.
- 27:19Felek zmrużył oczy i patrzył na zamknięte drzwi, a.
- 27:23Potem spojrzał na czarka i zobaczył, że chłopak już nie
- 27:26patrzy na tubę. Czarek trzymał notę z
- 27:29wierzbickiego i przewracał strony czarek.
- 27:34Wierzbicki zostawił notes powiedział czarek nie podnosząc
- 27:37głowy z mapą z kodem z wiadomością.
- 27:42Wszystko, co do tej pory rozwiązaliśmy, było w środku.
- 27:45Może hasło też felek za mrugał notes klepnął się w wafelkowe
- 27:51czoło. Oczywiście to jest próba
- 27:54wierzbickiego, wszystkie klucze są w jego notesie wskazał na
- 27:58czarka z uznaniem. Szukaj.
- 28:00Czarek przewracał strony powoli, szukając czegoś między
- 28:04kolumnami, liczb i starymi notatkami i znalazł na jednej z
- 28:09pierwszych stron zapisane drobnym pismem, otoczone
- 28:13rysunkiem pieca i konturami rur. Jestem biały, ale nie ze śniegu
- 28:19słodki, ale nie owoc. Rodzę się z ognia i wody i
- 28:23cierpliwości. Kim Jestem?
- 28:26To jest zagadka powiedział czarek.
- 28:28Przeczytaj Jeszcze raz powiedzieli felek i dziadek.
- 28:32Jednocześnie czarek odczytał ponownie na głos, potem sam
- 28:36patrzył na zagadkę biały, ale nie śnieg.
- 28:41Słodki. Patrzę na piec za drzwiami, a
- 28:45wielki żeliwny z zamkniętymi drzwiczkami z ognia i wody
- 28:51patrzy na agregat na rury na wskaźniki temperatury i
- 28:55cierpliwości zamknął oczy na chwilę tak jak zawsze, kiedy
- 29:00musiał posłuchać, zanim powie cukier powiedział.
- 29:05Cisza przez sekundę. Potem klik głęboki, mechaniczny,
- 29:11wyraźny. Hasło przyjęte komora pieca
- 29:14aktywna 15 minut. Drzwi a drgnęły zaskom lały na
- 29:20zawiasach i zaczęły się otwierać powoli z grubym zgrzytem żelaza
- 29:25po żelazie jak coś co nie było otwierane od bardzo dawna i
- 29:29musiało sobie o tym przypomnieć. Felek kiwnął głową.
- 29:34No te z wierzbickiego powiedział z uznaniem.
- 29:37Wszystkie odpowiedzi są tam, gdzie je zostawił, trzeba tylko
- 29:41wiedzieć gdzie szukać. Spojrzał na czarka, a ty
- 29:44wiedziałeś? Za drzwiami numer a była komora
- 29:49pieca, duże pomieszczenie, sufit wysoki sklepiony łukiem z cegły
- 29:55ściany miały inny kolor niż laboratorium ciemniejsze z
- 29:59czarnym nalotem przy suficie. Jakby pamięć ognia wsiąkła w
- 30:02cegłę przez lata i nie chciała odejść.
- 30:05Posadzka z kamiennych płyt, miejscami popękana z żeliwnymi
- 30:09kratkami odpływowymi w 2 rogach przy tylnej ścianie stał piec
- 30:15wielki żeliwny z zamkniętymi drzwiczkami i rurami biegnącymi
- 30:20ku sufitowi. Nie wyglądał na zniszczony,
- 30:23wyglądał jak coś, co tylko czeka i pachniało.
- 30:29Ciężki słodkawy zapach, inny niż cukier, kryształ bardziej gęsty,
- 30:34ciemniejszy, jakby ktoś gotował coś bardzo słodkiego przez
- 30:38bardzo długi czas i potem zamknął okna.
- 30:41Melasa naturalny produkt uboczny produkcji cukru, ta gęsta,
- 30:46ciemna substancja, która pozostawała gdy krystalizacja
- 30:50zabrała już co swoje. Felek zrobił krok do przodu i
- 30:54natychmiast spojrzał pod nogi na posadzce między kamiennymi
- 30:58płytami. Biegły linie ciemne, wąskie,
- 31:02wyryte w spoinach i co kilka metrów wzdłuż tych linii
- 31:07kafelki, inne od pozostałych kwadratowe, trochę wypukłe.
- 31:11Każdy z tym samym wytłoczonym wzorem liść buraka.
