Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Tajemnica Baltazara 🐢 bajka dla dzieci (Patrol I) | Felek Wafelek (PFW_038)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski zanim ruszymy między falę i tajemnice, mam coś
- 0:05bardzo słodkiego do ogłoszenia wspólnie z felkiem przekazujemy
- 0:09wyjątkowe życzenia dla rity z Krakowa wszystkiego
- 0:12czekoladowego z okazji twoich dziesiątych urodzin.
- 0:18Niech twoje wyobraźnie będzie tak kolorowa jak deserowe
- 0:21zachody słońca, a każdy dzień przynosi nowe słodkie przygody i
- 0:26odwagę w odkrywaniu świata. Spełniaj swoje najskrytsze
- 0:31marzenia, a teraz zapraszam was na wyprawę tam, gdzie możesz
- 0:36szumi jak stare opowieści, a piasek pamięta więcej niż można
- 0:41by przypuszczać. Felek wafelek i czekoladowy
- 0:45patrol, tajemnica baltazara. Na pierwszy rzut oka to zwykły
- 0:51kawałek lądu pośród błękitu, ale nocą woda lśni inaczej.
- 0:56Fale szepczą coś o Green corp, a na plaży pojawiają się dziwne
- 1:01ślady. Ludzkie, choć niezupełnie.
- 1:05Felek trafił na wyspę, która kiedyś była rajem żółwi, a teraz
- 1:09kryje w sobie coś, czego lepiej nie budzić.
- 1:12Czy razem z baltazarem odkryją prawdę o tym, co się dzieje z
- 1:16wyspą rozsiądźcie ci się wygodnie, poprawcie wafelkowe
- 1:20czapeczki i przygotujcie się na historię, w której fale niosą
- 1:24sekrety i może także nadzieję. I pamiętajcie dziś wyjątkowo na
- 1:31końcu odcinka czekają imienne pozdrowienia dla najwytrwalszych
- 1:36słuchaczy, którzy zostają z nami do ostatniej kropli kakao.
- 1:40Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 1:43zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę, to dla nas
- 1:47najmilszy sygnał, by opowiadać dalej.
- 1:50A jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:53mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:56Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 2:00historii na czekoladowym tropie. Link znajdziecie w opisie.
- 2:04Dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 2:06Słońce stało wysoko, a jego promienie tańczyły na tafli
- 2:10oceanu. Jak rozlane złoto.
- 2:13Felek wafelek unosił się ostrożnie na swojej maleńkiej
- 2:16tratwie z korków i kokosowych włókien.
- 2:19Każdy podmuch wiatru niósł zapach soli alk.
- 2:22I czegoś pysznie słodkiego. Na czekoladowej fali zawołał z
- 2:28uśmiechem, kiedy jego prowizoryczna tratwa przygody
- 2:31przechyliła się znacząco, a on uniósł rączki do góry jak
- 2:35prawdziwy kapitan, który nie pierwszy raz przemierzał morza i
- 2:39oceany. Od kilku dni podróżował,
- 2:42kierując się za wskazówkami ze znalezionej przy kiosku ulotki.
- 2:46Na ulotce widniał napis, wyspa baltazara, zielone serce oceanu.
- 2:52Brzmiało cudownie na tyle. Cudownie, że felek musiał to
- 2:56zobaczyć na własne oczy. I rzeczywiście z daleka wyspa
- 3:00wyglądała jak z bajki palmy falowały jak wachlarze, a
- 3:04turkusowa laguna lśniła w słońcu jak szklanka lemoniady z lodem,
- 3:08nawet ptaki śpiewały jakby w rytmie wakacyjnej piosenki
- 3:12westchnął felek. Gdyby czekolada miała swój raj,
- 3:16wyglądałby właśnie tak. Zatrzymał tratwę niedaleko od
- 3:20brzegu i spróbował wysiąść, ale w ostatniej chwili przypomniał
- 3:25sobie, że czekolada i woda to duet raczej dramatyczny, dotknął
- 3:31palcem powierzchni plusk i natychmiast cofnął się z
- 3:35przerażeniem. Nie, nie, nie ani kropelki
- 3:39mruknął, trzymając rączki w Górze jak kucharz przy garnku
- 3:42wrzątku podpłynął nieco bliżej i felek dostrzegł w wodzie ogromny
- 3:47kamień. Wydawał się idealny, żeby
- 3:50zaskoczyć startwy i nie zamoczyć nawet swojego buciki.
- 3:54Przyklęknął ostrożnie wyciągnął nóżkę i wtedy kamień drgnął.
