Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Hipno-Migot 🐾 bajka dla dzieci (Sardynki III) | Felek Wafelek (PFW_034)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski. Port jeszcze nie zasnął, koty
- 0:05uciekają do swoich zaułków, newy plotkują na dachach, a ktoś lub
- 0:11coś z zielonymi oczami nawiedza miasto portowe po zmroku.
- 0:19Zapraszam na odcinek felek wafelek i sardynkowa afera
- 0:23hipnomia got. To noc, w której wszystko może
- 0:28się zdarzyć koty, mewy i ktoś, kto wcale nie powinien trzymać w
- 0:33rękach sardynek. Czy felek odnajdzie odpowiedź
- 0:36zanim świt spłoszy tajemnice portu?
- 0:40Nie uprzedzajmy faktów, rozsiądźcie się wygodnie, weźcie
- 0:43kubek kakao czas rozwiązać tą sardynkową zagadkę.
- 0:49Jeżeli felek stał się już znajomym głosem w waszym domu,
- 0:52zaobserwujcie nasz kanał i zostawcie ocenę.
- 0:56To dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać dalej, a jeśli chcecie
- 1:00wesprzeć przygody felka, możecie postawić mu symboliczne kakao na
- 1:04patronite. Ten mały gest daje nam wielką
- 1:07moc do tworzenia kolejnych historii na czekoladowym tropie
- 1:11link znajdziecie w opisie, dziękuję, że jesteście częścią
- 1:14tego świata. Mewy rozproszyły się po niebie,
- 1:19koty uciekły w popłochu, a na placu została tylko Cisza, Cisza
- 1:24i on felek miałczewski koci detektyw w czekoladowej skórze.
- 1:30Oczy, które widział nie były zwykłymi, kocimi ślepia mi
- 1:34świeciły pustką zimne jak szmaragdy wrzucone do lodowatej
- 1:38wody to nie są oczy kota wyszeptał, a jego wąsy drżały
- 1:43niespokojnie, jakby same chciały go ostrzec.
- 1:47Księżyc zaczął powoli opuszczać niebo.
- 1:50Pierwsza noc właśnie minęła została jeszcze tylko jedna
- 1:55jedna jedyna, aby rozwiązać zagadkę, zanim Futro przyklei
- 1:59się do niego na zawsze na kocim tropie wyszeptał, czując jak
- 2:04czekoladowe serce dudni mu w piersi.
- 2:06Felek podciągnął ogon, wciągnął powietrze pełne soli i ryb i
- 2:11ruszył w głąb ciemnych zaułków. Za błyskiem tajemniczych oczu
- 2:16port jeszcze spał, ale spał niespokojnie.
- 2:20Wiatr szarpał linami, a stare szyldy z jękiem uderzały o
- 2:23ścianę. Klank w tym dźwięku czaiło się
- 2:28coś niepokojącego, jakby port próbował ostrzec felka, miał
- 2:32czeskim, użył oczy tam między beczkami błysk 2 zielone ślepia
- 2:40migotały jak szklane guziki, a potem znów zgasły.
- 2:44Nie dam się zgubić, wyszeptał pod wąsem i rzucił się w Pogoń.
- 2:50Najpierw przez niską bramę, gdzie musiał przygiąć ogon, żeby
- 2:54nie zahaczył o rdzawą kłódkę, potem wąskim zaułkiem, w którym
- 2:59pachniało starą rybą tak intensywnie, że aż w głowie mu
- 3:02się zakręciło. Chwilę później oczy pojawiły się
- 3:06w szczelinie między 2 murami mrugnęły i zniknęły.
- 3:10Jakby ktoś chował latarkę. Hej, stój, miał knął felek, ale
- 3:15echo tylko powtórzyło drwiąco. Miał miał.
- 3:25Za kolejnym rogiem chlub wpadł w kałuże.
- 3:29Woda prychnęła na wszystkie strony, a jego własne odbicie
- 3:32spojrzało na niego z dna kałuży zdziwione rozczochrane i całkiem
- 3:38kocie. Oj wafelku miał czeski w topiłeś
- 3:44się w klimat mruknął do siebie potrzebując łapy na dachach
- 3:49zaszumiało felek podniósł głowę oczy przeskoczyły z komina na
- 3:54komin, błysk, błysk, błysk jak świetliki grające w berka,
- 4:00ruszył za nimi przeskakując z beczki na skrzynkę ze skrzynki
- 4:04na mur. Uszy dygotały mu przy każdym
- 4:06skoku, a ogon próbował złapać równowagę.
- 4:10W pewnym momencie zatrzymał się przy stercie lin.
- 4:13Oczy zniknęły. Została tylko Cisza.
