Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Piernikowy Portal 🍫 Bajka dla dzieci o smakach (Pierniczki 1) | Felek Wafelek (PFW_060)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie zapach
- 0:06nie byle jaki taki który przypomina dom dziadków, ciepły
- 0:10piec i coś co właśnie się upiekło.
- 0:15Macie no to otwórzcie oczy, bo dziś przenosimy się dokładnie
- 0:20tam, gdzie ten zapach jest najsilniejszy do świata, w
- 0:24którym pierniki mają głos, a smaki mają uczucia.
- 0:30Słuchacie felek, wafelek i piernikowa gra.
- 0:33Część pierwsza portal smaków. A jeśli jesteście tu po raz
- 0:40pierwszy felag wafelek to mały czekoladowy bohater z wafelkową
- 0:44czapeczką sercem z pralinki i mózgiem z 3 rodzajów czekolady.
- 0:49Rozwiązuje zagadki, tropem idzie jak pies za kiełbasą, a odwagi
- 0:54ma tyle, ile warstw ma dobry wafelek.
- 0:57Ta historia powstała dzięki patronom miłoszowi i gabrysi 2
- 1:02kuzynom no dobra i także dzięki ich rodzicom, którzy postawili
- 1:07felkowi największe piernikowe kakao.
- 1:11To właśnie ich maskotki pierniś i pierniczek staną się
- 1:15bohaterami tej opowieści, a razem z nimi ich pies, laki,
- 1:19poznańskie koziołki, wrocławskie krasnale i pewna gorzka postać,
- 1:25o której jeszcze nie wiecie, czy pierniki mogą ożyć.
- 1:30Czym pachnie świat, z którego zniknęła słodycz i dlaczego ktoś
- 1:35miałby kraść smak z własnego domu?
- 1:40Poprawcie wafelkowe czapeczki, usiądźcie wygodnie i nastawcie
- 1:44uszy. Na czekoladowym tropie
- 1:47zaczynamy. Jeżeli felek stał się już
- 1:50znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:53zostawcie ocenę. To dla nas najmilszy sygnał, by
- 1:57opowiadać dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie
- 2:01postawić mu symboliczne kakao na patronite.
- 2:04Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 2:08historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 2:12dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 2:16W mycie linie u dziadków soboty pachniały inaczej niż wszędzie
- 2:20indziej, trochę trawą z ogrodu, trochę drewnem z szopy, trochę
- 2:24babcinym ciastem, które jeszcze nie zdążyło wystygnąć i dużo
- 2:29naprawdę dużo psem. Bo pies laki pachniał zawsze i
- 2:33wszędzie. Był to duży pies, taki z gatunku
- 2:38ala lessi, ale z własnym zdaniem i biegał wokół dzieci jakby miał
- 2:42w łapach sprężyny a w nosie magnez do zabawy kiedy gabrysia
- 2:47i Miłosz zaczynali cokolwiek budować, laki natychmiast musiał
- 2:51to obwąchać obejść dookoła i położyć się dokładnie w środku
- 2:55jakby mówił dobra to teraz jest moje, a dziś budowali bazę.
- 3:02Nie byle jaką bazę z koców, poduszek i 2 krzeseł, które
- 3:06Miłosz przesunął z kuchni z miną stratega planującego oblężenie
- 3:11zamku. Gabi podaj ten kot w paski
- 3:15zawołał stojąc na palcach i próbując zapiąćróg koca za
- 3:19oparcie krzesła, ten duży czy ten mały?
- 3:22Zapytała gabrysia, która właśnie układała poduszki w idealny
- 3:26stos. Duży mały jest na dach.
- 3:31Na dach gabrysia uniosła brwi, bazy nie mają dachu.
- 3:37Ta ma powiedział Miłosz. Z taką pewnością jakby budował
- 3:41bazy od 100 lat. Każda porządna baza ma dach i
- 3:45tajne wejście. I wyłożoną podłogę.
- 3:49Gabrysia pokiwała głową z szacunkiem, Miłosz wiedział, co
- 3:53mówi był starszy o 1,5 roku grał w szachy, rozwiązywał łamigłówki
- 3:58i budował z lego konstrukcję, na które babcia patrzyła z
- 4:01mieszanką podziwu i lekkiego strachu, że się zaraz zawalą.
- 4:06Laki wcisnął nos pod koc i wylądował w środku bazy z ogonem
- 4:10miotającym na wszystkie strony laki pisnęła, gabrysia zepsułeś
- 4:16filar. Wow odpowiedział laki, co
- 4:20oznaczało mniej więcej filar był za słaby to wina filaru.
- 4:26W kącie pokoju na starym fotelu dziadka siedział ktoś jeszcze
- 4:31mały czekoladowy z wafelkową czapeczką na głowie i wyrazem
- 4:35twarzy kogoś, kto właśnie obserwuje coś bardzo
- 4:38interesującego. Felek wafelek.
- 4:42Mmm mruknął poprawiając czapeczkę niezła konstrukcja,
- 4:47ale brakuje jednego. Miłosz zerknął na niego.
- 4:52Czego? Czegoś do roboty w środku
- 4:56powiedział felek. Każda baza potrzebuje misji,
- 4:59inaczej jest po prostu kopcem z pościeli.
- 5:02Miłosz zastanowił się. Gabrysia zastanowiła się laki
- 5:07nie zastanowił się, bo właśnie lizał poduszkę.
- 5:11A potem Miłosz powiedział magiczne słowo strych.
- 5:16I tak zaczęło się wszystko. Strychu dziadków był miejscem, w
- 5:20którym czas chował się między pudłami.
- 5:23Pachniało tu kurzem, starym drewnem i czymś jeszcze czymś
- 5:27korzennym, jakby ktoś dawno temu rozsypał tu cynamon i nigdy go
- 5:31nie zamiatał. Cały strych pachniał czasem i
- 5:35tajemnicą jak skrzynka z pralinkami, którą ktoś schował i
- 5:38zapomniał, gdzie Miłosz wszedł pierwszy, bo to on wymyślił
- 5:43gabrysia zaraz za nim, bo nie zamierzała czekać.