- 4:00Najpierw lekko, potem mocniej, aż z pluskiem uniósł się z wody
- 4:05z kamienia wyłoniła się głowa z wielkimi, mądrymi oczami i
- 4:09łagodnym uśmiechem. O rety, pisnął felek, robiąc
- 4:14wielkie oczy coming z oczami. Mam nadzieję, że nie jesteś
- 4:18żadnym morskim potworem dodał z lekkim przerażeniem.
- 4:22Cień przemówił spokojnym, niskim głosem, w którym brzmiała i
- 4:26powaga i nutka żartu. Potworem, nie młody podróżniku
- 4:32Jestem żółwiem, żółwiem baltazarem.
- 4:36Tratwą zachwiało także felek. Omal nie wpadł do wody.
- 4:40Baltazar to to ty. To twoja wyspa?
- 4:45Zapytał wciąż trzymając równowagę, jak akrobata z cyrku.
- 4:49Żółw uśmiechnął się tajemniczo, a jego skorupa zawirowała w
- 4:53słońcu niczym stara morska mapa. Moja powtórzył powoli
- 4:59przeciągając słowo tak jakby ważył je na języku.
- 5:04I tak i nie. Długa historia, pełna fal,
- 5:08śmiechu i paru ryb na skorupie. Przez chwilę milczał.
- 5:13Tylko woda delikatnie obrywała jego pancerz, a gdzieś w oddali
- 5:17mewa zawołała przeciągle jakby kończyła za niego zdanie.
- 5:22Felek przechylił głowę, zaintrygowany.
- 5:25To brzmi jak początek dobrej opowieści.
- 5:29Baltazar uśmiechnął się delikatnie jego oczy lśniły jak
- 5:322 bursztyny w słońcu. Może kiedyś ci ją opowiem?
- 5:37Mruknął powoli przeciągając słowa jak fale przy odpływie.
- 5:41Ale według starego żółtego zwyczaju, zanim zaczniemy
- 5:45historię, gość musi najpierw zobaczyć miejsce, o którym się
- 5:48opowiada. Żółwi zwyczaj.
- 5:52Felek otworzył szeroko oczy, to znaczy, że żółwie mają własne
- 5:56zasady. Oczywiście roześmiał się
- 6:00baltazar cicho, a jego głos zabrzmiał jak pomruk morza.
- 6:04Gdy żółw zaprasza kogoś na wyspę, nie może od razu zdradzić
- 6:08wszystkich tajemnic. Najpierw trzeba pokazać mu, jak
- 6:12naprawdę bije jej serce, piasek, fale, wiatr i to, co zostało po
- 6:18dawnych dniach. Felek wpatrywał się w niego z
- 6:22zachwytem. To brzmi niesamowicie zawołał.
- 6:27Chciałbym poznać te żółwie, zwyczaje i ciebie baltazarze, bo
- 6:31chyba nie każdy kamień potrafi mówić tak mądrze.
- 6:34Żółw parsknął śmiechem, z którego trysnęły małe bąbelki.
- 6:38Mówisz jak ktoś, kto ma w sobie trochę ciekawości i trochę
- 6:42odwagi, to dobrze. Obie te rzeczy przydają się na
- 6:46morzu podpłyną bliżej jego skorupa za lśniła jak stara
- 6:50zielonkawa wyspa. Wskakuj powiedział spokojnie,
- 6:55skoro chcesz poznać żółwie zwyczaje, musisz najpierw ruszyć
- 6:58w żółwi rejs, ale ostrożnie czekolady jeszcze nie woziłem.
- 7:04Felek roześmiał się aż tratwa za kołysała się na falach.
- 7:08Na czeko reis Jestem zawsze gotowy powiedział z uśmiechem
- 7:12felek i zgrabnie przeskoczył na skorupę baltazara.
- 7:16Żółw zanurkował lekko niosąc felka w stronę lśniącego brzegu
- 7:20fale kołysały felka i baltazara niczym hamak z piany morskiej.
- 7:25Woda była tak przejrzysta, że felek widział pod sobą całe
- 7:29podwodne miasteczko. Ławice srebrnych rybek,
- 7:33wachlarze koralowców i rozgwiazdy przyklejone do
- 7:36kamieni jak kolorowe guziki na marynarce oceanu.
- 7:40Ależ tu pięknie zachwycił się felek, wdychając zapach słonego
- 7:45powietrza. To chyba najczystsze miejsce na
- 7:47świecie. Było odpowiedział cicho
- 7:51baltazar. Kiedyś woda była tak czysta, że
- 7:55widziałem w niej swoje odbicie, a wiatr pachniał jak świeżo
- 7:59otwarte muszle. Żółw płynął powoli, jakby
- 8:03chciałby felek, zapamiętał każdy szczegół.