- 4:17Czyżby je stracił? Nie, nie, teraz wyszeptał, a
- 4:23wąsy poruszyły się jak kompas. Zielone oczy rozbłysły raz
- 4:27jeszcze wyżej, dalej na końcu nabrzeża.
- 4:32Felek zamarł tam majaczyła sylwetka opuszczonej latarni
- 4:36morskiej stara pochylona z czarnymi oknami, jak puste
- 4:41oczodoły, a w jednym z nich zielony błysk, który gasł i
- 4:45zapalał się jak oko potwora. Miałczewski cicho mruknął pod
- 4:50nosem wigrysy wskazały kierunek latarnia.
- 4:55Mruknął oczy, prowadzą mnie prosto do niej, poprawił Futro,
- 5:00ustawił ogon jak antenę i ruszył.
- 5:04Każdy krok odbijał się echem w pustych zaułkach.
- 5:07Tup tup. A gdzieś w Górze krążyła mewa
- 5:12skrzecząc cicho felek zacisnął zęby.
- 5:16Na czekoladowym kocim tropie czas Odkryć prawdę.
- 5:21Szepnął i podszedł do drzwi latarni, gdzie błyskające oczy
- 5:25zniknęły na dobre, stara i opustoszała latarnia morska
- 5:29wyglądała zdecydowanie tak, jak ma wyglądać kryjówka kogoś, kto
- 5:33nie chce być znaleziony. Felek wsunął się do środka przez
- 5:37szparę w drzwiach, a ogonem omiógł pajęczynę, która od razu
- 5:41przykleiła mu się do futra. Fuj, klej się jak karmel na
- 5:44patelni. Syknął próbując się otrzepać.
- 5:48Sala była pełna różnych przedmiotów.
- 5:51Wszędzie walały się dziwne pary okularów, leżały porozrzucane po
- 5:55kątach, jakby ktoś co chwilę konstruował nowy prototyp.
- 6:00W kącie spały nieruchome mewy, skrzydła miały ciężkie, a dzioby
- 6:04smutno spuszczone. Pośrodku zaś stała maszyna
- 6:07wielki twór z rur przewodów i migających żarówek pulsowała
- 6:12rytmem mik mik i wtedy rozległ się głos.
- 6:18Ha, gratuluję profesorze migocie rozbrzmiał donośnie.
- 6:23Ależ dziękuję profesorze migocie.
- 6:26Ten sam głos, lecz ciszej z inną nutą.
- 6:30Felek zmarszczył brwi to nie były 2 osoby.
- 6:34To był jeden człowiek. Profesor migot krążył wokół
- 6:40maszyny gestykulując, tak jakby siedział na Wielkiej scenie i
- 6:44prowadził rozmowę z niewidzialnym gościem.
- 6:47Jego włosy sterczały jak pióra rozczochranej, mewy, a w
- 6:51dłoniach trzymał okulary, które raz unosił w górę, a raz tulił
- 6:55jak skarb. Twój Plan działa bezbłędnie
- 6:59zakrzyknął donośnie. Ludzie cały czas obwiniają koty,
- 7:03a koty tylko bezsilnie miałczą na ludzi.
- 7:06A ja w tym czasie kradne sardynki całymi skrzyniami
- 7:10dokończył szeptem chichocząc genialne migocie po prostu
- 7:14genialne, zaśmiał się chrapliwie, a echo odbiło się od
- 7:18ścian. Potem podniósł okulary do
- 7:20światła i syknął z zachwytem jeszcze chwila, a cały port
- 7:26zatańczy pod moją batutą. Koty i mewy moje marionetki.
- 7:32Felek aż wciągnął powietrze z wrażenia.
- 7:35A więc to on profesor migot mruknął pod nosem, to jego
- 7:41sztuczka. Ale jak on to robi?
- 7:45Serce z karmelu waliło mu jak młot, wciągnął głębszy oddech i
- 7:49spojrzał na plany rozłożone na stole.
- 7:52Schemat anteny, notatki z dziwnymi symbolami, rysunek
- 7:56portu z czerwonymi kółkami wokół magazynów rybnych.
- 8:00Ale numer szepnął to cała mapa kradzieży.
- 8:05Przesunął się bliżej cicho jak cień.
- 8:08Uszy nastawił, by nie uronić ani słowa.
- 8:11Profesor znów mówił do siebie. Jeszcze jedna noc i wszystko
- 8:17gotowe. Ryknął donośnie.
- 8:20Ludzie sami przegonią koty sportu, a wtedy sardynki będą
- 8:23tylko moje. Wyszeptał sam do siebie,
- 8:26głaszcząc szkło w dłoni. Moje migocie moje.
- 8:32Felek aż zacisnął łapki. Wąsy nastroszyły się jak
- 8:35szczotki. Na czekoladowym tropie to trzeba
- 8:40powstrzymać wyszeptał i wtedy zobaczył na brzegu stołu butelkę
- 8:45z atramentem, chwiała się lekko, jakby kusiła patnij mnie pacni.
