Latest / A lektura? Ale która? / Zofia Kowalczykowa - Mój zamordowany syn, odc. 4
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Postanowiłam odszukać człowieka, który znalazł ciało mojego syna, obywatela Syguę, i zapytać go o szczegóły, co widział, jak wyglądał mój syn, co to był za samochód, jacy byli ci ludzie kręcący się koło samochodu.
- 0:17SPEAKER_00: Chciałam słyszeć o zdarzeniu tego pamiętnego ranka 23 lutego 1978 roku od naocznego głównego świadka.
- 0:29SPEAKER_00: W tym celu poszłam do domu dozorcy w towarzystwie mojej sąsiadki Krystyny Sztajrt.
- 0:35SPEAKER_00: Dozorca mieszkał w łodzi przy ulicy Marysińskiej 69.
- 0:40SPEAKER_00: Ten wskazał mi mieszkanie sygóły i raz jeszcze opowiedział wydarzenie w swojej wersji o tym, co się wtedy działo w dniu znalezienia mojego syna, martwego.
- 0:53SPEAKER_00: Potwierdził wszystko, co mówił za pierwszym razem w dniu 23 lutego.
- 0:59SPEAKER_00: Nadmienił również, że napisał o tym, co widział i swoje uwagi w tej sprawie złożył na ręce funkcjonariusza o nazwisku Pająk, z działu dochodzeniowego z KDM O.
- 1:14SPEAKER_00: Nadmienił również, że pąk zajmuje się sprawą tajemniczego zgonu mojego syna.
- 1:21SPEAKER_00: Zapytałam, skąd zna tego pąka i skąd mu wiadomo, że zajmuje się tą sprawą.
- 1:28SPEAKER_00: Wyjaśnił, że pąka zna, ponieważ przebywa u jednego z mieszkańców tego domu i słyszał od tego kogoś, że pąk będzie się zajmował tą sprawą.
- 1:39SPEAKER_00: Po rozmowie z dozorcą Wacławem Majczakiem udałam się do piątej klatki schodowej do mieszkania numer 134, gdzie mieszkał Stanisław Syguła.
- 1:50SPEAKER_00: Sygła człowiek lat około 50, dowiedziawszy się, że jestem matką młodego martwego człowieka, którego znalazł 23 lutego przed 5 klatką schodową wychodząc do pracy, opowiadał mi cały wstrząśnięty wspomnieniami owego ranka, szczegółowo wydarzenia tego dnia i następnego.
- 2:12SPEAKER_00: Oto opowiadanie syguły.
- 2:16SPEAKER_00: Syguła w dniu 23 lutego wstał o godzinie 4.30 i wyszedł na spacer z psem.
- 2:24SPEAKER_00: Po wyjściu z klatki schodowej na zewnątrz został zaskoczony niezwykłym zachowaniem psa, który natychmiast rzucił się z głośnym ujadaniem w stronę stojącego na parkingu samochodu marki Żuk lub Nysa w ciemnościach nie widział wyraźnie, tym bardziej, że padała mrzewka.
- 2:43SPEAKER_00: Samochód stał pośrodku parkingu przed blokiem i nie był oświetlony.
- 2:48SPEAKER_00: Syguła był zdziwiony zachowaniem psa, gdyż kilkuletni mądry wyżeł nigdy na nikogo nie szczekał i nie atakował bez powodu.
- 2:57SPEAKER_00: Tym razem wściekle atakoł stojący samochód, usiłując gryźć koła tego samochodu.
- 3:04SPEAKER_00: Syguła odwołał psa, ale pies co chwila usiłował zawracać do samochodu, warczał i ujadał w stronę samochodu.
- 3:13SPEAKER_00: Stanisław Syguła poszedł wzdłuż bloku w stronę ulicy Marysińskiej, chwilę stał, poświecił elektryczną latarką w ulicę Marysińską i w stronę pobliskiego pawilonu handlowego.
- 3:25SPEAKER_00: Nigdzie nikogo nie było, nikt nie szedł.
- 3:29SPEAKER_00: Zawrócił i kiedy był w połowie ścieżki przed blokiem, znów musiał odwoływać psa rzucającego się w stronę ow samochodu.
- 3:39SPEAKER_00: Koło wyżej wymienionego samochodu zauważył jakieś postacie.