- 5:47Laki próbował wcisnąć się przez klapę w podłodze, ale utknął w
- 5:50połowie i musiał cofnąć z miną psa, którego właśnie zdradziły
- 5:55jego własne wymiary o jezusiu. Szepnął Miłosz.
- 6:00Przed nim pod starą płachtą w kolorze kawy z mlekiem stała
- 6:04skrzynia drewniana ciemna z metalowymi okuciami, które
- 6:09wyglądały jakby trzymały coś ważnego od bardzo dawna.
- 6:14Miłosz podniósł wieko, w środku leżała plansza drewniana,
- 6:19gładka, pachnąca korzeniami. Nie taka plastikowa z ruchomymi
- 6:24elementami, jakie kupuje się w sklepie z zabawkami.
- 6:27Ta wyglądała jak coś, co ktoś wyrzeźbił ręcznie, z
- 6:30cierpliwością i z jakimś celem. Na środku planszy wyryte były 3
- 6:35symbole, serce, gwiazda i tarcza.
- 6:40Linie między nimi tworzyły ścieżki, które kręciły się i
- 6:43plątały. Jakby ktoś narysował mapę
- 6:45labiryntu, który prowadzi w 3 różne strony na raz, a obok
- 6:49plansz w małej przegródce leżały drewniane pionki.
- 6:54Małe figurki w kształcie pierniczków.
- 6:57To wygląda jak gra z 1000 lat powiedział Miłosz, przesuwając
- 7:02palcem po wyrzeźbionych liniach albo jak gra, na którą ktoś
- 7:06czekał. Dodał cicho felek, który zdążył
- 7:09już wejść na strych i stał teraz za nimi z głową przechyloną na
- 7:13bok. Widzicie te symbole, serce,
- 7:17gwiazda, tarcza jakby ktoś pytał, co zabierzesz ze sobą w
- 7:21podróż? Gabrysia wzięła plansze za
- 7:24brzeg, zabieramy ją do bazy. Nie pytała oznajmiła.
- 7:30I tak drewniana plansza stara jak zapach cynamonu na strychu
- 7:34zjechała na dół prosto na podłogę, bazy z koców i
- 7:38poduszek. Miłosz rozłożył ją między
- 7:40krzesłami, gabrysia, poukładała, pionki, laki wcisnął nos między
- 7:45planszę a podłogę i parsknął coś do łaskotało.
- 7:50A potem stało się to, co zmienia wszystko.
- 7:54Gabrysia sięgnęła po swoją maskotkę pierniś pluszowego
- 7:58pierniczka, którego trzymała pod poduszką na co dzień Miłosz
- 8:01podniósł swojego pierniczka z kieszeni bluzy 2 identyczne
- 8:06maskotki piernikowe, miękkie z lukrowymi oczkami i serduszkami
- 8:11wyszytymi na brzuchach mogą być pionkami.
- 8:15Powiedziała gabrysia i postawiła piernik na planszy.
- 8:18Dobry pomysł. Przyznał Miłosz i postawił
- 8:22pierniczka obok obie maskotki stały teraz na środku planszy
- 8:26tuż przy 3 symbolach przez ułamek sekundy nic się nie
- 8:30działo, a potem plansza zaczęła świecić.
- 8:35Najpierw delikatnie jak żarzący się węgielek, potem mocniej.
- 8:41Linie na planszy rozbłysły złotem, symbole za migotały, a
- 8:45zapach ten korzenny zapach ze strychu nagle uderzył tak mocno,
- 8:50jakby ktoś otworzył piec pełen świeżo upieczonych pierników.
- 8:55O Jezus, marius krzyknęła, gabrysia, zwariowałaś?
- 9:00Wrzasnął Miłosz, choć nie bardzo wiedział, do kogo to mówi laki
- 9:04zaszczekał. Felek poprawił wafelkową
- 9:08czapeczkę i powiedział tylko jedno.
- 9:12A potem światło eksplodowało bum albo raczej bium krach, pyk
- 9:20takie dźwięki nie mają oficjalnej nazwy, bo zwykle nie
- 9:23zdarzają się w bazach z koców i poduszek, a jednak tym razem
- 9:28właśnie to się stało. Gabrysia poczuła, jakby ktoś
- 9:32chwycił ją za środek brzucha i szarpnął do góry, a potem w dół,
- 9:36a potem trochę na ukos. Jakby podróżowała po zjeżdżalni,
- 9:41która nie mogła się zdecydować, w którą stronę prowadzi.
- 9:44Miłosz zacisnął oczy i poczuł, jak kręci mu się w głowie
- 9:48mocniej niż na najszybszej karuzeli.
- 9:51Laki zaskoczyła krótko, a potem zamilkł, bo psy potrafią być
- 9:55dzielne, kiedy trzeba. Felek przytrzymał wafelkową
- 10:00czapeczkę obiema rękami i pomyślał, no to wpadliśmy.
- 10:04Potem Cisza i miękkie lądowanie miękkie jak poduszka zbitej
- 10:10śmietany. Gabrysia otworzyła oczy
- 10:13pierwsza. Gdzie?
- 10:16Zaczęła nie dokończyła, bo to co zobaczyła zabrało jej słowa.
- 10:22Stali pośrodku ścieżki. Ale niezwykłejścieżki z kamieni
- 10:27albo piasku taścieżka była z cynamonu brązowa, pachnąca,
- 10:32chrupiąca pod stopami jak suche liście po pierwszym mrozie.
- 10:37Po obu stronach rosły drzewa, ale nie drzewa z liśćmi i korą.
