Latest / A lektura? Ale która? / Anna Frey - O stanie oświaty raport intymny odc. 1
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Anna Frej, czyli pani profesor Mirosława Grabowska.
- 0:06SPEAKER_00: Ostanie oświaty raport intymny.
- 0:10SPEAKER_00: Tekst ukazał się w czasopiśmie Zapis numer 11 w roku 1979.
- 0:18SPEAKER_00: Gdzieś między grudniem 1975 a styczniem 1976 roku okazało się, że nie spełniam tzw.
- 0:28SPEAKER_00: kryteriów ideowo-moralnych obowiązujących nauczyciela akademickiego.
- 0:34SPEAKER_00: Zaraz potem straciłam pracę w jednej ze stołecznych uczelni.
- 0:38SPEAKER_00: W przeszło rocznym okresie bez pracy znalazłam ku własnemu zdziwieniu etat pewnej prowincjonalnej uczelni, na które zdecydowałam się bez entuzjazmu.
- 0:50SPEAKER_00: Wyobrażałam sobie na przemian to obskurne, to znów tandetnie nowoczesne sale, niski poziom studentów i niemożność porozumienia się z tak zwaną kadrą.
- 1:02SPEAKER_00: Doświadczenie potwierdziło te obawy.
- 1:06SPEAKER_00: Nie mam podstaw, by twierdzić, że byłam traktowana jakoś specjalnie.
- 1:10SPEAKER_00: Podobnie zapewne są traktowani wszyscy młodzi ludzie rozpoczynający pracę w tej uczelni.
- 1:16SPEAKER_00: Tym bardziej zdziwiłam się, że nikt od początku do końca nie zainteresował się, czy mam dostateczne kwalifikacje, by prowadzić zajęcia z powierzonych mi przedmiotów.
- 1:29SPEAKER_00: Przez cały czas nie odczuwałam ani cienia kontroli dotyczącej tego, co właściwie robię na zajęciach i jak to robię.
- 1:37SPEAKER_00: Ten brak zainteresowania merytoryczną stroną mojej działalności był aż nadto kompensowany dozorowaniem tzw.
- 1:45SPEAKER_00: dyscypliny pracy.
- 1:48SPEAKER_00: W ciągu całego roku akademickiego tylko jeden raz pamiętam, od rana padał wtedy mokry lepki śnieg.
- 1:56SPEAKER_00: Nie sprawdzono mojej obecności na dyżurze.
- 1:59SPEAKER_00: Siedziałam więc w niegorzanych pokojach, zgadując, kto tym razem wpadnie na inspekcję.
- 2:06SPEAKER_00: Kontrolerzy zmieniali się, ale zawsze spoglądali na zegarek czy odsiaduje właściwe godziny, a czasem nawet na to, co czytam.
- 2:16SPEAKER_00: Jeden z nich zwrócił mi uwagę, życzliwie, że jednak nie powinnam nosić tak ostentacyjnie krzyżyka.
- 2:23SPEAKER_00: Krzyżyk był wyraźnie ozdobny, nie mogło być żadnych wątpliwości, że nie jest przedmiotem kultowym.
- 2:29SPEAKER_00: Nosiłam go zwyczajnie, a nie ostentacyjnie, więc na życzliwą uwagę wzruszyłam ramionami i puściłam ją w nie pamięć.
- 2:38SPEAKER_00: Jak się potem okazało, niesłusznie.
- 2:41SPEAKER_00: A więc pełna swoboda w prowadzeniu zajęć i skrupulatna kontrola każdego dyżuru, każdej nieobecności, każdej choroby.
- 2:52SPEAKER_00: Nie narzekałam jednak co więcej, byłam zadowolona, mogłam uczyć tego, co uważałam za stosowne i tak, jak chciałam.
- 3:02SPEAKER_00: Moi studenci to przyszli nauczyciele.
- 3:05SPEAKER_00: Tymczasem są uczeni w taki sposób i w takiej atmosferze, jakiej nie życzyłabym nikomu na żadnym szczeblu nauczania.
- 3:14SPEAKER_00: Z kolei oni sami powtórzą zapewne te sposoby wobec swoich uczniów.
- 3:20SPEAKER_00: Skąw mieliby wziąć inne wzory nauczania i stosunków między nauczycielem a uczniem, skoro na uczelni powielane są wzory najgorszej z możliwych do wyobrażenia szkół?
- 3:32SPEAKER_00: Spróbuję wskazać elementy tego wzoru.
- 3:36SPEAKER_00: Po pierwsze, niemal byzantyjskie wyczucie hierarchii.
- 3:40SPEAKER_00: Prowadzący zajęcia jest egzdefinicjone na samej górze, niezależnie od tego, jak ocenia się jego zdolności.
- 3:49SPEAKER_00: Choćby student był przekonany o tym, że asystent czy profesor przychodzi nieprzygotowany na zajęcia, które rozpoczyna z opóźnieniem, a kończy za wcześnie, choćby przypuszczał, że nie ma on dostatecznych kwalifikacji do prowadzenia przedmiotu, to i tak okazywać mu będzie ów obłudny, ugrzeczniony szacunek.
