Latest / Przygody Felka Wafelka - bajki dla dzieci / Operacja Ka-BOOM 💥 Bajka dla dzieci (Lukrowy Przekręt II) | Felek Wafelek (PFW_056)
Transcript
- 0:00Cześć tu radkowski. Wracamy do swarzędza wciąż 11
- 0:05listopada, gdzie rogale świętomarcińskie pachną tak
- 0:08mocno, jakby powietrze miało lukrowe obłoczki, a pod stołem
- 0:13stolarskim zaczyna się prawdziwa gra nerwów.
- 0:17Słuchacie felek, wafelek, lukrowy przekręt, część druga
- 0:22operacja kabum. Po pierwszej części wiemy już
- 0:26jedno tu nie chodzi tylko o winnych, tu chodzi o to, kto
- 0:31steruje strachem i dlaczego wszystkim tak łatwo wcisnąć do
- 0:35łapy dowód, który aż prosi się o wiarę.
- 0:39Dziś ruszamy od spodu przez Swarzędz, jak przez labirynt
- 0:43rynny jak ślizgawki, krawężniki jak góry i czerwony punkcik,
- 0:49który skacze po ścianach jak kocia zabawka.
- 0:52Tylko że to nie zabawka, to pilot do emocji gotowi,
- 0:58poprawcie wafelkowe czapeczki, wyostrzcie swoje zmysły i
- 1:02pamiętajcie zasadę, która dziś uratuje więcej niż jedną
- 1:05przyjaźń. Fakty ponad hipotezy na
- 1:09czekoladowym tropie startujemy. Jeżeli felek stał się już
- 1:14znajomym głosem w waszym domu, zaobserwujcie nasz kanał i
- 1:17zostawcie ocenę, to dla nas najmilszy sygnał, by opowiadać
- 1:22dalej, a jeśli chcecie wesprzeć przygody felka, możecie postawić
- 1:26mu symboliczne kakao na patronite.
- 1:28Ten mały gest daje nam wielką moc do tworzenia kolejnych
- 1:32historii na czekoladowym tropie link znajdziecie w opisie,
- 1:36dziękuję, że jesteście częścią tego świata.
- 1:39W bazie nisko Cisza nie była ciszą, ona była jak dźwięk,
- 1:43który dopiero co zgasł. Ale zostawił w powietrzu ślad.
- 1:48Jak szum krótkofalówki, który przykleił się do desek pod
- 1:51stałem i nie chce zejść? Róża stała przy stole odpraw i
- 1:58trzymała fiolkę s 325 tak mocno, że szkło co chwilę robiło
- 2:04cichutkie pstryk, jakby protestowało, jakby też miało
- 2:08dość. Perła była obok prosta i
- 2:12spokojna. Oddychała równo, ale jej ucho
- 2:16drgało raz drugi jak antena, która łapie nie tylko sygnały,
- 2:22ale i emocje. Zosia stała przy wentylacji i
- 2:27patrzyła na kratkę, jakby spod sufitu ktoś mógł nagle Jeszcze
- 2:31raz wejść z muszką z miną niewinnego artysty i z kolejną
- 2:36uprzejmą wiadomością. Matylda wreszcie nie
- 2:39podskakiwała i to było aż podejrzane.
- 2:44Niski wpatrywał się w stołek treningowy.
- 2:47Stołek był niski, naprawdę niski, taki, że nawet felek
- 2:51pomyślał, no bez przesady, to tylko hop.
- 2:56Niski przełknął ślinę, cofnął się o krok i ruszył.
- 3:01Hop łapki machnęły brzuch poszedł do góry i zaraz wrócił
- 3:06na dół jakby ktoś wcisnął przycisk przyklej plask niski
- 3:10wylądował na brzuchu a jego oczy zrobiły się wielkie jak 2 guziki
- 3:15w płaszczu detektywa to jest. Nie w porządku, by sapał.
- 3:21Ja ja się odbiłem od stołka. Baryłka stanął szeroko jakby był
- 3:27górą, jakby mógł być górą samą postawą napiął klatkę, podniósł
- 3:33pyszczek i zrobił ten swój minowy numer.
- 3:36Udaje, że wszystko kontroluje. Tylko że jego brzuch też zrobił
- 3:42ślizg po podłodze szur szur i nawet on to usłyszał.
- 3:49Róża zamknęła oczy na moment. Tylko na moment jakby wzięła
- 3:53wdech i schowała do kieszeni wszystko co ją boli, a potem
- 3:58otworzyła oczy i włączyła dowódcę.