- 10:41Drzewa z piernik, owego ciasta z gałęziami z lukru i goździkami
- 10:46zamiast owoców niebo nad nimi miało kolor karmelowy, jak
- 10:50ciepła polewa rozlana od horyzontu do horyzontu i
- 10:55pachniało imbirem, gałką muszkatołową, cynamonem, ale pod
- 11:00tymi zapachami czaił się jeszcze jeden nieproszony.
- 11:04Gorzki jak spalona kawa jak herbata, do której zapomniałeś
- 11:08wsypać cukier o jezusiu szepnął Miłosz to jest.
- 11:14Piernik landia rozległ się cieniutki głosik.
- 11:19Gabrysia spojrzała w dół naścieżce tuż przy jej stopach
- 11:23stał maleńki pierniczek, nie drewniany pionek, nie pluszowa
- 11:28maskotka, żywy, ruchliwy pierniczek z lukrowymi oczkami,
- 11:33które mrugały i serduszkiem na brzuchu, które lekko pulsowało
- 11:37ciepłym blaskiem. Pierniś krzyknęła gabrysia
- 11:42nareszcie pisnęła piernik podrygując na swoich
- 11:46piernikowych nóżkach czekałam na was ochrasznie długo czekałam.
- 11:52Gabrysia uklękła i wyciągnęła obie ręce piernić podbiegła na
- 11:57swoich maleńkich piernikowych nóżkach, trochę chwiejnie trochę
- 12:01jak dziecko, które właśnie nauczyło się chodzić i wskoczyła
- 12:05prosto w dłonie. Gabrysi gabrysia przytuliła ją
- 12:09do piersi mocno ciepło, tak jak przytulała ją co wieczór przed
- 12:14snem. Ale teraz pierniś odpowiedziała.
- 12:18Jej lukrowe rączki objęły palec gabrysi, serduszko na brzuchu za
- 12:22pulsowało cieplej i maleńki głosi krzepną tęskniłam.
- 12:28O Jezus, marius szepnęła gabrysia z oczami wielkimi jak
- 12:32piernikowe talerzyki. Ty jesteś prawdziwa.
- 12:37Obok nich stał drugi pierniczek, trochę spokojniejszy z oczkami
- 12:42zmrużonymi jak u kogoś, kto właśnie przeliczył coś w głowie
- 12:45i wynik mu się nie spodobał. Potrzebujemy was powiedział
- 12:50pierniczek poważnie, naprawdę bardzo was potrzebujemy.
- 12:56Miłosz kucnął i wyciągnął rękę pierniczek wskoczył mu na dłoń
- 13:00lekki jak listeczek. Pierniczek szepnął, Miłosz, ty
- 13:06gadasz? Pierniczek stanął na jego dłoni,
- 13:10wyprostował się i poprawił nieistniejącą krawatkę z lukru z
- 13:15miną maleńkiego profesora, który właśnie wyszedł zza katedry.
- 13:20Mówię od zawsze od paru tylko w waszym świecie nie da się tego
- 13:25usłyszeć. Miłosz patrzył na niego przez
- 13:28chwilę z mieszanką zdumienia, niedowierzania i czegoś jeszcze
- 13:33coe. Sześcioletni chłopcy zwykle
- 13:35ukrywają, bo uważają, że są za duzi.
- 13:38A potem ostrożnie delikatnie zamknął nad pierniczkiem drugą
- 13:43dłoń, jakby chronił motyla. Albo coś jeszcze cenniejszego.
- 13:50O jezusiu szepnął, to jest prawdziwe.
- 13:55Pierniczek wtulił się w zagłębienie jego dłoni i
- 13:57mruknął. Prawdziwsze niż myślisz.
- 14:02Laki w tym czasie stał przed lukrowym płotem i robił jedyną
- 14:05rzecz jaką pies w świecie z pierników mógłby robić.
- 14:09Próbował go polizać i sądząc po minie, smak mu się podobał.
- 14:15Felek rozglądał się powoli wafelkowe nozdrza zatrzepotały.
- 14:21Mm mruknął piękne miejsce, ale coś tu nie gra.
- 14:26Te kolory powinny być jaśniejsze, prawda przesunął
- 14:30dłonią po ścianie najbliższego lukrowego domku.
- 14:33Lukier był popękany, kruchy. I ten zapach goryczki, jakby
- 14:38ktoś zostawił tu coś, co nie powinno być.
- 14:43Piernik przytaknęła smutno bo tak jest nasz świat zanika i
- 14:48dlatego was wezwaliśmy. Chodźcie powiedział pierniczek,
- 14:53musimy wam coś pokazać. Szliścieżką z cynamonu, która
- 14:58prowadziła w głąb pierniklandii im dalej tym więcej widzieli i
- 15:03tym więcej rozumieli, że ten świat jest chory.
- 15:06Piernikowe mostki nad strumykami z lukru zwisały krzywo, jakby
- 15:11nie miały siły się trzymać goździkowe latarnie przyścieżce
- 15:15ledwo mi gotały na jednej z ławek wyrzeźbionej z imbirowego
- 15:19ciasta siedział mały pierniko lód z głową opartą na dłoniach,
- 15:24nie ruszał się, nie reagował. Czy on śpi?
- 15:31Zapytała cicho gabrysia. Nie szepnęła piernik, on gaśnie
- 15:37tak jak my wszyscy. I wtedy go zobaczyli.
- 15:42Wielki młyn przypraw stał w centrum pierniklandii jak serce
- 15:47w środku ciała ogromna kolosalna maszyneria z piernik owego
- 15:51drewna, a ryżowych kół zębatych i rur z lukru.
- 15:56Miał kształt wielkiego cylindra z 4 bocznymi komorami, każda w
- 16:00innym kolorze złota, ciemnobrązowa, rdzawo,
- 16:05cynamonowa i jasno żółta. Z góry wyrastały kominy z
- 16:09cynamonowej kory, a u podstawy kręciły się, a raczej powinny
- 16:14się kręcić ogromne tryby, bo teraz młyn stał nieruchomo
- 16:19cichy, martwy, jakby ktoś wyłączył mu serce, wyglądał jak
- 16:25tort weselny, z którego ktoś wyjął warstwę piękny, ale krzywy
- 16:30i niekompletny. To jest wielki młyn przypraw
- 16:35powiedział pierniczek, wskazując łapką mieli korzenie i
- 16:38przyprawy. A ich aromat przenikał do
- 16:41waszego świata. Dzięki niemu pierniki u waszej
- 16:44babci pachniały tak, że aż się ślini liście.
