Latest / A lektura? Ale która? / Zofia Kowalczykowa - Mój zamordowany syn, odc. 7
Transcript
- 0:00SPEAKER_00: Postanowiłam szukać sprawiedliwości u wyższej instancji.
- 0:04SPEAKER_00: W związku z tym złożyłam 29 marca skargę do Prokuratury Wojewódzkiej.
- 0:10SPEAKER_00: W dniu 29 marca zgodnie z wezwaniem zgłosiłam się do KDM Ołuć Bałty.
- 0:17SPEAKER_00: W pokoju 32 byłam przesłuchiwana przez funkcjonariuszkę kobietę, której nazwiska nie pamiętam.
- 0:24SPEAKER_00: Był tam również funkcjonariusz kmiedź.
- 0:28SPEAKER_00: Pani funkcjonariuszka zadawała mi pytania, na które mimo wszystko szczerze i wyczerpująco odpowiadałam.
- 0:36SPEAKER_00: Mówiłam o wszystkim, o czym wiedziałam, o dziwnych okolicznościach, w jakich znaleziono ciało mojego syna.
- 0:45SPEAKER_00: O tym, że jest mi wiadomo, że syn w dniu 20 lutego udawał się właśnie do KDM o łudzbały, że bał się aresztowani, o czym mówił do kolegów, o tym, że sprawiał w ostatnim czasie wrażenie człowieka, który miał zmartwienie, że nadużywał ostatnio alkoholu.
- 1:05SPEAKER_00: Powiedziałam, że syn obawiał się prawdopodobnie aresztowania, gdyż miał już przykre doświadczenia jako uprzednio karany.
- 1:15SPEAKER_00: Mógł się obawiać i teraz, bo jest mi wiadomo, że tuż przed śmiercią syna i potem były aresztowane osoby, które mógł nawet znać, jako że niektóre z tych osób mieszkały w pobliżu.
- 1:30SPEAKER_00: Mówiłam, że słyszałam, że niektóre z tych osób były wyprowadzone z tej właśnie kawiarni nowomiejskiej.
- 1:37SPEAKER_00: Wówczas obywatel kmieć powiedział, że mój syn nie musiał obawiać się aresztowania, ponieważ nikt mu niczego nie zarzucał i o nic go nie oskarżano.
- 1:48SPEAKER_00: Mówiłam o tym, jak syn spędzał czas wolny po pracy, że przeważnie w towarzystwie synów sąsiadów jeździł na łyżwach, na lodowisku w pobliskim parku imienia promienistych, że znałam jego otoczenie, które nie było złe.
- 2:04SPEAKER_00: Opowiadałam nawet z kim wymieniał ukłony na świetlicy, czy w kawiarni, o czym słyszałam od obsługi rozpytując o wszystko ludzi, którzy go znali.
- 2:15SPEAKER_00: Mówiłam o wszystkim, co ktokolwiek mi mówił i o czym słyszałam przez osoby pośrednie.
- 2:23SPEAKER_00: Pani funkcjonariuszka notowała według własnego uznania.
- 2:29SPEAKER_00: Opowiedziałam również o incydencie, jaki zdarzył się w lipcu 1977 roku, kiedy to pijany mieszkaniec sąsiedniego domu nazwiskiem Bogiel Ryszard uderzył mojego syna, wypoczywającego na skwerku przed naszym domem bez żadnego powodu cegłą w głowę.
- 2:48SPEAKER_00: Syn mój na skutek uderzenia spadł z łapki, tracąc przytomność z bardzo okaleczoną głową.
- 2:55SPEAKER_00: Ów Bogiel, mimo że syn leżał nieprzytomny na trawie, wraz ze swoim bratem oraz szwagrem kopali syna po twarzy i głowie, na co byli świadkowie.
- 3:07SPEAKER_00: Syna zabrało pogotowie do szpitala, gdzie przebywał kilka dni, a potem jeszcze przez kilka dni nie był zdolny do pracy.
- 3:14SPEAKER_00: Było to ciężkie uszkodzenie ciała, a mimo to przybyła na miejsce wezwana na moją prośbę MO, nawet nie zabrała Bogiela i pijanych współnastników, chociaż byli świadkowie, którzy widzieli, że syn mój został napadnięty przez tych osobników i uderzony z nienackaz za krzewu rosnącego załawką, na której siedział wraz z dwoma sąsiadami, którzy również zostali pobici.
- 3:40SPEAKER_00: Zaraz po powrocie syna ze szpitala przyszedł funkcjonariusz z II Komisariatu i nakłonił syna do napisania oświadczenia, że nie rości sobie pretensji do Bogela.
- 3:50SPEAKER_00: Mówił, że czyn Bogela został objęty amnestią i wobec tego jeśli syn upierałby się przy ukaraniu Bogela, to musiałby oskarżać go z prywatnego oskarżenia.
- 4:02SPEAKER_00: Syn, słysząc, że ma dochodzić swojej krzywdy z prywatnego oskarżenia, wydawać pieniądze na sąd i adwokata, zrezygnował i napisał oświadczenie, które podyktował mu ten funkcjonariusz MO.