- 4:01Procedura powiedziała krótko. Jamniki ucichły, jakby ktoś
- 4:06przekręcił gałkę głośności, zabezpieczyć bazę Zosia, kratki,
- 4:11kanały, wentylacja, perła, łączność, zapis sekwencji,
- 4:15powtórka sygnałów. Niski i baryłka mapa terenu
- 4:21matylda. Matylda aż się wyprostowała.
- 4:25Ja ja mogę być agentem hałasu. Ty będziesz agentem ciszy ucięła
- 4:32Róża i to jest trudniejsze. Matylda otworzyła buzię, chcąc
- 4:37już coś powiedzieć, ale zaraz się wycofała.
- 4:40Spojrzała na felka jak na ostatnią deskę ratunku i nic nie
- 4:44powiedziała heroizm level maksimum.
- 4:49Róża przesunęła fiolkę na środek stołu.
- 4:52Dziś zatrzymamy rad, wy dusimy prawdę i odzyskamy honor nisko.
- 4:59Felek nie wtrącał się, nie robił mądrego felka, zrobił coś
- 5:03innego, zrobił felka detektywa, podszedł do kąta przy miskach do
- 5:09deseczki, na której zwykle lądowały smaczki.
- 5:12Do miejsca, które powinno pachnieć jedzeniem, psem,
- 5:16przygodą. Przykucnął.
- 5:20Przyjrzał się podłodze, dotknął palcem, a potem powąchał.
- 5:25Wdech i znów w jego głowie zrobiło się to czekoladowe klik
- 5:30jak włącznik w tajnej skrytce. Felek powoli podniósł wzrok na
- 5:35fiolkę. Na jej zakrętce było coś
- 5:38jasnego, drobniutki pyłek, ledwo widoczny.
- 5:42Jak posypka, która nie powinna tu trafić?
- 5:46Delikatnie naprawdę delikatnie przejechał palcem po rowku
- 5:50nakrętki na paluszku został biały ślad, felek uniósł palec
- 5:55do nosa. Wdech, wanilia, cukier, puder
- 6:00rogalowa kraina 11 listopada to nie był zapach kanałów, felek
- 6:05nie powiedział tego na głos. Jeszcze nie zamiast mówić,
- 6:09spojrzał na stół odpraw i na dowody ułożone zbyt równo.
- 6:14Jakby ktoś je rozłożył pod specjalne zdjęcie pineska tu
- 6:18pieczątka tam dramatyczny podpis w sam raz.
- 6:22I wtedy w jego głowie ułożyła się Pierwsza prosta myśl.
- 6:26Jeśli ktoś bardzo chce, żebym myślał szczury, to ja czuję, że
- 6:31to pachnie rogalem. Felek poprawił wafelkową
- 6:34czapeczkę. Ten ruch zawsze oznaczał,
- 6:37startuje tryb dociekliwości. Na czekoladowym tropie mruknął.
- 6:43I na fałszywym też. Swarzędz z góry wyglądał jak
- 6:47miasteczko od rogali, ale Swarzędz z dołu był jak
- 6:51labirynt. Płoty miały szczeliny jak tajne
- 6:54przejścia rynny błyszczały mokrą blachą jak ślizgawki furtki
- 6:59skrzypiały w kodzie nie wchodź jeśli nie musisz, a krawężniki
- 7:03były górami takimi, które dla człowieka są niczym, a dla
- 7:07jamnika potrafią być wyprawą. Perła szła pierwsza, spokojna,
- 7:13równa jakby każda łapa miała wbudowany kompas.
- 7:17Zosia trzymała się przy kratkach i rynnach, a niski próbował
- 7:22wyglądać na odważnego, ale co chwilę zerkał na swój brzuch.
- 7:25Jakby brzuch był zdradliwym kolegą z drużyny.
- 7:29Baryłka maszerował szeroko dumą na 2 łapach i resztą na 4, a
- 7:34felek podskakiwał między nimi czapeczka, przekrzywiona, oczy
- 7:38szerokie. Nos pracował jak radar.
- 7:42Nie pchali się między ludzi, trzymali się boków podwórek i
- 7:46przejść, gdzie nie ma stóp, wózków i rogalowych kolejek.
- 7:51Misja miała być sprytna, nie głośna i właśnie wtedy przy
- 7:55podwórku za piekarnią zobaczyli ich oddział rad. 3 szczurzych
- 8:02agentów pojawiło się w cieniu, jak wycięci z innego planu.