- 8:51Kocia natura felka zakotłowała się w środku, och, żeby tak
- 8:55stuknąć łapką pomyślał, ale jeśli ją strąci, zdradzi swoją
- 9:01obecność, uszy drżały mu jak liście na wietrze.
- 9:05Serce waliło jak werbel. Decyzja wisiała w powietrzu.
- 9:10Nie, nie teraz wyszeptał do siebie, muszę być cicho.
- 9:16Ale im dłużej patrzę na buteleczkę, tym bardziej łapka
- 9:20sama się podnosiła tak jakby coś w jego wnętrzu pragnęło zrobić
- 9:24coś, czemu rozsądek zaprzeczał. W końcu pac butelka zatoczyła
- 9:31się jak pijany marynarz wykonała piruet i runęła trach.
- 9:37Atrament rozlał się na plany. Czarne krople potoczyły się jak
- 9:41stado uciekinierów. Coto wrzasnął migot, odwracając
- 9:46się gwałtownie. Felek zamarł, ogon stanął mu
- 9:50dęba jak szczotka do butelek. Miał czeski.
- 9:54Sam skarcił się w myślach. Profesor zmrużył oczy i
- 9:59natychmiast sięgnął po siatkę wiszącą przy maszynie.
- 10:03A więc mamy szpiega syknął? Koci złodziejaszek.
- 10:08Siatka śmignęła w powietrzu i opadła na felka.
- 10:12Miał krzyknął felek plącząc się wewnątrz.
- 10:17Och, cóż za szczęście powiedział migot do siebie głośno,
- 10:21profesorze migocie, masz kota pod ręką, by przetestować swój
- 10:25kolejny wynalazek. Dokładnie tak mi gocie
- 10:30odpowiedział sam sobie ten włochaty ochotnik nie wykręci
- 10:34się z eksperymentów. Podszedł do Wielkiej maszyny,
- 10:38która wyglądała jak połączenie anteny satelitarnej pralki i
- 10:42starego komputera z ogromnym okularem na Górze pulsowało
- 10:45światło zielone zimne błyskające raz mocniej raz słabiej
- 10:52wyglądało, jakby maszyna oddychała, migot klepnął w panel
- 10:57maszyna zawdzięczała, a w powietrzu pojawiło się ciche bz.
- 11:02Bz patrz, koteczku powiedział tonem wykładowcy to mój
- 11:06hipnomigot. Uniósł do góry parę dziwnych
- 11:10okularów z grubymi szkłami. Jeden błysk i kop machnął ręką.
- 11:16Każde zwierzę patrzy w światło i robi dokładnie to, co mu każe.
- 11:22Hipnoza, pełna kontrola nad zwierzętami.
- 11:26Felek nastawił uszy, żeby nie uronić ani słowa w tym czasie
- 11:31migot wskazał na kilka uśpionych ptaków na belkach wystarczy
- 11:35jeden sygnał i to ptaszyska lecą w równym szyku, jak żołnierze,
- 11:40gdzie tylko zechce, a koty wskazał na zdjęcia przyczepione
- 11:44do tablicy mogą nieść sardynki w pysku, mogą ciągnąć skrzynie,
- 11:49mogą nawet wskakiwać na stoły w karczmie, jeśli tylko im każe.
- 11:54Zahichotał sam do siebie i teatralnie stuknął butem w
- 11:57podłogę. Ha ludzie patrzą i widzą koty z
- 12:01rybami w zębach to złodzieje krzyczą, a ja w tym czasie
- 12:05zgarnę całe skrzynie sardynek i nikt mnie o to nie podejrzewa.
- 12:09Poklepał dłonią jedną ze skrzyń mniam mniam.
- 12:13Cała uczta tylko dla mnie. Felek ścisnął pręty klatki tak
- 12:18mocno, że aż za skrzypiały on sam się przyznał pomyślał.
- 12:24Ale co z tego, skoro nikt nie zrozumie mojego kociego miał.
- 12:28Migot nachylił się bliżej także jego okulary błysnęły felkowi
- 12:33prosto w oczy. A ty mój kudłaty przyjacielu,
- 12:37cicho wysyczał też zatańczysz w rytm mojej muzyki.
- 12:42Jeszcze tylko jedna noc, a cały port będzie pełen kotów
- 12:46niosących sardynki wprost do mojej kryjówki.
- 12:50Felek zamiaczał rozpaczliwie całym sobą o tak miałcz sobie
- 12:56pięknie roześmiał się migot jakby to była najładniejsza
- 13:00melodia, bo rano wszystko będzie już skończone.
- 13:04Za oknem niebo zaczęło jaśnieć. Pierwsze promienie świtu
- 13:08przecięły ciemność jak srebrne igły, powoli rozganiając noc.