- 8:05Tej chwili zbliżyli się do brzegu do miejsca, gdzie piasek
- 8:10był złoty, a palmy uginały się pod ciężarem kokosów.
- 8:14To właśnie ta wyspa. Powiedział baltazar z dumą.
- 8:18Mój dom, miejsce, gdzie żółwie od pokoleń składały jaja.
- 8:23Składały powtórzył felek. Tak, bo teraz coraz mniej z nich
- 8:29wraca. Felek spojrzał w bok.
- 8:32Przez chwilę nie rozumiał, dlaczego głos baltazara nagle
- 8:35zmiękł, jakby oblepiony smutkiem.
- 8:39Dopiero gdy dotarli na drugą stronę zatoki.
- 8:41Wszystko stało się jasne, piasek przestał być złoty, stał się
- 8:46szary, lepki, pełen śmieci. Butelki plastikowe, nakrętki,
- 8:55stare opony i siatki rybackie tworzyły dziwny śmietnikowy
- 8:59krajobraz, felek zmarszczył brwi.
- 9:03Czy żółwie budują domy ze śmieci?
- 9:07Zapytał lekko zdziwiony. Baltazar westchnął głęboko.
- 9:12Nie. Dodał ze smutkiem w głosie.
- 9:16Żółw zawrócił głowę spoglądając w stronę lazurowej wody.
- 9:21Widzisz, kiedyś cała ta wyspa była rajem, każdy zakątek tętnił
- 9:26życiem. Nocą po plaży biegały dziesiątki
- 9:29małych żółwików, które biegły do morza jak błyszczące gwiazdy.
- 9:34A teraz zapytał felek, cicho. Żółw znów westchnął głęboko, a
- 9:40jego skorupa zadrżała jak stary kamień pod uderzeniem fali.
- 9:45Teraz wiele żółwi po prostu odpłynęło.
- 9:49Powiedział w końcu. Nikt nie chce, żeby jego dzieci
- 9:53wylęgały się na śmieciach. Niektórzy opuścili wyspę i
- 9:57szukają nowego domu. Dalej, gdzie woda nie pachnie
- 10:00plastikiem. Felek poczuł, jak w jego
- 10:04czekoladowym sercu robi się ciężko.
- 10:08To nie fer mruknął, nikt nie powinien tracić swojego domu
- 10:12przez cudze śmieci. Baltazar skinął głową.
- 10:16Dlatego właśnie tu jesteś młody podróżniku, czasem to nie my
- 10:20wybieramy fale, to one wybierają nas żółwie.
- 10:24Wierzą, że każda z nich potrafi przynieść zmianę, a ta
- 10:28przyniosła ciebie kogoś, kto może coś naprawić.
- 10:32Baltazar zatrzymał się przy dużej skale, której cień spływał
- 10:36po piasku, jak ciemny język wspomnień.
- 10:39Na brzegu leżały stare puszki, plastikowe butelki i potargane
- 10:44worki, a między nimi coś połyskiwało w słońcu.
- 10:48Felek przykucnął i wyciągnął przedmiot z piasku.
- 10:51To była pusta puszka z zielonym rombem i napisem Green corp.
- 10:56Naturalnie czyste. Naturalnie, czyste mruknął,
- 11:01przyglądając się z ukosa to chyba żart.
- 11:05Baltazar nie odpowiedział. Jego spojrzenie stało się
- 11:09ciężkie, jakby patrzył nie na puszkę, tylko na własne
- 11:12wspomnienia. Słyszałem o tej firmie zaczął
- 11:16felek. Mówią, że to tacy eko, super
- 11:19bohaterowie, którzy czyszczą oceany, to oni mieli ratować
- 11:23takie wyspy jak ta prawda. Żółw poruszył łapą w piasku.
- 11:28Tak mówili jego głos był spokojny, ale nieco zgaszony.
- 11:33Na początku naprawdę tak wyglądało przywieźli maszyny
- 11:37naukowców. Obiecywali, że wszystko
- 11:39posprzątają, zbierali śmieci, oczyszczali wodę, nawet
- 11:43zbudowali domki dla młodych żółwików wyglądało to jak cud.
- 11:48Felek przyglądał mu się z przejęciem i co udało im się.
- 11:54Żółw zawahał się w jego głosie pojawiła się nuta zmęczenia.
- 11:59Przez chwilę tak może było spokojniejsze, a my znowu
- 12:04zaczęliśmy wierzyć, że wszystko wróci do dawnej harmonii, ale
- 12:08potem. Urwał i spojrzał w stronę wody.