- 8:06Sierżant opiłek szybki z oczami błyszczącymi jak metalowy wiór,
- 8:10porucznik cień cichy, jakby umiał stać się plamą i
- 8:14przeskoczyć między plamami kapral, drut szczupły z
- 8:19kabelkiem przewieszonym przez ramię jak narzędzie do psot albo
- 8:23do ratowania sytuacji nie uciekli od razu.
- 8:27Zatrzymali się, bo szczury z rad nie uciekają ze strachu.
- 8:32Tylko spokojnie zaczęła perła, ale niski już syknął, bo w jego
- 8:37głowie szumiało jedno słowo zdrada.
- 8:41Stójcie. Wyrzucił z siebie.
- 8:45Bo bo. Opiłek spojrzał na nich twardo,
- 8:50bez uśmiechu. Nie stawiajcie nas pod ścianą
- 8:54powiedział krótko. Nie dziś dajcie nam trochę
- 8:58zabawy. I wtedy ruszyli furtka.
- 9:03Trach. Przeskoczyli pod nią przepust
- 9:05chlub, wśliznęli się nisko krawężnik, hop zniknęli jak cień
- 9:11pod donicą za nimi rzuciła Zosia.
- 9:15Agenci nisko ruszyli tylko, że zamiast imponującej zwinności
- 9:21coś było inaczej. Już po pierwszych metrach niski
- 9:25poczuł, jakby jego brzuch zrobił się cięższy.
- 9:28Nie, nie teraz sapnął. Baryłka też nagle zwolnił, jakby
- 9:34ktoś przykleił mu łapy do mokrego bruku.
- 9:38To nic, warknął do siebie, ja po prostu oszczędzam energię.
- 9:43Tryb eco. Perła nie komentowała, ona
- 9:46słyszała ten dźwięk, którego nikt nie chciał słyszeć sur
- 9:50szur, a im bardziej jamniki myślały o nie o nie, o nie tym
- 9:56mocniej. Brzuch pamiętał jak być ciężkim.
- 9:59Felek biegł obok i widział, że to jest jak chleb, nie lep na
- 10:03łapach, chleb w głowie. I wtedy stało się coś, co
- 10:09wyglądało śmiesznie, gdyby nie było tak niebezpieczne na mokrej
- 10:13rynnie nad nimi mignął mały czerwony punkcik, taki jak
- 10:16kropka z lasera, jak ziarenko maliny, pyk.
- 10:21Zniknął, pyk, pojawił się dalej, przeskoczył z blachy na mur,
- 10:26jakby ktoś nim grał jak piłeczką.
- 10:29Zosia zatrzymała się w pół kroku.
- 10:32Widzieliście szepnęła? Nikt nie odpowiedział, tylko
- 10:36wszyscy przyspieszyli, jakby ktoś nacisnął guzik sprint a
- 10:41czerwony punkcik przeskoczył teraz na ziemię pod łapki tuż
- 10:46obok i nagle. Skoczył w stronę szczurów.
- 10:51Oddział rad odruchowo zmienił kierunek, cień odbił w lewo,
- 10:55opiłek w prawo drut podskoczył, jakby ktoś go szturchnął.
- 11:00Jakby czerwony punkcik był komendą jak nawigacja, która
- 11:04mówi teraz zwrot teraz Chaos. Felek zmrużył oczy.
- 11:10To wygląda jak kocia zabawka. Laser, który mówi, patrz tu.
- 11:16A jak wszyscy patrzą tu to nikt nie patrzy naprawdę.
- 11:21I wtedy felek zauważył coś jeszcze.
- 11:23Punkt migał częściej, kiedy rosły emocje, kiedy niski brał
- 11:27panikujący wdech, pyk, kiedy baryłka napinał się jak sprężyna
- 11:32pyk. Kiedy perła szeptała spokojnie
- 11:36mniej pyk. Baryłka wiał pierwszą rzecz,
- 11:39która była pod łapą i postanowił zrobić barykadę.
- 11:43Deska oparta o płot przejścia nie ma zawoła, ustawiając ją w
- 11:48poprzek. Oddział rad zatrzymał się na
- 11:51sekundę, agenci nisko również. W tej sekundzie felek zrobił to,
- 11:57co robi najlepiej sprawdzał, przejechał palcem po desce i
- 12:02poczuł coś drobnego, jasnego jak mąka, jak puder felek uniósł
- 12:08palec do nosa. Wdech.
- 12:11Wanilia, cukier. Świąteczny stół, a nie kanały.
- 12:17Znów biały pyłek, ten sam rodzaj cona fiolce.