- 13:13Felek osunął się w klatce, ogon opadł smętnie na zimną podłogę.
- 13:18To koniec. Pomyślał, a jego wirusy drżały
- 13:22jak struny. Jeden dzień w tej klatce i
- 13:25zostanę kotem na zawsze. Profesor migot poprawił swoje
- 13:30rozwichrzone włosy, chwycił okulary i pacną maszynę tak, że
- 13:34znów błysnęło zielone światło. Jeszcze dziś wieczorem mój
- 13:38hipnomii gocie mruknął, a potem spojrzał na felka.
- 13:42A ty kudłaty sieć tu grzecznie wracam o zmierzchu.
- 13:46Zaśmiał się chrapliwie i wyszedł drzwi za skrzypiały.
- 13:50Echo kroków zniknęło w ciemnych korytarzach latarni została
- 13:55Cisza. Cisza i felek samotny w klatce.
- 14:00Dzień wlókł się powoli jak rozciągnięty makaron, promienie
- 14:04słońca wpadały przez brudne okno, przesuwały się po
- 14:08podłodze, a felek czuł, że każda minuta odbija mu się w sercu.
- 14:12Jak ciężki gong tik tak mruknął czas płynie, a ja nic nie mogę
- 14:18zrobić. Próbował szarpać kratę, popychać
- 14:22łapkami, nawet użył ogona jak dźwigni, ale klatka ani drgnęła.
- 14:28Nic z tego westchnął i osunął się w kąt.
- 14:33Za oknem port żył swoim rytmem, słychać było głosy marynarzy,
- 14:38pluskwal, brzęk łańcuchów. Wszystko to przypominało
- 14:42felkowi, że czas ucieka. Jeszcze jedna noc pomyślał
- 14:47ponuro. A potem już na zawsze Futro.
- 14:51Jego wąsy opadły, ogon zwisał jak zwiędnięta gałązka.
- 14:56Czekoladowy bohater. Teraz tylko więzień w puszce.
- 15:03I wtedy tuż przed Zachodem słońca rozległo się znajome klia
- 15:09klija. Felek poderwał uszy w okno,
- 15:13wpadła znajoma sylwetka. Mewa ta sama, której pomógł
- 15:18poprzedniej nocy pióra, miała jeszcze potargane, ale w oczach
- 15:22błyszczało życie klia, zapiszczała i trze potem
- 15:26skrzydeł przysunęła się do klatki.
- 15:28Ty felek aż przylgnął nosem do krat.
- 15:32Przyszłaś naprawdę przyszłaś. Zanim zdążył coś dodać w cieniu
- 15:38drzwi pojawiły się sylwetki. Najpierw pasiak ze swoimi
- 15:41pręgowanymi towarzyszami, potem łaciaty i jego barwna banda, a
- 15:46za nimi smukła srebrno oka z kocią świtą.
- 15:49Felek za nie mówił całe portowe koty, które jeszcze wczoraj
- 15:53patrzyły na niego podejrzliwie. Teraz były tu w środku kryjówki
- 15:57migota. No no miałczewski mruknął
- 16:01pasiak, a myśleliśmy, że jesteś tylko bajko, pisarzem w kakaowym
- 16:05futrze. A tu proszę, wpadłeś w samo
- 16:08serce sprawy łaciaty prychną. Trochę nas oszukałeś, koteczku.
- 16:14A srebrno oka spojrzała chłodnym wzrokiem.
- 16:18Wpadłeś w klatkę rozczarowujące? Ale jej ogon drgnął lekko, jakby
- 16:23nie chciała przyznać, że martwiła się o niego i wtedy zza
- 16:26ich pleców wysunął się znajomy bury kocur ten sam, który kiedyś
- 16:31oddał mu swój wąs w zamian za mleczko od mleczarza.
- 16:35To nie jest zwykły kot powiedział głośno, a jego wirusy
- 16:39zadrżały to czekoladowy bohater w kociej skórze kocia wiedźma go
- 16:44zaczarowała. Kotki za szemrały pełne
- 16:47zdumienia. Czekoladowy bohater.
- 16:52Czy to dlatego pachnie jak kakao felex?
- 16:54Spojrzał na nich poważnie. Tak, to prawda.
- 16:58Ale ja nie oszukiwałem was, szukałem prawdy i wiem już, że
- 17:03ani koty, ani mewy nie są winne. To wszystko sprawka tego
- 17:08szalonego migota. Na chwilę zapadła Cisza.
- 17:13Koty wymieniały spojrzenia, ogony, falowały niespokojnie.
- 17:17W końcu pasiak wystawił pazur i odezwał się poważnym tonem.