- 16:49Miłosz podszedł bliżej i przyjrzał się komorom. 4 komory
- 16:54policzył jak 4 jak 4 filary piernikowego smaku dokończył
- 17:00pierniczek z uznaniem w głosie. Słodycz, gorycz, korzenie i
- 17:06kwasek. Każda komora odpowiada za jeden
- 17:09smak, każda mieli inny rodzaj przyprawy i wszystkie muszą
- 17:13działać razem, żeby aromat był pełny jak silnik z 4 cylindrami
- 17:18bez jednego nie ruszy. Gabrysia stanęła przed złotą
- 17:22komorą komorą słodyczy. Była otwarta w środku 3 puste
- 17:28gniazda jak dziury powyrwanych zębach.
- 17:31Tu coś było powiedziała. Tryby wyjaśnił pierniczek 3
- 17:37słodkie tryby, tryb serca, tryb rozumu i tryb odwagi.
- 17:43Ktoś je wyrwał i ukrył w 3 piernikowych miastach miastach.
- 17:47Kto zapytał Miłosz? Piernik i pierniczek wymienili
- 17:52spojrzenia. To nie było łatwe pytanie.
- 17:56Gorzka gertruda powiedziała w końcu pierniś, a jej głos
- 18:00zadrżał jak lukrowa szyba w przeciągu.
- 18:04Kim jest gorzka gertruda, felek zmarszczył wafelkowe czoło jest
- 18:10goryczką powiedział pierniczek dosłownie jest uosobieniem
- 18:15gorzkiego smaku. Kiedyś była częścią Wielkiej
- 18:18receptury, słodycz, gorycz, korzenie i kwasek razem tworzyły
- 18:23piernikowy aromat. Ale pierniczek zawahał się.
- 18:30Wszyscy kochali słodycz, fanfary, pieśni, święta,
- 18:34wszystko dla słodyczy, a gorycz gorycz miała ciszę.
- 18:39Nikt nie upiekł piernika i nie powiedział jaki wspaniały,
- 18:43gorzki smak. I dlatego ukradła tryby.
- 18:47Zdziwił się Miłosz, wyrwała je z młyna i schowała jeden w
- 18:52piernikowym mycie. Linie, drugi w piernikowym
- 18:55Poznaniu. Trzeci w piernikowym Wrocławiu.
- 18:59Bez nich komora słodyczy nie działa, a bez słodyczy młyn
- 19:03stoi. Felek stał w milczeniu marszcząc
- 19:08wafelkowe czoło tak mocno, że czapeczka mu się przekrzywiła.
- 19:13Mm mruknął, tu coś się nie zgadza.
- 19:16Dlaczego ktoś miałby wyrywać tryby z własnego młyna?
- 19:19To tak jakby wyrywać koło z własnegoroweru, na którym się
- 19:22jedzie, skoro gertruda jest częścią tego świata.
- 19:27Bo nikt jej nie zauważał szepnęła pierniś.
- 19:31A kiedy ktoś przez bardzo długi czas jest niewidoczny, robi coś
- 19:35głupiego, żeby ktokolwiek spojrzał.
- 19:40Cisza. Gabrysia przytuliła piernik do
- 19:43piersi, maskotka była ciepła, ale słabsza niż powinna.
- 19:48Jej lukrowe serduszko pulsowało wolniej.
- 19:52A jeśli młyn nie ruszy? Zapytała cicho.
- 19:56Pierniczek opuścił łapki. To my zgaśniemy ja i pierniś i
- 20:01wszyscy inni mieszkańcy pierniklandii staniemy się
- 20:05głuchymi maskotkami takimi, które nie słyszą kiedy dziecko
- 20:09do nich mówi. Nie czują kiedy je ktoś
- 20:12przytula, nie odpowiadają ciepłem.
- 20:15Gabrysia popatrzyła na piernik z oczami tak szeroko otwartymi, że
- 20:19zmieściłby się w nich cały piernikowy świat nie
- 20:24powiedziała, nie dopuścimy do tego.
- 20:28Felek poprawił czapeczkę i wyprostował się dobra 3 tryby 3
- 20:33miasta na czekoladowym tropie. Ruszamy, bo kiedy jest potrzeba,
- 20:38nawet wafel daje radę. Nikt się nie zaśmiał, ale
- 20:45wszyscy poczuli, że coś drgnęło. Jakaś odwaga, która chwilę temu
- 20:50jeszcze spała, właśnie się obudziła.
- 20:54A Miłosz zanim ruszyli, zerknął Jeszcze raz na młyn na 4 komory
- 21:00złota z pustymi gniazdami. Rdzawo cynamonowa i jasno żółta,
- 21:06nieruchome, ale całe i ciemnobrązowa komora gorzkiego
- 21:11smaku też wyglądała na pustą, ale o tym nikt jeszcze nie
- 21:15mówił. Piernikowy mycielin wyglądał jak
- 21:18dom dziadków, gdyby dom dziadków upiekł się w piekarniku, domek z
- 21:24ciasta imbirowego, ogród z lukrowymi kwiatami i
- 21:27piaskownica. Ale nie taka zwykła z piaskiem i
- 21:30łopatkami. Ta piaskownica była wielka jak
- 21:33boisko i nie miała piasku miała ściany.
- 21:38Ściany z piernikowego ciasta. Wysokie grube jak tabliczki
- 21:43czekolady postawione na sztorc pachnące, ustawione w labirynt,
- 21:48który kręcił się i plątał, jakby ktoś zbudował go po to, żeby
- 21:52nikt nie trafił do środka za pierwszym razem.