- 12:21Felek poczuł chłodny dreszcz w czekoladowym środku między
- 12:24waflami. Nie dlatego, że szczury uciekają
- 12:28tylko dlatego, że ktoś z nimi się bawi w pieska i myszkę.
- 12:33A czerwony punkcik pojawiał się zawsze, kiedy emocje rosły jak
- 12:37reżyser, który podkręca tempo, bo widzi, że publiczność zaczyna
- 12:41ziewać. Felek spojrzał na perłę.
- 12:45Perła spojrzała na felka, jej ucho drgnęło tak jakby
- 12:49powiedziało bez słów też to czuje.
- 12:53I wtedy felek zrozumiał coś ważnego.
- 12:56To nie jest pościg. To jest przedstawienie, a ktoś
- 13:01tam wysoko trzyma pilot. Z ciasnego zaułka, gdzie płot
- 13:06był wyższy niż cały świat jamnika wypadli na otwartą
- 13:10przestrzeń. Bruk rynku w swarzędzu przyjął
- 13:13ich twardo, ale bez złośliwości. Po prostu był szeroki, jasny,
- 13:20pełen echa, a echo robiło z każdego kroku.
- 13:24Wydarzenie klap club, tup, tup, szur, szur.
- 13:29Nisko wyskoczyło z lewej strony jak drużyna, która zna każdy
- 13:32krawężnik w promieniu 5 rogali rat z prawej jak ekipa, która
- 13:37nie lumi, gdy ktoś ją goni, ale jeszcze bardziej nie lubi, gdy
- 13:41ktoś się stawia pod ścianą. I nagle wszystko zwolniło, bo
- 13:45rynek ma taką moc, wyciąga sprawy na światło.
- 13:49Tu nie było już przepustu, w którym można zniknąć był ratusz,
- 13:53kamienice, stoiska z lukrem, flagi na 11 listopada i ludzie.
- 13:59Mnóstwo ludzi, zapach rogali świętomarcińskich kręcił się w
- 14:03powietrzu tak gęsto, że felek miał wrażenie, iż można by go
- 14:07zebrać łyżeczką. Cukier puder unosił się i opadał
- 14:11na bruk jak delikatny śnieg, niski napiął łapy chciał
- 14:15przybrać minę agenta z plakatu, ale jego brzuch znów zrobił
- 14:19szur, szur i jamnik odruchowo zatrzymał się, jakby ktoś mu
- 14:23związał pewność sznurkiem. Baryłka stanął szeroko, jakby
- 14:28szerokość miała oszukać fizykę. Zosia odbiła w bok pod ścianę
- 14:33plecy przy murze to plecy bez niespodzianek.
- 14:37Perła natomiast zrobiła najtrudniejszą rzecz na świecie,
- 14:41gdy adrenalina skacze jak piłeczka zatrzymała się.
- 14:46Wdech. Wydech.
- 14:49Jam sido działało nawet na bruku.
- 14:51Oddział rad też się zatrzymał, opiłek i cień ustawili się tak,
- 14:56żeby nikt nie podszedł z boku. Drut trzymał kabelek jak
- 14:59narzędzie, nie jak groźbę. Felek stanął między 2 ekipami i
- 15:04przez sekundę miał wrażenie, że to nie on stoi na rynku, tylko
- 15:08rynek stoi na nim jak scena, która czeka na spektakl i wtedy
- 15:13w kadry wszedł major szrama. Nie wysunął się z kanału.
- 15:18Po prostu wyszedł na otwartą przestrzeń, tak jak wychodzi
- 15:22ktoś, kto nie będzie się tłumaczył z samego istnienia.
- 15:25Masywny szczur, weteran bitwy o spiżarnie, beret z guzika,
- 15:30mundur z zielonej ściereczki, szrama przez oko kreska, która
- 15:34mówiła, uważaj, tu się nie żartuje.
- 15:38My nie uciekamy powiedział. My mamy honor.
- 15:43Perła odpowiedziała spokojem, który działał jak hamulec.
- 15:47Honor się chwali. Ale honor nie lubi, gdy ktoś
- 15:50pcha nas w pokazówkę. Szrama zmrużył oko.
- 15:55U nas też śmierdzi reżyserią burknął.
- 16:00Spokój, żadnych skoków do gardeł to jest rynek, żadnych scen.
- 16:05Perła odpowiedziała tym samym spokojem.
- 16:08My też nie przyszliśmy po widowisko, przyszliśmy przestać
- 16:12biegać w kółko. Zosia była już ustawiona bokiem
- 16:15przy ścianie. Niski czuł, że brzuch robi mu
- 16:18się ciężki. Jak woreczek piasku przywiązany
- 16:21do środka. Im więcej było w głowie o nie.