- 4:11SPEAKER_00: Po prostu dlatego, że wie, iż sam jest na samym dole.
- 4:16SPEAKER_00: Zajęcia odbywają się więc zgodnie ze szczeniacko szkolnym podziałem ról.
- 4:21SPEAKER_00: Nauczyciel ma władzę, niekoniecznie wiedzę i w ogóle dużo może.
- 4:26SPEAKER_00: Może na przykład nie zaliczyć zajęć.
- 4:29SPEAKER_00: Studenci ze swej strony mogą dbać jedynie o to, by się nie narazić i by się nie dać.
- 4:35SPEAKER_00: Traktowano mnie więc dość ceremonialnie, a zajęcia ze mną jako jeszcze jeden dopust Boży, może nawet bardziej uciążliwy niż inne, podbywający się wedle nieznanych reku.
- 4:49SPEAKER_00: Istotnie, nie zadowalały mnie dobrze wykute odpowiedzi, ani powszechnie przyjęte sposoby oceniania.
- 4:57SPEAKER_00: Obowiązuje bowiem w tej wyższej szkole i to jest drugi element wzoru, szczególny model odpytywania, który określiłaby hasłowo bodziec reakcja.
- 5:08SPEAKER_00: Pytanie najchętniej zadawane zawsze w ten sam sposób, na który już bezreflecyjnie reaguje się odpowiedzią, właściwą odpowiedzią.
- 5:17SPEAKER_00: W tym oznaczonym etykietkami w świecie, który narzuca się studentom, jest to wcale nietrudne, wystarczy dobra pamięć.
- 5:25SPEAKER_00: Byłam kiedyś świadkiem egzaminu z filozofii wykładowca pyta, kto był zwolennikiem wariabilizmu?
- 5:34SPEAKER_00: Wpadłam w popłoch, bo nigdy o wariabilizmie nie słyszałam.
- 5:38SPEAKER_00: Ale student słyszał i odpowiada spokojnie.
- 5:42SPEAKER_00: Herakl doznaje olśnienia, prawda, wszystko płynie.
- 5:47SPEAKER_00: A wykładowca pyta dalej.
- 5:49SPEAKER_00: Z jakich pierwiastków według Empedoklesa zbudowany jest świat?
- 5:54SPEAKER_00: Proszę bardzo, ziemia, powietrze, ogień, woda.
- 5:57SPEAKER_00: Co zawdzięczamy Demokrytowi?
- 6:00SPEAKER_00: Pogląd o cząsteczkowej budowę materii by Demokr był materialistą.
- 6:04SPEAKER_00: W filozofii w każdym razie wykładanej w tej uczelni dobrze jest być materialistą.
- 6:10SPEAKER_00: Idealistą nie radziłabym być nikomu, bo to straszne, choć bliżej nieokreślane wykroczenie przeciwko tamtejszej filozoficznej moralności.
- 6:21SPEAKER_00: To był dobry student.
- 6:23SPEAKER_00: Egzamin trwał mniej więć minut.
- 6:28SPEAKER_00: Poza tym na każde pytanie istnieje tylko jedna dobra odpowiedź trzeba znać i to jest trzeci element wzor co dobre, a co złe.
- 6:39SPEAKER_00: Studenci to wiedzą, już na pierwszych zajęciach poinformowali mnie, że po pierwsze kapitalizm upada.
- 6:46SPEAKER_00: 2.
- 6:47SPEAKER_00: Kultura kapitalistyczna kto wie, co to takiego?
- 6:51SPEAKER_00: Stoi na niższym poziomie socjalistyczna i w zasadzie też jak cały system upada.
- 6:57SPEAKER_00: 3.
- 6:58SPEAKER_00: Upada kapitalistyczne szkolnictwo i tylko dzieci bardzo bogatech rodziców mogą się uczyć.
- 7:05SPEAKER_00: Czy wierzyli w to, co mówili?
- 7:07SPEAKER_00: Przypuszczam, że nigdy się nad tym nie zastanawiali.
- 7:11SPEAKER_00: Znali po prostu karty, jakimi się gra na ich uczelni.
- 7:15SPEAKER_00: Chcieli mi dać do zrozumienia, że je znają, że są w nich miegli i że są gotowi gorliwie wywiązywać się ze swoich ideologicznych obowiązków.
- 7:24SPEAKER_00: Zawiodłam ich.
- 7:25SPEAKER_00: Wytknęłam im, że wolą muzykę kapitalistyczną i że roda Stewarta nie zamieniliby na Jerze Gołomskiego.
- 7:35SPEAKER_00: A czy z filmami nie jest podobnie, a z literaturą?
- 7:40SPEAKER_00: Ale mimo to upada, upierał się ostatni nieprzyjednany.
- 7:43SPEAKER_00: Choć zdarzą się rzeczy dobre, nie twierdzi, że nie.
- 7:47SPEAKER_00: To, że kapitalistyczna kultura upada, okazało się pewnikiem przyjętym a priorycznie.
- 7:52SPEAKER_00: Jeżeli fakty mu przeczą, tym gorzej dla faktów.