- 12:12Potem coś się zmieniło. Felek pochylił głowę, aby
- 12:17wysłuchać dalszej części opowiadania.
- 12:20Zaczęły się pojawiać nowe maszyny, większe, cięższe już
- 12:24nie zbierały śmieci, tylko wierciły w ziemi.
- 12:27Ludzie mówili, że to dla dobra wyspy, że to jakieś badania.
- 12:32Felek zmarszczył brwi. Może to tylko pomyłka.
- 12:36Może odpowiedział ci hobaltazar, lecz zabrzmiało to bardziej jak
- 12:41westchnienie niż zgoda. Na moment zapadła Cisza.
- 12:46W oddali słychać było tylko chlup od wody i trzask pustej
- 12:50butelki, obijającej się o kamień.
- 12:53Felek już miał kontynuować rozmowę, kiedy baltazar odwrócił
- 12:56się i ruszył w stronę wody. Choć młody podróżniku przypływ
- 13:01się zbliża, a ja nie chcę, żeby może zmyło ślady naszej rozmowy.
- 13:06Felek zerknął Jeszcze raz na puszkę z napisem Green corp.
- 13:10Naturalnie czyste zgarnął ją ostrożnie i włożył do plecaka.
- 13:15Coś mu mówiło, że jeszcze się mu przyda, a kiedy spojrzał na
- 13:19baltazara, zobaczył, że żółw patrzy gdzieś daleko, jak ktoś,
- 13:24kto zna prawdę, ale nie potrafi jej już wypowiedzieć.
- 13:32Wieczór spadł na wyspę jak koc utkany z fioletu i srebra.
- 13:36Może uspokoiło się tylko fale, delikatnie chlupały o brzeg,
- 13:41jakby chciały kołysać piasek do snu.
- 13:44Felek siedział na pniu palmy i obracał w dłoniach pustą puszkę.
- 13:48Green corp. Naturalnie czyste w blasku
- 13:51księżyca litery błyszczały jak coś, co wcale nie chciało być
- 13:55czyste. Wciąż miał w głowie słowa
- 13:57baltazara i ten jego ton. Gdy mówił o Green corp, leżał na
- 14:02piasku i słuchał morza. W pewnym momencie usłyszał inny
- 14:06dźwięk metaliczny, równy. Jakby ktoś coś zrzucał klubm.
- 14:13Plum plum felek podniósł głowę w oddali przy Zatoce coś błyskało.
- 14:21Czasem najsłodsza, prawda kryje się pod gorzką czekoladą.
- 14:25Szepnął z błyskiem w oku i ruszył w tamtą stronę.
- 14:29Przykucnął za skałą na wodzie unosiła się Łódź, a na niej
- 14:34kilku ludzi w białych kombinezonach wrzucali do morza
- 14:37beczki i czarne worki. Światło reflektora przesunęło
- 14:41się po ich ubraniach. I wtedy felek zobaczył logo
- 14:45zielony rąb z literami GIC. Green corp wyszeptał z
- 14:52niedowierzaniem. Co niemożliwe dodał popychając
- 14:56niezdalnie kawałek skały do wody, który wpadł z głośnym
- 15:00plum. Jeden z ludzi spojrzał w jego
- 15:03stronę, jakby coś usłyszał felek przywarł do ziemi serce waliło
- 15:08mu jak tłuczek do czekolady. W tej samej chwili coś poruszyło
- 15:12się w wodzie obok z piany wynurzyła się znajoma głowa,
- 15:17felku sygnał baltazar, co ty tu robisz?
- 15:21Patrz to oni. Felek wskazał na Łódź Green
- 15:25corp. Wracają tu w nocy i wrzucają
- 15:27śmieci do morza. Baltazar zmrużył oczy w świetle
- 15:31księżyca wyglądał nagle poważnie i przestraszony.
- 15:36Cicho, nie krzycz powiedział. Nie wiesz z kim masz do
- 15:40czynienia. Jak to nie wiem, fe lekarz się
- 15:44oburzył, sam mi mówiłeś, że ratują ocean, a tymczasem patrz.
- 15:50Żółw zawahał się, po czym odwrócił głowę.
- 15:54Nauczyłem się jednego felku. Prawda, nawet ta zła nie zawsze
- 15:59jest na powierzchni, czasem trzeba zanurkować głębiej, żeby
- 16:03ją znaleźć. Baltazar, poczekaj, zawołał
- 16:06felek, ale żółw płynął już szybciej, coraz dalej od zatoki.