- 4:17SPEAKER_00: Wynikało z tego, że ów Bogiel ma jakieś znajomości wśród milicjantów, jak mówiono wśród sąsiadów.
- 4:25SPEAKER_00: Świadczyła o tym postawa tych, którzy wówczas tak łagodnie potraktowali Bogiela, jak gdyby nic nie zawłat, a potem również starano się uchronić go od kary, wprowadzając na włączy czyn Bogila został objęty amnestią i że nie podlega publicznemu oskarżeniu, choć było to nieprawdą, bo był to czyn chuligański, którego amnestia nie obejmowała.
- 4:49SPEAKER_00: Funkcjonariusz wykorzystał nieświadomość syna w tej sprawie.
- 4:55SPEAKER_00: Nadmieniłam również, że po rozejściu się wieści o śmierci syna, zauważyłam, że Bogiel z dużym zadowoleniem często spoglądał w moje okna, na co również zwrócili uwagę niektórzy sąsiedzi.
- 5:09SPEAKER_00: Bogiel nie dość, że pokrzywdził mojego syna wówczas bez żadnego powodu, to jeszcze wtedy głośno odgrażał się, usiłując wejść do mojego mieszkania wraz z lekarzami Spogotowia, lecz jeden z lekarzy prawdopodobnie przepędził go ze schodów z mojej klatki schodowej.
- 5:27SPEAKER_00: Ja również słyszałam, jak Bogiel odgrażał się jeszcze wówczas pod moim balkonem, że mój syn i tak będzie zabity.
- 5:39SPEAKER_00: Pani funkcjonariuszka słuchała tej historii bardzo niechętnie i nie chciała tego nawet zanotować, mówiąc, że takich głupstw nie będzie notowała, że skoro była wzywana milicja, to na pewno w drugim komisariacie jest w tej sprawie jakaś notatka, i jeżeli uznają za stosowne, to zajrzą tam, ale na moje wyraźne żądanie zaledwie pobieżnie o tym wspomniała.
- 6:03SPEAKER_00: Zauważyłam, że panią funkcjonariuszkę nie bardzo interesowały te informacje, wówczas moim zdaniem mające znaczenie.
- 6:12SPEAKER_00: Miała już wcześniej wytnięty kierunek i właśnie pod tym kątem zapisywała protokół i pod tym kątem prowadziła cały czas przesłuchanie.
- 6:21SPEAKER_00: O czym zresztą za chwilę mnie poinformowała przy okazji sporu o zanotowaniu czegoś, co zauważyłam będąc w parku na spacerze z psem.
- 6:30SPEAKER_00: Opowiedziałam wówczas, że spacerując w parku z psem słyszałam całkiem przypadkowo strzęp rozmowy kilku podejrzanych osobników, którzy, jak mi się wydawało, rozpierzchli się na mój widok natychmiast w różnych kierunkach, gdyż im z kolei wydawało się, że być może słyszałam całą ich rozmowę, która dotyczyła bicia czy mordowania jakiegoś człowieka.
- 6:56SPEAKER_00: Umawiano się na wypadek, gdyby ktoś o to pytał.
- 7:00SPEAKER_00: Mówiłam wówczas, że przyjrzałam się tym osobnikom i że niektóry z tych osób poznałabym.
- 7:09SPEAKER_00: Pani funkcjonariuszka wyraźnie zaprotestowała przeciwko zanotowaniu tych moich spostrzeżeń i powiedziała wówczas, że ona decyduje, co ma znaczenie w tej sprawie i o tym, co notować.
- 7:24SPEAKER_00: Panią funkcjonariuszkę zainteresowała jedynie sprawa braci Gabrysiaków, i wciąż zadawała mi pytania dotyczące braci Gabrysiaków, mimo że kilkakrotnie wyjaśniłam, że mój syn był karany w sprawie z jednym z braci Gabrysiaków, ze Zbigniewem Gabrysiakiem, a nie z braćmi Gabrysiakami, że nic mi nie wiadomo w sprawie braci Gabrysiaków, że nie znam żadnego z braci, że nie znam również Zbigniewa, gdyż nie bywał nigdy u syna w moim domu, i że nie mógł mój syn mieć nic wspólnego z drugim bratem Gabrysiakiem, ponieważ słyszałam, że drugi z braci już w tym czasie odbywał jakąś karę w zakładzie karnym.
- 8:08SPEAKER_00: Nadmieniłam również o tym, że w końcu listopada lub w grudniu 77 roku przychodził może trzykrotnie do syna jakiś osobnik, który raz syna nie zastał, a innym razem wywołał syna na korytarz i tam rozmawiali podniesionymi głosami, co świadczyło o jakiejś różnicy zdań.
- 8:29SPEAKER_00: Syn mój wyjaśnił mi potem, że osobnik ten nazywał się Dąbrowski, i że żądał od syna zmiany zeznań, które syn składał w czasie odbywania swojej kary w jakiejś sprawie i że zeznania te prawdopodobnie dotyczyły owego Dąbrowskiego, i że temu Dąbrowskiemu znowu groziła jakaś sprawa w sądzie, i że sąd może się oprzeć na poprzednim zeznaniu syna.