- 31:16Felek policzył je wzrokiem. I jeden przy drzwiach, a i jeden
- 31:20pod piecem jeden przy ścianie bocznej jeden dokładnie na
- 31:24skręcie trasy. Jeden przy przejściu do
- 31:27następnej komnaty. Cała posadzka była nimi znaczona
- 31:31jak szachownica z ukrytym wzorem.
- 31:34I wtedy z narożnika wyszedł patrolowiec ciemny, gęsty,
- 31:39lepki, zbudowany z melasy, która zastygła w kształt.
- 31:44Mniej więcej humanoidalny z nogami, które wydawały równy
- 31:48klap, klap, klap. Na kafelkach, ale nie szedł
- 31:52losowo szedł po linii od jednego liścia buraka do następnego i
- 31:57przy każdym liściu lekko zwalniał jakby odczytywał
- 32:01pozycję. Potem ruszał dalej do następnego
- 32:04regularnie mechanicznie jak zegar, który liczy kroki zamiast
- 32:09sekund. Felek cofnął się ostrożnie, ale
- 32:12nie dość szybko. Mela sowy, ogon, patrol, owca
- 32:16musnął jego prawą nogę, noga przyklejała się do podłogi o nie
- 32:22powiedział felek. Bardzo spokojnie patrzył w dół
- 32:25na swoją nogę. O k to jest kleiste jak karmel
- 32:30po tygodniu na słońcu szarpnął ostrożnie.
- 32:34Noga zrobiła mokry, nieprzyjemny dźwięk.
- 32:37Mam poczucie, powiedział, że zaraz stanę się częścią
- 32:41przemysłowej instalacji. Dziadek oderwał mu nogę jednym
- 32:46sprawnym ruchem. Felek zachwiał się, dziękuję
- 32:50powiedział z godnością. Nie pytaj o szczegóły. 10 minut
- 32:55rozległ się metaliczny głos kruszczyka.
- 32:58Cofnęli się wszyscy pod drzwi, a patrolowiec maszerował dalej
- 33:02klap, klap, klap od liścia do liścia.
- 33:05Ścianą, skręt ścianą, skręt stała, trasa stały rytm.
- 33:11Felek obserwował go z wafelkowym czołem zmarszczonym w skupieniu
- 33:15patrzył nie na patrol, owca na kafelki.
- 33:19On nie chodzi losowo powiedział. Cicho idzie od liścia do liścia.
- 33:25Cała posadzka jest jego mapą, każdy kafelek z liściem to punkt
- 33:29nawigacyjny, jak latarnie morskie dla statku.
- 33:33Dopóki je czuje, wie, gdzie jest i dokąd iść.
- 33:37I co z tego? Zapytał dziadek z tego
- 33:41powiedział felek, że jeśli zabierzesz mu latarnie, statek
- 33:44nie wie dokąd płynąć. Wskazał na kafelek przy skręcie
- 33:49ten, na którym patrolowiec za chwilę miał zmienić kierunek.
- 33:53Tamten kafelek to jedyny punkt skrętu na drodze między nami a
- 33:57przejściem do następnej komnaty. Jeśli ktoś go zasłoni, to on
- 34:02mnie skręci dokończył dziadek nie od razu powiedział felek,
- 34:07ale się zagubi będzie szukał następnego sensora wzdłuż
- 34:11ściany. To nam da czas.
- 34:13Niedużo, ale czas. Czarek stał obok i patrzył na
- 34:17kafelek. Potem na petardę petarda
- 34:21siedziała spokojnie i patrzyła na ten sam kafelek peta
- 34:26powiedział czarek cicho, petarda podniosła głowę.
- 34:30Czarek nie powiedział nic więcej, tylko spojrzał na
- 34:33kafelek z liściem buraka. Petarda wstała, podeszła do
- 34:38kafelka, obwąchała go dokładnie metodycznie od krawędzi do
- 34:42środka, jakby sprawdzała, czy to bezpieczne.
- 34:46Potem kucnęła i położyła się na nim płasko z łapami
- 34:49wyciągniętymi do przodu z nosem przy posadce.
- 34:53Ciepła, żywa, zupełnie nieme lasowa patrolowiec dochodził do
- 35:00skrętu klap. Klap. 3 kroki 2 1 doszedł do
- 35:10petardy, stanął jedna melasowa noga uniosła się i zawisła nad
- 35:15posadzką. Patrolowiec nie skręcił, nie
- 35:18poszedł dalej, zaczął kręcić się w miejscu.