- 16:24Tym mniej było w łapach mocy. Drut odruchowo napinał kabelek,
- 16:30cień stał tak spokojnie, że prawie go nie było opiłek zaś
- 16:35miał w oczach coś warsztatowego. Szybkie liczenie, gdzie jest
- 16:39ślisko, gdzie jest tłum, gdzie jest róg i wtedy czerwony
- 16:43punkcik znów mignął pyk. Jakby ktoś sprawdził, czy tempo
- 16:50rośnie, nagle wszyscy poczuli, że chcą zrobić ruch, nawet jeśli
- 16:54nie ma sensu i to było najgorsze.
- 16:57Szrama warknął, ale cicho, drut, odwrócenie uwagi, drut skinął,
- 17:04kabelek śmignął nisko i zaczepił o metalową kratkę, potem o
- 17:08latarnie, potem o rurę spustową. Tr tik tik brzdęk.
- 17:14Hałas wyskakiwał z różnych miejsc, jak piłeczka to myliło
- 17:19instynkty. Agenci nisko zaczęli kręcić się
- 17:23nerwowo, jakby gonili własny ogon w tej samej chwili opiłek
- 17:27wyjął małą puszkę po kakao z zaworkiem i spojrzał na majora.
- 17:32Odpalaj rzucił krótko szrama. I zanim ktokolwiek pomyślał, czy
- 17:37to rozsądne było już za późno? Film z puszki wybuchła chmura
- 17:44suchych trocin. Rynek zamienił się w mleko z
- 17:47drewna. Pachniało świeżym dębem,
- 17:49warsztatem żywicą. Jakby ktoś rozsypał tartak w
- 17:53powietrzu. Zakasła niski ja chyba oddycham
- 17:58szafką. W tej bieli felek usłyszał coś,
- 18:02czego nie dało się pomylić z trocinami.
- 18:05Cichutkie. Klik.
- 18:09A potem króciutki błysk jak migawka, jak szkło, łapiące
- 18:14światło między opadającymi płatkami drewna.
- 18:17Felek zamarł. Ktoś patrzy z góry wyszeptał i
- 18:22zapisuje, kiedy nam puszczają nerwy.
- 18:26Punkt za migotał gdzieś wysoko, choć nie było go widać.
- 18:30Felek go czuł, jakby miał w nosie radar.
- 18:35Trociny i hiwy dym wciąż wisiały w powietrzu jak poranna Mgła.
- 18:40Nie widać było prawie nic, tylko rozmazane latarnie, jakby ktoś
- 18:44je przykrył. Watą i cienie, które raz
- 18:47wyglądało jak jamniki, raz jak szczury, a raz jak własny
- 18:51strach. Za to słychać było wszystko.
- 18:55Oddechy krótkie, poszarpane. Kroki ostrożne ślizgające się po
- 19:02wilgotnym bruku, szelest trocin opadających na czapeczkę felka i
- 19:07na guzikowy beret szramy. Panika próbowała wrócić,
- 19:12wchodziła pod skórę jak zimno w rękawiczki, drut odruchowo
- 19:16napinał kabelek, niski czuł, że brzuch robi mu się ociężały jak
- 19:21kula z ołowiu przyczepiona do środka.
- 19:24Perła liczyła oddechy w jam sido i wtedy felek zrobił coś, czego
- 19:29nikt się nie spodziewał. Stanął na bruku jak mały dowódca
- 19:33Wielkiej zasady. Wciągnął powietrze i ryknął
- 19:36także echo rynku złapało to zdanie i poniosło między
- 19:40kamienicę. Stop partnera nie zostawia się
- 19:45na otwartej podłodze nikogo. Zosia zatrzymała się w pół
- 19:50kroku, jakby ktoś złapał ją za kark, ale delikatnie drut
- 19:54opuścił łapę. Szrama przestał oddychać przez
- 19:58zęby. Perła powiedziała spokojnie już
- 20:01ciszej, ale tak, żeby każdy usłyszał. 3 oddechy i jeden
- 20:07fakt. Każdy po kolei felek dodał
- 20:10niżej. Fakt, ktoś chce, żebyśmy się tu
- 20:14rozdzielili jak warstwy w źle złożonym torcie, a my nie
- 20:18jesteśmy tortem do rozwarstwia nia.