- 3:43SPEAKER_00: Były to sylwetki ludzi młodych, wynikało to z lekkości ruchów, ozianych jak gdyby wsórzane kurtki.
- 3:50SPEAKER_00: Było bardzo ciemno.
- 3:52SPEAKER_00: Ludzie ci zachowywali się dość dziwnie, czaili się, nie to wsiadając, ni to czekając na coś.
- 3:59SPEAKER_00: Syguła przeszedł wzdłuż całego bloku, wciąż odwołując psa.
- 4:04SPEAKER_00: Minął piątą klatkę schodową, ostatnią, wszedł po kilku stopniach na skarpę, za którą jest już park.
- 4:11SPEAKER_00: Stanął na skarpie i poświecił latarkom.
- 4:14SPEAKER_00: W parku również nie widział nikogo.
- 4:16SPEAKER_00: Ani jedna gałązka nie poruszyła się.
- 4:19SPEAKER_00: Odwrócił się i popatrzył w stronę samochodu.
- 4:22SPEAKER_00: Widział, jak ci ludzie obok samochodu chodzili po coś do szoferki, coś nosili na tył samochód.
- 4:28SPEAKER_00: Działy się tam jakieś obrządki.
- 4:31SPEAKER_00: Tak to określił pan Syguła.
- 4:34SPEAKER_00: Poświecił stronę samochodu, ale nie podchodził bliżej.
- 4:38SPEAKER_00: I nie przyszło mu na myśl, żeby zobaczyć numer rejestracyjny samochodu.
- 4:43SPEAKER_00: Pomyślał sobie, może ci ludzie przywieźli mięso ze wsi z nielegalnego uboju i tak się czają, bo nie chcą, żeby ktoś niewtajemniczony zobaczył.
- 4:53SPEAKER_00: Syguła postanowił nie interesować się tymi sprawami, tym bardziej, że widział, jak w pewnej chwili z trzeciej klatki schodowej wybiega niewysoka postać ubrana w jakiś skafander z naciągniętym kapturem na głowę.
- 5:06SPEAKER_00: Postać ta pobiegła w stronę samochodu.
- 5:09SPEAKER_00: Z tyłu samochodu naradzano się.
- 5:11SPEAKER_00: Ta postać stanęła z boku samochodu, między wyżej wymienionym samochodem i stojącym obok osobowym, opierając się ręką o ten samochód osobowy.
- 5:21SPEAKER_00: Wyglądało, że postać ta stanęła tam w celu obserwacji.
- 5:25SPEAKER_00: Syguła czuł się obserwowany przez tę postać, która sądząc z ruchów mogła być kobietą.
- 5:30SPEAKER_00: Syguła spojrzał na zegarek i stwierdził, że czas mu iść do pracy, więc poszedł zaprowadzić psa i zabrać teczkę.
- 5:38SPEAKER_00: Kiedy wchodził do klatki schodowej przed wejściem nikt nie szedł ani nie leżał, a gdy za kilka minut wracał idąc do pracy.
- 5:47SPEAKER_00: Wychodząc z klatki schodowej, zatrzymał się w otwartych drzwiach, żeby zapalić papierosa.
- 5:53SPEAKER_00: Wówczas zobaczył, że tuż przed klatką schodową leży nieruchomo człowiek.
- 6:00SPEAKER_00: Człowiek leżał twarzą ku ziemi.
- 6:03SPEAKER_00: Głową skierowany był w stronę klatki schodowej, z rękoma wzdłuż ciała blisko, z nogami razem złączonymi i piętami lekko rozchylonymi od siebie.
- 6:13SPEAKER_00: Sygła pochylił się nad leżącym i zawołał, żeby wstawał, bo w pierwszej chwili pomyślał sobie, że może leżący człowiek jest pijany i przewrócił się, straciwszy równowagę albo że może człowiek pośliznął się i upadł, zamroczywszy się upadkiem.
- 6:30SPEAKER_00: Leżący na nic nie reagował.
- 6:33SPEAKER_00: Wówczas syguła chcąc sprawdzić, co się stało, podniósł trochę leżącemu głowę i zobaczył, że człowiek nie daje znaku życia.
- 6:43SPEAKER_00: Podniósł leżącemu rękę i puścił.