- 16:12Felek został sam skulony za skałą.
- 16:15Patrzył, jak Łódź odpływa w mrok, zostawiając po sobie kręgi
- 16:20na wodzie i cichy dźwięk, jakby może płakało w blasku księżyca.
- 16:25Jego spojrzenie padło na skorupę baltazara.
- 16:28Błysnęła tam przez chwilę wyblakła Zielona plama, która
- 16:31miała zdecydowanie kształt rombu i 2 znajome wyblakłe litery.
- 16:37Felek wstrzymał oddech, nie był pewny, czy to odbicie światła,
- 16:41czy ślad, który żółw próbował przed nim ukryć.
- 16:46Poranek był cichy. Felek siedział na skalę,
- 16:49zerkając w stronę wody. Baltazara nigdzie nie było.
- 16:54Pewnie znowu się schował mruknął pod nosem.
- 16:57Albo ucieka przed czymś więcej niż przed falą.
- 17:00Dopiero po chwili z głębi zatoki wynurzyła się znajoma głowa.
- 17:04Żółw podpłynął powoli z opuszczoną skorupą, jakby niósł
- 17:09na niej cały ciężar wstydu. Felku.
- 17:13Zaczął cicho. Widziałeś coś, czego nie
- 17:16powinieneś? To raczej coś, co ktoś chciał,
- 17:20żeby mnie zobaczył odparł felek. Widziałem logo Green corp na
- 17:25tych kombinezonach, ale widziałem też wstrzymał na
- 17:28chwilę oddech i twoją skorupę z tym samym znakiem.
- 17:34Baltazar spuścił głowę. Myślałem, że czas i sól zmyły
- 17:38ten ślad, ale nie da się tak łatwo zetrzeć przeszłości.
- 17:42Usiadł obok felka. Jego głos był spokojny, ale
- 17:45drżał lekko, jakby każde słowo ważyło tonę.
- 17:50Kiedyś byłem częścią projektu Green corp.
- 17:54Nie naukowcem ani robotnikiem. Byłem ich symbolem, ich skorupką
- 17:59baltazar, strażnik czystych mórz, tak mnie nazywali, robili
- 18:04zdjęcia, filmy, rozdawali ulotki z moją podobizną.
- 18:07Na okładce wierzyłem im z dumą, prezentowałem ich logo na moich
- 18:12plecach. Naprawdę wierzyłem, że robimy
- 18:14coś dobrego, zamilkł na chwilę, a może zaszumiało jak echo
- 18:18dawnej reklamy? Ale z czasem zaczęły dziać się
- 18:22rzeczy, których nie rozumiałem maszyny.
- 18:25Zamiast czyścić ocean, zaczęły kopać, wiercić w ziemi, a potem
- 18:30pojawiało się coraz więcej śmieci.
- 18:33Zaczęto wrzucać do morza beczki takie same jak te, które
- 18:36widziałeś. Felek słuchał w milczeniu.
- 18:40I wtedy zrozumiałeś? Zapytał cicho.
- 18:44Bartazar pokręcił głową. Nie nie tak od razu myślałem, że
- 18:49to jakiś Plan, że te beczki zawierają środki oczyszczające.
- 18:54Ludzie z Green corp tak mówili, że trzeba brudzić, żeby
- 18:57oczyścić, a ja głupi żółw im uwierzyłem.
- 19:02Felek zmarszczył brwi. Brudzić, żeby oczyścić,
- 19:06powtórzył. A może po prostu kłamali, żebyś
- 19:09w to wierzył? Baltazar długo milczał.
- 19:13Tylko w wodach lub pała między kamieniami, jakby próbowała coś
- 19:17powiedzieć za niego. W końcu westchnął ciężko i
- 19:21odezwał się głosem, w którym słychać było gorycz i zmęczenie.
- 19:27Z czasem zrobiło się jeszcze gorzej.
- 19:30Piasek przestał być złoty drzewa zaczęły usychać, a ryby
- 19:34odpłynęły w inne rejony. Wyspa gasła kawałek po kawałku,
- 19:40ziarnko po ziarnku zatrzymał się na moment patrząc w dal.
- 19:45Wtedy inne żółwie odwróciły się ode mnie.
- 19:47Myślały, że to moja wina, że pomogłem ludziom zatruć nasze
- 19:51morze. Jego głos na chwilę zadrżał.
- 19:55Nie potrafiłem im wytłumaczyć, że sam zostałem oszukany.
- 19:59Felek spuścił wzrok. I dlatego się ukryłeś.
- 20:04Baltazar skinął powoli głową, tak.