- 20:21Ś rama prychnął, bo weteran nie lubi patosu, ale jego głos
- 20:25zmięku o milimetr. Słusznie zasada przyjęta nikt
- 20:31nie robi ruchu bez sensu. Trociny zaczęły opadać, wolniej,
- 20:35jakby i one się uspokoiły. W mlecznym dymie pojawiły się
- 20:40kontury, ratusz, latarnia, rura spustowa, skrzynka baryłki i 2
- 20:46drużyny, które wreszcie stały nie przeciw tylko obok, a wtedy
- 20:51z boku dobiegł szybki tupot klap, klap, klap.
- 20:56I głos, który potrafił być jednocześnie dowódczy i bolący.
- 21:01Perła felek sz rama, przestańcie, Róża wpadła w kadr
- 21:06zadyszana z włosami jak po burzy i z tym spojrzeniem, które
- 21:10mówiło, mam dowody i mam dość trociny opadały jak śnieg.
- 21:16Rynek wracał do ostrości, ludzie dalej kupowali rogale, dzieci
- 21:20dalej skakały, ale jakby wszyscy instynktownie cofnęli się o
- 21:24krok, bo nawet widownia czuje, kiedy scena robi się poważna.
- 21:28Baryłka trzymał swoją skrzynkową barykadę, tak, by tworzyła
- 21:32bezpieczny kąt, kawałek bruku, gdzie nie wpadnie nikt
- 21:36przypadkiem Zosia stała przy ścianie gotowa do każdego
- 21:40działania, ale na hamulcu. Niski wtulił się bliżej perły,
- 21:44bo spokój był teraz jak koc. Róża weszła do środka i uniosła
- 21:49fiolkę s 325, tak, żeby wszyscy ją zobaczyli.
- 21:54Szkło w świetle latarni błysnęło zimno.
- 21:58Słuchajcie, to wszystko jest podejrzanie zbyt proste.
- 22:02Wyjęła mikrofilm pieczątki rad ujęcia.
- 22:07Szrama nie drgnął, wyciągnął tylko łapę, a opiłek podał mu
- 22:12cienką teczkę. To są wasze dowody?
- 22:15Zapytał szrama, a w jego głosie nie było triumfu.
- 22:19Była tylko irytacja. Bo my mamy to samo.
- 22:23Otworzył teczkę, zdjęcia, ujęcia, probówki, strzałki.
- 22:28Ta sama dramatyczna estetyka, tylko podpisy inne tak, żeby
- 22:32winny był ktoś inny. Drut zsunął gogle na czoło i
- 22:38wskazał palcem. Patrzcie u nas na tych samych
- 22:42kadrach jest napis fat rad, jakby ktoś chciał, żebyśmy
- 22:46myśleli jamniki nas wrobiły. Perła przełknęła ślinę.
- 22:53A u nas szczury wrobiły nas. Felek kucnął przy mikro filmie i
- 22:58przesunął go pod światło, raz drugi trzeci światło złapało
- 23:05krawędź kadru i wtedy felek zauważył coś, co nie pasowało do
- 23:09żadnej historii. Powtarzalny cień, ten sam
- 23:13zagięty róg przy ramce w 2 różnych ujęciach.
- 23:18To nie są prawdziwe sceny powiedział cicho.
- 23:22To są makiety, inscenizacja. Zapadła Cisza.
- 23:27Perła odetchnęła raz, drugi trzeci.
- 23:33Czyli szort dog to jednak straszak?
- 23:37Szrama skinął głową. Tak samo jak fatrat ktoś to
- 23:41reżyseruje. Róża wyjęła z kieszeni coś, co
- 23:46wyglądało niegroźnie. Zwykła miarka położyła ją na
- 23:50skrzynce jak na stole laboratoryjnym.
- 23:54Patrzcie na to miarki z bazy. Kto się podmienił?
- 23:59Dotknęła jednej i ta kliknęła za lekko.
- 24:03Sprężynka inna podziałka przesunięta jak mierzysz
- 24:07wychodzi mniej zawsze mniej. Niski, aż przysiadł matylda,
- 24:13która dotąd kręciła się przy wejściu, podniosła rękę, jakby
- 24:16była w szkole na tajnym zebraniu.
- 24:19Czyli agenci nisko się nie skracają.
- 24:24To dlaczego stali się krótsi, Dlaczego nie mogą wskoczyć na
- 24:27kanapę? Felek spojrzał na nią miękko,
- 24:31potem na miarki, potem na mikrofilm.
- 24:35Słodycz to nie wszystko, liczy się spryt mruknął, jakby
- 24:39przypinał do tablicy najważniejszą karteczkę.