- 21:55Tryb serca jest tam w głębi powiedział pierniczek, skazując
- 22:00łapką środek labiryntu. Jego serduszko zabłysło lekko
- 22:03cieplej. Czuje go im bliżej, tym bardziej
- 22:07świeci. Felek zmrużył oczy.
- 22:11Ale żeby się dostać do środka, trzeba przejść przez to wskazał
- 22:15na labirynt, a coś mi mówi, że ten ktoś, kto schował tryb, nie
- 22:20ułatwił drogi. Gertruda lubi pułapki,
- 22:25potwierdziła pierniś gorzkie pułapki.
- 22:29Miłosz stanął przed wejściem do labiryntu i zmierzył go
- 22:32wzrokiem, jakby planował partię szachów.
- 22:35Dobra powiedział, ja i gabi wchodzimy, felek, ty z laki,
- 22:39idźcie wzdłuż ściany i szukajcie innego wejścia pierniś i
- 22:43pierniczek prowadźcie. Wasze serduszka są kompasem,
- 22:48felek skinął głową z uznaniem niezły Plan stratęszku słodkie
- 22:53myślenie to rozwiązanie. Weszli i od razu zaczęły się
- 22:57kłopoty, ściany się ruszały, nie gwałtownie, raczej wolno, ciężko
- 23:04z głębokim basowym chrupnięcie em, jakby ktoś łamał ogromny
- 23:09piernik pod ziemią, ale ruszały się na tyle szybko, żeby
- 23:13ścieżka, którą przeszłeś sekundę temu nagle nie istniała.
- 23:18Uwaga krzyknął Miłosz odskakując w bok, gdy ściana z ciemnego
- 23:23ciasta przesunęła się tuż obok niego.
- 23:26Z pęknięcia w podłodze trysnął gorzki syrop ciemny, lepki,
- 23:31pachnący jak spalona herbata. Rozprysnął się po ścianach i po
- 23:36butach gabrysi. Twój pisnęła strasznie gorzki.
- 23:42To pułapki gertrudy powiedział pierniczek stojąc na dłoni
- 23:46miłosza. Gorzki syrop spowalnia, nie
- 23:49dotykajcie go za dużo. Laki gdzieś za ścianą zaszczekał
- 23:55ostro. Jego wzmocniony piernikowy nos
- 23:58tropił zapach trybu, jak najlepsza lornetka tropi
- 24:01światło. Felek biegł za nim przeskakując
- 24:04kałuże syropu z gracją, jakiej nie spodziewałbyś się po kimś
- 24:08zrobionym z wafelka i czekolady. Gabrysia zatrzymała się.
- 24:14Stała pośrodku labiryntu, wokół niej ściany przesuwały się wolno
- 24:19i nagle usłyszała głos. Ale nie z ich strony ściany.
- 24:24Z drugiej. Hej, wołał felek gdzieś
- 24:30zapiernik ową ścianą, jego głos brzmiał, przytłumiony, jakby
- 24:34mówił przez poduszkę z ciasta. Hej, słyszycie mnie?
- 24:40Felku krzyknął, Miłosz, gdzie jesteś?
- 24:45Z drugiej strony. Laki znalazł boczne przejście
- 24:49biegniemy równolegle do was, ale posłuchajcie te ściany obserwuje
- 24:54je z zewnątrz i one nie ruszają się przypadkowo.
- 24:59Gabrysia zamknęła oczy. Powiedziała.
- 25:04Posłuchaj. Miłosz zamilkł i usłyszał.
- 25:10Bum bum bum bum. Cichy, głęboki dźwięk, nie huk,
- 25:19nie trzask, raczej puls, regularne uderzenie jakby gdzieś
- 25:24pod ziemią biło serce. Wielkie wolne, piernikowe serce.
- 25:31Słyszysz to felku? Krzyknęła gabrysia przez ścianę
- 25:35słyszę od krzyknął felek, to puls.
- 25:39Te ściany poruszają się w jego rytmie.
- 25:42Widzę to z zewnątrz, bum. Idą w lewo, bum, pauza, bum idą
- 25:47w prawo. Nieprawdaż?
- 25:51Szepnęła gabrysia z oczami wciąż zamkniętymi to bije, jak serce.
- 25:56Ściany poruszają się w tym samym rytmie.
- 25:59Miłosz zmarszczył brwi policzył. Bum, ściana idzie w lewo, bum
- 26:06pauza, bum, ściana idzie w prawo bum pauza, masz rację krzyknął.
- 26:13To jest rytm jak w muzyce trzeba iść w takt.
- 26:17Dokładnie ryknął felek. Z drugiej strony my z laki
- 26:21idziemy w tym rytmie po zewnętrznej ścieżce spotykamy
- 26:24się na środku, na czekoladowym tropie razem.
- 26:29Gabrysia wyciągnęła rękę do miłosza.
- 26:32Razem. Złapali się za dłonie.
- 26:37Piernik i pierniczek przyczepili się do ich ramion jak malutkie
- 26:40plecaczki i ruszyli bum krok w lewo, bum stój bum krok do
- 26:46przodu, bum, przeskok nad strugą syropu.
- 26:50Ściany przesuwały się wokół nich, ale teraz w rytmie nie
- 26:55uderzały. Jakby labirynt.
- 26:57Rozpoznał, że ktoś zrozumiał jego język.
- 27:00Gabrysia liczyła uderzenia, Miłosz wyznaczał kierunek, a ich
- 27:04kroki lewe nogi naraz prawe naraz brzmiały jak tańczenie z
- 27:09labiryntem, zamiast walczenia z nim.
- 27:13Bum krok komendę ował Miłosz bum skok śmiała się gabrysia i tak
- 27:20ściana po ścianie, pułapka po pułapce, krok za krokiem w rytm
- 27:24piernikowego serca dotarli do środka.