- 20:08Odszedłem, bo nie mogłem patrzeć jak miejsce, które kochałem, to
- 20:11nie w śmieciach. Ale każdej nocy, gdy słyszę szum
- 20:15morza, myślę o jednym. Felek podniósł wzrok.
- 20:20O czym? Żółw spojrzał w stronę plaży,
- 20:24gdzie fale dotykały brzegu z delikatnością dawnych wspomnień.
- 20:28Że chce, żeby żółwie znów tu wróciły powiedział.
- 20:33Cicho, żeby mogły składać jaja na czystym piasku, jak dawniej,
- 20:38może wtedy i ja poczułbym, że wszystko da się naprawić.
- 20:42Felek patrzył na niego długo, potem położył czekoladową dłoń
- 20:46na jego skorupie. To nie twoja wina baltazarze.
- 20:50Powiedział spokojnie. Dałeś im wiarę nie truciznę, ale
- 20:55jeśli chcesz coś naprawić, to Nie możesz już milczeć.
- 20:59Baltazar uniósł na niego wzrok, w którym odbijało się słońce i
- 21:04odrobina nadziei. Żółw spojrzał na niego z
- 21:07wdzięcznością i smutkiem jednocześnie.
- 21:11Nie wiem już czy Green corp jest zła czy dobra, może wrzucają do
- 21:16morza środki oczyszczające, tak jak mówili, może to tylko
- 21:19wygląda źle. Felek uniósł brew i parsknął
- 21:23śmiechem baltazarze. Od kiedy ryby wyglądają jak
- 21:26butelki meduzy, jak worki foliowe, a muszle jak puszki po
- 21:31konserwach? Baltazar też się uśmiechnął
- 21:34pierwszy raz od dawna. Masz rację młody podróżniku
- 21:38gorzka prawda czasem pachnie plastikiem.
- 21:43Albo czekoladą dodał felek z uśmiechem.
- 21:46Bo czasem najsłodsza, prawda kryje się pod gorzką czekoladą.
- 21:52Na chwilę zapanowała Cisza, potem baltazar uniósł głowę i
- 21:55powiedział spokojnie. Jeśli naprawdę chcesz odkryć
- 21:59całą prawdę, porozmawiaj z michałkiem i jego tatą.
- 22:03Mieszkają tu niedaleko, w chatce nad morzem.
- 22:06Oni wiedzą więcej znacznie więcej i nie boją się o tym
- 22:10mówić. Felek skinął głową.
- 22:16W takim razie czas ruszyć dalej, bo jak mawia nasz wafelkowy
- 22:19zwyczaj, nawet najmniejszy okruch może poruszyć góry.
- 22:24Żółw uśmiechnął się ciepło. Czy to znaczy, że wafelki też
- 22:28mają swoje zwyczaje? Zapytał z zaciekawieniem.
- 22:32Felek nie odpowiedział, puścił baltazarowi oczko poprawił swoją
- 22:36wafelkową czapeczkę dokładnie tak jak zawsze, gdy czas ruszyć
- 22:40do akcji i pewnym krokiem wyruszył w stronę chatki
- 22:43michałka i jego taty. Droga do chatki prowadziła przez
- 22:52krętąścieżkę wśród palm i pnączy.
- 22:55Wiatr niósł zapach soli, a gdzieniegdzie wśród liści
- 22:59słychać było klikanie i metaliczne trzaski.
- 23:02Jakby dżungla uczyła się języka maszyn.
- 23:06W końcu felek dostrzegł niewielki domek zbudowany z
- 23:09drewna, blachy i części robotów. Z dachu wystawały anteny, a przy
- 23:15wejściu coś przypominało ogromną sprężynę zakończoną sitkiem.
- 23:20Fill wygląda jak czajnik, który postanowił zostać rakietą
- 23:25mruknął felek i zapukał drzwi, otworzył chłopiec z potarganymi
- 23:29włosami i okularami przekrzywionymi na nosie.
- 23:32O ty musisz być felek wafelek zawołał z entuzjazmem, wuj żółw
- 23:37powiedział, że cię spotkał i na pewno do nas przyjdziesz.
- 23:40Dwój żółw felek uniósł brwi. No tak, żółw baltazar chyba go
- 23:47spotkałeś. Chłopiec roześmiał się, tak go
- 23:50nazywam. Czasem pomaga mi testować moje
- 23:53wynalazki, jest wolniejszy niż wifi, ale za to pamięć ma jak
- 23:57porządny dysk twardy. No jasne, w takim razie felek
- 24:00wafelek loguje się do misji zaśmiał się wchodząc do środka.