- 24:42Posłuchajcie dowody wskazują, że nie ma żadnego skracania, jest
- 24:48tylko panika grupowa. Uniósł miarkę i potrząsnął nią
- 24:54delikatnie. Ktoś podmienił narzędzie, ktoś
- 24:58podrzucił do wody, ktoś podkręcił emocje i nagle wszyscy
- 25:03patrzą na siebie jak w krzywym lustrze.
- 25:05Każdy widzi, że jest mniejszy, bo mu to wmówiono.
- 25:10Opiłek prychnął pod nosem. Czyli to tylko psychologia.
- 25:17Dokładnie przytaknął felek, kiedy człowiek albo jamnik się
- 25:22boi, to mózg robi skróty, widzi to, co pasuje do strachu.
- 25:27To jak wtedy, gdy wydaje ci się, że w ciemnym kącie stoi potwór,
- 25:31a to tylko twoja bluza na krześle, strach po prostu
- 25:34założył wam krzywe okulary. A jeżeli jeszcze ktoś dołoży
- 25:40fałszywą miarkę i kilka sprytnych dowodów, to strach
- 25:44dostaje mocy i udaje naukę. Róża przycisnęła palec do
- 25:49jednego miejsca na miarce. Ktoś musiał mieć dostęp do bazy,
- 25:54albo ktoś nam to wsunął, zanim w ogóle zaczęliśmy mierzyć.
- 26:00Perła zacisnęła szczękę. To koty.
- 26:04Szrama nie pytał, on już wiedział?
- 26:07To koty z miał si x powtórzył jakby wbijał gwóźdź w deskę.
- 26:13To ich sztuczka. Wszyscy spojrzeli po sobie nisko
- 26:18i rad różne drużyny różneścieżki, ale w tej jednej
- 26:23chwili jedno oczywiste. Aha, połączyło ich jak jeden
- 26:27kabel w zasilaczu. Felek podniósł wzrok.
- 26:31Dachy, kominy, gzymsy, miejsca, gdzie można stać i nie być
- 26:37widzianym. Oni nas oglądają powiedział
- 26:41spokojnie i liczą, że wpadniemy w panikę jak reszta.
- 26:47Że rzucimy się na siebie pokłócimy, udowodnimy im ich
- 26:51bajkę. Zrobił małą pauzę, a potem
- 26:55uśmiechnął się tak, jak uśmiecha się ktoś, kto właśnie znalazł
- 26:59brakujący puzel. Skoro chcę finału, to damy im
- 27:03finał taki, że pomyślą po wszystkim.
- 27:08Poprawił czapeczkę. Na czekoladowej fali wszystko
- 27:12się ocali, a teraz robimy ich własny film tylko z innym
- 27:17zakończeniem. Róża zmarszczyła brwi.
- 27:21Felek, co ty kombinujesz? Felek uśmiechnął się tym swoim
- 27:27felkowym sprytnym pół uśmiechem. Macie coś w swoim arsenale, co
- 27:34robi show? Kapral drut aż podskoczył, jakby
- 27:37ktoś mu wsunął sprężynę pod łapę.
- 27:40Ja mam jeszcze tylko ostatnią bombę troci nową wyrzucił z
- 27:44siebie szybko. Jak pójdzie to rynek dostaje
- 27:48mgłę drugi raz taką, że nawet latarnie robią wielkie halo.
- 27:53Róża nie mrugnął wszy okiem wyciągnęła małą tubę i 2
- 27:58srebrzyste kapsuły. A agencja nisko ma kapsuły
- 28:02lukru? 11 11 oznajmiła mieszanka
- 28:06marczyńskiego cukru, pudru i cynamonowej mgiełki.
- 28:10I jeszcze chyba coś spojrzała na baryłkę.
- 28:14Baryłka dumnie uniósł woreczek, jakby trzymał w nim
- 28:17najważniejszą tajną przesyłkę świata wafelkowe konfetti leci
- 28:23jak złote iskry, ale to tylko chrupiące płatki, bezpieczne,
- 28:27lekkie i bardzo teatralne. Szrama spojrzał na perłę perła
- 28:32spojrzała na szramę w tej sekundzie powiedzieli dokładnie
- 28:36to samo. Czas na wielkie ka bum.
- 28:42Felek aż poczuł, jak w środku robi mu się na czekoladowej
- 28:46fali. Wszystko się ocali.
- 28:49Dobra szepnął, poprawiając czapeczkę, robimy marciński
- 28:53finał taki, którego cały rynek nigdy nie zapomni.