- 6:46SPEAKER_00: Ręka bezwładnie upadła.
- 6:49SPEAKER_00: Sygła uprzytomnił sobie, że może ten człowiek jest nieprzytomny lub martwy, więc zaczął alarmować sąsiadów i pobiegł obudzić dozorcę Wacława Majtczaka.
- 7:00SPEAKER_00: Zaalarmował również troje sąsiadów wracających od rodziny ze wsi Teresa Szymczak i jej współmieszkańców Marka i Zofię Pietruszków z mieszkania numer 80.
- 7:11SPEAKER_00: Wspólnie z dozorcą i markiem Pietruszką przewrócili leżącego na twarzy człowieka na plecy i pobiegli do trzeciej klatki schodowej, gdzie jest umieszczony aparat telefoniczny, żeby zadzwonić po pogotowie.
- 7:24SPEAKER_00: Okazało się, że kabel telefonu jest odcięty czy wyrwany, i telefon z tego powodu jest nieczynny.
- 7:31SPEAKER_00: Wtedy Segua przypomniał sobie samochód ludzi i postać, która wybiegła z trzeciej Klatki Schodowej i uświadomił sobie, że to może mieć jakiś związek z leżącym człowiekiem.
- 7:41SPEAKER_00: Samochodu i ludzi już wówczas nie było.
- 7:45SPEAKER_00: Ludzie przypomnieli sobie, że również posiada telefon w domu funkcjonariusz MO o nazwisku Boniecki, mieszkający w tym domu w drugiej klatce na parterze.
- 7:55SPEAKER_00: Syguła wraz z markiem pietruszką i dozorcą pobiegli do milicjanta Bonieckiego, żeby wezwać pogotowie, ale bardzo długo pułkali, a Boniecki nie otwierał.
- 8:04SPEAKER_00: Wreszcie po około 15 minutach płkania i nawoływania przez sygłę, Boniecki uchylił nieco drzwi i zapytał, co jest.
- 8:12SPEAKER_00: Syguła wyjaśnił, że przed piątą klatką schodową leży człowiek nieprzytomny lub nieżywy i prosił o wezwanie pogotowia.
- 8:20SPEAKER_00: Boniecki usłyszawszy to zamknął drzwi na powrót, obiecując, że zaraz wyjdzie, ale nie wyszedł przez około 3 godziny, póki ciało nie zostało zabrane do zakładu medycyny sądowej i prawdopodobnie również nie wzywał pogotowia, ponieważ upłynęło więcej niż 40 minut, a żadne pogotowie nie przyjechało.
- 8:41SPEAKER_00: Ludzie niecierpliwiąc się usiłowali mojego syna ratować, gdyż wydawało im się, że może żyje, bo ciało jeszcze nie było zimne, zesztywniałe.
- 8:51SPEAKER_00: Dwie kobiety, pani Teresa Szymczak i Zofia Pietruszka przypomniały sobie, że inna mieszkanka bloku, pani Kujawska, ma również telefon w mieszkaniu, więc pobiegły prosić o wezwaniu pogotow.
- 9:05SPEAKER_00: Pani Kujawska natychmiast zadzwoniła i po 15 minutach przyjechała karetka reanimacyjna.
- 9:10SPEAKER_00: Zanim przyjechało pogotowie dozorca Majczak podwinął mojemu synowi swetry do góry i chciał zastosować masaż klatki piersiowej.
- 9:19SPEAKER_00: I wtedy zebrani ludzie zobaczyli, że syn mój miał wgnieczone dość głęboko w ciało w okolicach żołądka guziki.
- 9:27SPEAKER_00: Początkowo Syguła i inni wyobrażali sobie, że to jest aparatura medyczna wmontowana po jakiejś operacji.
- 9:34SPEAKER_00: Przy poruszeniu syna trzy z guzików wyskoczyły na zewnątrz, a reszta została w ciele.
- 9:40SPEAKER_00: Było tych guzików kilka, sześć lub siedem.
- 9:43SPEAKER_00: Ludzie widząc to, przestali syn naruszać.
- 9:46SPEAKER_00: Po chwili przyjechało pogotowie.
- 9:49SPEAKER_00: Syguła zwrócił się do lekarza, oznajmiając mu, że leżący człowiek ma coś wciśnięte w ciało.