- 27:29Na środku labiryntu, na małym postumencie z lukru leżał tryb
- 27:33serca złoty trybik w kształcie serduszka.
- 27:38Mały mieścił się w dłoni dziecka, ale świecił tak ciepło,
- 27:42że powietrze wokół niego drżało jak nad ogniskiem.
- 27:46Gabrysia podeszła pierwsza, wyciągnęła rękę, palce dotknęły
- 27:51złotej powierzchni i fala ciepła przeszła przez nią od stóp do
- 27:55czubka głowy. Jak kubek gorącego kakao wypity
- 27:58od środka. Pierś na jej ramieniu nagle
- 28:02rozjaśniła się lukrowe oczka rozbłysły serduszko za pulsowało
- 28:07żywiej na jedną krótką chwilę maskotka wyglądała jak kiedyś
- 28:13zanim świat zaczął gasnąć. Mamy to pierwszy tryb pierwszy
- 28:20strzech krzyknął Miłosz z triumfem.
- 28:23I wtedy z bocznego przejścia tego, które laki wytropią nosem,
- 28:28wbiegł felek z psem u boku, obaj trochę zdyszani, obaj pokryci
- 28:32cynamonowym pyłem, ale cali. Ha sapnął felek, poprawiając
- 28:39przekrzywioną czapeczkę. Dotarliśmy.
- 28:42Laki znalazł skrót przez boczny korytarz, ale tylko dlatego, że
- 28:46szliśmy w tym samym rytmie co wy.
- 28:48Na czekoladowym tropie razem działa lepiej.
- 28:52Laki otrzepał się z cynamonu i zaszczekał z dumą jakby chciał
- 28:56powiedzieć to ja tu Jestem bohaterem.
- 28:59A potem felek zamilkł, bo na ścianie naprzeciwko pojawił się
- 29:04cień. Nie cień drzewa, nie cień,
- 29:08chmury, cień kogoś długi, chudy z pękniętą Koroną na głowie.
- 29:16Cień nie ruszał się. Nie atakował.
- 29:20Stał, jakby ktoś namalował go na piernikowej ścianie atramentem z
- 29:24gorzkiej czekolady, a potem przemówił.
- 29:30Głos był cichy, gorzki, jak herbata bez cukru, ale nie
- 29:34złośliwy, raczej zmęczony. Udało wam się odkryć rytm
- 29:39labiryntu sprytnie i macie tryb serca i co z tego?
- 29:45Gabrysia zacisnęła palce na trybie.
- 29:48Słodycz bez goryczki ciągnął cień.
- 29:51To lukier na niczym ozdoba bez ciasta, uśmiech bez powodu
- 29:56możecie zbierać tryby do końca świata, ale jeśli nie
- 29:59zrozumiecie, dlaczego je zabrałam.
- 30:03Cień drgnął Korona na jego głowie pęknięta krzywa przez
- 30:08chwilę wyglądała jak coś, co kiedyś było piękne.
- 30:13To nic się nie zmieni. I zniknął, rozpłynął się w
- 30:17ścianie jak gorzki zapach w wietrze.
- 30:20Cisza. Laki za skomlał cicho pierniś
- 30:24wtuli ła się w szyję gabrysi. Pierniczek milczał z miną kogoś,
- 30:29kto właśnie przeliczył coś w głowie i wynik znów mu się nie
- 30:33spodobał. Felek stał nieruchomo przez
- 30:36dłuższą chwilę, potem poprawił wafelkową czapeczkę i powiedział
- 30:40coś, czego nikt się nie spodziewał.
- 30:44Na czekoladowym tropie ta wiedźma nie chce nas zatrzymać.
- 30:50Miłosz spojrzał na niego. A co chce?
- 30:54Żebyśmy coś zrozumieli powiedział felek cicho i to mnie
- 30:59niepokoi bardziej niż pułapki, bo pułapki da się ominąć.
- 31:03A pytanie, na które nie znasz odpowiedzi?
- 31:06To zostaje z tobą. Gabrysia spojrzała na tryb serca
- 31:12w swojej dłoni złote serduszko, pulsowało ciepłem.
- 31:17Słodycz bez goryczki to lukier na niczym powtórzyła szeptem,
- 31:21jakby chciała to zapamiętać. Nie wiedziała jeszcze, że te
- 31:25słowa wrócą do niej i że będą kluczem do wszystkiego.
- 31:29Z labiryntu wybiegli szybko, bo labirynt, który rozpoznał ich w
- 31:33rytmie serca, teraz otwierał imścieżkę jak dywan powitalny
- 31:38ściany rozsuwały się grzecznie syrop nie tryskał, a laki biegł
- 31:42przodem z ogonem wystawionym jak flaga zwycięstwa.
- 31:46Musimy dotrzeć do Poznania. Powiedział pierniczek, wskazując
- 31:50łapką na wschód. Tam jest drugi tryb, tryb
- 31:54rozumu. A potem do Wrocławia dodała
- 31:58pierniś tryb odwagi. O jezusiu to przecież daleko
- 32:05stwierdził Miłosz za daleko, żeby iść pieszo odpowiedział
- 32:09pierniczek z troską, ale jest coś szybszego, piernikowa kolej.
- 32:15Szli szybkim krokiem, prawie biegiem cynamonowąścieżką, która
- 32:19prowadziła przez lukrowe przedmieścia piernikowego.
- 32:22Mycie lina mijali puste uliczki, zamknięte kramy z piernikowymi
- 32:27ozdobami i fontannę, z której kiedyś pewnie tryskał lukier, a
- 32:31teraz stała sucha i popękana, aż dotarli do dworca piernikowy.