- 17:22Miałczewski pamiętam cię z zawodów, nie zawsze grałeś fer,
- 17:27ale pokazałeś klasę i niepowtarzalny styl, zamiast
- 17:31tylko rywalizować potrafiłeś myśleć szerzej o całej drużynie
- 17:36o porcie. To było coś nowego, coś czego
- 17:39koty w tych rewirach dawno nie widziały, potem uniósł głowę i
- 17:43dodał, od zawsze żyliśmy sportem w zgodzie.
- 17:47Rybacy dzielili się z nami, a my trzymaliśmy w ryzach myszy i
- 17:50szczury. Nikt z nas nigdy by nie okradał
- 17:53tych, co nam rybki domisek podrzucają.
- 17:57Więc pomożecie? Spytał felek, a jego wąsy
- 18:00drgnęły nadzieją. Pomożemy zamruczał chórem koty
- 18:05mają swojeścieżki swoje tajemnice, ale honoru nie
- 18:08sprzedają za sardynkę. Pasiak uniósł ogon jak latarnie
- 18:14sygnałową. Falochron trzyma się mocno i
- 18:18dziś trzymamy się razem. Syknął, a jego koty za wtórowały
- 18:23mu krótkim mruczeniem. Łaciaty wyszczerzył kieł i
- 18:26stuknął ogonem o bruk. Most łączy brzegi ryknął i dziś
- 18:32połączy nasze bandy. Srebrno oka spojrzała chłodnym
- 18:39blaskiem księżyca. Najciemniej pod latarnią
- 18:43wyszeptała, a jednak to pod nią świeci teraz prawda?
- 18:47Felek aż poczuł jak karmelowe serce znów bije mu mocniej.
- 18:52Na czekoladowym kocim tropie nie Jestem już sam szepnął.
- 18:58Klatka skrzypnęła cicho gdy klucha z szramką podważyli ją
- 19:02pazurami a srebrno oka przytrzymała drut łapą.
- 19:05Mewa ta sama, której felek pomógł poprzedniej nocy wsunęła
- 19:10dziób i rozgięła zamek. No już miałczewski wyskakuj z
- 19:14tej klatki syknął pasiak, koty trzymają się razem, a ty jesteś
- 19:19jednym z nas w futrze czy bez. Felek wyskoczył z klatki ogon aż
- 19:25podskoczył z radości. Nie było jednak czasu na
- 19:28świętowanie. Kroki odbiły się echem w
- 19:30korytarzu. Stuk, stuk, stuk, a zaraz potem
- 19:34ten głos chrapliwy i podwójny zarazem, profesorze migocie.
- 19:39Wracamy do pracy. Oczywiście migocie Plan musi
- 19:43zostać dokończony. Koty zamarły mewy zatrzepotały
- 19:47skrzydłami. Uciekajmy syknęła srebrno oka i
- 19:52w jednej chwili wszystkie koty pasiak łaciaty i ich bandy.
- 19:57Wyskoczyły przez okno jak cienie.
- 20:00Feleks sunął się za nimi, a ostatnia mewa zatrzepotała
- 20:03skrzydłami. Do sali wkroczył profesor migot
- 20:07włosy sterczały mu jak pióra, a oczy błyszczały obłędem,
- 20:12spojrzał na pustą klatkę, zamarł.
- 20:16Soto wrzasnął, gdzie jest mój kod doświadczalny?
- 20:20Zaraz potem roześmiał się sam do siebie.
- 20:23Ależ mi gocie nic straconego. W porcie znajdziesz niejednego
- 20:28kota, a dziś cała banda zatańczy dla nas.
- 20:32Podszedł do hipnomii gotu i klepnął w panel maszyna jęknęła
- 20:36żarówki pulsowały coraz szybciej mik mik.
- 20:42Mig. Zielone światło rozlało się po
- 20:45całym wnętrzu jak zimna fala. Koty instynktownie cofnęły się o
- 20:50krok, ale było za późno. Światło buchnęła ogarniając je
- 20:54wszystkie. Felek i koty obserwując
- 20:57ciemności, zobaczyli przez okno jak ptaki unoszą się nad
- 21:01nabrzeżem, łapią skrzynie w dzioby, szarpią sardynki jak w
- 21:05transie. To on.
- 21:08On tym steruje. Wyszeptał felek, musimy tam
- 21:12wrócić za warczał pasiak razem. I wtedy sycząc pukając
- 21:18nastroszone jak szczotki, koty wpadły z powrotem do latarni
- 21:23zewsząd z góry z dołu ze schodów otoczyły migota kręgiem.
- 21:27To koniec profesorze wymiałczał łaciaty most łączy brzegi, a
- 21:33dziś łączymy siły. Falochron trzyma się mocno
- 21:38sygnał pasiak. Najciemniej pod latarnią, a
- 21:41jednak to tu rozbłysła prawda? Dodała srebrny oka.