- 24:05Wewnątrz panował cudowny bałagan.
- 24:08Na stole leżały śrubki, zębatki, słoiki z kablami i pudełko
- 24:12podpisane projekt robo crap 4 kropka, jeden po kątach
- 24:17poruszały się małe maszyny przypominające kraby z puszek po
- 24:21napojach, zbierały drobne śmieci i segregowały je do różnych
- 24:25pojemników. O rety, felek, aż zagwizdał z
- 24:29podziwu czy to są wasze roboty? Tak zawołał michałek, budujemy
- 24:37je razem z tatą, a one pomagają oczyszczać morze i plaże o tacie
- 24:42mowa to właśnie on z drugiego pokoju wyszedł wysoki mężczyzna
- 24:46z siwiający mi włosami, ubrany w robocze spodnie i kamizelkę.
- 24:51Jego strój zdobiły liczne plamy po smarach olejach i prawie z
- 24:55każdej kieszeni wystawała mu jakaś śrubka i śrubokręt.
- 25:00Witaj felku słyszałem o tobie od baltazara powiedział ciepłym
- 25:04głosem, Jestem tatą michałka i można powiedzieć, że aktualnie
- 25:08przebywam na na naukowej emeryturze.
- 25:12Na emeryturze przecież pan wygląda jakby dopiero wrócił z
- 25:16laboratorium. Tata michałka uśmiechnął się
- 25:19smutno. Tak masz rację felku, bo
- 25:23laboratorium wróciło do mnie. Zbudowałem to miejsce po tym,
- 25:27jak odszedłem z Green corp. Felek uniósł brwi.
- 25:32Z Green corp. Powtórzył, czyli pan też ich
- 25:35znał? Czy pan też im pomagał?
- 25:38Mężczyzna skinął głową i usiadł przy biurku, na którym migotały
- 25:42zielone światełka. Tak znałem Green corp.
- 25:46Bardzo dobrze. Zaczął tata michałka, siadając
- 25:49przy biurku, na którym migotały zielone światełka.
- 25:52Pracowałem tam zanim wszystko się zmieniło.
- 25:56Przez chwilę wpatrywał się w dłonie, jakby chciał odczytać z
- 26:00nich dawne wspomnienia. Kiedyś naprawdę wierzyliśmy, że
- 26:04robimy coś dobrego. Jego głos był spokojny, ale w
- 26:07środku brzmiała nuta goryczy. Chroniliśmy żółwie
- 26:12oczyszczaliśmy wodę. Budowaliśmy roboty, które łapały
- 26:15śmieci, a nie ryby. Felek rozglądał się po
- 26:19warsztacie z podziwem, czyli byliście jak superbohaterowie od
- 26:23czystych plaż. Zawołał zentuzjazmem.
- 26:26Tylko zamiast peleryn mieliście śrubokręty i inne narzędzia.
- 26:31Tata uśmiechnął się lekko. Dokładnie tak felku tylko, że
- 26:35potem przyszły te wielkie maszyny.
- 26:38Zamilkł na chwilę w pokoju było słychać jedynie ciche bzd jednej
- 26:43z robo łapaczek. Były większe, cięższe, bardziej
- 26:48skomplikowane, już nie służyły do sprzątania, zaczęły wiercić w
- 26:52ziemi tuż pod wyspą. Wiercić felek uniósł brwi, ale
- 26:58po co chcieli zrobić podziemny aquapark?
- 27:02Tata westchnął, mówili, że to badania geologiczne, że szukają
- 27:07sposobu na oczyszczanie piasku od środka.
- 27:11Brzmi podejrzanie słodko mruknął felek, zdecydowanie za słodko.
- 27:18Tata kiwną głową. Właśnie.
- 27:21Wtedy zniknął profesor Brzozowski.
- 27:23Nasz były dyrektor, to on był sercem całego projektu.
- 27:27Wierzył, że można uratować ocean.
- 27:30Felek nachylił się zniknął, tak po prostu.
- 27:35Z dnia na dzień. Tata mówił cicho.
- 27:38Nikt nie wiedział, czy odszedł sam, czy ktoś mu w tym pomógł?
- 27:42Pomimo zorganizowanej akcji poszukiwawczej go nie
- 27:45odnaleziono. Przez chwilę panowała Cisza,
- 27:49nawet robopaczki, jakby wstrzymały oddech.
- 27:53Po jego zniknięciu wszystko się odwróciło, tata wziął głęboki
- 27:57wdech, władzę przejął jego zastępca foliusz.