- 32:37Dworzec wyglądał jak miniatura prawdziwego dworca, ale z
- 32:41ciasta. Peron z imbiru, dach z wafli, a
- 32:45na tablicy odjazdów zamiast miast nazwy jak z przepisu
- 32:49piernikowy Poznań. Tor cynamonowy piernikowy,
- 32:53Wrocław, tor goździkowy, piernikowy mycielin tor domowy,
- 32:59a na torze stała lokomotywa. Nie byle jaka piernikowy parowóz
- 33:05z cynamonowym kominem z kołami zany wyżowych gwiazdek i kotłem
- 33:10z którego buchał dym pachnący goździkami wyglądał jak stary
- 33:15szlachetny pociąg taki, który widział więcej niż nie jeden
- 33:18podróżnik, ale mknie po cynamonowych szynach jak metro i
- 33:22ma w sobie duszę odkrywcy. Na platformie maszynisty stał
- 33:27pan pieczony. Był to piernik kolud o twarzy
- 33:31okrągłej jak bułeczka z wąsami z lukru i czapką z ciasta
- 33:35kruchego. Miał ręce umazane mąką i oczy
- 33:38jak rodzynki, małe, ciemne, ale pełne wesołości i mówił w rymach
- 33:45wyłącznie. Oho, podróżni widzę was z dala,
- 33:50zawołał wychylając się z kabiny wsiadajcie śmiało nie stójcie
- 33:54jak lody, bo pociąg rusza, nim piernik wystygnie z mody.
- 33:58Miłosz spojrzał na gabrysie. Czy on właśnierymuje
- 34:04potwierdziła gabrysia? Cały czas dopowiedzieli pierniś
- 34:08i pierniczek chórkiem kto wsiada jedzie kto stoi żałuje.
- 34:14A kto mi zegarek liże tego laki całuje?
- 34:18Dodał pan pieczony pukając w zegarek z lukru wsiedli felek
- 34:22pomógł gabrysi wciągnąć laki przez drzwi wagonu, bo pies
- 34:26oczarowany zapachem pierniklandii próbował
- 34:29jednocześnie wsiąść i polizać drzwi.
- 34:33Pierniczki i pierniczek usadowili się na oparciu ławki
- 34:35jak 2 malutkie maskotki piloci. Trzymajcie się mocno, bo lecim
- 34:40jak z pieca, kto puści poręcz ten w imbir się wkręca, ryknął
- 34:45pan pieczony gwizdek i lokomotywa ruszyła.
- 34:52Najpierw wolno z cichym chrup chrup chrup cynamonowych szyn
- 34:56pod kołami, potem szybciej i szybciej i szybciej.
- 35:03Pociąg wjechał w cynamonowy tunel, ciemny, pachnący tak
- 35:08intensywnie cynamonem, że felek musiał przytrzymać wafelkowy
- 35:12nos, żeby nie kichnąć iskry leciały Spodku jak pomarańczowe
- 35:16świetliki. Za tunelem lukrowy wiadukt
- 35:20wysoko nad doliną z imbirowego ciasta, potem most nad rzeką z
- 35:25syropu klonowego, która leniwie płynęła w dole.
- 35:29Gabrysia wyjrzała przez okno i zaśmiała się pierwszy raz od
- 35:33dłuższego czasu. To jest jak kolejka górska, ale
- 35:38pachnąca. Miłosz też się uśmiechnął, choć
- 35:41próbował tego nie okazywać, bo stratedzy nie powinni się
- 35:45uśmiechać w trakcie misji. Ale ta jazda była zbyt szalona,
- 35:49żeby się nie uśmiechać. Laki wcisnął nos przez okno i
- 35:53szczekał z radości uszyło potały mu na wietrze jak 2 miękkie
- 35:58skrzydła. Felek oparł się o ścianę wagonu
- 36:01i odetchnął. Chwila oddechu mruknął na
- 36:06czekoladowej fali. Zaraz wszystko się ocali i przez
- 36:10kilka minut w mknące i lokomotywie w tunelu z cynamonu
- 36:14z wiatrem pachnącym goździkami we włosach było dobrze, po
- 36:19prostu dobrze, ale chwile oddechów pierniklandii nie
- 36:22trwają. Długo trzask lokomotywa
- 36:26szarpnęła tak gwałtownie, że gabrysia spadła z ławki.
- 36:30Miłosz złapał się poręczy, a laki przejechał po podłodze.
- 36:34Bonu jak futrzana piłka na lodowisku światła zamigotały.
- 36:38Zgasły. Zapaliły się na chwilę i znów
- 36:42zgasły. Z ostatniego wagonu powiał
- 36:45wiatr. Ale niezwykły wiatr lodowaty,
- 36:50gorzki, taki, który nie niesie zapachu kwiatów ani deszczu,
- 36:55tylko pustkę, jak oddech lodówki, w której ktoś zostawił
- 36:59otwartą kawę. Co się dzieje?
- 37:03Krzyknął Miłosz. Pan pieczony wypadł z kabiny z
- 37:06miną ciastka, które właśnie spadło z blaszki.
- 37:10Szyny się kleją, tory w syropie, ktoś nam nasypał goryczki na
- 37:15stopy. Zawołał pan pieczony ani do
- 37:18przodu, ani do tyłu. Stoimy jak piernik, co się
- 37:21najadł kisielu. Felek podszedł do okna i
- 37:25wychylił się to, co zobaczył, sprawiło, że jego pralinkowe
- 37:28serce stuknęło głośniej, a przez jego wafle przelała się fala
- 37:32słodkiego niepokoju. Na torach.
- 37:35Może 100 m przed nimi stał ktoś wysoka postać chuda z
- 37:42ciemnobrązowego prawie czarnego ciasta jak piernik, który został
- 37:46za długo w piekarniku. Na głowie piernikowa Korona z
- 37:52pęknięciem pośrodku. Jakby ktoś kiedyś złamał ją na
- 37:56pół i próbował skleić, ale się nie udało.
- 37:59Wyglądała jak wiedźma z baśni, ale nie taka co straszy i
- 38:03chichocze raczej taka co patrzy na ciebie i mówi coś, czego nie
- 38:07chcesz słyszeć, bo wiesz, że ma trochę racji.