- 21:47Migot cofnął się o krok, ale zaraz się roześmiał drżącym
- 21:51głosem. Chcecie mnie zastraszyć?
- 21:55Koteczki mogło być po dobroci to teraz macie po mojemu klepnął w
- 22:00panel przełączając światło zielony blask zmienił się w
- 22:03lodowy błękit, a mewy natychmiast opadły bezsilnie na
- 22:07dachy, wypuszczając z dziobów skrzynki z sardynkami.
- 22:10Za to koty znieruchomiały. Oczy zaszły im błękitnym
- 22:15światłem. Ogony opadły, łapy zaczęły się
- 22:18ruszać w rytm maszyny były zahipnotyzowane, bezbronne i
- 22:23całkowicie podatne kontroli migota i jego okularom.
- 22:28Mr wyruszały chórem bez życia haha migot rozłożył ręce jak
- 22:33dyrygent teraz to wy futrzane złodziejaszki pokażecie
- 22:37wszystkim jacy jesteście naprawdę.
- 22:40Migot zaczął używać hipnoigotu do sterowania kotami, tak samo
- 22:44jak wcześniej używał do sterowania mew.
- 22:46I koty ruszyły jedne chwytały sardynki w pyski, inne ciągnęły
- 22:51skrzynie razem jak zaprzęg marionetek.
- 22:54Szramka klucha, nawet dumna srebrno oka, wszyscy posłuszni
- 22:59bezwolni. Ludzie zobaczą was na gorącym
- 23:03uczynku, pójdziecie z tymi sardynkami aż na sam rynek
- 23:07miasta, tak aby wszyscy to widzieli.
- 23:10Ryknął migot, a dzięki mojemu sprytowi całe miasto wyłapie
- 23:14koty i przepędzi je na zawsze sardynki będą moje tylko moje
- 23:19felek patrzył, a jego karmelowe serce waliło jak młot w kuźni
- 23:24wąsy, sterczały mu twardo, jakby same chciały ostrzec przed
- 23:28niebezpieczeństwem. Wszystkie koty są już pod jego
- 23:32hipnotyczną kontrolą wyszeptał. Tylko nie ja zadumał się miał
- 23:38czeski i nagle w oczach felka pojawił się błysk.
- 23:42No przecież szepnął szybciej nie Jestem jednym z nich Jestem
- 23:47kotem, ale nie kotem, tylko felkiem wafelkiem w kociej
- 23:52skórze. Ustawy krzywią mu uśmiech.
- 23:55Ogon poruszył się jak wskazówka kompasu.
- 23:59To może być moja przewaga w tym momencie w jego wibrycach
- 24:03narodził się Plan. Zielone światło hipnomi gotu
- 24:07pulsowało jak serce potwora. Migot uniósł ręce i dyrygował, a
- 24:12koty sztywne i bezwolne niosły sardynki w pyskach, ciągnęły
- 24:17skrzynie, jakby były częścią jego orkiestry.
- 24:21Felek stał w cieniu. Ogon miał opuszczony, ale w
- 24:25oczach błysnęła iskra. Jeśli zagram swoją rolę, mogę
- 24:30podejść bliżej. Pomyślał czas zostać aktorem w
- 24:34kocim teatrze. Wyprostował się sztywno, oczy
- 24:38pół przymknął, a łapy zaczął stawiać ciężko jakby naprawdę
- 24:42sterowała nim maszyna. Mr miał.
- 24:46Wy mruczał sztucznie kiwając się w rytm pulsującego światła.
- 24:51Ha kolejny w mojej orkiestrze zawołał migot nie podejrzewając
- 24:55podstępu, idź, koteczku, idź, pokaż wszystkim, że i ty
- 25:00kradniesz sardynki. Felek ruszył krok za krokiem,
- 25:03jak marionetka ogonem poruszał powoli sztywno, by wyglądać
- 25:08wiarygodnie. Każdy jego krok przybliżał go do
- 25:12maszyny, której metalowe przewody drżały od napięcia.
- 25:16Jeszcze 2 kroki. Liczył w myślach.
- 25:19Jeszcze jeden. Był już tuż obok.
- 25:23Wąsy zadrżały mu jak anteny serce dudniło w piersi migot
- 25:28patrzył na inne koty i śmiał się w niebogłosy i wtedy felek
- 25:33zrobił swój ruch kruszę się, lecz nie poddaje czas na wielkie
- 25:38kocie bum szepnął, a jego łapa wysunęła się błyskawicznie.
- 25:44Trach. Z mocą potężnego, karmelowego
- 25:47kociego kociofu popchnął urządzenie hipnoigota maszyna
- 25:52zaskrzypiała złowrogo potem zatrzęsła się jak kot z mokrym
- 25:56futrem. Przewody zasyczały i posypały
- 26:00się iskry. Światła zamigotały chaotycznie
- 26:04jakby ktoś pomieszał im rytm z wnętrza buchnął dymek, a okulary
- 26:09w dłoni migota zgasły, tracąc swój złowrogi blask.