- 8:53SPEAKER_00: Domyślam się, że owo zeznanie syna było niekorzystne dla Dombrowskiego i dlatego żądał jego zmiany.
- 9:00SPEAKER_00: Syn odmówił.
- 9:02SPEAKER_00: Dombrowski więcej nie przychodził.
- 9:06SPEAKER_00: Ten fragment mojego zeznania bardzo panią funkcjonariusz zainteresował i szczegółowo mnie wypytywała, sugerując, że może Dombrowski ma coś wspólnego ze śmiercią syna.
- 9:18SPEAKER_00: Wyjaśniłam, że wiadomo mi, że w chwili zgonu syna Dombrowski już nie przebywał na wolności, gdyż wiem od jego matki, że w końcu grudnia został aresztowany.
- 9:30SPEAKER_00: Widziałam u niej zawiadomienie prokuratury o tym, że Dąbrowski został osadzony w areszcie tymczasowym jako podejrzany.
- 9:38SPEAKER_00: Pisemko nosiło datę 10 stycznia 78 roku.
- 9:44SPEAKER_00: W czasie przesłuchania przebywał w pokoju funkcjonariusz kmieć, który często wychodził.
- 9:49SPEAKER_00: Wchodził natomiast inny człowiek, ktoś ze zwierzchników owej pani funkcjonariusz, który po cichu udzielał wskazówek tej pani, pokazując ołówkiem, na co ma kłaś nacisk, protokołując moje zeznanie.
- 10:07SPEAKER_00: Pani funkcjonariusz wypytywała, z kim mój syn miał kontakty w ostatnim czasie.
- 10:12SPEAKER_00: Wymieniła m.in.
- 10:14SPEAKER_00: niejakiego Wojciecha Bartnickiego, którego zachowanie wydawało mi się dosyć dziwne, gdyż po śmierci syna mówił do mojego męża i innych osób, jakoby miał widzieć naszego syna w autobusie linii D w dniu 22 lutego między godziną 15.30 a XVI, wracając z pracy w towarzystwie swojego zwierzchnika, mistrza lub kierownika, z którym był zajęty rozmową i dlatego wymienił synem układ z daleka, nie podchodząc do niego, a potem nie zauważył, gdzie syn wysiadł.
- 10:51SPEAKER_00: Wydało mi się to dziwne, gdy Bartnicki nic o tym nie wspomniał do mnie, kiedy go pytałam wcześniej szukając syna, a nie wiedząc jeszcze o jego śmierci.
- 11:05SPEAKER_00: Bartnickiego pytałam spotkawszy go rano na przystanku autobusowym najprawdopodobniej w czwartek 23, kiedy jechałam do pracy.
- 11:16SPEAKER_00: Bartnicki odpowiedział wówczas, że nie widział mojego syna i nic nie wie, gdzie mógłby przebywać.
- 11:25SPEAKER_00: Już po śmierci syna, kiedy go pytałam, czy może coś wie o jakichś kontaktach syna z osobami, których ja nie znałam, również zaprzeczył.
- 11:36SPEAKER_00: Później dowiedziałam się od dozorczyni mojego domu, obywatelki paprockiej, że dwa tygodnie wcześniej przed śmiercią, widziała mojego syna w towarzystwie Bartnickiego i jeszcze dwóch obcych ludzi w korzkach stojących przed drugą klatką schodową.
- 11:53SPEAKER_00: Bartnicki w rozmowie ze mną zaprzeczał, mówił, że nie znał tych ludzi.
- 11:59SPEAKER_00: Ale potem dowiedziałam się, że jednym z obcych był jeden z braci Janików, którzy zostali aresztowani w tym czasie, kiedy mój syn zniknął, a potem zostali zwolnieni, a po kilku dniach znowu aresztowani pod zarzutem dokonania jakiegoś włamania.
- 12:18SPEAKER_00: Określiłam również w czasie przesłuchania dokładnie w jakiej odzieży wyszedł mój syn z domu do pracy w dniu 20 lutego, czyli ostatni raz.
- 12:30SPEAKER_00: Pani funkcjonariusz na początku przesłuchania poczęstowała mnie herbatą.
- 12:34SPEAKER_00: Podała mi również krople na serce, gdyż czułam się bardzo źle.
- 12:39SPEAKER_00: Pod koniec przesłuchania byłam bardzo ołomiona, bliska omdlenia.
- 12:44SPEAKER_00: Ale kiedy doszło do podpisywania zeznań, pomimo że nie mogłam odczytać pisma pani funkcjonariuszki, zauważyłam, że moje zeznanie zostało zaprotokułowane bardzo niedokładnie, nieściśle lub wręcz niezgodnie z tym, co mówiłam.
- 13:05SPEAKER_00: Zakwestionowałam wówczas protokół na podstawie tego, co zauważyłam, ale pani funkcjonariusz obiecała, że dokona poprawek.
- 13:14SPEAKER_00: Na tym przesłuchanie zakończyło się.