- 7:55SPEAKER_00: A szkolnictwo, czyżby nie wiedzieli, że i na zachodzie Europy bywa obowiązkowe, otóż nie wiedzieli absolwenci radiowej jedynki.
- 8:05SPEAKER_00: Czy mi uwierzyli?
- 8:07SPEAKER_00: W każdym razie prawdopodobnie po raz pierwszy usłyszeli na zajęciach coś, co nie chciało się dopasować do użytecznych dotychczas matryc.
- 8:16SPEAKER_00: Zaczęłam więc od niszczenia schematów myślowych, standardów oceny i wzorów rozmowy między nimi a mną, gdy tylko zorientują się, że nie muszą wkuwać, że nie wymagam recytowania, jedynie słusznych odpowiedzi, że mogą mieć wątpliwości, a nawet zdanie odmienne od mojego, że tempię etykietowanie.
- 8:38SPEAKER_00: Wtedy miałam nadzieję, zaczniemy naprawdę wspólnie myśleć o problema, które są, a w każdym razie staną się dla nich ważne i bliskie.
- 8:48SPEAKER_00: Jedynym natychmiastowym skutkiem moich wysiłków była nowa definicja sytuacji wypracowana przez studentów, a zawarta w haśle Boga nie ma, wszystko wolno.
- 8:58SPEAKER_00: Taka definicja niczego mi nie ułatwiała.
- 9:01SPEAKER_00: Czy chodziło mi o to, by w ogóle nie czytali literatury przedmiotu, o to, by na moich zajęciach mogli spokojnie zajmować się czymś innym, na przykład odrabiać ćwiczenia z rosyjskiego?
- 9:13SPEAKER_00: By każde moje pytanie traktowali jak nie tak, trudno nie być belfrem w belferskiej szkole.
- 9:18SPEAKER_00: Uparłam się jednak.
- 9:20SPEAKER_00: Nie odpytywałam, nie stawiałam stopni, nie wrzeszczałam na tych, którzy czegoś nie wiedzieli bo nie czytali.
- 9:27SPEAKER_00: Ale uczestnictwo w zajęciach odbywało się w myśl moich, niebelferskich zasad.
- 9:33SPEAKER_00: Można było odrabiać rosyjski, lecz jeśli chciało mówić, to własnymi słowami.
- 9:39SPEAKER_00: Większość nie odzywała się wcale, parę osób z grupy udało mi się jednak zainteresować.
- 9:44SPEAKER_00: Początkowo zaciekawiła ich zapewne dziwaczność zajęć, na których nie odczytywało się notatek zeszytu.
- 9:52SPEAKER_00: Potem chyba przywykli do tego, że są uważnie słuchani, że mogą mieć pytania i wątpliwości, na które zawsze, w miarę moich możliwości, starałam się odpowiedzieć, a nawet wspierałam ich odmienne od mojego zdania argumentami, które im znaleźć byłoby trudno.
- 10:11SPEAKER_00: Muszę jednak przyznać, że pewnych granic do końca chyba nie udało mi się przekroczyć w maju czy w kwietniu, a więc kiedy znaliśmy się już dobrze, ktoś na zajęciach zapytał, czy marzec 68 był ruchem kontrkulturowym?
- 10:28SPEAKER_00: Zanim zaczęłam odpowiadać, usłyszałam spłoszoną ciszę.
- 10:34SPEAKER_00: Nie było to czekanie na hecę.
- 10:36SPEAKER_00: Wydali mi się przestraszeni pytaniem, i to przestraszeni trochę w moim imieniu.
- 10:41SPEAKER_00: Byli bowiem pewni, że odpowiem.
- 10:43SPEAKER_00: Tym bardziej mi koledze za złe, jak można stawiać kogoś w sytuacji, której musi odpowiadać na niebezpieczne pytania.
- 10:51SPEAKER_00: Ta cisza oznaczała chyba, że walca o ich intelektualną odwagę przegrała, choć może zyskałam sympatię niektórych z nich, jestem niemal pewna, że po raz pierwszy w swoim studenckim życiu usłyszeli na oficjalnych zajęciach słowa marzec 68.
- 11:10SPEAKER_00: Zareagowali więc tak, jakby zobaczyli ducha, i to w dodatku groźnego.
- 11:16SPEAKER_00: Ktoś dotknął tabu, a to zawsze na pawalę.
- 11:20SPEAKER_00: Ileż jest takich sfer skazanych na milczenie, a przez to niebezpiecznych i groźnych?
- 11:26SPEAKER_00: Odpowiedziałam, że moim zdaniem marzec nie był ruchem kontrkulturowym.
- 11:31SPEAKER_00: Starałam się argumentować i mówić możliwie spokojnie, choć byłam poruszona.
- 11:37SPEAKER_00: Ten ruch to przecież mój rodowód moralny i intelektualny, chyba nawet nikt na mnie nie doniósł, bo z różnymi się potem spotkałam zarzutami, ale ani razu nie wytknięto mi, że na oficjalnych zajęciach opowiadałam o marcu.