- 38:11To była gorzka gertruda. Nie stała sama wokół niej na
- 38:17torach na szynach na nasypie siedziały, skakały, wiły się
- 38:22dziesiątki małych stworzonek, ciasteczkowe, chochliki małe,
- 38:26gorzkie pierniczki o krzywych uśmiechach i oczach jak czarne
- 38:31porzeczki. Gertruda uniosła dłoń.
- 38:34Gorzki pył posypał się z jej palców jak ciemna mąka.
- 38:38I przemówiła gorzką prawdę, bo tylko taką znała.
- 38:43Myśleliście, że to będzie łatwe, że weźmiecie tryby i wrócicie do
- 38:47domu i wszystko będzie słodkie? Jak lukier na torcie?
- 38:52Jej głos był spokojny, nie krzyczała, nie groziła, mówiła.
- 38:57Tak jak mówi ktoś, kto jest zmęczony udawaniem, że wszystko
- 39:01jest w porządku. Słodycz trzeba sobie zasłużyć
- 39:05powiedziała, bo inaczej nie smakuje inaczej jest tylko
- 39:09cukrem bez znaczenia. Pierni się zadrżała na ramieniu
- 39:14gabrysi. Pierniczek na kolanach miłosza
- 39:17skulił się jak liść na wietrze, a gorzki wiatr wiał coraz
- 39:21mocniej i wtedy felek poczuł coś na swoim czekoladowym ramieniu.
- 39:27Gorzki wiatr niósł ze sobą coś więcej niż tylko zapach ciemne
- 39:32drobinki maleńkie jak pyłki kwiatowe, ale ciężkie jak żal
- 39:36wirowały w powietrzu wokół gertrudy i jej chochlików.
- 39:41Osiadały na szybach wagonu na ławkach na lukrowej podłodze,
- 39:46wszędzie cieniutka warstwa gorzkiego pyłu.
- 39:50Gabrysia otarła drobinki z ramienia Miłosz strzepnął je z
- 39:54włosów na ludzkich ciałach, pył po prostu osiadał jak kurz,
- 39:59który da się zetrzeć. Ale na felku na czekoladowym
- 40:05ciele felka pył reagował jak magnes przyciąga metal jak
- 40:09deszcz wsiąka w ziemię. Gorzki pył dotknął czekolady i
- 40:14zmienił się. Z suchego pyłu w gęstą, ciemną,
- 40:18lepką substancję gorzką polewę twardnieją są z każdą sekundą.
- 40:25O rany szepnął felek. Patrząc na swoje czekoladowe
- 40:29ręce, które powoli ciemniały i twardnienia oły pod warstwą
- 40:33gorzkiej polewy. Gorycz reaguje z czekoladą.
- 40:37To nie jest to nie jest dobre. Polewa rosła peł zła po jego
- 40:45dłoniach jak ciemna fala na łokciach na piersi na wafelkowej
- 40:49czapeczce, której rogi zaczęły twardnieć jak oblane smołą.
- 40:55Felku krzyknęła gabrysia. Felku russie wrzasnął Miłosz,
- 41:01łapiąc go za ramię, ale jego palce ze ślizgnęła się
- 41:04potwardniejącej polewie krusze się powiedział felek.
- 41:08Przez zaciśnięte zęby, walcząc z polewą, która pełzła mu ku szyi
- 41:13ku twarzy coraz wyżej. Lecz nie poddaje.
- 41:20Na torach W ciemności gertruda patrzyła jej chochliki, tańczyły
- 41:25na szynach jak małe gorzkie ogniki, a gorzki wiatr wiał
- 41:29coraz mocniej i coraz więcej ciemnych drobinek osiadało na
- 41:33felku i zamieniało się w polewe i polewa rosła.
- 41:39Laki szczekał jak szalony, skacząc dookoła felka próbując
- 41:43zlizać po lewe, ale cofał się kręcąc łbem, bo smak goryczki
- 41:47był zbyt silny nawet dla niego. Pierś miś na ramieniu gabrysi
- 41:52zadrżała i schowała twarz. Pierniczek na dłoni miłosza
- 41:57szepnął. Jeśli polewa dotrze do jego
- 42:00serca. Nie dokończył.
- 42:04Nie musiał każdy się domyślił, a polewa na felku rosła ciemna
- 42:10twarda. Nieubłagana.
- 42:15Była już na jego waflach na nogach na jego głowie.
- 42:19Felek patrzył na dzieci czekoladowymi oczami, które
- 42:23powoli znikały pod warstwą gorzkiej ciemności i powiedział
- 42:27ostatnie słowo, jakie zdążył wypowiedzieć, zanim polewa
- 42:30zamknęła mu usta. Uciekajcie.
- 42:35I na tym kończymy pierwszą część gabrysia i Miłosz dotarli do
- 42:39pierniklandii świata, w którym smaki mają głos, a pierniki mają
- 42:44serca. Znaleźli pierwszy tryb,
- 42:47usłyszeli gorzką prawdę odcienia na ścianie i wsiedli do
- 42:52lokomotywy, która miała ich zabrać do Poznania.
- 42:55Ale gorzka gertruda nie zamierza ułatwiać drogi i felek.
- 43:00Nasz czekoladowy bohater właśnie pokrywa się gorzką polewą, która
- 43:04twardnieje z każdą sekundą. Co zrobi Miłosz?
- 43:08Czy jego strategiczny umysł znajdzie wyjście?
- 43:12Co zrobi gabrysia czy jej serce podpowie coś, czego logika nie
- 43:17widzi i kim naprawdę jest gorzka gertruda złoczyńcom, który chce
- 43:22zniszczyć pierniklandię czy kimś, kto po prostu chce, żeby
- 43:26ktoś w końcu powiedział. Gorzki smak też jest ważny.
- 43:31Odpowiedzi w części drugiej felek wafelek i piernikowa gra
- 43:37gorzki trop na czekoladowym tropie do usłyszenia.