- 35:21Powoli jak igła kompasu, która straciła północ, raz 2 3.
- 35:29Szuka szepnął felek. Zaraz ruszy wzdłuż ściany.
- 35:34Mamy może 20 sekund. Patrolowiec przestał kręcić się
- 35:38i zaczął przesuwać bokiem. Powoli niepewnie wzdłuż ściany
- 35:43bocznej, szukając kolejnego sensora melasa kapała.
- 35:47Zanim z ogona w ciężkich ciemnych kroplach teraz
- 35:51powiedział felek, dziadek ruszył pierwszy.
- 35:55Szybkim krokiem bokiem wzdłuż przeciwległej ściany, omijając
- 35:59mokre ślady melasy na posadzce. Felek, zanim przebiegł szybko
- 36:04wafelkowe nóżki stukały na kamienie.
- 36:07Czarek pobiegł ostatni i jedyna droga prowadziła blisko patrol
- 36:11owca, bo patrol owiec, szukając wzdłuż ściany, przesunął się
- 36:16bliżej przejścia niż był minutę temu.
- 36:19Czarek biegu patrolowiec kręcił się mela sowy, ogon zamiatał
- 36:23posadzkę w szerokim łuku ciemny i lepki, zostawiając mokry ślad.
- 36:29Ogon przeleciał o centymetr od kurtki czarka.
- 36:33Dziadek złapał go za kaptur i szarpnął do siebie.
- 36:36Jednym ruchem, mocno bez ceregieli czarek wylądował za
- 36:41progiem przejścia potykając się o własne nogi.
- 36:45Dziadek za nim cały zapytał dziadek.
- 36:49Szarek spojrzał na kurtkę na rękawie, mokra, ciemna smuga
- 36:54melasy o centymetr od łokcia. Cały powiedział.
- 37:00Głos mu się trochę trząsł, ale stał felek odwrócił się i
- 37:05gwizdnął krótko nie gwizdkiem normalnie ustami.
- 37:09Beta teraz petarda zerwała się z kafelka i pomknęła mały jasny
- 37:15pocisk nisko przy ziemi między nogami patrol owca zanim ten
- 37:20zdążył zrozumieć co się dzieje. I przeskoczyła próg przejścia z
- 37:24impetem, który prawie zwalił felka z nóg za nimi patrologiec
- 37:28odnalazł sensor na ścianie i ruszył dalej swoją trasą klap,
- 37:33klap, klap. Jakby nic się nie wydarzyło.
- 37:36Jakby to było jego jedyne zadanie i zamierzał je wykonywać
- 37:40do końca świata zakom na tą pieca widać było przejście do
- 37:44kolejnej komnaty. Stali wszyscy czworo zdyszani z
- 37:49ciemną smugą melasy na rękawie, czarka i kurzem, na czapeczce,
- 37:53felg przed nimi komnata krystalizacji mniejsza niż
- 37:59komora pieca, ale wyższa z wielkim żeliwnym kotłem przy
- 38:02ścianie i rurami biegnącymi do sufitu.
- 38:05Jak żyły jakiegoś starego uśpionego organizmu w środku
- 38:09kotła błyszczały resztki skrystalizowanego cukru.
- 38:13Drobne, ostre, przezroczyste to był ostatni wielki krok procesu
- 38:18cukrowniczego miejsce, w którym syrop stawał się tym, czym miał
- 38:23się stać z głębi komnaty stał stół.
- 38:27Na nim złożona kartka papieru felek podszedł do progu i
- 38:31zmrużył oczy, próbując odczytać kartkę z kilku kroków.
- 38:35Ostatnia zagadka nie ma słownej odpowiedzi.
- 38:39Przeczytał powoli nachylając się do przodu, kto ją rozwiąże, wie
- 38:44jak słuchać inaczej, wyprostował się i spojrzał na czarka.
- 38:49To twoja sprawa kruszczyk przytłumiony, jakby dochodził
- 38:54przez mur. Pozostało 5 minut.
- 38:58I przez chwilę panowała Cisza taka, w której każdy z nich
- 39:02myślał o tym samym, że są o jedną zagadkę od czegoś, na co
- 39:07wierzbicki czekał od ponad 100 lat.
- 39:10Potem kruszczyk odezwał się znowu innym tonem, ostrzejszym,
- 39:14wyższym, jakby sam mechanizm poczuł pośpiech.
- 39:18Uwaga, przejście za komnatą pieca zamyka się za 30 sekund.