- 26:13Łączność została przerwana. Hipnoza dobiegła końca, kotom
- 26:19nagle zgasły błękitne błyski. W oczach poruszyły się
- 26:22zaskoczone, a potem syknęła wściekle już wolne.
- 26:27Mewy rozwinęły skrzydła i zawyły radośnie nad głowami.
- 26:31Migot spojrzał na niego osłupiały maszyna trzaskała
- 26:34jeszcze ostatnimi iskrami, a hipnotyczne światło dogasało.
- 26:39Niemożliwe sygnał profesor jakim cudem nie złapało cię moje
- 26:44urządzenie, ale nie czekał na odpowiedź, zgarnął pod pachę
- 26:47garść sardynek i wrzasnął. To jeszcze nie koniec sardynki
- 26:52będą moje. Poderwał się i wybiegł z latarni
- 26:56potykając o porozrzucane kable. Port rozbrzmiewał echem jego
- 27:01kroków. Migot pędził w stronę nabrzeża,
- 27:04ale tam już czekał felek. Wskoczył na skrzynkę po
- 27:07śledziach, wyprostował się i rozłożył łapki jak prawdziwy
- 27:11maestro wąsy sterczały mu niczym batuta a ogon kiwał się w rytm
- 27:16serca. Plan był gotowy, a jego
- 27:19realizacja właśnie się rozpoczynała koty z falochronu z
- 27:23mostu i spod latarni zawołał donośnie miałczewski dziś noc
- 27:28zjednoczenia jedna siła, jedna obława.
- 27:32Razem damy radę. Koty do dzieła, wasza rola to
- 27:36zbudowanie barykady z beczek. Mewy podrywajcie skrzydła
- 27:42musicie złapać tego uciekiniera w rybackie sieci.
- 27:45Zaczynamy dyspozycje zostały wydane.
- 27:49W tle rozległ się śmiech, tupot łap i skrzydeł, jakby naprawdę
- 27:53cała orkiestra portowa zagrała jeden wielki finał.
- 27:57Koty wyskoczyły na dachy i mury z gracją przeskakiwały beczki i
- 28:02przewracały je prosto na drogę. Tup, trzask łoskot.
- 28:07Ulicę zablokowały się w sekundę. Inne koty poplątały się wokół
- 28:12nóg, migota sycząc i szukając jeszcze inne zsunęły się po
- 28:16linach, rozrywając mu rękawy. Tymczasem mewy wzniosły się
- 28:21wysoko, a potem niczym zawodowi lotnicy złapały za rybacką sieć
- 28:26wiszącą nad magazynem. Jeden skrzek, jednoszarpnięcie i
- 28:30hop. Cała sieć runęła w dół, jak
- 28:33ogromna pajęczyna prosto na uciekającego sardynkowego
- 28:37maniaka migot zakrztusił się krzykiem, próbował się wyrwać,
- 28:42ale nogi poplątały mu się w linach, a ciężar sieci ściągnął
- 28:46go wprost do otwartej skrzyni z sardynkami.
- 28:49Plusk jak ryba w beczce. Koty bez namysłu doskoczyły
- 28:54zasłonęły wieko, a pazurami zaczepiły zamknięcia.
- 28:58Za puszkowały profesora tak pewnie jak marynarz zamyka
- 29:02ładunek na długą podróż. My wylądowały na skrzyni,
- 29:06usiadły równo jak strażnicy na warcie.
- 29:09Felek uniósł łapki, rozłożył je szeroko i uśmiechnął się z całym
- 29:14kicio wafelkowym wdziękiem. I tak oto orkiestra portowa
- 29:18zagrała najpiękniejszy finał mruknął.
- 29:22Koniec migota w sardynkowej tonacji.
- 29:25Koty zamiaczały chóralnie jak jeden wielki koci chór, a mewy
- 29:30odpowiedziały z krzekiem świt rozlewał się nad portem jak
- 29:34mleko z przewróconej bańki, dachy, beczki i sieci lśniły
- 29:39rosą, a fale przy nabrzeżu szemrały spokojniej niż przez
- 29:42całą noc. Koty i mewy jeszcze wiwatowały
- 29:46po zwycięstwie nad mingotem, a felek stał w samym środku
- 29:50otoczony spojrzeniami pełnymi wdzięczności.
- 29:53Nagle ktoś zawołał? O patrzcie już wschodzi słońce,
- 29:57rybacy zaraz tu będą. Felek podniósł wzrok.