- 28:03Foliusz powtórzył cicho, felek brzmi jak ktoś, kto smaruje
- 28:08wszystko tłuszczem i kłamstwem? Tata zaśmiał się krótko, ale bez
- 28:13radości. Trafiłeś w sedno.
- 28:16Foliów mówił, że Green corp musi się rozwijać, że pod wyspą są
- 28:21cenne minerały, które mogą uratować świat.
- 28:26A więc ratowali świat kopiąc dziurę w jego sercu.
- 28:30Podsumował felek, krzyżując czekoladowe ręce.
- 28:34Niestety tak tata skinął głową to był ich prawdziwy cel.
- 28:39A żeby nikt się tam nie zbliżał, zaczęli zatruwać wodę i śmiecić
- 28:43plażę. Ludzie mieli myśleć, że wyspa
- 28:46jest skażona. Felek aż podskoczył na krześle.
- 28:51Czyli to oni zrobili ten bałagan?
- 28:54Tak potwierdził tata michałka poważnie i wciąż to robią.
- 28:59Przez chwilę nikt się nie odzywał.
- 29:01W powietrzu unosił się zapach smaru, metalu i kakao.
- 29:06To ich największy wynalazek. Dodał michałek, cicho wpatrując
- 29:09się w migający ekran. Kłamstwo idealne.
- 29:14Felek spojrzał na michałka, potem na jego tatę.
- 29:18Trzeba to ujawnić powiedział. Stanowczo zebrać dowody, pokazać
- 29:23światu, co robią. Musimy uratować zieloną wyspę.
- 29:27Tata michałka skinął głową, a w jego oczach błysnęła Nadzieja.
- 29:32Wielokrotnie o tym myślałem, ale potrzebuję kogoś, kto potrafi
- 29:35dostać się tam, gdzie ludzie nie mogą kogoś czekoladowo sprytnego
- 29:41dodał. Spoglądając na wafelka felek
- 29:44uniósł brwi i udał, że się zastanawia.
- 29:47Kogoś czekoladowo sprytnego. Niech no pomyślę, stuknął się
- 29:53palcem w czekoladowe czoło. Ach tak znam jednego takiego,
- 29:58trochę się kruszy, ale nigdy nie poddaję, ale za to ma świetne
- 30:02pomysły. Michałek parsknął śmiechem to
- 30:06brzmi jak zadanie dla ciebie. Dla nas poprawił się po chwili z
- 30:10uśmiechem projekt czekoladowy patrol startujemy.
- 30:16Nagle w całym domku rozległ się głośny pik pik pik.
- 30:21Światła zamigotały a jedna zrobo łapaczek zaczęła kręcić się w
- 30:25kółko i wydawać z siebie ostrzegawczy dźwięk.
- 30:29Co się dzieje? Zawołał felek podskakując to
- 30:33czujnik z zatoki krzyknął michałek, pochylając się nad
- 30:36konsolą, wykrył drgania. Znów zaczęli odwierty.
- 30:41W tej samej chwili cały domek zadrżał z sufitu posypał się
- 30:45piasek, a przez okno dobiegł głuchy pomruk z głębi wyspy.
- 30:50Felek spojrzał na michałka, potem na jego tatę.
- 30:54I tak kończy się pierwsza część opowiadania o czekoladowym
- 30:57patrolu. Może uspokoiło się, ale pytań
- 31:01wciąż przybywa. Kim naprawdę był profesor
- 31:04Brzozowski? Dlaczego Green corp porzuciło
- 31:08swoje ideały i co kryje się pod skorupą przeszłości baltazara?
- 31:14Jedno jest pewne, ta historia dopiero się zaczyna, a każda
- 31:19fala przynosi coś nowego. Odpowiedzi poznamy dopiero w
- 31:23kolejnej części tej historii, a teraz obiecane imienne wafelko
- 31:27pozdrowienia dla słuchaczy, którzy płyną z nami aż do
- 31:30ostatniej kropli kakao. Spójnie z felkiem pozdrawiamy
- 31:35tymona z zasalewa ritę i lidie z Krakowa, martę z kwidzyna, bruna
- 31:42z goczałkowic, adasia i krzysia z lipowa, helenę, zwyżkowa,
- 31:48jasia i stasia z Chorzowa oraz zoi z Wrocławia.
- 31:52Dziękujemy, że jesteście z nami na każdej fali tej przygody, a
- 31:56wszystkim innym słuchaczom. Machamy czekoladową łapką i
- 32:00zachęcamy do aktywności. Zostawcie komentarz napiszcie
- 32:04skąd słuchacie i dołączcie do naszej słodkiej morskiej załogi
- 32:09do usłyszenia w kolejnej części.