- 28:58Baryłka wszedł w tryb logistyki. Najpierw lukier, potem konfetti,
- 29:04a na końcu trociny, żeby zasłonić odwrót, wychodzimy
- 29:08falami nie na hura. Felek skinął.
- 29:12Słodkie myślenie to rozwiązanie, a show to tylko zasłona. 3 2.
- 29:19Jeden. Policzyła matylda.
- 29:22Puf. Kapsuły lukru 11 11 pękły i
- 29:27poszła w powietrze biało różowa chmura.
- 29:31Cynamon pachniał tak mocno, że człowiek miał wrażenie, że stoi
- 29:34w środku marcińskiego rogalika konfetti, sygnał baryłka.
- 29:40Fr wafelkowe płatki wystrzeliły w górę i zaczęły wirować jak
- 29:46złoty deszcz. W lukrowej mgle wyglądało jak
- 29:50iskry z fajerwerków, tylko bez huków i bez strachu idealne
- 29:56efekt, wielki ryzyko małe. W tym właśnie momencie felek
- 30:00uniósł palec. Drut dawaj twoje kabum.
- 30:05Kapral drut rzucił bombę na wyznaczone miejsce tuż przy
- 30:09krawędzi rynku, gdzie dym miał pójść szeroko, a nie w tłum.
- 30:14Bum bomba trocinowa buchnęła chmurą jasnego, miękkiego dymu,
- 30:19który pachniał jak świeżo strugane drewno i ciepły
- 30:23warsztat. Dym poszedł nisko, rozlał się po
- 30:26bruku i podniósł warkoczami do latarni, robiąc wokół nich
- 30:31świetliste aureole. Rynek zadymił się ponownie.
- 30:36I dokładnie o to chodziło. Teraz rzuciła Róża.
- 30:42Zosia i niski zniknęli pierwsi jak błyskawice, drut i opiłek
- 30:47ruszyli zaraz po nich zwijając sprzęt w biegu felek przeszedł
- 30:52środkiem spokojnie, jakby spacerował po własnym planie.
- 30:57Na końcu perła i szrama do zamknęli szyk krok krok.
- 31:03Ostatni rzut oka na dachy i zniknęli w trocin owym dymie.
- 31:08W tej gęstej marcińskiej bieli nisko i rad zniknęły jak ekipa
- 31:13cyrkowa. Po finałowym numerze kratka
- 31:16rynna przepust każdy w swoją stronę sprawnie cicho i bez
- 31:21jednego zbędnego szmeru i tylko na kominie wysoko nad rynkiem.
- 31:26Czerwony punkcik lasera całkowicie oszalał.
- 31:29Migał nerwowo wariował, szukając celów w chmurze cukru.
- 31:34A potem nagle zgasł. Z góry niesiony echem między
- 31:39kamienicami dobiegł tylko cichutki dźwięk.
- 31:45Jak materiał nagrany? Felek skulony już bezpiecznie
- 31:49przy wlocie do kratki zerknął na perłę i róże z łobuzerski im
- 31:53uśmiechem. No to teraz niech myślą, że już
- 31:57po nas a my my dopiero rozgrzewamy silniki.
- 32:02I tak kończy się druga część, a swarzędzki rynek jeszcze wiruje
- 32:07od lukru, konfetti i trocin. Ale jedno robi się jasne jak
- 32:12cukier puder na czapeczce, czasem to nie pościg jest
- 32:16najgroźniejszy. Najgroźniejsza bywa historia,
- 32:19którą ktoś opowiada tak głośno, że przestajesz sprawdzać, czy to
- 32:24w ogóle prawda. Kiedy nisko i rad zatrzymali się
- 32:30choć na moment, kiedy weszło stop i wrócił oddech?
- 32:34Okazało się, że łatwe odpowiedzi to najczęściej scenografia.
- 32:40A więc co dalej, kto trzyma kamerę i czemu tak bardzo chce,
- 32:45żeby wszyscy bali się siebie nawzajem?
- 32:48Dokąd prowadzi rogalowy pyłek i kto go zostawia i czy w finale
- 32:53uda się dopaść reżysera? Zanim zrobi kolejny odcinek w
- 32:58naszych głowach? Ogromne podziękowania dla
- 33:03patronów mamy dariiróży i matyldy.
- 33:06Dzięki wam felek działa dalej, a kakao w kubku trzyma drużynę w
- 33:11pionie. Słodycz to nie wszystko, liczy
- 33:15się spryt, bo jeśli coś wygląda zbyt prosto, możliwe, że to nie
- 33:21trop. Tylko dekoracja na czekoladowym
- 33:25tropie do usłyszenia.