- 39:23Felek zerknął za siebie przez otwarte przejście widać było
- 39:27komorę pieca. W oddali patrolowiec znalazł już
- 39:30swój sensor i wrócił na trasę. Klap, klap, klap i coś jeszcze
- 39:36na posadce za patrol owcem ciemniały kałuże melasy, które
- 39:39nie były tam 5 minut temu, system dociąża u strażnika.
- 39:44Wchodzimy powiedział felek. Teraz i pobiegli przez przejście
- 39:50prosto do środka komnaty krystalizacji.
- 39:53Petarda, pierwsza mała i jasna nisko przy ziemi felek za nią i
- 39:59od razu ślizgnął się na kamiennym progu.
- 40:01Wyciągnął się jak długi na posadzce wstał natychmiast i
- 40:05biegł dalej z miną kogoś, kogo to absolutnie nie dotyczy.
- 40:09Czarek biegł z misiusiem pod lewą pachą i notesem pod prawą.
- 40:13W połowie przejścia poczuł, jak poduszka zsuwa się z podramienia
- 40:18misiu uś wymiętolony lekko wyblakły, ale swój wyślizgnął
- 40:23się cicho i upadł na próg. Czarek spojrzał za siebie, misiu
- 40:28leżał na kamieniu. Po tamtej stronie przejścia w
- 40:32komorze pieca z mięty spokojny, sam czarek dzwonił krok tylko na
- 40:39chwilę. Tylko o tyle, żeby coś w nim
- 40:42zdecydowało coś między sercem a nogami między chęcią wrócenia, a
- 40:47wiedzą, że nie zdąży i pobiegł dalej.
- 40:52Dziadek Paweł widział to widział spowolnienie, widział decyzję.
- 40:58Nie powiedział, nic zapamiętał jadek przeskoczył próg ostatni z
- 41:03dokładnością człowieka, który całe życie chodził po
- 41:06rusztowaniach ani za wcześnie, ani za późno.
- 41:10Przejście zamknęło się zanim z głuchym, ostatecznym uderzeniem.
- 41:15Ocal przez chwilę wszyscy stali i oddychali.
- 41:20Byli w komnacie krystalizacji za nimi zamknięte przejście i
- 41:24komora pieca z misiusiem. Po tamtej stronie przed nimi
- 41:29stół i kartka żadnej innej drogi, żadnego wyjścia.
- 41:34Pozostały 4 minuty. Tak powiedział felek, prostując
- 41:40wafelkową czapeczkę, dokładnie tyle czasu potrzebujemy, może
- 41:44nawet wystarczy na szybkie kakao i partyjkę szachów stali przy
- 41:48stole. Felek wziął kartkę i rozłożył ją
- 41:52ostrożnie trzymając za rogi, jakby trzymał coś kruchego.
- 41:56Czytał uważnie słowo posłowie z wafelkowym czołem zmarszczonym
- 42:01tak mocno, że czekoladowa skóra robiła się falista jak tabliczka
- 42:06orzechowa. Dziadek Paweł patrzył przez jego
- 42:09ramię. Ostatnia zagadka nie ma słownej
- 42:12odpowiedzi, kto ją rozwiąże, wie jak słuchać inaczej felek czytał
- 42:18raz. Drugi trzeci odwrócił kartkę,
- 42:22jakby myślał, że na drugiej stronie jest coś więcej nie
- 42:25było. I tak kończy się druga część tej
- 42:30historii. Felek czarek, dziadek Paweł i
- 42:32petarda. Są teraz zamknięci w komnacie
- 42:35krystalizacji starej cukrowni. Za nimi przejście, które się
- 42:39zamknęło przed nimi tykająca tajemnica i kartka z
- 42:43podpowiedzią. Czy uda im się rozwiązać
- 42:46zagadkę, zanim kruszczyk skończy odliczanie?
- 42:49Czy RW ukrył skarb? Czy to tylko zabawa?
- 42:53Czy uda się odzyskać misiusia o tym wszystkim i o wszystkim
- 42:58innym? Dowiecie się w ostatniej części.
- 43:02Felek wafelek i tajemnica buraczanej kolejki, część
- 43:06trzecia gwizdek i pamięć. Ogromne podziękowania dla całej
- 43:13ekipy z rokietnicy za wsparcie za zaufanie i kakao dla felka.
- 43:20Dziękuję też wszystkim patronom i słuchaczom, którzy są z
- 43:23felkiem na każdym czekoladowym tropie do usłyszenia w kolejnej
- 43:28przygodzie felka wafelka.