- 30:02Niebo różo wiało, a nad horyzontem wyłaniała się złota
- 30:06tarcza karmelowe serce w piersi miałczewskiego zastygło to to
- 30:11już ranek wyszeptał. O nie miał za późno, teraz już
- 30:18na zawsze zostanę kotem. Usiadł ciężko na brzegu skrzyni.
- 30:24Ogon opadł mu smętnie, wąsy drżały jak gałązki na wietrze.
- 30:29Koty, które wcześniej patrzyły na niego podejrzliwie, teraz
- 30:33otoczyły go szczelnym kręgiem. Jeden ocierał się o jego łapę,
- 30:38drugi przytulił pysk do jego boku, trzeci po prostu zamruczał
- 30:42cicho. Po chwili całe stado mruczało
- 30:45chóralnie głęboko miękko jak kocie kołysanki.
- 30:50Felek przymknął oczy. Poczuł jak mruczenie, otula go
- 30:54ciepłem i spokojem. Nigdy nie czułem się bardziej
- 30:58kotem, choć wcale nim nie Jestem pomyślał.
- 31:03Byłem czekoladowym wafelkowym bohaterem.
- 31:06Teraz Jestem kocim detektywem. Smutną chwilę przerwała smukła,
- 31:10szara kotka z oczami zielonymi jak szmaragdy, która powoli i
- 31:14kocią gracją wysunęła się z kociego tłumu.
- 31:18Jej sylwetka drżała w pierwszych promieniach słońca.
- 31:21Felek patrzył jak futrokotki zaczyna falować, rozmywać się i
- 31:26nagle zmienia się w znajomą postać.
- 31:28To była ona. Kocia wiedźma.
- 31:32Ale w ludzkiej postaci. Zawsze byłam tu z tobą koci
- 31:36wafelku. Powiedziała łagodnie.
- 31:39To nie zaklęcie trzymało cię w futrze, lecz próba serca.
- 31:43Magia przyjaźni jest silniejsza niż czary starej wiedźmy.
- 31:47Udowodniłeś, że to serce tobą kieruje.
- 31:52Felek poczuł, jak coś ciepłego spływa po nim niczym fala kakao.
- 31:57Futro zaczęło znikać, łapki zmieniały się w czekoladowe
- 32:00dłonie. Ogon skurczył się i zniknął
- 32:03jeszcze tylko jego wąsy zadrżały.
- 32:05Raz ostatni nim zgasły. Koty zamiał czały radośnie mewy
- 32:11za krążyły nad nimi jak żywe fajerwerki, a felek znów był
- 32:15sobą czekoladowym bohaterem w wafelkowej czapeczce tylko w
- 32:21jego oczach na krótką chwilę błysnął koci blask.
- 32:25Kociarka uniosła dłoń, jakby błogosławiła port i dodała, nie
- 32:30liczą się 2 noce ani księżyc. Liczy się to, kogo masz u boku,
- 32:35a ty masz nowych przyjaciół. Felek spojrzał w niebo, gdzie
- 32:39słońce wspinało się coraz wyżej. Wiesz, kocie życie ma swój urok
- 32:45powiedział. Jakby zwracał się do samego
- 32:47księżyca. Można skakać po dachach, mruczeć
- 32:50w zaułkach i drapać się za uchem, kiedy się chce.
- 32:55Ale ja chyba jednak wolę swoje. Być sobą czekoladowym bohaterem
- 33:00w wafelkowej czapeczce, poprawił czekoladową czapeczkę i dodał,
- 33:05bo życie wafelka, choć kruche, zawsze ma w sobie coś słodkiego.
- 33:10A kiedy do tego są przyjaciele, to już żadna magia nie jest
- 33:14potrzebna. Port zawirował od miałczenia
- 33:17kotów z krzeku mew i śmiechu rybaków, którzy właśnie
- 33:20przybyli, a gdzieś wysoko nad latarnią słońce mrugnęła jak
- 33:25złota rybka, kończąc tę niezwykłą przygodę.
- 33:34I to koniec tej portowej zagadki.
- 33:36Sardynki są bezpieczne, koty odzyskały honor, a felek z ulgą
- 33:42zdjął Futro i wrócił do swojej wafelkowej chrupkości.
- 33:46Bo chociaż kocie życie ma swoje uroki, to jednak kakao smakuje
- 33:50lepiej niż mleko z miseczki. Ta historia pokazała, że prawda
- 33:55zawsze wypływa na wierzch, czasem jak beczka z rybami, a
- 33:59czasem jak uśmiech przyjaciela. Jeśli spodobał wam się ten
- 34:02portowy rozdział przygód felka, zostawcie serduszko, komentarz
- 34:07albo podzielcie się tą historią z kimś, kto też kiedyś marzył o
- 34:11nocnych przygodach w porcie czy na podwórku do usłyszenia w
- 34:15kolejnej przygodzie felka wafelka.