- 9:55SPEAKER_00: Lekarz zgarnął ręką reszty tych guzików, które obsunęły się na rozpiętą kurtkę, w którą mój syn był ubrany.
- 10:02SPEAKER_00: Ten moment zgarnięcia guzików przez lekarza zauważyła również pani Teresa Szymczak.
- 10:07SPEAKER_00: Według opisu sygły guziki te były trochę większe od dziesięciogroszówek, były wypukłe, koloru ciemnego, prawdopodobnie ciemnoszare, plastikowe z lekkim połyskiem.
- 10:17SPEAKER_00: Nie były to guziki spodniowe.
- 10:20SPEAKER_00: Stanisław sygóła opisał, jak wyglądał mój syn i jego odzież.
- 10:24SPEAKER_00: Zauważył, że mój syn miał zakrzepłą krew pod nosem i miał okaleczenia także zaschły u nasady nosa między brwiami.
- 10:33SPEAKER_00: Kurtka w kolorową kratę była czysta, nieubłocona i sucha, a spodnie tak mokre, że aż ociekające wodą.
- 10:41SPEAKER_00: Buty miał cały niezgniecione, ani nieporozrywane, i mimo mrwki zupełnie suche, aż były białawe podeszwy od kurzu.
- 10:51SPEAKER_00: Na butach również nie było ani kropli krwi.
- 10:54SPEAKER_00: Wygląd butów zupełnie nie świadczył o żadnym skaleczeniu i zmasakrowaniu stóp w jakimś wypadku.
- 11:01SPEAKER_00: Buty wyglądały normalnie, z tego że wydawało się cyguę, że w butach nie było sznurowadeł.
- 11:09SPEAKER_00: Według dalszej relacji Stanisława Syguły lekarz z karetki reanimacyjnej stwierdził, że jest po zgonie, ale na prośbę syguły i innych zebranych ludzi podłączono jeszcze aparaturę medyczną, która potwierdziła całkowicie stwierdzenie lekarza.
- 11:26SPEAKER_00: Zmarłego zakryto i lekarz wraz z całym zespołem karetki reanimacyjnej bardzo długo oczekiwał na przyjazd pogotowi MO, które jednocześnie wezwała pani Krystyna Kujawska, dzwoniąc pod numer 07, ponieważ nie znała innego numeru do MO.
- 11:43SPEAKER_00: Boniecki cały czas nie pojawił się w ogóle i nie zainteresował się tym, co się działo pod jego domem, mimo że jest dzielnicowym na tym terenie.
- 11:53SPEAKER_00: Wreszcie przyjechało dwóch funkcjonariuszy z komisariatu z ulicy Nowopolskiej.
- 11:58SPEAKER_00: Jeden z milicjantów, kiedy podszedł i przypatrzył się mojemu synowi, wypowiedział taką uwagę.
- 12:04SPEAKER_00: Widać bracie, że ty tutaj nie przyszedłeś na własnych nogach i tutaj nie umarłeś, bo twoje buty o tym świadczą masz suche buty.
- 12:15SPEAKER_00: Słowa te słyszeli wszyscy zebrani i właśnie wtedy uważnie przypatrywali się butom i zapamiętali różne szczegóły, m.in.
- 12:23SPEAKER_00: to, że buty były bez sznurowadeł.
- 12:26SPEAKER_00: Zapamiętała tę uwagę milicjanta również pani Szymczak, o czym poinformowała później.
- 12:32SPEAKER_00: To, że w butach syna nie było sznrowadeł, zauważyła również lokatorka z mieszkania numer 42.
- 12:39SPEAKER_00: Stanisław Syguła zapamiętał również moment, kiedy milicjanci przeszukiwali kieszeni syna, a także co z nich wyjęto.
- 12:47SPEAKER_00: Były to legitymacja ubezpieczalni społecznej ze zdjęciem i wejściówka zakładowa też ze zdjęciem, kilka skasowanych biletów, pudełko z zapałkami i jeszcze jakiś przedmiot, coś w rodzaju legitymacji podłużnego kształtu w kolorze granatowym.
- 13:02SPEAKER_00: Mogła to być legitymacja milicyjna.
- 13:05SPEAKER_00: Przedmiotu tego nie oddano mi w prokuraturze, ani o znalezieniu takiego nie wspomniano.